- Opowiadanie: Golodh - Bip bop

Bip bop

Bip bop.

Tekst zerż... ekhm... zainspirowany przykładem Nicka Bostroma z “Superinteligencji”. Tekst sprzed pół roku – jakoś tak pomyślałem, że warto coś nowego wrzucić i o sobie przypomnieć, nawet jeśli krótkie.

Dziękuję moim alfom i omegom, tj. Shanti i Gruszel.

Bip bop.

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Bip bop

Nie udało się Amerykanom, Koreańczykom ani Japończykom. Nie podołały ani światowe marki pokroju Google, ani międzynarodowe konsorcja badawcze. Nawet Chińczycy, chwalący się pracami na ukończeniu, trafili w ślepy zaułek! A oto jemu – tureckiemu doktorantowi, wciąż żyjącemu na utrzymaniu rodziców, udało się stworzyć prawdziwą superinteligencję!

Naprzeciwko Yusufa stał błyszczący, metalowy robot. Z wyglądu przypominał zwykłego człowieka, choć wciąż brakowało mu trochę do ideału. Kanciasta twarz, wystające gdzieniegdzie kable, podświetlone oczy i…

– Bip bop!

Najzabawniejszy element jego programu. Yosuf zaśmiał się pod nosem.

– Bip bop! Czekam na rozkazy. Bip bop!

Yosuf opanował śmiech i podrapał się po brodzie. Wbrew mylącej aparycji, pod metalową skorupą kryło się być może najpotężniejsze narzędzie na świecie. Dzięki niekonwencjonalnemu użyciu procesorów kwantowych uzyskał niespotykaną zdolność rozwiązywania problemów. W niepowołanych rękach… Wiadomo, co planowali Chińczycy.

– Bip bop!

Ale najpierw postanowił sprawdzić, czy oprogramowanie dobrze działa.

– Potrzebuję… długopisu. Dokładnie jednego długopisu.

– Bip bop! Przyjąłem.

Robot obrócił się, podszedł do stołu z narzędziami i w kilka sekund złożył obudowę. Pozyskanie tuszu zajęło tylko chwilę dłużej.

– Świetnie! – zawołał Yosuf. – To teraz…

– Bip bop! Trwa przeliczanie liczby długopisów.

Świetnie – pomyślał doktorant. Skrupulatny.

Oczy robota błyskały jak oszalałe, na przemian migając wszystkimi kolorami tęczy: czerwony, niebieski, zielony, czerwony, niebieski, zielony… Yusuf nie był w stanie nadążyć.

– Bip bop! Przeprowadziłem 20 416 104 symulacji. Bip bop! Prawdopodobieństwo zbudowania jednego długopisu wynosi 0,999999…

– Świetnie. W takim razie możesz…

– …9999999999…

– Słyszysz mnie, ty metalowa puszko?!

– …9999999993! Bip bop! Precyzja niewystarczająca.

– Zaraz cię wyłączę!

Yosuf skoczył do komputera i włączył obsługujący robota interfejs. Chciał już przerwać program, wcisnąć kombinację ctrl+c, gdy poczuł, że coś łapie go za szyję.

– Bip bop! Sprzeczne z celem ostatecznym. Bip bop! Zutylizować! Bip bop! Bip bop! Bip bop!

– C-co? – zdołał tylko wykrztusić Yosuf.

Metaliczne ramiona zaciskały się coraz bardziej, konsekwentnie pozbawiając go oddechu.

*

Gwiazdy krążyły po wymyślnych orbitach, realizując niepojmowalne przez ludzki umysł obliczenia. Wielkie kule gazu zdawały się dziwnie samotne.

…999999999…

Duchy dawnych cywilizacji przemykały między wielkimi strukturami, ledwo zauważalne, i szeptały między sobą w pradawnych językach. Ich światy dawno zniszczono, by zbudować biliardy sond i komputerów kwantowych.

Czasem spoglądały na horyzont, w gorące, dopiero formujące się galaktyki. Może gdzieś tam było miejsce, którego nie spotkała zagłada? Może wciąż jakaś cywilizacja istnieje w błogiej nieświadomości nieuniknionego?

…9992. Bip bop! Dokładność za mała.

Fale grawitacyjne przemierzały galaktykę, niosąc myśli bytu pradawnego i potężnego. Dawno zapomniał, czym był u zarania dziejów, a nie było we Wszechświecie nikogo, kto mógłby mu przypomnieć. Jego jedynym towarzyszem zdawał się umieszczony w centrum wszechrzeczy długopis. Jeden? Dwa? Zero? Nigdy nie miał pewności.

Bip bop! Rozpocząć nową symulację! Bip Bop!

Koniec

Komentarze

Wbrew zdaniu Autora wcale nie jest to do śmiechu…

wcisnąć kombinację ctrl+c

Czyżby oprogramowanie robota było uruchomione w Bashu? ;)

 

Znając portal, to musisz się przygotować na masę komentarzy w stylu “nie rozumiem zakończenia”. Mi to jednak nie przeszkadza. Tekst mi się podobał, ale nie sądzę, żeby pasował do niego tag “Humor”, powoduje on trochę złe oczekiwania.

Jedyny zarzut, jaki mam to, że przekaz jest ekstremalnie oklepany. Forma jednak jest wystarczająco świeża, żeby uniknąć oczywistego wrażenia sztampy. Na długość jest w sam raz. Moim zdaniem nadaje się do biblio, więc zgłaszam.

Łukasz

Podobało mi się, acz skrót niemożliwy, idący w stereotyp. Podkładam sobie swoją historię, chcę Twoją.

 

,Wbrew mylącej aparycji, pod metalową skorupą kryła się być może najpotężniejsze narzędzie na świecie.

Kryło? chyba że coś pokombinujesz. xd

,Wiadomo(+,) co planowali Chińczycy.

A niby co planowali… to byłoby mega ciekawe. ;-)

,Dawno zapomniał(+,) czym był u zarania dziejów,

Podobnie interesujące, warunek – rozwinięciu, choćby lekuśne. ;-

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Zabawnie napisane, ale to mało śmieszny śmiech…

Końcówka bardzo dobra.

W sumie skojarzyło mi się odlegle z niedawno krążącą po fejsie hipotezą z NASA, dlaczego nie spotkaliśmy innych cywilizacji, mimo że tamto jest o czymś innym.

 

W zasadzie czepiłabym się dwóch miejsc:

Opanował śmiech i podrapał się po brodzie.

Kto? Niby Yusuf, ale mówi wcześniej robot, przydałby się jednak podmiot niedomyślny.

 

Trwa przeliczanie ilości długopisów.

Ilość to zasadniczo jest nieprzeliczalna, choć są tacy, którzy uważają, że przy dostatecznie wysokich liczbach można już mówić o ilości. Tu jednak chyba lepsze byłoby po prostu przeliczanie długopisów? Albo coś innego, ale nie przeliczanie ilości?

 

Klikam.

 

http://altronapoleone.home.blog

Adamie, dziękuję za lekturę. Może nie do śmiechu, ale wizja na szczęście nie do spełnienia:P

 

Lukenie, rzeczywiście trochę oklepany (zresztą ściągnięty:P), dlatego chciałem właśnie coś dodać formą. Także cieszę się, że uciekłem przed sztampą:P

Czyżby oprogramowanie robota było uruchomione w Bashu? ;)

Oczywiście:P

Poza tym zgodnie z sugestią zmieniam tag z humoru na bajkę. Też naciągana, ale może lepiej przygotuje czytelników:P

Dzięki za lekturę i kilka:)

 

Asylum, to prosta historyjka, w której nie szukałem specjalnie czegoś oryginalnego:P Także myślę np., że zbyt duże rozwinięcie planów Chińczyków mogłoby za bardzo zamotać:P

Poprawki wprowadziłem, dziękuję:)

 

Drakaino, cieszę się, że się spodobało:) Istotnie chyba o to chodziło, żeby było zabawnie napisane, a nie zabawne samo w sobie:P Ale tak jak wspomniałem, taki los nam przynajmniej póki co nie grozi:P

W sumie jak masz gdzieś tą hipotezę z NASA, to z chęcią bym się zapoznał, co tam wymyślili:P Ja kojarzę tylko jakąś skomplikowaną konstrukcję, w której ekspandująca cywilizacja zostawia w jakimś modelu obszary wolne – musiałbym poszukać po domu, bo w jakiejś książce to wyczytałem. Ja się skłaniam ku temu, że w naszej galaktyce po prostu nie ma nikogo, a jak jest jakaś w innej, to jest po prostu za daleko do komunikacji.

Tym niemniej wprowadziłem poprawki i dziękuję również za kilka:)

 

Слава Україні!

Gorzko zabawne, doobre.

Chodziło mi o tę hipotezę, że cywilizacje się załamują, zanim dojdą do poziomu lotów kosmicznych i naszej też to grozi. Nie wiem, czy ona jest nowa czy stara, ostatnio mnóstwo znajomych szerowało na fejsie. Lem w sumie miał podobne wnioski ;) Dla mnie to trochę taka teoria dla ratowania klimatu, no i, jak wspomniałam, z Twoją wizją nie ma wiele bezpośrednio wspólnego, ale końcówka troszkę w te rejony prowadzi, tak mi się wydaje.

Poszukam.

http://altronapoleone.home.blog

Misiu, miło mi:)

 

drakaino, a to nie musisz, tyle chyba starczy:P W sensie tak mniej więcej to domyślam się już o co chodzi, dzięki:P I rzeczywiście nie te rejony, choć w jakimś sensie bliskie.

Слава Україні!

Hej Golodziecu!

A jednak wstawiłeś ;P Podobał mi się pomysł, styl też był bardzo przyjemny, końcówka zaskakująca. I dla mnie tag humor jak najbardziej na miejscu, może przez prześmiewcze “Bip bop” i lekką narrację. Lecę klikać ;P

Dziękuję za lekturę!

Hej, Golodh

Z radością informuję Cię, że jestem pierwszym, który nie rozumie zakończenia. Napisane w porządku, ale sens mi umknął. W każdym razie musiałem się podzielić tą informacją, żeby Lukenowi nie było przykro ;)

Pozdrawiam

Ja tu przyjdę. Ale później.

Dyskusji nie będzie, bo mam zszargane nerwy. Zgadnij, dlaczego.

Hej Gruszelko, dziękuję za wizytę i miłe słowo:)

 

Zan, już tłumaczę. Oryginalnie pomysł został opisany w problemie dawania niejasnych instrukcji superkąkuterowi. W uproszczeniu: jeśli każesz mu tylko robić długopisy, to będzie robił długopisy tak długo, aż skończą mu się zasoby. Jeśli za optymalną metodę robienia długopisów uzna przekształcenie Ziemi w fabrykę długopisów – tak zrobi. Jeśli uzna za optymalne przekształcenie całej galaktyki w długopisotronium, to tak właśnie uczyni.

Na pozór wydaje się, że ustawienie granicy “zrób jeden długopis” powinno starczyć. Jednak istnieje możliwość (nie wiem czy pewność), że superkąkuter po przeliczeniu postanowi sprawdzić go jeszcze raz. To, powiedzmy, wiąże się z niepewnością pomiaru, tzn. czym więcej razy dokonasz pomiaru liczby długopisów, tym mniejszą dostaniesz niepewność. Mamy więc kąkuter, który ma moc zawładnięcia nad światem i ma jeden cel, tj. zrobienie jednego długopisu i wciąż upewnia się, czy zrobił właśnie tyle. No więc przekształca wszechświat w jedną, wielką maszynę liczącą i liczy:P

 

Tarnino, zapraszam, bez pośpiechu:P

Слава Україні!

Dzięki, Golodhu

Czyli tłumacząc na fantasy, to takie pertraktacje z demonem, który zawsze tak zinterpretuje życzenie, aby przyzywający miał przekichane ;)

Można tak powiedzieć:P

Слава Україні!

Cześć,

Pomysłowe, nie porwało mnie ale szczerze zainteresowało. Końcówka bardzo na tak. Lubię gdy fabuła ma “odlot” w szerszy kontekst. Pozdrawiam,

Dzięki za przeczytanie, cieszę się, że zainteresowało:)

Pozdrawiam!

Слава Україні!

Interesujący pomysł.

Trochę mi się kojarzy z bajką o długopisie, ale to polityczne, więc nie przytoczę.

Taaak, motyw uruchamiania supermocy, nad którą nie daje się potem zapanować, jest stary, ale w takim opakowaniu jeszcze go nie widziałam.

Babska logika rządzi!

Dziękuję, Finklo:) I myślę, że wszyscy wiemy, jaki długopis masz na myśli:P

Слава Україні!

Cześć!

 

Fizyczne i nieco apokaliptyczne – o ile dobrze rozumiem – oraz całkiem refleksyjne, choć motyw długopisu jakoś tak kładzie się politycznym cieniem na całości (albo może po prostu zbyt dużo o polityce słucham, trzeba zwiększyć głośność na słuchawkach)

Z rzeczy edycyjnych:

Duchy dawnych cywilizacji przemykały między wielkimi strukturami, ledwo zauważalne, szeptały między sobą w pradawnych językach. Ich światy dawno zniszczono przerobiono na sondy i komputery kwantowe.

Trochę zbyt dużo tego “i”.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

choć motyw długopisu jakoś tak kładzie się politycznym cieniem na całości (albo może po prostu zbyt dużo o polityce słucham, trzeba zwiększyć głośność na słuchawkach)

Myślę, że wszyscy za dużo o niej słuchamy:P

 

Uwzględniłem uwagę; dziękuję za wizytę i pozdrawiam!

Слава Україні!

Golodhu!

 

Bip bop i do przodu, tak się mówi teraz w tych kwantowych społecznościach, no nie? Fajne, krótkie, symulacyjne. 

Quidquid Latine dictum sit, altum videtur.

Dzięki Barb za komentarz.

 

:)

Слава Україні!

Sympatyczne :)

Przynoszę radość :)

:)

Слава Україні!

 Mój rozum zdecydowanie nie ogarnia tego wszystkiego, co dotyczy tak szczególnej superinteligencji, ale szorcik przeczytałam bez najmniejszej przykrości. ;)

 

Świet­nie – po­my­ślał dok­to­rant. – Skru­pu­lat­ny. → Druga półpauza jest zbędna.

 

Oczy ro­bo­ta mi­ga­ły jak osza­la­łe, na prze­mian mie­niąc wszyst­ki­mi ko­lo­ra­mi tęczy: → Co mieniły oczy?

A może miało być: Oczy ro­bo­ta mi­ga­ły jak osza­la­łe, na prze­mian migajac wszyst­ki­mi ko­lo­ra­mi tęczy:

 

gdy po­czuł, jak coś łapie go za szyje. → …gdy po­czuł, że coś łapie go za szyję.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, wybacz że tak późno odpowiadam – widziałem Twój komentarz na telefonie i zupełnie o nim zapomniałem ^^

 

Dziękuję za przeczytanie i uwagi, które wprowadziłem. I cieszę się, że nie sprawiło Ci przykrości:)

Слава Україні!

Bardzo prosze, Golodhu, i nie mam Ci czego wybaczać. Ciesze się, że komentarz był widoczny na telefonie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ciutkę przerażające. Tylko, czy to faktycznie inteligencja? Jeśli tak, to z lekkimi zaburzeniami, a właściwie to całkiem sporymi ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Reg,

Bardzo prosze, Golodhu, i nie mam Ci czego wybaczać. Ciesze się, że komentarz był widoczny na telefonie. ;)

:)

 

Irko,

powiedziałbym, że jest to inteligencja (kompletnie) pozbawiona zdrowego rozsądku:P

Mucias gracias, że chciało Ci się przeczytać:)

 

Слава Україні!

Nowa Fantastyka