- Opowiadanie: Bohdan - UCIECZKA

UCIECZKA

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

UCIECZKA

 

 

 

Niewielka ilość jarzących się świec powodowała, że poszczególne pomieszczenia były słabo oświetlone. Właściciel zamku miał światłowstręt, poza tym doskonale widział w ciemności. Godził się się na mizerne światło w nieruchomości przez wzgląd na służbę, a w zasadzie na jedynego służącego. Był piątkowy wieczór, hrabia przed chwilą zasiadł do kolacji.

– Igor! – Mrożący krew w żyłach krzyk odbił się echem po zamku.

„Czego on znowu chce? Bo zupa była za słona?" – pomyślał garbaty mężczyzna. Miał wyłupiaste oczy, okrągłą, bladą twarz, na której widoczne były dwa duże czyraki. Udał się w kierunku jadalni. Znalazł się przed suchotniczym, białym jak papier obliczem Vlada Draculi.

– Yes, master? Uhmm…Tak, panie? – zapytał sługa.

– Czy ty się kiedykolwiek nauczysz gotować? – Wampir siedzący przy dużym, prostokątnym stole wyglądał na zdenerwowanego. – Prosiłem o krwistą wątróbkę. Ten kawał mięsa, który podałeś jest przypalony. Wiesz przecież, że weekendy lubię spędzać w domu i niechętnie ruszam na polowania.

– Proszę o wybaczenie, hrabio – odrzekł Igor. – Postaram się poprawić następnym razem.

Dracula spojrzał niechętnie na służącego, odstawił talerz z niedokończonym posiłkiem i powiedział:

– Nalej mi zupy. Mam nadzieję, że czernina będzie lepiej smakować.

– Jeszcze nie próbowałeś, Wielki Krwiopijco? – pytał sługa, napełniając za pomocą chochli głęboką miskę.

– Bynajmniej – odpowiedział Vlad. – Po przebudzeniu głód mi tak doskwierał, że zdecydowałem się na drugie danie. Jak wiesz, nie była to dobra decyzja, niestety.

Powoli uniósł łyżkę i skosztował płynu, zamarł na moment, po czym odłożył sztuciec. Popatrzył chwilę w milczeniu na Igora. Wreszcie zadał pytanie:

– Czy próbowałeś zupy, zanim znalazła się na stole?

– Nie, panie. Mam obrzydzenie do jedzenia, w którego skład wchodzi krew – odpowiedział.

Blade, wampirze szpony zaczęły nerwowo wystukiwać rytm o blat stołu. Twarz Draculi spochmurniała.

– Czy możesz mi powiedzieć, jak dużą ilość soli wsypałeś do czerniny?

Igor skupił się, próbując sobie przypomnieć moment doprawienia zupy.

– Mam słabą pamięć – przyznał – chyba nie przesoliłem…?

Błyskawicznie wampir znalazł się w przed sługą, chwycił go za gardło i uniósł kilka centymetrów nad podłogę.

– Nie wsypałeś ani szczypty soli! – syknął Dracula. Jego trupie oblicze wyrażało wściekłość. Z rozwartej szczęki wysunął się rozdwojony język, kły lśniły gotowe do ataku.

– Przepraszam, hrabio – wydukał przerażony Igor.

– Zupa ma kolor wody z kałuży, poza tym jest pozbawiona jakichkolwiek walorów smakowych – kontynuował wampir. – Przez ciebie muszę udać się na poszukiwanie posiłku. W piątkową noc, a bardzo tego nie lubię. Jeżeli jutro kolacja będzie równie nieudana, będziesz daniem głównym.

Postawił wystraszonego garbusa na podłodze i dodał:

– Radzę zapamiętać moją przestrogę i przyłożyć się do gotowania. Nie pozwolę pozbawić mnie wolnej soboty.

Przemienił się w nietoperza i wyleciał na zewnątrz przez otwarte okno.

Igor został sam w ogromnym zamku. Był smutny i rozczarowany z powodu zachowania gospodarza. „Wiem, że nie jestem mistrzem kuchni, ale tak się wściekać…? – pomyślał. – Jutro chciałem usmażyć kaszankę, co się stanie jeśli znowu nie będzie smakować?"

Pełen rozterek i żalu położył się wcześniej spać.

„Chyba mam depresję". – Zrezygnowany zamknął oczy.

 

 

********

 

 

Następnego dnia rano, Igor poszedł jak zwykle w kierunku drzwi wejściowych, aby sprawdzić czy nadeszła poczta. Znalazł list zaadresowany na nazwisko Draculi. „Pewnie korespondencja od kuzyna z Polski – wydedukował. – Często do siebie pisują." Na podłodze leżał również najnowszy numer „Transkuriera", miejscowego tygodnika. Podniósł czasopismo i udał się do kuchni, gdzie w sobotni ranek, przy kubku gorącej kawy oddawał się lekturze. Przeglądał z ciekawością gazetę, jego uwagę przykuł jeden z artykułów.

 

Mer Stołecznego Miasta, Paryża z ubolewaniem zawiadamia o zgonie Quasimodo, znanego jako dzwonnik z katedry Notre Dame. Jednocześnie informuje o poszukiwaniu osoby na to poważne stanowisko. Chętni muszą udać się do katedry na bezpośrednią rozmowę z opatem. Warunkiem zatrudnienia jest podobieństwo fizyczne do denata i …"

 

Igor błyskawicznie przeniósł wzrok na rycinę przedstawiającą Quasimodo.

– Hmm… – W jego głowie zrodził się szatański plan. Spakował najszybciej jak potrafił niezbędne rzeczy, zarzucił niewielki worek na garbate plecy i udał się w kierunku Paryża.

„Nie wiem gdzie to jest, ale zapytam po drodze. Nawet gdybym miał tam iść miesiąc, lepsze to, niż być kolacją hrabiego" – pomyślał i skierował swoje kroki na kamienną drogę, pogwizdując wesoło.

 

 

********

 

 

Wieczorem Vlad Dracula powstał z trumny i udał się do salonu, gdzie zazwyczaj spotykał swojego, wiernego sługę. „Muszę przeprosić Igora. – Wczorajszy wybuch przy kolacji nie dawał mu spokoju – Zachowałem się nieadekwatnie do sytuacji."

– Igorku, kochany – zawołał słodkim głosem – gdzie jesteś?

Poszedł do kuchni, ulubionego pomieszczenia służącego. Na stole znalazł list. „Wiadomość od kuzyna" – domyślił się. Otworzył kopertę i przeczytał pismo.

– Igor! – krzyknął donośnie. Nikt nie odpowiedział. „Dziwne – pomyślał i zaczął węszyć – jego zapach jest słaby, więc nie ma go w zamku od kilku godzin. Pewnie się obraził i uciekł. Muszę go odnaleźć."

Wyszedł do ogrodu znajdującego się na tyłach budowli. Zmienił się w nietoperza i odleciał.

 

 

********

 

 

Po pewnym czasie wampir dostrzegł sługę, siedzącego na jednym z przydrożnych głazów. Wylądował nieopodal, po czym powrócił do postaci Vlada Draculi. Podszedł do smutnego Igora i oznajmił:

– Nie martw się przyjacielu, nie chowam do ciebie urazy. Przepraszam za moje wczorajsze zachowanie. Nie rozumiem, dokąd chciałeś się udać? Przecież nie masz rodziny.

Igor podał wampirowi gazetę i odpowiedział:

– Chciałem mieszkać w Paryżu, zobaczyć trochę świata. Nie doczytałem ogłoszenia o pracę do końca, niestety.

Dracula wziął czasopismo i przeczytał artykuł.

 

Mer Stołecznego Miasta, Paryża z ubolewaniem zawiadamia o zgonie Quasimodo, znanego jako dzwonnik z katedry Notre Dame. Jednocześnie informuje o poszukiwaniu osoby na to poważne stanowisko. Chętni muszą udać się do katedry na bezpośrednią rozmowę z opatem. Warunkiem zatrudnienia jest podobieństwo fizyczne do denata i bardzo dobra znajomość języka francuskiego."

 

O, sacrebleu – zaklął wampir.

– Właśnie. Z rumuńskim to daleko nie zajadę – pożalił się Igor.

– No, raczej – zgodził się Vlad. – Mam dla ciebie propozycję. Skoro chcesz zobaczyć nieco świata, to pojutrze wyruszymy do Polski. Odwiedzimy mojego kuzyna, słynnego „Wampira z Bytowa".

– Tak? Naprawdę? Dziękuję, hrabio – odpowiedział wzruszony sługa.

– Mój krewniak – ciągnął Dracula – potrzebuje pomocy. Jakiś Kaszub farbowany na blond, wbił sobie do głowy, że będzie tępił potwory. Dostał zlecenie na kuzyna.

– Czy jest niebezpieczny?

– Jest silny fizycznie i nieźle włada bronią, ale to idiota! W liście przeczytałem, że wytłukł mnóstwo wilków w okolicznych lasach, wciskając motłochowi bajeczki o wilkołakach. Ostatnio wyciągnął syrenę na brzeg i ściął jej głowę. Myślał, że to strzyga.

– Rzeczywiście, jakiś niedorozwinięty – podsumował Igor.

– Tak, nazywają go Gerard z Rumii.

 

 

Koniec

Komentarze

Akcja skończyła się tak szybko jak zaczęła, choć było obiecująco... Ciągniesz dalej ten wątek?

Jestem zajęty pisaniem czegoś innego, a to taki przerywnik. Może kiedyś pociagnę dalej:). Pozdrawiam

Mastiff

Sympatyczny tekst. Udał Ci się motyw z Quasimodo. Podobnie jak szanowna Przedmówczyni czekam na kontynuację.
Mam drobną uwagę do dialogów. Moje ucho podpowiada mi, że wypowiedziom Palownika brakuje rytmu. Myślę, że warto by je poczytać na głos i spróbować nadać więcej płynności.
pozdrawiam

I po co to było?

Dziękuję, postaram sie zmienić trochę wypowiedzi Vlada. Może będzie lepiej. Pozdrawiam

Mastiff

Niewielka ilość świec znajdujących się we wnętrzu budowli powodowała, że poszczególne pomieszczenia były słabo oświetlone.
Czy samo znajdowanie się świec w danych pomieszczeniach sprawia, że pomieszczenia są oświetlone, czy oprócz obecności świec potrzeba czegoś jeszcze?
Przecineczki też do popraweczek...

P.S. Pardon, powinienem zacząć od umiarkowanej pochwały --- pomimo że o wampirze, zadziałało rozweselająco.

Dzięki, po to zostało napisane, żeby rozweselić. Pozdrawiam

Mastiff

Leciutkie po obiedzie może być.

Dzięki, wiedźmin za opinię, pozdrawiam

Mastiff

Dobre! Dracula ma kuzyna w Polsce :) Ubawiłem się czytając to opko, dzięki czemu polepszyłeś mi tym humor na dzisiejszy wieczór. Krótkie, lekko posolone, ale najważniejsze - nie przypalone :)

Ale i tak Ci się upiecze: Momentami użyte wielokropki mnie troche wkurzały! Czasem to dobry zabieg, czasem nie. O tu na przykład: "Mam słabą pamięć - przyznał - chyba nie przesoliłem...?" - bez tego (...) byłoby lepiej. Chociaż nie bierz tego do siebie, takie moje czepialstwo.

Pozdrawiam

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Nie biorę do siebie:), po to jest ta strona, żeby czytelnik mógł przekazać autorowi swoje uwagi. Wiesz ten wielokropek ma oznaczać niepewność Igora, więc ja go zostawię. Bardzo mnie cieszy Twoja opinia. Pozdrawiam

Mastiff

Przyjemny przerywnik.

Bardzo mi miło, że się podoba. Pozdrawiam

Mastiff

Oglądałeś chyba Hrabiego Kaczulę? Podobny wątek.
Świetne opowiadanie, ciekawie wrzucone wątki bohaterów z innych książek.
Szkoda, że się skończył MAM TALENT.Trzy razy tak.
Pozdrawiam.

Dziękowałem Ci już pod drugim opowiadaniem, ale jeszcze raz: Dziękuję:). Jasne, że oglądałem Kaczulę! Nie pomyślałem o wspomnianej animacji pisząc tekst. Cóż, kto wie? Może podświadomie jest moja inspiracją. Z tym MAM TALENT to się rozbrykałeś KUBO:). Pozdrawiam

Mastiff

Fajny tekst ;) jestem nastawiony, że jak jest Dracu to musi być groza ! (właśnie mniej więcej w tej tematyce się szkole póki co). A tutaj czytam i się zastanawiam jaki Paryż jaka Polska, co to ma być ? no i sama końcówka genialna, ten rozbrajający tekst: Gerard z Rumi :) Przyjemny przerywnik jak dla mnie, chodź totalnie nie w moich klimatach ;) Pozdrawiam.

Sympatyczny tekst, rozbawił. Ładnie połączyłeś bohaterów różnych bajek.

Babska logika rządzi!

Opowiadanko zabawne, czytało się całkiem dobrze. Niezłe jako lekturka przed snem. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Lekkie :)

Przynoszę radość :)

Nowa Fantastyka