- Opowiadanie: Gedeon - Szczęśliwy dzień Meduzy

Szczęśliwy dzień Meduzy

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Szczęśliwy dzień Meduzy

Kolejny tekst, który kiedyś umieściłem na tej stronie, usunąłem, a teraz jak ten debil zamieszczam po raz kolejny.

Szczęśliwy dzień Meduzy

 

Meduza sprzątała w swojej jaskini, podśpiewując pod nosem. Lubiła to robić (śpiewać, nie sprzątać), ale jednak trochę smutno jej było, że od wielu lat jedynym głosem, jaki słyszy, jest jej własny. Lecz cóż zrobić – kiedy rozgniewane bóstwo pokarze cię taką paskudną klątwą jak ta, jedyne co możesz zrobić, to postarać się, żeby nikt więcej nie cierpiał. Niestety, pomimo tego, że Meduza wyniosła się na to odludzie i tak zdarzały się… ,,wypadki”. Przed wejściem do jaskini stało już kilka posągów. Twarze niektórych z nich zastygły w wyrazie zaskoczenia, innych – wściekłości. Meduza nie wiedziała, czy zaklęci nieszczęśnicy cokolwiek czują – ale na wszelki wypadek uszyła kilka płacht, którymi ich nakryła, aby zła pogoda i ptasie odchody nie dawały się biedakom we znaki. Skrycie żywiła nadzieję, że kiedyś znajdzie sposób, aby ich odczarować.

– Hej! – krzyknęła, kiedy nagle jeden z wężowych włosów opadł jej na twarz. Aż wypuściła miotłę z ręki.

– Nie rób tego więcej! – powiedziała i lekko pacnęła węża po głowie. Stworzenie odskoczyło od jej twarzy. Jednak cały czas kiwało się o palec od niej, sycząc.

– O co chodzi? Dostałeś już jeść, tak? – spytała Meduza. – Bo będziesz grubszy niż wyższy! Eee… to znaczy – dłuższy!

Jednak pozostałe włosy też najwyraźniej były zaniepokojone. Wiły się we wszystkie strony i syczały.

– Wiem! – Meduza pstryknęła palcami. Trochę szpony przeszkadzały, ale ten nawyk pozostał jej ze starych czasów. – Czujecie, że ktoś nadchodzi!

Najśmielszy z włosów – ten, który przed chwilą ją ,,zaatakował” entuzjastycznie pokiwał łbem.

– Co za szczęście, że właśnie posprzątałam – mruknęła pod nosem dziewczyna. – A niech to Hades pochłonie! Zapomniałabym o najważniejszym!

Podeszła do legowiska, które kiedyś umościła sobie w kącie groty. Nie było to nic wielkiego, ot kupka słomy nakryta kolejną, pozszywaną z kawałków płachtą. Po chwili wyciągnęła spod ,,posłania" szeroką zieloną wstążkę i zawiązała ją sobie wokoło głowy, tak aby zakryć oczy. Teraz miała pewność, że nowemu przybyszowi nic się nie stanie.

– Wsadź sobie w tyłek swoją klątwę, Ateno – mruknęła. Ale cichutko, tak aby bogini przypadkiem nie usłyszała.

Po chwili do jej uszu doszły odgłosy kroków. Były ciche, najwyraźniej ten ktoś szedł powoli i ostrożnie. ,,Pewnie się boi” – pomyślała ze smutkiem Meduza. Cóż, trudno było mu się dziwić. Jednak zaraz dziewczyna poweselała. Od tej pory nikt nie musi się jej bać!

– Witaj! – powiedziała głośno, starając się, aby brzmiało to przyjacielsko, a na twarzy pokazał się miły uśmiech. Na szczęście, choć Atena zmieniła jej włosy w węże (okazały się zresztą całkiem miłe, od kiedy zaprzyjaźniła się z nimi na tyle, że przestały ją kąsać), paznokcie w szpony, i dała jej te nie wiadomo do czego potrzebne skrzydła (raz próbowała ich użyć… Do tej pory nie wszystkie siniaki zeszły), ale nie zabrała jej dźwięcznego głosu i sympatycznej buzi (tak przynajmniej je określali inni kiedy… kiedy jeszcze z nią rozmawiali).

– Nazywam się Meduza – ciągnęła. – Pewnie słyszałeś, że mój wzrok zamienia ludzi w kamień, ale nie bój się! Teraz noszę to – wskazała po omacku na opaskę. – Nic ci się nie stanie!

Usłyszała, że przybysz przystanął.

– Jak miło z twojej strony – w ochrypłym głosie gościa było czuć lekka kpinę i chyba niedowierzanie.

– Naprawdę! – zapewniła Meduza. – A ty jak się nazywasz? Czym się zajmujesz?

– Nazywam się Perseusz i jestem herosem. Zabijam potwory – z jakiegoś powodu przybysz postawił wyraźny nacisk na ostatnie zdanie.

– Brawo! – ucieszyła się Meduza. – To dobrze, że są tacy bohaterowie jak ty, którzy bronią zwykłych ludzi przed niebezpieczeństwami. Powiedz, teraz jesteś na jakiejś misji? Tropisz jakieś groźne monstrum? – pytała podekscytowana.

– Owszem.

– Jejku! A mogę ci jakoś pomóc? – spytała Meduza.

Mężczyzna przez chwilę milczał, po czym wybuchnął donośnym śmiechem. Meduza zawtórowała mu – nieco cicho i nieśmiało, bo nie miała pojęcia, co go tak rozbawiło, ale chciała być grzeczna.

– Pewnie! – powiedział gość, kiedy skończył się śmiać. – Po prostu stój przez chwilkę bez ruchu…. Może nieco pochyl głowę… I broń Zeusie, nie zdejmuj tej opaski!

Dziewczyna posłusznie wykonała to, co jej kazał. Nie rozumiała, o co chodzi w tym dziwnym rytuale… Ale była tak szczęśliwa! Wreszcie znalazła przyjaciela… I to w dodatku sławnego bohatera, któremu może pomóc w jego walce ze złem! Czuła, że razem dokonają wielkich czynów.

Czuła, że opowieść o Perseuszu i Meduzie przetrwa wieki.

 

Koniec

Komentarze

Dobre!

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

W takim razie Pierseusz to nie bohater tylko oprawca, to się biedna zdziwiła jak wiemy z legendy. Za przyjaźń głową zapłaciła. Opowiadanko okey.

ciekawe podejście, dobrze się czyta.

Ładnie napisane i z pomysłem.

Fajne :) Tylko Meduzy szkoda :(

Przynoszę radość

Dobry, dopieszczony, szorcik idealny.

Ej, szkoda tej Meduzy, kochana była… Całkiem przyjemny pomysł na shorta, a i zgrabnie napisane, także ja nie mam się czego czepiać. Nieźle wyszło. 

Fajny szorcik, ciekawa koncepcja odwracająca tradycyjne role. Ale trochę głupia ta Meduza.

Babska logika rządzi!

Sympatyczny szorcik.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dziękuję za miłe słowa, aż się zdziwiłem :D

My się dziwimy, że Ty się dziwisz;-) trzymam kciuki, żeby kolejne były coraz lepsze.

Ano zdziwiłem, bo: 1. Za pierwszą publikacją tekst wzbudził zdecydowanie mniejsze entuzjazm. 2. Znajomi, którym tekst pokazywałem, wyrażali mieszane uczucia – niektórym się podobało, inni twierdzili, że "dziwne, nie wiadomo o co chodzi i żadnych emocji". A tutaj same pozytywy :D 3. Sam nie uważam, żeby tekst był idealny i nie było się czego czepnąć, sam przed chwilą wychwyciłem jedno powtórzenie, którego można było uniknąć. 4. Dałem się poznać na forum jako osoba niezbyt sympatyczna, więc zaskakuje mnie pozytywna reakcja użytkowników na mój utwór. Oczywiście, nie mam pretensji, a wręcz przeciwnie – zaskoczenie jest jest jak najbardziej miłe i dziękuję za wszystkie posty. Zapraszam także do zerknęcia na pozostałe teksty i pozdrawiam.

Ad.1 – widocznie wcześniej mnie nie było, na pewno by mi się podobało ;) ad. 4 – nie zauważyłam

Przynoszę radość

Gedeonie – przy pierwszym tekście zareagowałeś bardzo typowo – większość nowych uzytkowników w ten sposób postępuje. Po drugie – większość "starych" próbuje oceniać same teksty, nie autorów. Poza tym – zapewne w międzyczasie czytałeś inne opowiadania i zobaczyłeś, że ostrze krytyki trafia każdego: nie raz i nie dwa pod różnymi tekstami rozpętała się mocna dyskusja, żeby nie nazwać tego awanturą.  Ad1. Nie ma tu takich autorów, których teksty zawsze wzbudzałyby jednakowy entuzjazm. Nawet pod piórkowymi często trafiają się diametralnie skrajne opinie :-) Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów.    

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bemik – wydaje mi się, że źle zrozumiałeś (albo ja źle zrozumiałem Ciebie). Pisząc o "pierwszej publikacji" miałem na myśli "pierwszy raz, kiedy wrzuciłem własnie ten tekst na tą stronę" a nie "sytuacja, gdy opublikowałem inny tekst  na tej stronie, wcześniej od Meduzy". Chodzi mi o to, że ten sam tekst na nowo wrzucony wbudził dużo cieplejsze emocje, niż kiedyś. Kilka lat lat temu wrzuciłem tutaj parę utworów, w tym "Meduzę" (o czym piszę na wstępie) – potem je usunąłem, bo łudziłem się, że uda mi się je opublikować, a teraz na nowo wrzucam. To, że różne teksty tego samego autora mogą budzić różne odczucia to rzecz oczywista i temu bym się nie dziwił ;)

To ja źle zrozumiałam Ciebie. Ale widzisz, na tym polega czytelniczy fenomen – jednemu tekst pasuje, a ktos inny zjedzie go straszliwie. Teraz widocznie trafiłeś w nastroje paru osób i dzięki temu zebrałeś pozytywne opinie.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bardzo sympatyczne kulisy niecności Perseusza, wykorzystującego bez wahania samotne dziewczęta na rozstajach źyciowych dróg. Wydaje mi się, źe troszkę za słabo podkreślona jest samotność Meduzy, która uzasadniałaby tę dziecięcą radość z nadejścia gościa.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Trochę przeszkadzały mi w czytaniu te nawiasy.  Poza tym jest okej.

Bardzo sympatyczny szorcik. Wywal przedmowę tam, gdzie być powinna, a drugi tytuł w niebyt.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Popieram Alex.

Babska logika rządzi!

No i przetrwała, a lektura, choć po czasie, całkiem przyjemna. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka