- Opowiadanie: Bohdan - Recydyferatu

Recydyferatu

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Recydyferatu

I

 

Radek niechcący został wampirem.

Przemiana dokonała się podczas ucieczki z więzienia, kiedy to, chcąc zmylić pościg, biegł przez cmentarz. Przemykając między nagrobkami, zauważył mężczyznę, którego blada skóra błyszczała w świetle księżyca jak pomalowana farbą fluorescencyjną. Człowiek wyglądał, jakby potrzebował natychmiastowej pomocy lekarskiej.

Radek nie wnikał, co napotkany mężczyzna robił nocą w tak osobliwym miejscu. Postanowił stłuc i okraść chuderlaka, bo co jak co, ale na wolności pieniądze były bardziej potrzebne niż sama wolność.

Niepozorny człowieczek okazał się nadspodziewanie silny. Sprał Radka bez większych problemów, rzucając nim po okolicznych grobach jak wypchaną kukłą. Na koniec zanurzył wielkie kły w jego szyi.

A kiedy Radek odzyskał przytomność, nie był już człowiekiem. Stał się mrocznym nosferatu.

Wkrótce też uznał, że nosi imię, które nie pasowało do krwiopijcy.

– Co to za imię dla wampira? – narzekał. – Radek, kurwa fa, z fabryki kładek.

Po burzy mózgu, trwającej dwa tygodnie i trzy dni, zakrzyknął tryumfalnie:

– Od dziś jestem, kurwa fa, Rad!

 

***

 

Radek przyczaił się opodal baru „Rywal”. Lokal umiejscowiono na skraju blokowiska, gdzie nie docierało światło latarń, a jedynie słaby blask rzucany przez wysokie budynki. Wampir schowany w ciemnym zaułku był zupełnie niewidoczny, tym bardziej, że postanowił ukryć blade oblicze pod czarną kominiarką. Drapiąc się bez przerwy po głowie – alergia na poliamid – obserwował wychodzących co rusz stałych bywalców knajpy.

– Ten za trzeźwy, ten też – marudził zniechęcony, aż w końcu wypatrzył właściwy cel. – Ooo! Ten jest najebany, kurwa fa, jak szpadel. – Jego oczy zapłonęły czerwonym blaskiem.

Istotnie, chodnikiem podążał gruby mężczyzna, który miał poważne kłopoty z koordynacją ruchową. Wpatrzony w betonowe podłoże, poruszał się na zasadzie „trzy kroki w przód, dwa w bok i jeden do tyłu”.

Wampir dopadł go, kiedy ten nieporadnie próbował oddać mocz pod jednym z kontenerów na śmieci. Uderzenie metalowym prętem w potylicę szybko sprowadziło go do parteru, a w następstwie kilku mocnych kopniaków stracił przytomność.

Rad przyssał się do szyi ofiary. Pił łapczywie, dwa razy się przy tym zachłystując. Potem zrobił krótką przerwę, żeby zdjąć irytującą czapkę, a kiedy to zrobił, cichutko i czule wyszeptał:

– Zajebiste, kurwa fa, zajebiste.

I ponownie przystąpił do uzupełnienia brakujących płynów.

 

Później szedł polną drogą, raz po raz czkając i zataczając się.

– Cztery browce, jabol i dwie sety – wyliczał, uśmiechnięty od ucha do ucha. – Miałem, kurwa fa, fart.

Znajdując się blisko kryjówki, zaczął wesoło pogwizdywać, a potem cichutko nucić:

 

Złoty pierścionek pierdolnął Bronek z wystawy,

Za ten pierścionek posiedzi Bronek do sprawy.

Zwykły pierścionek taki miedziany, dziecinny

Pierdolnął Bronek, bo myślał, że to był inny.

 

II

 

Wampir Rad był tej nocy bardzo rad.

Podziwiał swoją zdobycz, a w zasadzie nowy dom czyli trumnę. Do tej pory sypiał na cegłach w ruinach dawnego zamku krzyżackiego, ale kiedy reumatyzm zaczął dokuczać, postanowił zaopatrzyć się w coś szykownego i wygodnego. A że doświadczenie w zawłaszczaniu cudzych rzeczy miał niemałe…

– Buchnąłem sypialnię, kurwa fa, jakiejś nadzianej pycie – tłumaczył szczurom zgromadzonych pod ścianą lochu. Gryzonie były jedynymi żywymi stworzeniami, z którymi Rad utrzymywał niemal przyjacielskie stosunki. – Po co mientkiej fajce taka bajerancka skrzynka? Przecież kima w koju. A ja mam tera zajebicho kwadrat.

Nogą, na której dyndał rozklejony trampek, sprawdzał komfort trumny. Cmokał z zadowoleniem, raz po raz szczerząc kły. Już miał wskoczyć do swojego nowego lokum, kiedy usłyszał ujadanie psa, a zaraz potem niski głos:

– Wyłaź, cwelu. Wiem, że się tam kitrasz. Rusz styję, bo nie po to po nocy zaginam, żebyś szpenia palił.

Rad postanowił spełnić żądania przybysza. Nie ociągając się, wyszedł z ruin i stanął naprzeciw muskularnego, łysego mężczyzny. Przybysz był odziany w jasny dres, a na jego szyi wisiał gruby łańcuch.

– Kiler cię wyniuchał, szmato – mówił o bullterierze, którego trzymał na smyczy. – Jebnąłeś z wystawy trumnę i myślisz, cioto, że jest git?

– Wąchaj pałę, frajerze – odpowiedział spokojnie Rad i natychmiast dodał: – Trzeba było, kurwa fa, lepiej obcinać.

– Zaraz, pierdolony pedale, spuszczę Kilera i będzie rzeź.

– Dawaj go na buta, kurwa fa, a później z dupy zrobię ci marmoladę.

Napakowany sterydami właściciel zakładu pogrzebowego jako pierwszy zauważył, że rozmowa doskonale się klei. Postanowił rozładować napięcie i skierować dyskusję na inne tory:

– Grypsujesz? Gdzie garowałeś? Bo ja w Iławie.

– W Barczewie – odpowiedział. – Za dziesionę – doprecyzował, po czym dodał z dumą w głosie: – Dwa razy się ciąłem, kurwa fa, i raz pałąk łykłem.

– O! To siadaj, ziomuś. – Zaprosił interlokutora ruchem głowy na leżący fragment muru. – Pobajerzymy trochę. Jestem Waldemar.

– A ja Rad – odrzekł wampir, kiedy usadowił się obok nowo zapoznanego.

– Coś ty mikry jesteś – ocenił prezencję wampira. – Wyglądasz jakbyś miał zaraz odwalić kitę.

– Nic jeszcze dzisiaj nie dryniłem – wyjaśnił. – Trzęsie mnie, kurwa fa, jak kota po kefirze.

Waldemar zaśmiał się głośno, po czym klepnął Rada przyjacielsko w plecy.

– Skumaj, ziomuś – tłumaczył – ja tu teraz legalny biznes prowadzę. Nie, no gdzieś na boku coś się poszpunci. A to zajumać bryczkę, a to upchnąć szuwaks, wiadomo. Mam też burdel w piwnicy, ale robota numer jeden to pogrzeby. Obczajasz?

– Obczajam, kurwa fa – przytaknął. – Co mam nie obczajać?

– To git. Widać po twojej misce, że kręcę gadkę z dobrym ziomkiem – pochwalił go Waldemar, po czym powrócił do tematu: – Szmalec z pogrzebów jest w porzo. Zgredy kopyrtają co rusz, więc, bez zbędnych farmazonów, nalegam o zwrot trumny. I od razu dodam, że możesz u mnie mieć etat. To, jak buchnąłeś towar, to klasa, ziomuś. Nawet Kiler się nie jargnął.

Waldemar mówił, ale wampir już go nie słuchał. Rad czuł potworny głód, który począł przyprawiać go o halucynacje. Patrząc na mężczyznę, widział olbrzymią kaszankę, a leżący obok pies przypominał mu talerz czerniny.

Rad błyskawicznie zaatakował.

 

***

 

Waldemar obudził się bardzo głodny. Wstał z wilgotnej trawy i pociągnął za smycz.

– Trzeba, Kil, coś wpierdolić – oznajmił.

Ruszyli do miasta pogrążonego w głębokim śnie.

– I obczaj, że moja ksywa teraz to Wal. Bo co to za imię dla wampira, Waldemar?

Kil szczeknął dwa razy, co oznaczało: „Fakt, chujowe.”

 

 

SZLUS

Koniec

Komentarze

Wstydź się prim.chum, takie mądre przesłanie mi zostawiłeś pod opowiadaniem, a tutej takie wulgaryzmy…

Dziękuję, Szanownym Kolegom, za tak dojrzałe i pełne fachowych uwag komentarze. Kłaniam się.

Mastiff

Po prostu pozostawaliśmy pod dojrzałym i fachowym wrażeniem ;).

Tytuł nazwę, bez wahania, doskonałym – ale treści nie (d)ocenię, co mi, Bohdanie, zapewne wybaczysz, bo wiesz, że wampiry to tego, no, jakby to napisać… aha, peryferie moich zainteresowań. Wyjatek: rozmowa Radka z Waldemarem – bdb.

Przemiana wydarzyła się podczas ucieczki z więzienia   @ wydarzyła się nie brzmi tutaj najlepiej. Może dokonała się?   Człowiek wyglądał niczym ktoś potrzebujący natychmiastowej pomocy lekarskiej.   @ Sugestia: Wyglądał jak ktoś, kto potrzebuje natychmiastowej pomocy lekarskiej / Wyglądał, jakby potrzebował natychmiastowej pomocy lekarskiej   Radek nie wnikał, co napotkany mężczyzna robił nocą w tak osobliwym miejscu. Postanowił stłuc i okraść chuderlaka, bo co jak co   @ Za dużo ‘co”    Wampir, schowany w ciemnym zaułku, był zupełnie niewidoczny   @ Zrezygnowałabym z przecinków. Poza tym mało kogo widać wyraźnie w ciemnym zaułku ;)   Uderzenie metalowym prętem w potylicę szybko sprowadziło go do parteru, a w następstwie kilku mocnych kopniaków stracił przytomność.   @ Czy od uderzenia w potylicę nie traci się przytomności?   z którymi Rad utrzymywał niemal przyjacielskie kontakty   @ Bardziej mi tutaj pasuje stosunki. Lepiej się czyta, miękko.   – Skumaj, ziomuś – tłumaczył. – Ja tu teraz legalny biznes   @ Zapisałabym jednak bez kropki, bo brzmi jak ciągła wypowiedź, a i nota odautorska krótka.   Rad błyskawicznie zaatakował.

@ Sugestia: Rad zaatakował błyskawicznie.   Ogólnie nie moja tematyka. Wampiry, klimaty więzienne troszkę. Co do formy: Styl dosyć prosty, niezawoalowany, ale taki chyba miał być, dostosowany do koncepcji opka. Nadużywasz czasem imiesłowów, no i też miałam wrażenie, że akcja trochę za szybko płynie, a może nie tyle akcja, co stosujesz duże skóty fabularne, a ja bym tak może chciała wczuć się w psychikę bohatera, tak poznać go bardziej…  Może bym się wtedy przekonała do wysysaczy :) Ogólnie mało sie wydarzyło, takie mam odczucie.    Pozdrawiam

A! I zapomniałam dodać, że stylizacja językowa bardzo na plus :) 

Nie mam Ci nic do wybaczania. I tak się dziwię, że cokolwiek Ci się spodobało. Wampir wampirowi nierówny,a mój jest trochę inny.

Mastiff

Dziękuję Almari, kawał dobrej roboty.   Pozdrawiam

Mastiff

No wiesz…  :-)  Zgoda, częściej marudzę niż chwalę, ale jednak robię to, z przyjemnością niekłamaną, gdy mam za co. Jak Ciebie za tytuł.  :-)

Polecam się i cieszę, że pomogłam :) 

Ubawiłam się tą wampirzo-więzienną gwarą. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dziękuję, nareszcie się ktoś ubawił:)

Mastiff

Ja! Ja też się ubawiłam :) Skąd Ty tak grypserę znasz? Gdzie garowałeś? ;)

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Zaczęło się bardzo ciekawie, potem co prawda opowiadanie poszło w kierunku zupełnie innym, niż się spodziewałem, ale to miła odmiana. Pośmiałem się trochę, więc lektura była warta czasu na nią poświęconego

Właśnie, Bohdanie, gdzie garowałeś ; )

Boh, mam nadzieję, że korekta niepotrzebna… ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Co się z Wami dzisiaj porobiło? Wszyscy się śmieją, nikt nie potrafi (poza vyzartem) nawet trzech zdań na temat tekstu skleić:). Więcej humoresek nie będzie:)

Mastiff

Doskonała robota. Nie no, serio: ja uwielbiam się czepiać amatorszczyzny, ale u Kolegi czysty profesjanalizm:))) Tylko zakończenie ktoś Ci podpierdolił i zostawił smutny orgyzek po soczystym-mięsistym owocu. Licząc pewnie, że czytelnik nie zauważy braku, zajęty wkurzaniem się na siebie, że on/ona tak nie potrafi…

A, no i jeszcze ten tytuł… Pozwól, że w tym momencie ukłonię się nisko:)

A, no i jeszcze ten tytuł… Pozwól, że w tym momencie ukłonię się nisko:)

(pardon)

Bohdanie, napisałeś bardzo porządne opowiadanie. W zwykłą codzienność umiejętnie wplotłeś elementy fantastyczne, tak że zupełnie zaciera się granica między trudnymi zapewne, więziennymi doświadczeniami bohatera, a jego obecnym, całkiem nowym życiem, w nieco innym świecie, na który musi patrzeć zgoła innymi oczami. Bardzo sugestywnie udowodniłeś, że, w pewnych okolicznościach, człowiek żywiący wobec bliźniego –– tu akurat złodzieja –– wrogie zamiary, po krótkiej, szczerej rozmowie rozpoznaje w nim bratnią duszę i jest gotów pomóc mu, a nawet zaprzyjaźnić się. W sumie, można powiedzieć, wiele ich połączyło… Mam nadzieję, że ten komentarz, bardziej od mojej poprzedniej wypowiedzi, przypadnie Ci do gustu. Właściwie, to od razu powinnam napisać tak poważnie i od serca. Dziękuję Ci Bohdanie za to opowiadanie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję tintin za miłe słowo.   regulatorzy: wielkie dzięki. Z komentarzami to żartowałem, oczywiście. Fajnie, że opowiadanie rozbawiło, bo po to zostało napisane. A Twój komentarz jest lepszy niż opowiadanie.   Pozdrawiam

Mastiff

Ależ Bohdanie, co Ty mówisz. To tylko kilka słów, ktore za potrzebą chwili, wyzwolone Twoją sugestią, niemal same wylały się na ekran. ;-) Gdybym wiedziała, że narzekając na komentarze tylko żartowałeś, napisałabym coś wesołego, a nie tak, od serca… ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Trochę namieszałem:)

Mastiff

Nie wydaje mi się, a nawet jestem zupełnie pewna, że namieszane nie nie jest. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Fabuła nie powala, ale w sumie to nie musi. Za to stylizacja… Malina. Melina. Menelina.. Jakoś tak. Nieoczekiwanie wesołe. :-)

Babska logika rządzi!

Fabuła nie powala, ale w sumie to nie musi. Słusznie, fajnie jest napisać coś z niczego, prawda?

Dziękuję za opinię i pozdrawiam

Mastiff

Nie wiem. Muszę kiedyś sprawdzić. ;-)

Babska logika rządzi!

Darujmy sobie komentarze, składające się z jednego kolokwializmu oraz emotikonki :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Dzięki dj, jak zwykle na posterunku:)

Mastiff

Wydaje mi się, że humorystyczny potencjał jest większy, niż zostało to przedstawione. Grypsiarz i wampir w tej samej osobie? To się prosi o coś bardziej trzyaktowego, z większą liczbą gagów.

Tekst startował w konkursie na miniaturę (zresztą z powodzeniem) stąd taka jego długość. I tak trochę dopisałem, bo był jeszcze krótszy (limit).

Mastiff

Protestuję przeciw wykasowania mojego komentarza! To dowód, że usuwający najwyraźniej nie zadał sobie trudu, by przeczytać tekst @Bohdana Bo gdyby to zrobił, zrozumiałby, że powstał pod w stanie głebokiego zauroczenia tekstem ;). Żeby nie powiedzieć: hipnozy…            

Zaje… ekhm. Bardzo, kur… tego (fa). Bardzo dobre! :-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

…Zastanawiam się Bohdanie, skąd u Ciebie takie rozmaite zainteresowania – a to Londyn, a to ruiny krzyżackich zamków. I dlaczego, do kurwy nędzy, tak bluzgaszna przyzwoitym portalu. Pozdrowienia.

To nie ja bluzgam, ryszardzie, to wampiry bluzgają:). Przyzwoitym? Eeee…   Pozdrawiam

Mastiff

Białej Nienawiści nic nie przebije ;) 

Przebije, przebije, a dla większości moich znajomych np. "Pochód" jest dużo lepszy. A skoro jest lepszy, to "Szkot" też:) Pośmiałaś się trochę z wampirów?

Mastiff

Uśmiechnęłam się do nich ;) Biała Nienawiść mnie urzekła, bo utrafiłeś w mój klimat, właściwie to chyba ze wszystkim. Temat, sposób przedstawienia i dobry warsztat. Czego chcieć więcej? :) 

Byłam, przeczytałam, ale jeśli tekst znajduje się na peryferiach zainteresowań Adama, to dla mnie jest gdzieś na terra incognita zainteresowań ; /

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Też nie lubię tekstów o wampirach, bo to zupełnie wypalony temat. Dlatego napisałem na konkurs powyższy tekst, w którym totalnie się z nich nabijam:)

Mastiff

Wreszcie wampiry z prawdziwego, ku… fa, zdarzenia, a nie – świecące niczym tyłek nudysty anemika czopkodupce!

Czytając po przerwie, znowu się pośmiałam.

Pozdrawiam.

P.S> Usuń tylko, Bohdanie, ziejącą pustkę miedzy podrozdziałami i dodaj tagi, proszę.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Melduję, że poparłem Alex oraz Finklę.

Ach ach czytałem na jesieni i nadal, curwa fa – los stylizationes de la muerte, zabija mnie myśl o ksywie dla wampira ;) Bałdzo zabawne i jak sprytnie osadzone w blokerskiej poetyce :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Zaskoczyliście mnie zupełnie:). Adam to już w ogóle rozbił bank…

 

Dziekuję ślicznie.

Mastiff

Nowa Fantastyka