- Opowiadanie: Finkla - Kiedy Fizyka bierze urlop

Kiedy Fizyka bierze urlop

Obawiam się, że trochę za dużo nawciskałam tu skutków tytulikowego urlopu. Ale nie mogłam się powstrzymać... Zapraszam do lektury i chwalenia naszego świata, bo mogliśmy trafić na coś o wiele gorszego. ;-)

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Kiedy Fizyka bierze urlop

Zanosiło się na kolejne relaksująco nudne i przewidywalne popołudnie w Pałacu Nauk Wszelakich wypełnione ploteczkami i przechwałkami. Dopóki…

– Napiłabym się kawy – westchnęła z rozmarzeniem Frenologia. – Takiej mocnej, ze świeżo palonych ziaren. Z trzema łyżeczkami cukru…

– Fizyczna, słyszałaś? – zapytała Eugenika.

Obydwie wybuchnęły śmiechem, który zamarł im na ustach, kiedy zobaczyły minę i pociemniałe z gniewu oczy Fizyki wstającej ze swojego ulubionego fotela.

– Ej, ja tylko żartowałam – szepnęła Eugenika, ale adresatka chyba w ogóle jej nie usłyszała. Wymaszerowała z olbrzymiego salonu, trzaskając drzwiami.

Wróciła po kilku minutach z filiżanką parującej kawy w ręku. Utrzymanie płynu w temperaturze wrzenia nie stanowiło dla niej najmniejszego problemu. Podobnie jak wtłoczenie go pod ciśnieniem do gardła Frenologii. Dwie pikosekundy później odwróciła proces wypalania filiżanki, uformowała wilgotną glinę w kształt grotu, zamieniła w ceramikę inżynierską i cisnęła w Eugenikę.

Ofiara ataku wyłącznie swojemu nadzwyczajnemu refleksowi zawdzięczała fakt, że zdążyła zacząć unik i pocisk nie trafił jej w serce, tylko przebił płuco. Fizyka tymczasem grzmotnęła spodeczkiem o archimedesowski parkiet z marmuru w trzech kolorach, aż naczynie rozprysło się na tysiąc kawałków.

Wszystko potoczyło się tak błyskawicznie, że nikt (oprócz Eugeniki) nie zdołał zareagować. Dopiero po chwili poszkodowane zaczęły wrzeszczeć z bólu, księżniczka Topologia skrzywiła się i ukradkiem zrobiła dziurkę w liściu grotu, a Medycyna oraz jej liczne córki rzuciły się na ratunek koleżankom. Wkrótce zapanował taki rozgardiasz, że nikt nie zauważył zniknięcia Fizyki.

 

→ΩБ

 

Błoga nieświadomość nie trwała długo – Fizyka najwyraźniej zabrała swoje prawa i w Pałacu Nauk Wszelakich (oraz w całym Świecie Idei) nastały trudne czasy. Niewyobrażalnie trudne.

Stałe fizyczne oszalały i, zamiast trzymać się odwiecznych wartości, pulsowały beztrosko lub – o zgrozo! – zmieniały się skokowo i chaotycznie. W Pałacu nie ostało się nic pewnego – szacowna dębowa szafa potrafiła znienacka kopnąć prądem, gazy szlachetne krystalizowały w piecu kuchennym lub na potęgę reagowały z platynowcami, lustra pokazywały pryszcze w mikroskopowym powiększeniu lub widok z okien po drugiej stronie budynku, magnesy miewały od jednego do pięciu biegunów…

Architektura pilnowała, żeby Pałac się nie rozleciał. Biologia i jej potomkinie harowały w szklarniach, ogrodach oraz stajniach, by utrzymać przy życiu rośliny i inwentarz. Chociaż po parce, do rozrodu, kiedy Fizyka już wróci.

Ale mijały dni, a Fizyka nie wracała.

 

∂ħλ

 

Jednocześnie toczyły się poszukiwania uciekinierki.

Po tygodniu badania nieba Astronomia oznajmiła:

– Nie ma jej na żadnej gwieździe. Wszystkie poruszają się nieprzewidywalnie. Planety krążą po orbitach nieregularnych, kwadratowych, wielokątnych albo gwieździstych. Wypatrzyłam dwa przypadki pentagramów. Niektóre w ogóle nie trzymają się ekliptyk…

– Na miejscu Fizyki, gdybym nie chciała być znaleziona, utrzymywałabym chaos także w swoim najbliższym otoczeniu – odpowiedziała Logika. – A zresztą, pewna jesteś prędkości światła, o Niebieska?

Genetyka do spółki z Mikrobiologią stworzyły wszędobylskie bakterie, które pod wpływem kontaktu z wybranymi fragmentami DNA Fizyki wytwarzały błękitną poświatę. Geografia przeszukała cały Świat Idei. Niestety, jedyne miejsca z wypatrywaną bioluminescencją znajdowały się w Pałacu i jego okolicy. Apartamenty Fizyki wręcz świeciły na niebiesko, w jej ulubionych zakamarkach też było całkiem jasno, ale na tym koniec.

 

∏ωΞ

 

– Uważam, że Fizyka przeniosła się do Świata Materii – powiedziała Psychologia któregoś dnia.

To stwarzało poważny problem. W Świecie Idei wszystkie nauki dysponowały największą siłą, poza nim nie byłyby w stanie prowadzić skutecznych poszukiwań. Biologia kategorycznie zabroniła wypuszczania bioluminescencyjnych bakterii w jakimkolwiek innym świecie.

– Nie zdołamy nad nimi zapanować – upierała się, a wiele nauk się z nią zgadzało.

– Załóżmy, że schroniła się w małej, otwartej gospodarce z płynnym kursem walutowym – podsunęła Ekonomia.

Reszta rozważań zginęła bezpotomnie w wybuchu śmiechu.

 

∞ﬡШ

 

Nikt nie mógł normalnie pracować. Jakakolwiek empiria stała się drogą przez mękę, a doświadczenia straciły rację bytu. Jeszcze Królowa, Filozofia czy inne nauki teoretyczne były w stanie coś zdziałać, jednak bez większych przełomów.

Sprzątaniem nikt już się nie przejmował. Na szczęście entropia od czasu do czasu spontanicznie malała.

Pewnego wtorkowego poranka ołówek Matematyki po raz kolejny odmówił współpracy. Tym razem rysik, zamiast zostawiać ślad na papierze, rozsypywał się w biały pył.

– A niech to hesjan obrzeżony! – syknęła Królowa ze złością. – Jestem za stara, żeby przeprowadzać takie dowody w pamięci!

Dla rozrywki i uspokojenia nerwów zaczęła zliczać sposoby, na jakie może zawieść ołówek. Grafit się rozsypuje, zaczyna wrzeć, staje się diamentem, zmienia kolor na biały lub bezbarwny. To już pięć. Ołówek robi się za ciężki, by go unieść, albo wprost przeciwnie – przy braku grawitacji od naciśnięcia na papier człowiek frunie pod sufit, całkiem nie po królewsku przeklinając i majtając nogami. Tarcie znika lub robi się za duże, aż kartka się dziurawi. Drewniana oprawka wiotczeje lub spala się w powietrzu jak świeczka. Ołówek rozpływa w atramentowy kleks z żółtą, pełną drzazg obwódką. To już dziesięć. Zaczyna wydzielać fetor zgniłego mięsa, aż trzeba go zamknąć w hermetycznym pudełku, rysik wypada… Zastanowiła się, czy ten przypadek powinien się liczyć. Przecież wtedy pisała dalej, gołym grafitem. Strasznie pobrudziła sobie rękę, plamy porobiły się smoliste, bardzo trudne do wywabienia, ale lemat dokończyła. Matematyka westchnęła i dała sobie spokój z rachunkami. I tak, zanim Fizyka wróci, ołówek wymyśli jeszcze wiele sposobów na uprzykrzanie życia. Żeby wreszcie wróciła… Jak długo można się obrażać za głupi żart?

Trafiały się również zabawne lub piękne efekty. Wszystkich świadków zachwyciły pomarańczowe bąbelki w kształcie gwiazdek w szklance wody sodowej należącej do księżniczki Probabilistyki. Nieprzewidywalny smak potraw stał się podstawą nowej gry hazardowej. Śmiesznie wyglądało, gdy po zamieszaniu kawy i wyjęciu łyżeczki zwisała z niej brunatna kropla o objętości filiżanki. Albo kiedy jedwab nagle zrobił się przezroczysty, posyłając spłonione nauki do szaf na poszukiwanie wełnianych ubrań…

Gdyby chociaż rozchybotane warunki utrzymywały się tylko w Pałacu Nauk Wszelakich, ewentualnie w okolicy… Ale nie! Nie było dnia, żeby do komnaty audiencyjnej nie docierały delegacje z innych pałaców i zamków – wynalazków, technik, sportów… I każde poselstwo stanowczo żądało tego samego. Dyplomacja i Psychologia z coraz większym trudem koiły wzburzone emocje. Od wizyty przedstawicielki Pałacu Sztuk Pięknych Psychologia budziła się po nocach z okropnym krzykiem. To wizje baletnic spadających na skutek lokalnych kaprysów grawitacji i łamiących kości prześladowały ją w koszmarach. Ambasadorka Retoryka bardzo plastycznie opisała, jak ostre drzazgi kości udowej przebijają skórę, jak pachnie krew wsiąkająca w pełne kurzu szpary między deskami sceny, strach widzów, którzy bali się podejść, by wyciągnąć wrzeszczące i mdlejące z bólu dziewczyny z niebezpiecznego obszaru… Acz kości same się zrosną. Kiedyś… Matematyką bardziej wstrząsnęła wizja starzejących się w błyskawicznym tempie płócien. Albo na odwrót – antycznych bezcennych rzeźb młodniejących w oczach. Brrr!

Mijały tygodnie, a Fizyka nie wracała.

 

≈ħε

 

Nie pracował już nikt, czyje wysiłki nie były niezbędne do utrzymania pałacu w normalnym kształcie, zaś jego mieszkańców przy życiu. A najprostsza wegetacja stała się zadaniem nie lada. Dzikie skoki ciśnienia doprowadziły do wielu przypadków choroby kesonowej. Ściany i stropy to doskonale izolowały termicznie, to znów przewodziły ciepło lepiej niż aluminium w starych dobrych czasach. Kołdry i ubrania wcale nie zachowywały się lepiej…

Pewnego środowego popołudnia Filologii Angielskiej popijana właśnie herbata (wprawdzie akurat smakowała chrzanem i wanilią, ale drugie imię zobowiązuje) rzuciła się na twarz jak jakiś agresywny kot, a potem wcisnęła do płuc. Natychmiast ściągnięta Pulmonologia ledwie biedaczkę odratowała.

Ortopedia z Chirurgią też miały pełne ręce roboty, dopóki nauki nie przyzwyczaiły się do ostrożnego sprawdzania, jaki aktualnie jest współczynnik tarcia, zanim postawiły stopę na schodach.

Sam pałac również ucierpiał. Bajecznie kolorowy witraż w południowej klatce schodowej, ten przedstawiający fraktale, spłynął po ścianach i przemienił się w brunatne plamy na podłodze. Meble co i rusz zyskiwały miękkość i elastyczność, a potem zastygały w brzydkich i bezużytecznych kształtach.

Mimo licznych przeszkód, nauki odnotowały jakieś sukcesy. Po przeszukaniu całego Świata Idei trzeba było pogodzić się z hipotezą Psychologii i przyjąć, że Fizyka uciekła do Świata Materii. W kooperacji z mieszkańcami Wieży Wynalazków oraz Pałacu Techniki opracowano sposób na komunikację z Fizyką.

W pasie planetoid między orbitami Marsa i Jowisza skonstruowano ogromny radioteleskop i wysłano komunikat. Ludzie na Ziemi jeszcze nie byli w stanie go odebrać, a jeśli nawet, to na pewno nie zinterpretować poprawnie, ale Fizyka nie powinna go przeoczyć. Wiadomość zawierała prośbę o jak najszybszy powrót oraz obietnicę braku konsekwencji. Komunikat powtarzano co kilkanaście godzin, aby każdy kontynent (a przynajmniej każdy zamieszkały) na pewno dostał swoją szansę i to o różnych porach dnia.

Mijały miesiące, a Fizyka nie wracała.

 

Ω∙Б

 

Wreszcie nadszedł telegram od uciekinierki:

 

MOGE WROCIC STOP MAM WARUNEK STOP EUGENIKA I FRENOLOGIA MUSZA ZNIKNAC Z PALACU

 

Królowa nie zastanawiała się ani chwili. Żadna z umęczonych niestabilnością nauk nawet nie pomyślała o protestach. Po dwóch godzinach (Logistyka, kiedy miała ochotę, potrafiła naprawdę błyskawicznie spakować walizki i zorganizować transport do Ogrodu Pseudonauk) radioteleskop zaczął nadawać nową wiadomość: „E. i F. juz nie maja statusu nauk. Nie mieszkaja w palacu. Wracaj prosze”.

Zaczęło się długie oczekiwanie.

Wreszcie, po około tygodniu od wysłania nowego komunikatu, w pałacu rozległ się entuzjastyczny krzyk Optyki:

– Błękitne światełko na horyzoncie! Północny zachód!

Wszystkie nauki, które akurat nie były przykute gipsem do łóżek, rzuciły się do wieży Astronomii, skąd rozciągał się najlepszy widok. Rzeczywiście, na widnokręgu majaczył słaby poblask, który z minuty na minutę nabierał mocy.

– No proszę! Moje bakterie natychmiast ją wykryły! Dzielne maluszki – puszyła się Mikrobiologia.

– Babcia wreszcie raczyła się pokazać – mamrotała Elektrostatyka.

Jednak w większości głów dominowała myśl: „już niedługo ten koszmar się skończy!”.

– Chodźmy na dziedziniec ją przywitać – zaproponowała Psychologia.

– Zabraniam! – odpowiedziała Matematyka. – Zero stawiania się w pozycji petentów. Każda z nas ma swoją godność i nie musimy od razu demonstrować, jak mocno nadszarpnęło ją lewitowanie pod sufitem albo tuzin wywrotek na śliskim betonie.

– Nie ma nic złego w okazywaniu radości na widok córy marnotrawnej – sprzeciwiła się Teologia.

– Zadecydowałam – ucięła Królowa. – Jeśli masz ochotę nadstawiać drugi policzek, zrobisz to prywatnie i w cztery oczy.

Najpierw pojedynczo, potem coraz liczniejszymi grupkami nauki zaczęły schodzić do hallu, zanim Matematyka zdążyła zabronić i tego. Czekały ze wzrokiem wbitym w drzwi wejściowe, obmyślając powitanie. Ale wszystkie wyrazy radości czy dezaprobaty zamarły im na ustach, kiedy w końcu klamka się poruszyła, a w drzwiach stanęła Fizyka.

Po chwili podbiegły do niej Ginekologia i Położnictwo.

– Który to miesiąc? – spytała Ginekologia, delikatnie kładąc rękę na brzuchu.

– Trzydziesty ósmy tydzień.

– Wiedziałam! – Psychologia klasnęła z radości. – Wiedziałam, że znajdziesz sobie kochanka!

Od czasu do czasu któraś z nauk udawała się do Świata Materii i tam wybierała interesującego mężczyznę, z którym dzieliła wiedzę i łoże. W ten sposób ludzie zyskiwali geniusza, po kilku miesiącach rodziła się nowa gałąź nauki, a w pałacowej Galerii Kochanków zawieszano portret szczęśliwego ojca. Na ogół niewiele lat później ten sam obraz trafiał do podręczników. Okres nieobecności przyszłej matki przyjęło się nazywać urlopem poczęciowym.

– Pozwól, że zdejmę ci płaszcz – szeptało Położnictwo. – I druga ręka, o tak. A teraz zaprowadzimy cię do twojego ulubionego fotela. Masz ochotę na jakieś szczególne danie? Jak się czujesz?

Ginekologia i Położnictwo ujęły Fizykę pod ręce i powiodły w stronę salonu. Za nimi uformowała się procesja przyszłych ciotek i kuzynek.

Czoło pochodu już wchodziło do salonu, kiedy współczynnik tarcia raptownie zmalał. Tylko dzięki wprawie Ginekologii i Położnictwa oraz usłużnej futrynie Fizyka utrzymała się na nogach.

– Ale jak to?! – pisnęła Logika, kurczowo trzymając się komody. – Myślałam, że po twoim powrocie wszystko znormalnieje!

– Och! – zdziwiła się Fizyka, na siłę przywracając zwyczajne tarcie. – Nie naprostowałyście moich praw?

– My miałybyśmy to zrobić?! – wysyczała Algezjologia. – Niby jak?!

– Wystarczyło złożyć spodeczek, który rozbiłam przed podróżą. Przecież nie zostawiłabym was w takiej okropnej sytuacji bez możliwości wyjścia. – Fizyka z ulgą usiadła. – Tak się nie da żyć. Wy naprawdę nic z nim nie zrobiłyście! – skonstatowała ze zdziwieniem. – Pod meblami ciągle jeszcze leży kilka odłamków, wyczuwam je. Nie wyobrażam sobie, jak to wytrzymywałyście. Toż to koszmar! Co wy sobie teraz o mnie myślicie? Odsapnę chwilę i wszystko poskła… – Nagle skuliła się, złapała za brzuch i jęknęła. – Albo i nie.

– Zaczęło się! – wrzasnęła Ginekologia. – Musisz przejść do apartamentów Medycyny!

– Lepiej nie – zawahało się Położnictwo. – Nie wiadomo, co jeszcze może się rozwalić po drodze. Zaraz przyprowadzę wózek!

 

○τ→

 

Drzwi sali porodowej zatrzasnęły się z przytłumionym łupnięciem. Do salonu wparowała Balistyka uzbrojona w małą zmiotkę przywiązaną do laski podwędzonej Geriatrii. Zaczęła sobie przypominać, gdzie dokładnie stała Fizyka pamiętnego popołudnia, jakim gestem cisnęła spodek, w którą stronę… Potem padała plackiem przed wytypowanymi sofami, szafkami i komódkami, próbując wygarnąć spod nich rozmaite śmieci.

Uzbierała siedem odłamków spodeczka. Z triumfem rzuciła je na podołek Archeologii i poleciła:

– Zobacz, czy coś do siebie pasuje!

– Idę do swojej pracowni i sprawdzę, co da się zrobić. Przyślijcie do mnie Kryminalistykę.

Kawałki do siebie nie pasowały, ale samo ich zgromadzenie w jednym miejscu ustabilizowało temperaturę i ciśnienie. W serca nauk wstąpiła nowa nadzieja. Sejsmologia, Stratygrafia i Paleontologia w podskokach (grawitacja nadal wariowała) popędziły na śmietnik, w myślach dziękując wszystkim bóstwom, że nikt nie miał głowy do wywożenia odpadków gdzieś dalej.

Przed zmrokiem znaleziono większość odłamków. Wszystkie trafiły do pracowni Archeologii, na wielki stół, przy którym siedziały we dwie z Kryminalistyką. Pozostałe nauki, które akurat nie miały nic do roboty, tłoczyły się dookoła i to wstrzymywały oddechy, to okrzykami i westchnieniami zachwytu witały dołączenie następnego kawałeczka i krok w stronę normalności.

Odłamki wydawały się same pragnąć połączenia. Kryminalistyka twierdziła, że przyciągają się leciutko jak bardzo słabe magnesy. Prawa fizyczne z każdą minutą wracały do normy.

Pozostała jeszcze garstka czekających na dołączenie kawałków, kiedy do pomieszczenia wkroczyła Ginekologia.

– Tu jesteście! Szukam was po całym pałacu. To dziewczynka – zakończyła z dziwną niepewnością w głosie.

– Też mi nowina! – prychnęła Logika.

– Ale jakaś nietypowa… Boję się, że ciąża albo poród w tych strasznych warunkach zaszkodziły dziecku. W którymś momencie grawitacja zniknęła. Fizyka robiła, co mogła, ale podczas skurczów nie miała już głowy do pilnowania świata…

– Sama jest sobie winna – burknęła Logika. – I większość ciąży spędziła w Świecie Materii. Jak się objawia nietypowość dziecka?

– No, różnie… – zawahała się Ginekologia. – Na przykład waga dziewczynki się zmienia. Raz trzy dziewięćset pięćdziesiąt, za chwilę znowu trzy czterysta… Puls też oscyluje. A jak owijałam maleństwo w becik, to wydawało mi się, że na moment w ogóle zniknęło.

– Fenomenalne! – ucieszyła się księżniczka Statystyka. – Muszę to obejrzeć! Zaprowadź mnie!

Statystyka wróciła po kilkunastu minutach.

– Coś wspaniałego. Waga dziecka ma rozkład normalny, z wartością oczekiwaną trzy kilogramy siedemset dwadzieścia pięć gramów. Odchylenie standardowe w przybliżeniu dwieście dwadzieścia osiem gramów. Jeszcze czegoś takiego nie widziałam.

– A jak Fizyka dała jej na imię? – zainteresowała się Genealogia.

– Też Fizyka. Mówię wam, to niezwykłe dziecko. Złapało mnie za palec, a nagle łapka mu zniknęła. Ale cały czas czułam, że mnie trzyma i ściska…

– A na drugie? – dopytywała się Genealogia.

– Nie mogę sobie przypomnieć. Jakoś dziwacznie, do niczego niepodobnie… – Statystyka zmarszczyła brwi i zagapiła się na monotonny krajobraz za oknem. – Już wiem! Kwantowa!

Koniec

Komentarze

Powitać Jurka Zanaisa. :-)

Szybko idziesz, pierwszy komentarz Twój.

Babska logika rządzi!

Chronologicznie nie idę, a akurat odświeżyłem stronę i miałem parę minut ;)

A, chyba że tak.

Babska logika rządzi!

Cudne. Miś rozbawiony

Teraz będzie inaczej postrzegał różne nauki z Fizyką na czele.

Ma tylko jedną wątpliwość. Królowa to nie Matematyka?

Dzięki, Koalo. :-)

Cieszę się, że rozbawiłam Misia, aż zrobił fikołka.

Królowa to Matematyka. W opku traktuję te słowa jak synonimy.

Babska logika rządzi!

Miś był tak rozbawiony, że zobaczył coś czego nie było. Po czytaniu powtórnym na spokojnie, chociaż z bananem na pysku, wstydzi się swojej wątpliwości w Twoją znajomość hierarchii. blush

Taaa, łzy, choćby i ze śmiechu potrafią zmienić Optykę. ;-)

Babska logika rządzi!

 

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Powitać Jurkę Irkę. :-)

No to żury mi się odliczyły.

Babska logika rządzi!

Ależ Ty szbciutko reagujesz :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Różnie bywa. Teraz trochę się zagapiłam…

Babska logika rządzi!

Dwa drobiazgi nurtujące misia:

Biologia wraz z potomkiniami harowały

Miś ma wątpliwości, czy nie byłoby lepiej: Biologia wraz z potomkiniami harowała albo Biologia i jej potomkinie harowały

Z kolei w tym:

Medycyna wraz z licznymi córkami rzuciły się na ratunek koleżankom.

miś widziałby zmianę  y na a. Ale jest tylko misiem i się nie zna.

 

W całym opowiadaniu autorka z dużą znajomością, w żartobliwej formie, pokazała potencjalne skutki

nie działania znanych powszechnie praw fizyki. Miś pozwoli sobie wyrazić opinię, że to opowiadanie powinno być obowiązkową/zalecaną lekturą w szkołach na lekcjach fizyki. Zdaniem misia to wystarcza do polecenia tekstu do biblioteki NF. Klik :)

 

 

 

Dziękuję Misiowi za klika. :-)

No, nie jestem pewna tej liczby. Wydaje mi się, że obie wersje są dopuszczalne: X z Y coś zrobili, X z Y coś zrobił. Ale bardziej podoba mi się pierwsza. Na wszelki wypadek zmienię tak, żeby nie budziło wątpliwości.

No, bez praw fizyki mielibyśmy przerąbane. A obawiam się, że o większości skutków nawet nie pomyślałam, a jeszcze większa większość w ogóle nie mieści mi się w głowie. Bo na przykład gwiazdy pewnie by się widowiskowo rozwaliły przy pierwszym wahnięciu jakiejś ważnej dla nich stałej. A co by się stało z czarnymi dziurami, z nagimi osobliwościami na dnach tych studni? Strach się bać.

Babska logika rządzi!

I jest, jutro przeczytam, dzisiaj już „klapię”, ale podmienione gwiazdki – cudne. <3

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

OK, Asylum. Trzymam za słowa i czekam do jutra. Mnie też już się oczy zamykają… Dobranoc.

Babska logika rządzi!

Misiowi nie mieści się w głowie, że nie mógłby się pożywić eukaliptusem, bo by spadł i bez tarcia nie mógł się wdrapać na drzewko. :)

No, tak się nie da żyć. Nawet gdyby liście spadły razem z Misiem, to może się okazać, że po drodze wyschły na wiór albo wyparowały. Albo smakują jak stek z emu…

Babska logika rządzi!

A jak smakuje taki stek? laugh

Nie wiem, ale na pewno inaczej niż eukaliptus. :-)

Babska logika rządzi!

Przyjemne i pomysłowe opko :)

Można przewidzieć, co Fizyka urodzi, ale to nie o zagadkę tu przecież chodzi, a o ciekawy świat z upersonifikowanymi naukami. I światotwórstwo trzeba tutaj pochwalić, bo jest zbudowane na dość prostych zasadach, ale stwarza wiele możliwości do innych opowieści (co się dzieje z wygnanymi naukami? co gdyby nastąpił zamach stanu detronizujący Królową?).

Żądania Fizyki jak najbardziej słuszne (#muremzafizyka), ale z narracyjnego punktu widzenia trochę za łatwo Eugenika i Frenologia zostały wygnane. Przydałby się przynajmniej jakiś szybki sąd nad nimi.

Czy znaki w przerwach między kolejnymi częściami opka znaczą coś konkretnego czy to zabałaganiony wynik pomieszania praw po zniknięciu Fizyki?

Dziękuję, PanieDomingo. :-)

Kim jest najmłodsza córeczka Fizyki, podaję otwartym tekstem.

Wygnane nauki zazwyczaj znajdują schronienie w Zamku Paranauk.

Szybki sąd, powiadasz? Może i tak, ale wszystkie nauki były tak spragnione powrotu do normalności, że nie dałoby się znaleźć advocatus diaboli, a bez tego to trochę kpina z sądu. Procesualistyka nigdy by się na to nie zgodziła.

Zamach stanu? To mogłoby być ciekawe… Ale kogo widzisz w roli zamachowca? Przewagi Matematyki raczej nikt nie kwestionuje, a nauki (z definicji) głupie nie są…

Znaki to taki chaos różnych symboli, które można spotkać w fizyce, a nie będących zwyczajnymi łacińskimi literami. Nie doszukiwałabym się w tym żadnego przesłania.

Babska logika rządzi!

Zamach stanu? To mogłoby być ciekawe… Ale kogo widzisz w roli zamachowca? Przewagi Matematyki raczej nikt nie kwestionuje, a nauki (z definicji) głupie nie są…

Pseudonauka, która zdołał na chwilę omamić naukę i dostać się do pałacu? Zdarza się, że czasopisma naukowe publikują pseudonaukę, fałszywe badania itd. (najsłynniejszy chyba przykład Andrew Wakefielda i artykułu o związku szczepionek z autyzmem; z polskiego podwórka parę lat temu profesor skorzystał z primaaprilisowego wywiadu jako podstawę uzasadnienia swoich tez w artykule naukowym o chrzcie Polski), więc może odbić się od tego?

Hmmm. Ale związek między szczepionkami a autyzmem nigdy nie miał statusu nauki. Widocznie wtedy Wakcynologia chorowała albo miała kaca. ;-) Takie drobne ludzkie wpadki nie mają wpływu na życie w Pałacu Nauk Wszelakich.

Wygnanie z Pałacu to raczej takie przypadki jak Astrologia – niegdyś całkiem poważna i szacowna nauka, obecnie dział w kolorowych gazetkach.

Babska logika rządzi!

Jestem i ciągle jeszcze uwodzę Zachwyt z Radością, aby zbyt szybko mi nie uciekli. :-) Mają towarzyszyć mi do końca dnia, a nie udać się w inne okolice. xd

Zabawne, pełne uśmiechu opko, naturalnie tragedię też zauważyłam, ale dobrze im tak za trzymanie „wiadomo kogo” jako pełnoprawnych nauk.

Nijakich omsknięć czy kiksów nie zauważyłam. W jednym przypadku się zawahalam i dwa razy zdanie przeczytałam, ale doszłam do wniosku, że  wg mnie jest  ok.

Przypomniało mi się opko Szyszkowego o wykładzie i tablicy, też kapitalne.

 

 Nad gwiazdkami trochę pogłówkowałam, ale zestawienia były jakby z innych parafii plus działania, więc dałam sobie na „wstrzymanie”, choć z dużą przyjemnością rozpoznawałam i w zdumieniu się pogrążałam, w ilu to znaczeniach symbole mogą być wykorzystywane. Wszystko jest umowne i konkretne zarazem. ;-)

 

Skarżypytuję i lecę nominować. Bardzo chciałabym, aby i takie opowiadania znalazły się kiedyś w antologii, bo są inne i piękne.

 

Czy już pisałam, że może dałoby radę, jakąś serię opowiadań napisać? Z tego też mogłaby być. Losy dziecięcia, jego wychowywania  w Pałacu Nauk Wszelakich, a i jeszcze jej mateczka. Oj, mogło by się dziać. <3

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dzięki, Asylum. :-)

Szczerze życzę Ci, żeby Zachwyt z Radością zostały jak najdłużej. :-)

Cieszę się, że opko uśmiechnęło. Tym razem humor jest celowy. Można się śmiać i ja to popieram. ;-)

Zestawienia symboli używanych niekiedy w fizyce są przypadkowe. Przynajmniej tak mi się wydaje. Co do ich uniwersalności – co zrobisz? – pojęć w różnych naukach mnóstwo, często gęsto prawa zapisuje się wzorami i bez jednoznakowego skrótu byłoby ciężko.

Z nominacją to chyba przesada, nie wydaje mi się, że to piórkowy tekst.

Obawiam się, że losy dziecięcia nie będą lekkie – nikt dziewuszki tak naprawdę nie rozumie. Nawet matka chyba ma z tym problem. A już Pedagogika to całkiem przez nią osiwieje…

Babska logika rządzi!

Zastanawiałam się nad nominacją, nie myśl przypadkiem, że nie nie poświęciłam temu koniecznej dozy namysłu. I tak, wiem, że inny rodzaj tekstów jest nominowany, również wiem, że gdybym zapytała Ciebie, czy mogę, napisałabyś – raczej nie warto, ponieważ jest zwyczajną opowiastką, więc tym razem postanowiłam się sprzeciwić – sama stanęłam wbrew, tj. pójść za sobą, upodobaniem. Zobaczymy, jeśli naturalnie nie masz nic przeciwko temu?

Misię, jest mega zabawne z bardzo dobrym pomysłem, akcją, anturażem. Zachwyca mnie!

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cieszę się, że nominacja nie była “na spontanie”. Nie no, nie zabraniałabym. Między “nie warto” a “nie rób tego” jest spora różnica. Gdyby jakimś cudem opko uzbierało resztę głosów, to pewnie dostałabym 8 NIE od Loży. Ale hej, dodatkowi czytelnicy z wypasionymi komentarzami to jednak zawsze coś pozytywnego.

Pomysł stanowi proste następstwo tytułu. Ode mnie jest humor, dystans, podejście, mrużenie oczu i jeżdżenie po różnych naukach. ;-)

Babska logika rządzi!

I to jest kapitalne, jak się ślizgasz pomiędzy nimi. A tytuł boski, zapowiada to, co ma.  ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ale tytuł nie ja wymyślałam. :-)

Babska logika rządzi!

Historia napisana bardzo solidnie. Poziom ironii i absurdu pod ładną kontrolą, jak przy piciu herbatki z filologią angielską. 

Końcowy twist kapitalny, uśmiechnęło zdrowo. :)

Bardzo, bardzo fajnie – i pomysł z rozwiązaniem tematu konkursowego zdecydowanie powyżej średniej forumowej. 

Jest dobrze, pozdrawiam!

Nie betuję tekstów ze względu na brak czasu.

Dziękuję, Silverze. :-) Czy wolisz “Advencie”?

Tutaj to właśnie mogłam spuścić ironię z łańcucha. Nie powiem, przyjemne doświadczenie. ;-)

Cieszę się, że uśmiechnęło. A zdrowie zawsze się przyda. Miło, że widzisz tyle zalet.

Babska logika rządzi!

Tytuł wzięłaś i treść w punkt. ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ale mam wrażenie, że leciałam z treścią po linii najmniejszego oporu.

Babska logika rządzi!

Leciałaś, ale nadążałam bez kłopotu.  Fajnie, gdy tytuł zapowiada treść, a ona jest ciekawa. Zaskakuje i wypatrujesz jako czytelnik, co się jeszcze zdarzy, dumasz, jak się zakończy. Zaskakujesz. Fizykujesz, antropomorfizujesz. Jest dramat, komedia, absurd i realność.  Wszystkie smaki. xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Zaczynam się zastanawiać, czy Ty aby na pewno czytałaś ten tekst, który ja napisałam. ;-) Ale nie protestuję, bynajmniej. Cieszę się, że tyle rzeczy tu znalazłaś.

Babska logika rządzi!

Fajny pomysł na personalizację nauk. W pierwszej części trochę brakowało mi może bohatera przez pryzmat którego mógłbym oglądać to co się dzieje. Ale za to twist z ciążą (i skąd się biorą geniusze) bardzo to wynagradza, tak samo jak puenta.

Podobało mi się też jak wykorzystywałaś nauki (np. Kryminalistyka i Archeologia) by zajmowały się złożeniem spodeczka. Bardzo dobry pomysł :)

Podsumowując bardzo dobra lektura na niedzielny poranek :)

 

Mała drobnostka:

zadaniem nie lada

A nie lepiej by było:

nie lada zadaniem

Dziękuję, Edwardzie. :-)

Miło mi, że pomysł się spodobał.

No, bohaterem miała być nieobecna Fizyka. Można na nią narzekać, ale bez niej to dopiero kłopot…

Jest tyle ciekawych nauk, a każda do czegoś służy. Ja tylko czasami wyszukiwałam, jak się nazywa kandydatka do rozwiązania danego problemu. ;-)

Szyk. Hmmm, nie widzę różnicy. Dlaczego uważasz, że Twoja wersja będzie lepsza?

Babska logika rządzi!

Jakiejś różnicy dużej to nie ma. Po prostu wydaje mi się że raczej mówi się że coś jest “nie lada zadaniem” a nie “zadaniem nie lada”. Ale jak nie widzisz różnicy to swobodnie zignoruj :)

No to zignoruję. Wydaje mi się, że moja wersja bardziej akcentuje trudność. Jak różnica między “było to trudne zadanie” a “było to zadanie trudne”.

Babska logika rządzi!

Fajny, lekki tekst z humorem naprawdę dobrej jakości, w dodatku oparty na dość ciekawym pomyśle. Ponieważ dobry humor bardzo sobie cenię to nawet nie zamierzam tu jakoś specjalnie narzekać.

Nie za długie to opowiadanie, więc nie zdążało znużyć przyjętą konwencją. Fabuły ciut mniej, ale to niejako wpisuje się w koncept na tekst, w dodatku dobrze pasuje w tym przypadku do gatunku. Stworzyłaś sobie fajną przestrzeń, żeby się pobawić urlopem Fizyki i rzeczywiście tej przyjemnej zabawy jest tu całkiem sporo. Trochę może momentami to opowiadanie wydaje się zbyt “bierne”, bo większość tekstu to jednak nakreślenie “mikrozagłady” powstałej w wyniku zniknięcia bohaterki, ale – jak pisałem – całość wypada na tyle fajnie, że nawet nie czuję potrzeby, żeby przesadnie na to narzekać.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Dzięki, CM-ie. :-)

Miałam nadzieję, że humorem Cię kupię.

Pomysł wydaje mi się raczej prosty, ale fajnie, że Ci przypasował. Dobrze, że nie zdążyłam znudzić.

Babska logika rządzi!

Cześć!

 

Nice! Oj, uśmiałem się przy tym tekście. Bardzo pomysłowa kreacja świata, z mnóstwem przyjemnego humoru i dużą dawką “hard s-f” ;-) Pomysł ze zniknięciem fizyki oraz jej nieoczekiwanym powrotem robi robotę, a od momentu z ciążą to już wręcz kabaret się robi. Lekkie, przyjemne, mocno fizyczne, ale w bardzo przyjemny sposób (taki skłaniający do myślenia, a nie odstraszający). Bardzo mi podeszło w to niedzielne popołudnie.

 

3P dla Ciebie: Pozdrawiam, Polecam i Powodzenia w konkursie!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Dzięki, krarze. :-)

Fajnie, że się uśmiałeś.

No nie! Jesteś pewien, że magnes z pięcioma biegunami to hard sf? Przy czymś takim elektromagnetyzm nie ma sensu, może najprostszy silnik by zadziałał, ale nawet tego nie jestem pewna. A jak by wyglądało pole elektromagnetyczne, to boję się sobie wyobrażać…

Tak, miało być wesoło, przyjemnie i z sympatią o fizyce. Bez niej w ogóle by nas nie było.

A pomysł właściwie nie mój, tylko Jurków – zwyczajnie wynikał z tytułu.

Babska logika rządzi!

@CM i @Krar85

Miś zdziwiony, że podobało się Wam i wypunktowaliście zalety tego żartobliwego ostrzeżenia, co by było, gdyby Fizyki nie było, a o klikach zapomnieliście. wink

Autorko wybacz, że miś się wtrąca, ale taki jest prosty zwierzak smiley

Misiu, spokojnie, ludzie klikali i zgłaszali do Biblio. Już mam sześć klików, w tym trzy w drodze. ;-)

Babska logika rządzi!

Miś się cieszy. Ma pytanie. Czy wiesz może, gdzie Radość i Zachwyt przebywają, gdy nie skaczą od jednego do drugiego czytelnika? W końcu kiedyś zmęczenie bierze górę. Czy mają swoje leże, o które nie musiała by się martwić Architektura? 

Radość i Zachwyt mogą się znudzić, ale nigdy się nie męczą. Nie potrzebują leża, bo zawsze znajdzie się ktoś gotów otworzyć przed nimi serce i mózg.

Babska logika rządzi!

Mi bardziej chodziło o proste i wyczerpujące pokazanie mnogości zjawisk, które wrzucamy do worka o nazwie fizyka. Tarcie, przewodzenie ciepła, sztywność, temperatura, skorzystałaś z bardzo szerokiego wachlarza a jednocześnie tekst nie jest przeładowany w negatywnym tego słowa znaczeniu. A określenia “hard s-f” użyłem by dyskretnie nawiązać do wyzwania. Jak tam, deska już znaleziona? ;-)

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Oj, bo to jest ogromniasty wór. W sumie, worki matematyki czy biologii wcale nie są mniejsze…

Bałam się, że trochę jednak przeładowałam tekst wzmiankami, co jeszcze mogło się skiepścić w tej afizycznej wolnej amerykance. Ale jak już coś interesującego wymyśliłam, to żal było nie pokazać. Z bólem serca odpuściłam sterty neutrin leżące na parapetach po zderzeniu z szybą…

Hard sf. No, przyszło mi coś dzisiaj do głowy. Obracam, deliberuję, oglądam z różnych kątów…

Babska logika rządzi!

Utwory jak dzieciaki opuszczają swoich rodzicieli, więc – tak. :-) Przeczytałam. <3

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum, wstrzymaj konie. Jeszcze daleko do czytania. ;-)

Babska logika rządzi!

Dobrze bawiłem się przy fragmentach, w których przedstawione są konsekwencje tytułowego urlopu. Przyjemny, dobrze przemyślany tekst, a przy tym ładny popis erudycji. Tylko dlaczego filologia angielska nie jest tutaj co najmniej jakąś wicekrólową, czy kimś takim, ja się pytam?!

Pozdrawiam!

Dzięki, Adamie. :-)

Miło, że się bawiłeś i znalazłeś tyle zalet.

To, że w jakimś kraju rządzi królowa, jeszcze nie oznacza, że nauka o jego literaturze jest najważniejsza. Królowa jest tylko jedna! Za to księżniczek mnóstwo – wspominam o Topologii, ale jeszcze są Geometria, Algebra i mnóstwo innych.

Babska logika rządzi!

Królowa jest tylko jedna!

Wiem, wiem. Tak się tylko naokoło naigrywam z samego siebie – gdzieś tam w głębi serca marzę, żeby tzw. ,,humanistyka" była równie poważana jak matematyka, fizyka czy inne równie piękne, co praktyczne nauki :)

No, niestety. Nawet Mickiewicz przy pisaniu “Pana Tadeusza” musiał liczyć sylaby, numerować księgi itd. A matematyka bez polskiego czy jakiegokolwiek innego języka sobie poradzi. Ergo: ona ważniejsza. ;-p

Pociesz się, że za moich czasów matura z polskiego była obowiązkowa, z matematyki opcjonalna, a z fizyki to chyba nikt w naszym liceum nie zdawał…

Babska logika rządzi!

Witaj.

Jestem oniemiała z zachwytu! Mocno bałam się tu zajrzeć, bo z fizyki jestem słaba, a obawiałam się mnóstwa teorii i meganaukowych wywodów, z których niczego nie zrozumiem.blush

Opowiadanie po prostu mnie powaliło! I pomysł, i greka, i fabuła, i dialogi, i humor! Brawa!yes 

 

Żartując… Tak sobie myślę, że rozgardiasz był w dużym stopniu spowodowany brakiem w Pałacu Sędziwej Historii. laugh

 

Klikam, pozdrawiam i życzę serdecznie powodzenia w konkursie. :)

Pecunia non olet

Dzięki, Bruce. :-)

Cieszę się, że dostarczyłam takich pozytywnych wrażeń.

Nie sztuka opowiedzieć o jakimś problemie tak, żeby prawie nikt nie zrozumiał. Sztuka wyjaśnić tak, żeby prawie każdy zakumał. Wierzę w to i staram się unikać górnolotnych wywodów gdziekolwiek. Za rekord uważam sytuację, kiedy mniej więcej dwuletnia chrześnica zapytała: “Ciocia, a dlaczego wszystko spada na ziemię?”. Ale jakoś tam dałam radę.

Ależ Historia mieszka w tym pałacu, tylko jakoś nie było okazji, żeby o niej wspomnieć. Przecież Archeologia nie wynurzyła się z morskiej piany, toż to córka Historii jest!

Babska logika rządzi!

Zdecydowanie popieram takie podejście do pisanych opowiadań. :)

Brawa dla Chrześnicy za rezolutność. :)

Wiem, wiem, żartowałam oczywiście, “nauczycielka życia” zawsze się gdzieś-tam ukryje. :)

 

Pozdrawiam, serdecznie i raz jeszcze gratuluję pomysłu. yessmiley

Pecunia non olet

Teraz to już duża dziewczynka. Jeszcze trochę i będzie miała lekcje fizyki…

Pomysł właściwie nie mój – z tytułu wyniknął.

Babska logika rządzi!

smiley

Tytuł to jedna rzecz, ale wykuć z niego świetny, pomysłowy tekst, to całkiem inna sprawa. wink

Pecunia non olet

Chyba dobrze mi idzie kreowanie światów, to i ze Światem Idei jakoś się udało. :-)

Babska logika rządzi!

Jak najbardziej. A to niełatwe. :)

W dodatku często czytam stopkę Irki-Luz i myślę, że Twój tekst rzeczywiście dostarcza sporo pozytywnych wrażeń, skojarzeń, a tym bardziej – niesie “coś optymistycznego” właśnie. :)

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Raczej tak. Nawet nieobecność Fizyki doprowadziła do powstania czegoś jeśli nie dobrego, to przynajmniej ciekawego. :-) Czyli problemów było mnóstwo, ale wszystko dobrze się skończyło. Na szczęście nie tak łatwo ukatrupić naukę, a i specjaliści z każdej dziedziny prawie zawsze pod ręką.

Babska logika rządzi!

JaJakoFizyk, musiałem rozpocząć “Tytuliki” od tego tekstu.

Na dzisiaj, na teraz, mam dwie uwagi:

Po pierwsze, zauroczyłaś mnie rozmachem wyobraźni.

Po drugie, nie potrafię wybaczyć Ci tych dwóch pikosekund.

Przeczytam jeszcze ze dwa razy i obiecuję, że tu wrócę. 

Jeśli komuś się wydaje, że mnie tu nie ma, to spieszę powiadomić, że mu się wydaje.

Dziękuję, Fizyku. :-)

Mam nadzieję, że początek nie był zły.

Ale co Ci się nie podoba w pikosekundach?

Zawsze zapraszam.

Babska logika rządzi!

Jakem już napisał, bardzo mnie uraczyłaś skutkami urlopu Fizyki i absolutnie nie odczuwałem ich nadmiaru.

Jednak to, czym uwiodło mnie to opowiadanie, to trzy kamienie milowe:

– Wygnanie eugeniki i frenologii z pałacu.

– Ciąża Fizyki i jej przyczyny.

– Dziecko Fizyki.

Przepięknie wymyślone, sprawnie zrealizowane, miodzio!

 

A teraz marudzenie:

Założyłem, że dopóki Fizyka jest w pałacu, to obowiązują jej prawa.

W dwie pikosekundy światło przebywa 0.6 milimetra – czytając, czułem, że to bardzo mało czasu na zrobienie czegokolwiek – i to właśnie mi się nie podobało. W drugim czytaniu, zwróciłem jednak uwagę na słowo “później”, co zmienia całkowicie kontekst i jest ok.

Ale jednak… Fizyka odwróciła nieodwracalny proces wypalania filiżanki. A co, odwróciła, bo mogła. 

Jeśli komuś się wydaje, że mnie tu nie ma, to spieszę powiadomić, że mu się wydaje.

Te dwie laski nie zasłużyły sobie na status prawdziwych nauk. Prędzej czy później komuś musiały podpaść.

Przyczyny ciąży raczej standardowe – mężczyzna i kobieta, wspólne łóżko… ;-)

A córeczka jakoś mi przypasowała do tego całego bałaganu.

Pikosekundy. No, a kto zabroni Fizyce zwolnić czas? Ona mogła dowolnie zawieszać i naginać swoje prawa. I na odwrót – jak wszystko było skiepszczone, to mogła na siłę unormować tarcie. Chyba że ją skurcze mocno dekoncentrowały… Wiesz, to nie jest znany nam Świat Materii, tylko Świat Idei – nauki są silniejsze. U nas już takie sztuczki by nie przeszły. Materia jest strasznie konserwatywna. ;-)

Babska logika rządzi!

Przyznam, że miałam zagwozdkę i trochę się zastanawiałam co napisać.

Nie ukrywam, że niestety mi się nie spodobało, ale spory wpływ mają tu moje preferencje czytelnicze. To przysłowiowo “nie boja bajka”. Postaram się jednak być w miarę obiektywna, bo są w sumie dwa elementy, na które chciałabym zwrócić uwagę:

– “przegadanie”, wydaje mi się, że opowiadanie mogłoby być znacznie krótsze i nie straciłaby na tym całość; bardzo dużo masz tutaj opisów tego, co działo się gdy nie było Fizyki i one w pewnym momencie mnie znużyły (jak dla mnie nie wnosiły aż tak wiele informacji względem swojej długości);

– nie przekonał mnie rozbity spodeczek, jakoś nie kupuję wersji, że nikt by na to nie wpadł przez co najmniej 34 tygodnie (długość ciąży Fizyki).

 

Spodobał mi się za to zamysł rodzenia nowej nauki, to był fajny smaczek.

Dziękuję, Shanti. :-)

No, jest pierwszy niezadowolony czytelnik. Sami usatysfakcjonowani w końcu zaczynają wyglądać podejrzanie.

Tak, zdaję sobie sprawę, że tych opisów rzeczy i stałych , które zawiodły, jest mnóstwo. Uprzedzam nawet w przedmowie. Ale jak już wymyśliłam kolejny sposób na uprzykrzenie naukom życia, to żal było go nie pokazać… Owszem, te wzmianki nie wnoszą wiele nowego. Pokazują tylko, że to również przyszło mi do głowy i że to również jest fizyka…

Spodeczek. No, wszyscy założyli, że rozhulane prawa to skutek nieobecności Fizyki. A jak już znasz odpowiedź na pytanie, to nie szukasz drugiej, co nie? Tak to sobie wymyśliłam.

Babska logika rządzi!

Cześć!

 

No po prostu świetne :). Niesamowicie pograłaś naukami, choć momentami zastanawiałam się, czy nie jest ich tu trochę za dużo. Kolejne nieszczęścia spadające na pałac były bardzo pomysłowe, ale niektóre wydały mi się nieco zbyt złożone, jak na przykład cuchnący ołówek. I w sumie chemia wśród szanownego grona nauk się nie pojawiła. 

Pomysł na narodziny nowej nauki bardzo mi się spodobał, a motyw ze spodeczkiem to w sumie takie “najciemniej pod latarnią”. Trochę szkoda wygnanych nauk, bo tak naprawdę nic złego nie zrobiły, a ostatecznie Fizyka i tak wybyła na podryw ;).

 

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Dzięki, Alicello. :-)

Cieszę się, że tekst Ci przypasował.

Pałac Nauk Wszelakich, to używałam, której tylko mogłam. Chemia w tekście się nie pojawia, ale w Pałacu na pewno mieszka.

Czy Eugenika i Frenologia nic złego nie zrobiły? Można dyskutować. Przede wszystkim – nie były prawdziwymi naukami i aktualnie takiego statusu im się nie przyznaje. W opku nie umiały się zachować i próbowały poniżyć jedną z najstarszych i najbardziej szacownych nauk. Nie piszę dokładnie, kto tam Fizyce wpadł w oko i w jakich okolicznościach do tego doszło. Raczej w momencie tłuczenia spodeczka nie myślała o facetach.

Babska logika rządzi!

Świetne opowiadanie, zabawne pomysłowe, ciepłe. Czytało się je z przyjemnością i uśmiechem na ustach 

Dziękuję, MPJ. :-)

Miło, że rozbawiło i widzisz w nim same zalety.

Babska logika rządzi!

Świetnie Ci to wyszło :). Jest i zabawnie i ciekawie, bo przecież nie wiadomo co stało się z Fizyką. Fajnie wykorzystałaś poszczególne “panie”. Pomysłowe wyjaśnienie powstawania nowych nauk i ich prekursorów.

Dzięki, Monique. :-)

Fajnie, że dobrze wyszło. No, tytuł narzucał nieobecność Fizyki, więc nie mogłam posłać narratora razem z nią. Chociaż, teraz widzę, że można go było zinterpretować inaczej i właśnie pokazać, co się działo na urlopie. Ale to już byłby wykład albo erotyka…

Babska logika rządzi!

Ale to już byłby wykład albo erotyka…

smiley

:-)

Babska logika rządzi!

Bardzo ciekawe wykorzystanie tytułu. Odpowiadanie z odpowiednio wyważoną dawką homoru podane w bardzo przyjemny i błyskotliwy sposób. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Dziękuję, Morgiano. :-)

Cieszę się, że znalazłaś tyle zalet, a tekst sprawił przyjemność.

Babska logika rządzi!

Cześć, Finklo!

 

Nie wiem, czy Netflix chciałby to ekranizować, Położnictwo nieco uratowało parytety, ale może chociaż z Balistyki zrobić faceta…

No i przydałoby się jeszcze przegnać precz Astrologię, Numerologię i Homeopatię. Chyba że już się kiszą na jakimś dołku, ale jeśli ojczulkiem małej Fizyki jest Planck, to powinny się jeszcze wałęsać po Pałacu.

Fajne to :) przyjemnie wleciało do obiadu – na szczęście gołąbki smakowały gołąbkami, bo jeśli byś mi to zepsuła, Finklo, to bym nie wybaczył…

 

Pozdrawiam!

Nie zabijamy piesków w opowiadaniach. Nigdy.

Dzięki, Krokusie. :-)

Na ekranizację się nie nastawiam. I nie mam pojęcia, kto mógłby zagrać Położnictwo. Ja je sobie wyobrażam jako duże dziecko, po którym nie sposób poznać płci. Androgyniczne takie…

Parytety ratuje Marketing. I nie mam pojęcia, jakiej płci są Finanse. Zastanawiam się, czy rachunek różniczkowy to oddzielna gałąź nauki, wtedy też by mieszkał w Pałacu i poprawiał proporcje.

A jeśli idzie o parytet ras, to Chemia Organiczna jest czarna jak węgiel. ;-)

Nie pamiętam, kiedy Astrologia i Numerologia wyprowadziły się z Pałacu. Nie wiem, jak z Homeopatią, może to gdzieś jest traktowane jak nauka…

Fajnie, że fajne. :-)

Masz farta, że mieszkasz i jesz w Świecie Materii. No i narodziny Kwantowej to już jakiś czas temu nastąpiły.

Babska logika rządzi!

Sympatyczne.

 

Uśmiechałem się podczas lektury i wzdychałem na przemian. Bo z jednej strony opisujesz perypetie nauk w sposób lekki i zabawny, z drugiej strony ta marudna część mnie ciągle mi mamrotała w ucho, że “to tak nie powinno wyglądać” – bo czemu zawsze zmienia się tylko jedna stała fizyczna, a zmiany te są takie proste? Czemu materia zwyczajnie się nie rozpadła wobec braku oddziaływań między atomami, a czas nie zacznie cofać lub całkiem przestanie istnieć? Ja wiem, całkowity brak zasad jest zwyczajnie niewyobrażalny. Ale szept w uchu pozostał.

No i pozostaje jeszcze zagadka – czemu Fizykę tak ubodła prośba, choćby i obcesowa, o kawę? Żeby od razu taka dama z takim fochem?

 

Mimo całego mojego marudzenia – opowieść ubawiła mnie setnie. Moje uznanie.

 

EDIT

Naszła mnie jeszcze niepokojąco sugestywna myśl, co się musiało dziać przy poczęciu bioetyki, chemii fizycznej czy innej ekonomi politycznej…

Dziękuję, None. :-)

Czemu materia się nie rozpadła? Primo, wtedy nie byłoby reszty opowieści. Secundo, akcja dzieje się w Świecie Idei, a je nie tak łatwo rozwalić na części pierwsze mniejsze od elektronów. Tertio, wspominam, że niektóre nauki pracują przy utrzymaniu najbliższego otoczenia w formie – Architektura czuwa nad Pałacem, Biologia nad ogrodami i zwierzętami. One aktywnie i na siłę pilnują, żeby w ich działce najważniejsze prawa jednak jako tako działały.

O cofającym się czasie piszę w jednym momencie – że odmładzał antyczne dzieła sztuki.

Prośba o kawę. Wiesz, gdyby to zostało sformułowane: “Fizyko, moja droga, mogłabyś zrobić mi kawę? Taką dobrą, jak tylko ty potrafisz?”, to nic by się nie stało. Fizykę wkurzyło to pogardliwe: “Fizyczna, słyszałaś?”. To bardzo stara, szacowna i ważna nauka jest, a tu jakaś siusiumajtka tak się zwraca… I jeszcze uważa, że to śmieszne.

Cieszę się, że ubawiłam.

 

Edytka: Nie, poczęcia jednak wyglądały standardowo. To potem, przy wychowaniu dziecka “matka chrzestna”, po której dostało imię, bardzo się angażowała w edukację.

Babska logika rządzi!

Czemu materia się nie rozpadła? Primo, wtedy nie byłoby reszty opowieści.

I to jest najważniejszy powód. ;)

Prośba o kawę. Wiesz, gdyby to zostało sformułowane: “Fizyko, moja droga, mogłabyś zrobić mi kawę? Taką dobrą, jak tylko ty potrafisz?”, to nic by się nie stało. Fizykę wkurzyło to pogardliwe: “Fizyczna, słyszałaś?”. To bardzo stara, szacowna i ważna nauka jest, a tu jakaś siusiumajtka tak się zwraca… I jeszcze uważa, że to śmieszne.

No niby tak, ale od razu odpowiadać na to agresją i fochem? :P Zwłaszcza, że skutkiem focha obrywa się wszystkim, nie tylko winnym. Ale to oczywiście drobiazg.

Nie, poczęcia jednak wyglądały standardowo. To potem, przy wychowaniu dziecka “matka chrzestna”, po której dostało imię, bardzo się angażowała w edukację.

:(

A już myślałem, że Łomonosow sobie poużywał.

To nie przypadek, że ten powód dostał etykietkę “primo”. ;-)

Fakt, że obrywają wszyscy. Teoretycznie, mogli wcześniej spytać, jak przywrócić normalne prawa i wcześniej poskładać spodeczek. Ale taki był tytuł i jakoś musiałam do tej sytuacji doprowadzić.

O nie, Łomonosow nie ma wstępu do Pałacu. Nie wiem nawet, czy do Świata Idei ktoś wpuścił jego myśli. Niewykluczone, że podsunięto mu fałszywkę. ;-)

Babska logika rządzi!

 

<Detektywa Lowina zapiski z urlopowych sesji czytania „Tytulików”>

Finkla – Kiedy fizyka bierze urlop

Pomysł na ujęcie tematu ujął mnie jak pocałunek na pierwszej randce. 

Pałac pełen samotnych panien? Mhm. Lubią się zabawić? Mhm. Mam wrażenie, że dobrze się poznałbym z Biologią… Mrrr. Może jakaś nowa gałąź nauki by z tego poznawania wyszła? Dobra, koniec bujania w obłokach, czas komentowania. Twoja wyobraźnia przypomina wiewiórkę na haju – biega po ścianach, rozgryza szklanki i całuje orzechy. Przez dwa momenty miałem nawet wrażenie przesytu i odpłynąłem od tekstu. Myślę, że wiesz o których fragmentach mowa: chodzi o wyliczenia dysfunkcji ołówka (ciekawe połączenie słów) i zaraz potem fragment z baletnicami (widziałem podobne sceny, kiedy gromadę najedzonych kleszczy rozjechała cysterna… POP, POP, POP). Na szczęście szybko rzuciłaś koło ratunkowe w postaci ciąży (koło ratunkowe i ciąża… he he… nie). Była akcja i szczęśliwe rozwiązanie (drugie he he…).

Podziwiam zupełnie niespodziewane ujęcie tematu i lekkość pióra. Bawiłem się doskonale.

Zauważyłem jedną literówkę i tyle, więc bardzo solidne wykonanie.

Cud, miód i orzeszki.

 

Dziękuję Jurkowi Zanaisowi i Lowinowi. :-)

Pomysł ujął? Hmmm, mnie to się wydawało strasznie oczywiste. A jak sobie wyobrażałeś tekst o tym tytule? Czytałam w wątku z zasadami, że ludzkość obstawia raczej SF, ale jak to? SF wbrew Fizyce?

Jeśli panien kupa, to już nie są samotne. Ale spragnione mogą być… Zwłaszcza Herpetologia mogłaby spojrzeć z zainteresowaniem na Lowina. A może i Ekologia zawiesiłaby oko.

Urzekający opis mojej wyobraźni. Ale że szklanki się gryzie, a nie połyka w całości?

Fajnie, że rozwiązanie uszczęśliwiło a tekst ubawił (choć z wyjątkami).

Babska logika rządzi!

Ha! 

Pomysł ujął? Hmmm, mnie to się wydawało strasznie oczywiste. A jak sobie wyobrażałeś tekst o tym tytule? Czytałam w wątku z zasadami, że ludzkość obstawia raczej SF, ale jak to? SF wbrew Fizyce?

Tytuł z tyloma możliwościami! Przecież to się nadaje na ironiczne stwierdzenie astronauty, kiedy coś szlag trafił i nie wiadomo czemu. Albo teleturniej, gdzie trzeba przejść przez coś w rodzaju Strefy Strugackich. Mogę tak wymieniać :P

Jeśli panien kupa, to już nie są samotne. Ale spragnione mogą być… Zwłaszcza Herpetologia mogłaby spojrzeć z zainteresowaniem na Lowina. A może i Ekologia zawiesiłaby oko.

Jak to śpiewali: Futrzaste, ogoniaste, liniejące skrycie, ja wszystkie was, samice!

Pałac pełen możliwości…

Urzekający opis mojej wyobraźni. Ale że szklanki się gryzie, a nie połyka w całości?

Żabie może się podobać, co się żabie podoba! Nie spodziewałem się takiego opowiadania i już. Proszę się z żaby nie naśmiewać…

Fajnie, że rozwiązanie uszczęśliwiło a tekst ubawił (choć z wyjątkami).

Nikt (nawet ja) nie jest idealny, ale czasem niewiele brakuje :P

 

 

No widzisz? Tyle fajnych pomysłów, a ja poszłam po linii najmniejszego oporu – spersonifikowałam Fizykę i posłałam na urlop.

Zaiste – Pałac pełen możliwości. I fachowców z każdej dziedziny.

Ależ ja się z żaby nie naśmiewam! Gdzieżbym śmiała!

Ano. Nobody is perfect. I’m nobody. ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo to jest wspaniałe opowiadanie :-D. Świetnie się bawiłam podczas lektury. Pozdrawiam :-)

"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie" C. Ruiz Zafon

Dziękuję, Lothorien. :-)

Cieszę się, że opko przypadło do gustu, a nawet ubawiło.

Babska logika rządzi!

Ten tytuł prosił się o to, żeby potraktować go dosłowanie i tak się stało, a było to potraktowanie bardzo pomysłowe i podane z humorem. Tekst jest bardzo techniczny, ale umiejętnie balansujesz pomiędzy zabawą w “która nauka co teraz zrobi”, a fabułą. Podobało mi się zagranie z Eugeniką i Frenologią, podobało mi się zakończenie. Zabrakło może uściślenia sprawy geniusza, bo to zainteresowało i uleciał w próżnię, ale ogólnie lektura więcej niż zadowalająca.

 

Gratulacje i pozdrawiam!

Dziękuję, Michale. :-)

No, też mi się tak wydawało. A tu Zanaisa tytuł prosił o coś całkiem innego. I to jest fajne, że ludzie są różni. :-)

Z tą zabawą to trochę inaczej – ja wiedziałam, co trzeba zrobić, i szukałam odpowiedniej kandydatki. A jak już wcześniej wspomniałam – fachowców w Pałacu mnóstwo, było z czego wybierać. W sumie, to ciekawe doświadczenie – móc wprowadzać dowolnie dużo bohaterów i nie musieć ich w ogóle przedstawiać.

A co byś chciał uściślić z geniuszem?

Babska logika rządzi!

W sumie, to ciekawe doświadczenie – móc wprowadzać dowolnie dużo bohaterów i nie musieć ich w ogóle przedstawiać.

Prawda? Trochę jak w lemowskim Edenie, gdzie bohaterowie sprowadzeni byli do pełnionej w załodze funkcji (inżynier, geolog itd.), tylko że tutaj sytuacja posunięta jest jeszcze dalej.

 

A co byś chciał uściślić z geniuszem?

No, najważniejsze. Kto jest ojcem!

No. Poszłam dalej niż Lem.

Co do ojcostwa, to waham się między Maksem a Albertem. Taka “Seksmisja” wychodzi. ;-)

Babska logika rządzi!

Faktycznie. Ale wniosek z tego taki, że chyba nadrabiasz zaległości filmowe. W komentarzach pod bodaj moim funtastycznym tekstem twierdziłaś, że “Seksmisji” na oczy nie widziałaś:)

 

A z innej beczki. Nie korciło cię żeby odbić piłeczkę i podrzucić sznownemu jury tytuł: “Kiedy Finkla bierze urlop”?

Nie. “Seksmisję” oglądałam, jako jeden z nielicznych filmów. Nawet lubię (w ogóle komedie Machulskiego dają radę) i sporo pamiętam. Co Stuhr otworzył gębę, to kultowy cytat…

Nie, nie korciło. Za małe ego na takie pomysły. Albo może właśnie za duże – jeszcze by się okazało, że nikt by mojej nieobecności nie zauważył…

Babska logika rządzi!

Znakomity pomysł, Finklo, i takież wykonanie. Czytałam z radością i podziwem dla kwestii, które włożyłaś naukom w usta, że o reszcie zdań nie wspomnę. Pyszne opowiadanie, po prostu palce lizać.

Gratuluję zwycięstwa w konkursie! ;)

 

trzy ki­lo­gra­my sie­dem­set dwa­dzie­ścia pięć gram. → …trzy ki­lo­gra­my sie­dem­set dwa­dzie­ścia pięć gramów.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki, Reg. :-)

Miło mi, że dostrzegłaś tyle zalet i fajnych kwestii.

Wyniki już są, to chyba można powoli wprowadzać poprawki.

Babska logika rządzi!

Serdecznie gratuluję! Zgadzam się, że tekst nie jest typowo piórkowy, bo oparty bardziej o smakowitość opisu świata niż o głębię fabuły i przemyśleń, a nie mam tu jeszcze tyle doświadczenia, abym czuł się na siłach zgłaszać teksty nietypowe. Niemniej zwycięstwo w konkursie osobiście uważam za w pełni zasłużone.

Najładniejszy fragment, moim zdaniem:

Sprzątaniem nikt już się nie przejmował. Szczęście, że entropia od czasu do czasu spontanicznie malała.

Odczułem, jak zresztą już któryś przedmówca, dysonans fabularny przy wygnaniu Frenologii i Eugeniki. Jakoś to zbyt szybko poszło. Zbyt dyktatorskie. Zbyt mało… naukowe.

Drobna wątpliwość tutaj:

księżniczka Topologia skrzywiła się i ukradkiem zrobiła dziurkę w liściu grotu

Jesteś tego pewna? Topologia to nauka o przekształceniach ciągłych. Zrobienie dziurki jest typowym kontrprzykładem przekształcenia ciągłego…

A swoją drogą, ogromnie mi się spodobało tak dosłownie ujęte drzewo genealogiczne nauk. W pierwszej chwili pomyślałem: matematyka ma tyle gałęzi, że Królowa powinna chyba cały czas chodzić przy nadziei. Ależ nie – to są wnuczki, prawnuczki, praprawnuczki… Właśnie księżniczka (królewna?) Topologia może być jedną z jej najmłodszych córek. A zbliża się już do drugiej setki.

Przy tym sam przecież miewam regularne schadzki, na przykład, z Teorią Gier. Trudna sprawa, żadna nowa nauka jakoś nie chce się z tego począć. Ośmieliłbym się wręcz powiedzieć, że panienka użytkuje pewne urządzenie, o którym wywiązała się rozmowa przy Twoim tekście o wampirze, a które później z takim polotem opisał w swojej twórczości Radek…

Wypatrzyłem jeszcze w komentarzach:

No, niestety. Nawet Mickiewicz przy pisaniu “Pana Tadeusza” musiał liczyć sylaby, numerować księgi itd.

Niezupełnie. Wszystkie źródła z epoki zgadzają się, że Mickiewicz nie zliczał sylab na palcach, tylko pisał i od ręki wychodził mu trzynastozgłoskowiec (a jak raz na tysiąc wersów trafiła się przypadkiem czternastka lub dwunastka, też się nadmiernie nie przejmował). Co do numeracji ksiąg – rzuć okiem na Dziady. Gorzej, że nie używał też matematyki do zachowania spójności świata przedstawionego i teraz zgaduj, ile na przykład lat ma Zosia (szacunki wychodzą mniej więcej w zakresie 12–20). Za to potem krytycy używają. Wytłumaczyłbym to bardzo prosto: Filologia Polska zapewne jest mile widziana w Pałacu Sztuk Pięknych, gdy zmęczy ją akurat przebywanie pod władzą Matematyki w Pałacu Nauk Wszelakich.

Dziękuję za fascynującą lekturę i pozdrawiam!

Dziękuję, Ślimaku. :-)

Według mnie to humoreska, a gdzie humoreskom do obrastania w piórka… Zwycięstwa się nie spodziewałam, ale przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza i z niecierpliwością wypatruję jurkowych tekstów.

Fragment, który Ci się spodobał, to po prostu kropelka foreshadowingu – żeby uzasadnić, że śmieci ciągle są gdzieś na terenie Pałacu.

Szybkie wygnanie Frenologii i Eugeniki. No, toż przez większość tekstu pokazuję, jak źle było bez Fizyki. Kiedy ta postawiła ultimatum “ja albo one”, nikt się nie wahał, acz decyzję musiała podjąć Królowa. Ale gdyby poddały to pod głosowanie, to większość byłaby bardziej przytłaczająca niż w komunistycznych wyborach.

Topologii jestem pewna – ten grot jeszcze przed chwilą był filiżanką. Z uszkiem oczywiście. Bez dziurki stanowił niewygodny wrzód dla księżniczki.

Tak, to mogą być również wnuczki i tak dalej. Na przykład Geometria kiedyś urodziła bliźnięta: Planimetrię i Stereometrię. Czasem używam terminu “potomkinie”, żeby objąć cały klan.

Hmmm. Nie wiem, czy powinnam zachęcać Cię do “pójścia na całość” z Teorią Gier. Ale ostatnio dużo się pozmieniało, może wykrada jakieś pigułki Farmaceutyce.

Mickiewicz. No, może i improwizował z tym trzynastozgłoskowcem (w takim razie: szacun, Adamie). Z “Dziadami” to jest argument, przyznaję. Ale w Tadku księgi trzeba było numerować uczciwie, żeby każdy wiedział, czym trzynasta różni się od pozostałych. Jeszcze by jakaś polonistka zaczęła to przerabiać na lekcjach i dopiero by było…

Filologia Polska przyjaźni się z Literaturą i Poezją. Często się odwiedzają, ale mieszka jednakowoż z innymi naukami.

Babska logika rządzi!

Fragment, który Ci się spodobał, to po prostu kropelka foreshadowingu – żeby uzasadnić, że śmieci ciągle są gdzieś na terenie Pałacu.

Tak – może nie opisałem tego szerzej, ale spodobał mi się i ze względu na ten udatny foreshadowing, i niesztampowe spostrzeżenie odnośnie skutków zawieszenia praw fizyki, i po prostu zgrabne sformułowanie.

Topologii jestem pewna – ten grot jeszcze przed chwilą był filiżanką. Z uszkiem oczywiście. Bez dziurki stanowił niewygodny wrzód dla księżniczki.

W porządku, przepraszam – skoncentrowałem się na liściu grotu, kompletnie zapominając, że jeszcze chwilę wcześniej był filiżanką i miał uszko.

może i improwizował z tym trzynastozgłoskowcem

Nie chodzi mi nawet o to, że improwizował (choć to także potrafił), ale o to, że podczas pisania utworu zmagał się z przygotowaniem fabuły i wyrażeniem myśli, a nie z ubraniem ich w materię wiersza miarowego; pisał poezję równie swobodnie (może swobodniej), jak my piszemy prozę.

Aha, czyli udało się dobrze użyć tego słowa na f. Fajna wiadomość.

Nie ma sprawy, Topologia jest pamiętliwa pod niektórymi względami, ale nie chowa długo urazy. ;-)

Jakkolwiek Adam M. by tego nie robił – szacun mu się należy.

Babska logika rządzi!

Droga Finklo, a powiedz Ty mi, proszę, czy to pierwsze zdanie to też żart?

Bo takie trochę przeładowane przyjemnymi przechwałkami. ;)

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Czekaj, ale pierwsze zdanie tekstu czy przedmowy? Bo tak właściwie, to w ani jednym, ani drugim nie widzę przechwałek. Przedmowa w zasadzie jest pół żartem, pół serio.

Babska logika rządzi!

Zapowiadało się na kolejne przyjemnie nudne i przewidywalne popołudnie w Pałacu Nauk Wszelakich wypełnione ploteczkami i przechwałkami.

Ja widzę ;)

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

A, to! No to miało być takie popołudnie: nauki (na ogół baby) siedzą, piją kawki, herbatki i co kto lubi. Gadają, plotkując na temat nieobecnych i przechwalając się najnowszymi dokonaniami. Sprawia im to przyjemność.

Co się nie zgadza?

Babska logika rządzi!

Zapowiadało się na kolejne przyjemnie nudne i przewidywalne popołudnie w Pałacu Nauk Wszelakich wypełnione ploteczkami i przechwałkami.

Aliteruje trochę. Ale to drobiazg.

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Przesadzasz. Przecież przerobione słowa nawet nie są obok siebie.

Babska logika rządzi!

Świetne opowiadanie, tylko miejscami nieco zgubiłam się ile nauk było w danych pokojach. Brzmiało, jakby podczas rozbicia spodeczka najpierw było ich kilka, a potem okazało się ze Batalistyka też gdzieś stała w kącie. Mimo tego, winszuję pomysłu. Wykonanie również świetne, lekkie i z humorem, więc czytało się bardzo miło ^^ Dziękuję za lekturę!

Dziękuję, Gruszel. :-)

Miło mi, że tyle zalet znalazłaś.

Hmmm, chyba faktycznie nie wspominam od razu, że salon był ogromny i wcale niepusty…

Babska logika rządzi!

No nie są, ale to pierw­sze zda­nie, wej­ście w tekst. Ucho jesz­cze wy­ła­pu­je wszyst­kie prze­ry­so­wa­ne brzmie­nia… ale dalej już nic nie brzę­czy.

 

…a teraz wła­ści­wy ko­men­tarz:

 

Opo­wia­da­nie jest krót­kie, z hu­mo­rem, w do­brym tem­pie, takie bar­dzo Fin­klo­we, zwłasz­cza humor.

Kon­struk­cja nie­zła, od razu ład­nie za­wią­zu­jesz akcje, która bie­gnie do przo­du, a Ty po dro­dze w dy­na­micz­ny spo­sób przed­sta­wiasz świat i bo­ha­ter­ki, drąc sobie z nich łacha. I w sumie, czemu nie.

Gdzieś w po­ło­wie mia­łem wra­że­nie, że prze­cią­gasz odro­bi­nę, bo te hu­mo­ry­stycz­ne wstaw­ki, jak to świat bez fi­zy­ki sobie nie radzi, za­czy­na­ły już odro­bi­nę nużyć. Gdy­bym miał ten tekst re­da­go­wać, to pew­nie za­su­ge­ro­wał­bym, by wy­wa­lić ze dwa aka­pi­ty, ale to już pew­nie kwe­stia osob­ni­cza, jakie dawki hu­mo­ry są opty­mal­ne. Na szczę­ście to prze­cią­gnię­cie oka­za­ło się mi­ni­mal­ne, bo wkrót­ce dałaś twi­sta, po­pę­dzi­łaś akcję do przo­du, i znowu było do­brze.

Za­koń­cze­nie rów­nie Fin­klo­we jak i cały tekst, krót­kie, kon­kret­ne, z pu­en­tą.

Pod­su­mo­wu­jąc, wy­ko­na­nie na bar­dzo do­brym po­zio­mie. Tekst jest lekki, przy­jem­ny, sa­tys­fak­cjo­nu­ją­cy. Nie można go na­zwać ge­nial­nym, ale można na­zwać kom­plet­nym, bo wszyst­ko zro­bi­łaś jak na­le­ży i wła­ści­wie nie ma tu sła­bych punk­tów.

Humor czy­tel­ni­ka, niczym łaska pań­ska, na pstrym koniu jeź­dzi i nie łatwo mu do­go­dzić. Pew­nie dla­te­go ko­me­die rzad­ko do­sta­ją wy­róż­nie­nia, bo to zwy­kle takie lek­kie po­zy­cje z przy­mru­że­niem oka, które nie wci­ska­ją w fotel. Tym bar­dziej więc dobrą ko­me­dię na­le­ży do­ce­nić, co też ni­niej­szym czy­nię.

 

Moja ocena: 5.25/6

Bę­dziesz pani za­do­wo­lo­na, chili.

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Dzięki, Chro. :-)

Fajnie, że znalazłeś tyle zalet.

Wyżej już pisałam, że bohaterek nie muszę przedstawiać. I to jest nietypowe zjawisko – wystarczy, że rzucę imieniem i już prawie każdy wie, o kogo chodzi. Postaci mam multum (pewnie więcej niż tysięcy znaków), ale jeszcze tu nie przeczytałam zarzutu, że się komuś myliły. Fajna zabawa z tego wyszła.

Za dużo skutków, powiadasz? Możesz mieć rację, sama podejrzewam, że można coś wyciąć. Ale, psiakość, żal.

W lożowskiego TAKA uwierzę, kiedy go zobaczę.

Babska logika rządzi!

W lożowskiego TAKA uwierzę, kiedy go zobaczę.

A to Ty nie wiesz, że niedowiarkom przycina się cyfry po przecinku? ;) 

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Nie wiem. Ale niewierny Tomasz dostał się do jakiejś książki i jest sławny. ;-p

Babska logika rządzi!

Ależ cudna riposta :).

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Cieszę się, że riposta trafiła w punkt. :-)

Babska logika rządzi!

Tomasz to mój ulubiony apostoł. Jako jedyny myślał tam logicznie i wykazał zdrowy naukowy sceptycyzm :).

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

No to wycelowałam lepiej, niż myślałam. Będzie zaokrąglanie w górę? ;-)

Babska logika rządzi!

Oportunistka ;)

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

A dlaczego nie? ;-)

Babska logika rządzi!

Bardzo przyjemna lektura, lekka, szybka w czytaniu, z jajem. I choć puenta była do przewidzenia, to w żaden sposób nie popsuło to zabawy. Mam wątpliwości, czy nie lepiej było zmieścić to poniżej 10K, ale wiadomo, ja często mam takie wątpliwości ;-)

Przyczepić się nie ma czego, acz trochę brakło jakiegoś pazura, który by awansował tekst z “przyjemnego” na “drapieżnie przyjemny”.

I tak nawiasem nie pierwszy raz zaczynam się zastanawiać, kim Finkla jest z zawodu, bo zainteresowania Finkla ma zaiste szerokie :)

 

Dzięki, Wilku. :-)

Cieszę się, że czerpałeś przyjemność z lektury, mimo przewidywalnej puenty.

Oczywiście, że można było to zmieścić poniżej 10k, może nawet z pożytkiem dla satysfakcji z czytania, ale wiesz – limit. Tym razem dolny.

Zawód Finkli. Odmawiam odpowiedzi, zastanawiaj się dalej. ;-)

Babska logika rządzi!

Kurczę, tyle korzyści z wyjazdu urlopowego: Fizyka okazała się niezastąpiona, zabawiła się, odpoczęła, wyszalała i jeszcze pozbyła się Eugeniki i Frenologii. Miała, cholera, szczęście, że nie trafiła na covidowy lockdown ;) Też bym tak chciała (no, może oprócz dzieciaka) ;) Tak się tylko zastanawiam, czyj portret zawiśnie w galerii, bo pretendentów by się znalazło kilku ;)

Podobało mi się, proste, eleganckie i zabawne, a na dodatek świetnie napisane. Czytałam i zastanawiałam się, czy ktoś zdoła Cię przebić :) Tytuł potraktowałaś dosłownie i przyznam, że jak się zastanawiałam, co można by pod tym tytułem napisać, dosłowność jakoś nie przyszła mi do głowy, więc zaskoczyłaś.

Fajnie pokazałaś skutki zniknięcia fizyki, niby oczywiste, że świat bez niej nie będzie funkcjonował, ale pokazanie tego wymaga umiejętności. Przy baletnicach parsknęłam śmiechem (wiem, wredna jestem), rozważania ołówkowe mnie rozwaliły, potrawy zmieniające smak mnie rozbawiły. No, widać, że fajnie się bawiłaś i dałaś niezłą zabawę czytelnikowi.

Muszę powiedzieć, że byliśmy z Zanaisem wyjątkowo zgodni jeśli chodzi o zwycięzcę, oboje od razu wytypowaliśmy Twoje opko :) Gratki dla dobrego tekstu i podziękowania za udział w konkursie :)

 

A w kwestii Piórka… Tak :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Dzięki, Jurko Irko. :-)

Fizyka niezastąpiona była już wcześniej. Po prostu te dwie siksy o tym nie wiedziały.

W czasach przed narodzinami Kwantowej nikt jeszcze nie słyszał o covidzie. A i teraz – wybiera sobie faceta, zamyka się z nim u niego w domu… Kto wie, jakie nowe gałęzie przyjdą na świat w wyniku lockdownów…

Portret. Sama nie wiem, ale na prowadzenie wysuwają się Maks i Albert. Taka “Seksmisja”. ;-)

Nie przeczę – wymyślanie różnych skutków było fajne. A jak już coś wymyśliłam, to żal nie pokazać. Nie mogę odżałować, że musiałam zrezygnować z kupek neutrin leżących na parapetach po zderzeniu z szybą. Ale wtedy jeszcze nikt by ich nie zobaczył, nie rozpoznał, nie nazwał…

Z ołówkiem chciałam pokazać, ile różnych właściwości i praw musi zadziałać, żeby dało się nim pisać.

Cała przyjemność po mojej stronie. :-)

Babska logika rządzi!

Świetne. W prawie każdym zdaniu zaskakujące pomysłowością, utrzymane w dobrym tempie, z uroczą końcówką. 

Dzięki, Zygfrydzie. :-)

Nie no, przesadzasz, niektóre zdania są całkiem normalne. Ale nie będę się zbytnio upierać i wyszukiwać przykładów. ;-)

Babska logika rządzi!

No, tak sobie. Fajny pomysł z personifikacją nauk i zniknięciem Fizyki :P Wygnanie frenologii i eugeniki to też fajny pomysł, no i Fizyka Kwantowa na koniec ;)

Z drugiej strony… No tak nie ma tu jakiegoś wyrazistego klimatu, jest trochę zabawy tym pomysłem, widać wiedzę (albo reaserch) na tematy wszelakie, ale ostatecznie nie urzekło mnie to – ot, bywa. Może dałoby się ten pomysł lepiej pociągnąć (prawie na pewno by się dało, ale oczywiście to już byłby inny tekst). Trochę też gubiłem się w ilości wszystkich Nauk, nie dałoby ich się trochę ścisnąć? Biologia zamiast Mikrobiologii etc. :P

No i trochę potocyzmów było, np:

Jeszcze Królowa, Filozofia czy inne nauki teoretyczne jakoś tam sobie radziły, jednak również bez rewelacji.

Nie wiem czy tylko mi, ale mi się takie zdania źle czyta.

 

Czemu materia się nie rozpadła? Primo, wtedy nie byłoby reszty opowieści. Secundo, akcja dzieje się w Świecie Idei, a je nie tak łatwo rozwalić na części pierwsze mniejsze od elektronów. Tertio, wspominam, że niektóre nauki pracują przy utrzymaniu najbliższego otoczenia w formie – Architektura czuwa nad Pałacem, Biologia nad ogrodami i zwierzętami. One aktywnie i na siłę pilnują, żeby w ich działce najważniejsze prawa jednak jako tako działały.

A czy aby nie jest tak, że skoro to czasy sprzed Mechaniki Kwantowej, to oddziaływania fundamentalne też jeszcze nie istnieją i materia nie musi się rozpadać? :P

Слава Україні!

Dziękuję, Golodhu. :-)

Brak wyrazistego klimatu. No, pewnie masz rację. Tylko jaki to miałby być klimat? Skoro pałac i królowa, to mogłabym postawić na pompatyczny, ale wydaje mi się, że to nie w stylu Matematyki.

Nauki pewnie dałoby się zredukować do tych kilku, które każdy miał na lekcjach, ale po co? Jeśli mam pod ręką uniwersalną złotą rączkę i wyspecjalizowanego hydraulika, to naprawdę cieknącego kranu zlecam hydraulikowi. Pałac Nauk Wszelakich, to mogę szaleć i iść w dowolnie wąskie dziedziny.

Potocyzmy. Od początku wiedziałam, że to będzie tekst humorystyczny i doszłam do wniosku, że lekki styl z potocyzmami oraz ironicznymi komentarzami w nawiasach będzie pasował. Przyznaję, czułam się w nim jak w bosko wygodnym dresie. I dlatego dziwi mnie nominacja. Za takie wygłupy?

Rozpad atomów. Wychodzę z założenia, że takie rzeczy już istniały przed narodzinami Kwantowej, tylko czekały na odkrycie. To nie wynalazki jak na przykład dyfraktometr, że trzeba ich dokonać, żeby się pojawiły na świecie. Acz Twoja ścieżka rozumowania jest interesująca i mogłaby dać ciekawe efekty. To już by była historia alternatywna Świata Idei. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie zgodzę się z tobą w paru kwestiach, Golodhu.

Po pierwsze, zawężanie dziedzin np. z Mikrobiologii do zwykłej Biologii, mogłoby stworzyć wrażenie, że pałac jest niejako pusty. A tych nauk nie trzeba nikomu przedstawiać, więc, przynajmniej ja, odnajdywałam się wśród nich dość łatwo.

Co do potocyzmów… hmm… z jednej strony nadały wszystkiemu taki luźny klimat, jakiś sygnał od autorki że opowieść jednak z humorem. Z drugiej fakt, czasami brzmi to jakby zabrakło innych słów.

Co do całości, no mi się podobało, ale istnieją różne gusta, więc rozumiem że mogło nie podejść.

O, podyskutujcie sobie, a ja z przyjemnością poczytam.

To święta prawda, że gusta są różne i każdy ma prawo do własnej wersji. :-)

Babska logika rządzi!

*Zakłada ulubione kastety z anime dziewczynkami*

No dalej Golodhu, czekam!

Ej! Wymieniamy poglądy, nie ciosy. Chyba że chciałaś się pochwalić nietypową biżuterią. ;-)

Babska logika rządzi!

Eh…

*Zdejmuje metalowe kastety i zakłada te metaforyczne, do miłych, czasami zabawnych, acz uczących słownych przepychanek*

Dobrze, prze Pani…

No! ;-)

Babska logika rządzi!

Ok zburzę czwartą ścianę, żeby nie wyjść na barbarzyńcę ← nie zamierzam się tutaj z nikim kłócić, kastety miały być żartem. Szanuję każde zdanie. Spokojnie Finklo, nie tak łatwo kogoś trafić przez internet ;P

Niby nie tak łatwo, ale przecież nie chcemy wystraszyć Golodha, zanim zacznie dyskutować, prawda?

Chcę, żebyście obydwoje czuli się pod moim tekstem bezpiecznie.

Babska logika rządzi!

W żadnym wypadku nie chciałam go wystraszyć! To taki metaforyczne, słowne potyczki, toczone w ramach żartu. Jeśli ktoś czułby się z tym źle, proszę pisać, może nie mam wyczucia i trzeba mi o tym przypomnieć ;(

A może to ja dmucham na zimne… Najlepiej zorientowany jest Golodh, czekamy zatem, aż się wypowie.

Babska logika rządzi!

Nie no, jak się bić to tylko na poważnie.

*chwyta w dłoń jedenastocalową różdżkę z ostrokrzewu z włosem Dracona Malfoya*

 

Brak wyrazistego klimatu. No, pewnie masz rację. Tylko jaki to miałby być klimat? Skoro pałac i królowa, to mogłabym postawić na pompatyczny, ale wydaje mi się, że to nie w stylu Matematyki.

No właśnie to nie jest takie proste. Ja nie mam gotowej recepty, ale czuję, że nie czułem niczego wyjątkowego dla Świata Idei. Ale też, tu zaznaczę, nie chodzi nawet o jakieś pompatyzowanie pałacu, ale o taki światowoideowy klimat. Jakby, u Ciebie wszystko było zwyczajne.

A może ten język potoczny się na to nałożył.

 

Nauki pewnie dałoby się zredukować do tych kilku, które każdy miał na lekcjach, ale po co? Jeśli mam pod ręką uniwersalną złotą rączkę i wyspecjalizowanego hydraulika, to naprawdę cieknącego kranu zlecam hydraulikowi. Pałac Nauk Wszelakich, to mogę szaleć i iść w dowolnie wąskie dziedziny.

Po pierwsze, zawężanie dziedzin np. z Mikrobiologii do zwykłej Biologii, mogłoby stworzyć wrażenie, że pałac jest niejako pusty. A tych nauk nie trzeba nikomu przedstawiać, więc, przynajmniej ja, odnajdywałam się wśród nich dość łatwo.

 

No, może inaczej. Nie chodzi o zupełne ich wycięcie, ale ograniczenie miejsca na fabule. Jakby, można wyeksponować kilka ważniejszych, zamiast rzucać 20 naraz w taki sposób, że żadna nie zapada w pamięć (poza może Matematyką albo Fizyką – ale tylko dlatego, że są wyróżnione jako te najważniejsze).

Można np. zostawić tą jedną Mikrobiologię, a można było np. pokazać te kilka głównych nauk i zasygnalizować tylko kilka innych, albo po prostu że są. Można było spokojnie dać i tyle co było, ale któreś konkretne wyróżnić, dodać im czegoś charakterystycznego, a tak to jest takie trochę nijakie. Wszystkie się mieszają, można powiedzieć, że jest klęska urodzaju i te wszystkie pomysły na nauki w nim giną. Nawet ta nieszczęsna Fizyka nie daje się poznać jako nikt więcej.

I to może też wpisuje się w ten brak klimatu.

W każdym razie rzecz w tym, że można było to lepiej poprowadzić i równocześnie nie rezygnować z tego, o czym piszecie :P

 

I dlatego dziwi mnie nominacja. Za takie wygłupy?

Ano widzisz, ja też tu przywędrowałem przez nominacje i muszę poględzić, bo tak pewnie bym machnął ręką, napisał że fajne i tyle mnie widzieli :P

 

Potocyzmy. Od początku wiedziałam, że to będzie tekst humorystyczny i doszłam do wniosku, że lekki styl z potocyzmami oraz ironicznymi komentarzami w nawiasach będzie pasował. Przyznaję, czułam się w nim jak w bosko wygodnym dresie.

Co do potocyzmów… hmm… z jednej strony nadały wszystkiemu taki luźny klimat, jakiś sygnał od autorki że opowieść jednak z humorem. Z drugiej fakt, czasami brzmi to jakby zabrakło innych słów.

No, rozumiem pomysł, ale mi to nie zagrało. Są takie teksty, gdzie narrator gawędzi, robi dygresje, jest charakterystyczny – ale tu dominowało wrażenie, że to kwestia źle-napisania. Wiem, że niecelowo byś nie zostawiła Finklo tych potocyzmów, ale wczuwając się w rolę czytelnika teoretycznie nie wiem tego i takie odnoszę wrażenie.

Слава Україні!

Łooo, straszną masz różdżkę! ;-)

Klimat. To prawda – u mnie jest zwyczajnie. I nie jestem pewna, czy to źle. One, te nauki, tam sobie zwyczajnie żyją, dokonują odkryć, pracują na swoich poletkach, popołudniami odpoczywają i plotkują. Nie toczą wojen, tylko obalają hipotezy.

Liczba nauk. Teraz rozumiem, o co Ci chodzi. Główną rolę odgrywa Fizyka, a właściwie jej nieobecność. Niektóre (np. Matematyka, Logika, Psychologia) pojawiają się kilka razy i od biedy można im przypisać role drugoplanowe. I staram się nadać im jakiś rys – Matematyka i Logika są zimne, Psychologia empatyczna. Nie twierdzę, że to wyszło. Reszta to statyści – wchodzą na scenę, żeby wykonać określone zadanie albo rzucić jakieś charakterystyczne dla siebie zdanie. Nie ma za bardzo miejsca, żeby je pogłębiać.

Mogę się bronić tylko w ten sposób, że i tak nie wcisnęłam wszystkich nauk, które mogłam. Na przykład nie napisałam, że odłamki ze śmietnika do Archeologii nosiła Logistyka, a czyściła Higiena…

Pewnie, że można było całość napisać inaczej. Ale to już chyba nie byłby mój tekst.

Nominacja zawsze winduje oczekiwania. :-/ Obydwoje jesteśmy zaskoczeni, ale ja przynajmniej nie mam powodów do narzekań.

Potocyzmy. Hmmm. Może jednak je usunę, przynajmniej część. Możesz podać, które uważasz za najgorsze?

Babska logika rządzi!

 Z takich najbardziej:

Jeszcze Królowa, Filozofia czy inne nauki teoretyczne jakoś tam sobie radziły, jednak również bez rewelacji.

Sprzątaniem nikt już się nie przejmował. Szczęście, że entropia od czasu do czasu spontanicznie malała.

pałacu w jakiej takiej formie

Z takich mniej (czasem miałem wątpliwości, też nie jestem ani purystą, ani nawet dobrym literatą :P, to sama już ocenisz):

Kołdry i ubrania wcale nie zachowywały się lepiej…

powiedziała Psychologia któregoś dnia.

ołówek po raz kolejny odmówił współpracy

Trzeba jednak przyznać

Gdyby chociaż

w starych dobrych czasach

jednak zobowiązuje

a już na pewno nie zinterpretować poprawnie

Fizyka nie powinna go przeoczyć

Rzeczywiście,

Jednak w większości głów

I ten dialog był jakiś taki pełny takich rzeczy, takie przynajmniej mam wrażenie:

– Wystarczyło złożyć spodeczek, który rozbiłam przed podróżą. Przecież nie zostawiłabym was w takiej okropnej sytuacji bez szansy wyjścia. – Fizyka z ulgą usiadła. – Tak się nie da żyć. Rzeczywiście, nic z nim nie zrobiłyście – skonstatowała ze zdziwieniem. – Ciągle pod meblami leży kilka odłamków, wyczuwam je. Nie wyobrażam sobie, jak wy to wytrzymywałyście. Toż to koszmar! Co wy sobie teraz o mnie myślicie? Odsapnę chwilę i wszystko poskła… – Nagle skuliła się, złapała za brzuch i jęknęła. – Albo i nie.

Nawiasem mówiąć najstabilniej i najprzyjemniej wypadły zarówno początek, jak i sama końcówka – odkryłem to właśnie szukając i wypisując.

No i pamiętaj, że skoro byli ludzie, którym się podobało to tak bardzo, żeby zgłaszać do Pióra (albo dawać TAK), to może ja się mylę i to pasuje :P

 

 

Klimat. To prawda – u mnie jest zwyczajnie. I nie jestem pewna, czy to źle. One, te nauki, tam sobie zwyczajnie żyją, dokonują odkryć, pracują na swoich poletkach, popołudniami odpoczywają i plotkują. Nie toczą wojen, tylko obalają hipotezy.

No tak, trochę też jest tak, że i ja lubię rzeczy niezwyczajne :P

Pewnie, że można było całość napisać inaczej. Ale to już chyba nie byłby mój tekst.

Ja wiem, powiedziałem nawet to samo :P

Nominacja zawsze winduje oczekiwania. :-/ Obydwoje jesteśmy zaskoczeni, ale ja przynajmniej nie mam powodów do narzekań.

Wiadomo :P

Слава Україні!

Bardzo dziękuję za ponowne przejrzenie tekstu i wypisanie wątpliwych fragmentów.

Teraz grzech nie wykorzystać Twojego wysiłku i czasu.

Acz obawiam się, że w drugiej grupie to przesadzasz. Większości tych wyrażeń nie uznałabym za potocyzmy. Niektórych, IMO, nie powstydziłby się profesor podczas wykładu. No, będę musiała to przemyśleć.

Jeśli najlepiej wypadają początek i koniec, to chyba dobrze. ;-)

Zwyczajność. Wiesz, gdybym to JA* opisała życie nauk, używając jakiegoś wysokiego i purpurowego stylu, to wyszłoby jak skecz w kabarecie.

* Pewnie nie miałeś okazji zaobserwować, ale pod własnymi tekstami często marudzę, że ja pisałam na poważnie, a czytelnicy odbierają tekst jako zabawny.

Babska logika rządzi!

Acz obawiam się, że w drugiej grupie to przesadzasz. Większości tych wyrażeń nie uznałabym za potocyzmy. Niektórych, IMO, nie powstydziłby się profesor podczas wykładu. No, będę musiała to przemyśleć.

Czasem pewnie tak, ale uznałem, że lepiej dać trochę za dużo tak na wszelki wypadek :P A czym profesor by się nie powstydził… Jak ja mam wykłady z matematykami, to potrafią być bardzo rygorystyczni w języku i precyzyjni – co zresztą nie dziwi, jak trzeba rozróżniać np. przestrzenie spójne, łukowo-spójne i drogowo-spójne.

 

Zwyczajność. Wiesz, gdybym to JA* opisała życie nauk, używając jakiegoś wysokiego i purpurowego stylu, to wyszłoby jak skecz w kabarecie.

* Pewnie nie miałeś okazji zaobserwować, ale pod własnymi tekstami często marudzę, że ja pisałam na poważnie, a czytelnicy odbierają tekst jako zabawny.

No właśnie miałem takie wrażenie i byłem gotów na prostszy styl. Ale też sam swoich upodobań nie zmienię, przynajmniej tak łatwo :P

Слава Україні!

No, na przykład nie widzę nic złego w tym:

powiedziała Psychologia któregoś dnia.

ołówek po raz kolejny odmówił współpracy

Trzeba jednak przyznać

Może nie są rygorystycznie precyzyjne, ale rodem z więziennej grypsery też nie.

Jasna sprawa, upodobania to ważna część nas i nie zmienia się ich z byle powodu.

Babska logika rządzi!

Pierwsze dwa faktycznie ujdą (szczególnie pierwszy), o ostatnim bym dyskutował ;)

Слава Україні!

Dyskutujmy więc. “Królowa musiała jednakowoż dopuścić założenie, iż” brzmi lepiej? Bo dla mnie śmieszniej.

Babska logika rządzi!

Hi, hi, matematycy są ściśli.  Poza wykładem, poza dziedziną, w relacjach, w odniesieniach? :DDD

Jestem takim ludziem, który zgłaszał do pióra, choć wiedział, że Finkla będzie oponowala, bo za  łatwo jej przyszło napisanie i wymyślenie. Dla mnie nie sztuką jest wymyślać nie wiadomo jakie dramaty i z czym wiązane, podpinać się pod sto tysięcy cytatów, i – użyję trudnego słowa – stworzyć tekst intertekstualny, lecz oddać pewną myśl, konsekwencję, prostą, logiczną. Jeśli się będzie odwoływał ok, jeśli nie – też dobrze. Decyduje konwencja i dostosowanie do treści. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ale chyba nawet poza uczelnią zachowują zdolność do logicznego myślenia? Coś tam muszą wynosić z pracy do domu.

Babska logika rządzi!

Myślisz, że tak. Może, choć… wtopy są. ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Wyobraź sobie, jakich wtop musi doświadczać artysta.

Chociaż… Podobno naukowiec, zagubiony w swoich rozważaniach, też potrafi nieźle się odkleić od rzeczywistości.

Babska logika rządzi!

O, artysta, oceanów ziemskich nie starczy. xd

Kiedy tak się rozglądam to, wszyscy się odklejają, gdy wychodzą poza swoją dziedzinę.

Przypatruję się uważnie tym, którzy tego nie robią. Z tych wyimkowych obserwacji wychodzi mi na to, że mają do samego siebie luz, cenią autorytety i je sprawdzają, dużo czytają i nie tylko z obrębu swojej specjalizacji, są zaangażowani  w jakaś pomocność, związaną z odruchem etyczności/moralności, jak zwał tal zwał. W każdym razie nie usztywniają się, dopuszczają inne idee i myśli. Naprawdę, dla mnie żyjemy w czasie przełomu. To cholernie trudny czas, dotychczasowe stygmaty z mainstreamu się zmieniają. Czasami chciałabym choć na chwilę wdepnąć do czasu za sto lat, aby zobaczyć co z tego wyszło. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dyskutujmy więc. “Królowa musiała jednakowoż dopuścić założenie, iż” brzmi lepiej? Bo dla mnie śmieszniej.

A może: “Trzeba jednak przyznać, że trafiały się również zabawne lub piękne efekty.” → “Trafiały się również zabawne i piękne efekty.” ? :D

 

Chociaż… Podobno naukowiec, zagubiony w swoich rozważaniach, też potrafi nieźle się odkleić od rzeczywistości.

Wszyscy strunowcy najlepszym przykładem :P

Слава Україні!

Takie cechy jak luz i sceptycyzm chyba w życiu się przydają – człowiek nie daje się nacinać każdemu hochsztaplerowi, a jak już się da, to nie robi z tego dramatu. Otwartość umysłu też fajna.

Oj tak, żyjemy w ciekawych czasach. I coraz szybszych. Za sto lat pewnie można będzie nie poznać świata.

Babska logika rządzi!

Golodhu, no niech Ci będzie – zdanie bez tjp też ma sens.

Wszyscy strunowcy najlepszym przykładem :P

Najpierw pomyślałam o strunowcach w sensie biologicznym. Potem – o gitarzystach i innych harfiarkach. Dopiero w trzecim podejściu zajarzyłam. :-)

Babska logika rządzi!

Wróciłam! *Zakłada kastety z powrotem*

Chwila… już po walce?

*ściąga kastety*

Zaczynam rozumieć Golodha, to co pisze jednak ma dużo sensu ;P Na pewno opko można było napisać lepiej, jednak dla mnie nadal jest bardzo dobrze, i czytałam z przyjemnością ;P Nie mniej jednak, wow, Golodh widzi znacznie więcej niż ja, pogratulować wnikliwości ^^

<całe szczęście, że ta agresywna parka się rozmija, bo jakąś krzywdę by sobie zrobili>

Zawsze można napisać lepiej.

Babska logika rządzi!

Wióry by leciały, kamień na kamieniu by nie pozostał xD

Zawsze można, to fakt, ale do mnie czasem niedocierający, szczególnie by czytam dzieła innych(bo do swoich już tyle wyrozumiałości nie mam) ;P

Jeszcze portal byście rozwalili. I tak się ledwie trzyma…

Bo kiedyś wreszcie trzeba przestać poprawiać. Zwłaszcza, jeśli termin konkursu albo życie goni. ;-)

Babska logika rządzi!

Miś ma frajdę, że jako trzeci komentował to opowiadanie. Nieporadnie, po misiowemu, ale… Gwiazdka, prawie stale świecąca się, świadczy też, że jest stale czytane, nie przepadło w mrokach biblioteki. Autorko nie zmieniaj nic. yes

Fajnie, że Miś ma frajdę (ja też :-) ).

Ależ dlaczego nieporadnie? Dobrze było.

Gwiazdka raczej świadczy o moich zdolnościach/skłonnościach do szybkiego odpisywania na każdy komentarz i podtrzymywania konwersacji.

A coś tam od czasu do czasu zmieniam. Mam nadzieję, że na lepsze.

Babska logika rządzi!

O właśnie, miała być walka, a skończyła się zanim zaczęliśmy. Trzeba będzie kiedyś powtórzyć to wielkie starcie :P

Zawsze można napisać lepiej.

Wielka to prawda :)

 

 

Слава Україні!

Jeszcze się spotkamy, Golodhu ;D

Слава Україні!

No masz ci los! Jednak się spotkali!

<Idzie po popcorn>

Babska logika rządzi!

przy braku grawitacji od naciśnięcia na papier człowiek frunie pod sufit, całkiem nie po królewsku przeklinając i majtając nogami.

Czy to sugeruje, że wszystkie te nauki szukające Fizyki, to ludzie?

 

Kiedy fizyka bierze urlop? Można by pomyśleć, że pewnie nigdy, jak autorka na forum. ;D

Sympatyczny szort z całą gamą szalenie pomysłowych utrudnień wynikających z braku fizyki. Choć przyznam, że na mój gust trochę za dużo tego wymieniania i to się może dłużyć. Zwrot akcji z fizyką kwantową zaskoczył mnie – spodziewałem się, że dzieckiem będzie jakiś Einstein, z którym to Fizyka podzieliła się wiedzą. Ale sprawdziłem, Einstein został na ziemi, z wiedzą. :P

Podsumowując – na moje, można by trochę zwięźlej. Biedne Frenologia z Eugeniką, szkoda, że zabrakło dwóch zdań wyjaśnienia, co je spotkało. Natomiast czytało mi się bardzo dobrze, pełno tu ciekawych pomysłów i jest to czytelnicza może nie uczta, ale naprawdę smaczna zakąska. ;)

Daj nam weno więcej takich zakąsek. smiley

Dziękuję, Panie Jasnostronny. :-)

Czy to sugeruje, że wszystkie te nauki szukające Fizyki, to ludzie?

Niezupełnie ludzie, ale na tyle podobne, że mogą tak o sobie myśleć. W końcu mają z ludźmi potomstwo i to na ogół płodne (nie pytaj, jak się rozmnaża Położnictwo ;-) ). Powiedzmy, że to superludzie.

No, Fizyka nas pilnuje. Wystarczyło, że mrugnęła i już ktoś taki bezbożny tytuł wykombinował. ;-)

Tak, liczę się z tym, że niektórym lista niedogodności może się dłużyć. Na szczęście nie wszystkim, a każdego i tak nie ma szans zadowolić.

Tak, Einstein (względnie Planck, zdania są podzielone) został na ziemi z wiedzą. W końcu ojcem nowej gałęzi nauki nie może być głąb, prawda?

Frenologia i Eugenika zostały wyproszone z Pałacu Nauk Wszelakich. Ale nie martw się o nie, jakiś inny pałacyk czy zamek je przygarnie.

Smacznego!

 

Misiu, już raz nam weny życzyłeś. :-)

Babska logika rządzi!

Miś o takich smacznych zakąskach myślał. smiley

Wenę stać na prawdziwe bankiety, nie tylko zakąski. Ale to musi sobie znaleźć lepszego kucharza…

Babska logika rządzi!

Miś powtórzył określenie pana Jasnostronnego. Zdaniem misia to na pewno więcej niż zakąska.wink

Nie przesadzajmy – niezbyt długa humoreska… Nie sposób się tym najeść.

Babska logika rządzi!

Hej, hej,

 

interesujące i zabawne. Ciut przegadane, ale tylko ciut :)

Tekst spójny, nieźle nakreślony świat przedstawiony, zabawne perypetie i wszystko to przeplatane nauką czy raczej merytoryką. Czego chcieć więcej?

Na myśl przychodzą mi “Bajki robotów” i zastanawiam się, co by się stało, gdyby umieścić w historii dodatkowych bohaterów, takich pośredników pomiędzy naukami a światem przedstawionym, takiego Trurla i Klapaucjusza. Wymieszać Finklę z Lemem, co by powstało? Le Finla? Finklem? :)

 

Jestem na “Tak” dla piórka :)

 

Pozdrawiam serdecznie!

Che mi sento di morir

Dziękuję, Basemencie. :-)

Dobrze, że tylko ciut. Fajnie, że ubawiłam, a trochę merytorycznie nauczyłam.

Spójność chyba na ogół dobrze mi wychodzi.

Porównanie z Lemem mi pochlebia. Gdzież mi tam do Mistrza! Acz słówko Finklem wygląda uroczo. :-)

Myślę, że pośrednikami między naukami a naszym światem są ich kochankowie – Pitagoras, Newton, Pasteur…

Babska logika rządzi!

Właściwie za to, że z humanistyki jest tu tylko Filozofia, powinnam dać sfochanego NIE, ale poślę focha na urlop i dam TAK, ponieważ jest to urocze, pomysłowe i bezwzględnie zasługujące na druk antologijny.

Ubawiłam się setnie, a z technikaliów wpadł mi w oko tylko taki drobiażdżek:

 

Zapowiadało się na kolejne relaksująco nudne i przewidywalne popołudnie w Pałacu Nauk Wszelakich[+,] wypełnione ploteczkami i przechwałkami.

http://altronapoleone.home.blog

Finklo

Szkoda, że miś nie jest ptakiem. Mógłby dać Ci/tekstowi piórko bez nominowania, a tak to tylko może dać pewnie nieznaczący głos na TAK. 

Dzięki, Drakaino. :-)

Jak to “tylko Filozofia”?! A Filologia Angielska, okrutnie potraktowana przez fajfoklokową herbatkę? Archeologia to też poniekąd Twoja działka.

Nie mam pojęcia, do jakiego rodzaju nauk zaliczyć Kryminalistykę. Właściwie zajmuje się ludźmi… Z Psychologią to samo.

Wydaje mi się, że przecinek w tym zdaniu jest opcjonalny, ale mogę się mylić.

 

Misiu, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że piórko dostanę… A ja, człowiek małej wiary, nie wierzyłam Asylum.

Babska logika rządzi!

Biję się w piersi. Końcówkę czytałam w drugiej turze, bo mnie telefon oderwał od tekstu, i nie wiem, jakim cudem przegapiłam Archeologię, którą owszem, skończyłam, i nawet mam z niej doktorat (choć po prawdzie jest on tak naprawdę z pogranicza historii sztuki i historii sensu stricto). Filologia zaś występuje tak epizodycznie (choć smakowity to epizod ze względu na herbatę), że też poszła do pamięciowego lamusa. Nigdy nie miałam dobrej pamięci do szczegółów czytanych tekstów.

A może tak mnie porwała retoryka tego, co napisałam w komentarzu, że wyparłam fakty na zasadzie “tym gorzej dla faktów” ;)

Niemniej ogólnie bardzo bardzo misie.

http://altronapoleone.home.blog

Nie przesadzaj z tą przemocą, każdemu się może zdarzyć. Tamta akurat herbata, jak sądzę, była niezbyt smakowita. ;-)

Uważaj ze stosunkiem “tym gorzej dla faktów”, bo Ci któraś z nauk zrobi kęsim. Na przykład Logika, ona dosyć zgryźliwa jest. ;-)

Fajnie, że Cisie.

Babska logika rządzi!

Misiu, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że piórko dostanę…

I bardzo… dobrze!

No, nie rozpaczam z tego powodu. Ale że za taką śmiesznostkę?

Babska logika rządzi!

Herbata, jakkolwiek smakowała (może to jednak gorący Earl Grey kapitana Pickarda), cudnie się z akurat angielską filologią złożyła :)

http://altronapoleone.home.blog

Zdaniem misia, każda śmiesznostka lepsza jest od horroru i postapo razem wziętych. smiley

Drakaino – chrzanem i wanilią. Nie wiem, co tam pili u Dickensa, ale Filologia mogła zapożyczyć menu Pickwicka… No, nie był to do końca przypadek, że to właśnie Angielskiej włożyłam w usta (i płuca) herbatę. ;-)

 

Misiu – kwestia gustu. Humor zdrowszy, ale po wysłuchaniu dowcipu śmiejesz się i zapominasz, a po obejrzeniu dobrego horroru jeszcze długo możesz bać się tego, co w nim straszyło.

Babska logika rządzi!

Tu mamy idealne połączenie humoru z horrorem. Można się uśmiechać i bać, i nie da się szybko zapomnieć.

Oj, tyle komplementów, że nic mi nie pozostaje, tylko się zarumienić. :-)

Babska logika rządzi!

Od mrozu smiley

Jaki mróz? W Łodzi w miarę ciepło, dzisiaj pojechałam do roboty na rowerze.

Babska logika rządzi!

Teraz w Krakowie na rowerach to pizza jeździ, ale w Łodzi, to i pływać można, jeżeli ma się kapok.

Pizza jeździ wszystkim wszędzie… Kapok nie wystarczy, jeszcze akwen by się przydał. A w Łodzi z tym nie ma lekko.

Babska logika rządzi!

Miś się poddaje, bo się zrobił nie offtop lecz offside. laugh 

A ja mam lata treningu w offtopowaniu na każdy temat. :-)

Babska logika rządzi!

Miś wie i docenia, i uczy się od Mistrzyni.

Misiu, do offtopowania bez wyrzutów sumienia dobrze mieć własny tekst. I drabelki niby się nadają, ale szybko się o nich zapomina. Tak że tego…

Babska logika rządzi!

O, bardzo przyjemne, taka niby metafora, niby mitologia wśród abstrakcji. Humorystyczne i inteligentne, dobrze napisane, pomysłowe. IMHO do wpisania na listę najlepszych na portalu.

Dzięki, Ninedin. :-)

Zwykła personifikacja… Miło mi, że tyle zalet znalazłaś.

Babska logika rządzi!

 Zapowiadało się na kolejne relaksująco nudne i przewidywalne popołudnie

Zapowiadało się kolejne relaksująco nudne… Jeśli "na" to: Zanosiło się na kolejne…

 adresatka chyba w ogóle jej nie usłyszała

Hmm. Nie jest to złe, ale…

wyłącznie swojemu nadzwyczajnemu refleksowi

A czyjemu, jak nie swojemu?

zawdzięczała fakt

W zasadzie użyłaś słowa "fakt" poprawnie, ale dojrzewam do tekstu odstresowującego, w którym ono będzie głównym bohaterem :P

 archimedesowski parkiet z marmuru w trzech kolorach

Uwielbiam teselacje :) są takie relaksujące XD

 rozprysnęło się na tysiąc kawałków

"Rozprysło" brzmiałoby lepiej.

 księżniczka Topologia

… jeśli Matematyka jest królową nauk, to jej córki powinny być naukowymi królewnami :P

 oszalały i zamiast trzymać się odwiecznych wartości, pulsowały

W zasadzie to wtrącenie: oszalały i, zamiast trzymać się odwiecznych wartości, pulsowały.

 które pod wpływem kontaktu z wybranymi fragmentami DNA Fizyki wytwarzały błękitną poświatę

Wytwarzanie poświaty zdaje mi się ciut wątpliwe, fragmenty DNA też, choć mniej. Jak bardzo antropomorficzne są te personifikacje?

 jedyne miejsca z wypatrywaną bioluminescencją znajdowały się w Pałacu

Ekhm?

 W Świecie Idei wszystkie nauki dysponowały największą siłą, poza nim nie byłyby w stanie prowadzić skutecznych poszukiwań.

Nie zaczynaj :P

 Jakakolwiek empiria stała się drogą przez mękę

No, nie wiem.

 Jeszcze Królowa, Filozofia czy inne nauki teoretyczne były w stanie coś zdziałać

Wszystkie dwie :P

 Na szczęście entropia od czasu do czasu spontanicznie malała.

Aaaach, utopia ^^

 Pewnego wtorkowego poranka Matematyce ołówek po raz kolejny odmówił współpracy.

Szyk: Pewnego wtorkowego poranka ołówek po raz kolejny odmówił Matematyce współpracy.

 Tym razem rysik, zamiast zostawiać ślad na papierze, rozsypywał się w biały pył.

Można argumentować, że spontaniczna zmiana przypadłości podpada pod logikę :D

kropla o objętości

"O" zbędne.

 Nie pracował już nikt, czyje wysiłki nie były niezbędne do utrzymania pałacu w normalnym kształcie

Hmmmmm.

 Pewnego środowego popołudnia Filologii Angielskiej popijana właśnie herbata (wprawdzie akurat smakowała chrzanem i wanilią, ale drugie imię zobowiązuje) rzuciła się na twarz jak jakiś agresywny kot, a potem wcisnęła do płuc.

Zdanie parsuje się jak ta herbata…

 Ludzie na Ziemi jeszcze nie byli w stanie go odebrać, a już na pewno nie zinterpretować poprawnie

Hmm. "Jeszcze" i "już" obok siebie sugerują chyba nie to, co chciałaś.

 aby na pewno każdy kontynent

Szyk trochę…

 nie były przykute gipsem do łóżek

Mieszana metafora.

 ze wzrokiem wbitym w drzwi wejściowe

Wbić w drzwi można najwyżej gwóźdź :P

 Na ogół niewiele lat później

Hmmm.

 Ciągle pod meblami leży kilka odłamków

Pod meblami ciągle leży kilka odłamków, tylko wtedy będzie aliteracja. Hmm.

 ciąża albo poród w tych strasznych warunkach zaszkodziły dziecku

Czemu ciąża miałaby zaszkodzić dziecku? W końcu nie przebiegała w strasznych warunkach, tylko w świecie materii. (Typuję imię: Fizyka Kwantowa XD)

 

 

Fajne, lekkie i zabawne. No, bo skąd się miało wziąć takie cudo jak fizyka kwantowa? XD Zbliżyłaś się do platońskiego ideału żarciku.

 Wydaje mi się, że obie wersje są dopuszczalne: X z Y coś zrobili, X z Y coś zrobił.

Mnie też.

 A obawiam się, że o większości skutków nawet nie pomyślałam, a jeszcze większa większość w ogóle nie mieści mi się w głowie.

No, właśnie – problem polega na tym, że chociaż skutki można sobie wyobrazić, to trudno napisać, co się w takim świecie dzieje. Zwłaszcza, że prawa i stałe zmieniają się bez ostrzeżenia…

 co gdyby nastąpił zamach stanu detronizujący Królową?)

NIGDY! :)

 Można się śmiać i ja to popieram. ;-)

yes

 nikt dziewuszki tak naprawdę nie rozumie. Nawet matka chyba ma z tym problem

http://www.richardfeynman.com/ :)

 Jesteś pewien, że magnes z pięcioma biegunami to hard sf? Przy czymś takim elektromagnetyzm nie ma sensu, może najprostszy silnik by zadziałał, ale nawet tego nie jestem pewna.

F…reakin' magnets, how do they work? XD Zdaje mi się, że ma to coś wspólnego z wektorami i spinem – czy jest na sali fizyk?

 gdzieś tam w głębi serca marzę, żeby tzw. ,,humanistyka" była równie poważana jak matematyka, fizyka czy inne równie piękne, co praktyczne nauki :)

Matematyka – jedyna humanistyczna nauka ścisła ;)

 “Ciocia, a dlaczego wszystko spada na ziemię?”.

Tak w zasadzie, to nie znamy odpowiedzi na to pytanie :) Wiemy, jak spada. Nauki, tak w ogóle, nie zajmują się wyjaśnianiem przyczyn celowych, tylko sprawczych ^^

 Te dwie laski nie zasłużyły sobie na status prawdziwych nauk. Prędzej czy później komuś musiały podpaść.

Eugenika w ogóle nie jest nauką, nawet pseudo – najwyżej techniką.

 Materia jest strasznie konserwatywna. ;-)

Filozofia rzecze – materia jest możnością XD

 A jak już znasz odpowiedź na pytanie, to nie szukasz drugiej, co nie?

A to jest zagadnienie z dziedziny psychologii :)

 I nie mam pojęcia, jakiej płci są Finanse.

Nie ma takiej nauki :) Nawet na Wydziale Gier i Zabaw.

 Zastanawiam się, czy rachunek różniczkowy to oddzielna gałąź nauki

W sumie chyba nie… powstał razem ze współczesną fizyką.

 Secundo, akcja dzieje się w Świecie Idei, a je nie tak łatwo rozwalić na części pierwsze mniejsze od elektronów.

Filozofia dodaje – idee są niematerialne :) Materia mogłaby się rozleźć bez szkody dla nich.

Twoja wyobraźnia przypomina wiewiórkę na haju – biega po ścianach, rozgryza szklanki i całuje orzechy.

XD

 Przy tym sam przecież miewam regularne schadzki, na przykład, z Teorią Gier.

Jest taka gra… bez reguł, bez zasad, hazard ;)

 Aliteruje trochę. Ale to drobiazg.

Trochę aliteruje, ale akurat tutaj ładnie to gra.

 A czy aby nie jest tak, że skoro to czasy sprzed Mechaniki Kwantowej, to oddziaływania fundamentalne też jeszcze nie istnieją i materia nie musi się rozpadać? :P

Istnieje takie podejście do filozofii nauki :) Zapomniałam, jak się nazywa, ale istnieje na pewno (konstruktywizm?).

 Zawsze można napisać lepiej.

Ale skrajny perfekcjonizm uniemożliwia wszelkie działanie <patrzy w wyobraźni na swoje mocno tknięte entropią biurko…>

 Na przykład Logika, ona dosyć zgryźliwa jest. ;-)

Ktoś wzywał? XD A Filozofia też ma liczne córeczki, z czego co najmniej dwie (Logikę i Etykę) z Sokratesem XD jakby się kto dziwił, że z Ksantypy taka ksantypa :)

 

I jeszcze chemia:

Dyskusji nie będzie, bo mam zszargane nerwy. Zgadnij, dlaczego.

Dziękuję, Tarnino. :-)

Miło, że znalazłaś tyle zalet i nawet Platona tu przyciągnęłaś za siwy łeb.

A porządnie odpiszę Ci, jak wrócę do chaty.

Babska logika rządzi!

wink

Dyskusji nie będzie, bo mam zszargane nerwy. Zgadnij, dlaczego.

Ta dam!

wyłącznie swojemu nadzwyczajnemu refleksowi

A czyjemu, jak nie swojemu?

Niby “swój” nie jest niezbędny, ale chciałam podkreślić, że tylko Eugenika ma tak podkręcone reakcje (i wszystko inne, po prostu jest idealna).

Tytuły Topologii. Nie znam się za bardzo na tytułologii. Wzorowałam się na Windsorach i wszystkiemu z “royal family” nadawałam tytuł księżniczki. Czy w angielskim w ogóle jest słowo “królewicz”? W przeciwnym razie musiałabym mocno grzebać w genealogii klanu Matematyki i zastanawiać się, czy to córka, czy jednak wnuczka. Bo wnuczki królowej chyba już nie są królewnami, co nie?

Wytwarzanie poświaty zdaje mi się ciut wątpliwe, fragmenty DNA też, choć mniej. Jak bardzo antropomorficzne są te personifikacje?

Bardzo – jak później wynika z tekstu, mają płodne potomstwo z Homo sapiens. Że co, że Mikrobiologia razem z Genetyką nie potrafią stworzyć takich bakterii, jakie im się zamarzą?

 jedyne miejsca z wypatrywaną bioluminescencją znajdowały się w Pałacu

Ekhm?

No, że na całej planecie Świata Idei nie było śladu po Fizyce. Wybyła poza. Tylko w obrębie i pobliżu Pałacu coś tam zostało, ale tego należało oczekiwać.

Nie zaczynaj :P

Gdzieżbym śmiała! ;-)

 Jakakolwiek empiria stała się drogą przez mękę

No, nie wiem.

A jaki jest sens przeprowadzać doświadczenia, jeśli nie możesz ufać nawet grawitacji i prędkości światła?

Wszystkie dwie :P

Teologia też chyba jest teoretyczna. Historia. Ekonomia. Socjologia. Filologie. I jeśli policzyć poszczególne gałęzie matematyczne, to się garstka uzbiera…

Można argumentować, że spontaniczna zmiana przypadłości podpada pod logikę :D

Eeee? Rysik nagle zmienił właściwości. Gdzie tu logika? ;-)

 nie były przykute gipsem do łóżek

Mieszana metafora.

Marudzisz. Jeśli angina może przykuć kogoś do łóżka, to dlaczego nie noga w gipsie?

Wbić w drzwi można najwyżej gwóźdź :P

No to jakbyś to napisała? I wydaje mi się, że jest fraza o wbijaniu wzroku w coś tam.

Czemu ciąża miałaby zaszkodzić dziecku? W końcu nie przebiegała w strasznych warunkach, tylko w świecie materii.

A, Ginekologia w nerwach mówiła, nie pomyślała o tym.

(Typuję imię: Fizyka Kwantowa XD)

Brawo Ty! :-)

No, właśnie – problem polega na tym, że chociaż skutki można sobie wyobrazić, to trudno napisać, co się w takim świecie dzieje. Zwłaszcza, że prawa i stałe zmieniają się bez ostrzeżenia…

Robiłam, co mogłam. Ale ten bajzel tak naprawdę jest niewyobrażalny.

No. Feynman to był niegłupi facet.

Tak w zasadzie, to nie znamy odpowiedzi na to pytanie :) Wiemy, jak spada. Nauki, tak w ogóle, nie zajmują się wyjaśnianiem przyczyn celowych, tylko sprawczych ^^

Owszem. Ale weź, wytłumacz to dwulatce tak, żeby jej nie wkurzyć. ;-)

Eugenika w ogóle nie jest nauką, nawet pseudo – najwyżej techniką.

Hmmm. Wydawało mi się, że kiedyś miała status nauki. Wiesz, te pomiary różnych długości w ciele, podział na typy aryjskie i różne gorsze… To stwarza wrażenie nauki.

Filozofia rzecze – materia jest możnością XD

No. A możni raczej są konserwatywni. To biedni mają powody, żeby wyrywać bruk i budować barykady. ;-)

Nie ma takiej nauki :) Nawet na Wydziale Gier i Zabaw.

W Łodzi jest, a przynajmniej kiedyś była, bo ktoś od nas z liceum zdawał na “Finanse i bankowość“. Ten dział ekonomii o giełdach, bankach i papierach małowartościowych jakoś się musi nazywać…

 Zastanawiam się, czy rachunek różniczkowy to oddzielna gałąź nauki

W sumie chyba nie… powstał razem ze współczesną fizyką.

A co data urodzenia ma do rzeczy? Może po prostu wtedy Fizyka i Matematyka razem puściły się w tango? ;-)

A Filozofia też ma liczne córeczki, z czego co najmniej dwie (Logikę i Etykę) z Sokratesem XD jakby się kto dziwił, że z Ksantypy taka ksantypa :)

Chyba wszystkie nauki istniejące już w czasach antycznych zdążyły się nieźle rozmnożyć.

Te zmiany, z którymi się zgadzam, zaraz wprowadzę.

Babska logika rządzi!

Czy w angielskim w ogóle jest słowo “królewicz”?

Hmm, no, kurczę, chyba nie ma…

 Bo wnuczki królowej chyba już nie są królewnami, co nie?

Prawda.

 Że co, że Mikrobiologia razem z Genetyką nie potrafią stworzyć takich bakterii, jakie im się zamarzą?

Nie, świecące bakterie istnieją, miałam na myśli samą frazę.

 No, że na całej planecie Świata Idei nie było śladu po Fizyce.

Tyle, to i ja kumam :)

 A jaki jest sens przeprowadzać doświadczenia, jeśli nie możesz ufać nawet grawitacji i prędkości światła?

Jak wyżej – chodzi o frazę.

 Teologia też chyba jest teoretyczna. Historia. Ekonomia. Socjologia. Filologie. I jeśli policzyć poszczególne gałęzie matematyczne, to się garstka uzbiera…

Historia i nauki społeczne są eksperymentalne (i/lub opierają się na źródłach), a ekonomia to wróżenie z fusów :)

Rysik nagle zmienił właściwości. Gdzie tu logika? ;-)

O, to, to :D

 No to jakbyś to napisała? I wydaje mi się, że jest fraza o wbijaniu wzroku w coś tam.

Jest, ale to idiom. Jak bym to napisała… hmm. Czy ja wiem…

 Brawo Ty! :-)

 Owszem. Ale weź, wytłumacz to dwulatce tak, żeby jej nie wkurzyć. ;-)

Tej sztuki nie posiadłażem XD

 Wiesz, te pomiary różnych długości w ciele, podział na typy aryjskie i różne gorsze… To stwarza wrażenie nauki.

Dokładnie nie wiem, ale celem nauki jest odkrycie prawdy, a nie "ulepszanie" ludzkości czy czegokolwiek. To jest technika.

 No. A możni raczej są konserwatywni. To biedni mają powody, żeby wyrywać bruk i budować barykady. ;-)

XD

 A co data urodzenia ma do rzeczy? Może po prostu wtedy Fizyka i Matematyka razem puściły się w tango? ;-)

Może tak – powstał na potrzeby fizyki i umożliwił jej powstanie.

Dyskusji nie będzie, bo mam zszargane nerwy. Zgadnij, dlaczego.

Hmm, no, kurczę, chyba nie ma…

No. “Prince Charming” i wyżej już tylko król albo królowa. Sama widzisz, że ogólna księżniczka uprościła mi życie.

Jak marudzisz na frazy, to wyjaśniaj dokładniej, o co Ci chodzi.

Historia i nauki społeczne są eksperymentalne (i/lub opierają się na źródłach), a ekonomia to wróżenie z fusów :)

A, czyli społeczne nie. OK. Ale działy matematyki zostają.

O, bo sztuka negocjowania z metrowymi ludzikami graniczy z fizyką kwantową, jeśli chodzi o możliwość zrozumienia. ;-)

Eugenika. No, samo ulepszanie rasy to coś bliższego technice hodowli, ale do tego dochodzi cała otoczka teoretyczno-ideologiczna. IMO, to pseudonauka i tej wersji będę się trzymać, żeby nie musieć zmieniać głównego szwarccharakteru w tekście.

Może tak – powstał na potrzeby fizyki i umożliwił jej powstanie.

W przypadku Newtona – tak. Ale nie wiem, jakie powody miał Leibniz.

Ale, psiakość, IN to był gigant. Brakowało mu narzędzi matematycznych, to sobie wziął i wymyślił. Tak po prostu.

Babska logika rządzi!

Jak marudzisz na frazy, to wyjaśniaj dokładniej, o co Ci chodzi.

Postaram się.

Ale działy matematyki zostają.

No, dobra. Skoro każdy dział jest osobnym bytem… humor, humor, humorystyczny tekst :)

O, bo sztuka negocjowania z metrowymi ludzikami graniczy z fizyką kwantową, jeśli chodzi o możliwość zrozumienia. ;-)

IMO, to pseudonauka i tej wersji będę się trzymać, żeby nie musieć zmieniać głównego szwarccharakteru w tekście.

E, i tak się wcisnęła do Pałacu Nauk na betona. Ulubiona_emotka_Baila.

Ale, psiakość, IN to był gigant. Brakowało mu narzędzi matematycznych, to sobie wziął i wymyślił. Tak po prostu.

No, od zera nie wymyślił. To akurat ciekawa historia – zob. Hellera “Bóg i geometria”. Leibnitz… hmm. On się zajmował wszystkim, nawet bardziej niż Newton, korzystali z tych samych źródeł, poza tym Leibnitz miał troszkę hopla matematyczno-logicznego, więc czemu nie.

Dyskusji nie będzie, bo mam zszargane nerwy. Zgadnij, dlaczego.

U mnie każda gałąź nauki jest osobnym bytem. Taka koncepcja.

Learning this power. Podobno pomaga przejście przez ciążę, poród i karmienie. Ale nie wiem, czy ta metoda usatysfakcjonuje pytającego. ;-)

Nie mam pojęcia, na czym się Newton i Leibniz opierali, komu się wdrapali na barki, ale i tak – szacun. Leibniz nie zasłynął jako fizyk, przynajmniej o tym nie słyszałam.

Babska logika rządzi!

Leibnitz był z zawodu prawnikiem, a zasłynął “Teodyceą”. Ale zajmował się wszystkim po trochu.

Dyskusji nie będzie, bo mam zszargane nerwy. Zgadnij, dlaczego.

Newton też się nie ograniczał do fizyki – zdaje się, że była jeszcze alchemia, teologia…

Babska logika rządzi!

To były czasy, kiedy można było wiedzieć wszystko…

Dyskusji nie będzie, bo mam zszargane nerwy. Zgadnij, dlaczego.

A przynajmniej sporo… To se ne vrati. :-(

Babska logika rządzi!

Bardzo oryginalne i kreatywne opowiadanie, ciekawy motyw personifikacji nauk i wykorzystanie terminów oraz powiedzeń związanych z nimi. W pamięć zapadły mi “lemat” w przypadku Matematyki oraz “nadstaw drugi policzek” w przypadku Teologii. Bardzo mi się podobało jak w konkretnej sytuacji odzywała się właściwa nauka, proponując rozwiązanie z obszaru swojej wiedzy. Jestem także pod wrażeniem mnogości pomysłów na łamanie praw Fizyki i napsucie krwi innym naukom jak było chociażby w przypadku Matematyki i jej ołówka. Podobał mi się także sposób rodzenia się geniuszy oraz powstawania nowych nauk. Pomysł by dziecko Fizyki nazywało się Fizyka Kwantowa też super :) 

 

Jeśli miałbym wskazać morał płynący z tego opowiadania, to miałbym dwa pomysły. Pierwszy – uważaj z kogo stroisz sobie żarty. Drugi – wartość kogoś/czegoś dostrzega się dopiero, gdy się straci. 

 

Mam też kilka pytań do tekstu.

 

Czy w żarcie Eugeniki chodzi o kpinę i sprowadzenie Fizyki do (pracy) Fizycznej, czyli w tym wypadku pracownika niskiego szczebla, który nadaje się do robienia kawy?

 

Czy za oddzielaniem fragmentów tekstu między innymi greckimi literami alfabetu (np. →ΩБ) kryje się jakiś szyfr? Np. nawiązanie do symboli Fizyki?

 

Gdy Fizyka wróciła, była w 38 tygodniu ciąży, czy to oznacza, że w tak długim okresie nauki były pozbawione jej praw, a może w świecie materii czas płynie inaczej? Brałem jeszcze pod uwagę, że była już w ciąży na początku opowiadania, o czym świadczyłaby bardzo emocjonalna reakcja na wydaje się niewinny żart. W końcu dość często kobietom w ciąży szaleją hormony (tak słyszałem, ekspertem nie jestem, proszę mnie nie bić jeśli coś pokręciłem :D).

 

A i swoją drogą, czy to normalne, że system przydzielił Cię jako dyżurną do własnego tekstu czy są dwie Finkle? A może to u mnie jakiś bug? :D

 

Pozdrawiam :)

Dziękuję, Mordocu. :-)

Cieszę się, że znalazłeś tyle zalet.

Tak, starałam się wcisnąć tyle powiedzonek typowych dla danej nauki, ile tylko zdołałam sobie przypomnieć.

No, w pałacu pełnym fachowców z każdej dziedziny zawsze znajdzie się ktoś, kto się zna akurat na odpowiednich rzeczach. Już nie chciałam wspominać, że odłamki wydłubane ze śmietnika czyściła Higiena. Ale ona zrobiłaby to lepiej niż ktokolwiek inny. ;-)

Podobają mi się Twoje morały. Chociaż sama nabijam się ze wszystkiego. Mam nadzieję, że przynajmniej robię to z większym taktem.

Czy w żarcie Eugeniki chodzi o kpinę i sprowadzenie Fizyki do (pracy) Fizycznej, czyli w tym wypadku pracownika niskiego szczebla, który nadaje się do robienia kawy?

Tak. Nazwy podobne, ale różnica jest. Przy tym w czasach poczęcia Kwantowej pracownicy fizyczni nie cieszyli się dużym szacunkiem.

Czy za oddzielaniem fragmentów tekstu między innymi greckimi literami alfabetu (np. →ΩБ) kryje się jakiś szyfr? Np. nawiązanie do symboli Fizyki?

Nie ma tu szyfru, są przypadkowo powrzucane symbole fizyczne, które nie są literami łacińskimi.

Gdy Fizyka wróciła, była w 38 tygodniu ciąży, czy to oznacza, że w tak długim okresie nauki były pozbawione jej praw, a może w świecie materii czas płynie inaczej?

Tak, minęły całe miesiące. Wszyscy mieli tego dosyć i nikt się nawet nie zastanawiał, czy wygnanie Frenologii i Eugeniki jest sprawiedliwe.

Na początku Fizyka nie była w ciąży. Żart ją wkurzył bez nadzwyczajnych hormonów.

Dyżury. To przeżytek z czasów, kiedy Loża miała obowiązek czytać teksty. Ja czytałam wtorkowe i piątkowe, więc do tej pory te opowiadania mają mnie jako dyżurną.

Babska logika rządzi!

Bardzo dziękuję za rzeczowe wyjaśnienia :)

Ależ proszę. :-)

Zaczynam się zastanawiać, w jakiej strefie czasowej Ty żyjesz, skoro notorycznie komentujesz tekst przed 6 rano…

Babska logika rządzi!

Ej, ja wstaję z kurami :D Szósta rano to najlepsza pora. Chłopy śpią i można sobie swobodnie pisać XD

Dyskusji nie będzie, bo mam zszargane nerwy. Zgadnij, dlaczego.

Na moim zegarku nie ma takiej godziny. ;-)

Babska logika rządzi!

Tu masz nowy:

Do wyboru! XD

Dyskusji nie będzie, bo mam zszargane nerwy. Zgadnij, dlaczego.

Na tych też nie ma takiej niehumanitarnej godziny. ;-)

Babska logika rządzi!

U dołu XD

Dyskusji nie będzie, bo mam zszargane nerwy. Zgadnij, dlaczego.

Eeee? Nie widzę. A gdyby nawet, to zinterpretowałabym jako osiemnastą. Klapki na oczach? Być może. Ale na wyspanych! ;-)

Babska logika rządzi!

Plasterki ogórka XD

Dyskusji nie będzie, bo mam zszargane nerwy. Zgadnij, dlaczego.

Wolę wewnętrznie. ;-)

Babska logika rządzi!

Zaczynam się zastanawiać, w jakiej strefie czasowej Ty żyjesz, skoro notorycznie komentujesz tekst przed 6 rano…

Po prostu wziąłem sobie długi urlop świąteczny, a jak mam czas wolny, to mam dość dziwny tryb spania ;)

OK, nie wnikam w Twoje rytmy. A urlop dobra rzecz…

Babska logika rządzi!

Podobało mi się :)

Przynoszę radość :)

Dzięki, Anet. :-)

To fajnie. ;-)

Babska logika rządzi!

Sympatyczny tekst, uśmiechnął kilka razy. :)

Napisany żywo, z pazurem, ale znając Twój styl, spodziewałem się dobrego wykonania, a mimo to zaskoczyła mnie lekkość, z jaką przemknąłem przez opowieść. Miałaś świetny pomysł i go udźwignęłaś.

Gratuluję!

Dziękuję, Palaio. :-)

Fajnie, że tekścik uśmiechnął. Ostatnio każdemu się przyda. Miło mi, że żywiłeś takie zaufanie do wykonania. Z lekkością problemów na ogół nie mam, gorzej jest z ciężkością.

Babska logika rządzi!

i, ciężkie też wchodzą, a że trafiają się w nich kawałki z przymrużeniem oka, to i dobrze! xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Taaa, wchodzą, a potem ktoś w komentarzach chwali humor. ;-/

Babska logika rządzi!

E, tam, Oni, ta tajemnicza kropa w kształcie klamry. Nie przejmujmy nie nią, zbytnio. xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Klamra jeszcze nigdy mi nie skomentowała tekstu i nie o niej mówię. :-)

Babska logika rządzi!

O, tajemnicza z niej dama. :p

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

I nieźle się kamufluje. :-)

Babska logika rządzi!

Żaba omszona. :-)

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Żaba też jest dobra. Ale klamra chyba jednak lepsza. Bardzo długo nikt w ogóle nie podejrzewał jej istnienia. ;-)

Babska logika rządzi!

Klamra lepsza, bo skuwa, chyba żeby pokombinować – nie siedzę w tym, ale można spróbować. Wyloguj się ze swojej poczty, nie gwarantuje ale coś; nie wiąż się z używaną komórką nawet kupioną dyskretnie(:p), nie ujawnij adresu IP – tu bardziej skomplikowane, kiedyś mógł być Tor, choć wolny i zawodny, teraz nie wiem. Ogólnie da się się nawet klamrę przechytrzyć, a gdy ujawniła się , cóż musi się dogadać z nami. <3

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

O, klamry mają mnóstwo zastosowań – paski, klamerki do włosów. I Matematyka lubi sobie czasem ich poużywać. ;-)

Babska logika rządzi!

Lubię J.Jarniewicza. Wymyka się "Z dowodów tożsamości". To stary tomik wierszy, z 2003r. Próbuje odnaleźć się w kulturowej "teraźniejszości", wtedy, przed laty, prawie dwadzieścia lat temu. "Być w czasie" = "być na czasie" wiadomości, newsów ważnych i bez znaczenia, sportowych, popowych, i wszelkich szlagierów i mód wyłonionych z szumu info. Przygląda się im i sobie ( msce zamieszkania, imię, nazwisko).

 

Wyimki:

Mogę oprzeć się o ścianę,

gdy “opór” budzi śmiech,

albo przebić głową szybę,

mur zostawiając czwórkom

z marmuru

lub z Mariensztatu

pokój miejscem na przyszłość

wczorajszym

W czterech jak co dzień ścianach

dwuwymiarowej przestrzeni

niektórzy studiują mapy, a innym

w pięty ucieka

dusza, lub sypie się dom, o którym mówią,

że jest lokatą na życie

Pod Kopernikiem

ktoś sprzedawał lody.

Ciekawe, czy zimne w tym słońcu

spytałaś.

A mnie ni stąd ni zowąd

zaczęły obchodzić

niemożliwe mrówki

na moich niewidzialnych plecach

Jutro też tu przyjdziemy

 

Dziwne, że nic się nie zmienia, a jeśli to na gorzej, czyli jestem stawiana do pionu na coraz dłuższy czas. Dlaczego, po co? Dziwne i jest coraz straszniej!

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Też ciekawe.

A to prawda – robi się dziwniej i dziwniej. Żyjemy w ciekawych czasach.

Babska logika rządzi!

Fantastyczne opowiadanie!

 

Wzbraniałem się przed lekturą, bo ja z tych humanistów, co nauki ścisłe postrzegają jako monstra, od których lepiej stronić. Po przeczytaniu stwierdzam, że pora zmienić podejście :)

Bardzo kreatywne, lekko napisane, z jajem, ale bez tanich żarcików. Wszystko się ładnie ze sobą składa, nie ma uczucia przedobrzenia, nawet wątek ciążowy jest bardzo oryginalny i nie byłem nim zażenowany. Wręcz przeciwnie, chyba właśnie ten element ostatecznie przekonał mnie do “Fizyki…” i skłonił, by dać mu 6 gwiazdek.

Naprawdę świetna sprawa. Gratuluję i zazdroszczę :)

 

Pozdrawiam,

fmsduval

"- Zniszczyliśmy coś swoją obecnością - powiedział Bernard - być może czyiś świat." V. Woolf

Dziękuję, Fmsduval. :-)

Cieszę, że nawróciłam na nauki ścisłe/przyrodnicze. To wcale nie są takie potwory, jak wmawiają nauczyciele. ;-) Starałam się pokazać, że bez praw fizyki jesteśmy… w czarnej dziurze albo innej osobliwości.

Miło mi, że widzisz tyle zalet. Nie Ty jeden, ale się nie spodziewałam…

Babska logika rządzi!

Finklo!

 

Bardzo fajny pomysł, z jeszcze lepszą oprawą słowną!

Ostatni dialog – złoty.

Wykorzystanie poszczególnych gałęzi nauk (i wyrzucenie pseudonauk z Pałacu <3) do odpowiednich zadań czytało się przyjemnie, a przy co poniektórych przypadkach banan wstępował na twarz. ^^

 

Dzięki za lekturę i pozdrawiam!

Quidquid Latine dictum sit, altum videtur.

Dziękuję, Barbarzyńco. :-)

Miło mi, że widzisz tyle zalet. Mogłam sobie wprowadzać mnóstwo bohaterów bez konieczności ich przedstawiania (fajna sprawa), to i szukałam odpowiedniego fachowca dla każdej kwestii.

Babska logika rządzi!

A cóż my tu mamy? Czytam, czytam i nie wierzę. Czyżby tekst wyróżniony piórkiem i niepoprzedzony cytatem z wielkiego dzieła, i bez nadęcia, bez fałszu, bez rozmemłanych opisów i pozbawionych osobowości bohaterów? Opowiadanie jest jak powiew świeżego powietrza po wyjściu z zatęchłej piwnicy. Aż się serce raduje z powodu braku idiotycznych środków stylistycznych w rodzaju “warg wiatru” i “zmierzchu okrywającego budynki półprzeźroczystą, granatową chustą”. Czyli jednak można pisać naturalnie i szczerze.

Jest to też pierwsze opowiadanie, jakie tu przeczytałem, w którym koncepcja światotwórcza, choć pogmatwana i dość brawurowa, to jednak jest spójna, zbudowana na konkretnym pomyśle i rozbudowana. Nie ma śmietnika światotwórczego.

Ale, ale nie byłbym trollem sobą, gdybym się perfidnie nie przyczepił. Kuleje w tekście wykonanie i momentami jest zbyt wiele wyliczanek zjawisk dziwacznych, wynikających ze zniknięcia fizyki.

Zanosiło się na kolejne relaksująco nudne i przewidywalne popołudnie w Pałacu Nauk Wszelakich wypełnione ploteczkami i przechwałkami.

Żeby to miało sens, to “wypełnione ploteczkami i przechwałkami” należałoby potraktować jako dopowiedzenie. Ewentualnie zmienić szyk zdania na taki: W Pałacu Nauk Wszelakich zanosiło się na kolejne relaksująco nudne i przewidywalne popołudnie wypełnione ploteczkami i przechwałkami.

Poza tym rozpoczęcie jest dość dobre, od razu zaczyna się ostra akcja. Jest to udane wprowadzenie w świat i relacje między bohaterkami. Co ciekawe, poszczególne postaci mają charakterystyczne cechy i to nawet zgodne z naukami, które reprezentują. Widać to w dialogach.

– Uważam, że Fizyka przeniosła się do Świata Materii – powiedziała Psychologia któregoś dnia.

Któregoś dnia? To nic nie mówi, tego typu opisy to zapchajdziury.

W Świecie Idei wszystkie nauki dysponowały największą siłą, poza nim nie byłyby w stanie prowadzić skutecznych poszukiwań.

Paskudne zdanie i nielogiczne.

Dla rozrywki i uspokojenia nerwów zaczęła zliczać sposoby, na jakie może zawieść ołówek.

I to jest akapit, który znudził mnie już w połowie, za dużo było wyliczanki.

 

Spodziewałem się na zakończenie zwrotu akcji, ale nie takiego. Opis fizyki kwantowej bardzo trafny, faktycznie do niczego nie jest podobna.

Opowiadanie ma mankamenty, ale tak na zachętę przyznam 4 gwiazdki.

„Przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy niż kłamstwa“ – Friedrich Nietzsche

Dziękuję, Osvaldzie. :-)

Babska logika rządzi!

Czyżby tekst wyróżniony piórkiem i niepoprzedzony cytatem z wielkiego dzieła, i bez nadęcia, bez fałszu, bez rozmemłanych opisów i pozbawionych osobowości bohaterów? Opowiadanie jest jak powiew świeżego powietrza po wyjściu z zatęchłej piwnicy.

 

Osvaldzie, na wypadek gdybyś nie znał mechaniki tego forum: Loża, czyli osoby, które decydują o tym, które opowiadania trafią na listę opowiadań piórkowych, jest wybierana co roku. Zatem możesz założyć, że teksty starsze, np. sprzed 3-4 lat mogą prezentować nieco inny charakter i mogą okazać się bliższe Twemu sercu, bo selekcji dokonywały inne osoby. Nie twierdzę, że robiły to lepiej czy gorzej – po prostu inaczej, więc jest szansa, że coś ze starszych tekstów wzbudzi w Tobie większy entuzjazm.

Piórka to według mnie wynik pewnego kompromisu, reprezentują opowiadania, które spodobały się przynajmniej pięciu osobom w danym roku zasiadającym w Loży. Dlatego niekoniecznie muszą być najlepsze z perspektywy konkretnego czytelnika.

Jest tu wiele opowiadań oznaczonych piórkiem, które osobiście uważam za zupełnie przeciętne, a niektóre z nich – wręcz za słabe. Po prostu taki mam gust. 

Natomiast znalazłoby się kilka takich, które uważam za bardzo dobre, ale piórka nie dostały (Na przykład TO albo TO). Mam świadomość, że mój gust niekoniecznie pokrywa się z mainstreamem, nie chwytam jednak z tego powodu za widły i pochodnie…

 Co do tekstu Finkli – mnie Twoja reakcja wcale nie dziwi. Finkla ma jedno z najlepszych piór na forum, pisze tak, że podoba się to szerokiej rzeszy czytelników. Ładnie, z pomysłem, a jednocześnie w bardzo przejrzysty, klarowny sposób. Z osób, które potrafiły pisać w podobny sposób, do głowy przychodzi mi rzadko pojawiająca się już na forum Bemik. Chociaż moje preferencje są inne, to rzadko któremu tekstowi napisanemu w ten sposób mógłbym dać ocenę inną niż 4-5/6. Trzeba docenić warsztat, który jest po prostu dobry. 

Jedynym wyjątkiem, który przychodzi mi tu do głowy jest Chrościsko – bardzo podoba mi się to JAK pisze, ale bardzo nie podoba mi się to O CZYM pisze, więc w ocenie jego tekstów stoję jakby w rozkroku :D

Przypuszczam, że większość tekstów Finkli przypadnie Ci do gustu, ten nie jest jakimś wyjątkiem. 

Nie betuję tekstów ze względu na brak czasu.

Osvaldzie, na wypadek gdybyś nie znał mechaniki tego forum: Loża, czyli osoby, które decydują o tym, które opowiadania trafią na listę opowiadań piórkowych, jest wybierana co roku. Zatem możesz założyć, że teksty starsze, np. sprzed 3-4 lat mogą prezentować nieco inny charakter i mogą okazać się bliższe Twemu sercu, bo selekcji dokonywały inne osoby. Nie twierdzę, że robiły to lepiej czy gorzej – po prostu inaczej, więc jest szansa, że coś ze starszych tekstów wzbudzi w Tobie większy entuzjazm.

Być może, nie zaszkodzi zerknąć. Dziękuję za informację.

Piórka to według mnie wynik pewnego kompromisu, reprezentują opowiadania, które spodobały się przynajmniej pięciu osobom w danym roku zasiadającym w Loży. Dlatego niekoniecznie muszą być najlepsze z perspektywy konkretnego czytelnika.

Zgadzam się, że nie muszą, dlatego dziwią mnie agresywne, pełne obelg reakcje niektórych użytkowników na stwierdzenie, że dane opowiadanie uważam za kiepskie czy nudne. Nie akceptuję literackiej bufonady. Wypracowałem sobie jedno kluczowe kryterium pozwalające odróżnić pisarza od grafomana. W tekście grafomana zawsze na pierwszym miejscu jest autor (wysuwa się przed tekst, stosuje oklepane zabiegi, sztuczne metafory, wzniosłe porównania niepasujące do treści), w tekście stworzonym przez pisarza liczą się opowieść i bohaterowie.

Jedynym wyjątkiem, który przychodzi mi tu do głowy jest Chrościsko – bardzo podoba mi się to JAK pisze, ale bardzo nie podoba mi się to O CZYM pisze, więc w ocenie jego tekstów stoję jakby w rozkroku :D

Przeczytałem jedno opowiadanie Chrościska i odczucia miałem podobne do Twoich. Bardzo dobry warsztat, ale fabularnie tekst niedomagał.

„Przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy niż kłamstwa“ – Friedrich Nietzsche

Dzień dybry,

 

– Załóżmy, że schroniła się w małej, otwartej gospodarce z płynnym kursem walutowym

Brakujący przecinek.

 

Jak długo można się obrażać za głupi żart?

Co to był za żart? Że chciały ją poprosić o zrobienie kawy, o to chodzi?

Jak dla mnie to jest za słaby motyw, żeby aż tak śmiertelnie się obrazić. Brakuje mi chociaż krótkiego opisu wskazującego na to, że Frenologia i Eugenika już wcześniej robiły przytyki Fizyce.

 

Ciąży kompletnie się nie spodziewałam. I ta puenta :) świetna!

Opisy bardzo plastyczne, nie miałam problemów z wyobrażeniem sobie postaci i otoczenia. wszystko wydawało mi się takie… kolorowe.

Życie mnie mnie, a Cię mnie?

Dziękuję, HollyHell, gyd myrning. :-)

Przecinek zaraz dodam.

Żart. Głównie to, że użyły zwrotu “fizyczna”, trochę także różnica pozycji. To tak, jakby nuworysz nabijał się z nazwiska pana hrabiego, dziesiątego z serii. Może i słaby, ale najlepszy, jaki zdołałam wykombinować.

Fajnie, że w końcówce zaskoczyłam.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka