- Opowiadanie: baranek - K+M+B 2012

K+M+B 2012

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

K+M+B 2012

I na­ro­dzi­ło się Dzie­ciąt­ko. W sta­jen­ce, w małej wio­sce pod Su­wał­ka­mi. Z Dzie­wi­cy.

 

Nie­sa­mo­wi­te, praw­da? Skąd nagle dzie­wi­ca pod Su­wał­ka­mi?

A jed­nak!

Le­ża­ło na sian­ku i ma­cha­ło gru­biut­ki­mi nóż­ka­mi. Pra­wie pięć i pół kilo – kawał chło­pa. Krowy, do któ­rych na co dzień na­le­ża­ła sta­jen­ka, ogrze­wa­ły Go swo­imi od­de­cha­mi.

A może tylko za­sta­wia­ły się co ten malec robi na ich wie­czor­nym po­sił­ku? I czy za­si­ka­ne sian­ko bę­dzie się jesz­cze nada­wa­ło do zje­dze­nia? Nie wia­do­mo. Z kro­wa­mi nigdy nic nie wia­do­mo.

W po­wie­trzu śmi­ga­ły anioł­ki. Oko­licz­ni pa­stusz­ko­wie zno­si­li wła­śnie cha­rak­te­ry­stycz­ne dla miej­sco­wej lud­no­ści in­stru­men­ty kla­wi­szo­we, by ucie­szyć Dzie­ci­nę mu­zy­ką i śpie­wem. I zająć jakoś czas do przy­by­cia Trzech Króli.

No może nie­zu­peł­nie króli. „Mę­dr­cy” rów­nież by­li­by okre­śle­niem nieco na wy­rost. Dla po­trzeb ni­niej­szej opo­wie­ści na­zwij­my ich po pro­stu „wład­ca­mi”. Nie­zbyt to może de­mo­kra­tycz­ne, ale z tą de­mo­kra­cją też bywa róż­nie. Niech zatem bę­dzie „wład­cy”.

Tak, czy ina­czej, nie ka­za­li długo na sie­bie cze­kać.

Oto bo­wiem pod sta­jen­kę za­je­cha­ła wy­twor­na li­mu­zy­na i wy­siadł z niej pierw­szy wład­ca. Tutaj na­le­ży dodać, że przy­był przed wszyst­ki­mi, mimo, że miał naj­da­lej. Ale taki wła­śnie był. Za­wsze i wszę­dzie mu­siał być pierw­szy. Na­gro­dę nawet dla­te­go do­stał.

Mię­dzy­na­ro­do­wą. Chyba dla­te­go, bo za cóż by in­ne­go?

No, i wy­siadł z tej li­mu­zy­ny, wy­so­ki, szczu­pły, ele­ganc­ki. Ze sztucz­nym uśmie­chem przy­kle­jo­nym do czar­nej jak heban twa­rzy. Może nie jak heban, jak ciem­ny orzech ra­czej.

Pod­szedł do Dzie­ciąt­ka, skło­nił się nisko i po­wie­dział:

– … – nie wia­do­mo co po­wie­dział, bo mówił w ję­zy­ku mało zna­nym w oko­li­cy. Ale w gło­sie jego po­brzmie­wał sza­cu­nek i echa sta­rych blu­esów śpie­wa­nych przed wie­ka­mi, dwoma rap­tem, ale jed­nak wie­ka­mi, na ba­weł­nia­nych plan­ta­cjach.

I zło­żył przed Dzie­ciąt­kiem swój dar. Złoto. Nie­wie­le tego było. Nie za­sza­lał. A wy­da­wać by się mogło, że go stać.

Pod sta­jen­kę po­now­nie pod­je­cha­ła li­mu­zy­na. Wy­siadł z niej drugi wład­ca. Dla od­mia­ny nie­zbyt wy­so­ki, z ry­su­ją­cym się wy­raź­nie pod ma­ry­nar­ką nie­wiel­kim brzusz­kiem. Przy­gła­dził dło­nią rzad­kie włosy. Widać było, że jest wku­rzo­ny. Pew­nie dla­te­go, że też chciał­by być pierw­szy. No, ale wszy­scy nie mogą prze­cież być pierw­si.

Pod­szedł do Dzie­ciąt­ka, ski­nął lekko głową i po­wie­dział:

– … – nie wia­do­mo co po­wie­dział, bo cho­ciaż mówił w ję­zy­ku po­wszech­nie kie­dyś w oko­li­cy zna­nym, to wszy­scy zro­bi­li co mogli, aby język ten w miarę szyb­ko i w miarę grun­tow­nie za­po­mnieć. A w gło­sie jego sły­chać było tę­sk­no­tę rzew­nych pie­śni śpie­wa­nych przez dum­nych, ste­po­wych wo­jow­ni­ków przy ogni­skach pło­ną­cych na brze­gach wiel­kiej rzeki.

I zło­żył przed Dzie­ciąt­kiem swój dar. Mirrę. Nikt nie wie­dział co to wła­ści­wie jest i do czego ma słu­żyć, ale takie wła­śnie z re­gu­ły były dary dru­gie­go wład­cy.

Pod sta­jen­kę zaś po raz trze­ci pod­je­cha­ła li­mu­zy­na. Otwo­rzy­ły się drzwi i wy­sia­dła… ko­bie­ta.

Nie młoda już i szcze­rze mó­wiąc nie­zbyt uro­dzi­wa.

Po­de­szła do Dzie­ciąt­ka, dy­gnę­ła bez gra­cji i po­wie­dzia­ła:

– Mąż prze­pra­sza, ale nie mógł przy­być. Trwa sezon po­lo­wań na ba­żan­ty.

Koniec

Komentarze

No, niestety, tak to mogłoby wyglądać ;)

Sympatyczny szorcik.

Przyjemne.
Ciekawa forma "dialogu".
A końcówka kładzie na łopatki:) 

Fajne :) Dzięki Baranku!

Jestem sygnaturką i czuję się niepotrzebna.

Rozszyfrowuję. Pierwszy to Barack (Cemny orzech. ha, ha). Drugi to Putin. Ale kobieta? Chyba nie Angela? pewnie królowa Angielska. Pzdr 

Nasza pierwsza dama zapewne... Małżonka gajowego :P

ciekawe;d

“A lesson without pain is meaningless. That's because no one can gain without sacrificing something. But by enduring that pain and overcoming it, he shall obtain a powerful, unmatched heart. A fullmetal heart.”

Superowe! Naprawdę mi się podobało!

Świetny pomysł.

Pozdro

politycznie ;) bardzo mi się podobało. Świetne cięte komentarze i wytknięcie przywar osobom ze świata polityki. Brakuje jeszcze tylko Kim Dzong Ila w roli Heroda, ale on przecież odszedł... chlip...chlip... (wzruszenie) :P

pozdrawiam :) 

Uśmiechnąłem się :) I aż sprawdziłem, czy rzeczywiście trwa sezon polowania na bażanty - owszem. Chwali się :)

„Widzę, że popełnił pan trzy błędy ortograficzne” – markiz Favras po otrzymaniu wyroku skazującego go na śmierć, 1790

No - ładnie. Tak... "prawdziwie"

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

Czy mi się wydawało, czy w tym tekśie jednak była lauzja do zwykłych ludzi, którzy "tak naprawdę" nie obchodzą Bożego Narodzenia? (Jest to pewnie oczywiste, a ja na to wpadłem dopiero teraz, więc sorry... )

Powiem jeszcze raz: tekst wyśmienity!

( Przepraszam Cię bardzo Baranku, ale omyłkowo nacisnąłem niską ocenę tekstu. Naprawdę nie chciałem. Czy można to jakoś cofnąć?)

Bardzo dobre. Takie słodko-gorzkie.

6.

Bardzo ciekawy szort, za pomysł duży +.

Tekst ciekawy. Niezła koncepcja :).

Dobre:)
Obama i Putin jako dwaj z trzech "króli" byli w "Ewangelii wg Heroda"Wolskiego, nie mogłem się doczekać, kto będzie tym razem trzeci:)

Podobało mi się. Super!

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Rewelacja! Uwielbiam takie satyryczne szorty :) 6

Założę się, że się porzygam jak nadal będiemy tak Baranka komplementowć ;P

Jestem sygnaturką i czuję się niepotrzebna.

Oj tam... Bez przesady Rinos.

Prędzej Baranka zęby rozbolą od nadmiaru słodyczy :] Jak dobre jest, to trzeba doceniać.

Witaj!

Przyjemny i prawdziwy. Zmieniłbym tylko tytuł, żeby litery pasowały do nazwisk "władców". Ale to Twoje decyzja.

Pozdrawiam

Naviedzony

@Baranek- całkiem ładne. Sprytne. Z tą kobietą na koniec, to przez moment myślałem że będzie Angela z Niemiec. Trzymając się konwencji ewangelicznej, Komorowski, lub Tusk powinien być Herodem, bo Dzieciątko urodziło się na ich terenie i to oni mogliby czuć się zagrożeni.
Podoba mi się ta wstawka o krowach i zasikanym sianku. Zajefajna. No i ludowe instrumenty klawiszowe. :-)
ps. Mirra to wonności używane do balsamowania zwłok w starożytnym świecie.
Jezus dostał:
złoto - bo jest królem
kadzidło - bo jest Bogiem
mirrę - bo zostanie zabity

baranek: no tak myslałem ;)

Jestem sygnaturką i czuję się niepotrzebna.

Dobre! :-)

Babska logika rządzi!

Powiem więcej – bardzo dobre! ;-D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka