- Opowiadanie: jjerzy - Agent Eleczka: moszna kontynuować akcję.

Agent Eleczka: moszna kontynuować akcję.

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Agent Eleczka: moszna kontynuować akcję.

 

Oparłszy głowę na poduszce dostępnej w wezgłowiu jej łoza, Eleczka zamierzała oddać się właśnie dalszemu rozważaniu kontynuowania planu działania w dniu jutrzejszym, gdy jej wzrok przekłuła biel widniejąca w oświetlonej szparze pod drzwiami wyjściowymi wiodącymi z korytarza do jej pokoju. Pomimo półmroku panującego w pomieszczeniu, a rozpraszanego jedynie przez jaskrawy blask jarzeniówki docierający do najdalszych zakątków apartamentu, była w stanie rozpoznać w rozmytym zarysie owej bieli elementy charakterystyczne dla budowy koperty. – Ktoś wsadził mi liścik pod moje drzwi – z tą myślą spuściła nogi z łuska w dół, jednocześnie podnosząc gorę ciała do pionu, co spowodowało przyjęcie pozycji siedzącej. Nie unosząc się, zgrabnie wdziała parę bamboszy na obydwie stopy, po czym zdecydowanie, acz ostrożnie, poszła do oświetlonej szpary. Spojrzała na wysuniętą w nią korespondencję i zmarła. Jej duże, albinotycznie zielone oczy, przysłonięte wyjątkowo długimi i czarnymi brwiami, zatrzymały się bowiem na elemencie graficznym naniesionym w miejscu zwykle zarezerwowanym dla adresu adresata. – Szczała – pomyślała cicho. Szczała na zewnętrznej stronie wewnętrznej korespondencji Wydziału zawsze oznaczała, iż zawiera ona pilne i nieznoszone sprzeciwu polecenie. Wobec powyższego, sprawnym ruchem rąk przykucnęła i uniosła na wysokość oczu wydziałową kopertę. Nie była zaklejona, a tylko założona na zakładkę. Rozerwała krótszy bok i wyciągnęła ze środka zawartość, którą stanowiła niewielka karteczka z napisem: Obiekt 23: morze przeżyć. Gdy kończyła czytać tekst listu, usłyszała bezszelestne stąpanie po hotelowym korytarzu, a stukot ustał tusz za drzwiami. Po chwili zastanowienia zrozumiała w lot, iż musi działać szybko i bez niezbędnej zwłoki. Zanim usłyszała wyraźne pukanie do drzwi, gwałtem nacisnęła klamkę i otwarła ją szeroko na oścież. Do wnętrza wkroczyła nieznajoma jej postać i mijając kucającą Eleczkę, stanęła w rozkroku w progu. W jej ramieniu śniło oszczę wyjęte z pochwy znajdującej się na pasie pod rozchylonym trenczem i zwisającej pomiędzy nogami. Przykucnięta z boku drzwi Eleczka już miała wyprowadzić kopnięcie w krocze rozkroczonej w progu postaci, gdy po raz ostatni dojrzała na twarz przybysza.

 

– To ty, Mysia? – Eleczka zawołała z niekłamanym zdziwieniem, zachowując jedynak na twarzy kamienny wyraz.

 

– Podnieść się z kolan i wstań – zdecydowanym głosem rzuciła Mysia od niechcenia. – Wierz, że akcje na Obiekcie 23 nam odwołali, prawda?

 

– Właśnie otwarłam, po czym przeczytałam liścik od ciebie, który wsadziłaś mi w szparę pod moimi drzwiami, gdy ty stanęłaś w progu – rzeczowo potwierdziła odbiór polecenia Eleczka.

 

– Od mnie? – Mysia konfidencjonalnie przylgnęła do uszu Eleczki, po czym dodała doniesionym głosem: – Musieli przysłać, zatem, kogoś na trzeciego. !!!!!

 

Podczas, gdy tak sobie rozmawiały, w oświeconą szparę drzwi ktoś wsunął kolejną, bo już druga, korespondencję w białej kopercie. Obydwie zauważyły to kontem oczu. Jak na komendzie, zerwały się i jednocześnie otwarły drzwi. Ociemniały korytarz hotelu świecił pustką. Eleczka uniosła kopertę w palce i rozwarła zawartość. Była nią ta sama kartka, co uprzednio,… lecz tym razem z innym uwidocznionym poleceniem: Obiekt 23: moszna kontynuować akcję!

 

Po odcyfrowaniu zawartości, Eleczka i Mysia ponowiły spojrzenie na ściemniały korytarz hotelu. Ponownie ział pustką, jednakowoż tusz przy progu leżał niewyraźnie zarys ciała – trudny do zauważenia od razu. Kobiety nachyliły się obie, aby zauważyć, iż ciało miało wycięty w kroku spory kawał materiału w spodniach oraz bieliźnie i dało się zauważyć fragment skory. To była można !!!

 

Ponownie zaglądnęły – z kolei – na zalegającego mężczyznę – ów już nie żył!

 

Koniec

Komentarze

BArdzo interesujący fragment literatury akcji. Jestem w głębokim wrażeniu, tym bardziej, że bohaterzy to kobiety. A szcególnie podoba mi się pierwszy akapit, tym bardziej, że bardzo dokładnie unaocznia nam działanie i zachowanie tytułowej bohatrerki – to daje przedsmak całości opowieśći. I nie myliłam się, że będzie dobrze!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Poprowadzenie dalszego przeciągu zapewne zbyt mnie po chłamie i naruszy, bynajmniej jednak uczynię, co będzie w swojej mocy!

Maniacka perseweracja ambiwalencji niekongruentnych epifenomenów

Bardzo tajemniczą, wręcz niesamowitą aurę wprowadziłeś Autorze na wstępie samego początku swojego opowiadania. Eleczka musiała być chyba kobietą o krwi zimnej, chociaż nosiła bamboszki żeby były ciepłe nóżki, (choć niektórzy wolą zimne nóżki), bo nie każda inna kobieta wstała by sama do pionu, bez strachu nawet, kiedy pod jej drzwi ktoś w skradaniu nocnym pocztyliona zastępuje i przynosi jej list z emblematem. Dobrze że potem się wyjaśniło, że to tylko znana jej osobiście jej koleżanka, więc w przykucku będąc nie musiała jej kopać po kroczu i organów uszkadzać, choć Mysia przyszła i stała sobie w rozkroczu. Bo myślę że to była baba z jajami, choć kiedyś przychodziła baba z cielęciną. Ale cóż, inne czasy, inne zapotrzebowanie. Pojawiający się na końcu epilogu zakończenia nieżywy trup, wprowadza nieco zamieszania i pewien chaos w mój system myślenia z ustalonym tokiem, ale w drugiej kolejności  dreptu, dreptu  przyszło mi do głowy, że skoro drzwi się otworzyły na przeszczał, to i zakończenie pewnie jest otwarte i jestem przy nadziei na dalszego ciąga tej ładnej, tajnej i kryminalnej opowieści. Także fantastycznej.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzień kuję strzeże za przeczytanie tegoż, jak również za abstrakt po dany, co by inni nie musieli się trudzić. Męski członek ekipy bohaterów powyżej, oznaczony jako już nie żywy, oczy miał najważniejszą rolę do zgrania, niemniej zbyt wcześnie został był z(a)bity, by mógł się wypowiedzieć. Jako że drzwi o tworzone na przez strzał zagwarantują jemu powrót ewentualnie, zatem Mysia zostanie obciąż ona winną. Prosimy nie regulatorzyć ekran ów.

Maniacka perseweracja ambiwalencji niekongruentnych epifenomenów

Fajne :)

Znam tylko pięć liter ;)

Moszna pisać róśzne szeczy, ale ilość napięcia i natężenia akcji w tym fragmencie (jak mnie mam ) całości jest większa niż gdzie indziej dlatego też dziewczyny, które są jednymi z głównych bohateruw bardzo mi siem podobały. A zwłaszcza to jak z przykucnięcia, chciała wyprowadzić kopa. Ja tak nie potrafię.

Homarze, wyprowadzenie takiego kopnięcia to kwestia treningu trwającego wiele lad w przykucu. Trzeba dużego niezdeterminowania to opanowując. Jest moja taka przez trwoga, ażeby nie zadawać się zbytnio z tymi kobietami, gdyż mogoł być niebezpieczne!

Maniacka perseweracja ambiwalencji niekongruentnych epifenomenów

wdzięki za prze strogę

Autorze Czekam na coś, co nie będzie grafomanią. Chciałbym poznać Twój kunszt literacki w normalnym opowiadaniu. Pozdrawiam.

Normalne opowiadanie, powiadasz!? To mogę się nie zmieścić w kryteriach 'normalności', nawet domniemanych.

Maniacka perseweracja ambiwalencji niekongruentnych epifenomenów

Autorze Rzuciłem okiem na Twój profil. Masz tam dwie grafomanie i nic ponadto. Nie tak powinien wyglądać debiut na stronie. Daj się poznać literacko, bo jako komentujący, robisz wrażenie zaawansowanego twórcy. Pozzdrawiam.

ryszardzie – wpadłem na stronę, gdy konkurs był w toku, zatem tak wygląda mój 'debiut' tutaj. Vis maior. Kwestia 'powinności' nie jest tutaj istotna. Każdy z nas zaczyna tak, jak uważa za stosowne. Ja najpierw poznaję nieco serwis i to miejsce. Na wszystko przyjdzie czas, niemniej dziękuję za zachętę ;P

Maniacka perseweracja ambiwalencji niekongruentnych epifenomenów

Kawa łoś trzej Graf onanii. Moszna? Moszna! Nawę kop nać z przy kucu.

Lub jem tak je pod ej ściek u temu konkursu. Błąd ów niema? Niema! :-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka