- Opowiadanie: Kalep - Wszystkie odcienie czerni

Wszystkie odcienie czerni

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

Finkla, regulatorzy

Oceny

Wszystkie odcienie czerni

– Bambo, gdzie jesteś? Do cholery, natychmiast przynieś supertajną próbkę DNA! – oznajmił przez megafon nieznającym sprzeciwu tonem kierownik Działu Zwiększania Wielkiej Chwały Wszechpolski z Pomocą Wszechpolskiej Inżynierii Genetycznej, pan Chwalisław Szarlatan.

 

Czarnoskóry Czarnomir Bambo Hakuna Matata II Niggerowski westchnął zmęczony. Od triumfu wszechpolskich wojsk pod Kairem, obecnie Ciepłym Wąchockiem, wszyscy negroidalni obywatele Wszechpolski musieli posiadać, poza często nieudolnie stylizowanym na słowiańsko imieniem, tak zwane czarnoimię, które upamiętniało znany wierszyk oraz film animowany. Dawna Polska słynęła z idiotycznych praw, więc ta współczesna nie mogła być gorsza.

 

Zszedł do chłodni wypełnionej najrozmaitszymi kiełbasami. Poza oczywistym przeznaczeniem do grillowania, pseudomięsne twory maskowały próbki DNA znajdowane przez archeologów z Uniwersytetu Górnictwa Historycznego imienia św. Kingi albo Kunegundy. Bambo chwycił masywny egzemplarz wiejskiej kiełbasy i rozciął go obowiązkowym atrybutem czarnoskórego pracownika, włócznią o kościanym grocie. Przeklinając durne stereotypy Wszechpolaków wydobył probówkę owiniętą folią bąbelkową, która uniemożliwiała zidentyfikowanie brązowego obiektu wewnątrz. Mężczyzna sprawdził jeszcze ulotkę.

 

– Pochodzisz z piętnastego wieku, zupełnie jak ten facet od dwóch mieczy – powiedział do siebie, ten pierwszy objaw choroby umysłowej zdarzał mu się coraz częściej. – No wiesz, koleś z tej ekranizacji z zeszłego wieku.

 

Schował pojemnik do kieszeni kontusza medycznego, łączącego białą barwę fartucha lekarskiego ze szlacheckim duchem tradycyjnego kontusza.

 

– W sumie nawet Hamlet mówił do czaski, rozmawianie w towarzystwie kiełbas nie jest takie strasznie dziwne – dodał niespodziewanie. – Jak on miał na imię… ten facet z filmu, nie Hamlet…

 

Z zamyślenia wyrwał go odgłos myśliwskiego rogu, którym Chwalisław Szarlatan zwykł obwieszczać zniecierpliwienie.

 

Zrezygnowany Bambo podreptał w kierunku laboratorium, postukując od niechcenia włócznią.

***

 

W laboratorium panował okropny upał. Dział Zwiększania Wielkiej Chwały Wszechpolski z Pomocą Wszechpolskiej Inżynierii Genetycznej jako instytucja państwowa mógł korzystać tylko z usług wszechpolskich fachowców, więc cały przestarzały system chłodzenia był w opłakanym stanie. Nie pomagały nawet regularne serwisy w formie kopania głównych przewodów. Temperatura obecnie zbliżyła się do tej panującej na Pustyni Pseudobłędowskiej im. Stasia i Nel, którą przed wkroczeniem wszechpolskiej armii nazywano Saharą.

 

– Panie Szarlatanie, czy już mam zaczynać? – spytał Czarnomir.

 

Szeroka twarz Chwalisława przybrała czerwoną barwę tła godła Wszechpolski.

 

– Panie Bambo, kurwa, proszę się właściwie wyrażać. Nie jesteśmy w tym zoo zwanym Afryką. Proszę mówić jak kulturalny Afrowszechpolak, kurwa. Zgodnie ze stereotypami.

 

Hakuna Matata westchnął. Gdyby za każdą taką uwagę dostawał wszechzłotówkę, to kupiłby wszystkie dworki szlachecki Czartoryskich na Nowym Stepie Akermańskim, dawniej nazywanym Teksasem.

 

– Bambo być gotowy i czekać na biały człowiek. Czy ja zaczynać?

 

– No, teraz mówisz jak czarny ciemniak, dostaniesz w nagrodę banana – stwierdził i pogładził swoje służbowe wąsy. – Wszechpolska dzięki potędze nauki… takiej magii, ale z prądem i cyferkami…

 

– Proszę pana, jestem naukowcem, nie musi pan…

 

– Cisza! Inaczej wyślę twoje czarne dupsko na plantacje biało-czerwonej bawełny. Według prawa obowiązującego na terenie Wszechpolski jedynie rodowite jednostki, przypominające wyglądem dawnych Polaków, mogą pełnić ważne funkcje państwowe i się wymądrzać. Reszta do śmierci będzie przydupasami. Dzięki potędze tych czarów potrafimy przywrócić do życia wybitne jednostki, będące dumą tego dumnie dumnego kraju. Przywróciliśmy światu Szarika, Reksia…

 

– Przecież Reksio nigdy nie istniał, to postać z kreskówki – zauważył Czarnomir.

 

– … oraz psa, który jeździł koleją. To dopiero wstęp do nowej ery. Teraz czas na te średnio wybitne, czas na ludzi. – Szarlatan spojrzał na obraz ozdobiony swojskim krajobrazem pól malowanych zbożem rozmaitym. – Wszechpolska zasługuje na kumulację historycznej chwały…

 

Znudzony Czarnomir zwrócił uwagę na wielki garnek, który postawiono na środku pomieszczenia. Chwalisław nie zwracał na niego uwagi, więc Hakuna Matata ostrożnie podniósł pokrywkę i jego oczom ukazał się przecudny widok. Bigos, owoc zakazany dla nierodowitych Wszechpolaków. Majestatyczne pagórki z kapusty były ozdobione kiełbasianym lasami oraz szynkowymi polami. Danie wyglądało niemalże jak z muzealnej makiety, jedyną różnicą był niebieski kolor, ale nikt i nic nie jest idealne. Bambo zmienił grot włóczni na końcówkę obiadowo, konkretniej kościaną łyżkę. Nabrał ostrożni specjału, skosztował tradycyjnego delikatesu, zastrzeżonego dla rodowitych Wszechpolaków. On, Afrowszechpolak, miał w ustach bigos! Smaki eksplodowały niczym bomba atomowa, czarny człowiek rozkoszował się niepowtarzalnym daniem, powoli żuł specjał.

 

– … więc dzięki eksperymentalnej pożywce z radioaktywnych odpadów uda się przywrócić obiekt w niecały tydzień. Ten cud klonowania jest w tym wielkim garnku. Uważaj, mój poprzedni pracownik próbował to zjeść i wyrósł mu po tym rybi ogon. Sprzedaliśmy go Japończykom na sushi. To ci od chińskich bajek.

 

Afrowszechpolak prawie się zakrztusił, przezornie wypluł jedzenie do garnka.

 

– W probówce jest drewniany ząb obiektu. Dodaj go do pożywki i energicznie zamieszaj. Resztę informacji znajdziesz w książce kucharskiej, ja przez ten czas ułożę swoje przemówienie na odebranie Nobla.

 

– Kogo właściwie przywracamy? – spytał Bambo.

 

Chwalisław uśmiechnął się złowrogo.

 

– Zawiszę z Garbowa.

***

 

Minutnik kuchenny, a właściwie bardziej „dziennik”, obwieścił radosnym mazurkiem koniec oczekiwania.

 

– Nobel to skromna nagroda w obliczu mojego osiągnięcia – rzekł uradowany Chwalisław Szarlatan. – Lubomir Konował będzie mógł wsadzić sobie swoją wodę w proszku. Ja zgarnę wszystkie nagrody, nawet w kategorii wszechpolskiej literatury! Później zrobimy film, serię zabawek, komiksów, gier, tamponów, może nawet cykl książkowy, który zredukuje analfabetyzm do sześćdziesięciu procent. Jeszcze pierdykniemy bilbordy na wszystkich budynkach, zgodnie z Wszechpolską tradycją, następne wybory elekcyjne na Wszechkróla Wszechpolski mam w kieszeni. Po tym tylko jeden krok dzieli mnie od zostania Wszechpapieżem. Może mianuję kardynałem mojego psa, to i tak lepsze niż duchowny gej, Niemiec albo czarny, prawda?

 

Bambo przytaknął bez nawet minimalnego śladu entuzjazmu.

 

– Tego samego dnia, tylko bardzo wiele lat temu koronowano Bolesława Krzywoustego – oznajmił Chwalisław, dumny z błyśnięcia wiedzą przed Afrowszechpolakiem.

 

– Chyba Zbigniewa Wielkiego, Bolesław był jego młodszym bratem. Krzywousty został oślepiony, a następnie zabity. Istnieje teoria…

 

– Kunta Kinte, ja tu jestem Wszechpolakiem, inni gówno się znają na historii króla Zbigniewa Wielkiego. Ty mi tu wciskasz farmazony, może jeszcze powiesz, że był gejem albo nasza reprezentacja piłkarska wygrała ostatnie Wszecheuro? Nie piernicz, przygotuj kamerkę, musimy nagrać ten historyczny moment. Nie zapomnij o ustawieniu globusa Wszechpolski w kadrze. Jak nie wyjdę na patriotę, to mi baby pod blokiem dupę obrobią. Tak obrobią tylko troszeczkę.

 

Bambo westchnął i postawił globus, na którym dominowały wszechpolskie barwy. Jego szef był podręcznikowym przykładem rasistowskiego oraz zadufanego w sobie Wszechpolaka. Istne ucieleśnienie stereotypów, który nawet świat postrzegał tylko za ich pomocą. Oczywiście nie wszyscy tacy są, ale dziwnym trafem takie dupki robią często karierę.

 

– Dobra, otwieraj, Asfalcie. To wielki krok dla Wszechpolski, ale jeszcze większy dla mojej kariery.

 

Afrowszechpolak ostrożnie uniósł pokrywę. Niebieska masa zaczęła się wybrzuszać.

 

– Czarny Igorze, to żyje! – krzyknął Szarlatan.

 

Obaj zamarli. Z garnka wyłonił się barczysty mężczyzna o czarnych włosach oraz brodzie. Jego wygląd zgadzałby się z wizerunkiem na „Bitwie pod Grunwaldem”, gdyby nie drobny szczegół. Rycerz mógł pochwalić się ciemną skórą, godną rodowitego mieszkańca buszu. Wyglądał na oszołomionego, w pewnym sensie był noworodkiem.

 

– Kurwa, przypiekł się i wyszedł murzynek – stwierdził rozczarowany Chwalisław. – Trzeba go zlikwidować i zacząć od nowa. – Sięgnął po regulaminowy garłacz, który nosił za szkarłatnym pasem słuckim.

 

Nie zdążył nawet załadować starodawnej broni, albowiem wykorzystano przeciw niemu oręż jeszcze bardziej starodawny. Bambo wbił w pierś Wszechpolaka włócznie. Szarlatan spojrzał na nią zdziwiony.

 

– Przecież… czarni bez rozkazu… umieją tylko zbierać bawełnę… ja jestem panem i władcą…

 

Czarnomir westchnął, miał nadzieję, że po raz ostatni.

 

– Bycie rasistą nie jest specjalnie grzeczne. Przy okazji mądre i bezpieczne też nie jest.

 

Kierownik nie zdołał już nic odpowiedzieć, Bambo spojrzał na nieruchomego Zawiszę. Jeśli go przekona, to wszystko pójdzie zgodnie z wymyślonym kilka sekund wcześniej planem.

***

 

Wszechkról Wszechpolski Zawisza Czarny z Garbowa wyszedł balkon swojej letniej rezydencji w Starym Garbowie. Spojrzał na otaczające wieś bezkresne pola, na których leniwie falowało zborze.

 

– Moja ziemia i mój dom – mruknął. – Może przestaniesz się chować i zaczniesz zachowywać się jak człowiek?

 

– Wybacz, wasza miłość. – Czarnomir wyłonił się zza rogu.

 

– Daj spokój formalnościom. Wcisnęliśmy im… jak to się… „kit”. Dawni Polacy byli czarni, a wszystkie ryciny po prostu wypłowiały. Mój przydomek i wygląd tylko to potwierdziły. Według obecnego prawa żaden ważniejszy urzędnik, nawet król, ze względu na kolor skóry nie może pełnić swojej funkcji. Tylko ja jestem rodowitym Polakiem i posiadam odpowiedni wygląd, więc byłem jedynym kandydatem do tronu.

 

– Wszystko idzie dobrze, Wszechpolacy wbrew pozorom nie przywiązują wielkiej wagi do swojej historii i wszyscy przyznali nam rację. Nie chcą wyjść na ignorantów. Co prawda było trochę komplikacji, pytano dlaczego na filmie pan Zagłoba nie jest czarny. Skłamałem, że w książkowym pierwowzorze jest czarny. Oczywiście nikt nie czytał książki, bo czytanie klasyków literatury jest w ich opinii nudne i dobre dla szkolnych kujonów. Naród jest w potrzebie, to przypadek prawie beznadziejny. Jesteś pierwszym czarnoskórym królem. Dzięki temu zakończy się rasizm i durne rządy ksenofobów. Wyobraź sobie, kraj tolerancji od bieguna do bieguna…

 

– Wyjaśnij mi jedną sprawę… dobrze pamiętam, że nie byłem czarny, a na pewno się nie przypaliłem.

 

– Udawałem idiotę, który pomylił twoją pożywkę z bigosem. Dostała się tam moja ślina z DNA i trochę moich genów połączyło się z twoimi. Wszystko zaplanowałem.

 

Zawisza Czarny milczał długo, obserwując powoli zachodzące słońce.

 

– A zaplanowałeś, że nie mamy poza mną już żadnego urzędnika państwowego, bo nikt nie spełniał wymagań. Polacy mają doświadczenie w życiu pod nieudolnymi rządami, więc kilka miesięcy przeżyją bez nich. Tylko co potem? Może rozbiór?

 

– Spokojnie. – Bambo uśmiechnął się chytrze. – Naplułem do wszystkich próbek DNA i już niedługo pojawi się więcej wybitnych oraz czarnoskórych Wszechpolaków.

 

Koniec

Komentarze

Inspirowane tfurczością Ilony Felicjańskiej?

Gdybym miała wąsy, to bym była dziadkiem, a tak jestem sygnaturką!

Ciekawy pomysł. Tylko strasznie – moim zdaniem – zagmatwanym stylem napisane… Szczególnie początek. Może te przydługawe nazwy wprowadzają jakiś taki nieład? Pozdrawiam!

@StargateFan, nie kojarzę tej autorki. Będę musiał później skorzystać z pomocy wujka google, bo jestem zaintrygowany. @darkenner,takim lekkim chaosem chciałem to napisać, ale może rzeczywiście trochę dyscypliny słowom nie zaszkodzi. Dziękuję za komentarze.

Dobre.

Infundybuła chronosynklastyczna

     Fajna i sprawnie napisana satyra.      Pozdrówko

Się mi podoba :)

:) podoba mi Się

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Mi się nawet podobają komentarze, za które dziękuję :)

Swoją drogą Pustynia Pseudobłędowska im. Stasia i Nel oraz inne nazwy są rozbrajające. ;P   PS: "Przywrócimy światu Szarika, Reksia…" – a co z Bonifacym?

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Bonifacy był psem pokojowym, a takie pewnie poważanai nie mają ;)

Bonifacy był psem? A może Filemon też? ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Sorki, z Pankracym mi sie popierdulkało :) Też te imiona powymyślali ;)

Koty (pokroju Filemona i Bonifacego) jako istoty bezwzględne, inteligentne i dążące do dominacji (co widać po starożytnym Egipcie) mogą stanowić zbyt wielkie zagrożenie dla rasy ludzkiej. Konieczne jest wcześniejsze stworzenie opozycji w postaci wybitnych przedstawicieli psiego gatunku. @StargateFan, sprawdziłem autorkę. Tak bezczelnego plagiatowania tytułu dawno nie widziałem ;) Dziękuję za komentarze.

A obrazek?

Czytałam wcześniej, ale wydawało mi się rasistowski. Nie wiem dlaczego. Teraz tekst mi się spodobał.

Tylko po co Ci te odstępy między akapitami? Masz chyba dwie literówki. Jedna przy jakiejś włóczni.

Babska logika rządzi!

To się nazywa szybkie odpowiadanie na komentarz, trochę mnie nie było na stronie ;)

@Finkla, obrazek chyba zaginął przy zmianie strony, a przez zawieruchę dziejową także z komputera. Może gdzieś jeszcze jest fizyczna wersja, więc istnieje jakaś nadzieja na powrót tego gryzmoła. Z akapitami wydaje mi się, że starsza edycja nie miała problemów, sam nie wiem.

Hmm, w sumie tekst troszkę wyśmiewa białych Wszechpolaków, więc może jednak jest rasistowski :D

Dziękuję za komentarz :)

Poprzednia wersja nie miała wcięć akapitowych. A ta ma i w połączeniu z odstępami wyglądają one słabo…

Tak się szybko odpowiada. Patrz i ucz się. ;-)

Babska logika rządzi!

Spodobał mi się pomysł i sposób zabawnego przedstawienia poważnego zagadnienia. ;)  

 

Spoj­rzał na ota­cza­ją­ce wieś bez­kre­sne pola, na któ­rych le­ni­wie fa­lo­wa­ło zbo­rze. –> I może jeszcze powiesz, Kalepie, że takie wyrosło na czarnoziemie w Starym Garbowie…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka