- Opowiadanie: RogerRedeye - Stróżka strużki (z dedykacją dla wszystkich stróżek strużek)

Stróżka strużki (z dedykacją dla wszystkich stróżek strużek)

Ilustracja przedstawia piękną zaporę Kurobe na wyspie Honsiu. Na pewno ta tama jest znacznie większa od opisywanej w tekście...

Napisałem tę miniaturę, inspirowany serią szybko tworzonych krótkich opowiadań z dedykacjami dla stróżek. 

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Stróżka strużki (z dedykacją dla wszystkich stróżek strużek)

Struga płynęła kiedyś wartko i niosła wiele wody. Wiosną i jesienią, w czasie roztopów, rozlewała się szeroko. Podtapiała pola, podmywała korzenie drzew i zabierała ze sobą młode olchy i wierzby. Jej nurt stawał się wtedy groźny. Nikt się nie ośmielał za bardzo zbliżać się do szalonych, pędzących z nieposkromioną siłą mas wody. Latem struga stawała się płytsza, a jej nurt szemrał cicho i spokojnie. Miejscowi chłopi wyprowadzali bydło na łęgi, okalające brzegi okazałego potoku. Po południu pastuszkowie poili spragnione krowy i konie i zaganiali do zagród.

Okoliczni mieszkańcy nazywali ją, może nieco na wyrost, „Wielką Strugą".

Ludzie rodzili się i umierali - struga trwała niezmiennie. Niekiedy szalona i niszczycielska, innym razem spokojna, leniwa, zapraszająca na swoje brzegi do odpoczynku.

Wraz z czystym nurtem przezroczystej rzeczułki trwała też strażniczka strugi.

Strażniczka nie pamiętała już, od kiedy pilnuje wodnej domeny. Wiedziała tylko, że od dawien dawna, a może nawet od niepamiętnych czasów.

Teraz siedziała na brzegu i moczyła nogi. 

Z rozpaczą w oczach patrzyła na swoje odwieczne królestwo. Stało się wątłe i płytkie. Struga od kilkudziesięciu lat malała, zamieniając się w wąską strużkę. Przeistoczyła się w rzeczkę, w której bez lęku brodziły dzieciaki, radośnie ochlapując się wodą.

Wielka Struga wysychała. Zawężała się z dziesięciolecia na dziesięciolecie. Niknęła.

Strażniczka strugi pomyślała, że teraz jest już zaledwie stróżką strużki. Ona, dawniej władczyni malowniczej rzeki, stała się marną stróżką małej strużki.

Z melancholii wyrwały ją dwa męskie głosy.

– W tym miejscu w pierwszym etapie stanie tama. – Tubalny baryton brzmiał władczo. – Następnie wzniesiemy budynek elektrowni, a potem zamontujemy turbinę. To drugi etap programu. Jeżeli tylko otrzymamy fundusze unijne, niezwłocznie rozpoczniemy prace.

Odwieczna władczyni i strażniczka niegdyś wspaniałego wodnego królestwa słuchała z coraz większą uwagą. 

– Z chwilą powstania zapory będzie to znowu piękna rzeka – radośnie odpowiedział drugi rozmówca. – Same plusy. Niwelujemy wieloletnie skutki stepowienia. Wzniesiemy elektrownię o niewielkiej mocy kilkunastu megawatów, ale nawet to liczy się w bilansie energetycznym kraju – a Wielka Struga odzyska piękno i moc.

Przez chwilę panowało milczenie. 

– Marna strużka stanie się znowu wielką strugą. – Zaśmiał się baryton. – Wszyscy się z tego ucieszą.

Strażniczka strugi słyszała wszystko. W chwili, kiedy rozbrzmiały dwa męskie glosy, wtopiła się w toń wody i podpłynęła blisko do piaszczystego brzegu.

W serce strażniczki Wielkiej Strugi wstąpiła nadzieja. Biło jak szalone, podniecone niespodziewanym darem losu.

Wielka Struga miała odzyskać swój dawny charakter i piękno. Swoją potęgę. Strażniczkę strugi ogarnęła radość.

– Z marnej stróżki zaczynającej już cuchnąć strużki stanę się znowu potężną strażniczką strugi…

Zaśmiała się perliście i puściła w pogoń za jednym z ostatnich szczupaków, jeszcze żyjącym w coraz to płytszej wodzie.

 

***

 

Początkowo prace postępowały szparko. Wielkie ciężarówki zwoziły tony kruszywa. Robotnicy w kaskach i gumiakach wbijali wzdłuż brzegów rdzenie przeciwpowodziowe. Spychacze zasypywały betonowe trzony piachem, formując wysokie wały.

Kilka koparek rozpoczęło rycie kanału. Miała nim tymczasowo popłynąć Wielka Struga. Rzekę prowizorycznie przegrodzono i skierowano w nowe koryto. W wolnym od wody miejscu robotnicy wylewali beton pod fundament zapory.

Potem wszystko nagle stanęło. Pewnego dnia budowę opuściły spychacze, a potem koparki. Kilkunastu robotników łopatami niemrawo usypywało kolejne metry wału ochronnego.

Wbite w fundament tamy pręty zbrojeniowe zaczęły rdzewieć.

Strażniczka Wielkiej Strugi patrzyła na opustoszałą budowę z niepokojem. Niepokój zamienił się w niepewność, a potem przeistoczył się w zwątpienie.

Teraz ogarnęła ją rozpacz. W zapadającym zmierzchu, wtulona w toń rzeki, przysłuchiwała się dwóm męskim głosom. Wypowiadane słowa, niosące się daleko po wodzie, odbierały jakąkolwiek nadzieję.

– Zabrano nam fundusze unijne. – Nieznany strażniczce głos brzmiał sucho. – Wie pan, inżynierze, projektowana budowa autostrad. Sanacja kolejnictwa. Nowe lotniska. Straciliście priorytet – i ministerstwo nie wyłoży pieniędzy na kontynuację budowy tej małej zapory. Nic się nie stało, przejdzie pan na budowę nowego węzła drogowego.

Błysnął ognik zapalanego papierosa. 

– Wrócimy tu kiedyś? – Męski baryton miał przygaszone brzmienie. – To moja pierwsza samodzielna budowa.

– Tego nie wiem, a niczego nie chcę obiecywać – w sucho brzmiącym głosie zabrzmiała nuta zniecierpliwienia. – Przejdę się brzegiem. W sumie jest tu dość ładnie. I takie tu świeże powietrze!

Strażniczka strugi zrozumiała, że rodzi się szansa. Okazja do odmienienia losu. Musiała ją wykorzystać, jeżeli nie chciała na wieki pozostać małą stróżką nędznej, z każdym rokiem malejącej strużki.

Wiedziała, co powinna teraz uczynić.

 

***

 

Strażniczka stała na brzegu naga. Wyglądała olśniewająco.

Długie, lekko wijące się srebrzyste włosy spływały aż do tali. Małe, jędrne piersi swoim kształtem i pięknem wprost przyzywały patrzącego, żeby zaczął je czule i delikatnie całować.

Uśmiech strażniczki olśniewał. Obiecywał coś, czego żaden mężczyzna jeszcze nigdy nie doznał.

Sekretarzowi ministerstwa papieros wypadł z ust.

– Kim jesteś i czego chcesz? – krzyknął. – Jesteś taka piękna! 

– Po prostu chcę się z tobą kochać – odpowiedziała ze spokojem strażniczka. – Tu i teraz. To takie dziwne? Czasami nie pojmuję zachowania ludzi.

Podeszła bliżej i położyła dłonie na ramionach osłupiałego mężczyzny. Długie palce zaczęły muskać spierzchnięte wargi sekretarza.

– Tak bez niczego i bez żadnych warunków? – jęknął.

– Sama wybieram sobie partnerów. – Strażniczka uśmiechnęła się kusząco. – Dla mnie kochanie się jest sprawą najzupełniej naturalną.

Dłonią zmierzwiła siwiejące włosy sekretarza.

– Warunek jest tylko jeden – dodała z uśmiecham, rozsupłując węzeł krawata. – Tama musi powstać w terminie. A nawet przed terminem. I skoryguj plany o budowę przepustu, abym mogła swobodnie poruszać się w mojej ukochanej rzece.

– Ale kim ty właściwie jesteś? – Urzędnik potrząsnął głową, próbując poskromić wzbierającą w nim niepohamowaną żądzę.

– Teraz jestem zaledwie stróżką tej małej strużki, ale dzięki tobie niebawem stanę się istotą taką jak niegdyś. – wyszeptała do ucha mężczyzny strażniczka, rzucając krawat w trawę. – Wielką władczynią  wielkiej rzeki.

Sprawnie rozpinała guziki koszuli.

– Będę cię tutaj odwiedzać, jeżeli tylko przyjedziesz sprawdzić postęp prac – dodała, uśmiechając się uwodzicielsko. – Wiedz jednak, że musi okazać się zadziwiająco szybki…

Teraz dłoń strażniczki zsunęła się niżej. 

 

***

 

Wicepremier i wojewoda przecięli wstęgę. Oślepiająco  błysnęły flesze.

– Niewielka, lecz jakże ważne inwestycja. – Wiceszef rządu podniósł z dumą głowę. – Zaczęliśmy przywracać piękno naszym rzekom, nawet niezbyt pokaźnym. Upór i konsekwencja jednego z urzędników koalicyjnych,  mimo wielu trudności, doprowadziły do zakończenia tej inwestycji. Gratuluję! 

Mikrofony dziennikarzy łowiły każde słowo mówcy.

Sekretarz stanu cicho wyszedł z ciżby oficjeli. Nikt nie zwrócił uwagi na to, że samotnie przemierza wał ochronny.

W kąciku ust wędrowca żarzył się papieros. Rozglądał się badawczo po spokojnej, szerokiej toni jeziora, tworzonej w tym miejscu przez Wielką Strugę. 

Coś zmąciło drobne fale.

Szczupła postać z długimi srebrzystymi włosami wynurzyła się z wody.

– Dziękuję ci, że w końcu nie jestem już marną stróżką usychającej strużki. – Strażniczka roześmiała się perliście. – Dziękuję w imieniu wszystkich stróżek wszystkich strużek, bo o to mnie prosiły.

– Spotkamy się jeszcze? – nieśmiało zapytał sekretarz.

– Powiedziałam ci, że sama dobieram sobie partnerów – ze spokojem odpowiedziała strażniczka. – Ale, jeżeli wybudujesz na Wielkiej Strudze jeszcze ze dwie lub trzy tamy, a do tego opracujesz plan budowy takich zapór dla wszystkich rzek w kraju, to kto wie ?

 

Koniec

Komentarze

Po przeczytaniu tych trzech tekstów nawet patentowany osioł powinien zacząć rozróżniać...
Rogerze, przejrzyj uważnie opowiadanie... Co nieco trzeba poprawić, niestety...
Ładne połączenie "starego z nowym".

Szybko pisane, bo niebawem iea. Teraz poprawiam, w tym poprawilerm jeden blad ortograficzny . Trochę to potrwa.

 ... niebawem święta. Sorry.

Dobre. Ja tam nie zauważyłam błędów (albo jest późno, albo już poprawiłeś). I faktycznie - po takim combo ciężko nie zapamiętać :)

Właśnie skończylem. Mam jeszcze w domu pracę przedświateczną, i tak działam na dwa fronty. Jeszcze są ze dwa powtórzenia wyrazów, ale ostatecznie mogą zostać. Wesołych Świąt. 

Jestem pod wrażeniem. :-) Strużka, struga, strażniczka, stróżka, odmienione na wszystkie sposoby w kształtnej postaci zgrabnego opowiadania.
Mam ochotę pomarudzić, ale to tylko z zazdrości :-)
Jeszcze jakby DJ Jajko zrobił konkurs o stróżkach...
Wesołych Świąt.

Fajnie, Tomaszu, że opowiadanie się podobało. Inspirację czerpalem z Twojego tekstu  i przy nim zastrzegłem tytul ... 
Dzięki za przychylną recenzję.
Wesołych Świat! 

Ok, Roger, a co powiesz na to:
"Jak zwyczaj każe, seks stróżki strużki ze śmiertelnikem podlega karze.
Każda nimfa wierzy, że za taki numerek zostanie zamknięta w wieży."
Kolejne byki strzelane przez 'autorów'. ;-)

Trafiłam przypadkiem, zaintrygowana "stróżką", o której się na portalu wiele mówiło, trochę po czasie, przyznaję. I powiem szczerze, że opowiadanie bardzo pouczające. I podobało mi się, naprawdę fajne;).

MałaWuedźmo92, dzięki za przezytanie i komentarz. Opowiadanie powstało pod wpływem chwili, jako "głos" w serii opowiadań z dedykacjami... Teraz nieco je jeszcze językowo dopracowałbym, ale wtedy pisałem je "na bardzo szybko"... 

Fajnie, że się podobało.

Pozdrówko.

Sorry za literówki... Rankiem zawsze człowiek się śpieszy.

Tak to jest, kiedy się pisze szybko, skądś to znam;). A opowiadanie i tak mi się podobało, chętnie przeczytam resztę. Pozdrawiam;)

Ja cię kręcę... Już się zacżalem bać. A może nie...

Nie, nie sądzę;)

OK.

"OK" w znaczeniu --- żartowałem.

Pozdrówko.

Sympatyczny tekścik. Jak to przez łoże choćby i strużki/ stróżki można wiele załatwić. ;-)

Obrazek szlag trafił.

Babska logika rządzi!

Z powrotem mamy piękną zaporę w Kurobe.

Pozdrówka.

Obawiam się, że nawet jeśli wszystkie stróżki strużek obnażą swe wdzięki i połącza wysiłki, nie zdołają zapobiec płynięciu stróżek krwi i potu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Stróżki potu na twarzach strużek… Niewykluczone, że kiedyś przeczytam takie zdanie – w całkiem poważnym opowiadaniu. 

Nowa Fantastyka