- Opowiadanie: mkmorgoth - Tajemnica Mrocznego Lasu - Prolog.

Tajemnica Mrocznego Lasu - Prolog.

OD MNIE, CZYLI OD AUTORA: Trochę długo mnie niebyło, za co was przepraszam. Wstawiam więc tutaj mój kolejny tekst, to znaczy fragmęt cyklu powieściowego. Tym razem postanowiłem napisać coś innego. Ma to być powieść epicka z gatunku dark fantazy. Będzie to o pewnym tajemniczym Aniele i jego tajemnicy. Nie mogę wam jej wyjawić, po to wciąż wielka tajemnica, i kiedy bym wam zdradził z tej mojej powieści były nici. Aha, mój tato to czyta i mu się chyba podoba, bo go wciąga. Przepraszam za błędy, ale ja dopiero uczę się pisania i jestem na jego wczesnym etapie. Ale mam nadzieję żę wam się spodoba. Czekam na opinie i komentarze (ale te dobre i budujące, po tych złych to nie chcę).

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Tajemnica Mrocznego Lasu - Prolog.

 

PROLOG

 

Ciemno jest, kompletnie nic i niczego nie widać, a ja jestem sam w sercu Mrocznego i Ciemnego Lasu i idę przed siebie po omacku. Drogę, wyznaczają mi jaskrawo mieniące się blaskiem jasne kamyczki żwiru, oświetlone przez biały księżyc, który przykryły nisko sunące po niebie białe szare koloru chmury.

W końcu, po kilku godzinach, ale nie wiedziałem ile czasu upłynęło, bo zapomniałem z domu zegarka, zgubiłem się w mrocznej i ciemnej jak mrok gęstej gęstwinie Mrocznego Lasu.

Po mojej twarzy spływały mi ciepłe i wilgotne stróżki łez, które to szybko wycierałem wierzchem mojej dłoni, aby móc co kolwiek obserwować moimi oczami. Brnę wciąż wśród kolczastych niczym dziurawce Krzewów i Drzew co róż odbijając się o ich pnie, konary, liście i gałęzie, małe i duże. Jest mokro i ślizgo jak na lodzie w zimie.

Bardzo słony płyn toczył się z pod mych powiek, a ja nie mogąc wogóle opanować bólu, jaki mam wciąż w sobie od początku istnienia tej wyprawy.

Jestem taki samotny, porzucony i zgubiony. Jak ja się tutaj wogóle znalazłem? I kiedy się tutaj właściwie znalazłem? W jaki sposób? To dziwne?

Dlaczego nikt mnie wciąż nie szuka? Wciąż czekam i chodzę sam po tym gęstym Lesie, a tu nadal nigoko nie ma.

Chcąc się wydostać z tej mrocznej ciemności szłem dalej przed siebie. A tu dosłownie nagle, ni zowond ni zstond, w tym mroku udeżyłem prawym barkiem w pień potężnego dwutysiącletniego dęba, który stał po lewej stronie, tuż przy drodze usianej kanciastymi kamieniami o zielonym kolorze, i potknołem się o jego wystający znad ziemi konar. Upadłem na bardzo sporej wielkości szary głaz, i uderzyłem głową w miękki mech, którym był dookoła obrośnięty.

Podnosząc moją twarz otarłem ją dwiema moimi dłońmi i wtedy go po raz pierwszy ujrzałem w świetle wschodzącego podziurawionego przez kratery Księżyca. Była pełnia, a noc zimna.

Dla pewności przetarłem oczy jeszcze raz, ale on nadal tam tkwił. Stał blady, piękny o alabastrowej skórze z długimi czarnymi włosami opadającymi na jego twarz i ramiona. Kogoś mi przypomniał. Wglądał jak anioł.

Wstałem powoli, nie wierząc w to co widzę i co słyszę. Ruszyłem spokojnie w jego kierunku wyciągając dłoń do przodu chciałem sprawdzić czy on jest prawdziwy. Serce mi zaczęło walić jak szalone i o mały włos nie wyrwało mi się z klatki piersiowej. Nie potrafiłem się od niego oderwać wzroku. Nie miałem tesz wciąż pojęcia kim on tak na prawdę jest. Nie znałem tego chłopaka ale jakaś dziwna siła ciągła mnie ku niemu. Twarz miał spuszczoną w dół. Nie zwracał wciąż na mnie uwagi, tak jak by mnie tutaj wogóle nie było. Chcąc być bliżej jego podeszłem ze trzy metry. Nadal stał w bez ruchu. Wyglądał tak jak by na coś się patrzył. Kolejne trzy kroki i już prawie byłem na miejscu, gdy spojrzałem w miejsce gdzie tkwiło spojrzenie tego młodego chłopaka. Szok wmurował mi stopy w ziemię. Nie byłem w stanie się ruszyć a usta samoistnie mi się otwierały.

Zobaczyłem siebie. Leżałem sobie na ściółce leśnej. Moje bezwładne ciało, blade, gładkie jak marmur i brudne, osypane liśćmi z drzew i ściółką. Podniosłem ostrożnie i powoli głowę i on też tak samo jak ja zrobił. Spojrzał na mnie z niewysłowionym bólem, troską i przerażeniem w swoich oczach. Miał ostre rysy twarzy, które mocno kontrastowały z jego wielkimi, czarnymi jak węgiel oczami otulonymi wachlarzem długich i gęstych czarnych rzęs. Ból który w nich zobaczyłem odcinał się drastycznie od jego postawy. Miał poważną minę, a jego usta nawet mu nie drgały. Patrzył wprost na mnie. Wyciągnął do mnie swoją rękę. I nagle zniknął mi z oczu.

 

******

 

KONIEC PROLOGU.

 

Potem będzie Rozdział 1.

Niebawem wstawię, może jutro. Tylko muszę nad nim trochę popracować.

 

Koniec

Komentarze

Jestem pod wrażeniem klimatu i napięcia. I przerwałeś w takim momencie, że z bólem musiałam poprzestać na tym, co już wstawiłeś. :-)

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Poza powtórzeniami i zaimkozą nie ma żadnej zabawy. Średnie.

Autorze Według mnie jesteś trochę za poważny na te grafomańskie wygłupy. Mam to samo. Pozdrawiam.

P. S. A co z "Rozbitkiem" ? Przecież miałeś go na pulpicie. Pozdrawiam.

Dobre i budujące? Spoko test, dobrze ze za wsze podajesz czyja renka i te pe, bo ja siem czasem w tym głubie. Ale możesz poprosic worlda, zeby ci podkreslil błedy, bo podobno moga nie dopuscic do konkursu takich z ortografami. Hejka!

Babska logika rządzi!

Hmm… Grafomania w swym założeniu powinna być rozrywkowa i zabawna, a przyznam, że przy tym konkretnym egzemplarzu się nie rozerwałam.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

@bemik: Dzieki za wyrazy uznania w sprawie iż wyrwałem na tobie wyrażenie jeśli chodzi o klimat i napięcie. Bo powiem Ci że jestem w tym ekpsertem i dużo czytam dużo takich książek ostatnio. A przerwałem bo nie chciałem wszystkiego zdradzać od razu. Może to był błond za co przepraszam. Wstawię kolejne części powieści tyklo muszę je dopieścić.

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Mój ty świecie! Z niecierpliwością czekam na Rozdział 1. To dziwne? :)  A tak już na poważnie, to bardzo mnie to "opowiadanie" rozbawiło. Akapit z księżycem rozłożył mnie łopatki :)

"Godzina czytania jest godziną skradzioną z raju." Thomas Wharton

@ Szkapa: Dziekuję za konentarz :)

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

@ ryszard: Wiem, nie powiniem wygłupiać, ale kusiło mnie trochę… Przepraszam. Zaś jeśli chodzi o ROZBITKA, to jest już w fazie beta czytania, ale wstawię tekst na nowej stronce. Pozdrawiam, i d ziękuję za komentarz i za pamięć o ROZBITKU :)

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

@ Finkla: Dziekuje za komentarz i że Ci się test podobał. Mam najnowszą wersję MS Worlda i mi jakoś błędów nie zaznacza, może musiałbym pogrzebać w settingsach by to działało. Tylko że to amerykańska wersja i nie jest po polskiemu, może to ma znaczenie? Mimo to dzięki za przeczytanie :)

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

@joseheim: Dzieki za komentarz :)

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

@ aredhela: Dzięki za komentarz i za miłe słowa, że się podoba moja historia. To dopiero początek i zobaczysz co się będzie dalej działo. Na razie jest tylko prolog, ale niebawem wstawie kolejne rozdziały. Mam nadzieję że będziesz się tak samo podobnie bawić jak przy tym fragmęcie. Pozdrawiam :)

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

A co ma się dalej dziać, jak gówny bohater jest już umarty? Będzie straszył dzieci jako duch i sikać do łóżka po nocach ze strachu, hehe. Albo lepiej niech lepiej wejdzie spowrotem w te obrażone ciało i się zmieni w zombiaka. Mówię Ci, zombiaki som teraz debest, bo jak ja o zombiakach napisałem to wszyscy chwalili, a jak o czym innym to mniej. 

 

A wogóle to muszem Ci powiedzieć, że Ci się udało mnie zeskoczyć, bo jak czytałem o księżycu to myślałem, eee to będzie znowu o wilkołakach, a jak czytałem o tej postaci co tam stoi i nic nie robi, to myślałem, eee to znowu o wampirach, wilkołaki i wampiry znowu, a tu jednak o zombi. Normalnie zonk. Ajlajkit.

@Unfalu: Cieszę się rze muj tkst się spodobał. I ten pomysł z zombiakiem, fajnie że załuważyłeś, bo to sedno. I takie bendzie zaskonczenie, bo każdy bedzie myslał że do anioł, a tu zing, i zombiak nagle. A le wiencej nie powiem, bo tam być tajemnica. Jeszczo ktoś skopiuje pomysł i nici z powieści. I ciszę się, że ciebie zeskoczyłem. Dzieki za konementarz.

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Niestety, podpiszę się pod komentarzami Szkapy i Joseheim.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ej no, sztywny jakiś ziom jesteś, przecież to jest megaklimat na zajawkę, bo dziunie takie endżely lubiom przecież, najważniejsze by wysokie były i miały długie, czarne włochy! Bez endżela, normalnie, nie ma rwania, a ten ziom powyżej to wie na pewno, bo inaczej czemu by to napisał?

 

Tylko ten trup chłopaka, weź coś z tym zrób, bo cię o nekrofilie posądzą czy co. Zaśnij go tam moż i się potem okaże, że to sen, spoko bedzie, czytalem, ze to oryginalny zabieg literatki. :)

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Chyba jeszcze nie jestem dostatecznie rozbudzony, by rozumieć grafomańskie komentarze… :P

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Espresso? I ciasteczko? :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Bardzo mnie zaciekawiłeś prologiem swojej opowieści niedopowiedzianej do końca bo przerwanej w najciekawszym bynajmniej miejscu, kiedy to omacek stał się przyczynkiem pobłądzenia i upadku bohatera, a potem spotkania z tajemniczym i aniołu podobnym męskim chłopcem smutkiem pałającym na widok tego co zobaczył. Może kiedyś dopracujesz to do końca i uświadczymy dalszego ciąga.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka