- Opowiadanie: Unfall - Niezapowiedziana wizyta

Niezapowiedziana wizyta

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Niezapowiedziana wizyta

Mała była przemoczona, zmarznięta, i przede wszystkim bardzo głodna. Wiedziała, że nie powinna wchodzić do cudzego domu, ale skusiło ją otwarte okno. Chciała się jedynie schronić przed rzęsistym deszczem i zimnem nadchodzącej nocy. Ostrożnie wsunęła się do środka i zwinnie zeskoczyła z parapetu na podłogę pogrążonej w półmroku sutereny. Przez chwilę nasłuchiwała, pozostając w bezruchu, po czym ruszyła w głąb pomieszczenia. Wyczuła zapach ciepłej strawy, a jej żołądek skurczył się boleśnie. Na małym stoliku można było dojrzeć pełen talerz. Podążyła w jego kierunku.

Nagle ktoś zapalił światło. Odwróciła się i zobaczyła w drzwiach wystraszoną kobietę, która na widok intruza zaczęła wrzeszczeć, alarmując tym resztę domowników. Po chwili w wejściu pojawił się ogromny mężczyzna. Bez słowa przekroczył próg, rozłożył szeroko swe długie ramiona i pochylił się, jak drapieżnik gotowy do skoku.

Mała była przerażona. Jej serce w szaleńczym tańcu wyrywało się z młodej piersi. Nawet gdyby mogła coś powiedzieć, nie wiedziałaby, jak ma się tłumaczyć. Zresztą nie wyglądało na to, aby ten drab oczekiwał jakichkolwiek wyjaśnień. Jego zimny wzrok przyprawiał ją o dreszcze. Powoli zbliżał się, gotów w każdej chwili do ataku. W desperackim odruchu chciała schować się za łóżkiem, ale mężczyzna jednym silnym pociągnięciem odsunął je. Próbowała jeszcze przebiec wzdłuż ściany w kierunku okna.

Chwycił ją tak mocno, że zabrakło jej tchu. Starała się wyrywać, ale był zbyt silny. Nie mając już żadnej innej możliwości obrony, ugryzła go z całych sił w rękę. Nie zrobiło to na nim większego wrażenia. Zmienił jedynie chwyt tak, aby nie mogła go dosięgnąć zębami. Wijącą się i szarpiącą wyniósł z pokoju i skierował się do drzwi frontowych. Położył ją na progu i jedną ręką przydusił do podłogi. W drugiej pojawił się wielki, ciężki but. Zawisł przez chwilę nad głową mężczyzny, po czym opadł ze świstem.

Mała nie poczuła uderzenia, ani tego pierwszego, ani kolejnych. Jej małe serduszko po panicznych konwulsjach zamarło. Życie opuściło jej wątłe, pokryte szarym futerkiem ciało, jeszcze zanim gruba podeszwa zmiażdżyła czaszkę.

Koniec

Komentarze

Unfallu, dlaczego to napisałeś??? Nagle zrobiło mi się strasznie smutno i źle.   

 

…po czym ruszyła wgłąb pomieszczenia” – …po czym ruszyła w głąb pomieszczenia.

 

Zmienił jedynie uchwyt tak, aby nie mogła go dosięgnąć zębami” – Raczej: Zmienił jedynie chwyt tak, aby nie mogła go dosięgnąć zębami.

 

Pozdrawiam, mając łzy w oczach.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wyrachowana manipulacja. Przesadzona na dodatek: do pełni (nie)szczęścia zabrakło mi tylko i wyłącznie "jeszcze przed chwilą ciepłych łapek o maleńkich różowych paluszkach, teraz zaciśniętych w śmiertelnym skurczu." Albo czegoś podobnego. Andersen był pierwszy, ze swoją Dziewczynką z zapałkami… Przesadziłeś, szkoda.

Regulatorzy, przepraszam. Nie pomyślałem, że wrażliwe osoby mogą po przeczytaniu poczuć się źle.

 

Dlaczego to napisałem? Nie jestem pewien. Może to spowiedź oprawcy, epitafium dla ofiary, a może próba uczynienia jednej, maleńkiej śmierci mniej bezsensowną.

O matko jedyna! Chyba nie zabiłeś małej myszki!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Świetny tekst, przemyślany. Jest mnóstwo śladów, które zostawiasz dla czytelnika, ale i tak nie ma szans, żeby zacząć cokolwiek podejrzewać podczas czytania. Za drugim razem z kolei czyta się już całkiem inaczej, po cichu i z uśmiechem docneniając pomysłowość. Okrutne, ale jak najbardziej udane opowiadanie.

Chyba jednak zabił ! I powtórzył to na papierze, względnie ekranie komputera ;) 

nie wiedziałaby, jak ma się tłumaczyć. – to mi trochę nie gra. Wydaje mi się, że "nie wiedziałaby" to już subiektywizacja narracji, co nieco nie pasuje do istoty naszej protagonistki ; ) Poza tym – niezłe. pozdrawiam

I po co to było?

Teraz lepiej uważaj na obrońców praw zwierząt. ;) Zastanawiałem się od początku o jakie stworzonko chodzi. Miałem kilka koncepcji ale przyznam, że o myszce nie pomyślałem. PS: On złapał mysz ręką? Przecież te szkodniki są piekielnie zwinne!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Ja się domyśliłam, kiedy kobieta zaczęła piszczeć. Za makabryczne, jak dla mnie.

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Nie da się myszy złapać. :) Ale poza tym niezłe.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Tintinie 

Przyjmuję krytykę. Zapewne przesadziłem z pewnymi środkami aby wzmocnić efekt.

Prokris – dzięki

Syf.ie To "nie wiedziałaby", to była próba (może nieudolna) antropomorfizacji bohaterki. W końcu to portal z fantastyką, więc trzeba było dopchnąć kolanem opowiadanko, aby pasowało w ramy. ;)

; )

I po co to było?

A kiedy się pojawi jakieś dłuższe opowiadanie?

I po co to było?

Elnar, Koik Da się złapać ręką (w zasadzie obiema). Mam świadków.

"A kiedy się pojawi jakieś dłuższe opowiadanie?" – jak zauważył Tintin, jestem wyrachowany. Skoro dostałem piórko za zeszły miesiąc, to w tym i tak bym nie dostał, więc jeszcze troszkę poczekam ;)

 

A tak na poważnie – dostałem nowe zlecenie i troszkę jestem zarobiony.

Unfallu, przyznaj się, tak naprawdę jesteś Kotem. To by Cię tłumaczyło. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

"A kiedy się pojawi jakieś dłuższe opowiadanie?" – jak zauważył Tintin, jestem wyrachowany. Skoro dostałem piórko za zeszły miesiąc, to w tym i tak bym nie dostał, więc jeszcze troszkę poczekam ;) ---> to już się zmieniło. Zadbaliśmy, żeby zapis o miesięcznej pauzie znikł. pozdrawiam

I po co to było?

Krajemar

Za makabryczne? – przecież to tylko mysz. Szkodnik, na widok którego kobiety piszczą ze strachu i proszą, żeby to zabrać, żeby się tego pozbyć i że nie zejdą ze stołu, jak długo toto tu zostanie. I co ma zrobić facet w takiej sytuacji? Musi dopuścić się zbrodni. Ale proszę pamiętać, że w przypadku zabójstwa zleceniodawca tak samo ponosi winę.

przypadku zabójstwa zleceniodawca tak samo ponosi winę. Zleceniodawca odpowiada za podżeganie ;) pozdrawiam

I po co to było?

Regulatorzy Z postury to ze mnie bardziej misiek nisz kocur, ale jak mam powód, to i mruczeć potrafię. ;) 

Właśnie dlatego "oskarżyłem" Cię o wyrachowanie: bo wiem, co jest potwierdzone choćby Piórkiem, że doskonale panujesz nad słowem pisanym. I jeśli w opowiadaniu masz takie stężenie specyficznie dobranych słów i obrazów (deszcz, zimno, noc, głód, bezbronność, suterena, ból – pierwszy akapit; strach, alarm, drapieżnik – drugi; przerażenie, okrucieństwo, atak, ucieczka, brutalność – trzeci; przemoc, porażka, bezsilność, uderzenie – trzeci; śmierć niewinnej, bezbronnej istoty – piąty.) – to nie mogę Cię nie podejrzewać o zamysł wyciśnięcia łez z ócz co wrażliwszych Czytelników. A ze mnie zimny drań jest i się nie dałem:)   W ostatnim akapicie pojechałeś śmiercią Janka Muzykanta:)

     Mężczyzna łapiący ręką małą mysz, a przedtem odsuwający łożko i dajacy jej w tym czasie szansę swobodnej ucieczki przez okno.      Nalezalo to zdecydowanie lepiej przemyśleć.  

Z zimną krwią taką małą? Ee tam… ja bym wypuścił. 

Ani to wzruszające, ani wesołe. Nic tu ciekawego jak dla mnie.

ta sygnaturka uległa uszkodzeniu - dzwoń na infolinie!

Inna kwestia, po przeczytaniu byłem pewien, że to kota ubili. A z komentarzy wynika, że to mysz – jak to jest?

ta sygnaturka uległa uszkodzeniu - dzwoń na infolinie!

Roger Nie przemyślałem, tylko opisałem zdarzenie z wczorajszego wieczoru, tyle że nie z mojej, a z innej perspektywy. Mysz nie mogła swobodnie uciec przez okno, bo okno znajduje się dość wysoko nad podłogą, jak to w suterenie. Trochę zajęłoby jej wdrapanie się tam. Myszy chowają się za meblami – stąd historia z łóżkiem, zresztą prawdziwa. Tak samo chowała się pod stolikiem na telewizor, ale tego nie mogłem opisać, bo od razu zdradziłbym rozmiary bohaterki. Ganianie się z gryzoniem wokół mebli jest bezcelowe, więc najlepiej je odsunąć od ściany. Jeśli nie ma się za czym schować, można zapędzić stworzenie do kąta, a wtedy zasięg ramion jest wystarczający, aby nie umknęło.

Adamie "ja bym wypuścił" – teraz ja też bym wypuścił, ale za późno :( 

Russ Obawiam się, że z kotem nie poszłoby tak łatwo. Żeby wyprosić z domu kota, próbowałbym raczej po dobroci, może spodkiem z mlekiem, aby nie narazić się na bliskie spotkanie z kocimi pazurami.

Unfal musi się tłumaczyć, czy to możliwe czy nie :D Zaiste, prawda jest dziwniejsza od fikcji, bo fikcja musi być prawdopodobna, a prawda nie :)

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

A makabryczne, bo również piszczę kiedy widzę mysz, ale tylko z zaskoczenia. Potem już nie. Za to nie znoszę tego dźwięku, kiedy chrupią ich malutkie czaszki. Kidy mój kot je zjadał, to był koszmarny moment, właśnie dlatego. Chyba mam traumę ;P

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Mocne. Przez chwilę byłem małą myszą i nie skończyło się to fajnie.   Pozdrawiam

Mastiff

Jako osoba, której mysz w grudniu zeżarła wszystkie cukierki z choinki, pozostaję zupełnie niewzruszona i obojęta na jej los. Moja też marnie skończyła, mimo iż dostawała niejedną szansę na poprawę. Nie skorzystała – no cóż! :). I również czekam na dłuższy tekst. Pozdrawiam.

A ja myślałam, że to wiewiórka i zrobiło mi się jej bardzo żal. Ale myszy nie żałuję, chociaż nie drę się na jej widok. Niechby sobie grasowała po mojej kuchni, tylko dlaczego rozsiewa wszędzie te czarne ziarenka. Obrzydliwe. A tekst – fajny.  

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dzięki za przeczytanie i komentarze. :) Pozdrawiam

Czytałam to już kiedyś, ale nie skomentowałam.

Cóż, nieładnie tak zabijać. Sama nie mam nic do myszy, za to boję się pająków. Ale satysfakcjonuje mnie pozbycie się z domu.

Trochę mało fantastyki, ale niech Ci będzie, że antropomorfizacja wystarczy.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka