- Opowiadanie: koik80 - Wyższa konieczność

Wyższa konieczność

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Wyższa konieczność

– Co za noc… – narzekał generał, siadając za szerokim biurkiem. – Co za noc.

– Czy wszystko dobrze, panie pierwszy sekretarzu? – zmartwił się dziennikarz Górnicki.

– Skończ z tym pierwszym sekretarzem, Wiesławie! – skarcił go… Pierwszy Sekretarz.

– Przepraszam, panie. Jak się pan czuje, panie? Pańskie przemówienie już na pana czeka, panie. Możemy nagrywać, panie?

– Operacja „Azalia” za nami, Wiechu – pochwalił się generał, co jakiś czas przerywając wypowiedź charakterystycznym mlaśnięciem. – Łączność telefoniczna przejęta mlask, telewizja też.

– A jak internowania, panie? Jak one?

– Tysiące, Wiesiu – szepnął generał. – Sześćdziesiąt siedem procent normy.

– Cudownie, panie! – Górnicki aż klasnął w ręce. – Wspaniale!

Zmęczony przywódca odpędził go machnięciem dłoni. Zgarbiony dziennikarz próbował schować się za kamerą, ale dwóch wyraźnie podchmielonych mężczyzn zaczęło na niego krzyczeć.

– A co wy mi tu za burdy wszczynacie?! – zdenerwował się sam generał.

Wstał i podszedł do skłóconej trójki.

– Mietek i Jurek! – Pogroził im palcem. – Nie dość, że całą noc jak te knury niemyte chlaliście i pijackie śpiewy po naszym gmachu się niosły mlask, to jeszcze teraz Wiesiowi w kompetencje próbujecie wejść?!

– My tylko tak dla jaj… – bronił się grubszy z dwójki, szkaradny typ o charakterystycznie odstających uszach. – Jak tu się nie napić z Rakusiem?!

– A w nocy to świętowaliśmy, panie generale! – dodał wspomniany „Rakuś”.

– Świętowaliście…? – zadrwił wojskowy. – Znam was, łachudry mlask, i wiem, że ze strachu po butelkę sięgacie! Pod ścianę! – rozkazał, powstrzymując jakiekolwiek tłumaczenia.

Położył dłoń na drżącym ramieniu dziennikarza.

– Skadruj mnie dobrze, Wiechu – poprosił. – Żeby i sztandar mlask było widać.

– Tak, panie. Oczywiście, panie. Już kadruję, panie.

Pierwszy Sekretarz wrócił za biurko i zajął się przeglądaniem przemówienia. Emisję planowano na godzinę dziewiątą. O szóstej przedpremiera w radiu. Przewidywano milionową oglądalność.

Przestawiono zegar ścienny, a generał – niczym hollywoodzki reżyser – wykrzyknął:

– Akcja!

Górnicki profesjonalnie – na palcach – odliczał ostatnie sekundy. Trzy, dwa, jeden…

– „Obywatelki i obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej!” – rozpoczął dowódca. – „Zwracam się dziś do was jako żołnierz mlask i jako szef rządu polskiego. Zwracam się do was w sprawach wagi najwyższej…”

Iście psychodeliczne dźwięki wgryzły się nagle w te słowa. Z każdą chwilą coraz wyraźniej dało się słyszeć niepokojący sygnał – zwiastun nadejścia nieuniknionego.

– „Ojczyzna nasza mlask znalazła się nad przepaścią…” – próbował kontynuować generał, coraz częściej spoglądając w stronę wejścia.

Drzwi otworzyły się z wielkim hukiem i do środka wtargnął żółty kogut wielkości dorodnego strusia.

– Czyżbym się spóźnił?! – wygdakał, wpatrzony w tarczę zegara.

Generał próbował coś powiedzieć, ale ptak potraktował go jak natrętną kukułkę. Chlasnął skrzydłem po okularach i zrzucił z krzesła.

– KukurykuUuUuUuUuUuUu! – Wskoczył na lśniący blat i zapiał tak przeraźliwie, że zebranym aż ciarki przeszły po plecach. Biurko zamieniło się wpierw w płot, a po chwili wyświetlił się na nim seledynowy napis: „Teleranek”.

Gdy wycie ucichło, kogut powoli poczłapał w stronę wyjścia – tym razem mniejszy i smoliście czarny. Zza liter, z wielkim trudem i całą masą sapnięć, gramolił się zdenerwowany dowódca.

– Ale mnie pacnął, kapłon jeden! – marudził. – A mówiłem Tuczapskiemu mlask, że nie zadziera się z „Telerankiem”! Co za parcie na szkło! Wielomiesięczne przygotowania diabli wzięli mlask, a tego gównianego programu pewnie nikt nigdy z anteny nie ściągnie!

– I co robimy, panie? Martwimy się, panie? – Dziennikarz pomagał mu wstać.

Generał nie zdążył odpowiedzieć. Do pokoju wmaszerował żołnierz z aparatem telefonicznym w dłoni. Próbował nie potknąć się o długi kabel.

– Moskwa dzwoni – wyszeptał.

Zebrani stanęli na baczność. Pierwszy sekretarz przyłożył plastikową słuchawkę do zaczerwienionego ucha.

– Słuszaju – bąknął po rosyjsku.

Mijały minuty, a dowódca faktycznie słuchał, co jakiś czas nerwowo mlaskając. W końcu odezwał się cicho i spokojnie.

– Tawariszcz, pacełujtie mienia w żopu! – zaproponował i roztrzaskał aparat o podłogę.

Zebrani wyraźnie zbledli, za to generał nabrał kolorów. Nagle stał się jakby bardziej pewny siebie, a nawet uśmiechał się półgębkiem.

– Ale jak tak, panie? – pytał Górnicki. – Żeby zaraz w dupę, panie?

– Wojska radzieckie wkroczą do Polski! – gorączkował się Rakuś. – Będziemy mieć pieprzoną wojnę, a nie stan wojenny!

Generał podszedł do niego i zdzielił go z liścia w twarz. Mężczyzna złapał się za policzek i zaczął płakać.

– Ciszej, Mieciu. Ciszej – poprosił przełożony. – Każdy z nas czasem potrzebuje przyjaznego pacnięcia.

– Musimy się przygotować! – panikował Jurek.

– W zasadzie to już jesteśmy przygotowani… – westchnął dowódca.

– I co teraz będzie, panie? – zapytał dziennikarz.

– Nie martw się, Wiesiu – szepnął mu do ucha generał. – Teraz zostanę bohaterem. Mlask.

Koniec

Komentarze

Filmem miała być czołówka "Teleranka", ale nie wiem what happend... :/

Zapraszam do lektury, a ja spróbuję przełamać kody! :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

No i nauczyłem się czegoś. :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Doceniam absurd pomysłu z kogutem, świetny! I to wszystko, co mam do powiedzenia:)

Dziękuję, Tintin.

Nie mam zamiaru wszczynać politycznych dyskusji. Proszę potraktować ten szorcik łagodnie.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

"- Tawariszcz, pacełuj mienia w żopu! – zaproponował i roztrzaskał aparat o podłogę." - genialne!
Fajna scenka, zabawna, szalona. Nie wiem czemu, gdy była mowa o kogucie, pomyślałam, że pewno Lepper, a tamten to Wałęsa, ale w sumie...

Dobre, ho, ho, lubię takie stwory. I całkiem ładnie budujesz fabułę, jak na to, że posługujesz się prawie samymi dialogami.

Pozdr.

Dziękuję, Maju.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Ha! Poznałam, kto jest na obrazku! Świetny rysunek. :-)

Propozycja zaiste piękna, ale bardziej by mi pasowało "pacełujtie". Chyba że bohater oficjalnie przeszedł z Moskwą na ty.

Babska logika rządzi!

A zmieniam, bo ze mnie żopa, a nie rusycysta... :)

Dziękuję, Finklo. W życiu tak nie przygryzałem języka, jak przy tworzeniu tego obrazka! :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Obrazek absolutnie doskonały, a i tekstowi nic nie brakuje.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dziękuję bardzo. :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Koiku, jakbyś przy tym był, a przecież nie mogło Cię być. ;-) Pozdrawiam.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Maluszkiem byłem. :) Przeczytałem Paczkowskiego i mnie natchnęło.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Wcześnie zacząłeś czytać.  ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Touché! ;)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Poprawiłem obrazek. Dzisiaj będę ogarniał dodawanie obrazków do opowiadań i zamieszczę instrukcję.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Dzięki, z pozostałymi mi gładko poszło, ale ten był oporny… :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Ale dodaj obrazek. Bez niego to nie ten sam tekst…

Babska logika rządzi!

Zrobione :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Mlask

Mlask ;)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

91 lat… Piękny wiek.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Czytałem już kiedyś, a dzisiaj popatrzyłem tylko na obrazek. Mlask…

Ano piękny…

Babska logika rządzi!

Na czasie, to i w bibliotece… 

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Nowa Fantastyka