- Opowiadanie: NoWhereMan - Kiedy przyjdą podpalić dom

Kiedy przyjdą podpalić dom

Mój pierwszy opublikowany w e-zinie tekst. A że stało się w nieobecnym już Szortalu an wynos nr 56 z początki 2018, postanowiłem zwrócić go  światu tu, na portalu. W końcu bez tutejszych porad by nie powstał ;)

Inspiracją do treści szorta była poprzedzająca noc filmowa, gdzie królowała klasa i gatunek filmów, które niechbnie rozpoznacie po przeczytaniu.

Życzę miłej lektury :)

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Kiedy przyjdą podpalić dom

– Połączenie za dwie minuty! – zakomunikował przez głośnik porucznik Sił Kosmicznych.

Niemal natychmiast pokój konferencyjny zaczął zapełniać się oficjelami. Zastępcy dowódców wszystkich rodzajów sił zbrojnych, podsekretarze departamentów – na końcu przyszedł wiceprezydent. Rosły czarnoskóry mężczyzna o stalowym spojrzeniu podszedł do stołu i usiadł u jego szczytu. Poczekał, aż podadzą mu tablet i zaczął przeglądać astromapę.

– Minuta do połączenia!

Wiceprezydent spojrzał na zebranych. Co chwila ktoś wycierał spocone dłonie w mundur lub garnitur albo odbywał nerwowe konsultacje z asystentami.

– Pięć sekund.

Wszyscy umilkli. Oświetlenie pociemniało, gdy uruchomił się projektor holograficzny na środku stołu. Ukazał twarz młodej, przerażonej kobiety. Przełknęła ślinę i próbowała coś powiedzieć, ale strzał z lasera wypalił jej twarz.

Nerwowy szum przeszedł między zgromadzonymi. Kamera zmieniła położenie i ukazała pokryte bliznami oblicze starego mężczyzny, którego szyję owijała chusta z napisem „Krew i Honor dla WRM”.

– Wierzę, że nie muszę się przedstawiać, wiceprezydencie Peturra – powiedział z uśmiechem.

Czarnoskóry mężczyzna oparł łokcie na stole i podparł dłońmi podbródek. Kątem oka spojrzał na jednego z podsekretarzy pokazującego mu na ekranie tabletu dane rozmówcy.

– Nie, nie musi pan, panie Olustaja.

– Świetnie. W takim razie wie pan, że nie będę się cackał. – Starzec zapalił cygaro. – Mam waszego prezydenta z rodziną, cały sztab generalny, kody do relatywistycznych rakiet. Centralne stanowisko dowodzenia Zjednoczonych Narodów Ziemi jest w całości pod moją kontrolą.

Wypuścił dymek i kontynuował:

– Więc teraz słuchajcie mnie uważnie. Macie wycofać ziemskie jednostki kosmiczne ze strefy zdemilitaryzowanej przy Wolnej Republice Marsa. Ponadto nie będziecie ingerować, gdy jej siły rozpoczną proces zjednoczeniowy z sąsiednim Królestwem Deimosa.

Ponownie zaciągnął się.

– Naturalnie nie musicie tego robić. Możecie powiedzieć „nie”, ale wtedy… – Olustaja zawiesił głos. – Zacznę od zabijania zakładników. Najpierw generałowie, potem wasi sekretarze. A na koniec… Na koniec zostawię prezydenta. I specjalnie postawię go przed kamerą, żebyście mogli dokładnie obejrzeć jego śmierć.

– Rozumiem. – Wiceprezydent wyprostował się. – Nie czekaj więc i zrób to.

Olustaja zamrugał kilka razy.

– Słucha…

– Słyszałeś mnie wyraźnie – powiedział Peturra. – Z łaski swojej, zamiast ciągnąć to przedstawienie, zabij zakładników.

Terroryście wypadło cygaro z ust.

– Kurwa, cykora dostałeś – rzucił wiceprezydent. – Dawaj kogoś przed kamerę, na przykład sekretarz obrony. Nie znoszę suki. Odstrzel jej łeb.

– Pan chyba nie rozumie…

– Ależ doskonale rozumiem. Postanowiłeś ofiarować Wolną Republikę Marsa na talerzu, dając casus belli do ostatecznego zmiecenia jej z mapy kosmosu. – Wiceprezydent rozłożył ręce. – Chłopie, dostałbyś medal, gdyby nie to, że będę musiał po wszystkim skazać cię na krzesło elektryczne.

– Ale prezydent…

– Ty myślisz, że państwo to jakiś gang? Od czego mamy linię sukcesji? I propagandę, by tę śmierć zaprząc do celów politycznych?

Terrorysta wytarł ręce w spodnie.

– Zmieciemy Marsa tak szybko, że ciało prezydenta nie zdąży upaść na podłogę – dopowiedział Peturra i cmoknął na koniec.

– Ciągle mam relatywistyczne rakiety ­– wybąkał terrorysta.

– I rozumiem, że uzyskasz do nich dostęp torturami? Za dużo filmów się naoglądałeś? – Wiceprezydent wybuchął śmiechem. – Zmieniliśmy kody zaraz po ataku.

– Zhakujemy je!

– Mam nadzieję, że jesteście gotowi czekać całą wieczność, bo podobno tyle zajmuje złamanie kodu opartego na nowoczesnych algorytmach. A i tak jedynie wydałbyś rozkaz, którego nikt by nie wykonał.

Ustawiona na śledzenie twarzy kamera zmieniła położenie, gdy Olustaja usiadł. Patrzył w podłogę, co chwila przecierając oczy.

– Ja…

– No i co dalej? Skończ tę farsę i zabij zakładników. – Peturra uniósł tablet z wyświetloną astromapą, na której widać było czerwone strzałki wskazujące Marsa. – Czy ktoś jednak odciął ci jaja?

 

***

 

– Mam potwierdzenie, terroryści poddali się – oznajmił przez głośnik porucznik Sił Kosmicznych.

Pierwszy wstał jeden z młodszych podsekretarzy, głośno krzycząc:

– Tak!

Gratulacjom nie było końca. Relacje prasowe pokazywały uwolnionych zakładników, prezydenta oraz pojmanych terrorystów.

– Dobrze poszło – przyznał jeden z generałów. – Skąd pan wiedział, że plan wypali?

– Nie wiedziałem. – Peturra zamknął grę strategiczną, którą miał przez cały czas włączoną na tablecie. – Po prostu podjąłem ryzyko.

– Jakie?

– Że zuchwali terroryści są jak kiepscy scenarzyści. Nigdy nie robią dokładnego „riserczu”.

Koniec

Komentarze

Cześć!

 

Całkiem zabawny szorcik. Może nie pokładałem się ze śmiechu, ale kilka zwrotów (w tym puenta) wyszło bardzo dobrze.

Tylko co z tymi kosmonazistami? Cele wskazują raczej na jakichś “separatystów”, ale może coś mi umknęło. ;P

 

Czytało się płynnie, bo i napisane porządnie. Tu bym jedynie wprowadził drobne zmiany:

– I rozumiem, że uzyskasz do nich dostęp torturami? Za dużo filmów się naoglądałeś? – Wiceprezydent wybuchł śmiechem. – Zmieniliśmy kody zaraz po ataku.

Pozdrawiam!

"Kozy mają mnie w nosie, a psy na ogonie." T. Rałowski

Witaj.

Też wypisałam sobie zdanie, które podał mój Przedmówca:

Zmieniliśmy kody zaraz ataku.

 

Tekst mocny, ubawiłam się niesamowicie i zawsze tak mam przy filmach, w których w momencie ekstremalnym, kiedy jedna strona powinna paść na kolana i błagać o litość, ona nie tyle, że tego nie robi, to jeszcze zaczyna z zimną krwią i kamienną twarzą (wiadomo, czyją, wedle znanego przysłowia) grozić przeciwnikom, nie ustępując nawet na krok. Ostatnio, pamiętam, miałam podobne odczucia podczas oglądania wstrząsającego filmu “Okup”, poprzednio – “”Człowiek w ogniu”.

Świetny tekst! :)

 

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Ciekawy pomysł, dobre wykonanie, interesująca intryga, a wszystko to w “szortalowej” miniaturze”, w której, jeżeli dobrze pamiętam, obowiązywał limit tysiąca pięciuset znaków za spacjami. Ciekawe nawiązanie do tytułu znanego wiersza Broniewskiego.

Dobra robota.

Jedyna uwagą, którą mam, dotyczy trzeciego zdania. Chyba jednak w szczycie stołu, bo w obecnym szyku zdania wychodzi, że wiceprezydent usiadł był sobie na stole. Leciutko chyba trzeba byłoby to zdanie zmodyfikować… Jednakże zakładam, że takowa poprawka zostanie poczyniona, a jeżeli tak, miniatura jest jak najbardziej “biblioteczna”.

Pozdrówka.

FilipWij i Bruce

Dzięki za przeczytanie i wyłapanie tego błędu :)

Tylko co z tymi kosmonazistami? Cele wskazują raczej na jakichś “separatystów”, ale może coś mi umknęło. ;P

W domyśle miał być jakiś nacjonalista z Marsa, ale kto go tam wie, jakie on miał poglądy. Połowa tych terrorystów z filmów sensacyjnych klasy B i C ma tak bezsensowne żądania, że głowa boli ;)

ubawiłam się niesamowicie i zawsze tak mam przy filmach, w których w momencie ekstremalnym, kiedy jedna strona powinna paść na kolana i błagać o litość, ona nie tyle, że tego nie robi, to jeszcze zaczyna z zimną krwią i kamienną twarzą

Właśnie to mnie często irytowało w kinie akcji lat 90, że takie postawy należały raczej do wyjątków. Gdyby nie szczęście w postaci Bohatera Filmu, który samodzielnie kładzie terrorystów rękami, nogami i bronią, to by ci biedni rządzący wychodzili na błaznów. Ale wiadomo – inaczej nie byłoby fabuły filmu ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

RogerRedeye

Dzięki za klika i uwagę.

Faktycznie, na szczycie to raczej potoczne określenie. Z tego, co znalazłem, powinno być “u szczytu stołu”, ale też do końca nie jestem pewien.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

I ja bardzo dziękuję, pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Pisząc komentarz, nie sprawdzałem prawidłowego zwrotu, ale faktycznie, z internetowych rozważań, wydaje się, że całkowicie profesjonalnych, wynika, że zwrot “ u szczytu stołu” jest jak najbardziej właściwy i chyba jednie prawidłowy. Ciekawe, sam trochę znowuż się douczyłem, może się kiedyś przyda.

Pozdrawiam.

Przyszło mi jeszcze do głowy, że zahaczyłeś o arcyciekawą tematykę. :)

W sumie powstało dość dużo filmów, w których zakładnikiem jest prezydent. Nie tylko USA, choć – zazwyczaj. :)

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Przeczytałem. Fajne :)

RogerRedeye

Stąd wniosek, że człowiek zawsze się czegoś uczy.

 

Bruce

I wtedy najczęściej wychodzi, jak mocno twórcy nie znają ani łańcucha dowodzenia ani tego, jakie wojsko ma procedury :D

 

Homar

Cieszę się, że się podobało :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

I wtedy najczęściej wychodzi, jak mocno twórcy nie znają ani łańcucha dowodzenia ani tego, jakie wojsko ma procedury :D

Zgadzam się.yes

Pozdrawiam. 

Pecunia non olet

Nie ma miękkiej gry! 

Bardzo fajne.

Dzięki za komentarz, Ambush i cieszę się, że przypadło do gustu :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

No, i tak się skutecznie negocjuje z terrorystami. Fajne, bo lubię, jak źli zostają ukarani. A wiceprezydent to chyba akurat faktycznie ma najmniej powodów, żeby za wszelką cenę utrzymać prezydenta przy życiu.

Moim zdaniem “u szczytu stołu”.

Babska logika rządzi!

Dzięki za komentarz i klika, Finklo.

No, i tak się skutecznie negocjuje z terrorystami. Fajne, bo lubię, jak źli zostają ukarani. A wiceprezydent to chyba akurat faktycznie ma najmniej powodów, żeby za wszelką cenę utrzymać prezydenta przy życiu.

I wbrew “riserczowi” strony przeciwnej :D

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dobre choć nieco krótkie. Ciekawy twist i podejście wprowadzające do oklepanego motywu powiew świeżości. Słyszałem o pomyśle, aby strzelać do zakładnika np. w rękę lub nogę aby uniemożliwić terroryście skuteczne nim poruszanie/zarządzanie, ale to jest już kolejny level :)

Klik do B.

Pozdrawiam!

Dzięki za komentarz i klika, Edwardzie Pitowski! :)

Słyszałem o pomyśle, aby strzelać do zakładnika np. w rękę lub nogę aby uniemożliwić terroryście skuteczne nim poruszanie/zarządzanie, ale to jest już kolejny level :)

Pomysł ostry, bo nawet lekka rana może oznaczać dla cywila spore rany. No, chyba że żyjemy w świecie Holllywoodu albo mówimy o draśnięciach ;)

Choć z drugiej strony, jak zauważyła Finkla, wiceprezydent mógł z każdego rezultatu ukręcić coś dobrego dla siebie.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Takich filmów?

 zaczął zapełniać się

Zaczął się zapełniać. A czemu sami zastępcy?

 Rosły, czarnoskóry mężczyzna

Przecinek zbędny.

 Poczekał, aż podadzą

Aliteracja.

 Co chwila ktoś wycierał spocone dłonie w mundur lub garnitur albo odbywał nerwowe konsultacje z asystentami.

Hmm.

 Oświetlenie przyciemniało

Pociemniało, albo przyciemniło się.

 Przełknęła ślinę i próbowała coś powiedzieć, ale strzał z lasera wypalił jej twarz.

 Nerwowy szum przeszedł między zgromadzonymi.

???

 którego szyję owijała chusta z napisem „Krew i Honor dla WRM”.

Który było widać mimo tego owijania…

 podparł rękami podbródek

A tu akurat "dłońmi".

spojrzał na jednego z podsekretarzy pokazującego mu na ekranie tabletu dane rozmówcy

Podsekretarzy, pokazującego. Ale w ogóle przeformułowałabym.

 odpalił cygaro

Zapalił. Jeśli odpalił, to od czegoś.

 Centralne stanowisko dowodzenia Zjednoczonych Narodów Ziemi jest w całości pod moją kontrolą.

Aha. Brawa dla ZNZ.

 Królestwem Deimosa

483,05 km² wg. Wikipedii. Ponad czterysta razy za mało… a, może źle to odczytuję.

 Ponownie zaciągnął się.

A co un taki kresowy, a? Zaciągnął się ponownie.

 Zacznę od zabijania zakładników

Aliteracja.

 Z łaski swojej, zamiast ciągnąć to przedstawienie, zabij zakładników.

Z terrorystami się nie negocjuje! yes

 Postanowiłeś ofiarować Wolną Republikę Marsa na talerzu, dając casus belli do ostatecznego zmiecenia jej z mapy kosmosu.

Że wuteef? Ofiarować komu? "Casus belli" to dosłownie "powód do wojny", czyli masz powód do wojny do zmiecenia. Ojj…

 propagandę, by tę śmierć zaprząc do celów politycznych

No, nie wiem. Polityk, więc może i tak gadać…

 dopowiedział Peturra, cmokając na koniec

Dopowiedział i cmoknął. Nie zrobił tych dwóch rzeczy naraz.

 uzyskasz do nich dostęp torturami

?

 A i tak jedynie wydałbyś rozkaz

Hmm.

strzałki wskazujące na Marsa

Strzałki wskazujące Marsa.

 Że tak zuchwali terroryści są jak kiepscy scenarzyści

"Tak" wycięłabym.

 

 

Dobre! Kapeńkę cyniczne, ale dowcip pierwsza klasa. Uśmiechnęłam się. Tak cynicznie i półgębkiem :)

Połowa tych terrorystów z filmów sensacyjnych klasy B i C ma tak bezsensowne żądania, że głowa boli ;)

Połowa? To nie chodzi o sensowne żądania, to chodzi o to, żeby Stallone mógł krwią nachlapać XD

 I wtedy najczęściej wychodzi, jak mocno twórcy nie znają ani łańcucha dowodzenia ani tego, jakie wojsko ma procedury :D

Ja nie znam, ale o tym nie piszę XD

 Dobre choć nieco krótkie.

Akurat długość jest w punkt. Dłuższe musiałbyś dopychać watą. To jest dowcip, a one powinny być do przeczytania w pół godzinki, maksimum.

 Choć z drugiej strony, jak zauważyła Finkla, wiceprezydent mógł z każdego rezultatu ukręcić coś dobrego dla siebie.

Win-win!

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Cześć!

 

Zacne, trzymające w napięciu (w drugiej połowie) i z humorem. W sam raz na przerwę. Nurtuje mnie tylko, kto blefował… Czytało się jednym tchem, bardzo sprawnie napisane.

 

Pozdrawiam!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Proste, a solidne. Dobrze się czyta, choć spodziewałem się choć odrobinę mocniejszego finału :)

 

Mam problem z zawieszeniem niewiary przy tym szorcie. Czytam go bardziej jako żart/ tekst z zabarwieniem humorystycznym niż coś realistycznego/ na poważnie. Czytało się dobrze.

Nie rozumiem, dlaczego informujesz czytelnika o tym, że wiceprezydent jest czarnoskóry (i to dwukrotnie). Jakie to ma znaczenie?

Dream big.

Dzięki wszystkim za przeczytanie i komentarze :)

 

Tarnina

Połowa? To nie chodzi o sensowne żądania, to chodzi o to, żeby Stallone mógł krwią nachlapać XD

Dokładnie :) Choć czasem mogliby się pokusić o coś ciekawszego :) Bo w efekcie mamy :)

 Centralne stanowisko dowodzenia Zjednoczonych Narodów Ziemi jest w całości pod moją kontrolą.

Aha. Brawa dla ZNZ.

 

Krar85

Nurtuje mnie tylko, kto blefował…

Wiceprezydent. Choć kto go wie ;)

 

Dogsdumpling

Czytam go bardziej jako żart/ tekst z zabarwieniem humorystycznym niż coś realistycznego/ na poważnie.

Dobrze do tego podeszłaś. Stąd też dodałem tag “humor” ;) Tekst definitywnie nie powinien być brany na super poważnie. Tak jak filmy, z których inspiracji powstał :)

Nie rozumiem, dlaczego informujesz czytelnika o tym, że wiceprezydent jest czarnoskóry (i to dwukrotnie). Jakie to ma znaczenie?

Żadne. To młody ja, lubiący nadmiar przymiotników :P Mam nadzieję, że trzy lata temu udało mi się to chociaż trochę ukrócić.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Nie spojrzałam na tagi. Brawo ja XD

Dream big.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Przeczytałem na jednym wdechu. Chłód i opanowanie wiceprezydenta przywiodło mi na myśl jeden wiersz Szymona Słomczyńskiego, który traktował o słynnym fińskim snajperze:

 

Praktyka

 

Utonie ironia. Utrzyma się wysoki ton, zwięzłość

snajpera, przejrzysty komunikat:

 

– Jak się panu, panie Häyhä, udało ustrzelić w wojnie

zimowej siedmiuset żołnierzy Armii Czerwonej?

 

– Praktyka.

 

Krótko mówiąc: kawał dobrego szorta! :)

Siemanko, 

 

Krótko, fajnie i z humorem, choć mam wrażenie, że wszyscy terroryści, którzy przeczytają to opowiadanie poczują się urażeni, do jakich miękiszonów się ich sprowadza ;p

Zawsze coś da się poprawić

Terroryści są miękiszonami. Są rozkapryszonymi bachorami, które robią fochy. Po prostu zamiast się drzeć i walić pięściami w podłogę, robią bomby.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Takie negocjacje, to ja rozumiem :) Super, bardzo podobał mi się ten szort.

Pozdrawiam

Crucis, Kulosław i Ramshiri

Dzięki za przeczytanie i cieszę się, że szorciak przypadł do gustu :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

No taka całkiem zabawna opowiastka :)

I po co to było?

Cześć!

 

Tekst całkiem zabawny, jak się pomyśli o scenach negocjacji z filmów i budowanego w ten sposób napięcia. Odpowiedź wiceprezydenta mnie zaskoczyła, a to duży plus. Gdyby tak łatwo dało się pokonać wszystkich terrorystów, to byłoby fajnie.

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

SyfAlicella

Dzięki za przeczytanie i cieszę się, że przypadło do gustu.

 

Gdyby tak łatwo dało się pokonać wszystkich terrorystów, to byłoby fajnie.

Wielu uważa, że rakieta między oczy wystarcza ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

To trochę tak, jak z medycyną – gdyby nie to, że pacjent ma przeżyć, dałoby się wyleczyć wszystko.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Pokazałeś sytuację budzącą grozę i przez pewien czas utrzymałeś napięcie, by na koniec je rozładować i zostawić czytelnika z uśmiechem zadowolenia. ;)

 

Wi­ce­pre­zy­dent wy­bu­chął śmie­chem. → Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka