- Opowiadanie: bemik - Jesień

Jesień

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Jesień

 

Lubiła tę porę roku. Słońce przyjemnie grzeje, ale już nie ma w sobie tego palącego żaru, jak w środku lata. Nie słychać też radosnych wrzasków dzieci ani warkotu kosiarek, ani muzyki z pootwieranych na oścież okien. Wszyscy są w szkołach, w pracy. Przez tych kilka godzin miała wrażenie, jakby była sama we wsi. Oprócz niej oczywiście było jeszcze kilka osób, ale oni też siedzieli cicho, rozkoszując się spokojem.

Zawiał wiatr. Potrząsnął gałęziami jabłoni, wypłoszył kilka sikorek. Kot otworzył jedno oko i zerknął bez zainteresowania na ruchliwe ptaki. Przetarł pyszczek łapą, strącając niewidoczny paproch i zasnął z powrotem, kołysany do snu szelestem wysokiej trawy i automatycznym głaskaniem kobiety. On też był stary. Już mu się nie chce ganiać za muchami, za strąconymi liśćmi. Jeszcze tylko od czasu do czasu zapoluje na myszy. Przynosi je wtedy na schodki, układa na środku i czeka na pochwałę. Żeby nie było, że jest darmozjadem.

Tośka przeciągnęła się, aż stawy strzeliły. Uniosła siwy pysk, by sprawdzić, że jej pani nadal siedzi. Że jej nie zostawiła.

Staruszka podniosła się z trudem z ławeczki. Trzeba ugotować obiad. Suka natychmiast też podreptała do kuchni. Kobieta zaczęła obierać ziemniaki, a Tośka ułożyła się na kocyku pod stołem. Przez chwilę obserwowała obierki spadające do kosza, ale oczy same jej się zamknęły i zachrapała.

– Zazdroszczę ci, że możesz tyle drzemać – mruknęła kobieta. Ona sama wraz z wiekiem sypiała coraz mniej i w bardzo dziwnych porach. Zdarzało jej się zdrzemnąć zaraz po śniadaniu. Albo przy wiadomościach. Potem nie mogła zasnąć i pół nocy łaziła po domu, a nieprzytomny pies włóczył się za nią z wyrzutem w ślepiach.

– No to idź spać – gderała, parząc zieloną herbatę. – Nikt ci nie każe za mną łazić. Jesteśmy w domu. Nigdzie nie wychodzę, nie zostawię cię, nie martw się.

Pies, przekrzywiając łeb, słuchał wyjaśnień, ale dopiero gdy pani zasiadła w wysłużonym fotelu i wzięła kolejną powieść do ręki, układał się obok, grzejąc jej stopy. Często dołączał do nich kocur. Zwijał się w kłębek tuż pod książką, czasem tylko protestując, gdy zmęczone ciężarem ręce zbyt mocno docisnęły go do kolan.

Była sama, ale dzięki zwierzakom nie czuła się samotna. Rozmawiała z nimi, powierzała im swoje troski i zmartwienia. Dzieliła się też radościami. Jak wtedy, gdy dostała wiadomość, że została babcią. Ugotowała rosół i świętowali we trójkę. Babcia Janeczka. To nic, że jej wnuczek nie potrafił tego wymówić. Patrzyła w twarz pięcioletniego Marka i w jego rysach odnajdywała podobieństwo do dziadka.

Jan. Jasiek. Dobre miała z nim życie. Troskliwy i kochający. Była dla niego najpiękniejsza. Nawet wtedy, gdy włosy jej posiwiały, twarz pokryła się zmarszczkami, a oczy straciły blask. Dobrze, że nie cierpiał. Że spadło to tak nagle. Zawsze był energiczny, ruchliwy. Gdyby po tym udarze udało mu się przeżyć, pewnie zamęczyłby ją gadaniem. Jeśli, oczywiście, mógłby mówić. To Jasiek przytargał Samuela. Kiedy wszedł do domu, od razu wiedziała, że coś się wydarzy. A on rozchylił poły kurtki i wyciągnął małą biało-czarną kulkę. Sam stał się jego pupilkiem. Z daleka rozpoznawał warkot silnika samochodu i z wyprężonym ogonem podbiegał pod bramę, czekając na swojego pana. Łasił się, ocierał o nogi, przeszkadzał i domagał się pieszczot. Kiedy Janek zmarł, zniknął na parę dni. Może wystraszył się obcych, którzy zapełnili dom? Nie, nie obcych. To był Tomek z żoną i dzieckiem. Przyjechali, by jej pomóc, ale ona też źle się czuła w tym rozgardiaszu. Przykro jej było, że wnuczek prawie nie mówi po polsku. Synowa starała się być miła, głaskała ją uspokajająco po ramieniu, ale nie mogły się dogadać. Po tygodniu wreszcie pojechali sobie, hen, do dalekiej Anglii. Wtedy wrócił Samuel. I wkrótce potem znalazła Tośkę.

To była piękna jesień. Deszcze padały nocami, a w dzień przygrzewało słońce, jakby chciało przedłużyć ostatnie chwile lata. Wstała skoro świt, ubrała się i wygrzebała z komórki wiklinowy kosz i kalosze. Ludzie gadali, że grzyby wysypały. Nie bardzo jej się chciało, ale potem przyjemnie będzie wyciągnąć marynatę na stół. Może w tym roku Tomek przyjedzie na święta. O ile dadzą mu parę dni urlopu.

Cała wieś jeszcze spała. Tylko gdzieniegdzie, tam gdzie ktoś musiał dotrzeć do miasta na pierwszą zmianę do pracy, paliły się światła. Psy poszczekiwały obudzone szuraniem jej kaloszy. Kiedy zagłębiła się w las, odetchnęła pełną piersią. Stała przez chwilę, rozkoszując się zapachem mokrego igliwia, świergotem ptactwa, widokiem rosy na pajęczych niciach. Wreszcie ruszyła, rozglądając się uważnie po poszyciu. Nie wchodziła za daleko. Bała się, że się zgubi. Kiedy z Jankiem zbierali grzyby, zawsze jej pilnował i pokazywał drogę do domu. Żartował, że jak zechce się jej pozbyć, to wyprowadzi do lasu i zostawi.

Miała pół kosza kurek i podgrzybków, więc zdecydowała, że może odpocząć. Przysiadła na pieńku i wyciągnęła małą butelkę wody, by nawilżyć wysuszone gardło. Wtedy wydało jej się, że słyszy słabe popiskiwanie. Podniosła się, by spojrzeć nieco dalej. Ostrożnie, kierując się słuchem, podążyła za urywanym odgłosem. W kępie krzaków odkryła jego źródło – średniej wielkości kundel przywiązany do pnia sosny.

Pomyślała wtedy, że zwierzak znalazł trochę cienia w zaroślach, a w nocy znowu padało. Zbliżyła się ostrożnie, a pies zamerdał końcem ogona. Nie miał sił unieś łba. Uklękła przy dygoczącym kundlu i wylała odrobinę wody na dłoń. Podsunęła mu pod pysk i z radością ujrzała, że zlizuje wilgoć. Oddała mu też swoją kanapkę i pogłaskała zmierzwione futro. Nawet nie bardzo chciał jeść. Potem odwiązała sznurek i powolutku powędrowali do domu.

Weterynarz powiedział, że to suczka i że spędziła w lesie kilka dni. Tośka dostała kroplówkę i zestaw witamin. To nic, że drogie. Kobieta nie narzekała na brak pieniędzy. Miała finansowe wsparcie syna. Czasem miała wrażenie, że Tomek chce tym przytłumić wyrzuty sumienia. Raz tylko, miesiąc po śmierci ojca, zaproponował, żeby przeniosła się do nich. Ale kiedy odmówiła, przyjął to chyba z ulgą. Co by robiła w tym dalekim kraju z synową i wnukiem, którzy prawie nie gadają po polsku?

Po tygodniu sunia była jak nowonarodzona. Tylko nie odstępowała swojej pani na krok. Pewnie bała się, że znowu może zostać porzucona.

 

* * *

Podobno koty, gdy czują koniec, odchodzą. Samuel zniknął pewnego dnia i więcej się nie pojawił. Miał już chyba z osiemnaście lat – zastanawiała się kobieta, obchodząc ogródek. A Tośka? Ona ma chyba ze czternaście. Zaraz, zaraz… znalazłam ją w następnym roku po śmierci Janka. To był osiemdziesiąty… który? No tak, ona ma czternaście. Nie, więcej. Weterynarz powiedział wtedy, że to młody psiak, mniej więcej roczny…

Zerknęła na drepczącego za nią kundla. Siwy pysk, zamglone spojrzenie, niepewne kroki. Kobieta odwróciła wzrok. Nie, Boże, proszę, jeszcze nie teraz…

 

* * *

– Czy mogę zakopać ją w moim ogrodzie?

Weterynarz patrzył ze współczuciem na starą kobietę, której dłonie, pomarszczone i z wątrobowymi plamami, gładziły nieruchomego psa.

– W zasadzie nie można… – zaczął, ale kiedy spojrzał w mętne oczy staruszki, zmienił zdanie. – Ma pani kogoś, kto wykopie dół?

– Tak – odpowiedziała drżącym głosem. – Poproszę Kazika. Zawsze jest gotów do pomocy – za piwo, albo dwa.

– Tylko niech pani przesypie wapnem – polecił jeszcze, żeby mieć czyste sumienie.

 

* * *

Codziennie wychodziła do ogródka i siadała na ławce pod cisami. U jej stóp leżał pies. Nie grzał jej nóg, nie spoglądał wyczekująco, kiedy wrócą na obiad do kuchni, nie poszczekiwał na żaby i jaszczurki. Ale był.

Przymknęła oczy i wystawiła twarz do słońca. Przyjemnie grzało, jak zawsze wczesną jesienią.

I wtedy zobaczyła Jaśka. Szedł ku niej i przywoływał ją ręką. Zza pazuchy wystawał biało-czarny pysk Samuela, a wokół nóg pętała się Tośka, poszczekując radośnie.

Tośka? – zastanowiła się. Przecież ona nawet nie znała Janka…

Koniec

Komentarze

Trochę żałuję, że przeczytałem. Jakaś melancholia, czy coś do niej podobnego, pozostała po lekturze…

Ja mam tak dzisiaj – pogoda jesienna, kot i pies poleguja przy mnie. Ech, starość nadchodzi. Dzięki.  

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Złamałaś mi serce na tyle sposobów, droga bemik, w tym opowiadaniu. Ale to dobrze. Myślę, że nie trzeba tutaj innego komentarza.

O rany, bemik. Przez Ciebie popłakałam się w pracy i muszę udawać, że to nieprawda :( Straszne smutne.

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Co prawda "Wesołe jest życie staruszka" Przybory i Wasowskiego to tekst męski, ale powinien i tak podziałać jak odtrutka.

     Bardzo dobry tekst. Chyba ostatnie zdanie jako odrębny akapit. Zwiększenie odstępów do jednej interlinnii między tekstem a gwiazdkami byłoby wskazane.      Zwarta, klimatyczna opwieść ze świetnie wyeksponowanym nastrojem.      Znamy psy… A ludzi, zostawijących psy w lesie, przywiązane do drzewa, należaloby rozstrzeliwać.      Pozdrawiam,  

Dziękuję Wam wszystkim. Roger – postaram się poprawić.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Poruszające. Bardzo dobre.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Dobre opowiadanie, które przeczytałem z przyjemnością. Pozdrawiam

Mastiff

Dzięki Koik, Bohdan.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Lekko się czyta. Bardzo fajne. Mogłoby być początkiem czegoś dłuższego.

E, nie. Jako dłuższe byłoby nudne. Co tu pisać o życiu, w ktorym już nic się właściwie nie dzieje.. Dzięki, że zajrzałeś.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Oj, Bemik, jak Ty potrafisz klimatycznie i pięknie pisac. Dobrze, że nie przeczytałem tego tekstu rano, bo widziałbym świat jak zza szyby do końca dnia po lekturze. Razi mnie tylko mieszanka teraźniejszego z przeszłym w dwóch pierwszych akapitach, ale ja tak mam… A ludzi, zostawijących psy w lesie, przywiązane do drzewa, należaloby rozstrzeliwać.  – Dziwne uczucie – zgadzać się z RogeremRedeye.  Dobranoc dobrzy ludzie.

Sorry, taki mamy klimat.

Mnie też ruszyło. Dobrze zbudowałaś nastrój.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Dzięki Wam bardzo. Ja Wam trochę popsułam, ale Wy zdecydowanie poprawiliśćie mi nastrój.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

…Droga Bemik, jako komentarz wpiszę Ci tu fragment mego, tłumaczonego na niemieckiwiersza: – …W moich wierszach – najprostsze pytania – i niewiele już chciałbym w nich zmienić– o sens życia i ból przemijania – jak zwyczajnie, naprogu – jesieni. Pozdrawiam.

Piękne, przejmujące, jesienne… Gratulacje, bemik:) Samuel jest chyba zbyt kolorowy – trójkolorowe są zwykle kotki. Pozdrawiam

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

A ja sie poplakalam. Wzruszjace.

Bemiku, wymiękłam. Zaniemówiłam. Zaniepisałam. Podoba mi się tak bardzo, że to zdanie musi Ci wystarczyć za wszystko czego nie umiem powiedzieć i napisać.  

 

Przez te kilka godzin miała wrażenie, jakby była sama we wsi. Przez tych kilka godzin miała wrażenie, jakby była sama we wsi.

 

A on rozchylił poły kurtki i wyciągnął małą biało-rudo-czarną kulkę. To był jego pupilek. – AlexFagus już o tym wspomniała, więc z tym śmielej uprzejmie donoszę, że kiedyś, w jednej z mądrych książek o Kotach czytałam, że trójkolorowe bywają wyłącznie Kotki. Kotom nie zdarza się mieć takiego umaszczenia. Sprawdzę to jeszcze, ale już jutro, bo zrobiło się późno. Pozdrawiam.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Regulatorzy, Alaex – oczywiście, że macie w 100% rację. Już poprawiam. Dziękuję za słowa uznania.  

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Lea42, Ryszard – Wam też oczywiście bardzo dziękuję.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bardzo ładne, bemik. Naprawdę udany tekst.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dzięki

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Tak właściwie, to Cię nominowałem.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ładnie napisane, ale nie zachwyciło.

Beryl, dzięki. Dreammy – również dziękuję.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Berylu, a ja tam Twojej nominacji nie widzę…

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Beryl zgłosił nominację na stronie Loży. Widziałam ją. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Aha, dzięki. Zajrzałaś pod Licho? 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Oczywiście. Nie mogłam nie zajrzeć.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Raczej mało oryginalne i zupełnie nie moja wrażliwość. Może innym razem?   Pozdrawiam

Cóż trudno Juliusie, dzięki, że przeczytałeś.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Kurcze… Ja też się popłakałam. Może, gdybym nie słuchała w tle "Listu do M"… Piękne, wzruszyłam się. Zobaczyłam babcię, potem mamę… Cześć wszystkim. Muszę to nominować;-) Za kilka minut może znowu będę mogła pisać;-)

agatakasiak – chyba nie ma potrzeby, Jesień już ma trzy głosy, zajęliśmy się tym ;)

Widziałam! Ale też chciałam, no co?;-)

No tak, któż zabroni, a można okazać wsparcie ;)

Patrzcie, jacy jesteśmy wrażliwi – bemik sama nam mówi, że fantastyki w tym mało, a my i tak wpadliśmy jak śliwki w kompot. I to jest siła dobrego tekstu. Graty, bemik!

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Zasadniczo, to głos członka Loży się nie liczy – tzn. głos członka Loży z automatu oznacza nominację. Dopiero dyskutujemy na forum o tym, co w przypadku, gdy lożownik nominował opowiadanie, a ono dostało potem 3 głosy w wątku. Mam nadzieję, że dojdziemy do tego, aby oznacza to zwyczajnie dodatkowy głos na tak (to by było logiczne biorąc pod uwagę regułę 3 głosy = nominacja i jedno "tak"). Cóż, nie będę więcej spamował tego tematu, na pewno poinformujemy was w wątku.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dobrze, beryl, bo ja i tak niczego nie zrozumiałam;-) Pozdro!

Mówiłam, Miśku, byś tego nie wrzucał ; p   Bemik, napisałaś bardzo ładne i bardzo smutne opowiadanko. Zrobiło mi się niewyraźnie tak jakoś. Przygnębiłaś mnie od rana. Żeby nie było – działa tak na mnie śmierć zwierząt, a nie ludzi… W każdym razie – poparłam nominację. 

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Żeby nie było – działa tak na mnie śmierć zwierząt, a nie ludzi… - Jose, witam w kręgu dziwadeł ;) Choć akurat tutaj śmierć człowieka też nieco porusza.

Sorry, taki mamy klimat.

Prawda, Sethraelu ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Strasznie mi miło, że tak odebraliście ten tekst.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Naprawdę bardziej działa na Was śmierć zwierząt niż ludzi? Pytam serio, i bardzo prosiłabym o chwilę namysłu przed odpowiedzią :).

Jak wam umrze pies, a potem mama/dziecko/babcia/ojciec, to może jednak przemyślicie. Kobieta z opowiadania bemik zasługuje chyba na odrobinkę zadumy z naszej strony. Nie tylko jej suka. Hm?

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Myślę, że na każdego działa co innego, zależnie od jego własnych doświadczeń. Na mnie przykładowo nie działa w większym stopniu śmierć zwierząt, a i śmierć ludzi w podeszłym wieku, choć smutna zdaje się naturalną, więc też tak nie oddziałuje. Mnie porusza samotność, oddalenie od bliskich i kochanych osób. Śmierć bohaterki jest tutaj przedstawiona niemal jako wybawienie od samotności – kobieta dołącza do tych, którzy odeszli wcześniej.

Jestem emigrantem, którego rodzice pozostali w kraju. Siłą rzeczy tekst musi na mnie oddziaływać.

 

Dobra robota Basiu.

Dzięki Unfallu. Zgadzam się z Twoją wypowiedzią – nie śmierć jest straszna (szczególnie ze starości), ale opuszczenie.  

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

…A cóż za hipokryzja – płaczemy nad śmiercią kota, pożerając tony wieprzowiny. Jestem ponownie – zdumiony. Agnieszko – mamy tak samo. Pozdrawiam nie uśmiechnięty.

Tak szczerze, to mi też się zdawało, że tutaj o samotność chodzi…

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

…A cóż za hipokryzja – płaczemy nad śmiercią kota, pożerając tony wieprzowiny. Jestem ponownie – zdumiony. Rozumiem, że mówisz tutaj o sobie?

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

…Brylu, ja nie dam się wciągnąć w żadne żenujące dyskusje. Przeciętny człowiek w swoim życiu, dla potrzeb pokarmowych "pozbawia życia" kilkaset zwierząt i jest to nieodparta prawda. Cieszy mnie że tak spontanicznie reagujesz na moje komentarze. Przepraszam autorkę za zaśmiecanie wątku. Pozdrawiam tym razem uśmiechnięty.

Ryszardzie, skoro nie chcesz uprawiać żenujących dyskusji, to nie próbuj ich zaczynać, potem odwracając kota ogonem, bo to zachowanie godne dziecka. Chyba nie oczekujesz, że będziesz sobie przylatywał, rzucał takie słowa jak "hipokryzja" i uciekał, mówiąc, że co złego to nie Ty. Pozdrawiam rozbawiony.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

To, co mówisz Ryszardzie, jest prawdą, ale nikt nie płacze nad zabitą świnią z prostego powodu – nie widział jej na oczy, nie dotykał, nie karmił. Ja też jestem mięsożerna, ale swojego pasa i koty lubię bardzo i kiedy poprzednią sunię musiałam uśpić – płakałam jak głupia. Z tego samego powodu pochylamy głowy ze współczuciem, gdy zginie kilkadziesiąt osób w katastrofie kolejowej, ale płaczemy nad grobem matki, przyjaciela, czy kogokolwiek bliskiego. Bo ci, co zginęli, to ludzie, ale całkowicie dla nas nieznani.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

…Oczywiście, droga Bemik, masz rację. Jak zwykle zresztą. Mój racjonalistyczny umysł musi ustąpić przed specyfiką natury człowieka. Drogi Berylu, na portalu padały znacznie dosadniejsze określenia jak – hipokryzja i pies z kulawą nogą się (darujcie mi pieski…) nie obruszył. Ale mnie to cieszy, bo to znaczy, że moje opinie czy spostrzeżenia na portalu – są analizowane i komentowane – jak na przykład przez filar portalu – Beryla. To – w ostatecznym rachunku – cieszy. Pozdrawiam.

Odpowiadać należy, zatem, Moi Drodzy, jedziemy:   Bemiku, „strasznie miło” to kulawy związek, niby dopuszczalny w celu podkreślenia większych niż zwykle emocji , ale po co? :D Da się wyrazić to samo bez zgrzytu.  Wiem, czepiam się, ale do Ciebie akurat z sympatii, poważnie.   Koleżanko Krajemar, pisząc o tym, co mnie bardziej rusza miałem na myśli postacie fikcyjne, stworzone na potrzeby opowiadania czy powieści. Rodzina, a w szczególności bliska – czyli skupiająca osoby wymienione przez Ciebie w komentarzu – podlega zupełnie innym prawom i odczuciom, co uznałem za oczywiste. Dla jasności wolę jednak rozszerzyć wypowiedź i dodać, że śmierć mojego psa (każdego z dotychczas mi bliskich) wywoływała u mnie większe emocje niż śmierć człowieka, którego nie znam, lub znam, ale z którym łączą mnie jedynie luźne relacje. Kto wychowywał się w domu, w którym były psy (lub koty) wie, że traktowanie i kochanie tego czworonoga na równi z innymi członkami najbliższej rodziny jest normą. Wyjątkiem jest miłość do dziecka, która przebija – moim zdaniem i w moim doświadczeniu – wszystko. Podobno tylko wnuki kocha się jeszcze mocniej. Trudno mi to pojąć póki co, mam nadzieję, że kiedyś doświadczę. Tak czy siak bardziej rusza mnie cierpienie mojego psa niż śmierć kuzynki, którą widziałem pięć razy w życiu.   Ocho, zadałaś pytanie, nie mógłbym nie odpisać, zwłaszcza Tobie. Odpowiadając należy uwzględnić szereg czynników. Część z nich została wzięta przeze mnie pod uwagę z okazji odpowiedzi Koleżance Krajemar. Pytasz, czy śmierć zwierząt rusza mnie bardziej niż ludzi. Zakładam, że pytanie dotyczy obcych zwierząt i obcych ludzi. Odpowiedz brzmi: to zależy od gatunku. Precyzując mam na myśli głównie psy i konie – ich śmierć rusza mnie bardziej od śmierci obcych ludzi. Dlaczego? Skoncentrujmy się na psach, bo na ich temat mogę powiedzieć najwięcej. Przede wszystkim psy są, w moim odczuciu, uosobieniem tych cech, których zbyt powszechnie brakuje ludziom:  bezwarunkowej miłości, oddania, wierności, poświęcenia i przyjaźni. Dodatkowo psy są zależne od człowieka, aż wreszcie – w gatunkowym starciu z nim – bezbronne. Ludzie mordują się wzajemnie, mordowali i będą mordować, bo jesteśmy gatunkiem tak inteligentnym jak pierwotnym, tak wrażliwym jak barbarzyńskim, tak czułym jak bestialskim. Nie lubię ludzi jako gatunku, mimo że sam do tego gatunku należę. Historia pokazuje wyraźnie, że nic nie zagraża nam (jak i wszystkiemu innemu) tak bardzo, jak my sami. Nawiązując do powyższych przemyśleń potwierdzam to, co napisałem wcześniej – śmierć przedstawiciela gatunku reprezentującego cechy lepsze niż te, które występują u większości ludzi, rusza mnie bardziej, niż śmierć człowieka, który jest przedstawicielem gatunku siejącego największe spustoszenie w naszym świecie. Śmierć bezbronnych rusza mnie bardziej niż śmierć myśliwych (których nie trawię), a to człowiek zawsze jest myśliwym, nawet kiedy poluje na drugiego człowieka.   Ryszardzie, moim zdaniem to nie hipokryzja, lecz konsekwencja przeniesionych wzorców, uwarunkowań społeczno-kulturowych i zwyczajów kulinarnych. Gdybym urodził się Chińczykiem może jadłbym psy. Ponieważ jednak jestem Polakiem, jedzenie kotów i psów odbieram jako nienaturalne i obrzydliwe, zaś wieprzowinę jem prawie bezrefleksyjnie, bo w końcu od tego jest wieprzowina, żeby ją jeść – tak zostałem wychowany. Rzadko występujące wyrzuty sumienia zagłusza i tradycja, i cholerna natura – nie mogę się najeść, jeśli nie spożyję mięsa raz na jakiś czas. Niezbyt siebie z powodu swojej mięsożerności lubię, lecz natury nie oszukam. Podsumowując – w naszych warunkach kulturowych i w wykształconej w nich mentalności oraz wrażliwości, problem ze zjedzeniem psa czy kota, przy jednoczesnym bezproblemowym jedzeniu wieprzowiny nie wynika raczej, moim zdaniem, z hipokryzji.   Pozdrawiam.

Sorry, taki mamy klimat.

Bardzo mi miło Sethralelu, że napisałeś tak obszerny i wyczerpujący komentarz.

 Zgadzam się, że tylko bardziej kocha się dzieci – są tak samo bezbronne i zdane na nas. I też kochają nas (przynajmniej, gdy są małę) bezwarunkową, czystą miłością, jak nasze czworonogi. Bo z miłością między dwojgiem dorosłych ludzi już nie jest tak prosto. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Otóz to, droga Bemik, otóż to.

Sorry, taki mamy klimat.

Sethraelu, odebrałam pierwszą wypowiedź  joseheim w tym temacie jako (nie obaź się jose) pozę a'la ekolog-nonkonformista-patrzciejakijestemwyjątkowy :) Nie lubię tego. Wychowałam się na wsi, kochałam wszystkie nasze koty i psy a nawet lubiłam nasze konie i krowy. Wszystkie miały imiona (kilkadziesiąt krów) i śmierć każdej przeżywałam. Ale rozumiałam, że to były zwierzęta (i tu ukłon w stronę ryszarda, wiem co miał na myśli). Myślę, że bardzo dobrze napisałeś: bardziej rusza mnie cierpienie mojego psa niż śmierć kuzynki, którą widziałem pięć razy w życiu. zgadzam się. A zdanie, że śmierć zwierżt ruszą bardziej niż śmierć ludzi było zbytnim uproszczeniem. W tej kwestii jest bardzo wiele odcieni szarości.  

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

  …Moje uznanie Sethraelu. Zamiast ataku personalnego – merytoryczna, trafiająca do przekonania odpowiedź. Pozdrawiam pełen podziwu.

Ja się zgadzam z ostatnią wypowiedzią Krajemar. I to tyle na temat tego wątku pobocznego. Natomiast zauważyłam, że nie odniosłam się do tekstu Bemik, chociaż przeczytałam go niemal od razu. A nie zrobiłam tego, bo mam z tym tekstem problem. Nic mu nie brakuje, jest bardzo dobrze napisany. A mnie, cholera, nie ruszył. Co jest zupełnie nieistotne, ponieważ ruszył – w pozytywny sposób – wiele osób. Więc moje zdanie generalnie nie ma tu znaczenia, bo oznacza tylko tyle, że nie do końca trafił w mój gust. I stąd mój problem – bo skoro tekst jest dobry,  tylko akurat do mnie nie do końca trafił, to jaki sens, bym o tym pisała? Nie ma tekstu, który zachwyci każdego, zawsze znajdzie się jakiś malkontent. A – w tym przypadku – nie ma to właściwie znaczenia, bo jakościowo opowiadanie Bemik jest jak najbardziej w porządku. Więc – taka refleksja mnie naszła – może to nie z tekstem jest coś nie tak, tylko z odbiorcą? Nie chodzi mi tylko o ten konkretny tekst. Rówinież o inne, którym naprawdę trudno coś zarzucić, a które po prostu rozminęły się z naszymi gustami czy wrażliwością. To nie zawsze wina autora, że odbiorca kręci nosem.  Pozdrawiam.

Ocho, tyle jest osób na portalu, że byłoby cudem, gdyby jeden tekst każdemu się spodobał. Też mam taki problem, jak Ty – czasem widzę opowiadanie pod którym jest masa zachwytów, a ja nie umiem wykrzesać z siebie entuzjazmu.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Cóż za dyskusja. Niepotrzebna zresztą. Na szczęście Sethrael napisał już wszystko, co trzeba było (dziękuję!). A komentarz był napisany w kontekście tekstu; nie jestem ekologiczna i nonkonformistyczna. I wiem jak to jest, kiedy ludzie umierają.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

…Tekst Bemik moim zdaniem doskonały, a dyskusja, o dziwo – okazała się, moim zdaniem bardzo cenna.Pozdrawiam zmęczony upałem.

automatycznym głaskaniem kobiety – przymiotnik nie pasuje stylistycznie do akapitu,     …Tekst Bemik moim zdaniem doskonały – do doskonałości, wydaje mi się, jeszcze trochę brakuje. Tekst ładnie łapie emocje i porusza – ale gdyby go obedrzeć z tych emocji… Ciekawa sprawa – moja babka na wsi miała tyle psów i kotów, do tylu z nich się przywiązała – i jednocześnie tyle zdechło albo zostało rozjechanych na szosie – że na starość już nie chce żadnego zwierzaka. Zresztą – w nawiązaniu do dyskusji – wydaje mi się, że w tekście wartościowsze jest to oczekiwanie na połączenie się z mężem niż emocje wobec zwierzaków, które chyba lepiej odebrać jako protezę dla żalu po stracie człowieka.   Tak czy inaczej – dobre opowiadanko. Ciekawe, co napisze w rencenzji mc  ;)

I po co to było?

Syfie – dziękuję za wnikliwą analizę. Wiesz, ja też mieszkam na wsi, tyle tylko, że jest to wieś pod Warszawą (2 km od granic miasta) i miało to wpływ na moje opowiadanie. Tu już nie ma krów, koni i świń (a jeśli, to hoduje się to towarzystwo hobbystycznie) i w związku z tym zmieniło się też postrzeganie zwierząt. Pies czy kot nie spełniają już roli stróża czy pogromcy myszy – są, by dotrzymywać towarzystwa, pieścić itd.

ale gdyby go obedrzeć z tych emocji… – no właśnie – byłby tekstem o rzeczach mało wymiernych – o przemijaniu i samotności. Ale ten tekst z zamierzenia nie miał powalać akcją . Stanowi raczej próbkę oddania nastrojów, klimatów itd. I starałam się też zrównoważyć to, co nazwałeś  emocje wobec zwierzaków, które chyba lepiej odebrać jako protezę dla żalu po stracie człowieka i żal po stracie męża, a także nieobecność syna i jego rodziny. Ale najważniejsze wydaje mi się pogodzenie staruszki z losem i nie stawianie/oczekiwanie zbyt wielu rzeczy od życia.

Jeszcze raz dziękuję.  

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Swoją drogą – wczoraj widziałem w centrum Gdańska dziewczynę ze świnią na smyczy ; )

I po co to było?

Muszę się w końcu nauczyć, żeby nie jeść i nie pić przy komputerze. Mam kalafior na klawiaturze przez Ciebie.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Smacznego kalafiora  ; )

I po co to było?

To ja myślałem, że dziewczyna z łasicą (gronostajem?) na smyczy była śmieszna.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Nauczycielka przedsiębiorczości z mojego liceum hodowała fretkę i chyba też z nią hasała na spacery na smyczy. A fretka to taka prawie łasica (chyba) ;)

I po co to było?

Mnie zachwycił kiedyś widok chłopaka ze szczurem na ramieniu. Zwierzak co chwila obwąchiwał ucho chłopaka, a wyglądało to, jakby do niego szeptał. Marzę o takim zwierzątku, ale przy dwóch kotach i jednym psie byłaby to raczej krótkotrwała przyjaźń.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Mój Pradziadek też miał taką udomowioną świnię… A imię jej nadał: Benito… Tak na marginesie, czyli da się. :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Mój kolega ma psa i jakiś czas temu postanowił sobie sprawić bardzo ładnego białego szczura. Przychodzę do niego pewnego dnia i przyłapuję go na sprzątaniu krwi. Pytam, co się stało, a on mi pokazuje urwaną szczurzą nogę. Biedaczek się wykrwawił. Pies natomiast był całkiem zadowolony i pewnie czekał na kolejną taką fajną zabawkę.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Koiku – nie mówię, że ja zjadłabym szczura, ale że zrobiłyby to moje zwierzaki. :-)

Wiem, wiem, nie do tego piłeś!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Jak byłem w gimbazie, to zapanowała moda na posiadanie szczura i z 5-8 kolegów takiego zwierzaka trzymało, więc jakby szczury nie są dla mnie zaskoczeniem. Trzeba jednak zauważyć, że większość gryzoni się dość szybko przekręciła na nowotwór.

I po co to było?

Palenie papierosów nikomu nie służy :(

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Berylu – palę od trzydziestu paru lat i się nie przekręciłam jeszcze, a wręcz przeciwnie – czuję się lepiej zakonserwowana. Ta metoda znana jest od wieków – wędzenie dymem :-)

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Z moich obserwacji wynika, że 100% palaczy umiera.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

No tak… :-)

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Z moich natomiast obserwacji wywnioskowałam, że życie szkodzi. Kto żyje, ten umrze. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Prezerwatywy: lepiej zapobiegać, niż leczyć.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

:) Że się tak inteligntnie wypowiem…

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Koiku, to z pretensjami do tatusia…

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Jak zwykle zrzuci wszystko na dziadka…

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Stylistycznie opowiadanie to niemal majstersztyk. Piękne opisy, nienachalne emocje i ciekawe przedstawienie codzienności. Za to duży plus i wyrazy niemałego szacunku. Utwierdzam się w przekonaniu, że jesteś jedną z najlepiej piszących tu osób.  O ile jednak codzienność opisana jest tu świetnie, o tyle pozostaje jednak codziennością. A ja lubię, kiedy w opowiadaniu coś się jednak dzieje. Historia jest naprawdę urzekająca, ale historie "slice of life", jak to się ładnie po angielsku mówi, nigdy nie były moimi faworytami.

Dzięki za uznanie, mimo że to nie lubisz takich opowiadań.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dopiero teraz przeczytałem, w przerwie w pracy, podczas małej awarii systemowej i muszę przyznać, że wprowadza w smutek i melancholię. Jest proste, ale przez tę prostotę właśnie, przez brak kombinowania, porusza. Naprawdę dobre opowiadanie.  

"I needed to believe in something"

Dziękuję

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bemik, brawo, masz mój nastrój na sumieniu. Dobre dobre dobre Pozdrawiam

Mee!

…Witam Cię ponownie naportalu.

Jestem pod wrażeniem.

Znam tylko pięć liter ;)

O, dzięki Anet, nie spodziewałam się, że po takim czasie ktoś jeszcze zajrzy!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Niespodzianka noworoczna! ;) A zajrzeć warto, bardzo takie… nostalgiczne.

Znam tylko pięć liter ;)

Podoba mi się, przyjemne, prawdziwe, a zakończenie powiedziałabym, że jest raczej radosne, a nie przykre. W końcu ponownie się ze sobą spotkali i znów mogli być razem – cała czwórka. 

Winter, dzięki za przeczytanie i komentarz. A zakończenie rzeczywiście takie z … nadzieją. Wiesz, w pewnym wieku lub w pewnych okolicznościach człowiek zaczyna dostrzegać śmierć nie jako coś odległego i nierealnego , nie jako zdarzenie, które dotyczy innych, ale jako pewnik, na który może się nie czeka, ale który z pewnością nadejdzie. Ja już to wiem, dlatego takie zakończenie, taka furteczka, że po przekroczeniu tej magicznej granicy coś/ktoś na mnie będzie czekał.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

I właśnie w taki sposób powinno się do śmierci podchodzić. Nie ma się co martwić na zapas, a przed niektórymi rzeczami po prostu nie da się uciec – trzeba je zaakceptować.

Melancholijne, pięknie napisane, ale mnie nie przybiło. Chyba zbyt oschle zaczęłam podchodzić do śmierci opisanej. Tyle tego na tym forum ginie…

Tylko nie "Tęcza"!

Dzięki, że zajrzałaś.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Przyjemność po mojej stronie ;)

Tylko nie "Tęcza"!

Świetnie przedstawiona samotność starszej pani, bez zbędnego patosu i naprawdę czuć te emocje. Smutne i dobre opowiadanie.

Dziękuję za wizytę.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Samotność zatopiona w bursztynie – sprawiłaś, że smutny temat nabrał blasku i klimatu. Piękne opowiadanie, tempo cudownie spokojne, z nadzieją na dobry koniec. Taki przez łzy.

O, jak miło, że wpadłaś. a to baaardzo ładne: Samotność zatopiona w bursztynie!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

natchnęłaś mnie :)

Życie jest niesprawiedliwe, pełen tragedii i okrucieństwa. Ale, dla mnie, nie istnieje nic smutniejszego niż człowiek, który zaakceptował własną samotność i trwając w niej, dożył kresu swoich dni. Fakt że tekst wzbudził emocje jest najlepszy dowodem na to, jak wiele musiałaś ich włożyć w jego tworzenie. Mi, jako czytelnikowi, pozostaje tylko pogratulować lekkiego pióra i melancholijnego nastroju, który udało Ci się tym piórem zbudować. Jak również podziękować za chwilę refleksji.

Pozdrawiam. 

Look at every word in a sentence and decide if they are really needed. If not, kill them. Be ruthless. - Bob Cooper

Bogusławie, dla nie ten tekst wcale nie jest smutny. On jest nostalgiczny, a kobieta nie była samotna – miała swoje zwierzaki i wspomnienia.

 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nie wiem czy tekst jest smutny, bądź co bądź zakończenie jest na swój sposób wręcz szczęśliwe, chodzi mi o to jakie uczucia we mnie wzbudził. Życie ma tak wiele do zaoferowania i fakt, że ktoś potrafi się zadowolić tak małą jego cząstką – zwierzaki, wspomnienia – jest godny podziwu, ale… no, także smutny. Starsza pani, choć docenia i cieszy się drobiazgami – jesienne słońce, spokój, cisza – to jednak tęskni za tym, co przeminęło: za mężem, za synem, który ułożył sobie życie na obczyźnie. Może nie we własnych, ale w moich oczach była samotna, tym bardziej cieszy moment, kiedy widzi idącego ku niej Jaśka :)

 

Look at every word in a sentence and decide if they are really needed. If not, kill them. Be ruthless. - Bob Cooper

Zmienisz myślenie, gdy osiągniesz pewien wiek… taki jak mój na przykład.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bardzo poruszające i pięknie napisane. Czuje się ten jesienny klimat w całej opowieści.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Dzięki Mirabell. Pełne zaskoczenie, że jeszcze ktos tu zagląda.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Czytałam już dawno, ale nie komentowałam, bo tekst wydawał mi się smutny i jeździł po emocjach. Teraz już aż taki smutny nie jest, ale odporność na uczucia zachowuję. :-)

Na początku trochę przeszkadzało mi przemieszanie czasów.

Babska logika rządzi!

Jestem ciekawa, dlaczego nie jest już taki smutny? Taka moja prywatna ciekawość? Coś się wydarzyło, że podchodzisz do tego inaczej?

I oczywiście dzięki za wizytę!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nie, nie wydarzyło się nic. Przynajmniej nic na tyle nadzwyczajnego, żebym zapamiętała. Może to kwestia ulotnego nastroju? A może po przeczytaniu tysięcy tekstów uodporniłam się na te lekkie szantażyki emocjonalne? A może, słabo bo słabo, ale pamiętałam zakończenie i to wpłynęło na odbiór?

Nie potrafię zaspokoić Twojej ciekawości. Chociaż próbowałam. ;-)

Babska logika rządzi!

I tak dziękuję!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Przemijanie w dobrym stylu. Opowiadanie proste i przewidywalne, z jednym wątkiem, aczkolwiek urocze.

Ignorancja to cnota.

Widzę, że ganiasz po piórkowych tekstach. Dziękuję za odwiedziny.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nie tylko. Ganiam od kilku miesięcy (bez konta) po różnych tekstach i komentarzach.

Podziękowania za “odwiedziny” to wyraz panującego zwyczaju czy wrodzonej  uprzejmości? Możliwe, iż moje komentarze jeszcze zagoszczą pod twoimi tekstami, więc zaznaczam, iż podziękowań z ww. tytułów nie oczekuję.

Ignorancja to cnota.

I jedno i drugie. To stary tekst, a mimo że piórkowy, rzadko ktoś zagląda do takich staroci. :-)

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Mistrzostwo!

Bemiku! To opowiadanie to wyciskacz łez i wszystkich tych emocji, których stara się unikać, ale paradoksalnie, jestem zadowolony z tego, że je przeczytałem. Chyba czasem trzeba coś takiego przeczytać.

Cieszę się, że tu zajrzałeś. To jeden z moich ulubionych tekstów.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bardzo dobry tekst :) gdy czytałem, miałem skojarzenie z “kotem w pustym pokoju” Szymborskiej. Pięknie opisana jesień, starość… po prostu życie. A na zakończenie kres życia – wzruszył mnie ten moment. Dziękuję :) 

 

 

I ja dziękuję za wizytę. Tylko nie oczekuj tego samego po “Ciemności” 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Czytałem “Ciemności” i póki co tekst mnie nie powalił. Przeczytam raz jeszcze w weekend i może wtedy wstawię komentarz.

Nie chodzi o to, że ma powalać. Chodzi o to, że jest zupełnie rózny od tego.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Jest inny i jakoś nie mogłem się wciągnąć.

Rozumiem. To moja próba odejścia od bemikowych standardów.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nowa Fantastyka