- Opowiadanie: niktor - Chrobot

Chrobot

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Chrobot

Uniósł dłoń i delikatnie, koniuszkami palców pogładził jej wilgotny policzek.

– Nie jestem kimś, na kim można polegać. Wiesz o tym. Nigdy nie byłem.

Starał się mówić bez żalu, poczuł jednak, że rani ją bardziej niż zamierzał. Odwrócił wzrok. Usiłował wymyślić coś, czym mógłby ją pocieszyć, jakieś słowo lub chociaż gest, którym sprawiłby, żeby pogodziła się z jego i własnym losem. Nic nie przyszło mu jednak do głowy.

Wszystko wydawało się zbędne: kwiaty rzucone na podłogę, cichy szloch w jej ustach, oddech odbiornika szepczącego posmutniałe nuty jakiejś starej piosenki i tych kilka zdań w jego kieszeni przełamanych na czworo. Milczał.

Łagodny dreszcz gdzieś wewnątrz, potem to dziwne uczucie słabości i nagłe prawie niezauważalne zdrętwienie palców lewej ręki. Tak się zaczęło. Żadnego bólu i żadnych gwałtownych zmian. Niczego, co świadczyłoby o tym, że to właśnie teraz. Mimo to wiedział. Poczuł jak serce zaczyna łomotać  w oszalałym tempie. Zimny pot wstąpił na czoło. W niemym przerażeniu, próbując opanować drżenie ogarniające powoli całe ciało, wstał i odszedł kilka kroków dalej, pod okno. Nie mogła zauważyć. Jeszcze nie w tej chwili.

Czekał. Raczej wyczuł niż usłyszał, że podnosi się z łóżka. Przed sobą, poprzez postrzępioną, pożółkłą firankę widział setki czarnopiórych ptaków kołujących majestatycznie nad lasem. Zdawało mu się, że swym odległym, prawie niedosłyszalnym wrzaskiem starają się one odegnać poszarzałe ze złości, wręcz od niej napęczniałe i tłuste, burzowe chmury. Tak jakby miało to jakikolwiek sens.

Zastanawiał się nad tym, co mu powiedziała. Czy mogło to być możliwe? Czy rzeczywiście mogła pokochać kogoś takiego jak on? Kogoś, w kim każda najdrobniejsza część: jego myśli, słowa, ruchy i uczucia stanowiły jedynie efekt wyliczenia i wyrachowania. Czy też to, co ona próbuje nazwać miłością to nic więcej jak tylko zwykłe przywiązanie do nadanych mu priorytetowo funkcjonalności, wierności i podręczności? Nie wiedział. Nie był pewien niczego poza tym, że w swej ułomnej doskonałości bardziej niż czegokolwiek pragnął uwierzyć w jej ból i zapewnienia.

Nowy tym razem mocniejszy impuls nieomal wyłączył go całkowicie. Obraz przed oczami i tak niewyraźny, zmętniał jeszcze bardziej a złowrogi, niski i natarczywy szum wypełnił głowę. Z trudem przemógł się by nie upaść.

Stanęła tuż przy nim. Ze zwykłą sobie czułością, tuląc się i podpierając pomogła mu usiąść na łóżku. Jej pomarszczona, zniszczona przez wiek twarz była mokra od łez. Uśmiechnął się. Pomyślał, że jest bardzo piękna. Gładząc ją po włosach, słuchał cichego, spokojnego głosu. Nie rozumiał.

Oddychanie i koordynacja ruchów sprawiały mu coraz większą trudność. Tak jak ostrzegała, jego energia życiowa kurczyła się. Nieubłaganie ogarniały go bezwład i pustka. Oddalając się, gubiąc w niebycie myślał już tylko o jednym, jak będzie bez niego samotna przez te wszystkie długie, bezsensowne dni, wieczory i noce i jak wielki ból sprawiać jej będzie każde ze wspomnień. Czuł straszliwy, przeogromny żal.

 

. . .

 

Ukrywając dłoń w kieszeni kuchennego fartucha, tak by niczego nie zauważył przekręciła gałkę do samego końca. Przez jego ciało przeszedł ostatni, spazmatyczny dreszcz, po czym zwiotczało i oklapło niczym gumowa lalka, z której ktoś nagle wypuścił powietrze. Powieki zamknęły się samoczynnie. Zaległa cisza. Kobieta odetchnęła i wierzchem dłoni otarła resztki łez. Drżąc wysupłała z torebki zagubionego, trochę zmiętego papierosa i paląc, uspokajała się. Pomyślała, że już chyba nigdy się nie przyzwyczai i ta myśl sprawiła jej niekłamaną przyjemność. Nie patrząc na martwą, jakoś dziwnie posmutniałą twarz delikatnie położyła go na łóżku.

Z szafki w salonie wyjęła niedużą metalową szkatułkę. Odcisk kciuka sprawił, że wieczko odskoczyło z cichym trzaskiem. W środku, w ściśle dopasowanych przegródkach leżały kostki aktywacyjne, małe lekko opalizujące sześciany w dwóch kolorach. „ Fizis” i „psyche” jak śmiejąc się powiedział sprzedawca. Długo nie mogła się zdecydować. Wodziła palcem po miękkich krawędziach czytając opis z broszury. W końcu wybrała te, które przysłali ostatnio, promocyjnie , na testowy okres dwóch tygodni.

Ostrożnie, uważając by nie uszkodzić drogiego materiału skóry, wymieniła kostki i odczekawszy chwilę, zaczęła uaktywniać kolejne partie ciała. Śledząc w niemym zachwycie cały proces nie mogła wyjść z podziwu jak błyskawicznie zachodzące reakcje chemiczne zmieniają i na nowo kształtują podstawowy, identyczny dla każdego model w coś (mimo swej szablonowości) zupełnie oryginalnego i niepowtarzalnie napiętnowanego indywidualnymi preferencjami nabywcy. Nowy człowiek, wraz z przekręcaną gałką budził się do życia. Całkowicie świeży i niewinny.

Po smutku sprzed chwili nie było już nawet śladu. Patrząc w jego mądre, zielone oczy, pod warstwą zagubienia i niepewności wyraźnie widziała okruchy budzącej się miłości. Czystej i bezwarunkowej. Miłości, która nie zna złości, zazdrości i niecierpliwości. Miłości, bez której ona nie chciała i nie potrafiła już żyć.

 

 

 

 

 

 

 

 

Koniec

Komentarze

Ta kobieta to jakiś Demiurg... wciągające to głównie poprzez język, którym się posługujesz. Naprawdę dobre! Masz 5. 

Super styl, ciekawie przedstawiony pomysł. Fajne. Szoszoon Wybacz,że małpuję  ale ja mu też dam 5, a co :)))

@jahusz - wybaczam!:) w imię wyższej sprawy.

Bardzo dobra realizacja pomysłu, świetny styl, słownictwo. Chętnie przyczytam dłuższy tekst Twojego autorstwa.

Pomysł i wykonanie świetne. I ta potrzeba miłości dobrze oddana.

Faktycznie. Niezły pomysł i nawet ciekawie napisany.Chociarz trochę zbyt górnolotnym językiem, jakby co najmniej chodziło o akt samego stwórcy. Jak dla mnie zasługuje na porządną 4.0

przez długą część tekstu niewiadomo o co chodzi więc zakończenie wyjasniające fabułę jest tym bardziej zaskakujące. Sam pomysł nie był pewnie niesamowicie oryginalny, ale potrafisz oczarować człowieka stylem opisując niektóre motywy. czuć w nich głęboką analizę ludzkich uczuć. Wg mnie inteligentnie napisany tekst od inteligentnego człowieka ;)

A mnie czegoś zabrakło w wyjaśniającej końcówce. Nie wiem w końcu, czy kobieta zabiła człowieka, czy przeprogramowała robota, a może odmłodziła siebie?

Tak jak ostrzegała jego energia życiowa kurczyła się.

Przecinki mają znaczenie. Póki co, nie wiadomo, czy ta energia ostrzega, czy się kurczy. Jedno i drugie dziwne.

Babska logika rządzi!

I ja nie bardzo wiem, co uczyniła kobieta, co sprawia, że szort jest dla mnie nie do końca czytelny.

 

Przez jego ciało prze­szedł ostat­ni, spa­zma­tycz­ny dreszcz po­czym zwiot­cza­ło… – Przez jego ciało prze­szedł ostat­ni, spa­zma­tycz­ny dreszcz, po­ czym zwiot­cza­ło

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję za wytknięcie błędów. Gwoli wyjaśnienia, chociaż wydawało mi się, że jest to oczywiste, chodzi o przeprogramowanie androida.

Niktorze, dziękuję za wyjaśnienie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Fajne, podobało mi się :)

Nowa Fantastyka