- Opowiadanie: Szymon Teżewski - Gdy kładzie się spać

Gdy kładzie się spać

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Gdy kładzie się spać

Zatrzymał się pod latarnią, dokładnie w tym miejscu, w którym ponoć jest najciemniej, i zniknął. Kobieta z przejeżdżającego autobusu aż przetarła oczy ze zdumienia. Był i nie ma.

A on wpłynął pomroczyście na górę i wisiał markotnie, oplótłszy się półcieniami o klosz. Tylko ktoś niezwykle uważny mógłby rozpoznać jego obecność po miarowym przygasaniu żarówki w rytm oddechu. No i oczywiście musiałby wiedzieć (a może raczej nie wiedzieć) dużo, żeby nie uznać tego za spadki napięcia.

O mało nie spadł z wrażenia, kiedy wychodziła. Sam już nie wiedział, czy bardziej go fascynowało jak marszczy nos… czy to cienie, które wtedy wkradały się w zmarszczki – drżące, lękliwie i dziwnie znajome.

– Tańczcie sobie mali braciszkowie! – krzyknął, a ona tylko na moment wtuliła się głębiej w szalik. Zastanawiał się, czy zawsze nie chciała słyszeć.

Aby dotrzymać jej kroku, lewym skrzydłem wpełzł na pobliską topolę. Przyćmił szybkim skokiem na drugą stronę alejki. Przystanęła na moment i spojrzała w górę. Zauważyła.

Nie czekał – spłynął na ziemię i ubrał w człowieka, skrzydła zmieniwszy w poły płaszcza, a półcienie i zmroki utkawszy w spodnie z kantem, nadmiary skrywszy w głębokich kieszeniach.

– To ty? – spytała nawet nie odwracając się w jego stronę. – Odejdź proszę.

Zrobił krok, pilnując się, żeby nie spłynąć cieniem.

– Daj mi spokój.

Chciał wziąć ją w ramiona, ale ręce przećmiły się na drugą stronę. Zdał sobie sprawę, że nic nie pamięta, że kiedy idzie za nią, kieruje się ślepym instynktem, upaja zadziwiającym magnetyzmem jej mimicznych zmarszczek.

– Wiem, że ciebie nie ma. Że tylko sobie roję – mówiła, ciągle stojąc tyłem.

Nie wytrzymał – lewa noga zmroczyła mu się całkowicie.

– Pozwól mi w końcu zapomnieć. Żyj jak chciałam, żyj beze mnie.

Kiedy się odwróciła, u jej stóp była już tylko ciemna kałuża.

– Do następnego.

Gdzieś na drugim końcu miasta prawdziwy on przebudził się, drżący i przestraszony. Rozejrzał po pokoju, westchnął i wtulił we włosy śpiącej obok kobiety.

Koniec

Komentarze

Podoba mi się. Poetyckie, ale nie takie, w którym "poetyckość" jest wymówką dla bezsensowności. Ładne opisy.
Mam tylko problem z jednym fragmentem: "Zdał sobie sprawę, że nic nie pamięta, że kiedy idzie za nią nie kieruje się ślepym instynktem, upaja zadziwiającym magnetyzmem jej mimicznych zmarszczek." - czy to pogrubione "nie" powinno tam być?

„Widzę, że popełnił pan trzy błędy ortograficzne” – markiz Favras po otrzymaniu wyroku skazującego go na śmierć, 1790

Nie powinno, dzięki za zwrócenie uwagi.

Braki w przecinkach wyłapiesz, kiedy przeczytasz ponownie, więc nie wskażę (pewnie sam nie wiem).
I tylko to:
>skrzydła zmieniwszy na poły płaszcza - albo ‘zamieniwszy na poły płaszcza' albo ‘zmieniwszy w poły płaszcza' (rekcja)
> Żyj jak chciałam, żyj beze mnie - niby się domyślam, o co chodzi, ale... jakoś zgrzyta

O całości: jeśli chodziło tylko o nastrój, to tekst jest w porządku. Niepokojący lekko.

,,A on wpłynął pomroczyście na górę i wisiał markotnie, oplótłszy się półcieniami o klosz. Tylko ktoś niezwykle uważny mógłby rozpoznać jego obecność po miarowym przygasaniu żarówki w rytm oddechu. No i oczywiście musiałby wiedzieć (a może raczej nie wiedzieć) dużo, żeby nie uznać tego za spadki napięcia.
O mało nie spadł z wrażenia, kiedy wychodziła. Sam już nie wiedział, czy bardziej go fascynowało jak marszczy nos... czy to cienie, które wtedy wkradały się w zmarszczki - drżące, lękliwie i dziwnie znajome.
"
Nie wiem, czy przypadkiem nie nastąpiło tu zgubienie podmiotu. Nie spadł z wrażenia ów tajemniczy ,,on", czy ten, kto musiałby wiedzieć (a może raczej nie wiedzieć) dużo?  Akapit niby coś wyjaśnia w tej materii. 
Nie rozumiem co autor miał na myśli pisząc o ,,mimcznych zmarszczkach"? Trochę za dużo ,,ćmienia" w tekście. 
Szort ciekawy, jak ktoś napisał wcześniej nieco poetycki, choć to momentami zgubiło Autora. Historia smutna, ale z pewnością prawdziwa:). 
 

Niby trochę zbyt poetycko, niby trochę za mało, a jednak ma w sobie coś, co zatrzymuje. W takich tekstach łatwo popaść w kicz, ale chyba jednak nie popadłeś. Noż kurczę no... chyba już przeczytałam trzy razy i podoba mi się coraz bardziej... :)

www.herbatkauheleny.pl

Kicz, czy nie kicz... zależy od punktu widzenia. Ale cieszę się, że się spodobało.

Kicz, czy nie kicz... zależy od punktu widzenia.
A co w subiektywnej ocenie tekstu, jego struktury fabularnej, czy samej fabuły nie zależy od punktu widzenia?:) 

A co w subiektywnej ocenie tekstu, jego struktury fabularnej, czy samej fabuły nie zależy od punktu widzenia?:)

Co masz na myśli pisząc "ocena tekstu"? Jest wiele kategorii, którymi można się posługiwać w obiektywnej ocenie wartości utworów. Strukturę fabuły i samą fabułę (ale pod jakim względem?) da się ocenić obiektywnie, jeśli zna się reguły.

W pewnym stopniu tak, ale i tak większość elementów należy do kategorii subiektywnie ocennych. Jak chociażby wspomniany kicz. Inny to kultowość, albo epickość. Ocena puenty również jest subiektywna. Ocena wiarygodności postaci także, w dużej mierze. Podobnie z oceną opisu- bo jeden woli statyczny, drugi dynamiczny, a jak już się pojawi ten statyczny, to jednemu się spodoba, a dla drugiego będzie zbyt spowolniał akcję. Co lepsze? Opis ramowy (nie, nie ten w punktach), czy szczegółowy?  Czy rozpoetyzowanie się w opisie walki jedynie go rozmiękcza, czy może świadczy o kunszcie Autora? A czy dany element jest zabawny? 
Generalnie, o ile w pewnym stopniu można ocenić strukturę fabuły, jako złą, tak samo jak i fabułę, chociażby poprzez porównanie ją z inną, jako nieoryginalną, czy wtórną, o tyle ocena wielu elementów pozostaje nadal subiektywna, gdzie jedyną wykładnią jest gust komentującego.  

^_^

Wojna na emotikonki?:D

<:-{) 

obiektywnie: nieźle interesujące!

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Świetny szorcik, porywający. Czytając, wyraźnie rysował się przede mną obraz ciemności, światła latarni. Bardzo dobrze jak na szort, ale sądzę, że z pomysłu można by sklecić równie dobre dłuższe opowiadanko.
Pozdrawiam

Świetne.
Poetyckie, a nieprzekombinowane. Czyta się z prawdziwą przyjemnością, zwłaszcza to zdanie:
 A on wpłynął pomroczyście na górę i wisiał markotnie, oplótłszy się półcieniami o klosz.
Brakuje trzech przecinków:P

Komentarz mi zjadło, bleh. Podsumowując - podobał mi się klimat, oniryzm, język, nastrój i ogólnie całość. Ale mam ochotę na coś dłuższego ;)

Fajne. Pewnie troche bez sensu powtarzać, co mówili inni, ale opinię mam zbieżną z przedmówcami. Poetycki i niezwykły nastrój to główna zaleta tego tekstu, zaś treść jest chyba tylko pretekstem do oddania tego nastroju, przynajmniej ja to tak odbieram. Nic w tym złego, zwłaszcza w przypadku takich krótkich tekstów, tym bardziej jak wykonanie jest dobre. 

zwróciłam uwagę na to samo zdanie co Selena, jest piękne :D bardzo, bardzo ładny szorcik. Jestem pod dużym wrażeniem :)

it's time for war, it's time for blood, it's time for TEA

Witaj!

Znakomicie zbudowany klimat! O to chodzi w pisaniu! :)

Pozdrawiam
Naviedzony

Hmmm. Szort nawet ciekawy, ale końcówka mnie rozczarowała. Bardziej mi się podobał, dopóki tylko zgadywałam. Ale może interpretuję niezgodnie z intencjami.

Babska logika rządzi!

Przeczytałam bez przykrości, ale wolałabym więcej prozy w prozie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Świetny pomysł. Aż prosi się o lepsze wykonanie. Obecne nie jest złe, ale po prostu brakuje szlifu, by ten szort był perełką. Trudno znaleźć tutaj punkt zahaczenia. Brak imion powoduje, że można zgubić podmioty. Poza tym raz bardziej piszesz z perspektywy jego, raz z jej. To wprowadza mały zamęt. A można by poprowadzić to bardziej elegancko, żeby było tajemniczo, ale też żeby czytelnik nie miał poczucia zagubienia. 

Wow, nie pamiętam, że czytałem to 6 lat temu!

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Nowa Fantastyka