- Opowiadanie: bruce - Kaprysy Lady

Kaprysy Lady

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Kaprysy Lady

W zaciemnionej komnacie średniowiecznego zamku toczyła się gorąca dyskusja dwojga kochanków – Mistrza oraz jego Bohaterki:

– Nie pojmuję twoich zarzutów, Lady…

– Dobre sobie! Williamie, udajesz, czy istotnie jesteś aż takim głupcem?!

– …ani celu obrażania mnie.

– Za to cel splugawienia mego imienia pojmowałeś? Przez ciebie jestem potępiona na wieki. Każde pokolenie wytyka mnie palcami, niczym najgorszą zbrodniarkę. Moje imię kojarzą tylko w jeden sposób.

– Pozwól, pani, że przerwę i naprostuję… Nazwisko, Lady – rzekł z naciskiem na pierwszy wyraz. – . Ja utrwaliłem tylko twe nazwisko, dobrodusznie pomijając imię. Nikt zatem go nie zna.

– Badaczom dziejów znacznie to ułatwiłeś. Na dodatek odebrałeś mi syna!

– Tak, zdawało mi się, będzie prościej. Unieszczęśliwiłem cię przecież celowo.

– No właśnie.

– Poza tym, wszak dopuściłaś się zbrodni, jak zatem ludzie mają cię traktować?

– Nie ja jedna miałam swój, nikły zresztą, udział w morderstwie. Były w historii władczynie znacznie okrutniejsze ode mnie. Lecz ty uparłeś się, aby akurat o moich czynach napisać dramat! Jedno nieopatrznie wypowiedziane słowo podczas naszej miłosnej schadzki, a ty już je wykorzystałeś. Oczerniając mnie, powiększyłeś jedynie swój majątek i umocniłeś pozycję geniusza wszech czasów.

– Doprawdy, dziwię ci się.

– A czemuż to?!

– Zważ, że nie ma i nigdy nie było kobiecej postaci literackiej sławniejszej od ciebie.

– Możliwe, lecz to sława podstępnej i przebiegłej morderczyni! Wolałabym stanowić przykład dla uduchowionych oraz delikatnych kobiet.

– Takich znajdę miliony. Nie odznaczają się niczym szczególnym, są nudne i pozbawione wyrazu, jak cienie. Ty masz charyzmę oraz wolę walki, jesteś nieustępliwa i wierzysz w sukces, prąc do celu po trupach. Jesteś kobietą z krwi i kości! To dlatego cię pokochałem.

– A twoja żona? Nie obawiasz się ataków zazdrości?

– Och, bądź spokojna, Lady. Jest przyzwyczajona. W dodatku, obecnie mamy jedenasty wiek. Anna poślubi mnie dopiero za pięćset lat. I nigdy nie dowie się, że trzy czarownice z wdzięczności za danie im jakże istotnych ról w sztuce, użyczyły mi swego wehikułu czasu, bym swobodnie przemierzał dzieje.

– Dziwi mnie, że tak spokojnie prawisz o zdradzie, Williamie. Ja się jej wstydzę.

– Wiesz przecież, że nie przepadam zbytnio za moją drugą połówką.

– „Poskromienie złośnicy”? – zapytała królowa, złośliwie się przy tym uśmiechając.

– Zapisałem jej w testamencie drugie co do jakości łóżko, to powinno Annę zadowolić.

– A wracając do tematu, jak rozumiem, próżne moje prośby, gdyż nie zamierzasz dokonać żadnych zmian w dramacie? Po wsze czasy będę już podstępną morderczynią, na dodatek jeszcze nakłaniającą do zbrodni małżonka?

– Nie, ukochana, nie zamierzam. Dramat pojawił się już tysiące razy na deskach przyszłych teatrów światowych, nie mógłbym zatem tego uczynić. To nieprofesjonalne.

– I muszę w twoim dziele popełnić literackie samobójstwo?

– Tak to obmyśliłem i zdania nie zmienię. A teraz oddalam się, gdyż słyszę kroki. To najpewniej król Szkocji, twój mąż. Lepiej będzie dla wszystkich, jeśli mnie tu nie zastanie.

Głupi stary dziad! – pomyślała z niechęcią królowa, po czym spojrzała na dwudziestowieczny egzemplarz dramatu poety ze swoją podobizną na okładce. Cisnęła książkę ze złością wprost do paleniska.

Niewdzięczny babsztyl! – mełł w myślach oddalający się dramaturg. – Moja noga tu więcej nie postanie! Utrwaliłem ją na zawsze wśród potomnych, a ta jeszcze narzeka. Babie nigdy nie dogodzisz! 

Koniec

Komentarze

Fajny pomysł. Zaciekawił mnie ten tekst, a nawet wciągnął. Szkoda, że tak szybko się skończył, choć być może na tym polega jego urok… Niby klasyk, bo kłótnia kochanków, ale pojawia się motyw wiedźmy i podróży w czasie. Chciałabym wiedzieć więcej… Techniki nie oceniam. Powodzenia i pozdrawiam…

PS: Zachęcam do ujawnienia się – będę wiedziała do kogo wracać…

Opisuj to, co znasz. Wiadomo już czemu tak dobrze pisał ten Will, cwaniaczek.

Bardzo miły tekścik. Czyżby Wiliam był użytkownikiem portalu?

Taka fajna drobinka romantyczna. Lubię poczytać tego rodzaju rzeczy. Nie rozpisałem jeszcze pełnej kobiecej postaci, ale przypomniała mi się jedna bohaterka, która czeka na dokończenie swoich losów. Może dam jej jakieś szczęśliwe zakończenie po tej lekturze, a niech ma :)

 

 

Pisałem... odkąd-jeszcze-zanim-byłem-w-planach-pamiętam.

Jakaż miła niespodzianka, tyle pochlebnych opinii i nawet dostrzegłam klik, dziękuję, Ambush. ;)

Cieszy mnie, że spodobała się Wam ta – w zamyśle – drobinka, która rozrosła się nieco w swoich rozmiarach, wbrew intencjom autorki. :) Pomysł na nią nie dawał mi spokoju od kilkunastu miesięcy, zatem musiałam  owego króciaka napisać. :)

 

M.G.Zanadra, te podróże często u mnie występują, jakiś motyw przewodni chyba (?). :)

Ambush, Will pisał faktycznie bardzo dobrze, lecz niestety tak naprawdę nie posiadał magicznej machiny i nie trafił już do naszych czasów. Przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. :))

Vacter, rzeczywiście bohaterka jest tutaj kluczowa. Daj, daj tej swojej happy end, niech ma! :))

 

Pozdrawiam Was serdecznie i raz jeszcze dziękuję za poświęcony czas. ;)

Pecunia non olet

Wygadałeś się Will, a teraz próbujesz mataczyć;)

laugh Fakt. 

Pecunia non olet

Dodam jeszcze tylko, że świetnie oddałaś postać pisarza, który ponad wszystko stawia swoje dzieło. Myślę, że najlepiej oddają to te słowa:

Utrwaliłem ją na zawsze wśród potomnych, a ta jeszcze narzeka.

Nie poddaje się refleksji, że może ten tekst kogoś krzywdzić… Za to Królowa, która z początku wydała mi się mało królewska (bo i prosi miast żądać i w ogóle), ostatecznie tym samym podkreśla wielkość dramaturga i to właśnie drżąc przed jego piórem → wielkością… Super przewrotne!

Cieszę się bardzo, M.G.Zanadra, pozdrawiam i raz jeszcze dziękuję. :) 

Edit, dzięki za klika. :)

Pecunia non olet

Szorcik przyśpieszył mój czas.

Will z jednej strony nawiązujący do Szekspira przypomina mi trochę jaskra. Uważam to za plus, bo to zdecydowanie miłe wspomnienia. Dla mnie to zbyt krótkie spotkanie z owym specyficznym duetem. Pożegnanie z Willem i niezadowoloną królową nastąpiło zbyt szybko. Pozdrawiam.

To miłe, że znalazłeś czas na odwiedziny, dziękuję za nie oraz za komentarz, Skryty.

Tekst pierwotnie miał być jedynie drabble’em, ale kaprysy bohaterki nakazały mi, aby się rozpisać. :)

Pozdrawiam. :) 

Pecunia non olet

Dla takich klimatów zawsze warto odwiedzać. 

:) 

Pecunia non olet

Anonim, a tutaj jednak Bruce spod lady ;)

Pisałem... odkąd-jeszcze-zanim-byłem-w-planach-pamiętam.

laugh

Dziękuję za klik. :)

Pecunia non olet

anonimy różne oblicza mają

Oj, oj, oj… Wiliam uparty, ale rację ma. Lady natomiast nic nie wie o myśli przewodniej dzisiejszych celebrytek: niech mówią, jak chcą, byleby mówili i pamiętali o mnie. 

Kto jak kto, ale Ona długo jeszcze będzie znana i pamiętana. Razem z Mistrzem, oczywiście.

Pozdrawiam byłą Anonimkę!

Tak, oboje pozostaną w pamięci potomnych.

Pozdrawiam serdecznie, AdamieKB. :) 

Pecunia non olet

Genialne! :)

 

A puenta – palce lizać. Taka… bardzo życiowa. Nie żebym był jakimś wstrętnym szowinistą. Po prostu doświadczenie małżeńskie robi swoje. Pozdrawiam moją kochaną żonę, choć jest spora szansa, że nigdy tego nie przeczyta. :D

Stanowczo mi się podobało. Tożsamość bohaterów nie budziła dla mnie żadnych wątpliwości (a gdybym przypadkiem jeszcze jakieś miał, łóżko w testamencie rozstrzyga sprawę), niemniej widzę, że nie wszyscy odczytali ją jako równie oczywistą. Przede wszystkim przyjemna scenka, ale zręcznie też pokazujesz, jak bardzo postrzeganie władców zależy od ludzi sztuki.

Z drobiazgów…

nigdy nie było kobiecej postaci literackiej, sławniejszej od ciebie.

Przecinek zbędny, “sławniejsza” jest integralną częścią sformułowania postaci, której nie było.

są nudne i bezwyrazowe

Pozbawione wyrazu?

trzy czarownice w podzięce za danie im jakże istotnych ról w sztuce, użyczyły mi swego wehikułu czasu

“W podzięce… w sztuce” to moim zdaniem niewyraźne wtrącenie, domknąć przecinkami obustronnie lub wcale.

drugie najlepsze łóżko

Po angielsku second best bed jest w porządku, po polsku niestety nie bardzo. Drugie co do jakości? Niemal najlepsze?

A, wracając do tematu

Niepotrzebny przecinek.

Głupi, stary dziad! – pomyślała z niechęcią królowa

Wykrzyknik jest częścią myśli i powinien być także kursywą (zresztą niżej także to samo). I osobiście pewnie nie stawiałbym przecinka, bo wydaje mi się, że określenia głupistary nie są tutaj równorzędne, ale to decyzja autorska.

po czym spojrzała na egzemplarz dramatu poety ze swoją podobizną na okładce.

Makbet w ogóle nie pojawił się w druku za życia autora, a i potem bardzo długo nie wydawano go osobno (lecz tylko jako fragment większych zbiorów dramatów). Jeżeli wehikuł pozwala także na podróże w przyszłość, to jest to jedyna świadcząca o tym wzmianka w tekście – i bardzo niejasna.

międlił w myślach

Wydaje mi się bardzo potoczne, czy nie wolałabyś mełł?

 

Polecam do Biblioteki. I serdecznie pozdrawiam!

Bruce!

Ciekawy szorcik. Podjęcie się relacji autora z bohaterem jego tworów można wziąć na naprawdę wiele różnych sposobów i Tobie też wyszło to fajnie. ^^

 

Pozdrawiam!

Quidquid Latine dictum sit, altum videtur.

Przyjemny szorcik. W pełni zgadzam się z odczuciami Lady. Mnie również niejaki Howard odmalował w negatywnym świetle, co do dziś mam mu za złe. 

GregMaj, bardzo dziękuję. Pozdrawiam serdecznie Ciebie wraz z Żoną. :)

 

Ślimak Zagłady, gorące podziękowania za merytoryczne wskazówki (wszystko poprawiłam) oraz przemiły komentarz i polecenie. :)

 

Jeżeli wehikuł pozwala także na podróże w przyszłość, to jest to jedyna świadcząca o tym wzmianka w tekście – i bardzo niejasna.

Wspomniałam wcześniej o wystawianiu w przyszłości sztuki, ale faktycznie – to trochę za mało, zatem dodałam teraz jeszcze wyraz “dwudziestowieczny”. :)

 

Wydaje mi się bardzo potoczne, czy nie wolałabyś mełł?

Przyznam szczerze, nie stosuję takiej formy zbyt często; oczywiście – brzmi znacznie lepiej! :)

 

Podobnie, jak przy “Cylindrolandii” (wątek z nadinteligentną dziewczynką) i tutaj inspiracją był odcinek “Columbo” – tym razem o parze aktorskiej, odtwarzającej główne role w wystawianym na scenie londyńskiej “Makbecie”. Poczytałam wówczas nieco więcej o genezie wspomnianego dzieła i o pierwowzorach obojga bohaterów – rzeczywiście postaciach historycznych, żyjących w wieku XI. :)

 

Pozdrawiam serdecznie. :)

 

BarbarianCataphract, cieszy mnie, że spodobał Ci się ten skromny tekst. 

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję. :)

 

Miło mi, Ośmiornico, Niektórzy twórcy faktycznie za dużo sobie pozwalają! :))

Pozdrawiam serdecznie, dziękuję za odwiedziny. ;)

 

 

 

 

 

Pecunia non olet

Odbieram to jako dalszy ciąg Twoich miniatur literackich. Dla mnie, podobnie jak poprzednie, absolutnie bez zarzutu.

Czy jednak trzy wiedźmy potrzebują wehikułu czasu do tego, żeby mistrza Williama Sh. przenosić w czasie? Nie mogłyby z kotła wypuścić odpowiedniej ku temu atmosfery?

 

@Ambush:

Opisuj to, co znasz. Wiadomo już czemu tak dobrze pisał ten Will, cwaniaczek.

Zawsze wydawał mi się podejrzanym typkiem ;-)

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Dobre na początek dnia i nie tylko. Poprawiło mi humor. Więcej takich.

Jejku, przeczytałam tytuł “Kaprysy lady” i w głowie stanęła mi lada, w sensie blat, i się zastanawiałam: jakie lada może mieć kaprysy? Zbyt mocno uderzają o nią talerzami? ;p

 

Mimo że bardzo lubię i szanuję autorkę, nie umiem znaleźć w sobie zachwytu nad tym tekstem. Może to wynika z tego, że po prostu nie rozumiem… chociaż w sumie… co tu jest do nierozumienia? ;p

Przepraszam indecision

Życie mnie mnie, a Cię mnie?

Nie każdemu wszystko przypadnie do gustu!

Sympatyczna i dobrze napisana miniatura.

Pozdrówka.

Witam serdecznie nowych Czytelników. :)

 

Racja, racja, Radku, z kotłem też jest świetny pomysł. :) W sumie zastanawiałam się nad kilkoma innymi, ale ostatecznie padło na wehikuł. :) Rzeczywiście miniatury lubię, są w dodatku bezpieczne – niczym mi nie grożą. :)

Edit, dzięki za klik. :)

 

Koalo75, cieszę się bardzo. Twoje króciaki także zawsze czytam z przyjemnością. :)

 

HollyHell91, ależ to bardzo dobrze, bo niemożliwym byłoby, aby tekst spodobał się każdemu. :) Ja tylko czułam potrzebę przekazania takiego pomysłu; to rzecz lekka, łatwa i przyjemna, nic szczególnego. :))

 

Skryty, to prawda i bardzo dobrze, że tak jest. :)

 

RogerRedeye, cieszy mnie taka opinia. :)

 

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za odwiedziny, Wasz czas i komentarze. :)

Pecunia non olet

Bruce, miałaś bardzo fajny pomysł i przekształciłaś go w nader zacna miniaturkę. ;)

 

– … ani celu ob­ra­ża­nia mnie. → Zbędna spacja po wielokropku.

 

Po­zwól, Pani, że prze­rwę i na­pro­stu­ję… Na­zwi­sko, Lady. → Formy grzecznościowe piszemy wielką literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie, więc: Po­zwól, pani, że prze­rwę…

W jaki sposób Mistrz wypowiedział podkreślenie wybranego słowa?

 

– Och, bądź spo­koj­ną, Lady.– Och, bądź spo­koj­na, Lady.  

 

Nie­wdzięcz­ny babsz­tyl! – męłł w my­ślach… → Nie­wdzięcz­ny babsz­tyl! – mełł w my­ślach…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przyjemnie się czytało. Nie wiedziałam, że oni się znali osobiście. Ciekawe, czy z księciem Danii też się zaprzyjaźnił… Jeśli tak, to ze wszystkiego wynika następujący morał: jeśli widzisz wielkiego pisarza z dowolnej epoki, jak idzie w twoją stronę, uśmiechając się, to wiej, ile sił w nogach.

Babska logika rządzi!

Ciekawe, czy z księciem Danii też się zaprzyjaźnił…

I czy widział tych Polaków na saniach:

„He smot the sledded Pollax on the Ice”

tłumaczone na:

„Kiedy po bitwie zaciętej na lodach, Rozbił tabory Polaków” (tłum. Józef Paszkowski)

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Witam Regulatorzy, cieszę się niezmiernie. :) Wszystko poprawiłam. 

Cześ, Finklo, to faktycznie zagwozdka. :) 

Radku, kroi się chyba temat na kolejny tekścik. ;)

 

Pozdrawiam Was serdecznie i bardzo dziękuję za odwiedziny. :)

Pecunia non olet

Bruce, Tradycyjnie miło mi, że mogłam się przydać. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Serdeczne podziękowania, Regulatorzy. :)

Pecunia non olet

Sympatyczne :)

Przynoszę radość :)

Serdecznie dziękuję, Anet i pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Przyjemne czytadełko ;) dowcipne, lekkie, sprawnie napisane. Podobało się :) 

Cieszę się, OldGuard, dziękuję i pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witaj Bruce! Tym razem zaglądam w roli niedzielnego (choć wcale nie z przypadku) dyżurnego :-)

Przyjemny tekścik w sam raz do porannej kawy ;-) Z jednej strony ciekawie przedstawia znanego już w pewnych wąskich kręgach dramatopisarza i poetę Billa Trzęsiwłócznię. Z drugiej, bardziej uniwersalnie opisuje trudną często relację twórcy i jego postaci :-D

Ileż to już razy, jako autorzy, spotykaliśmy się z niewdzięcznością ze strony własnych tworów, których raczyliśmy unieśmiertelnić? Oni zaś w zamian są krnąbrni, w ogóle nie słuchają, miewają dziwne pomysły i na dodatek mówią z błędami. Ja mówię DOŚĆ! Niech postaci literackie w końcu zajmą się swoją robotą!

 

Pozdrawiam serdecznie :-)

Popieram, Krzkocie1988, dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Hej 

Zawsze poświęcałem czas na fantastykę z antybohaterem machającym mieczem i siekającym wrogów na kawałki. Czym więcej czytam testów na stronie tym bardziej przekonuję się, że sporo przez to straciłem :) Opowiadanie bardzo mi się podoba. Rozmowa Lady z Williamie wciąga od pierwszego zdania i nie pozwala oderwać się od monitora do ostatniego :)

Pozdrawiam 

Bardzo się cieszę, Bardjaskierze, dziękuję za odwiedziny i miły komentarz. :)

Rozumiem Cię doskonale – odkąd tu trafiłam, nie mogę wyjść z podziwu, a odkrywane na Portalu wątki czy teksty naprawdę potrafią rzucić na kolana wysokim poziomem oraz trafnością. :) I, kiedy tylko mogę, czytam, czytam, czytam. :) 

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Nowa Fantastyka