- Opowiadanie: OldGuard - Wcielenie

Wcielenie

77. Laura żyje z dnia na dzień i prawie każdy wieczór spędza w klubach. Pewnego razu poznaje kobietę o czerwonych włosach. Następnego dnia budzi się we własnym mieszkaniu, ale niewiele pamięta z nocnych wydarzeń.

 

Temat opowiadania zmieniony dzień przed terminem, co może być wyczuwalne w tekście – nie zdążył odpocząć i leżakować :/. Wcześniej miałam Irminę, a jako że wiele jej obiecałam i nie dowiozłam, chciałam ją jakoś uhonorować ^^ 

 

Punktów za oryginalny tytuł nie dostanę, ale cóż – pasuje :) 

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Biblioteka:

ninedin, Użytkownicy

Oceny

Wcielenie

Gdzieś rozbrzmiewa sygnał telefonu. Przytłumione i zapętlone why can't we not be sober? I just want to start this over. Why can't we drink forever? I just want to start this over zmusza mnie do przedzierania się przez bałagan w sypialni. Rozrzucone ubrania, wczorajsze jedzenie, kosmetyki i różnego rodzaju śmieci tworzą przykry krajobraz. W innych pokojach nie jest lepiej i obiecuję sobie, że jutro się tym zajmę. W momencie składania obietnicy wiem jednak, że ją złamię, bo nazajutrz powtórzę schemat: pobudka przed południem, kawa z mlekiem sojowym, prysznic, zakupy na mieście, a wieczorem kolejny klub.

I chociaż jestem zmęczona takim trybem życia, nie umiem z nim zerwać. Toksyczna relacja, jaką tworzę sama ze sobą, mnie dobija, ale gorzej już być nie może. Przynajmniej ciągle mam pieniądze. Jako jedyna córka bogatych rodziców nie mogę narzekać na brak kasy. I nie narzekam.

Telefon nadal dzwoni. Znajduję go pod kupą wczorajszych ubrań.

– Halo.

– Supernova czy Star Lounge?

– Co to za kosmiczny bullshit?

– Pytam, gdzie dziś idziemy?

– Ariel… wybierz coś, dla mnie to bez znaczenia. Jeśli tylko mają alkohol, mogę iść gdziekolwiek.

– Więc Supernova. Będę przed dziewiątą – rzuca i się rozłącza.

Przyjaciele – jak ich nie kochać?

Ariel to gej. Stereotypowy przyjaciel bogatej laski. Trzymam się go od lat, bo jako jeden z nielicznych ludzi mnie nie drażni. Poza tym bywa zabawny i nie ma żadnych oczekiwań, co jest miłą odmianą po życiu z rodzicami i zadawaniu się z wymuskanymi dziećmi ich przyjaciół. To już jednak przeszłość – teraz unikam takiego towarzystwa. Zresztą ze wzajemnością.

Na zegarze pierwsza z hakiem. Sojowa kawa już wypita, czyli jeden z najważniejszych punktów dnia zaliczony. Idę pod prysznic. Łazienka jest zastawiona najlepszymi kosmetykami. To chyba one tak dobrze mnie konserwują, bo mimo trzydziestu lat na karku, wyglądam naprawdę nieźle. Długie blond włosy, jasna cera i błękitne oczy. Klasyka, ale w całkiem przyjemnym wydaniu, co potwierdza niemała lista klubowych zdobyczy. Dziś też planuję zarzucić sieci.

Zimny prysznic rozbudza lepiej niż kawa. Ktoś ostatnio wspominał o suszy, ekologii i oszczędzaniu wody. Czuję lekkie wyrzuty sumienia, ale nie przekręcam kurka. Zamiast tego pozwalam, aby woda spłukała ze mnie wszelkie negatywne uczucia. Trwa to długo. Wychodzę, kiedy skóra jest czerwona i ścierpnięta.

Zegar wybija drugą, gdy zakładam szorty i luźną koszulę, którą związuje w pasie. Włosy spinam w kucyk, a w twarz wklepuję podkład. Nie silę się na porządny makijaż, bo większość zakryją duże okulary. Podkreślam jednak usta krwistoczerwoną szminką.

Zamawiam taxi i każę się zawieźć do centrum miasta.

Powietrze jest ciężkie od upału, a niebo czyste. Błądzę po sklepowych alejkach i szukam czegoś, co zwróci moją uwagę. Znajduję mały sklep z biżuterią w stylu vintage i wchodzę do środka. Dziewczyna za ladą jest mniej więcej w moim wieku, ma burzę czerwonych włosów i ciemnozielone oczy. Przynajmniej na takie wyglądają, oglądane przez szkła okularów przeciwsłonecznych. Uśmiecha się do mnie, ale nie odwzajemniam powitania.

– W czym mogę ci pomóc? – pyta melodyjnie. Jej głos jest miękki i głęboki, mogłaby zrobić karierę na scenie.

Jeżę się jednak, słysząc tę bezpośredniość.

– Przeglądam, dziękuję – mówię krótko i odwracam się plecami.

Białe złoto, bursztyny, perły. Bransolety, pierścionki i wisiory w przeróżnych kształtach, kolorach i wzorach. Prawie nie sposób uwierzyć, że zostały wykonane przez ludzkie ręce. Lata nie pozostawiły na nich żadnych śladów i ozdoby wciąż zachwycają subtelnym pięknem. Wybieram parę kolczyków – srebrne z lapis lazuli.

Dziewczyna patrzy na mnie z oczekiwaniem, gdy zdejmuję okulary i zakładam biżuterię. Niebieski kamień podkreśla błękit tęczówki i przyznaję sama przed sobą, że efekt jest bardzo dobry.

– Świetny wybór – mówi ekspedientka. – Kamień uspokoi twoją aurę.

Przewracam oczami. Moją aurę uspokaja tylko czysta wódka.

– Mam coś, co będzie do nich pasować. Poczekaj chwilę.

Dziewczyna znika na zapleczu, a ja mam ochotę opuścić sklep. Po chwili jednak wraca z czarnym pudełkiem, w którym jest naszyjnik, ciemny i mieniący się jak pióra kruka. Zakłada mi go na szyję i czuję lekkie mrowienie, gdy zimny materiał dotyka skóry.

– To onyks, wyjątkowy kamień. Sam wybiera swojego właściciela.

– Gdyby to jeszcze była prawda – odpowiadam wbrew sobie.

– Daj mu szansę, a się przekonasz. – Przez jej słowa przebija taka pewność, że prawie w to wierzę.

Odsuwam się od niej i sięgam do torebki po portfel. Dziewczyna jednak chwyta moją dłoń.

– Nie trzeba. To prezent.

– Nie chcę – odpowiadam, a mój głos z jakiegoś dziwnego powodu się łamie.

– W takim razie zapłacisz, gdy znów się spotkamy.

Nie jestem pewna, o co chodzi, ale zaczynam czuć się niekomfortowo. Odpycham jej ręce i w pośpiechu wychodzę ze sklepu.

Straciłam ochotę na dalsze zakupy. W drodze do domu ściągam biżuterię, która zdaje się palić żywym ogniem. Bez niej czuję się jednak naga, jakby przez te kilka chwil stała się częścią mnie.

W mieszkaniu nalewam kieliszek wina. Alkohol jest rozwiązaniem każdego problemu, więc i tym razem pomaga. Po drugim kieliszku zaczynam się śmiać ze swojej nietypowej reakcji, a po trzecim jestem już gotowa na wieczorne zabawy w klubie.

Zanim przyjechał Ariel, zdążyłam przebrać się w kusą małą czarną i opróżnić całą butelkę. Otwieram drzwi lekko wstawiona.

– Zaczęłaś beze mnie – mówi z wyrzutem.

– Ale mogę skończyć razem z tobą – odpowiadam, prowadząc go do kuchni.

Wyciągam drugi kieliszek i nalewam wina. Mężczyzna nie wydaje się jednak zainteresowany. Zamiast tego wpatruje się w pozostawioną na blacie biżuterię.

– Oł maj gad! Co to za cudo?

– Kupiłam dziś rano, ale mi się nie podoba – kłamię. 

– Chyba nie mówisz poważnie. Zakładaj natychmiast.

Oponuję, ale Ariel bierze naszyjnik i sam mi go zapina.

– Kolczyki założysz sama czy też ci pomóc?

Zakładam, a potem obracam się w jego stronę z grymasem na twarzy.

– Nie krzyw się tak. Ten komplet jest boski.

Boski? Raczej piekielny, bo mam wrażenie, że wypala mi skórę.

– Gotowa? Supernova czeka.

Wychodząc, przeglądam się jeszcze szybko w lustrze. Kobieta z odbicia zdaje się patrzeć z nienawiścią. Jej ciemnoniebieskie oczy mnie przerażają, dlatego zakrywam je okularami.

***

Sala trzęsie się od basów, a pulsujące neonowe światła nadają rytm uderzeniom mojego serca. Powietrze jest gęste od aromatu piwa, potu i perfum. Wirujący tłum to plątanina kształtów i kolorów, zatracam się w nim i pozwalam, aby mnie pochłonął. Opuszczam powieki, a muzyka przejmuje kontrolę nad ciałem.

Kiedy ponownie otwieram oczy, widzę ją. Burza czerwonych włosów i świdrujące spojrzenie. Stoi sama, patrzy prosto na mnie. Patrzy, jakby próbowała czytać w moich myślach. Idę w jej stronę powoli, ale zanim zdążę coś powiedzieć, łapie mnie za rękę i wciąga w kotłujący się tłum. Tańczymy blisko siebie. Czuję jej ręce na plecach i paznokcie wbijające się w skórę. Czuję ciepły oddech na szyi, który pachnie truskawkami.

Im dłużej tańczymy, tym trudniej mi oddychać. Gubię rytm i z trudem utrzymuję się na nogach. Dziewczyna zdaje się nic nie zauważać. Zamiast tego owija ramię wokół mojej szyi i przyciąga bliżej.

– Ten naszyjnik – mówi, kładąc wolną rękę na moim dekolcie – należał do najpiękniejszej kobiety, jaką znałam. Masz jej oczy.

Czuję, że serce wali dziko o żebra, a ciało słabnie z każdą mijającą chwilą. Próbuję coś odpowiedzieć, ale słowa grzęzną w gardle.

– Czujesz to? Czujesz, jak wypełnia cię jej duch? To prezent, prawdziwy dar.

Temperatura wokół nas wzrasta, oblewa mnie pot. Muzyka cichnie, a dudnienie basów zastępuje pulsowanie krwi w skroniach.

– Miała na imię Irmina. Fascynująca uroda i fascynująca kobieta. Onyks znalazła w Egipcie, w trakcie wykopalisk. Uwierzysz, że ta na wskroś uczciwa osoba po prostu go zabrała?

Kręcę głową, aby pozbyć się mgły zasnuwającej wzrok.

– Ja też nie chciałam na początku wierzyć, ale potem zrozumiałam. To nie Irmina go zabrała – to on ją wybrał i nakazał się zabrać. Nie chcę jednak zanudzać szczegółami. Teraz jestem tutaj, z tobą, i tylko to się liczy.

Dziewczyna przysuwa się jeszcze bliżej.

– Masz takie piękne oczy. Mogłabym w nie patrzeć godzinami.

Spadam. Tonę w głębinach ciemnego, ciepłego oceanu. Zanim tracę przytomność, czuję, jak usta dziewczyny dotykają moich warg. Pocałunek smakuje truskawkami.

***

Budzę się przed świtem i sięgam po butelkę z wodą, aby nawilżyć wyschnięte gardło. Czuję ostry ból, gdy przełykam. Sprawdzając godzinę na smartfonie, widzę kilka nieodebranych połączeń od Ariela. Kasuję wszystkie powiadomienia i wyłączam telefon. Nie chcę z nikim rozmawiać.

W głowie mam pustkę – czarna plama w miejscu wspomnień. Wpatruję się w sufit i szukam odpowiedzi w pęknięciach farby. Co się stało ostatniej nocy? Co ja zrobiłam? W końcu pojawiają się przebłyski obrazów. Są one jednak zbyt rozmyte, abym mogła nadać im sens. To tylko zlepek kolorów, dźwięków i aromatów. Głupie, ale pamiętam truskawki. Ich smak zdaje się ciągle trwać na moich ustach.

Wstaję i idę do łazienki, a w zasadzie przedzieram się przez bałagan. Patrzę na niego z niechęcią i obiecuję sobie, że zrobię gruntowne porządki po wypiciu porannej herbaty.

Łazienka jest zastawiona kosmetykami, których w większości nie rozpoznaję, a już na pewno nie potrzebuję. Wystarcza mi mydło, szampon i dezodorant.

Odwracam się w stronę lustra i głośno wciągam haust powietrza – szyja i dekolt pokryte są wybroczynami i siniakami. Dotykam ich delikatnie, ale moje odbicie nie powtarza tego ruchu. Zamiast tego otwiera usta i krzyczy bezgłośnie. Lustro pęka.

Koniec

Komentarze

Hej OldGuard, oto moje przemyślenia i uwagi:

 

kawa z mlekiem sojowym

No i nie podobasz mi się :-P

 

Toksyczna relacja, jaką tworzę sama ze sobą mnie dobija, ale gorzej już być nie może.

Trochę mi zgrzyta to zdanie. Ma konstrukcję typu "Inflacja rośnie, ale żywność drożeje" :-) Zaproponowałbym tak: Toksyczna relacja, jaką tworzę sama ze sobą(,) dobija mnie, ale przynajmniej gorzej już być nie może. Ciągle mam pieniądze.

 

Zresztą ze wzajemnością.

Jesteś pewna tego przyimka? Nie mówię, że nie masz racji. Po prostu jeśli masz, to całe życie byłem w błędzie :-D

 

Zamawiam taxi i każę się zawieźć do centrum miasta.

Do profilu postaci nie pasowałoby bardziej zamówienie uberka?

 

Białe złoto, bursztyny, perły. Prawie nie sposób uwierzyć, że zostały wykonane przez ludzkie ręce.

Wiadomo, że w każdą biżuterię włożona jest ludzka praca. Ale jakoś zachwycanie się ludzkimi zdolnościami patrząc na bursztyny i perły mi nie pasuje.

 

Moją aurę uspokaja tylko czysta wódka.

Piękne :-)

 

Nie jestem pewna, o co chodzi, ale zaczynam czuć się niekomfortowo. Odpycham jej ręce i w pośpiechu wychodzę ze sklepu.

Wydaje mi się, że skoro czuje się niekomfortowo i nie chce prezentów od nieznajomej, to powinna najpierw ściągnąć biżuterię, a potem wyjść ze sklepu. Oczywiście zniweczyłoby to całą fabułę, ale w obecnej formie brzmi mało wiarygodnie. Może gdyby coś ją mocno wystraszyło byłoby lepiej.

 

Po drugim kieliszku zaczynam się śmiać ze swojej nietypowej reakcji, a po trzecim jestem już gotowa na wieczorne zabawy w klubie.Zanim przyjechał Ariel, zdążyłam przebrać się w kusą małą czarną i opróżnić dwie trzecie butelki.

Teraz przynudzę trochę z matematyką :-P Standardowa porcja nalewana do kieliszka do wina to około 150 ml. Typowa butelka ma 750 ml. A więc 3 kieliszki x 150 ml = 450 ml, co już stanowi prawie 2/3 butelki. Skoro więc czekała jeszcze na Ariela, to ekstrapolując dotychczasowe tempo, należałoby napisać, że opróżniła całą butelkę ;-)

 

– Kupiłam dziś rano, ale mi się nie podoba.

No nie kupiła tylko ukradła :-P Chyba że dodasz gdzieś, że najpierw zapłaciła za kolczyki, a potem otrzymała naszyjnik, który był prezentem.

 

Wirujący tłum to plątaniną kształtów i kolorów

To plątanina lub był plątaniną.

 

Czuje jej ręce na plecach

czuję

 

Onyks znalazła w Egipcie(,)  w trakcie wykopalisk.

przecinek

 

To nie Irmina go zabrała – to on ją wybrał i pozwolił się zabrać.

Skoro Irmina nigdy by go tak po prostu nie zabrała, to raczej "wybrał ją i nakazał jej, by go zabrała"

 

Zanim tracę przytomność

utracę

 

Ogólnie mi się podobało. Jest klimat, jest ciekawie zarysowana postać, tajemniczość i groza. Może motyw duszy zamieszkującej przedmiot i przejmującej ciało nowego właściciela nie jest specjalnie odkrywczy (nawet wśród tekstów na Wcielenie widziałem już parę takich), ale dobrze go ograłaś. Podsumowując, wszystko w tekście jest poprawnie wykonane, ale osobiście zabrakło mi czegoś, co by wyróżniło to opowiadanie i zapadło w pamięć. Pozdrawiam!

Cześć krzkot1988,

 

dzięki za komentarz i opinię – część rzeczy poprawiłam, inne zostawiłam, do jeszcze innych się odniosę:

 

kawa z mlekiem sojowym

No i nie podobasz mi się :-P

Hah, co złego to nie ja, to Laura ;)

 

Zresztą ze wzajemnością.

Jesteś pewna tego przyimka? Nie mówię, że nie masz racji. Po prostu jeśli masz, to całe życie byłem w błędzie :-D

Wydaje mi się, że jest dobrze 

 

Nie jestem pewna, o co chodzi, ale zaczynam czuć się niekomfortowo. Odpycham jej ręce i w pośpiechu wychodzę ze sklepu.

 

Wydaje mi się, że skoro czuje się niekomfortowo i nie chce prezentów od nieznajomej, to powinna najpierw ściągnąć biżuterię, a potem wyjść ze sklepu. Oczywiście zniweczyłoby to całą fabułę, ale w obecnej formie brzmi mało wiarygodnie. Może gdyby coś ją mocno wystraszyło byłoby lepiej.

Przyznaję, że jest trochę skrótów w tym opowiadaniu, gdybym nie cierpiała na zaawansowaną postać prokrastynacji, pewnie bym je dopracowała ^^, ale Laura ma tendencję do uciekania od problemów, zamiast do stawiania im czoła – zamiast więc zachować się jak większość normalnych i porządnych obywateli, wybrała ucieczkę.

 

– Kupiłam dziś rano, ale mi się nie podoba.

 

No nie kupiła tylko ukradła :-P Chyba że dodasz gdzieś, że najpierw zapłaciła za kolczyki, a potem otrzymała naszyjnik, który był prezentem.

Hah, tak, ale trochę chodziło mi o płytkość relacji z najlepszym kumplem. Jasne – nadaje się do imprez i picia, ale nie do zwierzania. Chociaż w pierwotnej wersji miałam tam dopowiedzenie, że kłamię, więc dodam ponownie 

 

Dzięki raz jeszcze! 

Czytało się dobrze. Napisałaś wariację na temat klasycznego horrorowego motywu (to żaden zarzut, zrobiłam w tym konkursie dokładnie to samo :D), ale ujętą pomysłowo, robiąc historię z tego, co w większości takich fabuł byłoby tylko punktem wyjścia (naszyjnik i pierwsze spotkanie z rudowłosą).

PS. Ten naszyjnik tak by mi strasznie pasował do jednego greckiego mitu XD XD

ninedin,

 

hah, tak – zauważyłam, że dość często pojawiają się w tym konkursie znane motywy, ale ograne w trochę inny, nietypowy sposób, więc nie ma nudy :) 

 

PS. Ten naszyjnik tak by mi strasznie pasował do jednego greckiego mitu XD XD

Chyba domyślam się jaki to mit ^^ 

 

Mam 10k opowiadania o Irminie, jak uda mi się przebrnąć przez redakcję i dopisać dalszą część, to pewnie naszyjnik wróci.

 

Dzięki za wizytę, komentarz i klika :)

 

 

Zresztą ze wzajemnością.

Jesteś pewna tego przyimka? Nie mówię, że nie masz racji. Po prostu jeśli masz, to całe życie byłem w błędzie :-D

Wydaje mi się, że jest dobrze 

 

“Zresztą” na pewno jest dobrze. Chodziło mi o dylemat “ze wzajemnością” czy “z wzajemnością :-)

Hmm,

 

to poczekam na wypowiedź kogoś mądrzejszego, bo dam rękę (ewentualnie lewą, bo jestem praworęczna), że ze wzajemnością. Na z wzajemnością łamie mi się język i w ogóle mi to nie brzmi. 

Razi mnie w oczy uber. Nie zrozumiałam, dlaczego pasuje bardziej. Uber to tania taksówka, a bohaterka jest bogatą jedynaczką, której jak rozumiem rodzice od kasy nie odcięli? Może mi coś umknęło… Drogie kosmetyki, biżuteria i uber… hmm

Opowiadanie ciekawe, ale trochę żałuję, że nie było czegoś więcej o odbiciu w lustrze. Może stopniowania, że pierwsze odbicie wykonało jakiś gest, którego bohaterka nie robiła… A może po prostu podobało mi się i mam niedosyt, bo przeczytałabym, co było dalej… Fajne :D Tylko szybko się skończyło :(

M.G.Zanadra,

 

cześć i dzięki za wizytę! 

 

Taxi vs uber/bolt – miałam tutaj dylemat już w trakcie pisania. Uber/bolt wydają mi się bardziej współczesne i dobrze dopasowane do charakterystyki postaci, z kolei taxi jest chyba poziom wyżej (jeśli chodzi o jakość). No i kosztuje więcej ^^

 

Ostatecznie postawiłam na taxi, bo Laura nie przejmuje się kasą, no ale skoro czytelnik zwrócił na to uwagę, to uznałam, że warto zmienić. Teraz jest 1:1 ;) Zobaczę, czy ktoś jeszcze się do tego odniesie.

 

Cieszę się, że się podobało. Motyw z lustrem może rozwinę w innym opowiadaniu, jeszcze nie wiem do końca, gdzie dojdziemy z Irminą ^^

 

Dzięki raz jeszcze za odwiedziny i dobre słowo :)

 

Pozdrawiam

Elo! Trzeba pochwalić (zauważyć) zgrabne przeplatanie się elementów dialogu z opisami, zwraca uwagę także żywy język i doskonałe obrazowanie, tekst czyta się gładko i bezboleśnie, masz wg mnie talent do kryminałów, nie tylko horrorów, ale… ale tytuł niestety słaby, do zaorania! Tyle ode mnie, dziękuję, pozdrawiam, do miłego! M :)

z kolei taxi jest chyba poziom wyżej (jeśli chodzi o jakość). No i kosztuje więcej

 

Ja tylko jeszcze dopowiem, że czasy, w których taksówka kojarzyła się z luksusem, już chyba bezpowrotnie minęły. Chociaż nie da się zaprzeczyć, że jest tam drożej :-P Jeśli ma być prestiżowo i bez patrzenia na kasę, to mogła zadzwonić po jakiegoś Mercedesa z kierowcą. Z tego co widzę, za około 200zł/h spokojnie można ogarnąć, także myślę, że nasza bohaterka by nie zbiedniała :-)

Maćku!

 

miło mi widzieć Twoją aktywność, jeszcze milej, że zajrzałeś tutaj, to niejako wytrąca z ręki moje ostatnie argumenty (przynajmniej ich większą część ;)). 

 

Cieszę się, że czytało Ci się dobrze i znalazłeś kilka zalet tego tekstu. Najlepiej pisało mi się właśnie część w klubie, co chyba czuć w opowiadaniu.

 

Horrorów nie lubię – od tych nielicznych, które obejrzałam w życiu, odgradzała mnie zasłona z dłoni na oczach, a i tak potem nie mogłam spać ^^ Dlatego pewnie sięgnęłam po ograny motyw, bo dużego doświadczenia nie mam w tej materii. Kryminały to bardziej moja bajka ^^

 

A tytuł… tak, słabo, słabiutko ^^

 

Pozdrawiam

 

 

krzkot1988,

 

 

z kolei taxi jest chyba poziom wyżej (jeśli chodzi o jakość). No i kosztuje więcej

Ja tylko jeszcze dopowiem, że czasy, w których taksówka kojarzyła się z luksusem, już chyba bezpowrotnie minęły. Chociaż nie da się zaprzeczyć, że jest tam drożej :-P 

Mam tylko takie porównanie. Ostatnio na lotnisko jechałam uberem (bez szału: brak klimy, ciasno), z lotniska wzięłam taxi prosto spod drzwi i to już był level wyżej ^^ Kierowca był nawet w garniaku, więc prestiżowo xD 

 

Jeśli ma być prestiżowo i bez patrzenia na kasę, to mogła zadzwonić po jakiegoś Mercedesa z kierowcą. Z tego co widzę, za około 200zł/h spokojnie można ogarnąć, także myślę, że nasza bohaterka by nie zbiedniała :-)

 

Pewnie tak, tylko że dla całego opowiadania jest to zaledwie detal, jeśli nie detalik. W sumie mogę to ograć w ten sposób: dzwonię po kierowcę i każę się zawieźć do centrum miasta.

 

A jaki to był kierowca (uber, taxi, prywatny szofer), to już każdy sobie dopowie ;)

 

 

dzwonię po kierowcę i każę się zawieźć do centrum miasta…

Nie, lepiej nie, lepiej zostawić jak jest. Naturalny język musi być, no właśnie, naturalny, musi być żywy, komunikatywny i funkcjonalny, tak jak tu u dołu:

Sala trzęsie się od basów, a pulsujące neonowe światła nadają rytm uderzeniom mojego serca. Powietrze jest gęste od aromatu piwa, potu i perfum. Wirujący tłum to plątanina kształtów i kolorów, zatracam się w nim i pozwalam, aby mnie pochłonął. Opuszczam powieki, a muzyka przejmuje kontrolę nad ciałem.

Kurde, niech się już nikt nie czepia się tych uberów, na litość boską!

Poważnie pisałaś część w klubie? No niezła z Ciebie Cleo-imprezowiczka! ;)

 

Mam tylko takie porównanie. Ostatnio na lotnisko jechałam uberem (bez szału: brak klimy, ciasno), z lotniska wzięłam taxi prosto spod drzwi i to już był level wyżej…

O to mi właśnie chodzi! Nawet nie o koszt, a o ścisk, potrzebę umawiania się z kierowcą, który czasem nie przyjeżdża… O uberze dużo się słyszy nieprzychylnych opinii, więc pewnie wybrała by łatwiejszą opcję (dzwonię i jest). A że droższa? To dla niej nie problem… Dlatego uber mi nie pasuje…

Maciek, M.G.Zanadra – dzięki, wróciłam do pierwotnej wersji 

 

Poważnie pisałaś część w klubie? No niezła z Ciebie Cleo-imprezowiczka! ;)

Moje nieszczęsne skróty myślowe ^^ 

Najlepiej pisało mi się właśnie część w klubie, co chyba czuć w opowiadaniu.

Chodziło mi o część dziejącą się w klubie – ja jestem antyimprezowa xD

Strażniczko, misia przyciągnął właśnie tytuł, bo nazwa konkursu taka sama. Zajrzał do środka i nie widzi horroru. Tajemniczość na końcu tak, ale zanim się rozwinął horror, już się skończył. Dopisz dalszy ciąg, może być horrorowaty albo kryminalny. Miś przeczyta.

Misiu, cieszę się, że coś Cię przyciągnęło i przeczytałeś opowiadanie. Liczyłam się z tym, że zarzut o braku horrowatości może się pojawić ^^ bo te klimaty to nie do końca moja bajka, dlatego pewnie nie będzie kontynuacji, ale kto wie?

 

Pozdrawiam :)

Cześć, współdyżurna!

 

Całkiem niezły szort, choć rzeczywiście widać, że pisałaś go na szybko. Brakło zniuansowania fabuły, jakiegoś jej pogłębienia. Finalnie mamy dość prostą historyjkę, ale za to napisaną sprawnie, wciągająco i rzetelnie. Końcówka skojarzyła mi się z finałem “Inkuba” A. Urbanowicza. Chodzi mi głównie o kwestię obco wyglądających kosmetyków :P

Pojawiło się kilka niezgrabności, ale większość wyłuszczył już krzkot, także sobie odpuszczę.

Ogólny odbiór jest jak najbardziej pozytywny, chociaż bez pazura.

Pozdrawiam,

fmsduval

"- Zniszczyliśmy coś swoją obecnością - powiedział Bernard - być może czyiś świat." V. Woolf

fmsduval,

 

Cześć – Twoja wizyta przypomniała mi, że mam jeszcze jeden tekst za czerwiec skomentować ^^

 

Całkiem niezły szort, choć rzeczywiście widać, że pisałaś go na szybko. Brakło zniuansowania fabuły, jakiegoś jej pogłębienia. Finalnie mamy dość prostą historyjkę, ale za to napisaną sprawnie, wciągająco i rzetelnie.

Tak pisane trochę na kolanie + jak wspomniałam wyżej w horrorach nie czuję się mocna, więc motyw sztampowy ^^ Cieszę się, że mimo tego znalazła kilku w miarę zadowolonych czytelników :P

 

Końcówka skojarzyła mi się z finałem “Inkuba” A. Urbanowicza. Chodzi mi głównie o kwestię obco wyglądających kosmetyków :P

Nie znam, do nadrobienia

 

Pojawiło się kilka niezgrabności, ale większość wyłuszczył już krzkot, także sobie odpuszczę.

Nie odpuszczaj ^^ skąd będę wiedzieć, co poprawiać 

 

Ogólny odbiór jest jak najbardziej pozytywny, chociaż bez pazura.

Tu się nie zgodzę – pazur był ^^

Tańczymy blisko siebie. Czuję jej ręce na plecach i paznokcie wbijające się w skórę.

Dzięki za wizytę i uwagi.

 

Pozdrawiam!

 

Przyciągnął mnie tytuł, zacząłem czytać i oderwałem się dopiero po ostatniej kropce. Lekki styl, początkowo zabawna sytuacja – bałagan w pokoju i toksyczna relacja bohaterki ze sobą. Potem narasta niepokój aż do kulminacyjnego momentu. Udane zastosowanie czasu teraźniejszego i udana kompozycja. Dialogi naturalne. Podobało mi się.

Hej Tom,

 

jesteś już drugą osobą, którą przyciągnął tytuł ;) Przyznaję, że nie miałam na niego pomysłu, więc “zainspirowałam się” konkursem, ale ładnie pasuje.

 

Cieszę się, że lektura sprawiła Ci przyjemność – jako autorka nie mogę chcieć więcej :D 

 

Dzięki za wizytę oraz komentarz i do zobaczenia pod innymi tekstami :)

 

pozdrawiam

OG

Hej OldGuard!

 

Dobrze napisane! Końcówka mocna i nieco zaskakująca (choć można było się spodziewać takiego lub podobnego zawiązania fabuły), ale imo za krótka w proporcji do reszty tekstu. Zastanawiałem się, kto jest tą postacią z siniakami? Jak ona podeszła jako duch do lustra razem z ciałem, skoro nie mogła ruszać rękoma? Brak odpowiedzi na te pytanie nie jest czymś, co obniża jakość opowiadania, bo takie niedopowiedzenie też ma swój urok, jednak  zostawia czytelnika z pytaniami. 

Wszystkie scenki są ładnie pokazane, przyjemnie się czytało. 

 

Aaa…. No i początkiem z Toola kupiłaś mnie  już na samym początku.

Hej kronos.maximus,

 

Trudno się nie zgodzić, ale są trzy powody tej krótkiej końcówki: 

 

1.deadline, który mi wisiał nad głową

2.mam tendencję – zarówno w opowiadaniach, jak i codziennej pracy – do kondensowania treści. Dlatego najdłuższe opowiadanie, jakie stworzyłam, to opublikowane tutaj Dlaczego się jeszcze nie spotkaliśmy? które miało szalone 16k zzs ^^

3.W życiu napisałam 6 opowiadań, z czego 5 opublikowałam na tym forum. Zaczęłam znacznie więcej, ale zapału wystarcza mi zazwyczaj na początek i ewentualnie środek, więc w kończeniu nie mam doświadczenia ^^

Jak ona podeszła jako duch do lustra razem z ciałem, skoro nie mogła ruszać rękoma? Brak odpowiedzi na te pytanie nie jest czymś, co obniża jakość opowiadania, bo takie niedopowiedzenie też ma swój urok, jednak  zostawia czytelnika z pytaniami. 

Ciało pozostało to samo (Laura), doszło tylko do zamiany dusz. Z kolei w lustrze był duch/dusza Laury. Mogło to nie wybrzmieć dostatecznie właśnie z powodu szybkiej końcówki

 

Cieszę się, że pomimo tego czytało się dobrze

 

Aaa…. No i początkiem z Toola kupiłaś mnie  już na samym początku.

Sober i Ænema to ukochane kawałki, na które niedawno miałam ponowną fazę ^^

 

Dzięki za wizytę i komentarz :)

Dość przyjemne, ale przewidywalne.

Fabularnie tekst nie powala, bo i nie bardzo ma czym. Fabuła niezmiernie prosta, niezbyt oryginalna, ale poprowadzona sprawnie i konsekwentnie.

Osobowość bohaterki jasno zarysowana, choć niezbyt interesująca – ale też i taka natura bohaterki. Nie ma tu zbyt wiele czasu by ją polubić czy choć zrozumieć, więc finał nie wzbudził we mnie większych emocji.

Językowo, pomijając jakieś drobne babole, nie jest źle. Wiem co się dzieje, rozumiem stan emocjonalny bohaterki, opisy otoczenia dostatecznie obrazowe, bym mógł je sobie wyobrazić, a nie zalewają szczegółami.

Podsumowując – poprawnie, acz bez fajerwerków.

None, 

 

dzięki za wizytę. Ponownie – zgadzam się z opinią. Opko nie aspirowało ani do odkrywczego, ani do poruszającego. To moje pierwsze podejście do horroru, który leży kompletnie poza moimi klimatami i – o ile nie pojawią się kolejne konkursy – pewnie na długo ostatnie :P 

 

Walczę z sobą o dłuższe formy ^^ ale jest to walka nierówna, w której zawodowe przyzwyczajenia biorą zazwyczaj górę. Dlatego cieszę się, że jest przynajmniej poprawnie, na fajerwerki przyjdzie jeszcze czas (taką mam nadzieję)

 

 

Trochę długie wprowadzenie i jednocześnie pośpieszne rozwiązanie. Na tyle pośpieszne, że nie zdążyłam się choćby zaniepokoić ;)

Bohaterka… no, sympatią do niej nie zapałałam. Zastanawiam się, co właściwie zapija takimi ilościami alkoholu. W każdym razie średnio przejęłam się jej losem.

Mam wrażenie, że jej historia została zbyt mocno streszczona, zostałam z pytaniami, na które nie mam odpowiedzi. Zastanawiam się na przykład, czy była losową ofiarą.

Czytało się dobrze.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Cześć Irka,

 

dzięki za wizytę i komentarz – skąd taki układ, to trochę tlumaczyłam już wyżej i przedmowie. Deadline, ale to tylko jedna z wymówek ^^ 

 

Cieszę się, że czytało się nieźle pomimo skondensowania czy wręcz streszczenia. To kwestia, nad którą muszę na pewno popracować ;) 

 

 

Czytałem z przyjemnością. Wydaje mi się jednak, że tag “alkohol” wypadałoby dać.

Nie zrozumiałem zakończenia:

Odwracam się w stronę lustra i z głośnym haustem wciągam powietrze – szyja i dekolt pokryte są wybroczynami i siniakami. Dotykam ich delikatnie, ale moje odbicie nie powtarza tego ruchu. Zamiast tego otwiera usta i krzyczy bezgłośnie.

Chodzenie się udaje, odwracanie też, ale dotykanie już nie?

Wcielenie dotyczy odbicia, a nie świata “realnego”. Zgubiłem się, a chciałem wystąpić o klik.

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Cześć Radek,

 

dzięki za wizytę i komentarz.

 

Co do końcówki, to widziałam to tak:

 

Ciało jest to samo, doszło “jedynie” do zamiany dusz za sprawą naszyjnika. Duch Laury został z kolei uwięziony w otoczeniu, które ona zna, ale uświadamia to sobie w momencie, gdy ciało, które już do niej nie należy, staje przed lustrem. 

 

Może pokuszę się o jakieś rozwinięcie już po konkursie, bo końcówka miała grać na niedopowiedzeniach, ale te niedopowiedzenia mogą być zbyt duże ;) 

E tam, zmień, może nikt nie zauważy ;-)

Jurora nie było…

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Radek! 

 

Zostałby dowód w komentarzach ^^ 

 

E tam, zmień, może nikt nie zauważy ;-)

Jurora nie było…

A co to za niecne podszepty? xD

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Sześć.

 

Punktów za oryginalny tytuł nie dostanę

Pełna zgoda XD

 

Jeżę się jednak, słysząc tę bezpośredniość

Chochliki zjadły kropkę na końcu zdania.

 

których w większości nie rozpoznaje

nie rozpoznaję*

 

No dobra… czyli co? Jeśli dziewczyna nie rozpoznaje kosmetyków, pije herbatę zamiast kawy, a jej odbicie nie powtarza ruchów, to mogłoby oznaczać, że duch Irminy przejął kontrolę nad ciałem Laury, która przeniosła się do świata lustrzanego (w ogóle w tym miejscu musiałem zerknąć do przedmowy, w tekście imię bohaterki nie pada ani razu, trochę słabo). To jest fajny pomysł, ale jak to działa? Irmina ciągle ma wspomnienia Laury, nie dziwi jej bałagan w mieszkaniu, zna Ariela. Co tu zaszło? 

 

Gdyby trochę to rozwinąć, tekst mógłby być naprawdę dobry, a jest „tylko” dobry :) Element fantastyczny był, horrorowy też. Ogólnie podobało mi się. Naprawdę napisałaś to w jeden dzień?

 

Pozdrawiam!

Precz z sygnaturkami.

@Ali:

Wcielenie z kuszeniem mi się pomyliło, tylko przez chwilę ;-)

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

“Punktów za oryginalny tytuł nie dostanę, ale cóż – pasuje :)”.

→ A gdzie tam, to już taka portalowa tradycja w konkursach. Ktoś musiał tak to nazwać! ;P

#Jurorski komentarz. 

Nie, nie, jeszcze się spotkamy. 

EDIT: Wszyscy, cała sala, krzyczą głośno: 

Wcielenie!!!

Sympatyczne :)

Przynoszę radość :)

Alicella,

 

nie ugięłam się pod naporem Radka (chociaż kusiło ^^)

 

Niebieski_kosmita,

 

dzięki za uważne przeczytanie, błędy poprawione :) 

 

Co do imienia pełna zgoda, ale widziałam, że w paru opowiadaniach chyba też się taki problem przewijał.

 

To jest fajny pomysł, ale jak to działa? Irmina ciągle ma wspomnienia Laury, nie dziwi jej bałagan w mieszkaniu, zna Ariela. Co tu zaszło? 

Bałagan ją dziwi. Jest nim zdegustowana. Co do Ariela, to nie chciałam tam dawać “nieodebrane połączenia od jakiegoś Ariela”, ale ona nie przywiązała do tego większej uwagi, po prostu wyłączyła telefon. Miała zaćmienie umysłu, jak to może się zdarzyć po niezłej imprezie (tak słyszałam ^^), więc Arielem mógł być poznany ubiegłej nocy gostek, a bałagan mógł się zrobić, gdy wróciła w stanie wskazującym na upojenie xD

 

Gdyby trochę to rozwinąć, tekst mógłby być naprawdę dobry, a jest „tylko” dobry :) Element fantastyczny był, horrorowy też. Ogólnie podobało mi się. Naprawdę napisałaś to w jeden dzień?

Cieszę się, że mimo wszystko uznajesz opowiadanie za dobre ;) I tak, w jeden dzień, bo w życiu zazwyczaj mobilizują mnie dedlajny. Opowiadanie na wcześniejszy konkurs też machnęłam w krótkim czasie, ale ze względu na formę, na której trudno było się potknąć, podobało się czytającym bardziej :P

 

Near-Death,

 

WCIELENIE!!! 

 

Anet,

 

dzięki :) 

 

Dzień doberek!

Jak Ty to napisałaś w tak szybkim czasie to ja nie wiem ;) Nie wiem też jakim cudem nie zostałaś rewolwerowcem za najpóźniej opublikowany tekst. Z takimi predyspozycjami? 

A odnosząc się do opowiadania. Czytało się całkiem, całkiem (na taki czas tworzenia tym bardziej). Intrygująca była ta czerwonowłosa kobieta i motyw z biżuterią przykuł uwagę. Nie będę zbyt oryginalny, jeśli powiem, że zakończenie takie nie było. Chociaż pasuje, stąd mam takie mieszane uczucia. Całkiem fajnie operujesz słowem, stąd sprzyja to pomysłowi. Chociaż brakowało mi troszkę osobowości w bohaterce. Imprezowiczka z kasiastymi rodzicami i ze skłonnościami do alkoholu, jak najbardziej w zamysł obranego tematu, za co plus. Mam bardziej na myśli, że mało wiemy coś o niej więcej. Dlaczego to robi, dlaczego chce zapomnieć o otaczającym świecie, aż do tego stopnia. Nadmiar pieniędzy? Tak bym to w tym sensie odczytał. Bywa i tak, to w sumie tylko myśl niż zarzut.

Doceniam bardzo nawiązanie do Twojej Irminy ;) A, no i tytuł też fajnie nawiązuje do końcówki. 

Wielkie dzięki za Wcielonko :)

Witam Jurora z jurorskim komentarzem ;)

 

Hah, co miałam ustrzelić, ustrzeliłam ^^ Ale gdybyś wiedział, jak mi szybko serce biło, gdy wciskałam przycisk publikuj – emocje jak na Dzikim Zachodzie :D

 

Przyznam, że opowiadanie pisane bez planu, od zdania do zdania, stąd pewnie poszło trochę w banały, ale horror nie jest moją mocną stroną (w życiu obejrzałam tylko kilka i do teraz oglądam się za siebie, jak wracam nocą do domu ^^). 

 

Laura to osoba znudzona życiem i sobą. Osoba, która ma wszystko, ale nawet wszystko może w końcu znudzić. 

 

Irminę musiałam jakoś uhonorować, w czeluściach mojego komputera ma ponad 10k zzs, ale nie umiemy ruszyć dalej :P Może kiedyś.

 

A tytuł tak mi jakoś wpadł do głowy ^^

 

Dzięki za wizytę i komentarz. Pozdrawiam!

Cześć!

 

Im krótszy tekst, tym trudniej zbudować napięcie i atmosferę grozy. Tobie po części się udało podczas sceny w klubie. Oczywiście można się domyślić, że naszyjnik będzie tutaj odgrywał ważną rolę i pewnie to z nim związane będą jakieś złe moce, ale nie przeszkadza to w śledzeniu wydarzeń. Bohaterka nie jest zbyt skomplikowana, ale cechy której jej nadałaś współgrają z zachowaniem, a to najważniejsze. Mogłabym ewentualnie pomarudzić, że niezbyt widać tutaj jakąś inicjatywę, postać po prostu została wybrana i poddała się temu bez walki. Myślę, że jakieś komplikacje albo próba uniknięcia losu wyszłyby temu tekstowi na dobre. Zakończenie nie do końca było dla mnie jasne, jakby zabrakło tu jeszcze jakiejś wskazówki na temat tego, co dokładnie się stało, ale złe zakończenie horroru zawsze na plus.

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Jeśli dobrze zrozumiałam, jest to opowiastka o imprezowiczce, szczególnym naszyjniku i czerwonowłosej ekspedientce, a w tle pojawia się tajemnicza Irmina…

Niestety, OldGuard, choć czytało się nieźle, opowiadanie do mnie nie trafiło. :(  

 

Zegar wy­bi­ja drugą, gdy za­kła­dam krót­kie szor­ty i ko­szu­lę z dłu­gim rę­ka­wem. → Zbędne dopowiedzenie – szorty są krótkie z definicji. Czy koszula miała jeden rękaw? (Wiem, że tak się potocznie mówi).

Proponuję: Zegar wy­bi­ja drugą, gdy za­kła­dam szor­ty i ko­szu­lę z dłu­gimi rę­ka­wami.

 

Im dłu­żej tań­czy­my, tym cię­żej mi od­dy­chać.Im dłu­żej tań­czy­my, tym trudniej mi od­dy­chać.

 

Od­wra­cam się w stro­nę lu­stra i z gło­śnym hau­stem wcią­gam po­wie­trze… → Od­wra­cam się w stro­nę lu­stra i gło­śno wciągam hau­st po­wie­trza

Haust to duży łyk płynu albo powietrza. Haust nie wydaje odgłosów, więc nie może być głośny.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Alicella,

 

tak, scena w klubie jest moją ulubioną, ale tego samego nie mogę powiedzieć o tym opowiadaniu ^^ chociaż ma potencjał na coś więcej, a skoro już jest po konkursie, to może sobie nad nim popracuję w przyszłosci.

 

Reg,

 

tak, w tej opowiastce nie ma nic więcej, ale na usprawiedliwienie dodam, że pierwszy raz mierzyłam się z horrorem. Wyszło, jak wyszło. 

 

Dzięki za łapankę :D 1 i 3 punkt poprawiam bezspornie, zastanawiam się jednak nad 2. Tak, znam to zróżnicowanie, ale skoro całość dotyczy naszyjnika, to w tym kontekście można zaakceptować ciężej? Jako fizyczny ciężar naszyjnika? Czy niestety zostało to zbyt chaotycznie przedstawione, aby takie uzasadnienie miało rację bytu i błąd pozostaje błędem?

…ale skoro całość dotyczy naszyjnika, to w tym kontekście można zaakceptować ciężej? Jako fizyczny ciężar naszyjnika?

OldGuard, naszyjnik mógł bohaterce coraz bardziej ciążyć i dlatego oddychała z coraz większym trudem.

O kimś chorym/ zmęczonym mogę powiedzieć, że ciężko oddycha. Jeśli atak duszności nasili się, powiem, ze oddycha z coraz większym trudem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Oki Reg,

 

i za to sobie cenię Twoje komentarze heart poprawiam więc i 2 :)

Bardzo proszę i miło mi, że mogłam się przydać. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka