- Opowiadanie: Snow - Bohatery

Bohatery

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Bohatery

 

Naprawdę nie chciałem, żeby to się tak skończyło. Nawet nie chciałem, żeby w ogóle się zaczynało. Ale przeznaczenie nie dało mi wyboru – a w zasadzie nie przeznaczenie, tylko on. Spoglądam jak leży u moich stóp. Kawałek drewna wystaje spomiędzy niedomkniętej maski. Nie ma krwi, pewnie rozlewa się gdzieś tam w środku. Nie wiem.

Rok temu byłem zwyczajnym facetem. Miałem dom, pracę, dziewczynę. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że byłem szczęśliwy. Wracaliśmy z teatru. Spektakl niczego sobie, fajnie śpiewali. Chciałem zamówić taryfę, ale zaproponowała spacer. Zgodziłem się, w końcu rzadko zdarzają się tak ciepłe noce w kwietniu. Ciągle myślę, jak by to było, gdybym jednak odmówił. W następnym tygodniu chciałem się oświadczyć. Pewnie miałbym już żonę, być może przy nadziei. A syn, którego mógłbym mieć, nigdy się nie narodzi.

No więc poszliśmy. Trzy przecznice dalej poczułem dziwne drżenie, dochodzące w zasadzie nie wiadomo skąd. Chwilę później zza budynku wyleciał helikopter. Ale nie taki zwyczajny, jak dziennikarski czy szpitalny. Ten był czarny, z tych, które widuje się tylko na filmach akcji. Prawie nie było go słychać. Zawisł w powietrzu i w ułamku sekundy odwrócił się w stronę, z której przyleciał. On już tam był. Silniki, które utrzymywały go w powietrzu były dużo głośniejsze, niż wirnik helikoptera, a czerwony pancerz oświetlony blaskiem latarni wyraźnie odcinał się na tle zaciemnionego wieżowca. Wycelował ręką i rozwarł pięść. Czerwień i czerń – krew i śmierć, pomyślałem wtedy. Sam nie wiem dlaczego, może coś przeczuwałem?

Wystrzeliła mała rakietka. Nie zdążyłem nic zrobić. To wszystko stało się tak szybko, a my staliśmy jak zahipnotyzowani. Chciałem krzyknąć, zasłonić ją. Ale było już po wszystkim. Pocisk skręcił i ominął kadłub o milimetry. Jakiś magnetyczny trik. Uderzył w kontener, który eksplodował. Kawał blachy przeciął ją na pół. Chwilę potem nie było ani jego, ani helikoptera. Ani jej.

Potem dowiedziałem się, że śmigłowiec był prototypem od Stark Enterprises. Skradzionym. A w pogoni za zgubą posłali swojego pieska Iron-Mana. Zginęła, bo ktoś chciał zarobić. Nie mogłem tego tak zostawić.

Plan był prosty, a w swej prostocie genialny. Chociaż nie – on był zwyczajnie prosty. Jedyną przyczyną tego, że superbohaterowie jeszcze żyją jest skretynienie ich wrogów. Nikt inteligentny czymś takim by się nie parał.

 

Punkt pierwszy – wywabić go na zewnątrz

 

– Więc mam ukraść coś, co warte będzie poszukiwania?

– Tak – odparłem.

– To będzie dużo kosztować. Bardzo dużo – powiedział chłodno, ale się nie przejąłem. Stark Enterprises wypłaciło mi olbrzymie odszkodowanie. – Byłoby mi łatwiej, gdyby to było coś konkretnego.

Przewidziałem taki tor rozmowy. Byłem przygotowany.

– Jeśli zlecenie przewyższa pana możliwości, poszukam kogoś lepszego. – Uśmiechnął się. To też przewidziałem. Przestępcy jednak naprawdę byli prości.

– Nie ma nikogo lepszego w tej branży.

Następnego dnia już to miałem, nawet nie wiem dokładnie, czym było. Ale podziałało. Wyjechałem do Arizony, a wkrótce potem pojawił się on.

 

Punkt drugi – wykorzystać wady, zneutralizować przewagę

 

Czekałem w małej chatce. Typowej leśniczówce. Musiał wyskanować, że jestem sam i że nie ma żadnych zagrożeń. Wszedł drzwiami jakby nigdy nic. Dokładnie tak jak miał to zrobić. Zwolniłem uchwyty i z hukiem opadła na niego metalowa klatka, taka jak na zwierzęta. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek, kiedykolwiek wyśmiał mnie aż tak bardzo. Z twarzy zsunęła się osłona.

– Ty tak poważnie? – powiedział, wciąż trzęsąc się ze śmiechu.

Nie odpowiedziałem. Tak jak myślałem, on musiał być próżny. Jego przewaga – zbroja – właśnie zniknęła.

 

Punkt trzeci – wyrównać rachunki

 

Pociągnąłem za sznurek zwalniając blokady. Z kilku kusz ukrytych w trofeach myśliwskich ze świstem wystrzeliły małe, drewniane bełty. Tylko jeden trafił, ale to wystarczyło

Tak jak mówiłem, to było proste. Tylko dlaczego nie poczułem się lepiej?

 

 

Koniec

Komentarze

Za co wypłacili mu to olbrzymie odszkodowanie? Za straty moralne? Bo chyba nie za dziewczynę?

Ogólnie mówiąc, dość przyjemnie się czytało.

No- to się nazywa robota! :-). Prosto, klarownie, z pożądanym efektem. Bez niepotrzebnego wodolejstwa i dziwacznych ozdobników. Jestem "za".
[ i z bezsilną rezygnacją macham łapką na pożegnanie nagrodzie, która właśnie przypada komuś innemu :-) ]

Fakt. Wartka akcja. Dobry szort. Lassar słusznie zauważył, że motyw z odszkodowaniem jest trochę dziwny.

Pozdrawiam

Mastiff

Dobre, przeczytałem za jednym razem - nie tylko dlatego, że to short :)
Faktycznie - to odszkodowanie chyba tu nie jest potrzebne, wystarczyłoby gdzieś napisać, że był po prostu nieprzyzwoicie bogaty :D
Powtórzę - DOBRE!

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

Hmm, no tak.

To może inaczej? Miał z dziewczyną u notariusza spisane pełne dziedziczenie wszystkie upoważnienia, a w ubezpieczeniu był uposazonym? ;)

Dziękuję za miłe słowa.

Pozdrawiam,
Snow

Sygnaturka chciałaby być obrazkiem, ale skoro nie może to będzie napisem

Podobało mi się, choć bohater za tanio oddał skórę ;) Fajnie, że pokazałeś to, nad czym często się zastanawiałam: jak to możliwe, że przy okazji zadym z udziałem Iron Mana i innych "wystrzałowych" bohaterów nie obrywają niewinni. Bardzo dobry, dynamiczny szort.

Motyw z odszkodowaniem - może to było nie tyle odszkodowanie, co zapłata za nie rozpowiadanie? Tylko czemu ją przyjął? ;)

Bardzo mi się podobało :)

„Widzę, że popełnił pan trzy błędy ortograficzne” – markiz Favras po otrzymaniu wyroku skazującego go na śmierć, 1790

Znowu nie wiem, czym się zachwycacie. Tekst jest prosty jak budowa cepa i nie ma w nim absolutnie nic interesującego.

www.herbatkauheleny.pl

Nie bardzo zrozumiałam, w jaki sposób została zneutralizowana zbroja. Ale ja się nie znam na superbohaterach.

Babska logika rządzi!

Może i prosty, ale podoba mi się.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Krótki, zwięzły i na temat :) Osobiście lubię superbohaterów, ale taka antykonwencja też przypadła mi do gustu. Zastanawiałam się wcześniej nad takimi stratami pobocznymi no i proszę, akurat na to opowiadanie trafiłam. Jeśli chodzi o styl, całkiem przyjemny :)

Ponieważ nie mam pojęcia, o czym traktuje szort, opowiastka nie pozostanie mi w pamięci. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka