- Opowiadanie: krzkot1988 - Recall Center

Recall Center

Mój pierwszy szorcik, zarówno pod względem objętości, jak i nakładu pracy. Innymi słowy, napisany na kolanie w pracy, gdy nie było co robić :-) Ot, taka drobna satyra. Jeśli wywoła uśmiech choć na jednej twarzy, to osiągnie swój zamierzony cel :-)

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Recall Center

(BIIIIIIIIIIP, BIIIIIIIIIIP, BIIIIIIIIIIP, KLIK!)

– Tu twoja poczta pamięciowa. Witamy w Recall Center. Ja nazywam się Mercedes Soldado. W czym mogę pomóc?

– Cóż… Ja… No więc zamówiłem u was implant, przed kawalerskim przyszłego szwagra. I ten… chciałem zobaczyć, co się działo.

– Oczywiście. Poproszę jedynie o podanie pana godności, kraju rejestracji i numeru zamówienia.

– Tak, Bożydar Brzęczyszczykiewicz z Polski. B-O-Ż, takie z kropeczką…

– Wystarczy numer zamówienia, spiszę sobie z pana danych. Przy okazji pragnę podziękować za wzięcie udziału w betateście naszej usługi na terenie pana kraju. Jest pan pierwszym klientem z Polski, którego obsługuje nasze biuro outsourcingowe w słonecznym państwie–mieście Meksyku.

– Yyy tak. OK. Nie ma sprawy. Numer zamówienia to będzie 19243789.

– Dziękuję uprzejmie, proszę o chwilę cierpliwości.

– Jasne, jasne… To… widziała pani już dużo dziwnych rzeczy, prawda? Pewnie niewiele jest w stanie panią zaskoczyć?

– Wszelkie przeżycia i dane osobowe naszych klientów znajdują się pod ścisłą ochroną prawną i Recall Center w żadnym wypadku ich nie rozpowszechnia. Ale tak, prawdopodobnie widziałam już wszystko, więc proszę się nie martwić.

– (WESTCHNIENIE ULGI)

– Zdecydował się pan na nasz pakiet Premium? Czy chciałby pan ulepszyć swój plan do wersji PRO, z możliwością ściągnięcia wspomnień bezpośrednio na implant?

– Nie, dziękuję, pozostanę przy Premium.

– Rozumiem. W takim razie poproszę pana o uruchomienie ekranu i za chwilę poprowadzę pana przez brakujące wspomnienia. Jakie wydarzenie jest ostatnim, które pan pamięta?

– No więc wszedłem do busa, którego wynajął brat szwagra. Wie pani, takiego zabytkowego, jeszcze z kołami. A potem…

– Tak? Proszę kontynuować.

– (CISZA)

– To wszystko co pan pamięta?

– Nie! Dokładnie pamiętam jeszcze, jak kumpel ze studiów mojej siostry wyciągnął pierwszą flaszkę. Miał taką fajną lodóweczkę, co chłodzi zatrzymując atomy w polu magnetycznym. Ci młodzi to teraz lubią takie gadżety. Zmroził wódeczkę kurde idealnie na granicę zamarzania, ciut powyżej -27 stopni. Gęsta i ostra jak jalapenio. To wasze papryczki, nie? Jak ta wódzia wchodziła… to jeszcze pamiętam. I pomyślałem wtedy, że dobrze zrobiłem inwestując w regenerowalną wątrobę parę lat wcześniej.

– Zgadza się. Już widzę tę scenę. Dla sprawdzenia kalibracji implantu zapytam jeszcze o kolor włosów kolegi z plecakiem oraz o markę wódki.

– Był rudy jak marchewa, a wódeczka to rzecz jasna Duduwka. Najlepsza na rynku, po naszym wielkim prezydencie nazwali.

– Bardzo dziękuję, wszystko się zgadza. Czy jeszcze coś przychodzi panu do głowy?

– Chyba nie. Magnetyczna taca zrobiła kółeczko z drugą kolejką, a potem ciemność! Widzę ciemność! (ŚMIECH)

– Co proszę?

– Nieważne. Nie zrozumiałaby pani.

– Dobrze, idźmy więc dalej. Po drodze zabierają panowie jeszcze kilku mężczyzn. Każdy z nich ma plecak z prowiantem.

– Tak, tak. Organizator przestrzegał, żeby być przygotowanym na każdą ewentualność.

– Bardzo rozsądnie. O, teraz właśnie sprawdzają panowie zawartość plecaków. Widzę… Madre de dios…

– No ja wiem. Jak teraz na to patrzę, to na ośmiu chłopa trochę mało. Ale jak znam życie, to przed Mazurami zaskoczyliśmy jeszcze na lewitującą stację ORLEN-BIEDRONKA. To taki nasz największy czebol w kraju. Ja mam zniżkę z PPP.

– PPP?

– Paszport Prawdziwego Polaka. Zaświadcza, że nie jestem elementem reakcyjnym, to jest że głosowałem prawidłowo, nie pracuję od co najmniej pięciu lat i płacę abonament Holo-RTVP.

– Widzę, że wyjeżdżają panowie z Warszawy. Taca magnetyczna z trunkami krąży między wami, póki jeden z panów nie spróbował na niej surfować. Potem, jak pan widzi, zaczęły się śpiewy i tańce.

– Jolka, Jolka, pamiętasz lato ze snów…

– Czy Jolka to żeńskie imię? Nie widzę na razie w busie żadnej kobiety.

– To piosenka. Często śpiewana u nas przy podobnych okazjach.

– Och, rozumiem. Co mamy dalej… Jeden z mężczyzn uderzył tego z rudymi włosami pięścią w twarz. Ale ten mu nie oddał. Rozumie pan coś z tego? Niestety nie mówię po polsku.

– Tak jak przewidywałem. Wódka się skończyła.

– Ale dlaczego pobili chłopaka z lodówką?

– Rudy jest zawsze winny. O, zajeżdżamy do centrum handlowego. Wow, ale żeśmy zaszaleli!

– Panowie… Panowie to wszystko wypili podczas weekendu?

– Nie no, co pani. To na drogę. Domek nad jeziorem był już ponoć wyposażony pod korek.

– Zdaje się, że dojechali państwo na miejsce. Co to za urządzenie? To jakiś prymitywny silnik parowy?

– To kochana pani, jest grill. U nas w kraju jest niemal czczony. Ma nawet swoje własne święto, 4 maja. Od 2077 widnieje także na naszym godle państwowym. Biały orzeł trzyma w nim w szponach dwie kiełbaski, a pod nim skwierczy rozgrzany grill.

– Znowu doszło do bójki. O co poszło tym razem?

– Stara jak świat walka o dominację. O bycie samcem alfa. Starszy grillowy może być tylko jeden.

– Rozległ się alarm, a panowie nie reagują. Co on oznacza?

– To tylko alert smogowy. Unia Euroruska kazała nam je wszędzie poinstalować. W Święto Grilla wyją w całym kraju niczym fanfary!

– W końcu wszyscy położyli się spać. Przeskoczę do rana… Co?!? Po takiej ilości alkoholu piwo na śniadanie?

– Rozumiem pani zdziwienie. Ale dzień trzeba zacząć lekko. Piwko jest na rozruch najlepsze. Dlatego zawsze biorę ze sobą czteropak Kacztelana.

– O, nareszcie spokojniejszy moment. Wędkowanie w jeziorze, rozmowy o życiu, ciepła herbata w termosie. Wygląda bardzo przyjemnie. Widzę, że bardzo zaprzyjaźnił się pan z przyszłym szwagrem.

– Naprawdę? To ciekawe. Przed wyjazdem myślałem, że jest dupkiem, który zdradza moją siostrę na prawo i lewo. Cóż, wódka zbliża ludzi. Pewnie herbatka też była z prądem. Teraz mówi, że zaplanował na wieczór jakieś atrakcje. Proszę przewinąć.

– Rzeczywiście, przyszły jakieś kobiety. To tancerki, prawda? Miło, że szwagier zapewnił też jakąś kulturalną rozrywkę. O czym będzie performance?

– Cóż… Można to i tak ująć. Natomiast nie wiem, czy spodoba się pani to, na czym dziewczęta tańczą.

– Czy to są… prostytutki? Czy to legalne? I czy pana szwagier znowu zdradza pana siostrę?

– Legalne. Ale dziwki w naszym kraju nie mają lekko. Muszą prowadzić JDG, płacić podatek dochodowy, podwójną składkę ZUSowską… Dlatego wspieramy dziewczyny, kiedy tylko możemy. No i z prostytutką to nie zdrada. Mamy to zapisane w konstytucji. Ale ładną blondynę wybrałem! Szkoda kurde, że tego nie pamiętam… Może trzeba było rzucić się na to PRO…

– Cały plik wideo zostanie oczywiście panu udostępniony po zakończeniu rozmowy, więc może mogłabym… Przewinąć dalej?

– Ale z pani cnotka! No dobrze, obejrzę potem sam. Proszę przewijać.

– Dziękuję. Nocna kąpiel w jeziorze… Pogotowie do tonącego… Jednak nie utonął tylko poszedł do monopolowego… Bójka z lokalnymi mieszkańcami… Wspólne picie z lokalnymi mieszkańcami…

– Wie pani, ostatni wieczór, trzeba było się wyszaleć. W niedzielę to już pewnie będzie spokojniutko. Jakieś piwko, obiadek w knajpie i do domu…

– Jest tak, jak pan mówi. Rzeczywiście niedziela wygląda spokojnie. Zrobiliście niespodziankę panu młodemu i kupiliście komplet mini-rakiet z antymaterią, żeby narobić trochę huku. Mam nadzieję, że wiedzieli panowie, jak się nimi obsługiwać?

– Oj, chyba nie…

– Trafiliście samolot?!?

– Tak… I to nasz narodowy PLM – Polskie Linie MaćAIRewicz. Ale spokojnie, wyposażony był w tarczę antykryzysową.

– Jeszcze jedna zbłąkana rakieta. O nie, leci w kierunku miasteczka! Co to za sześcienny budynek? Dios mio, ale wybuch! Czy byli tam ludzie?

– Na szczęście nie. Ale było tam coś znacznie cenniejszego…

– Co takiego?

– Punkt przecięcia sieci ogromnego narodowego superkomputera GLAP-1N5K1. To najpotężniejszy komputer kwantowy na świecie, sieć rozciąga się pod całym krajem. Naprawa zajmie tygodnie, może miesiące.

– Przykro mi. Zapewne realizował właśnie jakiś niezwykle ważny projekt.

– Nawet nie wie pani jak bardzo – obliczał poziom inflacji w przyszłym roku.

– Jeszcze raz, bardzo mi przykro.

– Mnie również. Niestety muszę kończyć. Policja pozwoliła mi na wykonanie tylko jednego holopołączenia. Dziękuję serdecznie, dzięki pani wreszcie wiem, jak bardzo mam przesrane.

Koniec

Komentarze

Dobre! I zabawne do tego. Piękny Ci wyszedł paszkwil na nasze narodowe przywary, kołtuństwo, nawet niechęć do rudych wepchnąłeś, grillowanie na majówkę i dobrze dopasowane nazwisku kilku rządowych *****. Tylko lewitująca stacja Orlen-Biedra mi się nie podobała, ale cała reszta jak najbardziej tak :) Oczywiście mało to subtelne, mocno przerysowane i z przytupem, ale czasem lubię poczytać coś dosadnego, tak na poprawę humoru :)

 

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Drogi autorze, jestem zadowolony z tego, co przeczytałem. Jak na tekst napisany na kolanie jest dopieszczony lepiej niż niektóre magnum opus. Lektura była wybitnie lekka od początku do końca.

 

Rozmowa niezmiennie zachowywała ton właściwy dla tych z infolinii mimo natłoku kolejnych dowcipów. Żarty, mimo że proste i nierzadko nawet oklepane, wciąż bawiły dzięki dobremu rozegraniu. Trafiały do mnie nawet te puenty, które widziałem już z daleka. Gdybym miał spośród nich wybierać, to wskazałbym moment, w którym Bożydar bez zbędnych wyjaśnień zmienia temat zaraz po oznajmieniu winy rudego. Nie powinno mnie to rozbawić tak, jak rozbawiło. Zakończenie mnie zaskoczyło i z powodzeniem zmieniło kontekst całej rozmowy.

 

Dobra robota! Polecam! Przeczytałbym jeszcze raz.

Dobre przed śniadaniem. Będzie fajna sobota z bananem na pysku. Więcej takich miś prosi. Za pomysł gwiazdki.

Dzięki Outta Sewer. Rzekłbym “dobre, bo polskie”. Zarówno pisząc, jak i czytając, w pierwszym momencie wszystko się wydaje humorystycznie przerysowane, do momentu kiedy nam się przypomni ta jedna historia, którą szwagier opowiadał, jak to w wojsku…

Tylko lewitująca stacja Orlen-Biedra mi się nie podobała

Masz rację. Za bardzo przypomina “lewicującą stację”, a na to w tej wizji przyszłości nie ma miejsca.

 

P3rshing cieszę się, że się podobało.

Lektura była wybitnie lekka od początku do końca.

Nareszcie udało mi się stworzyć pozornie niemożliwą mieszankę ciężkiego humoru w lekkiej lekturze! To największy paradoks od czasów słynnego “rzadko, ale często”.

Nie powinno mnie to rozbawić tak, jak rozbawiło.

Nie powinno, tylko jeśli jesteś rudy.

 

Koalo, cieszę się, że nakarmiłem cię rano bananem. Banany są smaczne i zdrowe. Będzie w przyszłości więcej bananów.

Lekki, zabawny tekst. Puenta miodna. PPP też niezłe – warunki zrobiły na mnie wrażenie.

Oby, kurde, to nie było proroctwo.

Babska logika rządzi!

Dobra, końcówka idealnie doprawiła szorta. :D

Podobało mi się, parodia spekulatywnej przyszłości w Polsce z otoczką Black Mirror. Czytało się bardzo przyjemnie.

 

Udało Ci się wywołać uśmiech na mojej twarzy. :3

Daję klika do Biblio!

Quidquid Latine dictum sit, altum videtur.

Cześć!

 

Pomysł na usługę odczytu pamięci jest interesujący, ale potem opowiadanie przerodziło się w wyliczankę o zabarwieniu polityczno-społecznym, więc już niestety nie byłam w stanie wykrzesać z siebie zainteresowania tym tekstem. Humor zdecydowanie nie w moim stylu, ale opowiadanie jest napisane dość sprawnie, więc nie czytało się źle.

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Hej Barbarzyńska Katarakto! Cieszę się, że szort był przyprawiony pod twój smak. Każdy uśmiech jest na wagę złota. Podobnie jak kliki do biblioteki, tym bardziej że wciąż walczę o swój biblioteczny debiut. Także będę zachłanny i zauważę, że obiecałeś klika, a klika nie ma :-P

 

Alicella, prawdę mówiąc, to na bazie tego pomysłu miał powstać zupełnie poważny, trochę cyberpunkowy tekst. Ale piątkowy nastrój był, jaki był, więc poszedłem w tę stronę :-) W przyszłości być może wrócę do tej koncepcji w innej odsłonie.

Już tłumaczę – jako użytkownik, który nie ma ani piórka ani nie jest lożaninem, ale

ma 3 miesięczny staż i 50 skomentowanych opowiadań nie mogę dawać bezpośrednio klików.

 

Mogę za to zgłosić opowiadanie pod postem Biblioteka-Nominacje w HydeParku, a specjalne konto portalowe da tego klika za mnie (z reguły raz na tydzień są rozdawane te kliki). :3 

Quidquid Latine dictum sit, altum videtur.

Krzkocie, nie wszyscy mogą bibliotekować bezpośrednio. A nawet rzadko kto może. Ludzie bez piór zgłaszają teksty w odpowiednim wątku i czekają, aż Użytkownicy je hurtem poklikają.

Babska logika rządzi!

Dzięki za wytłumaczenie. Ewryfing iz klir nał, jak mawiają amerykańskie pogodynki w słoneczny dzień :-)

Biedne dziewczyny, muszą prowadzić JDG. Dużo humoru (PPP, linie PLM xd), a jednak wyszła dystopia. Mam nadzieję, że opowiadanie było wyłącznie fantastyką, nie przepowiednią przyszłości. 

Co to za urządzenie? To jakiś prymitywny silnik parowy?

– To kochana pani, jest grill. U nas w kraju jest niemal czczony. Ma nawet swoje własne święto, 4 maja.

Piękne.

Interesujący twist na koniec i nieśmiertelny abonament TV. Zgłaszam opowiadanie do wątku bibliotecznego.

 

Cześć, Krzkot!

 

To ja, Twój piatkowy dyżurny! 

Czytałem z miną dość dwuznaczną, bo i to śmieszne i smutne – chyba chciałeś się trochę wyżyć, co i ja chętnie bym zrobił ;) mam nadzieję, że takie czasy miną, zanim zdążą nadejść i PLM nigdy nie wzbiją się w powietrze, a superkomputer wysiądzie, bo tak! 

Lekkie, do kawy! 

 

Pozdrawiam! 

Nie zabijamy piesków w opowiadaniach. Nigdy.

Niezły tekst, kilka razy szeroko się uśmiechnąłem (a po ostatnim zdaniu głośno zaśmiałem), ale nie mogłem oprzeć się przykremu (i strasznemu) odczuciu, że jesteśmy na prostym kursie do realizacji kilku z Twoich przewidywań :).  

Krokusie, prawdę rzeczesz, że i śmieszno i straszno. Więc tekst trochę ku przestrodze, dla tych, którzy mają jeszcze WYBÓR. Mnie pozostał już tylko WIBOR :-)

 

Hej, Zige! Cieszę się, że w twoim wypadku też osiągnąłem naczelny cel tekstu, czyli zaśmiać się teraz i zastanowić później :-D

Fajne , z gustem i raczej mało kto by się z tego nie uśmiał . Pozdrawiam serdecznie ????

 

Dzięki sysiawnerwisia88! Miło było wywołać uśmiech na twojej twarzy. Pozdrawiam :-)

Uśmiechnęło mi się, fajna satra. Podobało mi się nowe godło. PPP też niezłe :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Dzięki Irka! Gdybym pobierał wynagrodzenie w uśmiechach, to bym się nieźle obłowił na tym opowiadaniu ;-)

Satyra ostra, choć prosta; chichotałam, czytając. Wizja śmieszna, ale i straszna, że mentalność pewnego typu polskiego mężczyzny mogłaby się naprawdę okazać aż tak odporna na zmiany, jak się to czasem wydaje. I Jolka, Jolka już zawsze będzie rozbrzmiewać po nocach…

„Jak mogła się zamknąć z tym draństwem, a teraz nie chce się otworzyć?! Kto to w ogóle kupił?! Czy ktoś tego używa?!”

Dzięki za przeczytanie Anoia. Niestety do elementów mentalności tego typu mężczyzny należy też fakt, że im większy nacisk, tym większy opór, więc tak łatwo nie wymrą :-P A Jolka, Jolka to już w ogóle będzie nieśmiertelna. Za tysiąc lat będą ją śpiewać w barach karaoke w całej galaktyce, przekąszając Jumbo Kosmokebaba :-D

Nowa Fantastyka