- Opowiadanie: vyzart - Jak wywabić plamy z krwi

Jak wywabić plamy z krwi

Mała refleksja, zainspirowana prowadzeniem tytułowego wyszukiwania, przy okazji poplamionego dywanu. Mam nadzieję, że się spodoba.

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Jak wywabić plamy z krwi

 

Wyszukiwarka podsunęła Adamowi to, czego chciał, zanim zdążył wpisać całą frazę. Uśmiechnął się w duchu, widząc, że „jak wywabić plamy z krwi” zajmuje pierwszą pozycję na liście najczęściej szukanych. Najwyraźniej nie tylko on miał takie problemy.

Kliknął w pierwszy z wyświetlonych linków. Pośród barwnych banerów reklamowych znalazł pomocne posty. Jeden z userów forum radził, by zmyć plamę zimną wodą, nim krew skrzepnie. Drugi podpiął grafikę producenta detergentów, dodając, że na wszystkie plamy najlepszy jest Vanish.

Adam obrócił się na krześle i spojrzał na trupa. Wyraz twarzy leżącej na plecach denatki przywodził na myśl uduszoną złotą rybkę. Kałuża czerwieni, która jeszcze przed chwilą rozlewała się po dywanie, teraz była nieregularną połacią wyschniętego skrzepu.

Chłopak przygryzł wargę. Na zimną wodę było zdecydowanie za późno. Z niechęcią wpisał w wyszukiwarkę kolejną frazę. Nie liczył jednak na wiele. „Jak pozbyć się zwłok” nie pojawiło się pośród proponowanych pozycji nawet, gdy wystukał na klawiaturze ostatnią literę. Szczerze powiedziawszy, był w kropce. Mógł co prawda zawinąć ciało w dywan, znieść do samochodu i wywieźć gdzieś za miasto, ale bał się, że natrafi po drodze na sąsiadkę. Jeśli wierzyć słowom kumpla spod trójki, z którym spotykał się ostatnio w nowym MMO, ta noobka była starsza niż Sieć. Tacy ludzie nie mogli być normalni.

Auta nie używał zresztą, odkąd znalazł pracę w necie.

W akcie desperacji otworzył nawet drugą stronę wyszukiwań. Dobrze, że nikt nie był podłączony do jego Wi-Fi, bo z takiego lamerstwa by się nie wytłumaczył. Przescrollował pobieżnie wyniki. Wtedy zdarzył się cud. Adam dostrzegł kątem oka ogłoszenie. Nic ponad kilka słów w kącie powierzchni reklamowej. Lecz te parę wektorów w Arialu było jak boskie objawienie. Nie tracąc chwili skopiował ID firmy i wkleił w okno komunikatora.

Nie wahał się nawet przez długość laga.

 

***

 

– Dzień dobry – rzucił mężczyzna, dzwoniąc do drzwi. Musiał być przyzwyczajony do klientów, którym nie wystarczył sam dzwonek, by zaszczycić go swoją obecnością. – Firma sprzątająca.

W szybce judasza pojawiło się czujne, zaczerwienione oko.

– Mark_of_death29? – zapytał krótko Adam.

– To ja. – Sprzątacz przywołał na twarz profesjonalny uśmiech, spoglądając na ekran podręcznego tabletu. – Pan @damos777, tak?

Odpowiedziało mu jedynie szczęknięcie zapadki zamka. Najpierw jednej, potem pięciu innych. Gdy drzwi uchyliły się w końcu, mężczyzna zmarszczył odruchowo brwi. Wszedł do środka, zanim kolejna fala stęchłego odoru wylała się na klatkę schodową.

Adam bez słowa poprowadził go przez zagracony przedpokój, wprost do salonu. Widok był typowy. Sprzątacz widział już takie pomieszczenia wielokrotnie, każde podobne do siebie bardziej, niż właściciele chcieliby przyznać. Gołe ściany bez żadnych ozdób i wielkie klimatyzatory, wciśnięte w kąty, udając meble. Wypełniały pokój wiecznym, irytującym chłodem, by stojąca w centrum elektronika mogła pracować bez zarzutu.

Obraz nerdowskiego raju burzył tylko trup. Zwłoki, leżące na chłodzącym dywanie pośród krwawego skrzepu. Dziewczyna o pięknej twarzy, zastygłej w wyrazie kompletnego zaskoczenia.

Adam obszedł ciało obojętnie, jakby było nieodmiennym elementem wystroju. Bez pośpiechu wprowadził do komputera zestaw danych, uruchamiając jakąś aplikację. Potem odwrócił się do nieznajomego i skinął na dywan.

– Chciałbym się tego pozbyć.

– Oczywiście. – Sprzątacz spojrzał na swojego klienta. Jeśli sytuacja w jakiś sposób go poruszyła, nie dał tego po sobie poznać. – Zajmujemy się głównie usuwaniem śladów takich niefortunnych wypadków. Musi pan jednak zrozumieć, że niecodzienne sytuacje wymagają niecodziennych metod. Wie pan, jak zdobycie rzadkiego dropu podczas świątecznego eventu.

Chłopak przytaknął. Rozumiał doskonale. Dobre sieciowe eventy wymagały od graczy nie lada umiejętności.

Nieznajomy obszedł dywan, nie zaszczycając trupa nawet przelotnym spojrzeniem. Gdy musnął palcami obudowę komputera, jego klient wzdrygnął się nieco. Chwilę później mężczyzna stał już przy oknie. Rozsunął żaluzje, rozpraszając zalegający pod ścianami półmrok, i gestem zaprosił Adama do siebie.

– Przed klatką stoi karetka i radiowóz – powiedział, gdy ten już się zbliżył. – Proszę się nie obawiać, to wszystko część planu. Nasi ludzie, przebrani za sanitariuszy, przyjdą tu zaraz i wyniosą zwłoki. Pan wejdzie do radiowozu w towarzystwie dwóch podstawionych policjantów. Potem nasz serwer rozpuści w Sieci newsy o tragicznym wypadku, z którego próbował pan uratować tę dziewczynę. A pan jak gdyby nigdy nic wróci do domu za dzień lub dwa. Taki quest nie trafia się przecież codziennie. Niech pan pomyśli ile będzie z niego expa.

– Moją siostrę – sprostował. – Skąd mam wiedzieć, że się uda?

– Nasze akcje zawsze kończą się powodzeniem. Widział pan zapewne referencje na naszej stronie. Wszyscy komentujący dali nam po pięć gwiazdek, a poza tym mamy przecież ponad dwadzieścia tysięcy lajków. To chyba mówi samo za siebie, prawda?

Adam skinął głową. Musiał się z nim zgodzić. Sieć przecież nie kłamała.

 

***

 

Sierpniowe słońce chowało się już za horyzontem, gdy @damos777 wsiadał do samochodu w asyście dwóch funkcjonariuszy. Nie protestował nawet, gdy skrępowano mu nadgarstki kajdankami. W końcu wszystko było częścią planu.

Stojący nieopodal sprzątacz odczekał, aż samochód zniknie za blokami i odpiął od koszuli firmowy identyfikator. Zamiast niego przewiesił przez szyję odznakę. Chłód stalowego łańcuszka powitał z uśmiechem.

Z ukrytego za drzewami auta wyłonił się starszy mężczyzna. W ręku dzierżył kubek na wpół wypitej kawy.

– Dobra robota, komisarzu – powiedział, regulaminowo salutując wolną ręką.

– Daj spokój, Jarku. Jestem tylko trzy lata starszy od twojej córki. Wystarczy „Marek”.

Policjant nie odpowiedział. Ruchem podbródka wskazał jedynie na uliczkę, w której zniknął radiowóz.

– Nie mogę uwierzyć, że oni wciąż dają się na to nabrać.

Oficer wzruszył ramionami. Wyjął kubek z dłoni kolegi i wypił zawartość jednym łykiem.

– Ja nie mogę uwierzyć, że wciąż pijesz to świństwo – stwierdził, krzywiąc się z odrazą. – Jakby normalnej kawy na świecie nie było.

– Uczulenie na laktozę – skwitował Jarosław. – Wciąż pamiętam jak szef cię opieprzył, kiedy wyjechałeś z tym pomysłem. A tu proszę, mamy najlepszy współczynnik zatrzymań od lat. I wpadło parę awansów.

– Wiesz, Jarku, też kiedyś byłem totalnym siecioholikiem. Na szczęście rodzice siłą zaciągnęli mnie na odwyk. Tam dopiero było piekło. Niby dobrze, bo potrafię rozmawiać z tymi czubkami, ale do dzisiaj mam ochotę mówić „lol”, gdy ktoś powie coś śmiesznego. Aż ciarki przechodzą.

Policjant pokiwał głową ze zrozumieniem.

– Czemu tak właściwie ją zabił?

– Kto wie? – Marek wzruszył ramionami. – Pewnie się o niego martwiła, przyszła do mieszkania i odłączyła zasilanie, gdy miał killstrea… tfu, gdy grał w Sieci. A on zadźgał ją śrubokrętem, czy co tam miał pod ręką.

– Przynajmniej mamy jednego psychopatę mniej.

– Jednego idiotę mniej. Prawdziwych przestępców i tak nie złapiemy, ale teraz ci durni przychodzą do nas sami. – Marek objął kolegę ramieniem. – Swoją drogą, czy twoja córka nie jest przypadkiem redaktorką Oneterii? Mógłbyś dać jej cynk, żeby wrzuciła na główną jakiegoś newsa o kolejnej brawurowej akcji policji.

Tym razem to Jarek się skrzywił. Uniósł brew, a jego usta rozciągnęły się w prostą linię.

– Jasne. Powiem też chłopakom, żeby wlepianie mandatów za śmiecenie nazywali od teraz zwalczaniem przestępczości zorganizowanej.

Komisarz westchnął, kręcąc głową.

– Widzę, że ewidentnie nie masz pojęcia o życiu, drogi Jarku. Trochę fachowego żargonu, zdjęcie przystojniaka w mundurze w nagłówku i nawet hejterzy nic złego nie powiedzą. – Oficer przywołał na twarz szyderczy uśmiech. – Sieć przecież nie kłamie.

Koniec

Komentarze

Mała refleksja, zainspirowana prowadzeniem tytuowego wyszukiwania, przy okazji poplamionego dywanu. Mam nadzieję, że się spodoba.

Bardzo mi się spodobało. Ale parę terminów musiałam wyguglać. Ja to niedzisiejsza jestem...

A swoją szosą, ostatnio mnóstwo opowiadań o krwi. Co za okres taki...

Babska logika rządzi!

(...) wielkie klimatyzatory, wciśnięte w kąty, parodiując meble.  ---> parodiujące meble. A może lepiej: udające?  

yszukiwarka  ---> jakaś nowość?  :-)  

(...) mężczyzna zmarszczył odruchowo brwi.   ---> zmarszczenie nosa bym dodał.  

Niech pan pomyśli [,+] ile będzie z niego expa.  

(...)  salutując regulaminowo wolną ręką.  ---> co było regulaminowe, reka czy salutowanie? Szyk...  

(...)  przyszło  (...)  ---> lyterówka    :-)  

Cała prawda o Sieci i siecioholikach?

P.S. Dlaczego Adam w takiej roli?  Podpadłem Tobie?  :-)

Nie mam zastrzeżeń (jak ja tego nie lubię;)). Bardzo mi się podobało.

A nie, przepraszam. Mam zastrzeżenie. Pierwsza litera gdzieś zniknęła.

Br. Przerażające. Chyba muszę wyciągnąć brata na spacer...

Fajne opowiadanie.

Majatmajaja, zanim spróbujesz, pochowaj mu śrubokręty... ;-)

Babska logika rządzi!

Niepokojące. Dobrze napisane.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Poprawione, dziękuję wszystkim za uwagi.

A ty, Adamie, się nie przejmuj. To czysty zbieg okoliczności. Mam po prostu tendencję do nadawania bohaterom pierwszych imion, jakie przyjdą mi na myśl. 

Podobało mi się.

OK., przestaję się przejmować. W tym konkretnym przypadku.   :-)

Mnie też się podobało, dobry pomysł, dobre wykonanie. Tylko strasznie dużo enterów, ale zakładam, że to z braku wcięć ;)

„Widzę, że popełnił pan trzy błędy ortograficzne” – markiz Favras po otrzymaniu wyroku skazującego go na śmierć, 1790

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki rozpocząłeś opowiadanie. Trup leżał sobie, gdzieś tam w kącie, a bohater szukał w necie wskazówki, jak się go pozbyć. Super. Punkt za wprowadzenie specyficznego języka, to naprawdę dodaje jakości opowiadaniu. Ale w moim odczuciu otarłeś się o przesadę. Lekkie opowiadanie, w lekkim stylu, tu ciężka puenta nawet by nie pasowała. Oby więcej takich refleksji Cię nachodziło ;)

A ja nie jestem pewien, czy rzeczywiście tak ludzie mówią. Nawet ci naprawdę ciężko uzależnieni od komputerów. Od lat kupuję CD-Action i jakoś tego nie zauważyłem. No, ale może chociaż part ich targetu to także nooby:) A, jeszcze jedno: nie podoba mi się też forma "Jarku" - ale to też pewnie kwestia tylko mojego przekonania o tym jak brzmi naturalny język. Opowiadanie świetne, szczerze gratuluję.

Poprawna forma wołacza. W tekście literackim jak najbardziej na miejscu.

Przecież wiem, Adamie:) Ale czy na pewno powiedziałbym to na głos? Nie, ja bym wybrał "Przecież wiem, Adam". Według tylko i wyłącznie mnie poprawny wołacz brzmi nienaturalnie w takiej sytuacji.

Nie bierz mi za jakąkolwiek złośliwość stwierdzenia, że w mowie potocznej decydują przyzwyczajenia, wzorce lokalne i często nieznajomość właściwej formy. A ponieważ częściej mówimy, niż piszemy, powstaje silne przywiązanie do mianownika zamiast wołacza.    

Czy policaj nie może mówić staranniej? Chyba nic i nikt mu tego nie zabrania...

   

 

Nie biorę:) W moim przypadku nieznajomość akurat nie wchodzi w grę. Mam tylko ostatnie pytanie: Czy - ale tak z ręką na sercu - widząc kumpla idącego chodnikiem kawałek dalej, zawołasz "Piotrze! Hej, Piotrze!"? Jeśli tak, pozwól, że nazwę Cię purystą językowym, w znaczeniu jak najbardziej pozytywnym i zabarwionym nutą zazdrości, bo ja mam w sobie więcej konformizmu i lenistwa:)

Ale a propos puryzmu językowego... Błagam, wyświadcz mi tę uprzejmość i zajrzyj do ostatniego komentarza pod tym opowiadaniem... Beryl ma być może zbyt dużo zajęć, by napisać, czy nadal uważa moje argumenty za naiwne. Może Ty znajdziesz chwilę? Spędziłm trochę czasu pisząc tamten post, i nie chciałbym czuć, że go zmarnowałem.

Tintinie, wierz mi - ludzie tak mówią. Spędziłem na graniu w MMO więcej czasu, niż chciałbym przyznać i szczerze powiedziawszy, tam już się tworzy właściwie osobny język. Znam też ludzi, którzy mówią w ten sposób również poza wirtualnym światem. Niektórzy z nich są nawet całkiem wartościowi społecznie. 

Jeśli chodzi o ten nieszczęsny wołacz, przede wszystkim wychodzę z założenia, że bohater literacki  może kląć, mówić kilkoma językami naraz i zachowywać się jak czubek, ale to nie zwalnia go z obowiązku poprawności językowej. Jest w końcu bohaterem literackim, a nie człowiekiem z krwi i kości, który nosi bagaż nawyków, manier i przywar. Poza tym stwierdziłem, że w tym przypadku wołacz oddaje bardziej charakter bohatera. Bo w tym przypadku wołacz, poza poprawnością językową, nadaje wypowiedzi odrobinę protekcjonalnego tonu - takiego, jakim młody człowiek zwraca się do seniora, kiedy tłumaczy mu kwestie związane z najnowszą technologią.

wtym przypadku wołacz (...) nadaje wypowiedzi odrobinę protekcjonalnego tonu - no właśnie. Nie wiedziałem, że tak zamierzyłeś.

 

to nie zwalnia go z obowiązku poprawności językowej - z tym bym się nie zgodził. Ale... Ty piszesz tak, ja mogę inaczej:)

 

ludzie tak mówią - o rany...

Tintinie, to jak najbardziej normalne i na miejscu. Wiesz, jak często słyszę, że ktoś mówi do mnie: "Marto" ;) Szczerze tego nie znoszę, choć nie wiem dlaczego. Gdybym była Jarkiem, to by mi wołacz nie przeszkadzał. Ale "Marto" ?! Fatalna sprawa:( 

Dobrze napisane, podobało mi się.

Kurczę, a ja - w jednym ze swoich tekstów - użyłam mianownika w miejscu, gdzie powinien być wołacz, a chociaż tekst jest już tutaj od kilku miesięcy, to dalej mam z tym zgryz. To znaczy - zauważyłam za późno, poprawić nie można, a ja to pamiętam :).

Cieszę się w każdym razie, że nie tylko mnie zaprzątają takie "problemy", bo zaczęłam się już martwić, że coś ze mną nie tak ;).

A ja nadal będe używał w dialogach mianownika w funkcji wołacza:)

Ponownie udowadniasz, że pióro masz lekkie. Przepłynąłem przez tekst bez zgrzytnięć. Co do języka - jako osoba, które również zmarnowała nieco czasu w MMO - muszę stwierdzić, że jest wręcz uproszczony, wygładzony i dalece bardziej zrozumiały od tego, co z reguły się pojawia "na serwerach". Jeśli musiałbym się do czegoś przyczepić, to do tego, że ostatnia rozmowa między dwójką policjantów jest nieco zbyt łopatologiczna. Bohaterowie tłumaczą sobie nawzajem coś, co obaj wiedzą, chyba tylko dla wygody czytelnika. Można było zwięźlej, zwłaszcza w tekście, który generalnie jest dość krótki. Ale podobało się, mimo wszystko.

Ja znam kogoś, kto zwraca się do ludzi w tej "purystycznej" formie. Nie robi tego specjalnie - po prostu tak ma. Mi też się zdarza, w przypadku niektórych imion nawet dosyć często, o dziwo.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Wie pan, jak zdobycie rzadkiego dropu podczas świątecznego eventu. --- hmm... a nie dropa podczas eventa? : )

Sympatyczna opowiastka.

pozdrawiam

I po co to było?

Zdecydowanie dropu podczas eventu. Przynajmniej tak się mówiło kiedyś :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Kiedyś, to się mawiało: "Daj śrubokręt!" i ustawiało się "linie" na commondore C64... :)

Kiedyś...

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Kiedyś to się z zazdrością patrzyło na Commodore. Mieliście pierwszą grę z trójwymiarową grafiką... Coś o rycerzu wilkołaku? A może to była inna platforma... Schneider? Za to mój Atari 65XE miał znacznie ładniejszą obudowę:) I firmowy magnetofon! To był szpan... :D

Kiedyś to się mawiało "guh" i rzucało się zwierzyną w kamienie, ale potem ktoś wymyślił słownictwo i brąz i przestało być tak fajnie ; /

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

rzucało się zwierzyną w kamienie


To niezamierzona pomyłka :D

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ty krezusie!

Nie miałem, ale kumpel miał. Wujek przynosił do nas Ameprod-a, czy jak to się tam nazywało. Te tenisy z kwadratowymi kulkami... Kiedyś...
W 90tych już byłem gość, bo dorobiłem się nintendo - 8mio bitówkę NES. Łupałem w Terminatora, SMaria i inne takie! :)

Z Commondore pamiętam jaskiniowca.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Niezamierzona, ale ubawna. Kiedyś, to się wdniczkę tętniącą miało! :)

 

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Wodniczkę, oczywiście.

 

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Zdecydowanie dropu podczas eventu. Przynajmniej tak się mówiło kiedyś :)

 

Mam kumpla z polibudy, porządnego gracza. On zawsze mówi dropa ; )

pozdrawiam

I po co to było?

Dropu/dropa to może i jeszcze, ale "eventa" to nie słyszałem, prawdę mówiąc : ) A przynajmniej nie pamiętam ; ) Zresztą, nie wiem czy to nie powinno być zapisane "iventu" : )

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

berylu, jak spolszczać to na załego: iwentu. Albo iwenta:)

(całego) 

Nie wiem co to "v" tam robi. Jakiś nieogarnięty jestem dzisiaj. Wracam rzucać zwierzyną w kamienie.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Skoro Sieć nie kłamie, to jak reszta zadowolonych klientów dam pięć gwiazdek.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Zacny pomysł i takież wykonanie mogły skutkować tylko jednym – wyjątkowo satysfakcjonującą lekturą. :-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ciekawe. Podobało mi się. Przeczytałam już jakiś czas temu, ale nie zostawiłam komentarza. Dlaczego? A któż zrozumie kobietę?

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nowa Fantastyka