- Opowiadanie: krajemar - Gniotek

Gniotek

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Gniotek

Był pięk­ny, czerw­co­wy po­ra­nek.

 

– Leje, jak sk*rwy­syn… – Kró­lik Beryl z dez­apro­ba­tą po­krę­cił łep­kiem, wy­glą­da­jąc przez okrą­głe okien­ko swego domku, w Ene­fow­skim Lesie. – No i jak, na­ry­so­wa­li­ście?

Od­wró­cił się ener­gicz­nie, za­dzie­ra­jąc głowę, przez co wy­glą­dał, jakby pró­bo­wał pa­trzeć na przy­ja­ciół przez dziur­ki od nosa.

Na pod­ło­dze domku, wy­drą­żo­ne­go w pniu ogrom­ne­go drze­wa, plu­szo­we zwier­zacz­ki ba­zgra­ły po kart­kach ko­lo­ro­wy­mi kred­ka­mi, mru­cząc i chi­cho­cząc do sie­bie.

– Ja na­ry­so­wa­łem ry­mo­wa­ne­go smoka. – Czer­wo­no­oka Sowa unio­sła dum­nie swój ob­ra­zek tak, by wszy­scy mogli po­dzi­wiać.

Za­baw­ki ach­nę­ły z uzna­niem.

– Sowo, ja rów­nież na­ry­so­wa­łem smoka – uprzej­mie za­chi­cho­tał Ry­szard Pu­cha­tek. – I rów­nież jest ry­mo­wa­ny.

– Oje­eeeej – mały, ró­żo­wy ryjek kra­je­siacz­ka zna­lazł się tuż przy kart­ce Pu­chat­ka. – Jaki pięk­ny! Naj­pięk­niej­szy ry­mo­wa­ny smok, ja­kie­go kto­kol­wiek, kie­dy­kol­wiek na­ry­mo­wał!

Czer­wo­no­oka Sowa od­chrząk­nę­ła dys­tyn­go­wa­nie.

– Być może, jed­nak­że…

– O rany, rany! O rany! – Roz­po­czy­na­ją­cą się dys­pu­tę na wy­so­kim po­zio­mie, prze­rwa­ła aga­ta­ka­siak, bry­ka­jąc wokół na pa­sia­stym ogo­nie i roz­rzu­ca­jąc wszę­dzie puste kart­ki. – Ja też na­ry­so­wa­łam ob­ra­zek i to pierw­sza! To był naj­pierw­sie­szy ob­ra­zek w kon­kur­sie Kró­li­ka! Łu-hu-hu! Ale wasze też są su­per­a­śne!

– Aga­ta­ka­siak… – wtrą­cił Kró­lik Beryl

– Ry­so­wa­nie ob­raz­ków to to, co ty­gry­sy lubią naj­bar­dziej!

– Tak! Ry­so­wa­nie! – za­wtó­ro­wał mały kan­gu­rek, przy­łą­cza­jąc się do sza­leń­czej za­ba­wy.

– Maja, sia­daj! – wark­nął Kró­lik.

– Lubię was! – darł się ty­gry­so­wy plu­szak. – Uści­skaj­my się!

– Cisza!!! – Za­ma­chał łap­ka­mi Kró­lik Beryl, po czym chwy­cił się za dłu­gie uszy, i wście­kle owi­nął je sobie wokół pyszcz­ka.

Ty­grys i kan­gu­rek za­trzy­ma­li się, tro­chę jesz­cze chi­cho­cząc. Wszyst­kie plu­sza­ki grzecz­nie wpa­trzy­ły się w Be­ry­la.

– Po pierw­sze – Kró­lik pod­niósł zna­czą­co palec – nie ma żad­ne­go ści­ska­nia. Po dru­gie, żadne z was nie użyło tur­ku­so­wej kred­ki. Re­gu­ły były jasne, na ob­raz­ku miał się zna­leźć przy­nam­niej jeden ele­ment, po­ko­lo­ro­wa­ny tur­ku­so­wą kred­ką. W obec­nej sy­tu­acji, mogę was wszyst­kich zdys­kwa­li­fi­ko­wać.

Za­baw­ki za­bu­cza­ły, za­wie­dzio­ne i smut­no po­spusz­cza­ły mię­ciut­kie głów­ki, wy­peł­nio­ne watą.

Kró­lik zda­wał się być za­do­wo­lo­ny z osią­gnię­te­go efek­tu.

– Jak to, tur­ku­so­wą kred­ką? – Dało się sły­szeć mam­ro­ta­nie Ty­gry­sa. – Ja mam tur­ku­so­wy domek, o tutaj…

– Przy­kro mi, ty­gry­sie – Maja po­gła­ska­ła przy­ja­cie­la po nosie. – To jest zie­lo­ny.

– A to jest jakaś róż­ni­ca, tak?

– Oczy­wi­ście! – do­bit­nie stwier­dzi­ła czer­wo­no­oka Sowa. – Dal­to­ni­ści po­win­ni w ogóle wy­pro­wa­dzić się do in­ne­go lasu.

– Prze­stań­cie, ko­cha­ni. – Kan­gu­rzy­ca Re­gu­la­to­rzy ze­szła z bu­ja­ne­go fo­te­la i po­de­szła do za­ba­wek. – Prze­cież cho­dzi o za­ba­wę, tak? Kró­li­ku, smoki Pu­chat­ka i Sowy są pięk­ne, a ry­su­nek Ty­gry­sa… może i domek stoi na dachu, a kot­ko­wi wy­ra­sta­ją łapki z głów­ki, ale to prze­cież aga­ta­ka­siak, ona tak ry­su­je. Myślę, że dzi­siaj mo­że­my być dla sie­bie tro­chę lepsi. Tylko dzi­siaj.

– Hura! – wrza­snął Ty­grys. – Uści­ski!

– Nie, nie! – za­opo­no­wał na­tych­miast Kró­lik.

I wtedy roz­le­gło się pu­ka­nie do drzwi.

Przy­ja­cie­le za­mil­kli, a Kró­lik po­szedł wpu­ścić go­ścia.

– To tylko ja – oświad­czył po­nu­ro Gwi­don, nie­mra­wo ma­cha­jąc, przy­cze­pio­nym na szpil­ce ogo­nem. Wolno wto­czył się do domku, ob­rzu­ca­jąc wszyst­kich obo­jęt­nym spoj­rze­niem.

– Świ­sta­ko­wi po­wódź za­la­ła norkę – rzu­cił smęt­nie. – Ale pew­nie nie­wie­le was to ob­cho­dzi…

Za­baw­ki spe­szy­ły się nie­znacz­nie.

– Ależ oczy­wi­ście, że nas ob­cho­dzi – Ry­szard Pu­cha­tek oto­czył ko­le­gę cie­peł­kiem swej oso­bo­wo­ści.

– My tylko się tak ba­wi­my. – Po­śpie­szył rów­nież kra­je­sia­czek. – Bo cią­gle pada. A w cza­sie desz­czu dzie­ci się nudzą.

– Chodź, też coś na­ry­suj! – Pa­sia­ste stwo­rze­nie bryk­nę­ło po­mię­dzy nich. – Przy­tul­my się wszy­scy i na­pij­my pi…

Puff, i ty­grys znik­nął nagle, nie do­koń­czyw­szy zda­nia.

– Ojej – zmar­twi­ło się ma­leń­stwo Maja. – Dzie­ci znowu wcią­gnę­ły ją do za­ba­wy…

Za­baw­ki, oczy­wi­ście, bar­dzo się prze­ję­ły, jed­nak szyb­ko za­po­mnia­ły i o po­wo­dzi u Świ­sta­ka i o znik­nię­ciu ty­gry­sa, bo Kró­lik za­go­nił wszyst­kich do ry­so­wa­nia.

Plu­sza­ki po­ukła­da­ły się po­now­nie na pod­ło­dze, ze sku­pie­niem i wy­sił­kiem in­te­lek­tu­al­nym ma­lu­ją­cym się na pyszcz­kach. Wró­ci­ły do kre­śle­nia nie­zgrab­nych dom­ków i kwia­tusz­ków, a Kró­lik udał się do swego miej­sca przy oknie. Za szyb­ką wciąż go­ścił pięk­ny dzień.

– Cią­gle napie*dala tym desz­czem… – wy­mam­ro­tał dłu­go­uchy. – O rany! – oży­wił się naraz, wi­dząc w swym ogród­ku ma­łe­go, fio­le­to­we­go smoka, dep­czą­ce­go jego mar­chew­ki, w wi­docz­nym za­gu­bie­niu.

Jak z procy, Kró­lik wy­biegł do ogród­ka, wrzesz­cząc nie­kul­tu­ral­nie, czym za­chę­cił po­zo­sta­łą gro­mad­kę do pój­ścia w jego ślady.

Już po chwi­li, całą bandą oto­czy­li ob­ce­go.

– TY! Co ty ro­bisz? Wyłaź z moich mar­che­wek!

– Ojej, jaki słod­ki – pi­snę­ła Maja, pod­ska­ku­jąc we­so­ło. – Ale bru­da­sek!

Rze­czy­wi­ście, smo­czek cały uty­tła­ny był w bło­cie. Do tego jedno ucho miał przy­szy­te wi­docz­nie wyżej od dru­gie­go. Pra­wie siłą, Kró­lik za­cią­gnął przy­by­sza z po­wro­tem do chat­ki, po czym wy­krę­cił w łap­kach swe dłu­gie, na­mo­kłe od desz­czu uszy.

Smok, wiel­ki­mi ślep­ka­mi, wo­dził po wszyst­kich wokół.

– Kim je­steś? – spy­tał w końcu Ry­szard Pu­cha­tek spo­koj­nie.

– Je­stem Gnio­tek – we­so­ło od­parł gość. – Mama wy­sła­ła mnie do Do­li­ny Czer­wo­nej Akcji, ale tam po­wie­dzie­li, że zwie­rząt­ka z Ene­fow­skie­go Lasu wy­rę­cza­ją ich w myciu ta­kich bru­da­sków jak ja.

– Tak po­wie­dzie­li? – ob­ru­szy­ła się Sowa. – Że MY ich mamy wy­rę­czać?

– Na­zwa­li cię bru­da­skiem? – kra­je­siacz­ko­wi zro­bi­ło się jakoś żal ma­łe­go.

Smo­czek Gnio­tek uśmiech­nął się dość we­so­ło:

– Nie było tak źle, na­praw­dę. _MC_ po­wie­dział nawet, że je­stem ładny, ale nie w jego typie. Jego za­baw­ki muszą mieć dziw­ne imio­na i miesz­kać w mie­ście. Albo przy­naj­mniej mieć macki. A jak się komuś po­do­ba­ją inne za­baw­ki niż jemu, to nie musi się z nim bawić. No to przy­sze­dłem tutaj.

Przy­ja­cio­łom smut­no się trosz­kę zro­bi­ło, a może tylko była to em­pa­tia, czy ja­kieś mgli­ste wspo­mnie­nia. Wiele już gniot­ków wi­dzie­li, prze­bie­ga­ją­cych przez las i ten, rze­czy­wi­ście, nie był nawet naj­brzyd­szy.

– Mama bar­dzo mnie kocha – pa­plał dalej gość. – Długo mnie cze­sa­ła i ma­lo­wa­ła mi łuski, tutaj zro­bi­ła mi nawet kwia­tu­szek, żeby przy­kryć bli­znę. – Wska­zał pa­zur­kiem miej­sce na brzusz­ku. Potem zmar­kot­niał jakoś. – Mamie bę­dzie przy­kro, jak jej po­wiem, że je­stem za brzyd­ki do Do­li­ny Czer­wo­nej Akcji…

Zwie­rząt­ka po­pa­trzy­ły po sobie, tro­chę zmie­sza­ne.

– Moje bie­dac­two. – Nie­zręcz­ną ciszę prze­rwa­ła Kan­gu­rzy­ca. – Nie je­steś za brzyd­ki. Trze­ba cię tylko tro­chę… wy­re­gu­lo­wać. Ko­cha­ni – zwró­ci­ła się do po­zo­sta­łych – może po­mo­że­my Gniot­ko­wi? Za­cho­wa­my się jak do­ro­słe za­baw­ki?

– No… w sumie – od­chrząk­nę­ła swym zwy­cza­jem Czer­wo­no­oka Sowa. – Ja to nawet lubię takie di­no­zau­ry…

– To jest smok – po­pra­wił na­tych­miast kła­po­uchy Gwi­don. – Zo­staw­cie go, niech zdy­cha.

Po­zo­sta­li nie zwró­ci­li jed­nak na niego uwagi, przez co jesz­cze bar­dziej spo­chmur­niał.

I tak, Kan­gu­rzy­ca umyła Gniot­ka mięk­ką gą­becz­ką, do­kład­nie usu­wa­jąc całe błot­ko.

Kra­je­sia­czek utkał ko­lo­ro­wą kraj­kę, z któ­rej zro­bio­no pięk­ną ob­róż­kę na smo­czą szyj­kę.

Kró­lik i Czer­wo­no­oka Sowa za­ję­li się przy­szy­wa­niem pro­sto le­we­go ucha, jed­nak po­kłó­ci­li się w mię­dzy­cza­sie o prze­pi­so­we po­ło­że­nie uszu wzglę­dem czub­ka głowy, a kiedy ode­szli, by wy­go­oglo­wać ar­gu­men­ty, ucho do­szy­ła Maja.

– Lubię cię. – Przy­zna­ła, uści­skaw­szy smocz­ka na ko­niec. – Na­pi­szę dla Cie­bie wier­szyk.

Smo­czek chciał od­po­wie­dzieć, ale wła­śnie wtedy Ry­szard Pu­cha­tek bo­le­śnie ukłuł go igłą w pupę.

– Wy­bacz, mło­dzień­cze – po­spie­szył miś cie­pło. – Masz tu nie­wiel­ką dziur­kę, po­zwól, że ją za­szy­ję. Wiem, że boli, jed­nak mu­sisz przy­znać, że za­da­jąc ból, sta­ram się być de­li­kat­ny, czyż nie?

– Po­cze­kaj! – kra­je­sia­czek ze zgro­zą spoj­rza­ła na roz­pru­cie na pupie. – Wy­da­je mi się, że ta dziur­ka bę­dzie mu aku­rat po­trzeb­na.

I w ten oto spo­sób, po go­dzin­ce lub dwóch wspól­nej pracy, smo­czek Gnio­tek czuł się dużo szczę­śliw­szy. Był to wciąż ten sam zwie­rzak, tak samo miły i we­so­ły, ale czy­sty.

Zza chmur wy­szło słoń­ce, za­le­wa­jąc No­wo­fan­ta­stycz­ny Las zło­tym bla­skiem.

Plu­sza­ki od­pro­wa­dzi­ły smocz­ka aż na roz­dro­że, wska­zu­jąc pro­stą drogę do Do­li­ny Czer­wo­nej Akcji.

Wtem, nad ich gło­wa­mi, świ­snę­ło coś ko­lo­ro­we­go, aż mu­sie­li przy­trzy­mać na miej­scu swe słabo przy­szy­te łebki.

– O rany! – Mały, nie­bie­ski pegaz za­wi­snął w po­wie­trzu tuż nad Gniot­kiem. – Ale cza­der­ski! Jak się na­zy­wasz?

– Gnio­tek – od­parł dum­nie smo­czek.

– Super! Je­steś świet­ny! Czy chcesz po­le­cieć ze mną do Po­ny­vil­le?

– Gdzie? – Obu­rzył się Kró­lik. – On idzie do Do­li­ny Czer­wo­nej Akcji!

– Gdzie­eee? – Skrzy­wił się konik, dmuch­nię­ciem od­rzu­ca­jąc z oczu tę­czo­wą grzyw­kę. – A wy nie wi­dzi­cie, że on nie jest z tej bajki? Chodź, Gnio­tek. Za­bio­rę cię tam, gdzie w pełni do­ce­nią twoją urodę!

– Ale… – za­jąk­nę­ła się Sowa, jed­nak już bez efek­tu.

Pegaz ra­do­śnie po­cią­gnął Gniot­ka za sobą. I rze­czy­wi­ście, nie dało się ukryć, że jakoś do sie­bie pa­so­wa­li.

– Całe szczę­ście, że przy­le­cia­łam roz­pę­dzić te chmu­ry! – Sły­chać było prze­chwał­ki ko­ni­ka. – Twi­li­ght pad­nie, jak Cię zo­ba­czy!

A nasze plu­szacz­ki stały na roz­dro­żu, pa­trząc jak Gnio­tek od­cho­dzi z nową to­wa­rzysz­ką, w stro­nę za­cho­dzą­ce­go słoń­ca.

Puff…

– O ja, ale mia­łam jazdę! – wrza­snął ty­grys. – Eee, coś mnie omi­nę­ło?

Zwie­rząt­ka otrzą­snę­ły się z dziw­ne­go na­stro­ju.

– Wra­ca­my! – Za­rzą­dził Sowa. – Mam świet­ny po­mysł na ob­ra­zek! Bę­dzie o di­no­za… o smoku!

– Znowu?

– Już na­ry­so­wa­łeś jed­ne­go…

– Może ry­so­wać, ile chce! – Kró­lik wzniósł palec do góry. – Ale jak nie bę­dzie tur­ku­so­wej kred­ki, to dys­kwa­li­fi­ku­ję!

 

 

Koniec

Komentarze

Pierwsze dwa zdania są parafrazą tekstów, które śmigały po internecie jakis czas temu. Niestety przypisu nie zrobię, bo nie znam autorów :/

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Gdzieś na starych dyskietkach mam wersję z nickiem oryginalnego autora tych tekstów, bo w latach 90 to jeszcze nie była tak anonimowa postać jak dziś. Tylko nie mam na czym odtworzyć tych dyskietek. :P

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

.

..Muszę się Ci przyznać, że istotnie jestem nieco puchaty... nie wiem, czy nie stracę przez to w Twoich oczach. Puchaty i łysaty. Prawdziwa bajka - przytulanka. Pozdrawiam niesforną Agatkę.W Twoim opowiadaniu nawet królik Beryl nie jest taki groźny.

ryszardzie, jakie to ma znaczenie, wobec Twojego ciepla i talentu? :)

Pozdrawiam cieplo!

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Bardzo fajnie napisane. Z konkursowych chyba jak dotąd podoba mi się najbardziej - ex-equo może z rymowanką Ryszarda.

Krajemar, podobały mi się Twoje fantastyczne opowiadania, podoba mi się i ta bajka. Bardzo dobrze dopasowałaś postacie zwierzątek do Użytkowników. Powalił mnie Kłapouachy-Gwidon. I mama Kangurzyca- Regulatorzy. Świetne!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Świetny pomysł i dobre opowiadanie. :-)

Babska logika rządzi!

UROCZE! Smoczek mi się - bardzo ale to bardzo - spodobał. No i dobrze, że Ryszard zrobił mu dziurkę. To najważniejsze. Podoba mi się to zdanie:

"(...) jednak pokłócili się w międzyczasie o przepisowe położenie uszu względem czubka głowy, a kiedy odeszli, by wygooglować argumenty, (...)" -  życiowe;D

Dziękuję wszystkim, za uśmiech. O niego mi chodziło :)

Maja - Ryszard dziurkę zauważył i chciał zaszyć.  Nie brykaj już, maskotko :)

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Przy okazji - staram się zakumać zapis dialogów, bo poprzednio zwracano mi uwagę, że robię to błędnie. Czy jest już lepiej, czy coś nadal robię nagminnie źle?

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Tak, nadal po wykrzykniku dajesz małą literę.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Np w takich fragmentach

- Tak! Rysowanie! – zawtórował mały kangurek, przyłączając się do szaleńczej zabawy.
- Maja, siadaj! – warknął Królik.
- Lubię was! – darł się tygrysowy pluszak - Uściskajmy się!

 

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Maja, siadaj! - warknął Królik i to następne jest w porządku. Nie wiem, jak traktować pierwsze zdanie, ale jeśli przyjąć, że "zawtórował" to odgłos odpaszczowy to też jest dobrze.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Wiem, że przt odglosie odpaszczowym ma być mała litera, nawet jeśli jest wykrzyknik. Dobrze rozumiem, tak?

Problem mam przy określeniach typu: "- Gdzie? – Oburzył się Królik". Nie wiem, czy traktowć to jako odgłos odpaszczowy :/

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Ja bym potraktowała jak "odpaszczowy", bo oburza się ustami. Tak sobie generalnie radzę - co wychodzi z ust i jest słyszalne, to odgłos odpaszczowy, czyli małą literą. Pozostałe - dużą!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Krajemar: "oburzył" z małej. A jakby było: "usłyszał Królik"? Również z małej. Z tą paszczą to, moim zdaniem, nadmierne uproszczenie. Aha, w cytowanym przez Brajta fragmencie pluszak zapodział gdzieś kropkę. Powinien bardziej uważać. Niektórzy interpunkcyjni puryści tylko czekają na pretekst:

- Hej, mały, gdzie twoja kropka?

- Ojej... Nie wiem!

- A chcesz w zęby?

 

Bardzo sympatyczne i zabawne opowiadanie,

 

:-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

jeroh, ubawiłeś mnie :)

Bemik - dzięki. Będę walczyć dalej.

Swoją drogą, tyle się człowiek w życiu naczytał. Że mi się to jeszcze nie opatrzyło samo, to naprawdę... grrr...

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Jeroh, ty głupku, nie "z małej", tylko "małą" lub "od małej". (Grrr...)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Hej;-) Tu pasiasta maskotka, którą dzieci odłożły już na półkę i poszły spać...

Super!;-) Gratuluję, Siostra! To znaczy... Siostro, oczywiście.

The best of:

- ciepło osobowości Ryszarda Puchatka;

- że ja niby nie odróżniam zielonego od turkusowego!;)

- że smok Spike podobał by się jednemu fanowi dinozaurów;-)

- że dzeci wciągają Tygryska do zabawy

- dziurka na pupie smoczka

Oprócz tego postaci - naprawdę, zgdazam się, świetnie pasują do... wiadomo kogo;-) Musimy być naprawdę słodką bandą pluszaków;-)

p.s. Królik Beryl powinien być dumny, bo choć nie ma zielonej... (wróć!) turkusowej kredki, wywiązała się bardzo sensowna rozmowa o zapisie dialogów. Sama mam z tym kłopot. Najpierw czytałam książki, potem pisałam. I wszystko było ok. Ale Siostra wyczytała tekst jakiejś Seleny konieczny przed wygłupianiem się na Portalu, i gadała, że coś chyba się tak, czy inaczej zapisuje. To przeczytałam owy tekst Seleny. I znieniłam sposób zapisywania dialogów. Potem rzuciłam się na Portal. Okazało się, że źle zapisuję dialogi, że powinnam przeczytać tekst Seleny... Hmm, właśnie to zrobiłam wcześniej. Zafrasowałam się. Znów zmieniłam sposób tego cholernego zapisywania dialogów. Okazało się, że jest nie tegesik i najlepiej, żebym przeczytała sobie taki tekst Seleny... A na koniec piszecie, że to ujęcie odpaszczowe wzięte z Seleny jest zbytnio uproszczone... Cóż - chyba wrócę do początku: zacznę znów czytać książki;-)

Pozdro! I, Marta (wróć: Marto)... moje gratujejszons!;-)

 

 

Rozpoznałaś Spike'a, ale pewnie dopiero jak wpadła Rainbow, nie? Ale dolinę Czerwonej (Red) Akcji, to chyba nikt nie zuważył? Przekombinowałam :)

Ja mam problem z dialogami dokładnie taki sam. Do tego przecinki... dużo pracy przede mną.

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar


Przesłodkie i inspirowane ostatnimi wydarzeniami, jak widzę :D


Jeroh, ty głupku, nie "z małej", tylko "małą" lub "od małej". (Grrr...)


Ktoś mnie uprzedził : (

 

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ale dolinę Czerwonej (Red) Akcji, to chyba nikt nie zuważył?


<podnosi łapkę>
Ja zakumałem.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

"A na koniec piszecie, że to ujęcie odpaszczowe wzięte z Seleny jest zbytnio uproszczone". Nie my, nie my. JA tak napisałem. Przepraszam, że namieszałem Ci w głowie.

 

Poradnik Seleny jest bardzo pożyteczny i zgodny ze standardem. Standard ten wziął się z uporządkowania zwyczajowych reguł i sprowadzenia ich do prostych zasad. Warto je znać. Dzięki nim wiemy, jak interpunkcyjnie przyprawić prawie każdy dialog, który przyjdzie nam do głowy. Jednak w wyjątkowych przypadkach ścisłe trzymanie się konwencji może przeszkodzić czytelnikowi w gładkiej percepcji zapisanego przekazu. Takich rozterek można uniknąć przez napisanie problematycznego fragmentu w inny sposób, ale czemu ograniczać środki wyrazu? To jest MOJE zdanie. Chętnie dowiedziałbym się, co sądzą inni.

 

Drugą kwestią jest, jak ogólnie należy interpretować "odgłos paszczowy". Z tym "usłyszał", które dałem jako przykład -- sprawa kontrowersyjna.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Krajemar, z redakcją nie przekombinowałaś ani odrobinę :-) Natomiast Spike'a raczej nikt się nie domyślił, bo niby jak -- ale dzięki temu końcówka okazała się zabawną niespodzianką.

 

Nieskromnie zauważę, że jeśli ktoś zgadłby, co za smoka wyczarowałaś, tym kimś pewnie byłbym ja. A to dlatego, że od momentu przeczytania ostatniego opowiadania bemik, Maja nieodmiennie kojarzy mi się z Pinky Pie. Chyba jednak dałaś za mało wskazówek.

 

Dobra, nie patrzcie tak na mnie. Kucyki to ulubiona bajka mojego sześcioletniego bratanka.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

jeroh, jaaaasne, bratanka ;p Moje i Agaty dzieciaki też przeszły przez fazę kucyków, to wiem, ile się sama z tego uśmiałam :) cieszę się, że Spike jest niespodzianką. Tak jest fajnie, nie zależało mi, żeby go wcześniej rozpoznano, tylko sie upewniałam. Maja jako Pinky... spadłam z krzesla :D

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Czuję się jedynym, który nie wie o co chodzi z tymi kucykami ; /

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

beryl, gdybym nie miała dzieciaków też bym nie wiedziała :) Więc dotłumaczę, dla ciebie i innych - zarowno smok jak i kucyk sa z innej bajki - "My Little Pony, Przyjaźń to magia". To bardzo popularna teraz bajka. Bardzo :)

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

O kurdę, trzeba posłodzić. :)

Red akcja miodzio, kucyki (znam - mam córkę) też, Chupatek i banda powalają.

Dobrze napisane i zabawne. Już wiem, o co kaman z tą kredką!

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Kurczę, jak ja nie lubię pisać takich komentarzy. No nie mam się do czego przyczepić, nie mam po prostu. Bardzo mi się podobało!

Napiszmy, że do pupy, to się dziewcze zaweźmie i jeszcze cosik lepszego skrobnie. :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

beryl jest zbyt hipsterski na kucyki ;)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Czy ja zobaczyłem obok siebie słowa "beryl" i "hipsterski"? O zgrozo...

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Przeczytane.

Monsun, dziękuję, wezmę sobie twoje uwagi do serca. Dzięki za pomoc i wszystkie cenne rady. O to chodzi! Trzymaj tak dalej :)

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Monsun, dziękuję, wezmę sobie twoje uwagi do serca.

Jakie uwagi? To chyba nie do mnie. Nie mam żadnych uwag.

 

Przeczytałam. Sympatyczne ; ) Nie za głupie i nie za abstrakcyjne. W sam raz.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Rzeczywiście zabawne. Przyjemna lektura.

Monsun - do ciebie, do ciebie...

joseheim, vyzart - dziękuję, pozdrawiam :)

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Nie to, że mi się nie podoba, ale za bardzo mi się kojarzy z Kubusiem Puchatkiem. Dlatego trochę dziwnie się to czytało. Poprzedni komentarz nie miał na celu obrażania nikogo.

To się ma kojarzyć... nie, no nie obraziłeś mnie. Spoks.

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Ej, M., to jest dziewczyna;-)

Faktycznie, mój nick może podpowiadać, że jestem facetem. Chyba nie przemyślałam dobrze takiej nazwy.

Jakbyś się namyśliła i chciała zmienić, to napisz na djjajko@fantastyka.pl

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Ale z drugiej strony myślę, że nie ma problemu. :) Wystarczy informacja o płci użytkownika, dostępna przy komentarzu, a nie w profilu.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Przeprszam, Monsun :)

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Nie martw się, Monsun, mnie też głównie brano za faceta ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nicka nie zmieni; sam kiedyś próbowałem... dj poleci Ci założyć nowe konto, a on podepnie Twoje opowiadanie pod nie.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Bo to trzeba sposobem, na piękne oczy... ;)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Seksizm! :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Chyba nie zmienię. Za bardzo jestem do niego przywiązana, no i może mi się zapomnieć jaki jest nowy.

Mam piękne oczy, ale mojemu mężowi może się nie spodobać to, że chcesz w nie zaglądać. W takim wypadku przez jakiś czas niczego byś nie oglądał spod opuchlizny.

Kto, ja? Przecież mówię, że to do dj jajka pisać trzeba. ;) koik80, a czemu chciałeś zmienić?

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Mam piękne oczy, ale mojemu mężowi może się nie spodobać to, że chcesz w nie zaglądać. W takim wypadku przez jakiś czas niczego byś nie oglądał spod opuchlizny.


Ojej!

 

Brajt - bo Koik to miał być Konik : )

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Poza tym, wybacz Monsun, ale ja wolę chłopców. :)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Ej, ej! :) Miał być, ale było zajęte, to na szybko wpisałem konik80 (przebiegle...), ale mi "n" wcięło...

Koika polubiłem, a 80 staram się nie zauważać. :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Monsun, to masz już męża? Młodo zabrzmiałaś... Cóż, tak mie się jakoś może wydało, nie wiadomo czemu;-)

Już? Siedem lat po ślubie. Jak ten czas szybko pędzi do przodu.

Jeste młoda duchem. Ciałem już chyba niekoniecznie.

A ja odwrotnie;-)

Tu jeszcze nie gratulowałem, to gratuluję! :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

O, dzięki! Ale mam zapłon, co? Bo mi się nic nie świeciło :)

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Żałuję, że mnie ominął ten konkurs. Opowiadanie mnie ubawiło, ale w dość bolesny sposób, bo jest w nim dużo ładnie zakamuflowanej prawdy ;)

Zabawne ;)

„Nikt już Gniotka nie pamięta, ale i tak…” – napisała Krajemar pod jednym ze swoich opowiadań.

Okazało się, że niektórzy w ogóle Gniotka nie przeczytali. I zupełnie nie mieli pojęcia o jego istnieniu. Naprawiłam ten błąd, przy okazji doznając miłych wzruszeń. Bardzo miłych wzruszeń. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Słodko :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Cieszę się, Regulatorzy nasza nieoceniona :)

 

Króliku – a może by tak Fantastów 2014 uczynić?

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Dziwny zbieg okoliczności, bo nawet zanosiłem się z zamiarem zrobienia tego dzisiaj. Jednakże trwa już parę konkursów, jeszcze ze 2 dojdą… więc myślę, czy aby nie przekonkursujemy się zbytnio ; )

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

O matko, jakie to cudowne! :) Micha mi się cieszy, że nawet Rainbow Dash jest. Miodzio! Chcę więcej…

Króliku – to może rzeczywiście poczekajmy. To wdzięczny temat jest, szkoda by go było spalić w ogniu np. drabbli :)

 

rooms – bardzo mi miło. Przez ten rok część z nas się wykruszyła, część zaczęła mocniej się udzielać. Tegoroczny konkurs pewnie będzie opowiadał o trochę innych Fantastach, ale pewne rzeczy nie zmienią się chyba nigdy. Gniotki są i będą. Fantaści też zawsze uczynni, pomocni, kłótliwi… No i beryl ;p

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Chcę więcej…

Tu jest trochę, chociaż sporo brakuje :)

http://www.fantastyka.pl/opowiadania/konkursy/60

 

No i beryl ;p

Co z nim? :P

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

To prawda, przez rok wiele się zmieniło; wielu przestało bywać, ale zjawiła się tutaj spora grupa całkiem fantastycznych Fantastów i ciągle dołączają nowi – niektórzy na chwilę, inni na dłużej. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wydaje mi się, że wymiana ilościowo wyszła in plus. Jest więcej aktywnych ludzi niż przed rokiem – bardzo mnie to cieszy :) Będzie o kim pisać i z kogo się śmiać.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Nowa Fantastyka