- Opowiadanie: meksico - Z pamiętnika umarlaka: Matrymonalia

Z pamiętnika umarlaka: Matrymonalia

Opowiadanie pierwotnie ukazało się na Szortalu. Zamieszczam też link do audiobooka, który został zrealizowany przez Roar Studio. Miłej lektury i słuchania.

 

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Z pamiętnika umarlaka: Matrymonalia

 

Ech, co ja tu robię?, Zapytałem sam siebie po tym, jak zadzwoniłem do drzwi. Spojrzałem jeszcze w tył, na ścieżkę wydeptaną przeze mnie w półmetrowym śniegu. Może by tak wrócić? Nim zdążyłem to zrobić, drzwi uchyliły się, a gęba, którą w nich zobaczyłem, rozjaśniła mi nieco sprawę. Boże, niech to nie będzie ona, pomyślałem szybko. Modliłem się wręcz. Ściskany w ręku bukiet prezentował się nad wyraz marnie, ale w tej chwili oddałbym wszystko, żeby zmienił się co najmniej w widły albo inne ustrojstwo, którym mógłbym się ratować. Ale na ratunek było już za późno.

– Wejdź, kochasiu – mruknęło to coś za progiem. – Wejdź, bo… chciałam powiedzieć, że zmarzniesz, ale jak widzę i tak jesteś… zimny. – To powiedziawszy, zaprosiła mnie gestem do środka.

Cóż było robić, wszedłem. Od razu pożałowałem, że nie jestem tak do końca trupem. W obecnym położeniu wróżyłem kremacji świetlaną przyszłość.

– Wejdźże może dalej – powiedziała moja wybranka. – Nie wypada nam tak stać w progu. Niechby kto jeszcze zobaczył, a to przecież pannie nie przystoi.

– To może… – chciałem zaproponować rozstanie, ale pociągnęła mnie dalej. Poczułem ciepło.

– Och, przepraszam – rzekła, odczepiając elektrody paralizatora od mojej szyi. – Te gobliny to strasznie zabawne stworzenia, ale czasem są okropnie złośliwe. Sio stąd – kopnęła wypierdka w brzuch tak, że zwinął się w kłębek i czym prędzej odczołgał.

– Nic się nie stało. Było nawet całkiem miło – skłamałem. – Lubię jak się we mnie krew gotuje – wysiliłem się na dowcip.

– Nie jesteś chyba wampirem? – zapytała podejrzliwie. – Mamcia nie lubi wampirów.

– Mamcia? – rozejrzałem się. Jeśli jest podobna do córeczki, to znikam ile sił w nogach.

Ofelia, bo tak miała na imię, nachyliła się nade mną – była o głowę wyższa. Dopiero wtedy mogłem się jej lepiej przyjrzeć. Można rzec, że niczego jej nie brakowało. Wręcz przeciwnie, miała za dużo. O ile sama sierść na całej twarzy nie przerażała mnie tak bardzo, to już kły, które miałem na wysokości oczu, sprawiały, że zaczynałem żałować, że w ogóle się… że w ogóle umarłem. Wilkołaki całkiem dobrze prezentują się w filmach, nie powiem, ale już wilkołaczki… To inna bajka.

– Jesteś naprawdę wspaniała, ale czy możemy już…

– Gdzie ci tak śpieszno, kochasiu?

– Śpiący się taki zrobiłem. – Na dowód ziewnąłem przeciągle.

– Po śmierci się wyśpisz. – Moja przyszła małżonka roześmiała się.

Zadrżałem na myśl o takim ożenku. Nie drżałem chyba od dwudziestu lat, a tu nagle. Jak to mawiają: Czym ciało po śmierci nasiąknie, tym po grobie śmierdzi. Zawsze byłem naiwny i widać z wiekiem mi to nie przeszło.

– Zobaczysz, spodoba ci się tutaj, Iwanku – powiedziała do mnie.

– Normalnie, żyć nie umierać – burknąłem.

– Jaki dowcipny – rzekła szczerze – jaki dowcipny.

Siedzieliśmy na kanapie. Ona obejmowała mnie wpół, ja wpół mdlałem i zawodziłem. Ale najgorsze było i tak przed nami. Zacząłem przeklinać noc, w którą udałem się do agencji matrymonialnej. Po co mi to było? Zachciało mi się obiadków, kapci, gazet.

– No rozbieraj się, mój truposzku – szepnęła śliniąc mi ucho Ofelia. – Chyba, że mam ci rozedrzeć gatki?

Zawyłem jak najprawdziwszy wilkołak i to chyba przesądziło sprawę. Ofelia zabrała mnie tam, gdzie jeszcze żaden umarlak nie był, lecz zaprawdę powiadam wam, przez te kilka chwil poczułem, że żyję. Postanowiłem to przetrwać. Mogę ślubować miłość do śmierci. Do jej śmierci.

Koniec

Komentarze

Nagranie jest świetne – tekst nabiera życia :)

Ciekawy i dobry tekst na dobranoc… Podaba mi się.

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Ja pozostanę sceptyczna co do pointy, ale podoba mi się sceneria i zamysł ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jakoś mnie nie zachwyciło, przepraszam. Przeczytałam i tak spłynęło, jakbym nic nie przeczytała. Może innym razem. 

Dzięki za przeczytanie :) A tak z ciekawości, audiobooka słuchaliście?

http://tatanafroncie.wordpress.com/

Mnie też jakoś nie zachwyciło. Audiobook również :D

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Jest jakiś pomysł. Ech, widać faceci nawet po śmierci nie dorastają. ;-)

Babska logika rządzi!

Przeczytałam, wysłuchałam, ale, niestety, nie doznałam szczególnych wrażeń.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka