- Opowiadanie: RogerRedeye - Receptura

Receptura

Jako ilustrację wykorzystałem martwą naturę siedemnastowiecznego malarza niderlandzkiego okresu baroku, Harmena Steenwijcka, zatytułowaną  "Vanitas".

Tekst został opublikowany także na portalu “Herbatka u Heleny”.

Oceny

Receptura

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f8/Harmen_Steenwijck_-_Vanitas.JPGMaga przepełniało poczucie szczęścia – w końcu wiedział, jak zrealizuje upragnione marzenie.

A osiągnął już niewyobrażalnie dużo! Wytwarzał trucizny – nikt nie wymyślił na nie odtrutek. Przemieniał pospolite metale w złoto, warzył driakwie przedłużające młodość. Przez dziesięciolecia pracował nad eliksirem nieśmiertelności – i ostatecznie zatryumfował nad śmiercią.

Pierwszy wypił napój wiecznego życia.

Wszystko zapisywał w recepturach. W komnacie przechowywał ich tysiące. Tysiące zwojów pergaminu ze składnikami niezwykłych czarów, stanowiącymi niezawodne remedium na choroby, agonię, zapewniającymi bogactwo, miłość i bezśmiertne istnienie.

Jednego tylko nie potrafił dokonać – i nareszcie zrozumiał, jak dobije do wymarzonego celu.

W recepturze sposobu odzyskania wolności musiał dopisać zgodę swojego władcy…

 

24 sierpnia 2011 r. Roger Redeye

Koniec

Komentarze

Miejscami siada interpunkcja. Pojawiają się zbędne zaimki jak:
  Tysiące zwojów pergaminu, na których opisał składniki swoich niezwykłych czarów
Czy nie lepiej by to brzmiało bez swoich? Przecież jest zbędne, wiadomo, że czytam o jego czarach. Nie służy też podkreśleniu przynależności, nie jest taki chwytem (chłytem). Są też powtórzenia, można użyć jakiegoś synonimu receptury. Słowa driakiew nie znałem. Ładne, ładne. 
Samo opowiadanie jest bardzo, bardzo fajne. Kolejny dowód na to, że szort, czy też drabble nie muszą być zaskakujące, czy szokujące. Wystarczy ciekawy pomysł, jakaś myśl, coś, co chcemy opowiedzieć, albo przekazać, tak jak w powyższym przypadku. Pomimo drobnych błędów, spokojnie mogę postawić 5, bo i pomysł, i realizacja bardzo mi odpowiadają.  

PS A sama konkluzja jest przykra, ale przecież tak prawdziwa. 

"Tysiące zwojów pergaminu, na których opisał składniki swoich niezwykłych czarów, będącymi niezawodnym remedium na choroby, śmierć, zapewniającymi bogactwo, miłość i nieśmiertelność. " - będących, zapewniających.
"Jednego tylko nie potrafił osiągnąć." - zmieniłbym tu szyk. Do zastanowienia.

Najlepszy z Twoich drabbli. Niezły pomysł, dobre wykonanie.

Pozdrawiam.


Tysiące zwojów pergaminu, na których opisał składniki swoich niezwykłych czarów, będącymi niezawodnym remedium na choroby, śmierć, zapewniającymi bogactwo, miłość i nieśmiertelność.- A nie powinno tu być będących i zapewniających? Mogę się mylić, ale w tej formie jak jest, brzmi mi to jakoś dziwnie...

A co do puenty, to ja jestem jakiś ograniczony chyba, bo nie kapuję o co w tym chodzi :(

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Nie przejmuj się, Fas, ja też nie.

Ja zrozumiałem to w ten sposób, że mamy do czynienia z potężnym magiem, który tyle widział, tyle odkrył, tyle wynalazł, ale kiedy przychodzi mu stworzyć miksturę, która czyni człowieka wolnym, zgodę na to musi wyrazić jego władca. Znaczy, paradoks taki- nie mamy do końca przyzwolenia na wolność, nawet jeśli mamy ją wypisaną na recepturze, bo zawsze ktoś jest szczebel nad nami. 
Ale mogę się mylić:P 

Można to też tak rozumieć, że mimo największych osiągnięć, najwiekszych talentów, najwyzszycg umiejętności  zawsze pozostaje coś, czego nie mozemy osiągnąc bez zgody innej osoby. Ten mag osiągnąl prawie wszystko, co mógł osiągnąć. Prawie wszystko ...Wynalażl środek na przedłużenie mlodości, sposób na pozyskiwanie złota, uzyskał środek zapewniający nieśmiertelność. Właściwie - czegóż chcieć  więcej? Wszystko, co osiagnąl,  zawdzieczał sobie.  Ale w jednej sprawie, o zreazlizowaniu ktorej marzyl, byl uzalezniony  od innego czlowieka - i bardzo późzno to spostrzegl...
A cżęsto takie  "coś" jest i dla  nas  upragnionym marzeniem, może nawer marzeniem zycia?

Tak, czy siak, ja tam tekst bronię. O!
:) 

Eee, no pointa mi się podobała.

A mi się skojarzyło z Faustem. Drabel ciekawy.

Babska logika rządzi!

Fin­klo, dzięki za przeczytanie. Stary już tekst, kiedyś publikowany na portalu… Jak go znalazłaś? Fajnie, ze mimo upływu czasu okazał się ciekawy.

Pozdrówko.  

PS. Oczywiście, serdecznie zapraszam do pozostałych utworów.

Brajt kiedyś apelował o tchnięcie nowego życia w stare teksty. Jest ich tu stosunkowo niedużo, więc czytam sobie wieczorami. Cierpliwości, może i dojdę do pozostałych, zanim pojawią się zniechęcające do działania tysiące opowiadań. :-)

Babska logika rządzi!

Rozumiem. W sumie na stronie testowej jest niewiele nowych opowiadań, a "portalowe" i tak ktoś kiedyś czytał, wiec wpis nieco mnie zdziwił. Tysiące nowych opowiadań? Może… Ale z ilości publikowanych tutaj starych  tekstów wynika, ze chyba nie.

Zobaczymy, jeżeli w końcu strona testowa przemieni się w portal.

Pozdrówko.  

Dołączam do grupy nierozgarniętych. :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ciekawe, co dzieje się z Orsonem… Kiedyś był członkiem Loży i wspomniał gdzieś, że pisuje do “GW”.  No, ale to było gdzieś tak pięć lat temu. Potem zniknął, podobnie jak Brajt.

Zjawisko nieogarnięcia staje się coraz powszechniejsze. Patrząc na polityków i dziennikarzy – i ich słuchając – coraz częściej odnoszę wrażenie, że stają się tak nieogarnięci, iż, mówiąc kolokwialnie, głowa mała. Nieogarnięcie zdarza się często, ostatnio coraz częściej, a chyba nie powinno. Powinno być zupełnie odwrotne. A nie jest.

Signum temporis?

Pozdrówka poranne.

Lektura drabbla sprawiła, że poczułam się nierozgarnięta, o nieogarnięciu nie wspomniałam. Nierozgarnięty i nieogarnięty, to dwa różne pojęcia.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Najzupełniej słuszne spostrzeżenie semantyczne. Czy, jeżeli coś jest zupełne, może być najzupełniejsze? Gramatycznie taki zwrot jest najzupełniej poprawny, ale logicznie… Chyba nie.

To akurat w przypadku “Receptury” nie ma znaczenia, albo ma znaczenie poboczne.

Ad meritum.

W swoim komentarzu nie odnosiłem się do poprzedzającego mój wpis komentarza… Bo cóż autora może obchodzić stwierdzenie, że ktoś dołączył do grupy nierozgarniętych? Prawdę powiedziawszy, nic. Mówiąc inaczej, obchodzi go tyle, co zeszłoroczny śnieg na szczytach gór Szkocji. Zdaje się, że takiego porównania użyłem w “Listach kochanków”… Jednak pamięć bywa zawodna. Muszę sprawdzić.

Jasne, że jak ktoś bywa – albo jest – nierozgarnięty, przeważnie bywa tez nieogarnięty, jednak nie zawsze takowe przypadłości łączą się ze sobą. Słówko “nierozgarnięty” pobudziło jednak moją wyobraźnię… Przypomniałem sobie i Orsona, i Brajta, no i nieogarniętych dziennikarzy i polityków. Tak jakby byli oni całkiem rozwinięci, rozgarnięci, a nawet kumaci, ale sprawiają wrażenie kompletnie nieogarniętych. Przykre.

A czy oni sami zaliczają się do grupy osób nierozgarniętych, pojęcia nie mam. Ich pytać o to trzeba – tak mniemam. 

Eureka! Tak, zwrotu z górami Szkocji użyłem w “Listach kochanków”! W e-booku, w którym tekst ten się ukazał, redaktor naczelny bardzo zacnego portalu, wydawcy tej pozycji, napisał, ze to monumentalna opowieść… No, bez przesady…

Chociaż…

Link dla zainteresowanych czytelników – http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/14454

Pozdrówka przedpołudniowe.

Podobało mi się, chociaż mnie nie powaliło :)

 

Świetna ilustracja i klimat :)

Ilustracja na pewno. Ten malarz namalował szereg prac opartych na tym motywie, podobnych, ale ten podobał mi się najbardziej. Klimat jest chyba trochę melancholijny, ale to świadomy zamiar. 

Bardzo stary stuwyrazowiec, ale znakomicie wytrzymał próbę kilku lat i nadal trzyma dobry  poziom.

Dzięki za komentarz. Pozdrowka.

No, stuwyrazowiec  niezły.

 

Oj, Roger, masz tych tekstów całe mnóstwo… kiedy ja je wszystkie przeczytam :) Tyle roboty mam na głowie :) Ale będę próbował.

 

Pozdro!

Faktycznie, trochę tekstów się zebrało.  Ale na portalu jest naprawdę dużo dobrych i bardzo dobrych tekstów, jeszcze ze starego portalu. Wiele z nich autorzy usunęli, bo wykorzystali gdzie indziej, albo, po prostu, już tu nie bywają. Były świetne teksty Gwidona, Dreammy, chyba nadal są teksty syf.a, bohdana i wielu innych. Z dawnego okresu pozostało jeszcze multum ciekawych opowiadań.

Przy okazji przypomniałem sobie, że imię twórcy tego obrazu wykorzystałem w jednym ze swoich tekstów. Ładnie brzmi.

Pozdrówka.

Nowa Fantastyka