- Opowiadanie: Luken - Tajemnica zabójstwa Ricka Molarta [18+]

Tajemnica zabójstwa Ricka Molarta [18+]

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Tajemnica zabójstwa Ricka Molarta [18+]

[UWAGA MOCNA SCENA EROTYCZNA]

 

Seksowna blondynka rzuciła stanik, który przeleciał przez pokój kręcąc się jak helikopter. Jej piersi były duże niczym balony zakończone sztywnymi wentylami. Pupa również przypominała balon, z tym, że jego wentyl był skierowany jakby do środka. John Karter odbijał się od niej jak od dmuchanego zamku do samego rana.

 

[ / UWAGA MOCNA SCENA EROTYCZNA]

 

– Jest już rano – powiedziała po hiszpańsku.

John nie znał hiszpańskiego, więc zapalił tylko papierosa leżąc nago.

– Muczias – odpowiedział, przypominając sobie hiszpańskie podziękowanie, rzucił na łóżko od niechcenia sto kredytów i wyszedł. Zimny zimowy deszcz spływał po nim jak po kaczce. Jakby był tłusty, chociaż nie był. A przynajmniej tak uważał. Zresztą to nie dlatego był sam. Po prostu był samotnikiem, jak każdy porządny detektyw i musiał sobie jakoś radzić. Gdy wsiadał do swojego samochodolotu, myślał tylko o jednym.

O rozwiązaniu tajemnicy śmierci Ricka Molarta.

Lecąc w korku, wiecznie zakorkowanego Nowego Jorku roku dwa tysiące sto piątego, w jego głowie obrazowała się przerażająca scena zbrodni. Dwie zderzone ciężarówki i leżący obok szkielet. Obustronne uderzenie było tak silne, że szkielet Ricka opuścił jego ciało i wylądował obok. John nigdy wcześniej nie widział czegoś tak potwornego. Krew, flaki i szkielety, nic lepiej nie podsumowuje tego miasta, pomyślał. Gdy tak myślał, potrącił gołębia. Zamyśliłem się, pomyślał.

Rick był psychopatą. Łamał ludziom kończyny i układał ich w swastyki. John wiele razy miał z nim do czynienia. Skoro zginął to w mieście musi być większa gnida. Ta zbrodnia była zbyt makabryczna, żeby była przypadkowa. Ofiara musiała coś wiedzieć. To było coś więcej niż zbrodnia.

To było ostrzeżenie.

 

W końcu wylądował przed komisariatem. Budynek wyglądał jakby nie było w nim psa z kulawą nogą. Za zniszczonymi murami toczyło się jednak życie. Skorumpowane życie.

We wnętrzu powitał go komisarz Terry Armstrong.

– Coś nowego w sprawie Isabelli Rodriguez? – zapytał.

– Okazało się, że jednak nie jest dziewicą – odparł John.

Praca doszczętnie go pochłonęła. Nawet na dziwki chodził służbowo.

– To rzuca zupełnie nowe światło na tę sprawę – odpowiedział komisarz. – Mam dla ciebie nowe wiadomości dotyczące Ricka Molarta.

Detektyw zamienił się w słuch.

– Mieliśmy szczęście, że ciężarówki zderzyły się przodem, więc tablice z tyłu były nienaruszone – zauważył komisarz. – Dzięki temu udało nam się ustalić właściciela obu pojazdów.

John nie wspomniał o tym, że to on podrzucił kolegom ten pomysł. Nie musiał niczego nikomu udowadniać. Jego poczucie własnej wartości nie było zagrożone. Ono już od dawna nie istniało. Pokiwał tylko obojętnie głową.

– Właścicielem jest spółka Super Pizza Sp. z o. o. – Armstrong zawiesił głos.

– Po co im takie duże ciężarówki? – zauważył John. – Po dowiezieniu kilku pizz, reszta zrobi się zimna.

To było to co cenił w nim Armstrong. Żelazny instynkt dedukcyjny, którego sam nie doceniał. Niezastąpiony w Departamencie.

– Jest jeszcze coś – dodał komisarz. – Po czym wyciągnął z kieszeni długą czerwoną różę.

Johnowi oczy wyszły z orbit.

– Była w jednej z ciężarówek. Wiesz może co może oznaczać? – zapytał komisarz.

Była taka jak ją zapamiętał. Długa i czerwona.

Zafalowały wspomnienia.

Sam ją kupił. Dziesięć lat temu, w butiku, który zdążył spotkać ten sam los, który czeka wszystkich nieszczęsnych obywateli tego miasta. Został zeżarty przez korniki. Nie dalej jak wczoraj John patrzył na jego pokryte mchem ruiny. Jesteśmy jak ten mech, żyjemy na ruinach cywilizacji, pomyślał filozoficznie. Sztuczna róża była prezentem dla jego byłej dziewczyny, Marty. Przypomniał sobie jej uśmiech. Powąchał ją namiętnie. Pachniała jak benzoheptan dwumetylowy. Tak jak wtedy gdy ją kupił.

– Wszystko w porządku? – zapytał komisarz.

– Muszę z kimś porozmawiać – odparł John, po czym szybkim krokiem wsiadł do służbowego samolotu i odleciał w stronę pochmurnego nieba.

Zastanawiał się jak zagadać. Nie rozmawiali od kiedy przestali się do siebie odzywać. Miała charakterek. Robiła to, czego każdy inny by się wstydził. Chyba dlatego z nią był. W co wpakowała się tym razem? Musiał się tego dowiedzieć. W końcu zadzwonił.

– Dawno się nie odzywałeś słodziutki. Może wpadniesz? – usłyszał tylko w słuchawce, po czym się rozłączyła.

Nie darła się, więc wiedział, że musiała być w tarapatach. Runął z nieba prosto do jej apartamentowca.

 

Gdy zbliżał się do odrapanych drzwi osadzonych w ścianie, przeczuwał, że coś jest nie tak. Były uchylone. Wyjął swój laserowy pistolet w gotowości. Wkroczył ostrożnym krokiem po skrzypiącej podłodze. Na środku pomieszczenia stał stół. Obok stołu leżał rozbity wazon, który spadł ze stołu. Stół miał połamane nogi i leżał. Nic się nie zmieniło, pomyślał. Wspomniał jak kochali się na tym stole, kiedy jeszcze miał nogi. Gdy tak szedł przez pokój, kątem oka zobaczył, że firana jest naburmuszona tajemniczym kształtem. Nim zdążył się obejrzeć wysunął się z niej obcy mężczyzna i skoczył na niego jak wściekły kot. Wytrącił mu pistolet. Siłowali się. John złapał go ręką za rękę i obrócił jego rękę, żeby ją unieruchomić, ale nic to nie dało. Obrócił ponownie, i ponownie. Kręciła się jak koło zamachowe statku. Mechaniczna, pomyślał.

Bach! Pomyślała ręka.

Gdy upadał przeleciały mu przed oczami najpiękniejsze chwile życia.

Upadał krótko.

 

John obudził się przywiązany do krzesła w piwnicy, w której nigdy nie był.

Przed nim stała Marta. W ogóle się nie zmieniła. Nogi miała długie i szczupłe niczym szyja żyrafy. Podeszła namiętnie sarnimi susami.

– Jak ci się podobają moje więzy? – powiedziała, pieszczotliwie gryząc go w powiekę. – W końcu się na tobie odegram!

– To ty za tym wszystkim stałaś?! – krzyknął zrozpaczony John. – Te ciężarówki? Człowiek, z którego wypadł szkielet?! Tylko po to, żeby się odegrać?!

– To nie ona – odezwał się tajemniczy głos z ciemnego kąta. – To ja!

Z ciemnego kąta wyszedł… Rick Molart!

– Rick Molart! – krzyknął John.

– Tak, Rick Molart – powiedział Rick Molart. – Teraz kiedy wszyscy myślą, że nie żyję, będę mógł robić co zechcę! Zaczynając od ukradnięcia twojej byłej seksownej dziewczyny.

– W takim razie kto został zamordowany przez dwie ciężarówki? – zapytał John.

– Jeszcze się tego nie domyśliłeś? – Rick zaśmiał się złowieszczo. – Przedstawiam ci doktora Huppentropfa.

Z ciemnego kąta wyszedł doktor Huppentrof.

– Doktor Hopentropf dokonał niemożliwego – kontynuował Rick Molart. – Stworzył maszynę do podróży w czasie!

John w ogóle się go nie słuchał. Był zbyt zajęty uwalnianiem się. Na szczęście więzy, które sporządziła Marta były równie wiotkie jak więzy, które ich kiedyś łączyły.

– Co? – zapytał, tylko żeby odwrócić uwagę.

– Co z ciebie za detektyw John – powiedział Rick kpiąco. – Otóż szkielet, który znaleźliście… jest twoim szkieletem! – ogłosił, po czym zaczął się szaleńczo śmiać. – Przeniesiemy cię w odpowiednie miejsce o odpowiednim czasie i tak zginiesz!

Z ciemnego kąta wynurzyła się maszyna do podróży w czasie.

– Po moim trupie! – wykrzyknął John zrywając się z miejsca. Podniósł ręce w pozycji do boksowania i zaczął go boksować jak dzięcioł drzewo. Pod skalą uderzeń Rick Molart cofnął się do tyłu upadając do swojej maszyny. John przycisnął wielki czerwony przycisk, patrząc jak Rick znika z przerażeniem na ustach.

– John! Udało ci się! – Marta rzuciła mu się na szyję. – On do wszystkiego mnie zmusił! Dlatego tak wiotko cię związałam!

Jestem naiwny, ale wybaczam ci, pomyślał John. Rozebrał ją i zaczęli się kochać jak wtedy kiedy się jeszcze kochali.

 

Gdy wracał do swojego apartamentu, ujrzał, że w chmurach przez małą dziurę świeci ku miastu słońce. Nawet w ciemności można znaleźć słońce, pomyślał.

Koniec

Komentarze

Luknen,

 

przeczytałam Twoje opowiadanie zanim dodałeś w przedmowie info o +18, więc obrazowe sceny dla dorosłych trochę mnie zgorszyły, nie byłam na nie gotowa. Po za tym bardzo fajne opowiadanie, w którym dużo się dzieje i są nagłe zwroty akcji, których się nie spodziewałam nic a nic. 

Pszepraszam, że zapomniałem o tym ostrzeżeniu przez pierwszych kilka minut. :( Mam nadzieje, że nie zepsuło Ci to za bardzo odbioru mojego opowiadania. Zaczyna się od sexu, żeby było mocno, jak w amerykańskich filmach.

Łukasz

Luknen,

 

wcale a wcale, po prostu się nie spodziewałam, ale to nawet dobrze. Jest jak u Hitczkoka – zaczyna się mocnym trzęsieniem (hehehe), a potem napięcie rośnie w górę. 

Łał, same arcydzieła powstają teraz :)

Hej Luken,

 

Pierwsza scena: niespodziewana i zabawna. Co ciekawsze elementy:

 

Gdy upadał przeleciały mu przed oczami najpiękniejsze chwile życia.

Upadał krótko.

Z ciemnego kąta wyszedł… Rick Molart!

– Rick Molart! – krzyknął John.

– Tak, Rick Molart – powiedział Rick Molart.

Świetne powtórzenie.

Na szczęście więzy, które sporządziła Marta była równie wiotkie jak więzy, które ich kiedyś łączyły.

Moim zdaniem: im dalej tym lepiej :) Dobrze dawkowany humor.

Pozdrawiam

Wydaje mi się, że humor w pierwszej części jest bardziej subtelny. Albo ja mam spaczony humor, bo mnie np. nazwa “samochodolot” niezmiernie śmieszy przez sprzeczność części odnoszącej się do chodzenia z częścią odnoszącą się do latania :P . Jest tam kilka pozornie przypadkowych rzeczy, przez które można przelecieć bez zastanawiania się nad nimi, jeżeli nie zwraca się uwagi na precyzyjne znaczenia, ale to też kwestia gustu jeżeli chodzi o humor.

Łukasz

Wspaniałe i wybitne to arcydzieło. Scena erotyczna bardzo mocna. Zagadka jest niesamowita, a detektywi mogą pokazać swój intelekt i zdolności dedukcyjne. Do tego mroczny klimat zbudowany na wychodzeniu z ciemnego kąta. Na uwagę i docenienie zasługują też niezwykle barwne porównania.

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Jeśli miałbym opisać to opowiadanie jednym słowem, postawiłbym na “brawurowe”. Akcja jest od samego początku aż do końca, a zastosowane rozwiązania stylistyczne zapadną mi na długo w pamięć. Gratuluję.

 

Seks tak mocny że aż go sam poczułem.

Sceny walki wartkie, potężne, cudowne. Można się wejść w akcję tak mocno, jak detektyw w swojom byłom.

Mi się podobało, bardzo fajne, niezła intryga. Po prostu zarombiste!

 

 

Quidquid Latine dictum sit, altum videtur.

Smakowita intryga kryminalna. Do tego rasowy detektyw i sceny zapierające dech w gardle. Podobało mi się refleksyjne zakończenie, ale najlepszy był kręgosłup wyciągnięty z ofiary przez dwie ciężarówki. Pierwsza scena krótka, mocna i obrazowa z plastyczną metaforą dmuchanego zamku. 

Dzienkuję wszystkim za komentarze. Przyznam, że ze wszystkich tekstów, które napisałem, ten pisało mi się najprzyjemniej. Chyba jestem grafomańskim naturalem.

Łukasz

XD

Uważam, że najlepiej wyszły Ci dwie rzeczy. Po pierwsze błyskotliwe spostrzeżenia dotyczące zagadek, które nawet mnie – jako czytelnika – zaskakiwały:

– Coś nowego w sprawie Isabelli Rodriguez? – zapytał.

– Okazało się, że jednak nie jest dziewicą – odparł John.

Praca doszczętnie go pochłonęła. Nawet na dziwki chodził służbowo.

– To rzuca zupełnie nowe światło na tę sprawę – odpowiedział komisarz. – Mam dla ciebie nowe wiadomości dotyczące Ricka Molarta.

– Właścicielem jest spółka Super Pizza Sp. z o. o. – Armstrong zawiesił głos.

– Po co im takie duże ciężarówki? – zauważył John. – Po dowiezieniu kilku pizz, reszta zrobi się zimna.

To było to co cenił w nim Armstrong. Żelazny instynkt dedukcyjny, którego sam nie doceniał. Niezastąpiony w Departamencie.

A także wszystkie elementy noirowe i przemyślenia dotyczące mhroku tego świata (nie będę ich zamieszczał, bo wiesz o co chodzi ;P). Tak czy inaczej podobało mi się bardzo:)

Слава Україні!

Cześć, Łuken!

heheh………. sex dobry! hehehe…….. wentyl skierowany do środka no bo tak to wygląda ale heheheheh……….. wpadnij do mnie jak cos napisze??? od początku wiedziałem że to marta, bo była podejrzana a okazało się że to Rik………. niezły tuist….. kryminał jak się widzi

 

Nie zabijamy piesków w opowiadaniach. Nigdy.

Clap, clap, clap! Moje rence uderzajom o siebie w dłonie, jak biodra Johna o dmuchany zamek konczity, co jej John muszias powiedział, po tym, jak jego biodra uderzały w jej dmuchany zamek. To jes jeden z tych tekstuw, które som gramofońskie, ale ich stefigrafowość jest subtelna, tak że czytelnik myśli że autor pisał to na powarznie a nie na śmiechowo, jak u Łosiotra, który pisał podobnie, tak niby landia na powarznie a niepoważnie, bo to przecier gramofonomania. Podobało mi sie, szczególnie ta podróż w czasie, ktura mi film “Looper” na myśl uwiodła, a uwiędła tak udatnie że nawet Johna zwirtualizowałem sobie jak Brusa Williamsa, albo tego drugiego, Jeniffer Love Gordon Komisarz Hjułita, czy jak mu tam było na imie róży. Brawo i uzdrawiam serdecznie :)

Known some call is air am

Uważam, że najlepiej wyszły Ci dwie rzeczy.

Cieszę się, że w moim kryminale noir udały mi się dwie rzeczy: kryminał i noir . :)

 

Jak zdrowe mi powoli to wpadnę do waszych grafomaństw, ale na raze jestem trochę chory i trudno mi się skupić, a potrzebuję tej zdolności do czytania dobrej literatury. Mam nadzieę, że nie było tego za bardzo widać, w moim kryminale.

 

Ale w międzyczasie pochwalę się swoimi zdolnościami graficznymi, bowiem stworzyłem plakat, pod którym mogłaby się reklamować ekranizacja mojego dzieła :) .

 

Łukasz

Myślę że żadko sie zdarza tak misternie utkany kłębek tajemnic w literaturze, ale tobie udalo sie go zafastrygować jeszcze bardziej niż inne.

Do tego twarde jak wentyl sceny erotyczne dopełniają tego majstersztyku gatunku nior.

Nice!

 

Z ciemnego kąta wyszedł… Rick Molart!

– Rick Molart! – krzyknął John.

– Tak, Rick Molart – powiedział Rick Molart.

XD

 

/ᐠ。ꞈ。ᐟ\

Piszę recenzję dopiero teraz jak już mi się oddech uspokoił;)

Sceny erotyczne moc!

@Zelth

Cieszę się, że Ci się podobało Zelth. A pomyśl jakim szokiem dla Johna musiało być zobaczenie Ricka kiedy wcześniej widział jego szkielet :) .

 

@Ambush

Mam nadzieję, że moja pierwsze seksowna scena stanie się kanonem subtelności, inspirującym przyszłuch erotopisartzy :) . Ale zauważ też, że to jedyna seksowna scena, w której nie ma mowy o kochaniu. Bo to jest też tekst o kochaniu!

Łukasz

ciekawy seks tzn tekst i zdumjewające zabujstfo jestem podważeniem 

Bach! Pomyślała ręka.

roz waliło mje to

pozdrawiam

Grafomania? A juści! Zbyt błyskotliwe, a na dodatek zawierające co najmniej kilka zdań, którym należałoby się długie życie w charakterze bon motów, tylko trzeba byłoby dać im tę szansę.

Gdyby wszyscy grafomani mieli twoje umiejętności, to może w księgarniach nie panowałby „mróz” przez „365 dni” w roku, tylko częściej zdarzała się pogoda dla piśmiennych.

 

Podsumowując: Odlotowa parodia. Podziwiam, dedykując przy okazji cytat z Samozwaniec  (polubiłaby cię kobita, nie mam wątpliwości): Wtem zapłakał na gościńcu tętent bułana, który przemienił się wkrótce w wał kurzu. Spoza niego wykwitła niebawem młoda kobieta, uganiająca en carriče wraz z wierzchowcem błękitnej krwi arabskiej.

Dziękuję w_baserville :) . Prawdę mówiąc to gdy zastanawiałem się nad pomysłem, stanąłem przed wyborem interpretacji konkursowego “grafomaństwa”. Prawdziwe grafomaństwo jest przede wszystkim nudne, ale założeniem konkursu było to, żeby uczynić je zabawnym… ale zbyt zabawne zdecydowanie nie byłoby grafomańskie. W końcu stwierdziłem, że bez sensu jest pisać coś nudnego, bo to strata czasu czytelnika, więc równie dobrze można pójść na całość :) . A czy niezwisły sąd uzna to za konkursową grafomanię to zobaczymy.

A to, że są tam fragmenty głupie i mniej głupie wynika z tego, że gdyby były tylko głupie, to mam wrażenie, że nie byłyby tak śmieszne.

 

 

Łukasz

Cudowny kalsyk, klasycznych kryminałów. Sprawiłeś, że przez małą dziurę w słońcu zaświeciły na mnie chmury, w tę ciemna noc. Dziękuję ❤️

Mocne i takie głębokie, o kondycji ludzkiej i godności policjanta. I jest seks.

Łał! Twoje opowiadanie jest jak połączenie Gwiezdnych Wojen, Szklanej pułapki, Szerloca Holmsa (podkreśla na czerwono jak błąd, chyba dlatego, że to po angielsku), Powrotu do przyszłości, Cyberpunka 2077 i Daying Lite (przez ten szkielet).

Sceny seksu to jak filmy Almodowara (czy jakoś tak, nie wiem jak się piszę, chodzi o tego co Taco śpeiwał że ma dfajen).

Gporaćo pozdrawiam i zaprAszam jednakoż do przeczytania mojego opowiadania, takowoż na ten sam konskurs pt “Bitwa o władzę. POXDRAWIAM!!!

Lekunie, opowiadanie jest świetne i prezentuje się jak za najlepszych czasów mrocznych kryminałów pisanych przez najlepszych w tej dziedzinie autorów, do których dołączyłeś.

Krew, flaki i leżący obok szkielet już zawsze będą mi się kojarzyły z NY, o którym mówili że to Wielkie Jabłko, ale chyba został po nim tylko Ogryzek, zwłaszcza że zaraz potem zamyślony detektyw potrącił gołębia i to był kolejny trup kładący się cieniem na mojej pamięci.

Akcja jest tu wartka i pędzi nie gorzej niż domorosły gorzelnik swoje produkty, ale też daje ogrom sadysfakcji, podobnie jak gorzelnikowi jego domorosły wykapany produkt.

No i ten mrok zasnuwający kąty i ciemne zakamarki obcej piwnicy, z których co i rusz ktoś wyłazi, tak jak i wtedy, jeszcze w pokoju gdzie był stół z powyłamywanymi nogami, a firana naburmuszona była kształtem, wtedy jeszcze tajemniczym.

No i sex podany bez przesady, ale opisem zdolen zadowolić amatorów i fachowców tej dziedziny ludzkiego życia a może i rzyci.

Zakończenie podniosło mnie bardzo na duchu, bo dziurka w chmurach zobaczona okiem Johna rozświecona Słońcem ku miastu NY, zazwiastowała być może coś lepszego niż dotychczas. Może ten ogryzek obrośnie jeszcze miąższem soczystego i świeżego Jabłka…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Uważam za skandal, że takie mdłe pierdoły jak Łowca Androidów są ekranizowane, a Twój wybuchowy kryminał jeszcze nie. Myślę, że przestraszono się tej całonocnej sceny seksu, bo tam się działo, że ho ho!

Twist godny Agathy Christie, no normalnie się nie spodziewałem. No i ten świeży motyw z podróżą w czasie, miło poczytać coś oryginalnego!

Zakończenie enigmatyczne, trochę filozoficzne, może nawet teologiczne, ale na pewno -iczne.

Bardzo na plus dodatni!

@ośmiornica

Dzienkuję :) .

 

@ninedin

Skoro bohater ma seks, to od razu wiadomo, że jest twardzielem, a nie jakimś byle co.

 

@bjkpsrz

Dzienkuję. Mam nadzieję jeszcze przed końcem konkursu wpaść do Twojego opowiadania jak tylko będę miał trochę czasu :) .

 

@regulatorzy

Bałem się czy nie będzie zbyt mroczny, ale pomyślałem, że w nowych monitorach można sobie podjaśnić jakby co. Cieszę się, że spodobała Ci się subtelność moich scen seksu. Z tej pierwszej jestem szczególnie dumny. Nie jest takim nadmuchanym, pustym balonem, jak w większości filmów.

 

@Zanais

Dziwne, że nigd jeszcze nie wpadł na motyw podróży w czasie, może poza Terminatorem 2. Musiałem nadrobić to przeoczenie. Szukam reżysera do ekranizacji tej historii. Wysłałem już wiadomość do Harrisona Forda na jego Twittera. Mógłby zagrać komisarza Armstronga, bo jest już stary i doświadczony.

Łukasz

Niepotrzebnie się bałeś, Lekunie, bo pomiomo mroczności opowieści jest mroku w niej całkiem w sam raz, a poza tym świetne sceny sexu należycie rozjaśniły atmosferę. I nic tu nie było nadęte ani wymuszone.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

 

I jeszcze parę innych, ale to było najlepsze :)

@Timon

 

Revolver Ocelot.

Łukasz

No, świetny ten detektyw, lubię takich facetów zachmurzonych. I zbrodnia coolowa z tym szkieletem, co wyskoczył. Akcja pędzi na łap i szyję, tak jak lubię. Porządny kawałek literatury.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Opowiadanie ścisnęło mi fotel, pełne zwrotów akacji o 360 stopni, intrygująca zagadka kryminalna, zawiła, jednak nie na tyle, by przerosnąć naszego detektywa. Sceny miłosne tak pikantne, że aż musiałem sprawdzić, czy mam 18 lat. I jeszcze ta maszyna wyłaniająca się z ciemnego kąta – normalnie deus ex machina tylko że na sterydach.

Piekne

Zruszyłem sie

Blank Meme Formats

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Ja też się zruszyłem. Masz talenta.

Nowa Fantastyka