- Opowiadanie: anheku - Dil łiw it

Dil łiw it

Dla równowagi odrobina grafomanii kobiecej sf z wątkami… :)

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Dil łiw it

obudziło mnie ledwie słyszane cykanie zegara. To był mój wielki dzień, i nie mogłam się oprzeć temu, żeby nie zerkać co chwila na czasomierz pogrążony całkowicie w ciemnościach poranka. Za oknem, szczelnie zatkanym pakułami i z najnowszej generacji systemem antywłamaniowym skowytał, wróbel. Trafiał mnie szlak, ale mimo tego wysypałam na parapet świeżą porcję wczorajszej bułki. Jak wielki dzień, to niech będzie wielki dla wszystkich, nawet tych płochych istot, zbyt dumnie zwanych ptakami. Wróbel przyskoczył zaraz chyżo na parapet i zerknął mimochodem na wskazówki zegara. Zaczął chyba mniemać, iż jest późno. Zgodziłam się z nim i udałam się do sąsiadów. Chciałam zobaczyć czy też już wstali, czy też już wiedzą. W i e d z i e l i. Pogratulowali mi nawet, choć opornie i nieszczerze wyszczerzając się w uśmiechach, co było zupełnie nie potrzebne.

Wyszłam na przesączone ludźmi ulice, z ekscytacji miałam ochotę krzyczeć,

Było siarczyście chłodno. Śnieg skrzył się jak syberyjski transatlantyk i chrzęścił pod nogami, jak tysiące deptanych chrząszczy. Ruszyłam w swoim kierunku.

Inni biegli zakosami na główny Plac Miejski, tam dziś miał wylądować Statek Kosmiczny, który nadał tę informację kilka dni temu przez radio i tylko jeden amatorski naukowiec wiedział jak to zrobił, ale nikt go nie słuchał, zwłaszcza prezydent USA, który był kobietą. Ja zmierzałam jednak w kierunku opozycyjnym do tłumu. Miałam zupełnie inną misję, może nawet ważniejszą. Aż mnie nosiło – tak byłam podekscytowana!!!

Zatrzymał mnie tajemniczo wyglądający mężczyzna. Miał bladą jak martwy marmur twarz, przekrwione, złowróżbnie oczy. Kiedy uśmiechnął się bez cienia wątpliwości nie był wcale wesoły. Spozierał pożądliwie na moją okutaną szalami zimowymi szyję i zrozumiałam kim jest.

– Jestem handlarzem szalami – wyznał, jakby po pierwsze wstydził się tego a z drugiej strony był niepewny. – Zauroczyłem się panią!

Schlebiło mi to. Serce zadrżało w mojej klatce piersiowej niczym wylęknione pisklę gallus gallus domestikus*. Podniosłam do ust swoją rękę w geście skromności.

– Na rynku wylądowało UFO – stwierdziłam skromnie – widział pan?

Jeszcze szerszy uśmiech rozciągnął się na jego policzkach, ukazując już trzonowe zęby.

– Oczywiście. Będziemy z nimi walczyć – wykrzyknął, a przez jego marmurową twarz przebiegł kurcz boleści. Zniżył głos i zaczął mówić. – Ludzie odwrócili się przeciwko mnie, ale musiałem udawać złego. Mordowałem i gwałciłem, wszystkich jak leci, poświęciłem się. Ale dzięki temu ludzie stali się silniejsi i teraz będą mogli pokonać na jeźdźców! Jestem bardzo samotny. – Dokończył bez entuzjazmu.

Teraz go poznałam, Jego postać była najmroczniejszą tragiczną osobom naszych czasów. Wręcz nosił czarną pelerynę z kapturem, ale go nie ubierał. Ja też go nienawidziłam, ale tylko zaocznie, bo widziałam go pierwszy raz na własne oczy. Niemniej tak na prawdę byłam w nim zakochana, choć nie przyznałabym się do tego sama przed sobą – bez żadnego irracjonalnego powodu.

– Myślę, że jest pan w porządku – wyszeptałam, uśmiechając się zalotnie, choć wiedziałam, że nie mam u niego szans. W końcu miałam nadwagę i byłam samotną matką, do tego ledwo przędłam zamieszkując pobliski apartamentowiec.

– Czy my się przypadkiem nie znamy? – palnął nagle.

– Idiota! – odpowiedziałam ripostą ze łzami w oczach. – Nie możesz teraz o tym myśleć!!! Nie teraz!!! Trwa zniewalanie ziemi, nie możesz o własnych przyjemnościach myśleć, kiedy w około giną ludzie.

Za plecami wciąż widziałam…. lądujący statek. Ludzie obtoczyli już plac z każdej strony dookoła.

– Tak, wiem – potwierdził,

– nie jestem pewna – zwątpiłam,

– naprawdę – poparł raz jeszcze swoje słowa,

– no dobra – poddałam się, bo ten monolog zaczął mnie drażnić.

– Dil łiw it – zapowiedział z amerykańska i klęknął obunóż przede mną. – Nie mogę ci niczego obiecać, tylko tę nienawiść ludzką, złość i gwałt. Jestem człowiekiem wyniosłym ponad przeciętność i nie robię tylko rzeczy od gwizdka do gwizdka, tacy jak Ja sieją śmierć i zniszczenie z których potem po wielu latach a nie raz nawet wiekach może skiełkować coś dobrego, ale wówczas tacy jak Ja są już niepamiętani. I przyszłe pokolenia plwają na naszą pamięć. Nie chcę cię na siłę brukać moją osobą, ale jeśli w twoim pojemnym sercu znajdzie się kont dla Mnie, to oto jestem, choć z pewnością kiedyś tego pożałujesz?

Przez ściekające obficie łzy już nie słyszałam co mówił. Ległam zemdlona, po drodze całując obrączkę z czaszką osadzoną na jego palcu.

Zrozumiał mój gest i odszedł.

 

---------------------------------------------------------

* kura domowa

Koniec

Komentarze

Muszę przyznać, że damska odmiana to miły przerywnik. Odpowiednio grafomańsko, w ogóle nie wiadomo o co chodzi ; D   "W końcu miałam nadwagę i byłam samotną matką, do tego ledwo przędłam zamieszkując pobliski apartamentowiec." – mój faworyt ; P

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jak dla mnie jeden z najlepszych grafomańskich tekstów opublikowanych dotychczas na tegoroczną edycję konkursu ;) Szczególnie spodobała mi się pierwsza połowa, z wróblem, świeżą porcją wczorajszej bułki i prezydentem na czele :D

"Wręcz nosił czarną pelerynę z kapturem, ale go nie ubierał." – jaki modny ;) Zabawne, ale nienajłatwiejsze w odbiorze. W sumie nie wiem, o co chodziło. I chyba o to chodziło ;D

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

Okrutny ten nieznajomy, i piękny zarazem, tajemniczy i dobry dla przyszłości. Szkoda, że nie połączył ich wspólny przypadek. Jestem ciekawa, czy ludzie przezwyciężyli UFO.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bardzo mi miło, że tekst znalazł pozytywne poparcie! :)   Bemik, faktycznie szkoda, mógł to być wiekopomny romans. A ludzie chyba zostali dobrze przygotowani na UFa i nie są bez żadnych szans.

Jakże miło się czyta kobiecą ręką napisany piękny tekst o romantycznym podbarwieniu, nawet mając świadomość podkreśloną lądowaniem statku kosmicznego za plecami i wróbla na parapecie, który widzi zegar z godziną. Niespodziewane spotkanie niedościgłego w marzeniach ukochanego, który znienacka i nagle zjawia się na stojąco przed bohaterką mającą rozterki materialne, i wyznającego że zajmuje się chyba sprzedażą wag (bo wspomniał coś o szalach) a potem schodzącego kolanami obunóż do parteru przed ową, jej odbiera władzę w nogach i otumania więc ona osuwa się po czaszce i lega w omdleniu wiele mówiącym, albowiem wagowy odchodzi. Piękne i takie życiowe. Ach…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

"…tekst znalazł pozytywne poparcie!" – nie bardzo rozumiem, anheku. Miałaś chyba na mysli "chroniczne zaparcie" bądź "optymistyczne oparcie" (?)

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

Autorka mogła jeszcze myśleć o pozytywistycznym parciu, ale to tylko taka moja domysła, bo nie siedzę w czaszce z mózgiem Anheku, szczególnie że czaszka jest osadzona na palcu w obrączce.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

"na palcu w bolączce" się mówi!

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

Ale ja napisałam, nie mówiłam… A może by trzeba "na placu w bolączce"?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

To mnie trąci niestety ciężkim powrotem do kamienia łupanego równouprawiania, kiedy to komety jeszcze miały równe prawa z ufami, a nie jak każdy cywilizowany świat że w domu siedziały by hodować serc drżenia. Kto jej w ogole pozwolil poruszać się tak daleko od swej godnie podniesionej ręki? To jest jakaś fantastyka archeologiczna, dziś takie szal one same nie moga chodzić, póki szalem twarzy nie owiną i burki na kark nie nacisnom, bo przeciez mamy święty szaliat!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

TyraelXiksie, po przeczytaniu odbioru, takie mną ogarnęło uczucie, że tekst się poparł pozytywnie właśnie, ale nie wykluczam, że mógł też wywołać falę zaparć i oparć, i innych efektów, jak patrz np. na PsychoFisha, któren wyczuwszy inwazję archeologów w kieckach i bez burek, nawołuje już do toczenia wojen szalitatowych. Regulatorzy, faktycznie nie czuję, żeby się ktoś współlokatorzył z moim mózgiem, a wracając wyżej, dziękuję za zgłębioną analitykę tekstu!

Zostauem przekładem :):)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

A może przekładańcem? Albo po prostu Dańcem…

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

I dobrze czujesz się Anheku, bo ja z regały nie lubię współmóżdżyć w innej czaszce jak tylko moja, chyba że z innej czaszy kielicha siorbnąć od czasu do czasu, co smakowitego do pomlaskania. I nie martw się wojnami burskimi archeolożek bo niejednemu psu Burek a to nie znaczy, że by go na sobie od razu nosić, nawet w takim miejscu co mu wojna szaletowa grozić może. I PsychoFish chybaby powinien to wiedzieć.  

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Pszecierz jestem przekuadem, a f przekuadach som błendy miendzy słowami i dańcowy daniec TajalelIksa któren na pefno z rana zapodaje ciecz z magicznego kociołka Panoramiksa to pokazuje zgrabnie, a wy tu od razu że ja wojna i burkanie i szale ństwa…! :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

PsychoFishu, chyba sie pisze przequad, a nie tak jak ty sie nasukałeś od rana a odczytać zamożna nie bardzo. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

:D idem wiec cwiczyc quady i sukania, bowiem ranek minal i czas na popoludniowom katomorgę :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Aż się widzę PsychoFish tylcem zaczął z zarzewia wojennego wycofywać, taka moc Regulatorzy słowa jest! Nie zlęknę się więc znów użyć go jako przequada, jeśli taka potrzeba mnie najdzie! I buenda tam żadnej miarą być nie mogło, bo zanalizowawszy wprzódy nawoływania do szal i kamiennego łupania, poddałam to do wiadomości.

A mnie to się tak niechcący całkiem pomyślało, że jak gdzie wojna w szczalecie a panie chodzą w Burkach, czyli pieskami pokryte, to tam może jest epoka kamienia jeszcze nie rozłupanego…?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

To co mam tylcem rozłupac, bo ja prosty dwudyszny jezde? :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Zwyczajnie, plaskaj ogonem aż rozłupasz. Prosto i dwudysznie. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

I ftedy znuf bedzie szaliat i serca drzenia będą w domach hodowane miast na ulicy unosic ręce godnie bez Burków? :):)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No to używaj ogona ostrożnie i bądź dla niego prostodyszny i wyrozumiały jak zechce sobie poplaskacić gdzie albo kiedy, może tochę ponad miarkę przebierając. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

:D :D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Niechcące myśli są jako te objawnienia!

Czy tylko u mnie czcionka tego tekstu jest difrent ten normali? – że tak zapytam z amerykańska? ; )

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Niet – że tak odpowiem z antyamerykańska ;)

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

No, zajefajna opowieść o nie doszłym romanie z szłarcharakterem (że tak z germańska ujmem). Podeszło mnie wyjątkowo klękanie obunóż, wiec komentarz takoż obunóż pisze.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka