- Opowiadanie: Finkla - Skarb krymskich chochlików

Skarb krymskich chochlików

Zapraszam na Krym.

I oby wrócił do prawowitych właścicieli.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Skarb krymskich chochlików

Trwała comiesięczna impreza. Tym razem padło na piwnicę greckiej knajpki w Symferopolu. Uczestnicy – na pierwszy rzut omylnego ludzkiego oka, stado kociąt – zajadali się wykradzionymi z kuchni musaką, gołąbkami w liściach winorośli, tzatzikami i mnóstwem innych smakołyków. W miarę ubywania retsiny w dzbanku przechwałki stawały się coraz mniej wiarygodne.

– Zakradłem się do muzeum w Jałcie i powiesiłem wszystkie mapy na ścianach do góry nogami! – twierdził Żartiwnik.

– A ja w Bakczysaraju powplatałem w sierść wielbłądów owcze bobki i pomalowałem na złoto – powiedział Szuler i połknął oliwkę nadziewaną rybną pastą. – Potem cały tłum się o nie pobił, gdy wielbłądy wyszły na słońce.

– Kłamiesz! W Bakczysaraju nie ma wielbłądów! – zaprotestował Brodziaga.

– A ja, podczas kręcenia westernu w Czufut-Kale, wykradłem koniom owies i wrzuciłem go do whisky w saloonie! – chwalił się Nienażera. – Siedemnaście razy musieli kręcić scenę, jak kowboj stawia wszystkim kolejkę, bo ciągle ktoś się krztusił albo pluł otrębami.

Zanim jednak któryś chochlik zdążył choćby pomyśleć o wyborze kandydata na największego psotnika stycznia, do piwnicy wpadł zdyszany Projdziswit.

– Zielone ludziki!

– I jakiego psikusa im zrobiłeś? – zainteresował się Niewdacha. – A może to ty się za nie przebrałeś?

– Nie! – Projdziswit kręcił łebkiem. – One zajęły parlament i wywiesiły tam biało-niebiesko-czerwone flagi. Wojna! Dajcie pić! – Bez pytania chwycił najbliższy naparstek wypełniony winem.

W piwnicy zapadła taka cisza, jakby nawet myszy zamarły ze strachu. Wojna w świecie ludzi na ogół oznaczała poważne kłopoty dla chochlików i reszty nadnaturalnej menażerii.

 

***

 

Wkrótce chochliki zostały zmuszone do złożenia hołdu lennego potężnemu rosyjskiemu demonowi, Wziatocznikowi Czertowiczowi. Żaden nie uczynił tego chętnie, ale co było robić – bez nowej kryszy nie zdołałyby chronić się przed wścibskim ludzkim wzrokiem.

Stary władca Liń Doliewicz, demon ospałości, na Krymie uchodził za siłacza, ale skonfrontowany z rosyjskim wielmożą w szacie skrzącej od szlachetnych kamieni otoczonym grupą ochroniarzy z piekła rodem – umknął cichaczem.

Jak Półwysep Krymski długi i szeroki, nikt dotychczas nie widział równie potężnego mrocznego arystokraty. Ale z wyżyn tronu nie sposób dostrzec, co krąży w łebkach malutkich chochlików. Żaden z nich nie złożył przysięgi szczerze. Wyćwiczone w psotach stworki wymyśliły tuziny sposobów, by uniknąć konsekwencji krzywoprzysięstwa; nieznaczne skrzyżowanie pazurów tylnych łap podczas wymawiania roty, mruknięcie po tatarsku lub starogrecku czegoś w rodzaju „w każdy wtorek majowej pełni”, dodanie jakiegoś absurdalnego warunku w myślach lub – wyjątkowo bezczelne i niekłamliwe – obiecanie, że poświęci się Wziatocznikowi Czertowiczowi najlepsze owoce własnych wysiłków.

To właśnie grupa chochlików, które wpadły na ten pomysł, wiodła prym w opracowaniu planu największego psikusa w historii Krymu.

– Rozmawiałem ze skarbnikiem Mazepą – szeptał Nasmisznik do współspiskowców. – Obiecał mi, że opowie, jak najskuteczniej chronić skarb, jeśli będziemy mu dostarczać butelkę wody święconej rocznie. Ale uwaga! Musi być pobłogosławiona przez samego patriarchę moskiewskiego i całej Rusi.

Brodziaga i Projdziswit popatrzyli na siebie nawzajem, po czym skinęli łebkami, szczerząc ostre kły w radosnych uśmiechach.

Igraszka pokazał kompanom listę stu rzeczy, które należało zdobyć. Przy jej opracowaniu pomagali leszy, wodnicy, duchy pól, bagien, domów, gumien, bani… Słowem – każdy, komu nie w smak była nowa władza.

 

***

 

Kompletowanie niezbędnych składników trwało ponad trzy lata, ale uparte chochliki dopięły swego. Wreszcie wszyscy spiskowcy spotkali się w jaskini w pobliżu Roman-Kosza. Żartiwnik trzymał Perłę Władzy.

Jej wykonanie zajęło czterdzieści dni, ale każdy chochlik wierzył, że zawiera wszystko, co na Krymie ważne: śpiew aktorów z teatru greckiego w Chersonezie, okruch odłupany od Schodów Potiomkinowskich w Odessie, piasek z plaży, opaleniznę turystów, dym z cygar wypalonych w Jałcie, po kropli wody z Fontanny Łez, wina z Massandry, krwi każdego narodu, który zdobywał tę ziemię i umierał w jej obronie oraz dziesiątki innych symboli. Nie można było zdobyć prawdziwej władzy nad Krymem, nie posiadłszy wcześniej Perły.

Płutacz i Marnotratnyj wykopali w ciasnej odnodze jaskini dołek. Żartiwnik złożył do niego Perłę owiniętą w wojłok z Chanatu Krymskiego. Każdy chochlik rzucił kamień lub garść żwiru, po czym stanęły blisko siebie, aż jeden koci bok ocierał się o sąsiedni i zaintonowały unisono:

– Zaklinam ten skarb na tysiąc ludzkich głów!

Z pyszczków wypłynęła srebrzysta mgła, wniknęła w stos kamieni, scalając je w nieregularny stalagmit.

– Dokonało się – oznajmił Nasmisznik. – Pamiętajcie, że każdy z nas co roku musi złożyć ofiarę z tysiąca czegoś; ziaren pszenicy, maku, kropli rosy i tak dalej, by podtrzymać klątwę strzegącą naszego skarbu.

 

Kiedy ostatni kotopodobny stworek zniknął za głazami, do jaskini wkroczył skarbnik Mazepa. Mógłby sprawdzić, co się zmieniło w układzie kamieni, ale wcale nie musiał tego robić. Chochliki były takie naiwne w swojej prostoduszności! Zaklęcie na tysiąc głów, sprawiające, że dopiero tysiąc pierwszy amator bogactw przeżyje poszukiwania skarbu, wydawało im się nie do złamania. Jak psotne dzieci, dla których tysiąc hrywien stanowi niewyobrażalny majątek.

Mazepa, niegdyś hetman Kozaków Zaporoskich, wiedział, że tysiąc żołnierzy to dla dowódcy niewielka ofiara za zdobycie całego regionu. Prawda, konieczność, by oddali życie właśnie tutaj, w nikomu nieznanym miejscu, znacznie utrudni sprawę. Ale płoche stworki wcześniej czy później wygadają się, jak ukryły skarb, a wówczas krew żołnierzy popłynie rzekami.

Dlatego Mazepa rozlał po jaskini kwaterkę płynu uzyskanego od chochlików. Niech Czertowicz popróbuje zmierzyć się z wodą poświęconą przez samego Cyryla Pierwszego!

Na zakończenie skarbnik dorzucił własną klątwę:

– Zaklinam ten skarb na głowy wszystkich dowódców szukającego.

Koniec

Komentarze

W kolejce. Powodzenia.

Dzięki za wizytę, Koalo. :-)

Babska logika rządzi!

Znakomite. Pięknie zaprezentowałaś chochliki i ich świat. Ujęły mnie liczne krymskie smaczki.

Czepiłabym się greckiej kuchni, bo czemu nie tatarska? I Żartiwnika zmieniłabym na Szutnika.

Opowieść sprawnie poprowadzona, ze smakowitym twistem na końcu.

Mam nadzieję, że wkrótce odnajdą pamiątkę po Scytach;)

Witaj.

 

Nade wszystko oryginalny pomysł na fabułę, doskonały humor oraz wymyślne imiona bohaterów to niewątpliwie największe atuty tekstu. Akcja opowieści trwa długo, ale i zadanie nie należy do najłatwiejszych. :))

 

Zazgrzytało mi w zdaniu:

Zaklęcie na tysiąc głów, sprawiające, że dopiero tysiąc pierwszy poszukiwacz przeżyje poszukiwania skarbu, wydawało im się nie do złamania.

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Dzięki, Ambush. :-)

Na Krymie było mnóstwo różnych ludów, Grecy też (Chersonez to oni zakładali), pozostały po nich różne restauracje. Łatwiej mi było wymyślać greckie potrawy niż tatarskie, więc tak wyszło.

Szutnik byłby po rosyjsku, a chochlikom ponadawałam ukraińskie imiona. Dodatkowy plus taki, że łatwiej się domyślić, do czego nawiązują.

Babska logika rządzi!

Dzięki, Bruce. :-)

Miło mi, że widzisz tyle zalet.

Oj, chyba nie tak długo, raptem 6 kilo znaków.

Ze zdaniem masz rację, zaraz się zastanowię, co z nim można zrobić.

Babska logika rządzi!

Nie wiedziałam, że Żartiwnik to po ukraińsku, inni mi nie zgrzytali.

Co do:

pozostały po nich różne restauracje

Pozostały powiadasz;)

Wszystkie są po ukraińsku. No, jak teraz, to nie wiem (ale to ciągle jest region doskonały turystycznie, więc pewnie orkowych wczasowiczów też czymś karmią), ale pamiętam, że w Odessie byłam kiedyś w greckiej knajpce. Tatarską widziałam, ale nie jestem pewna, czy do niej weszliśmy, czy ostatecznie zdecydowaliśmy się na coś innego.

Babska logika rządzi!

Oj, chyba nie tak długo, raptem 6 kilo znaków.

laugh

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Bardziej miałam na myśli lata komunizmu.

Bruce, fajnie, że doceniasz grę słów. :-)

Ambush, za komunizmu to pewnie tam były bary mleczne i stołówki pracownicze, ale potem biznesy rozkwitły.

Babska logika rządzi!

Naprawdę urocze. Szczególnie spodobały mi się imiona chochlików.

Kosmos to bazgranina byle jakich wielokropków!

Dziękuję, Mindenamifaju. :-)

Pomysł na imiona mi się podoba, chociaż warsztatowo to była jedna z prostszych rzeczy – ot, odpalić tłumacza google i lecieć z różnymi psotnikami, łobuziakami, włóczykijami itd.

Babska logika rządzi!

odpalić tłumacza google i lecieć z różnymi psotnikami, łobuziakami, włóczykijami itd.

Widzisz, to mi wyjaśnia, czemu zapisałaś Niewdacha przez “ch”. Bo przecież po naszemu to powinno być “cz”, nie? A zwrócił moją uwagę ten zapis, bo u mnie też się pojawił chochlik o tym samym imieniu :)

Kosmos to bazgranina byle jakich wielokropków!

Faktycznie. W wymowie to by było “niewdaczia”, ale to by znaczyło porażkę, niepowodzenie, a nie nieudacznika. Nie wiem już… W każdym razie zostanę przy ch.

A do Twojego drugiego tekstu lada moment dotrę. To tam się pojawił ten chochlik?

Babska logika rządzi!

Tak, przy czym u mnie przybrał postać “Niewdacza”.

Kosmos to bazgranina byle jakich wielokropków!

OK, OK… Potrzymaj mi piwo. ;-)

Babska logika rządzi!

Trzymam :D

Kosmos to bazgranina byle jakich wielokropków!

Tylko nie podpijaj! ;-)

Babska logika rządzi!

Za późno ;)

Kosmos to bazgranina byle jakich wielokropków!

Psiakość! Dobrze chociaż, że i tak nie lubię piwa. ;-)

Babska logika rządzi!

Cześć, Finklo! 

 

Cóż za zagęszczenie Chochlików na akapit kwadratowy! Pomieszali, poczarowali i cyk! Tak jak kropla drąży skałę, tak Chochlik drąży ruskie orki! 

 

Pozdrówka! 

Nie zabijamy piesków w opowiadaniach. Nigdy.

Dzięki, Krokusie. :-)

No, konkurs o chochlikach, to wypadało kogoś obsadzić. ;-)

Babska logika rządzi!

Hej Finkla !!

 

Nie wiem za bardzo jaki jest temat konkursu :) Podobały mi się imiona chochlików, rozbawiły mnie. W sumie to nie zakapowałem o co na końcu chodziło. Twist, jeśli był to dla mnie nie zrozumiały. Ale fajne opowiadanie. Rzuciła mi się w oczy twoja wiedza. Pozdrawiam serdecznie!!!!

 

Ile masz lat, jeśli można spytać?

Jestem niepełnosprawny...

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Dziękuję nowym Czytelnikom. :-)

 

Dawidzie, konkurs jest o chochlikach naprawiających, co ludzie skopali.

Moje chochliki mieszkają na Krymie, więc dałam im ukraińskie imiona.

Uwaga, spojlery.

W końcówce chochliki chowają artefakt umożliwiający zdobycie władzy nad Krymem i rzucają zaklęcie, że musi zginąć tysiąc ludzi poszukujących tego skarbu, zanim uda się go znaleźć.

A w ramach twiściku byt zajmujący się właśnie strzeżeniem skarbów (odpowiednik naszego Skarbka) dorzuca dodatkowe zaklęcie – że muszą zginąć wszyscy dowódcy szukającego, zanim skarb zostanie znaleziony.

Koniec spojlerów.

Edycja: A, Dawidzie, pytałeś jeszcze o wiek. Jestem starsza od Ciebie.

 

Irko, widzę, że przeczytałaś – elegancki koci chochlik.

Babska logika rządzi!

Fajne, fikuśnie finklowe, funtastycznie frywolne.

 

Niestety z doświadczenia z własnym nazwiskiem wiem, że “f” nagłosowe to w polszczyźnie rzadkość, ergo nie napiszę całego komentarza na f.

A do dodania mam takie uwagi:

– owszem, Grecy na Krymie byli, ale ten etnos się tam bardzo dawno stracił i od greckich czasów żadne knajpy nie miały szans przetrwać, nawet na zasadzie tradycji, bo ona “odżyła” wraz z archeologią, która w tamtym rejonie zaczyna się w trzeciej dekadzie XIX w. (vide moje opko z majowej NF)

– wśród składników przeskakujesz od starożytnych Greków do schodów odeskich z “Pancernika Potiomkina” Eisensteina (oraz “Déjà vu” Machulskiego), jak rozumiem, ale po drodze masz Scytów, Pontyjczyków (takoż vide moje opko z majowej NF), którym bliżej było do Persów niż kogokolwiek innego, Rzymian, Tatarów i, jakby nie patrzeć, Rosjan po podboju przez Katarzynę (i księcia Potiomkina skądinąd) pod koniec XVIII w.

 

Ale ogólnie fajne.

http://altronapoleone.home.blog

Dziękuję dość dobitnie, Drakaino. ;-)

Nie twierdzę, że ta knajpka tam jest od czasów antycznych. Ale w ogóle knajpki z grecką kuchnią są, a przynajmniej były ze dwadzieścia lat temu. Wiesz, w Łodzi też mamy jakieś greckie knajpki, chociaż jako żywo Grecy nie zakładali tu żadnych kolonii, nie podbijali, a nawet kontakty handlowe chyba nigdy nie były zbyt ożywione.

Ze składnikami chciałam pokazać, że jest ich cały wachlarz, a przy okazji – że jest z czego wybierać. Wzięłam przy tym te elementy, które kojarzę. Schody Potiomkinowskie znam z autopsji – najpierw na nich stałam, a dopiero później dowiedziałam się, że wystąpiły w jakimś filmie ze staczającym się po nich wózkiem.

Babska logika rządzi!

Ok, chodziło mi o ten kawałek z komentarza, zapomniałam to doprecyzować:

Na Krymie było mnóstwo różnych ludów, Grecy też (Chersonez to oni zakładali), pozostały po nich różne restauracje.

http://altronapoleone.home.blog

No to i ja doprecyzuję: pozostała historia, która stanowi niezłą bazę do założenia knajpki dla turystów. Zapewne tatarskie restauracje są o wiele bardziej “żywe”, może nawet prowadzone przez prawdziwych Tatarów, ale nie mam żadnych wspomnień na ten temat, więc nie brnęłam.

Babska logika rządzi!

Nie wydaje mi się, żeby tamtejsze greckie knajpki odwoływały się świadomie do tej tradycji, one przecież są wszędzie ;)

 

Natomiast Krym scytyjski to bardzo ciekawa sprawa, bo to było jedyne “osiadłe” państwo, jakie kiedykolwiek założyli Scytowie.

http://altronapoleone.home.blog

No, popatrz, a nic o tych Scytach nie zapamiętałam. Bardzo możliwe, że po prostu nie rozpoznałam tego słowa po rosyjsku…

Ale ta knajpka, którą pamiętam, leżała nad brzegiem morza i miała na tarasie białe kolumienki (te ze żłobieniami, korynckie?) udające ruinę. W domu tego nie mam. :-)

Babska logika rządzi!

Ale to nie jest żaden wyróżnik tego, że oni się odwołują do lokalnej historii. Bodaj w Londynie widziałam knajpkę z całym repertuarem architektonicznych elementów greckich na zewnątrz ;) Wprawdzie Pyteasz z Massalii (czyli Marsylii, gdzie również była kolonia grecka) miał w IV w. p.n.e. dopłynąć do Wysp Brytyjskich, ale Grecy się tam akurat nigdy nie osiedlili ;)

http://altronapoleone.home.blog

Ale we łbie mi powstał taki konglomerat, że poczułam się jak w Grecji. :-)

Babska logika rządzi!

Tylko że dla tożsamości krymskiej Scytowie, Pontyjczycy i Tatarzy są po prostu ważniejsi od Greków czy Rzymian, bo Rzymianie też tam siedzieli. To był jeden ze spichlerzy świata starożytnego…

http://altronapoleone.home.blog

OK, ale do mojej świadomości się nie przebili. No, słabiej.

Babska logika rządzi!

Bardzo sympatyczne opowiadanie wprowadzające w kawałek historii Krymu. Chochliki zabawne, acz trochę naiwne jeśli Czertowicz to jest ten demom co myślę, to ani go zaklęcie tysiąca głów nie powstrzyma ani Mazepowa woda święcona przez Cyryla Pierwszego 

Dzięki, MPJ. :-)

Chochliki takie miały być. W końcu nawet ich nazwa nie brzmi poważnie.

Samego demona nie powstrzyma, bo wielka jest jego potęga, ale przynajmniej jest szansa, że władzy na Krymie nie dostanie.

Babska logika rządzi!

Zwięzłe (jak to u Finklów).

Ciekawe (jak to u Finklów).

Sympatyczne (jak to zazwyczaj u Finklów).

Z wykorzystaniem dużej wiedzy i dobrej znajomości historii (jak to u Finklów).

Słowem: fajne. Niby krótkie, ale i udało się przemycić krótką opowiastkę. I przenieść na moment czytelnika na miejsce akcji (bo widać, że na tyle dobrze “czujesz” region, żeby go fajnie przedstawić w tekście; a to przecież nie pierwszy raz).

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Dzięki, CM-ie. :-)

Czyli wszystko jak u mnie. ;-)

Dobra znajomość historii jest mocno dyskusyjna, co już Drakaina wykazała.

Ech, chciałabym tam jeszcze kiedyś pojechać. To jest piękny kawałek świata…

Babska logika rządzi!

W kociołku jest trochę wszystkiego i całkiem mi się to spodobało. Sprytnie połączyłaś wierzenia słowiańskie z greckimi kulinariami, Krymem i chochlikami :) Dobrze, że nasz rodak, któremu po śmierci przypadła rola skarbnika, wykazał się większą przenikliwością i zapobiegawczością aniżeli chochliki, bo mogłoby być źle…

Trochę mniej spodobało mi się nadanie chochlikom postaci kociąt – jest to nieczysta zagrywka konkursowa, obliczona na skruszenie czytelników i całego dwuosobowego jury. Niemniej, chyba w żadnym innym opku taki pomysł się nie pojawił ;) Fajnie potraktowałaś konkursowy temat.

Nie mam nic do zarzucenia, jeśli chodzi o stronę techniczną. Choćby się człowiek uparł, to i tak do niczego nie można się przypieprzyć :P 

Polecę Twoją pracę do zasobów bibliotecznych.

Pozdrawiam!

 

Dziękuję, boski AmonieRa. :-)

Krym sprzyja mieszankom.

Mazepa pochodzi z książki o mitologii rosyjskiej. Tam napisali, że skarbnikami często bywali słynni rozbójnicy, atamani, królowie… Mazepa został wymieniony jako jeden z ukraińskich dyżurnych.

Kociaki. Wygląd chochlików wzięłam z “Bestiariusza słowiańskiego” Vargasa i Zycha. Skoro już postawiłam na słowiańskość, to konsekwentnie. Nie myślałam o kuszeniu Jurków i w ogóle nie przywiązywałam wagi do wyglądu.

Babska logika rządzi!

Fajny szorcik. Bardzo krótki, ale nie wydaje mi się, że potrzeba było tu więcej znaków. Wszystko się zmieściło – pokazanie natury chochlików, mnóstwo nawiązań i dobrze zbudowane zakończenie. Trochę odczułam chaos spowodowany ilością imion, nazw i elementów, ale nie zepsuło to ogólnego odbioru. Zgrabne połączenie fantastyki ze światem realnym. Widzę, że komplet klików w drodze, ale dorzucę jeszcze na wszelki wypadek swojego :)

Dziękuję, Sonato. :-)

Miło, że szorcik fajny.

Znaki miałam jeszcze w zapasie, gdybym potrzebowała więcej, to bym sobie wzięła.

No, chochlików sobie nie żałowałam. Chciałam pokazać, że one działają jako grupa i dopiero w grupie są silne. W miarę. ;-) A że Krym jest bogaty w historię, wydarzenia i symbole, to insza inszość.

Klików ci u mnie dostatek, ale i ten z radością przyjmuję. ;-)

Babska logika rządzi!

 Finklo, bardzo dziękuję za wielce pouczającą i satysfakcjonującą ekskursję na Krym, a także za możliwość asystowania miejscowym chochlikom w ich chochliczych poczynaniach. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przyjemna historyjka i sprytnie wymyślona :). Szczegóły robią robotę dla klimatu.

Dzięki, Dziewczyny. :-)

 

Reg, cieszę się, że ekskursję znalazłaś interesującą. A za chochliki trzymamy kciuki.

 

Monique, fajnie, że historyjka przyjemna i niegłupia. No, czasami szczegóły się przydają.

Babska logika rządzi!

Finklo, owszem, trzymamy kciuki i to z całą mocą.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No, Chersoń już po właściwej stronie mocy, czyli Czertowicz póki co Perły nie znalazł. :-)

Babska logika rządzi!

Bo może chce znaleźć Perłę wśród wieprzy… ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Na razie wygląda, że właśnie tam szuka…

Babska logika rządzi!

Ze skutkiem łatwym do przewidzenia.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No, w gnoju ubabrać się zdążył.

Babska logika rządzi!

A niechby i całkiem się zgnoił.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A najlepiej zgnił. :-)

Babska logika rządzi!

I sczezł!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

I przepadł!

Babska logika rządzi!

Złożyłyśmy mu tyle szczerych życzeń, że choć część musi się spełnić.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Myślę, że nie my jedne tak szczerze życzymy.

Babska logika rządzi!

Istotnie, szczerość życzeń jest tak wielka, że rośnie szansa na ich ziszczenie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jeśli ta zależność jest prawdziwa, to wszyscy ludzie, którzy życzyli mi pieniędzy, nie życzyli szczerze. ;-) Ale chociaż ci od zdrowia się spisali.

Babska logika rządzi!

Pieniądze szczęścia nie dają; i za pieniądze zdrowia nie kupi.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Owszem, dlatego wolę tak, niż na odwrót. :-)

Babska logika rządzi!

A ja nie ukrywam, że wyczekuję dnia, w którym nastąpi odwrót… ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

:-)

A później reperacje i reparacje.

Babska logika rządzi!

Oby to później nastąpiło jak najwcześniej.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Oj, w pełni popieram.

Babska logika rządzi!

Ponieważ stanowisko w sprawie przyszłości Czertowicza zostało uzgodnione, pozostaje nam cierpliwie czekać na rychłe ziszczenie się wszystkich życzeń.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Do boju, chochliki! Dajesz, Mazepa!

Babska logika rządzi!

Sympatycznie się czytało. Postacie dały się lubić, pomysł fabularny fajny i zabawny, generalnie – przyjemna lektura.

Dzięki, Ninedin. :-)

Miło, że znalazłaś aż tyle zalet.

Babska logika rządzi!

Potrafisz zakręcić, Finklo. :-) Fajne, bo aktualne i ponad czasem treść się unosi.

Gdybym miała marudzić, a nie zamierzam – > :D, niektóre imiona, miana bym spróbowała podmienić.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dziękuję, Asylum. :-)

No, można osadzić akcję w czasie.

Ale które imiona nie są odmienione?

Babska logika rządzi!

Odmienione są wszystkie. :D Niektóre wydawały mi się wdzięczne i dźwięczne, a inne trudniejsze do wymówienia. ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

A, tak to już bywa – wszystkie są po ukraińsku, mógł się trafić jakiś Szczebrzeszyn.

Babska logika rządzi!

Niesamowite. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ale co w tym niesamowitego?

Babska logika rządzi!

Że o to zadbałaś. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Jak nie autor, to kto?

Babska logika rządzi!

Podobało mi się :)

Przynoszę radość :)

Dzięki, Anet. :-)

Cieszę się.

Babska logika rządzi!

Ja też ;)

Przynoszę radość :)

Podejrzewam, że ja jednak bardziej. Ergo: większość przyjemności po mojej stronie. :-)

Babska logika rządzi!

Czekałem na referencję do Mickiewicza na krymskiej “Judahu Skale” smiley.

Dziękuję, Nan. :-)

No, “Sonety krymskie” pominęłam. Jak i sporo innych rzeczy… To miał być szort, nie wyliczanka.

Babska logika rządzi!

Hej, ho! :) Bardzo sympatyczne opowiadanie. Pod koniec bałam się, że skarbnik Mazepa stoi po stronie złych zielonych ludków, ale na szczęście okazało się inaczej. wink

 

Najbardziej podobały mi się te magiczne składniki:

śpiew aktorów z teatru greckiego w Chersonezie, okruch odłupany od Schodów Potiomkinowskich w Odessie, piasek z plaży, opaleniznę turystów, dym z cygar wypalonych w Jałcie, po kropli wody z Fontanny Łez, wina z Massandry, krwi każdego narodu (…)

Robią atmosferkę, poza opalenizną turystów, która moim zdaniem tutaj nie pasuje. <kręci nochalem>

 

I to też było dobre:

obiecanie, że poświęci się Wziatocznikowi Czertowiczowi najlepsze owoce własnych wysiłków

Hi, hi, hi ^^

 

Pozdrawiam! ^^

She was with me. She did all those things and so many more, things I would never tell anyone, and she never even loved me. Now that’s love.

Dzięki, DHBW. :-)

Fajnie, że wyszło sympatycznie.

Z Mazepą właśnie taki efekt chciałam osiągnąć. Ale gdzieżby tam ataman poparł zielonoludzikowych zamordystów?

Składniki. No cóż, że wszystkich wymienionych chyba z opalenizną miałam najbliższy kontakt. ;-)

Lenna przysięga. Najlepszy kłamca to taki, który wplecie sporo prawdy do swoich kłamstw. :-D

Też pozdrawiam.

Babska logika rządzi!

Trochę zadziwiający tekst. Na początku grupa o nieco kloacznych rodowodach (sądząc po nazwiskach i próbach złagodzenia brzmienia) przekrzykuje się na temat dokonań partyzanckich, których prawdziwość jest poddana wątpliwości czytelnika. Nagle jednak zbierają się razem w słusznym celu, ale zamiast strzelać do obrazów jak jakaś szlachta, biegną odprawiać czary. Czyli z podłości w świętość.

 

Te chochliki trochę mi przypominały szlachciców, jakichś kozaków, różnych takich rubasznych panów. Trochę nie byłem w stanie dostrzec natury stworzonek, jakby zniknęła pod naporem mięsiwa i pucharów.

 

Czytając z jakichś względów czekałem, aż chochliki zawiną jakieś brzydajstwa w formę jabłka czy innego owocu. Ciekawe dlaczego? ;).

Na pewno są to oryginalne chochliki, jestem dyletantem w temacie, ale o takich nawet nie słyszałem jeszcze.

Najlepszą wizytówką piszącego są jego komentarze.

Dziękuję, Vacterze. :-)

Ale dlaczego kloaczne? Imiona chochliki mają ukraińskie.

Myślałam, że chochliki wyglądające jak koty to raczej klasyka.

Babska logika rządzi!

Haha, Finklo może to ja jestem z tego nurtu, ale jak obok bobków widzę nazwy w naszym języku bliskie pewnym wyrazom, to.mój mózg łączy fakty. Bardziej chyba zwróciłem uwagę na geograficzne nazwy niż imiona postaci. Szczerze pominąłem jakoś koty, ale to ciekawe, bo w wyobraźni i tak widziałem futra ;)

Najlepszą wizytówką piszącego są jego komentarze.

Kurczę, znam rosyjski i jako tako rozumiem ukraiński. Ja po prostu wiem/zgaduję, co te nazwy znaczą, mój mózg czuje się zwolniony z obowiązku wyszukiwania skojarzeń. A o czym pomyślał Twój?

Z nazwami geograficznymi już absolutnie nic nie zrobimy.

Babska logika rządzi!

Mój zwyczajnie uznał, że chochliki są rubaszne. Czy nie mógł tak sobie uznać? Skojarzenia to już przywłaszczenie tekstu przez czytelnika, który czyta z różną uwagą. Bakczysaraj występujący niedaleko bobków może szarpnąć pewne struny skojarzeń u dyletanta geograficznego ;)

 

Więc dzięki Tobie będę miał lekcję geografii, bo z nazwami można zrobić jedno – odnaleźć lokalizację, poznać historię, pomyśleć sobie. Bez względu na powód ich odnalezienia.

Najlepszą wizytówką piszącego są jego komentarze.

Bakczysaraj, powiadasz? Hmmm, mnie się kojarzy z karawanserajem, pewnie też niesłusznie. Języki są fascynujące.

Babska logika rządzi!

To niby konotacja. Ja bym wyszczególnił dla wesołości nadnotację i podnotację (w kategoriach piękna skojarzeń). Założyłem, że dobór miejsc kawałów nie jest przypadkowy i ma jakieś powiązania. Już schodząc z tematów, o których podyskutowaliśmy. Takie odwrócone portrety mapy w Jałcie coś mówią czytelnikowi. Zapewne tekst z nawiązaniami trzeba czytać uważnie, żeby przypadkiem nie wysadzić jakiejś bombki znaczeniowej ;)

 

Najlepszą wizytówką piszącego są jego komentarze.

Dobór miejsc nie jest przypadkowy – to miejsca, w których dawno temu byłam, coś tam zapamiętałam, wiem, z czego słyną. I/lub miejsc kojarzonych przez polskiego czytelnika – na przykład Jałta.

Babska logika rządzi!

Aż tak, Vacterze, nie wczytywałbym się w tekst – masz skojarzenia to ok, nie – trudno, możesz zerknąć, coś doczytać. Nie wszyscy jeździmy do tych samych miejsc, mamy analogiczne doświadczenia. właśnie ta różnorodność gra i przyciąga – mnie. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Każdy ma takie skojarzenia, jakie ma. Pełna wolność myśli. :-)

Babska logika rządzi!

Finklo, jak zwykle pod Twoimi tekstami i tu mnóstwo samych pozytywnych komentarzy. Gratulacje i nic dodać, nic ująć. Nie będę się silił na jakiś merytoryczny komentarz. Tekst już jest, gdzie powinien być. Fajnie, że wzięłaś udział w tym konkursie. Dziękuję.

Dzięki, Koalo. :-)

Ale jak to – bez jurorskiego merytorycznego komcia? Weź, zawalcz. ;-)

Cała przyjemność po mojej stronie. Pomysł przychodził na świat z oporami, ale jak już pojawiła się główka, ręce i nogi, to samo pisane poszło szybko.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka