- Opowiadanie: Perrux - Przygody dzielnego Perfisty - rozdział 2

Przygody dzielnego Perfisty - rozdział 2

 

Natchniony po przeczytaniu opowiadań jednego z ubiegłorocznych rauleatów (o zombie szczających z da… o zombie i szczałach z dachu), postanowiłem napisać drugą (jednocześnie ostatnią) część mojej wielkiej powieści. Miłej lektury!

 

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Przygody dzielnego Perfisty - rozdział 2

Przygody dzielnego Perfisty. Rozdział 2.

 

Księżyc prze pięknie zachodził na jasno szarym widnokręgu, uskładawszy się spać na widocznym, z oddali niebo skronie. Dlatego dzielny Perfista, postanowił zostawić umarłego wcześniej trolla w skutek zabicia przez bohaterskiego wojownika i czyn prędzej umknąć z zasięgu w ciąży jeszcze cuchnącego w nosie bydlaka. Przywołał tedy swojego, potężnego rumaka, wsiadł na konia i zaczął tak galopować kopytami, że prawie zrzucił się pod niego na podłogę. Jednak udało mu się utrzymać, bowiem trzymał się za grzywę i jechali przez 3 dni i 5 nocy bez żadnej przerwy ani nawet bez żadnego odpoczynku.

 

Nagle trafili w zamek dlatego chcieli, do niego wejść, ale nikt nie chciał puścić do środka człowieka z tak wielkim koniem. Dlatego oderwali mu konia, bowiem mógł on być po strachem dla z boku ducha winnych dzieci. I w tym momencie wojownikowi przypomniało się, że w tym zamku przecież panuje zły król i postanowił opalić żądzę pełnioną przez ów złego władcę i króla. Ruszył więc wolnym i spokojnym krokiem biegnąc pospiesznie by zostać nowym, lepszym władcą, tego zamku. Ale strażacy nie chcieli go spuścić do wnętrzności ich pana, komnaty. On jednak wszedł kopiąc w twarde, diamentowe drzwi jeszcze twardszą nogą, przez co, dzięki temu rozbił ją w drobny mak i mógł wejść w króla.

 

– Jam, dzielny Perfista, przybyłem zdezorientować Cię z Twojego tronu! – wykrzyknął szeptem, bo trochę bolało go gardło i nie mógł mówić.

 

– Myślisz że jesteś silny wojowniku Wśród Ziemia, ale tak naprawdę wcale śliny nie jesteś. Każdy głupiec nawet mojego pokroju rozwalił by bowiem trolla przy zużyciu legendarnego miecza Rufusa XIII Znamienitego.

 

– Ty łajdaku śmiesz jeszcze wmawiać imię mojego pradziada?! Zaraz rozkwaszę Twe okrągłe oblicze na kwaśne jabłko! – wzburzył się Perfista tupiąc ociężale w rytm świecących lampionów.

 

Jednak tak się nie stało, gdyż król znający dobrze magię a nawet czary nie pozwolił, siłą woli wyjąć broni bohaterowi powieści. Dlatego wyciągnął kulę ognistą i rzucił ją w króla, spalił go ale nie zabił. Potem zbliżył się do głodnego pożałowania władcy, który zrobił się czarny jak smoła w trakcie ciemnej nocy poprzedzającej zachmurzony dzień po czym trzepnął go twarzą w bark, który mu na chwilę odleciał.

 

-Aaaaargh!!! – zajęczał jękliwie król, łapiąc się pilnie za uszkodzony członek ciała.

 

Miał jednak umiejętność działania na umysły innych osób, dlatego postanowił wykorzystać znajdujących się obok rycerzy. Będący pod wpływem żołnierze w agonii rzucili się na Perfistę, nieśmiało trzepocząc nie czującymi wyłożonego posadzką gruntu nogami. Wnet przez lufcik w oknie wleciał olbrzymi koń bohatera, który natychmiast obalił setkę, rycerzy, chwytając Perfistę za rękę, podnosząc i podając broń. Uśmiechnął się od ucha do ucha, merdając ogonem.

 

Teraz już Perfista mógł podejść do króla, bo czary już tak bardzo go nie czarowały i odciąć leżącą już od dawna na podłodze twarz.

 

– Oto Wasz nowy król. – powiedział pokazawszy na siebie krwawiącym w wyniku odciętej głowy mieczem.

 

I tak właśnie Perfista został królem na zamku, na którym mógł teraz sparować swoje wykwintne żądze.

Koniec

Komentarze

nie wiem dlaczego najbardziej rozbawiło mnie galopowanie kopytami :D ale reszta też zabawna, żeby nie było myślę, że Perfista powinien częściej gościć na tym portalu

Work smart, not hard

cieszę się, że nie straciłeś pary! :D Perfista rzondzi :P

"nikt nie chciał puścić do środka człowieka z tak wielkim koniem. Dlatego oderwali mu konia, bowiem mógł on być po strachem dla z boku ducha winnych dzieci." – ale tutaj to przesadziłeś ;P

Dzięki za przeczytanie i komentarze ;) "ale tutaj to przesadziłeś ;P" – Mam to zinterpretować jako propozycję dokonania edycji tego fragmentu, który dla niektórych może wydawać się lekko niesmaczny? ;)

nie, zostaw jak jest ;-D po prostu o mało mi przepona nie pękła ;)

Wymiękam. Miałam zamiar dalej skrobać swój "normalny" tekst, ale łyknęlam tyle grafomanii, że chyba dam sobie z tym na dziś spokój.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Grafomania jest tak uroczo odświeżająca… Tu moim faworytem jest " trzepnął go twarzą w bark, który mu na chwilę odleciał." XD

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

ale nikt nie chciał puścić do środka człowieka z tak wielkim koniem.   – Oczywiście! Przeca taki wielgachny kuń, jeszcze wyposzczony, pożry wszyskie dzie… siano! :) przybyłem zdezorientować Cię z Twojego tronu!  – tu już płakałem, odpornośc mi spadła :D tupiąc ociężale w rytm świecących lampionów. – tu nakarmiłeś moje poczucie abstrakcji tak, że bekało wtórując migoptaniu jarzeniówki :):) Wnet przez lufcik w oknie wleciał olbrzymi koń bohatera, – IHAAA! Dajcie tu Szkapę, to na pewno on! :D Wierny, bitny koń, to podstawowa broń w dłoni wojownika :D:D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Jam to azaliż umysł ten młody i zdolny przez oczy twórczo zapłodnił? Czy może humorem rubasznym i formą skrzywioną dziewiczą poprawność zbrukał? Dumnym mi być, czy w piekle się smażyć za dusze dla wielkiej literatury stracone? ;) Miło mi, Perruxie

Tak, Unfallu. Mą wielką powieść miałem zamknąć w jednym rozdziale, ale akurat skusiłem się na przeczytanie zombiaków. Po zakończeniu lektury wzięła mnie nagła chęć napisania czegoś jeszcze ;) Psycho: Wiem, zazdrościsz Szkapie, ale może już na przyszłorocznej grafomani pojawi się i ryba! :D

Taaak, mnie też urzekło "galopowanie kopytami". Ale koń merdający ogonem również niczego sobie. :-)

Babska logika rządzi!

Uff… kawał śmiechu zostawiłem przy tym tekście. A tyle jeszcze przed nami.

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

Przykro mi jest teraz jakby, bo okazało się że Perfista nie był przeznaczony do opiewania go w poematach jak na bohatera wielkiego przystało chociaż miał wielkiego konia. Wolał on zażywać ciepła przy kominku domowych pieleszy ogromnego zamku, który sobie za cel w życie obrał. Co prawda wykazał się że do walki nie był postronnym uczestnikiem tylko aktywistą w tym zakresie i to mu zapamiętam do końca życia. Bo pamiętliwa jestem do takich udanych i pięknych opowieści.  ;-D  

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Krzywa ryba sceny wnet zdobywa :)  Oby, Perruxie, oby :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Popłakałam się :) Chciałam zacytować najfajniejsze fragmenty, ale musiałabym wklejać praktycznie zdanie po zdaniu. Myślę, że Perfista zasługuje na pokazanie światu wszystkich jego przygód. Dobre, no!

Nieco mnie zdziwiło, że akurat dzieci miały obawiać się wielgachnego konia ; )

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Nowa Fantastyka