- Opowiadanie: Finkla - Kiedy Fizyka bierze urlop

Kiedy Fizyka bierze urlop

Obawiam się, że trochę za dużo nawciskałam tu skutków tytulikowego urlopu. Ale nie mogłam się powstrzymać... Zapraszam do lektury i chwalenia naszego świata, bo mogliśmy trafić na coś o wiele gorszego. ;-)

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Kiedy Fizyka bierze urlop

Zapowiadało się na kolejne przyjemnie nudne i przewidywalne popołudnie w Pałacu Nauk Wszelakich wypełnione ploteczkami i przechwałkami. Dopóki…

– Napiłabym się kawy – westchnęła z rozmarzeniem Frenologia. – Takiej mocnej, ze świeżo palonych ziaren. Z trzema łyżeczkami cukru…

– Fizyczna, słyszałaś? – zapytała Eugenika.

Obydwie wybuchnęły śmiechem, który zamarł im na ustach, kiedy zobaczyły minę i pociemniałe z gniewu oczy Fizyki wstającej ze swojego ulubionego fotela.

– Ej, ja tylko żartowałam – szepnęła Eugenika, ale adresatka chyba w ogóle jej nie usłyszała. Wymaszerowała z olbrzymiego salonu, trzaskając drzwiami.

Wróciła po kilku minutach z filiżanką parującej kawy w ręku. Utrzymanie płynu w temperaturze wrzenia nie stanowiło dla niej najmniejszego problemu. Podobnie jak wtłoczenie go pod ciśnieniem do gardła Frenologii. Dwie pikosekundy później odwróciła proces wypalania filiżanki, uformowała wilgotną glinę w kształt grotu, zamieniła w ceramikę inżynierską i cisnęła w Eugenikę.

Ofiara ataku wyłącznie swojemu nadzwyczajnemu refleksowi zawdzięczała fakt, że zdążyła zacząć unik i pocisk nie trafił jej w serce, tylko przebił płuco. Fizyka tymczasem grzmotnęła spodeczkiem o archimedesowski parkiet z marmuru w trzech kolorach, aż naczynie rozprysnęło się na tysiąc kawałków.

Wszystko stało się tak błyskawicznie, że nikt (oprócz Eugeniki) nie zdołał zareagować. Dopiero po chwili poszkodowane zaczęły wrzeszczeć z bólu, księżniczka Topologia skrzywiła się i ukradkiem zrobiła dziurkę w liściu grotu, a Medycyna oraz jej liczne córki rzuciły się na ratunek koleżankom. Wkrótce zapanował taki rozgardiasz, że nikt nie zauważył zniknięcia Fizyki.

 

→ΩБ

 

Błoga nieświadomość nie trwała długo – Fizyka najwyraźniej zabrała swoje prawa i w Pałacu Nauk Wszelakich (oraz w całym Świecie Idei) nastały trudne czasy. Niewyobrażalnie trudne.

Stałe fizyczne oszalały i zamiast trzymać się odwiecznych wartości, pulsowały beztrosko lub – o zgrozo! – zmieniały się skokowo i chaotycznie. W Pałacu nie ostało się nic pewnego – szacowna dębowa szafa potrafiła znienacka kopnąć prądem, gazy szlachetne krystalizowały w piecu kuchennym lub na potęgę reagowały z platynowcami, tarcie to potężniało, aż nie dało się zdmuchnąć pyłku z biurka, to znowu zanikało całkowicie, uniemożliwiając chodzenie czy posmarowanie kanapki (jeśli akurat udało się upiec chleb), magnesy miewały od jednego do pięciu biegunów…

Architektura pilnowała, żeby Pałac się nie rozleciał. Biologia i jej potomkinie harowały w szklarniach, ogrodach oraz stajniach, by utrzymać przy życiu rośliny i inwentarz. Chociaż po parce, do rozrodu, kiedy Fizyka już wróci.

Ale mijały dni, a Fizyka nie wracała.

 

∂ħλ

 

Jednocześnie toczyły się poszukiwania uciekinierki.

Po tygodniu badania nieba Astronomia oznajmiła:

– Nie ma jej na żadnej gwieździe. Wszystkie poruszają się nieprzewidywalnie. Planety krążą po orbitach kwadratowych, wielokątnych albo gwieździstych. Wypatrzyłam dwa przypadki pentagramów. Niektóre w ogóle nie trzymają się ekliptyk…

– Na miejscu Fizyki, gdybym nie chciała być znaleziona, utrzymywałabym chaos także w swoim najbliższym otoczeniu – odpowiedziała Logika. – A zresztą, pewna jesteś prędkości światła, o Niebieska?

Genetyka do spółki z Mikrobiologią stworzyły wszędobylskie bakterie, które pod wpływem kontaktu z wybranymi fragmentami DNA Fizyki wytwarzały błękitną poświatę. Geografia sprawdziła cały Świat Idei. Niestety, jedyne miejsca z wypatrywaną bioluminescencją znajdowały się w Pałacu i jego okolicy. Apartamenty Fizyki wręcz świeciły na niebiesko, w jej ulubionych zakamarkach też było całkiem jasno, ale na tym koniec.

 

∏ωΞ

 

– Uważam, że Fizyka przeniosła się do Świata Materii – powiedziała Psychologia któregoś dnia.

To stwarzało poważny problem. W Świecie Idei wszystkie nauki dysponowały największą siłą, poza nim nie byłyby w stanie prowadzić skutecznych poszukiwań. Biologia kategorycznie zabroniła wypuszczania bioluminescencyjnych bakterii w jakimkolwiek innym świecie.

– Nie zdołamy nad nimi zapanować – upierała się, a wiele nauk się z nią zgadzało.

– Załóżmy, że schroniła się w małej otwartej gospodarce z płynnym kursem walutowym – podsunęła Ekonomia.

Reszta rozważań zginęła bezpotomnie w wybuchu śmiechu.

 

∞ﬡШ

 

Nikt nie mógł normalnie pracować. Jakakolwiek empiria stała się drogą przez mękę, a doświadczenia straciły rację bytu. Jeszcze Królowa, Filozofia czy inne nauki teoretyczne jakoś tam sobie radziły, jednak również bez rewelacji.

Sprzątaniem nikt już się nie przejmował. Szczęście, że entropia od czasu do czasu spontanicznie malała.

Pewnego wtorkowego poranka Matematyce ołówek po raz kolejny odmówił współpracy. Tym razem rysik, zamiast zostawiać ślad na papierze, rozsypywał się w biały pył.

– A niech to hesjan obrzeżony! – syknęła Królowa ze złością. – Jestem za stara, żeby przeprowadzać takie dowody w pamięci!

Dla rozrywki i uspokojenia nerwów zaczęła zliczać sposoby, na jakie może zawieść ołówek. Grafit się rozsypuje, zaczyna wrzeć, staje się diamentem, zmienia kolor na biały lub bezbarwny. To już pięć. Ołówek robi się za ciężki, by go unieść, albo wprost przeciwnie – przy braku grawitacji od naciśnięcia na papier człowiek frunie pod sufit, całkiem nie po królewsku przeklinając i majtając nogami. Tarcie znika lub robi się za duże, aż kartka się dziurawi. Drewniana oprawka wiotczeje. To już dziesięć. Ołówek spala się w powietrzu jak świeczka, rozpływa w atramentowy kleks z żółtą, pełną drzazg obwódką, zaczyna wydzielać fetor zgniłego mięsa, aż trzeba go zamknąć w hermetycznym pudełku, rysik wypada… Zastanowiła się, czy ten przypadek powinien się liczyć. Przecież wtedy pisała dalej, gołym grafitem. Strasznie pobrudziła sobie rękę, plamy porobiły się smoliste, bardzo trudne do wywabienia, ale lemat dokończyła. Matematyka westchnęła i dała sobie spokój z rachunkami. I tak, zanim Fizyka wróci, ołówek wymyśli jeszcze wiele sposobów na uprzykrzanie życia. Żeby wreszcie wróciła… Jak długo można się obrażać za głupi żart?

Trzeba jednak przyznać, że trafiały się również zabawne lub piękne efekty. Wszystkich świadków zachwyciły pomarańczowe bąbelki w kształcie gwiazdek w szklance wody sodowej należącej do Probabilistyki. Nieprzewidywalny smak potraw stał się podstawą nowej gry hazardowej. Śmiesznie wyglądało, gdy po zamieszaniu kawy i wyjęciu łyżeczki zwisała z niej brunatna kropla o objętości filiżanki…

Gdyby chociaż rozchybotane warunki utrzymywały się tylko w Pałacu Nauk Wszelakich, ewentualnie w okolicy… Ale nie! Nie było dnia, żeby do komnaty audiencyjnej nie docierały delegacje z innych pałaców i zamków – wynalazków, technik, sportów… I każde poselstwo stanowczo żądało tego samego. Dyplomacja i Psychologia z coraz większym trudem koiły wzburzone emocje. Od wizyty przedstawicielki Pałacu Sztuk Pięknych Psychologia budziła się po nocach z okropnym krzykiem. To wizje baletnic spadających na skutek lokalnych kaprysów grawitacji i łamiących kości prześladowały ją w koszmarach. Ambasadorka Retoryka bardzo plastycznie opisała, jak ostre drzazgi kości udowej przebijają skórę, jak pachnie krew wsiąkająca w pełne kurzu szpary między deskami sceny, strach widzów, którzy bali się podejść, by wyciągnąć wrzeszczące i mdlejące z bólu dziewczyny z niebezpiecznego obszaru… Acz Matematyką bardziej wstrząsnęła wizja starzejących się w błyskawicznym tempie płócien. Albo na odwrót – antycznych bezcennych rzeźb młodniejących w oczach. Brrr!

Mijały tygodnie, a Fizyka nie wracała.

 

≈ħε

 

Nie pracował już nikt, czyje wysiłki nie były niezbędne do utrzymania pałacu w jakiej takiej formie, a jego mieszkańców przy życiu. A najprostsza wegetacja stała się zadaniem nie lada. Dzikie skoki ciśnienia doprowadziły do wielu przypadków choroby kesonowej. Ściany i stropy to doskonale izolowały termicznie, to znów przewodziły ciepło lepiej niż aluminium w starych dobrych czasach. Kołdry i ubrania wcale nie zachowywały się lepiej…

Pewnego środowego popołudnia Filologii Angielskiej popijana właśnie herbata (wprawdzie akurat smakowała chrzanem i wanilią, ale drugie imię jednak zobowiązuje) rzuciła się na twarz jak jakiś agresywny kot, a potem wcisnęła do płuc. Natychmiast ściągnięta Pulmonologia ledwie biedaczkę odratowała.

Ortopedia z Chirurgią też miały pełne ręce roboty, dopóki nauki nie przyzwyczaiły się do ostrożnego sprawdzania, jaki aktualnie jest współczynnik tarcia, zanim postawiły stopę na schodach.

Sam pałac również ucierpiał. Bajecznie kolorowy witraż w południowej klatce schodowej, ten przedstawiający fraktale, spłynął po ścianach i przemienił się w brunatne plamy na podłodze. Meble co i rusz zyskiwały miękkość i elastyczność, a potem zastygały w brzydkich i bezużytecznych kształtach.

Mimo licznych przeszkód, nauki odnotowały jakieś sukcesy. Po przeszukaniu całego Świata Idei trzeba było pogodzić się z hipotezą Psychologii i przyjąć, że Fizyka uciekła do Świata Materii. W kooperacji z mieszkańcami Wieży Wynalazków oraz Pałacu Techniki opracowano sposób na komunikację z Fizyką.

W pasie planetoid między orbitami Marsa i Jowisza skonstruowano ogromny radioteleskop i wysłano komunikat. Ludzie na Ziemi jeszcze nie byli w stanie go odebrać, a już na pewno nie zinterpretować poprawnie, ale Fizyka nie powinna go przeoczyć. Wiadomość zawierała prośbę o jak najszybszy powrót oraz obietnicę braku konsekwencji. Komunikat powtarzano co kilkanaście godzin, aby na pewno każdy kontynent (a przynajmniej każdy zamieszkały) dostał swoją szansę i to o różnych porach dnia.

Mijały miesiące, a Fizyka nie wracała.

 

Ω∙Б

 

Wreszcie nadszedł telegram od uciekinierki:

 

MOGE WROCIC STOP MAM WARUNEK STOP EUGENIKA I FRENOLOGIA MUSZA ZNIKNAC Z PALACU

 

Królowa nie zastanawiała się ani chwili. Po kwadransie radioteleskop zaczął nadawać nową wiadomość: „E. i F. juz nie maja statusu nauki. Nie mieszkaja w palacu. Wracaj prosze”.

Zaczęło się długie oczekiwanie.

Wreszcie, po około tygodniu od wysłania nowego komunikatu, w pałacu rozległ się entuzjastyczny krzyk Optyki:

– Błękitne światełko na horyzoncie! Północny zachód!

Wszystkie nauki, które akurat nie były przykute gipsem do łóżek, rzuciły się do wieży Astronomii, skąd rozciągał się najlepszy widok. Rzeczywiście, na widnokręgu majaczył słaby poblask, który z minuty na minutę nabierał mocy.

– No proszę! Moje bakterie natychmiast ją wykryły! Dzielne maluszki – puszyła się Mikrobiologia.

– Mama wreszcie raczyła się pokazać – mamrotała Elektrostatyka.

Jednak w większości głów dominowała myśl: „już niedługo ten koszmar się skończy!”.

– Chodźmy na dziedziniec ją przywitać – zaproponowała Psychologia.

– Zabraniam! – odpowiedziała Matematyka. – Zero stawiania się w pozycji petentów. Każda z nas ma swoją godność i nie musimy od razu pokazywać, jak mocno nadszarpnęło ją lewitowanie pod sufitem albo tuzin wywrotek na śliskim betonie.

– Nie ma nic złego w okazywaniu radości na widok córy marnotrawnej – sprzeciwiła się Teologia.

– Zadecydowałam – ucięła Królowa. – Jeśli masz ochotę nadstawiać drugi policzek, zrobisz to prywatnie i w cztery oczy.

Najpierw pojedynczo, potem coraz liczniejszymi grupkami nauki zaczęły schodzić do hallu, zanim Matematyka zdążyła zabronić i tego. Czekały ze wzrokiem wbitym w drzwi wejściowe, obmyślając powitanie. Ale wszystkie wyrazy radości czy wymówek zamarły im na ustach, kiedy w końcu klamka się poruszyła, a w drzwiach stanęła Fizyka.

Po chwili podbiegły do niej Ginekologia i Położnictwo.

– Który to miesiąc? – spytała Ginekologia, delikatnie kładąc rękę na brzuchu.

– Trzydziesty ósmy tydzień.

– Wiedziałam! – Psychologia klasnęła z radości. – Wiedziałam, że znajdziesz sobie kochanka!

Od czasu do czasu któraś z nauk udawała się do Świata Materii i tam wybierała interesującego mężczyznę, z którym dzieliła wiedzę i łoże. W ten sposób ludzie zyskiwali geniuszy, po kilku miesiącach rodziła się nowa gałąź nauki, a w pałacowej Galerii Kochanków pojawiał się portret szczęśliwego ojca (niewiele lat później trafiał do podręczników). Okres nieobecności przyszłej matki przyjęło się nazywać urlopem poczęciowym.

– Pozwól, że zdejmę ci płaszcz – szeptało Położnictwo. – I druga ręka, o tak. A teraz zaprowadzimy cię do twojego ulubionego fotela. Masz ochotę na jakieś szczególne danie? Jak się czujesz?

Ginekologia i Położnictwo ujęły Fizykę pod ręce i powiodły w stronę salonu. Za nimi uformowała się procesja przyszłych ciotek i kuzynek.

Czoło pochodu już wchodziło do salonu, kiedy współczynnik tarcia raptownie zmalał. Tylko dzięki wprawie Ginekologii i Położnictwa oraz usłużnej futrynie Fizyka utrzymała się na nogach.

– Ale jak to?! – pisnęła Logika, kurczowo trzymając się komody. – Myślałam, że po twoim powrocie wszystko znormalnieje!

– Och! – zdziwiła się Fizyka, na siłę przywracając zwyczajne tarcie. – Nie naprostowałyście moich praw?

– My miałybyśmy to zrobić?! – wysyczała Algezjologia. – Niby jak?!

– Wystarczyło złożyć spodeczek, który rozbiłam przed wyjściem. Przecież nie zostawiłabym was w takiej okropnej sytuacji bez szansy wyjścia. – Fizyka z ulgą usiadła. – Tak się nie da żyć. Rzeczywiście, nic z nim nie zrobiłyście – skonstatowała ze zdziwieniem. – Ciągle pod meblami leży kilka odłamków, wyczuwam je. Nie wyobrażam sobie, jak wy to wytrzymywałyście. Toż to koszmar! Co wy sobie teraz o mnie myślicie? Odsapnę chwilę i wszystko poskła… – Nagle skuliła się, złapała za brzuch i jęknęła. – Albo i nie.

– Zaczęło się! – wrzasnęła Ginekologia. – Musisz przejść do apartamentów Medycyny!

– Lepiej nie – zawahało się Położnictwo. – Nie wiadomo, co jeszcze może się rozwalić po drodze. Zaraz przyprowadzę wózek!

 

○τ→

 

Drzwi sali porodowej zatrzasnęły się z przytłumionym łupnięciem. Do salonu wparowała Balistyka uzbrojona w małą zmiotkę przywiązaną do laski podwędzonej Geriatrii. Zaczęła sobie przypominać, gdzie dokładnie stała Fizyka pamiętnego popołudnia, jakim gestem cisnęła spodek, w którą stronę… Potem padała plackiem przed wytypowanymi sofami, szafkami i komódkami, próbując wygarnąć spod nich rozmaite śmieci.

Uzbierała siedem odłamków spodeczka. Z triumfem rzuciła je na podołek Archeologii i poleciła:

– Zobacz, czy coś do siebie pasuje!

– Idę do swojej pracowni i sprawdzę, co da się zrobić. Przyślijcie do mnie Kryminalistykę.

Kawałki do siebie nie pasowały, ale samo ich zgromadzenie w jednym miejscu ustabilizowało temperaturę i ciśnienie. W serca nauk wstąpiła nowa nadzieja. Sejsmologia, Stratygrafia i Paleontologia w podskokach (grawitacja nadal wariowała) popędziły na śmietnik, w myślach dziękując wszystkim bóstwom, że nikt nie miał głowy do wywożenia odpadków gdzieś dalej.

Przed upływem pięciu godzin znaleziono większość odłamków. Wszystkie trafiły do pracowni Archeologii, na wielki stół, przy którym siedziały we dwie z Kryminalistyką. Pozostałe nauki, które akurat nie miały nic do roboty, tłoczyły się dookoła i to wstrzymywały oddechy, to okrzykami i westchnieniami zachwytu witały dołączenie następnego kawałeczka i krok w stronę normalności.

Odłamki wydawały się same pragnąć połączenia. Kryminalistyka twierdziła, że przyciągają się leciutko jak bardzo słabe magnesy. Prawa fizyczne z każdą minutą wracały do normy.

Pozostała jeszcze garstka czekających na dołączenie kawałków, kiedy do pomieszczenia wkroczyła Ginekologia.

– Tu jesteście! Szukam was po całym pałacu. To dziewczynka – zakończyła z dziwną niepewnością w głosie.

– Też mi nowina! – prychnęła Logika.

– Ale jakaś nietypowa… Boję się, że ciąża albo poród w tych strasznych warunkach zaszkodziły dziecku. W którymś momencie grawitacja zniknęła. Fizyka robiła, co mogła, ale podczas skurczów nie miała już głowy do pilnowania świata…

– Sama jest sobie winna – burknęła Logika. – Jak się objawia nietypowość dziecka?

– No, różnie… – zawahała się Ginekologia. – Na przykład waga dziewczynki się zmienia. Raz trzy dziewięćset pięćdziesiąt, za chwilę znowu trzy czterysta… Puls też oscyluje. A jak owijałam maleństwo w becik, to wydawało mi się, że na moment w ogóle zniknęło.

– Fenomenalne! – ucieszyła się Statystyka. – Muszę to obejrzeć! Zaprowadź mnie!

Statystyka wróciła po kilku minutach.

– Coś wspaniałego. Waga dziecka ma rozkład normalny, z wartością oczekiwaną trzy kilogramy siedemset dwadzieścia pięć gram. Jeszcze czegoś takiego nie widziałam.

– A jak Fizyka dała jej na imię? – zainteresowała się Genealogia.

– Też Fizyka. Mówię wam, to niezwykłe dziecko. Złapało mnie za palec, a nagle łapka mu zniknęła. Ale cały czas czułam, że mnie trzyma i ściska…

– A na drugie? – dopytywała się Genealogia.

– Nie mogę sobie przypomnieć. Jakoś dziwacznie, do niczego niepodobnie… – Statystyka zmarszczyła brwi i zagapiła się na mało interesujący krajobraz za oknem. – Już wiem! Kwantowa!

Koniec

Komentarze

Powitać Jurka Zanaisa. :-)

Szybko idziesz, pierwszy komentarz Twój.

Babska logika rządzi!

Chronologicznie nie idę, a akurat odświeżyłem stronę i miałem parę minut ;)

A, chyba że tak.

Babska logika rządzi!

Cudne. Miś rozbawiony

Teraz będzie inaczej postrzegał różne nauki z Fizyką na czele.

Ma tylko jedną wątpliwość. Królowa to nie Matematyka?

Dzięki, Koalo. :-)

Cieszę się, że rozbawiłam Misia, aż zrobił fikołka.

Królowa to Matematyka. W opku traktuję te słowa jak synonimy.

Babska logika rządzi!

Miś był tak rozbawiony, że zobaczył coś czego nie było. Po czytaniu powtórnym na spokojnie, chociaż z bananem na pysku, wstydzi się swojej wątpliwości w Twoją znajomość hierarchii. blush

Taaa, łzy, choćby i ze śmiechu potrafią zmienić Optykę. ;-)

Babska logika rządzi!

 

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Powitać Jurkę Irkę. :-)

No to żury mi się odliczyły.

Babska logika rządzi!

Ależ Ty szbciutko reagujesz :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Różnie bywa. Teraz trochę się zagapiłam…

Babska logika rządzi!

Dwa drobiazgi nurtujące misia:

Biologia wraz z potomkiniami harowały

Miś ma wątpliwości, czy nie byłoby lepiej: Biologia wraz z potomkiniami harowała albo Biologia i jej potomkinie harowały

Z kolei w tym:

Medycyna wraz z licznymi córkami rzuciły się na ratunek koleżankom.

miś widziałby zmianę  y na a. Ale jest tylko misiem i się nie zna.

 

W całym opowiadaniu autorka z dużą znajomością, w żartobliwej formie, pokazała potencjalne skutki

nie działania znanych powszechnie praw fizyki. Miś pozwoli sobie wyrazić opinię, że to opowiadanie powinno być obowiązkową/zalecaną lekturą w szkołach na lekcjach fizyki. Zdaniem misia to wystarcza do polecenia tekstu do biblioteki NF. Klik :)

 

 

 

Dziękuję Misiowi za klika. :-)

No, nie jestem pewna tej liczby. Wydaje mi się, że obie wersje są dopuszczalne: X z Y coś zrobili, X z Y coś zrobił. Ale bardziej podoba mi się pierwsza. Na wszelki wypadek zmienię tak, żeby nie budziło wątpliwości.

No, bez praw fizyki mielibyśmy przerąbane. A obawiam się, że o większości skutków nawet nie pomyślałam, a jeszcze większa większość w ogóle nie mieści mi się w głowie. Bo na przykład gwiazdy pewnie by się widowiskowo rozwaliły przy pierwszym wahnięciu jakiejś ważnej dla nich stałej. A co by się stało z czarnymi dziurami, z nagimi osobliwościami na dnach tych studni? Strach się bać.

Babska logika rządzi!

I jest, jutro przeczytam, dzisiaj już „klapię”, ale podmienione gwiazdki – cudne. <3

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

OK, Asylum. Trzymam za słowa i czekam do jutra. Mnie też już się oczy zamykają… Dobranoc.

Babska logika rządzi!

Misiowi nie mieści się w głowie, że nie mógłby się pożywić eukaliptusem, bo by spadł i bez tarcia nie mógł się wdrapać na drzewko. :)

No, tak się nie da żyć. Nawet gdyby liście spadły razem z Misiem, to może się okazać, że po drodze wyschły na wiór albo wyparowały. Albo smakują jak stek z emu…

Babska logika rządzi!

A jak smakuje taki stek? laugh

Nie wiem, ale na pewno inaczej niż eukaliptus. :-)

Babska logika rządzi!

Przyjemne i pomysłowe opko :)

Można przewidzieć, co Fizyka urodzi, ale to nie o zagadkę tu przecież chodzi, a o ciekawy świat z upersonifikowanymi naukami. I światotwórstwo trzeba tutaj pochwalić, bo jest zbudowane na dość prostych zasadach, ale stwarza wiele możliwości do innych opowieści (co się dzieje z wygnanymi naukami? co gdyby nastąpił zamach stanu detronizujący Królową?).

Żądania Fizyki jak najbardziej słuszne (#muremzafizyka), ale z narracyjnego punktu widzenia trochę za łatwo Eugenika i Frenologia zostały wygnane. Przydałby się przynajmniej jakiś szybki sąd nad nimi.

Czy znaki w przerwach między kolejnymi częściami opka znaczą coś konkretnego czy to zabałaganiony wynik pomieszania praw po zniknięciu Fizyki?

Dziękuję, PanieDomingo. :-)

Kim jest najmłodsza córeczka Fizyki, podaję otwartym tekstem.

Wygnane nauki zazwyczaj znajdują schronienie w Zamku Paranauk.

Szybki sąd, powiadasz? Może i tak, ale wszystkie nauki były tak spragnione powrotu do normalności, że nie dałoby się znaleźć advocatus diaboli, a bez tego to trochę kpina z sądu. Procesualistyka nigdy by się na to nie zgodziła.

Zamach stanu? To mogłoby być ciekawe… Ale kogo widzisz w roli zamachowca? Przewagi Matematyki raczej nikt nie kwestionuje, a nauki (z definicji) głupie nie są…

Znaki to taki chaos różnych symboli, które można spotkać w fizyce, a nie będących zwyczajnymi łacińskimi literami. Nie doszukiwałabym się w tym żadnego przesłania.

Babska logika rządzi!

Zamach stanu? To mogłoby być ciekawe… Ale kogo widzisz w roli zamachowca? Przewagi Matematyki raczej nikt nie kwestionuje, a nauki (z definicji) głupie nie są…

Pseudonauka, która zdołał na chwilę omamić naukę i dostać się do pałacu? Zdarza się, że czasopisma naukowe publikują pseudonaukę, fałszywe badania itd. (najsłynniejszy chyba przykład Andrew Wakefielda i artykułu o związku szczepionek z autyzmem; z polskiego podwórka parę lat temu profesor skorzystał z primaaprilisowego wywiadu jako podstawę uzasadnienia swoich tez w artykule naukowym o chrzcie Polski), więc może odbić się od tego?

Hmmm. Ale związek między szczepionkami a autyzmem nigdy nie miał statusu nauki. Widocznie wtedy Wakcynologia chorowała albo miała kaca. ;-) Takie drobne ludzkie wpadki nie mają wpływu na życie w Pałacu Nauk Wszelakich.

Wygnanie z Pałacu to raczej takie przypadki jak Astrologia – niegdyś całkiem poważna i szacowna nauka, obecnie dział w kolorowych gazetkach.

Babska logika rządzi!

Jestem i ciągle jeszcze uwodzę Zachwyt z Radością, aby zbyt szybko mi nie uciekli. :-) Mają towarzyszyć mi do końca dnia, a nie udać się w inne okolice. xd

Zabawne, pełne uśmiechu opko, naturalnie tragedię też zauważyłam, ale dobrze im tak za trzymanie „wiadomo kogo” jako pełnoprawnych nauk.

Nijakich omsknięć czy kiksów nie zauważyłam. W jednym przypadku się zawahalam i dwa razy zdanie przeczytałam, ale doszłam do wniosku, że  wg mnie jest  ok.

Przypomniało mi się opko Szyszkowego o wykładzie i tablicy, też kapitalne.

 

 Nad gwiazdkami trochę pogłówkowałam, ale zestawienia były jakby z innych parafii plus działania, więc dałam sobie na „wstrzymanie”, choć z dużą przyjemnością rozpoznawałam i w zdumieniu się pogrążałam, w ilu to znaczeniach symbole mogą być wykorzystywane. Wszystko jest umowne i konkretne zarazem. ;-)

 

Skarżypytuję i lecę nominować. Bardzo chciałabym, aby i takie opowiadania znalazły się kiedyś w antologii, bo są inne i piękne.

 

Czy już pisałam, że może dałoby radę, jakąś serię opowiadań napisać? Z tego też mogłaby być. Losy dziecięcia, jego wychowywania  w Pałacu Nauk Wszelakich, a i jeszcze jej mateczka. Oj, mogło by się dziać. <3

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dzięki, Asylum. :-)

Szczerze życzę Ci, żeby Zachwyt z Radością zostały jak najdłużej. :-)

Cieszę się, że opko uśmiechnęło. Tym razem humor jest celowy. Można się śmiać i ja to popieram. ;-)

Zestawienia symboli używanych niekiedy w fizyce są przypadkowe. Przynajmniej tak mi się wydaje. Co do ich uniwersalności – co zrobisz? – pojęć w różnych naukach mnóstwo, często gęsto prawa zapisuje się wzorami i bez jednoznakowego skrótu byłoby ciężko.

Z nominacją to chyba przesada, nie wydaje mi się, że to piórkowy tekst.

Obawiam się, że losy dziecięcia nie będą lekkie – nikt dziewuszki tak naprawdę nie rozumie. Nawet matka chyba ma z tym problem. A już Pedagogika to całkiem przez nią osiwieje…

Babska logika rządzi!

Zastanawiałam się nad nominacją, nie myśl przypadkiem, że nie nie poświęciłam temu koniecznej dozy namysłu. I tak, wiem, że inny rodzaj tekstów jest nominowany, również wiem, że gdybym zapytała Ciebie, czy mogę, napisałabyś – raczej nie warto, ponieważ jest zwyczajną opowiastką, więc tym razem postanowiłam się sprzeciwić – sama stanęłam wbrew, tj. pójść za sobą, upodobaniem. Zobaczymy, jeśli naturalnie nie masz nic przeciwko temu?

Misię, jest mega zabawne z bardzo dobrym pomysłem, akcją, anturażem. Zachwyca mnie!

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cieszę się, że nominacja nie była “na spontanie”. Nie no, nie zabraniałabym. Między “nie warto” a “nie rób tego” jest spora różnica. Gdyby jakimś cudem opko uzbierało resztę głosów, to pewnie dostałabym 8 NIE od Loży. Ale hej, dodatkowi czytelnicy z wypasionymi komentarzami to jednak zawsze coś pozytywnego.

Pomysł stanowi proste następstwo tytułu. Ode mnie jest humor, dystans, podejście, mrużenie oczu i jeżdżenie po różnych naukach. ;-)

Babska logika rządzi!

I to jest kapitalne, jak się ślizgasz pomiędzy nimi. A tytuł boski, zapowiada to, co ma.  ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ale tytuł nie ja wymyślałam. :-)

Babska logika rządzi!

Historia napisana bardzo solidnie. Poziom ironii i absurdu pod ładną kontrolą, jak przy piciu herbatki z filologią angielską. 

Końcowy twist kapitalny, uśmiechnęło zdrowo. :)

Bardzo, bardzo fajnie – i pomysł z rozwiązaniem tematu konkursowego zdecydowanie powyżej średniej forumowej. 

Jest dobrze, pozdrawiam!

Dziękuję, Silverze. :-) Czy wolisz “Advencie”?

Tutaj to właśnie mogłam spuścić ironię z łańcucha. Nie powiem, przyjemne doświadczenie. ;-)

Cieszę się, że uśmiechnęło. A zdrowie zawsze się przyda. Miło, że widzisz tyle zalet.

Babska logika rządzi!

Tytuł wzięłaś i treść w punkt. ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ale mam wrażenie, że leciałam z treścią po linii najmniejszego oporu.

Babska logika rządzi!

Leciałaś, ale nadążałam bez kłopotu.  Fajnie, gdy tytuł zapowiada treść, a ona jest ciekawa. Zaskakuje i wypatrujesz jako czytelnik, co się jeszcze zdarzy, dumasz, jak się zakończy. Zaskakujesz. Fizykujesz, antropomorfizujesz. Jest dramat, komedia, absurd i realność.  Wszystkie smaki. xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Zaczynam się zastanawiać, czy Ty aby na pewno czytałaś ten tekst, który ja napisałam. ;-) Ale nie protestuję, bynajmniej. Cieszę się, że tyle rzeczy tu znalazłaś.

Babska logika rządzi!

Fajny pomysł na personalizację nauk. W pierwszej części trochę brakowało mi może bohatera przez pryzmat którego mógłbym oglądać to co się dzieje. Ale za to twist z ciążą (i skąd się biorą geniusze) bardzo to wynagradza, tak samo jak puenta.

Podobało mi się też jak wykorzystywałaś nauki (np. Kryminalistyka i Archeologia) by zajmowały się złożeniem spodeczka. Bardzo dobry pomysł :)

Podsumowując bardzo dobra lektura na niedzielny poranek :)

 

Mała drobnostka:

zadaniem nie lada

A nie lepiej by było:

nie lada zadaniem

Dziękuję, Edwardzie. :-)

Miło mi, że pomysł się spodobał.

No, bohaterem miała być nieobecna Fizyka. Można na nią narzekać, ale bez niej to dopiero kłopot…

Jest tyle ciekawych nauk, a każda do czegoś służy. Ja tylko czasami wyszukiwałam, jak się nazywa kandydatka do rozwiązania danego problemu. ;-)

Szyk. Hmmm, nie widzę różnicy. Dlaczego uważasz, że Twoja wersja będzie lepsza?

Babska logika rządzi!

Jakiejś różnicy dużej to nie ma. Po prostu wydaje mi się że raczej mówi się że coś jest “nie lada zadaniem” a nie “zadaniem nie lada”. Ale jak nie widzisz różnicy to swobodnie zignoruj :)

No to zignoruję. Wydaje mi się, że moja wersja bardziej akcentuje trudność. Jak różnica między “było to trudne zadanie” a “było to zadanie trudne”.

Babska logika rządzi!

Fajny, lekki tekst z humorem naprawdę dobrej jakości, w dodatku oparty na dość ciekawym pomyśle. Ponieważ dobry humor bardzo sobie cenię to nawet nie zamierzam tu jakoś specjalnie narzekać.

Nie za długie to opowiadanie, więc nie zdążało znużyć przyjętą konwencją. Fabuły ciut mniej, ale to niejako wpisuje się w koncept na tekst, w dodatku dobrze pasuje w tym przypadku do gatunku. Stworzyłaś sobie fajną przestrzeń, żeby się pobawić urlopem Fizyki i rzeczywiście tej przyjemnej zabawy jest tu całkiem sporo. Trochę może momentami to opowiadanie wydaje się zbyt “bierne”, bo większość tekstu to jednak nakreślenie “mikrozagłady” powstałej w wyniku zniknięcia bohaterki, ale – jak pisałem – całość wypada na tyle fajnie, że nawet nie czuję potrzeby, żeby przesadnie na to narzekać.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Dzięki, CM-ie. :-)

Miałam nadzieję, że humorem Cię kupię.

Pomysł wydaje mi się raczej prosty, ale fajnie, że Ci przypasował. Dobrze, że nie zdążyłam znudzić.

Babska logika rządzi!

Cześć!

 

Nice! Oj, uśmiałem się przy tym tekście. Bardzo pomysłowa kreacja świata, z mnóstwem przyjemnego humoru i dużą dawką “hard s-f” ;-) Pomysł ze zniknięciem fizyki oraz jej nieoczekiwanym powrotem robi robotę, a od momentu z ciążą to już wręcz kabaret się robi. Lekkie, przyjemne, mocno fizyczne, ale w bardzo przyjemny sposób (taki skłaniający do myślenia, a nie odstraszający). Bardzo mi podeszło w to niedzielne popołudnie.

 

3P dla Ciebie: Pozdrawiam, Polecam i Powodzenia w konkursie!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Dzięki, krarze. :-)

Fajnie, że się uśmiałeś.

No nie! Jesteś pewien, że magnes z pięcioma biegunami to hard sf? Przy czymś takim elektromagnetyzm nie ma sensu, może najprostszy silnik by zadziałał, ale nawet tego nie jestem pewna. A jak by wyglądało pole elektromagnetyczne, to boję się sobie wyobrażać…

Tak, miało być wesoło, przyjemnie i z sympatią o fizyce. Bez niej w ogóle by nas nie było.

A pomysł właściwie nie mój, tylko Jurków – zwyczajnie wynikał z tytułu.

Babska logika rządzi!

@CM i @Krar85

Miś zdziwiony, że podobało się Wam i wypunktowaliście zalety tego żartobliwego ostrzeżenia, co by było, gdyby Fizyki nie było, a o klikach zapomnieliście. wink

Autorko wybacz, że miś się wtrąca, ale taki jest prosty zwierzak smiley

Misiu, spokojnie, ludzie klikali i zgłaszali do Biblio. Już mam sześć klików, w tym trzy w drodze. ;-)

Babska logika rządzi!

Miś się cieszy. Ma pytanie. Czy wiesz może, gdzie Radość i Zachwyt przebywają, gdy nie skaczą od jednego do drugiego czytelnika? W końcu kiedyś zmęczenie bierze górę. Czy mają swoje leże, o które nie musiała by się martwić Architektura? 

Radość i Zachwyt mogą się znudzić, ale nigdy się nie męczą. Nie potrzebują leża, bo zawsze znajdzie się ktoś gotów otworzyć przed nimi serce i mózg.

Babska logika rządzi!

Mi bardziej chodziło o proste i wyczerpujące pokazanie mnogości zjawisk, które wrzucamy do worka o nazwie fizyka. Tarcie, przewodzenie ciepła, sztywność, temperatura, skorzystałaś z bardzo szerokiego wachlarza a jednocześnie tekst nie jest przeładowany w negatywnym tego słowa znaczeniu. A określenia “hard s-f” użyłem by dyskretnie nawiązać do wyzwania. Jak tam, deska już znaleziona? ;-)

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Oj, bo to jest ogromniasty wór. W sumie, worki matematyki czy biologii wcale nie są mniejsze…

Bałam się, że trochę jednak przeładowałam tekst wzmiankami, co jeszcze mogło się skiepścić w tej afizycznej wolnej amerykance. Ale jak już coś interesującego wymyśliłam, to żal było nie pokazać. Z bólem serca odpuściłam sterty neutrin leżące na parapetach po zderzeniu z szybą…

Hard sf. No, przyszło mi coś dzisiaj do głowy. Obracam, deliberuję, oglądam z różnych kątów…

Babska logika rządzi!

Utwory jak dzieciaki opuszczają swoich rodzicieli, więc – tak. :-) Przeczytałam. <3

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum, wstrzymaj konie. Jeszcze daleko do czytania. ;-)

Babska logika rządzi!

Dobrze bawiłem się przy fragmentach, w których przedstawione są konsekwencje tytułowego urlopu. Przyjemny, dobrze przemyślany tekst, a przy tym ładny popis erudycji. Tylko dlaczego filologia angielska nie jest tutaj co najmniej jakąś wicekrólową, czy kimś takim, ja się pytam?!

Pozdrawiam!

Dzięki, Adamie. :-)

Miło, że się bawiłeś i znalazłeś tyle zalet.

To, że w jakimś kraju rządzi królowa, jeszcze nie oznacza, że nauka o jego literaturze jest najważniejsza. Królowa jest tylko jedna! Za to księżniczek mnóstwo – wspominam o Topologii, ale jeszcze są Geometria, Algebra i mnóstwo innych.

Babska logika rządzi!

Królowa jest tylko jedna!

Wiem, wiem. Tak się tylko naokoło naigrywam z samego siebie – gdzieś tam w głębi serca marzę, żeby tzw. ,,humanistyka" była równie poważana jak matematyka, fizyka czy inne równie piękne, co praktyczne nauki :)

No, niestety. Nawet Mickiewicz przy pisaniu “Pana Tadeusza” musiał liczyć sylaby, numerować księgi itd. A matematyka bez polskiego czy jakiegokolwiek innego języka sobie poradzi. Ergo: ona ważniejsza. ;-p

Pociesz się, że za moich czasów matura z polskiego była obowiązkowa, z matematyki opcjonalna, a z fizyki to chyba nikt w naszym liceum nie zdawał…

Babska logika rządzi!

Witaj.

Jestem oniemiała z zachwytu! Mocno bałam się tu zajrzeć, bo z fizyki jestem słaba, a obawiałam się mnóstwa teorii i meganaukowych wywodów, z których niczego nie zrozumiem.blush

Opowiadanie po prostu mnie powaliło! I pomysł, i greka, i fabuła, i dialogi, i humor! Brawa!yes 

 

Żartując… Tak sobie myślę, że rozgardiasz był w dużym stopniu spowodowany brakiem w Pałacu Sędziwej Historii. laugh

 

Klikam, pozdrawiam i życzę serdecznie powodzenia w konkursie. :)

Pecunia non olet

Dzięki, Bruce. :-)

Cieszę się, że dostarczyłam takich pozytywnych wrażeń.

Nie sztuka opowiedzieć o jakimś problemie tak, żeby prawie nikt nie zrozumiał. Sztuka wyjaśnić tak, żeby prawie każdy zakumał. Wierzę w to i staram się unikać górnolotnych wywodów gdziekolwiek. Za rekord uważam sytuację, kiedy mniej więcej dwuletnia chrześnica zapytała: “Ciocia, a dlaczego wszystko spada na ziemię?”. Ale jakoś tam dałam radę.

Ależ Historia mieszka w tym pałacu, tylko jakoś nie było okazji, żeby o niej wspomnieć. Przecież Archeologia nie wynurzyła się z morskiej piany, toż to córka Historii jest!

Babska logika rządzi!

Zdecydowanie popieram takie podejście do pisanych opowiadań. :)

Brawa dla Chrześnicy za rezolutność. :)

Wiem, wiem, żartowałam oczywiście, “nauczycielka życia” zawsze się gdzieś-tam ukryje. :)

 

Pozdrawiam, serdecznie i raz jeszcze gratuluję pomysłu. yessmiley

Pecunia non olet

Teraz to już duża dziewczynka. Jeszcze trochę i będzie miała lekcje fizyki…

Pomysł właściwie nie mój – z tytułu wyniknął.

Babska logika rządzi!

smiley

Tytuł to jedna rzecz, ale wykuć z niego świetny, pomysłowy tekst, to całkiem inna sprawa. wink

Pecunia non olet

Chyba dobrze mi idzie kreowanie światów, to i ze Światem Idei jakoś się udało. :-)

Babska logika rządzi!

Jak najbardziej. A to niełatwe. :)

W dodatku często czytam stopkę Irki-Luz i myślę, że Twój tekst rzeczywiście dostarcza sporo pozytywnych wrażeń, skojarzeń, a tym bardziej – niesie “coś optymistycznego” właśnie. :)

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Raczej tak. Nawet nieobecność Fizyki doprowadziła do powstania czegoś jeśli nie dobrego, to przynajmniej ciekawego. :-) Czyli problemów było mnóstwo, ale wszystko dobrze się skończyło. Na szczęście nie tak łatwo ukatrupić naukę, a i specjaliści z każdej dziedziny prawie zawsze pod ręką.

Babska logika rządzi!

JaJakoFizyk, musiałem rozpocząć “Tytuliki” od tego tekstu.

Na dzisiaj, na teraz, mam dwie uwagi:

Po pierwsze, zauroczyłaś mnie rozmachem wyobraźni.

Po drugie, nie potrafię wybaczyć Ci tych dwóch pikosekund.

Przeczytam jeszcze ze dwa razy i obiecuję, że tu wrócę. 

Dziękuję, Fizyku. :-)

Mam nadzieję, że początek nie był zły.

Ale co Ci się nie podoba w pikosekundach?

Zawsze zapraszam.

Babska logika rządzi!

Jakem już napisał, bardzo mnie uraczyłaś skutkami urlopu Fizyki i absolutnie nie odczuwałem ich nadmiaru.

Jednak to, czym uwiodło mnie to opowiadanie, to trzy kamienie milowe:

– Wygnanie eugeniki i frenologii z pałacu.

– Ciąża Fizyki i jej przyczyny.

– Dziecko Fizyki.

Przepięknie wymyślone, sprawnie zrealizowane, miodzio!

 

A teraz marudzenie:

Założyłem, że dopóki Fizyka jest w pałacu, to obowiązują jej prawa.

W dwie pikosekundy światło przebywa 0.6 milimetra – czytając, czułem, że to bardzo mało czasu na zrobienie czegokolwiek – i to właśnie mi się nie podobało. W drugim czytaniu, zwróciłem jednak uwagę na słowo “później”, co zmienia całkowicie kontekst i jest ok.

Ale jednak… Fizyka odwróciła nieodwracalny proces wypalania filiżanki. A co, odwróciła, bo mogła. 

Te dwie laski nie zasłużyły sobie na status prawdziwych nauk. Prędzej czy później komuś musiały podpaść.

Przyczyny ciąży raczej standardowe – mężczyzna i kobieta, wspólne łóżko… ;-)

A córeczka jakoś mi przypasowała do tego całego bałaganu.

Pikosekundy. No, a kto zabroni Fizyce zwolnić czas? Ona mogła dowolnie zawieszać i naginać swoje prawa. I na odwrót – jak wszystko było skiepszczone, to mogła na siłę unormować tarcie. Chyba że ją skurcze mocno dekoncentrowały… Wiesz, to nie jest znany nam Świat Materii, tylko Świat Idei – nauki są silniejsze. U nas już takie sztuczki by nie przeszły. Materia jest strasznie konserwatywna. ;-)

Babska logika rządzi!

Przyznam, że miałam zagwozdkę i trochę się zastanawiałam co napisać.

Nie ukrywam, że niestety mi się nie spodobało, ale spory wpływ mają tu moje preferencje czytelnicze. To przysłowiowo “nie boja bajka”. Postaram się jednak być w miarę obiektywna, bo są w sumie dwa elementy, na które chciałabym zwrócić uwagę:

– “przegadanie”, wydaje mi się, że opowiadanie mogłoby być znacznie krótsze i nie straciłaby na tym całość; bardzo dużo masz tutaj opisów tego, co działo się gdy nie było Fizyki i one w pewnym momencie mnie znużyły (jak dla mnie nie wnosiły aż tak wiele informacji względem swojej długości);

– nie przekonał mnie rozbity spodeczek, jakoś nie kupuję wersji, że nikt by na to nie wpadł przez co najmniej 34 tygodnie (długość ciąży Fizyki).

 

Spodobał mi się za to zamysł rodzenia nowej nauki, to był fajny smaczek.

Dziękuję, Shanti. :-)

No, jest pierwszy niezadowolony czytelnik. Sami usatysfakcjonowani w końcu zaczynają wyglądać podejrzanie.

Tak, zdaję sobie sprawę, że tych opisów rzeczy i stałych , które zawiodły, jest mnóstwo. Uprzedzam nawet w przedmowie. Ale jak już wymyśliłam kolejny sposób na uprzykrzenie naukom życia, to żal było go nie pokazać… Owszem, te wzmianki nie wnoszą wiele nowego. Pokazują tylko, że to również przyszło mi do głowy i że to również jest fizyka…

Spodeczek. No, wszyscy założyli, że rozhulane prawa to skutek nieobecności Fizyki. A jak już znasz odpowiedź na pytanie, to nie szukasz drugiej, co nie? Tak to sobie wymyśliłam.

Babska logika rządzi!

Cześć!

 

No po prostu świetne :). Niesamowicie pograłaś naukami, choć momentami zastanawiałam się, czy nie jest ich tu trochę za dużo. Kolejne nieszczęścia spadające na pałac były bardzo pomysłowe, ale niektóre wydały mi się nieco zbyt złożone, jak na przykład cuchnący ołówek. I w sumie chemia wśród szanownego grona nauk się nie pojawiła. 

Pomysł na narodziny nowej nauki bardzo mi się spodobał, a motyw ze spodeczkiem to w sumie takie “najciemniej pod latarnią”. Trochę szkoda wygnanych nauk, bo tak naprawdę nic złego nie zrobiły, a ostatecznie Fizyka i tak wybyła na podryw ;).

 

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Dzięki, Alicello. :-)

Cieszę się, że tekst Ci przypasował.

Pałac Nauk Wszelakich, to używałam, której tylko mogłam. Chemia w tekście się nie pojawia, ale w Pałacu na pewno mieszka.

Czy Eugenika i Frenologia nic złego nie zrobiły? Można dyskutować. Przede wszystkim – nie były prawdziwymi naukami i aktualnie takiego statusu im się nie przyznaje. W opku nie umiały się zachować i próbowały poniżyć jedną z najstarszych i najbardziej szacownych nauk. Nie piszę dokładnie, kto tam Fizyce wpadł w oko i w jakich okolicznościach do tego doszło. Raczej w momencie tłuczenia spodeczka nie myślała o facetach.

Babska logika rządzi!

Świetne opowiadanie, zabawne pomysłowe, ciepłe. Czytało się je z przyjemnością i uśmiechem na ustach 

Dziękuję, MPJ. :-)

Miło, że rozbawiło i widzisz w nim same zalety.

Babska logika rządzi!

Świetnie Ci to wyszło :). Jest i zabawnie i ciekawie, bo przecież nie wiadomo co stało się z Fizyką. Fajnie wykorzystałaś poszczególne “panie”. Pomysłowe wyjaśnienie powstawania nowych nauk i ich prekursorów.

Dzięki, Monique. :-)

Fajnie, że dobrze wyszło. No, tytuł narzucał nieobecność Fizyki, więc nie mogłam posłać narratora razem z nią. Chociaż, teraz widzę, że można go było zinterpretować inaczej i właśnie pokazać, co się działo na urlopie. Ale to już byłby wykład albo erotyka…

Babska logika rządzi!

Ale to już byłby wykład albo erotyka…

smiley

:-)

Babska logika rządzi!

Bardzo ciekawe wykorzystanie tytułu. Odpowiadanie z odpowiednio wyważoną dawką homoru podane w bardzo przyjemny i błyskotliwy sposób. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Dziękuję, Morgiano. :-)

Cieszę się, że znalazłaś tyle zalet, a tekst sprawił przyjemność.

Babska logika rządzi!

Cześć, Finklo!

 

Nie wiem, czy Netflix chciałby to ekranizować, Położnictwo nieco uratowało parytety, ale może chociaż z Balistyki zrobić faceta…

No i przydałoby się jeszcze przegnać precz Astrologię, Numerologię i Homeopatię. Chyba że już się kiszą na jakimś dołku, ale jeśli ojczulkiem małej Fizyki jest Planck, to powinny się jeszcze wałęsać po Pałacu.

Fajne to :) przyjemnie wleciało do obiadu – na szczęście gołąbki smakowały gołąbkami, bo jeśli byś mi to zepsuła, Finklo, to bym nie wybaczył…

 

Pozdrawiam!

Nie zabijamy piesków w opowiadaniach. Nigdy.

Dzięki, Krokusie. :-)

Na ekranizację się nie nastawiam. I nie mam pojęcia, kto mógłby zagrać Położnictwo. Ja je sobie wyobrażam jako duże dziecko, po którym nie sposób poznać płci. Androgyniczne takie…

Parytety ratuje Marketing. I nie mam pojęcia, jakiej płci są Finanse. Zastanawiam się, czy rachunek różniczkowy to oddzielna gałąź nauki, wtedy też by mieszkał w Pałacu i poprawiał proporcje.

A jeśli idzie o parytet ras, to Chemia Organiczna jest czarna jak węgiel. ;-)

Nie pamiętam, kiedy Astrologia i Numerologia wyprowadziły się z Pałacu. Nie wiem, jak z Homeopatią, może to gdzieś jest traktowane jak nauka…

Fajnie, że fajne. :-)

Masz farta, że mieszkasz i jesz w Świecie Materii. No i narodziny Kwantowej to już jakiś czas temu nastąpiły.

Babska logika rządzi!

Sympatyczne.

 

Uśmiechałem się podczas lektury i wzdychałem na przemian. Bo z jednej strony opisujesz perypetie nauk w sposób lekki i zabawny, z drugiej strony ta marudna część mnie ciągle mi mamrotała w ucho, że “to tak nie powinno wyglądać” – bo czemu zawsze zmienia się tylko jedna stała fizyczna, a zmiany te są takie proste? Czemu materia zwyczajnie się nie rozpadła wobec braku oddziaływań między atomami, a czas nie zacznie cofać lub całkiem przestanie istnieć? Ja wiem, całkowity brak zasad jest zwyczajnie niewyobrażalny. Ale szept w uchu pozostał.

No i pozostaje jeszcze zagadka – czemu Fizykę tak ubodła prośba, choćby i obcesowa, o kawę? Żeby od razu taka dama z takim fochem?

 

Mimo całego mojego marudzenia – opowieść ubawiła mnie setnie. Moje uznanie.

 

EDIT

Naszła mnie jeszcze niepokojąco sugestywna myśl, co się musiało dziać przy poczęciu bioetyki, chemii fizycznej czy innej ekonomi politycznej…

Dziękuję, None. :-)

Czemu materia się nie rozpadła? Primo, wtedy nie byłoby reszty opowieści. Secundo, akcja dzieje się w Świecie Idei, a je nie tak łatwo rozwalić na części pierwsze mniejsze od elektronów. Tertio, wspominam, że niektóre nauki pracują przy utrzymaniu najbliższego otoczenia w formie – Architektura czuwa nad Pałacem, Biologia nad ogrodami i zwierzętami. One aktywnie i na siłę pilnują, żeby w ich działce najważniejsze prawa jednak jako tako działały.

O cofającym się czasie piszę w jednym momencie – że odmładzał antyczne dzieła sztuki.

Prośba o kawę. Wiesz, gdyby to zostało sformułowane: “Fizyko, moja droga, mogłabyś zrobić mi kawę? Taką dobrą, jak tylko ty potrafisz?”, to nic by się nie stało. Fizykę wkurzyło to pogardliwe: “Fizyczna, słyszałaś?”. To bardzo stara, szacowna i ważna nauka jest, a tu jakaś siusiumajtka tak się zwraca… I jeszcze uważa, że to śmieszne.

Cieszę się, że ubawiłam.

 

Edytka: Nie, poczęcia jednak wyglądały standardowo. To potem, przy wychowaniu dziecka “matka chrzestna”, po której dostało imię, bardzo się angażowała w edukację.

Babska logika rządzi!

Czemu materia się nie rozpadła? Primo, wtedy nie byłoby reszty opowieści.

I to jest najważniejszy powód. ;)

Prośba o kawę. Wiesz, gdyby to zostało sformułowane: “Fizyko, moja droga, mogłabyś zrobić mi kawę? Taką dobrą, jak tylko ty potrafisz?”, to nic by się nie stało. Fizykę wkurzyło to pogardliwe: “Fizyczna, słyszałaś?”. To bardzo stara, szacowna i ważna nauka jest, a tu jakaś siusiumajtka tak się zwraca… I jeszcze uważa, że to śmieszne.

No niby tak, ale od razu odpowiadać na to agresją i fochem? :P Zwłaszcza, że skutkiem focha obrywa się wszystkim, nie tylko winnym. Ale to oczywiście drobiazg.

Nie, poczęcia jednak wyglądały standardowo. To potem, przy wychowaniu dziecka “matka chrzestna”, po której dostało imię, bardzo się angażowała w edukację.

:(

A już myślałem, że Łomonosow sobie poużywał.

To nie przypadek, że ten powód dostał etykietkę “primo”. ;-)

Fakt, że obrywają wszyscy. Teoretycznie, mogli wcześniej spytać, jak przywrócić normalne prawa i wcześniej poskładać spodeczek. Ale taki był tytuł i jakoś musiałam do tej sytuacji doprowadzić.

O nie, Łomonosow nie ma wstępu do Pałacu. Nie wiem nawet, czy do Świata Idei ktoś wpuścił jego myśli. Niewykluczone, że podsunięto mu fałszywkę. ;-)

Babska logika rządzi!

 

<Detektywa Lowina zapiski z urlopowych sesji czytania „Tytulików”>

Finkla – Kiedy fizyka bierze urlop

Pomysł na ujęcie tematu ujął mnie jak pocałunek na pierwszej randce. 

Pałac pełen samotnych panien? Mhm. Lubią się zabawić? Mhm. Mam wrażenie, że dobrze się poznałbym z Biologią… Mrrr. Może jakaś nowa gałąź nauki by z tego poznawania wyszła? Dobra, koniec bujania w obłokach, czas komentowania. Twoja wyobraźnia przypomina wiewiórkę na haju – biega po ścianach, rozgryza szklanki i całuje orzechy. Przez dwa momenty miałem nawet wrażenie przesytu i odpłynąłem od tekstu. Myślę, że wiesz o których fragmentach mowa: chodzi o wyliczenia dysfunkcji ołówka (ciekawe połączenie słów) i zaraz potem fragment z baletnicami (widziałem podobne sceny, kiedy gromadę najedzonych kleszczy rozjechała cysterna… POP, POP, POP). Na szczęście szybko rzuciłaś koło ratunkowe w postaci ciąży (koło ratunkowe i ciąża… he he… nie). Była akcja i szczęśliwe rozwiązanie (drugie he he…).

Podziwiam zupełnie niespodziewane ujęcie tematu i lekkość pióra. Bawiłem się doskonale.

Zauważyłem jedną literówkę i tyle, więc bardzo solidne wykonanie.

Cud, miód i orzeszki.

 

Dziękuję Jurkowi Zanaisowi i Lowinowi. :-)

Pomysł ujął? Hmmm, mnie to się wydawało strasznie oczywiste. A jak sobie wyobrażałeś tekst o tym tytule? Czytałam w wątku z zasadami, że ludzkość obstawia raczej SF, ale jak to? SF wbrew Fizyce?

Jeśli panien kupa, to już nie są samotne. Ale spragnione mogą być… Zwłaszcza Herpetologia mogłaby spojrzeć z zainteresowaniem na Lowina. A może i Ekologia zawiesiłaby oko.

Urzekający opis mojej wyobraźni. Ale że szklanki się gryzie, a nie połyka w całości?

Fajnie, że rozwiązanie uszczęśliwiło a tekst ubawił (choć z wyjątkami).

Babska logika rządzi!

Ha! 

Pomysł ujął? Hmmm, mnie to się wydawało strasznie oczywiste. A jak sobie wyobrażałeś tekst o tym tytule? Czytałam w wątku z zasadami, że ludzkość obstawia raczej SF, ale jak to? SF wbrew Fizyce?

Tytuł z tyloma możliwościami! Przecież to się nadaje na ironiczne stwierdzenie astronauty, kiedy coś szlag trafił i nie wiadomo czemu. Albo teleturniej, gdzie trzeba przejść przez coś w rodzaju Strefy Strugackich. Mogę tak wymieniać :P

Jeśli panien kupa, to już nie są samotne. Ale spragnione mogą być… Zwłaszcza Herpetologia mogłaby spojrzeć z zainteresowaniem na Lowina. A może i Ekologia zawiesiłaby oko.

Jak to śpiewali: Futrzaste, ogoniaste, liniejące skrycie, ja wszystkie was, samice!

Pałac pełen możliwości…

Urzekający opis mojej wyobraźni. Ale że szklanki się gryzie, a nie połyka w całości?

Żabie może się podobać, co się żabie podoba! Nie spodziewałem się takiego opowiadania i już. Proszę się z żaby nie naśmiewać…

Fajnie, że rozwiązanie uszczęśliwiło a tekst ubawił (choć z wyjątkami).

Nikt (nawet ja) nie jest idealny, ale czasem niewiele brakuje :P

 

 

No widzisz? Tyle fajnych pomysłów, a ja poszłam po linii najmniejszego oporu – spersonifikowałam Fizykę i posłałam na urlop.

Zaiste – Pałac pełen możliwości. I fachowców z każdej dziedziny.

Ależ ja się z żaby nie naśmiewam! Gdzieżbym śmiała!

Ano. Nobody is perfect. I’m nobody. ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo to jest wspaniałe opowiadanie :-D. Świetnie się bawiłam podczas lektury. Pozdrawiam :-)

"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie" C. Ruiz Zafon

Dziękuję, Lothorien. :-)

Cieszę się, że opko przypadło do gustu, a nawet ubawiło.

Babska logika rządzi!

Ten tytuł prosił się o to, żeby potraktować go dosłowanie i tak się stało, a było to potraktowanie bardzo pomysłowe i podane z humorem. Tekst jest bardzo techniczny, ale umiejętnie balansujesz pomiędzy zabawą w “która nauka co teraz zrobi”, a fabułą. Podobało mi się zagranie z Eugeniką i Frenologią, podobało mi się zakończenie. Zabrakło może uściślenia sprawy geniusza, bo to zainteresowało i uleciał w próżnię, ale ogólnie lektura więcej niż zadowalająca.

 

Gratulacje i pozdrawiam!

Dziękuję, Michale. :-)

No, też mi się tak wydawało. A tu Zanaisa tytuł prosił o coś całkiem innego. I to jest fajne, że ludzie są różni. :-)

Z tą zabawą to trochę inaczej – ja wiedziałam, co trzeba zrobić, i szukałam odpowiedniej kandydatki. A jak już wcześniej wspomniałam – fachowców w Pałacu mnóstwo, było z czego wybierać. W sumie, to ciekawe doświadczenie – móc wprowadzać dowolnie dużo bohaterów i nie musieć ich w ogóle przedstawiać.

A co byś chciał uściślić z geniuszem?

Babska logika rządzi!

W sumie, to ciekawe doświadczenie – móc wprowadzać dowolnie dużo bohaterów i nie musieć ich w ogóle przedstawiać.

Prawda? Trochę jak w lemowskim Edenie, gdzie bohaterowie sprowadzeni byli do pełnionej w załodze funkcji (inżynier, geolog itd.), tylko że tutaj sytuacja posunięta jest jeszcze dalej.

 

A co byś chciał uściślić z geniuszem?

No, najważniejsze. Kto jest ojcem!

No. Poszłam dalej niż Lem.

Co do ojcostwa, to waham się między Maksem a Albertem. Taka “Seksmisja” wychodzi. ;-)

Babska logika rządzi!

Faktycznie. Ale wniosek z tego taki, że chyba nadrabiasz zaległości filmowe. W komentarzach pod bodaj moim funtastycznym tekstem twierdziłaś, że “Seksmisji” na oczy nie widziałaś:)

 

A z innej beczki. Nie korciło cię żeby odbić piłeczkę i podrzucić sznownemu jury tytuł: “Kiedy Finkla bierze urlop”?

Nie. “Seksmisję” oglądałam, jako jeden z nielicznych filmów. Nawet lubię (w ogóle komedie Machulskiego dają radę) i sporo pamiętam. Co Stuhr otworzył gębę, to kultowy cytat…

Nie, nie korciło. Za małe ego na takie pomysły. Albo może właśnie za duże – jeszcze by się okazało, że nikt by mojej nieobecności nie zauważył…

Babska logika rządzi!

Znakomity pomysł, Finklo, i takież wykonanie. Czytałam z radością i podziwem dla kwestii, które włożyłaś naukom w usta, że o reszcie zdań nie wspomnę. Pyszne opowiadanie, po prostu palce lizać.

Gratuluję zwycięstwa w konkursie! ;)

 

trzy ki­lo­gra­my sie­dem­set dwa­dzie­ścia pięć gram. → …trzy ki­lo­gra­my sie­dem­set dwa­dzie­ścia pięć gramów.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki, Reg. :-)

Miło mi, że dostrzegłaś tyle zalet i fajnych kwestii.

Wyniki już są, to chyba można powoli wprowadzać poprawki.

Babska logika rządzi!

Serdecznie gratuluję! Zgadzam się, że tekst nie jest typowo piórkowy, bo oparty bardziej o smakowitość opisu świata niż o głębię fabuły i przemyśleń, a nie mam tu jeszcze tyle doświadczenia, abym czuł się na siłach zgłaszać teksty nietypowe. Niemniej zwycięstwo w konkursie osobiście uważam za w pełni zasłużone.

Najładniejszy fragment, moim zdaniem:

Sprzątaniem nikt już się nie przejmował. Szczęście, że entropia od czasu do czasu spontanicznie malała.

Odczułem, jak zresztą już któryś przedmówca, dysonans fabularny przy wygnaniu Frenologii i Eugeniki. Jakoś to zbyt szybko poszło. Zbyt dyktatorskie. Zbyt mało… naukowe.

Drobna wątpliwość tutaj:

księżniczka Topologia skrzywiła się i ukradkiem zrobiła dziurkę w liściu grotu

Jesteś tego pewna? Topologia to nauka o przekształceniach ciągłych. Zrobienie dziurki jest typowym kontrprzykładem przekształcenia ciągłego…

A swoją drogą, ogromnie mi się spodobało tak dosłownie ujęte drzewo genealogiczne nauk. W pierwszej chwili pomyślałem: matematyka ma tyle gałęzi, że Królowa powinna chyba cały czas chodzić przy nadziei. Ależ nie – to są wnuczki, prawnuczki, praprawnuczki… Właśnie księżniczka (królewna?) Topologia może być jedną z jej najmłodszych córek. A zbliża się już do drugiej setki.

Przy tym sam przecież miewam regularne schadzki, na przykład, z Teorią Gier. Trudna sprawa, żadna nowa nauka jakoś nie chce się z tego począć. Ośmieliłbym się wręcz powiedzieć, że panienka użytkuje pewne urządzenie, o którym wywiązała się rozmowa przy Twoim tekście o wampirze, a które później z takim polotem opisał w swojej twórczości Radek…

Wypatrzyłem jeszcze w komentarzach:

No, niestety. Nawet Mickiewicz przy pisaniu “Pana Tadeusza” musiał liczyć sylaby, numerować księgi itd.

Niezupełnie. Wszystkie źródła z epoki zgadzają się, że Mickiewicz nie zliczał sylab na palcach, tylko pisał i od ręki wychodził mu trzynastozgłoskowiec (a jak raz na tysiąc wersów trafiła się przypadkiem czternastka lub dwunastka, też się nadmiernie nie przejmował). Co do numeracji ksiąg – rzuć okiem na Dziady. Gorzej, że nie używał też matematyki do zachowania spójności świata przedstawionego i teraz zgaduj, ile na przykład lat ma Zosia (szacunki wychodzą mniej więcej w zakresie 12–20). Za to potem krytycy używają. Wytłumaczyłbym to bardzo prosto: Filologia Polska zapewne jest mile widziana w Pałacu Sztuk Pięknych, gdy zmęczy ją akurat przebywanie pod władzą Matematyki w Pałacu Nauk Wszelakich.

Dziękuję za fascynującą lekturę i pozdrawiam!

Dziękuję, Ślimaku. :-)

Według mnie to humoreska, a gdzie humoreskom do obrastania w piórka… Zwycięstwa się nie spodziewałam, ale przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza i z niecierpliwością wypatruję jurkowych tekstów.

Fragment, który Ci się spodobał, to po prostu kropelka foreshadowingu – żeby uzasadnić, że śmieci ciągle są gdzieś na terenie Pałacu.

Szybkie wygnanie Frenologii i Eugeniki. No, toż przez większość tekstu pokazuję, jak źle było bez Fizyki. Kiedy ta postawiła ultimatum “ja albo one”, nikt się nie wahał, acz decyzję musiała podjąć Królowa. Ale gdyby poddały to pod głosowanie, to większość byłaby bardziej przytłaczająca niż w komunistycznych wyborach.

Topologii jestem pewna – ten grot jeszcze przed chwilą był filiżanką. Z uszkiem oczywiście. Bez dziurki stanowił niewygodny wrzód dla księżniczki.

Tak, to mogą być również wnuczki i tak dalej. Na przykład Geometria kiedyś urodziła bliźnięta: Planimetrię i Stereometrię. Czasem używam terminu “potomkinie”, żeby objąć cały klan.

Hmmm. Nie wiem, czy powinnam zachęcać Cię do “pójścia na całość” z Teorią Gier. Ale ostatnio dużo się pozmieniało, może wykrada jakieś pigułki Farmaceutyce.

Mickiewicz. No, może i improwizował z tym trzynastozgłoskowcem (w takim razie: szacun, Adamie). Z “Dziadami” to jest argument, przyznaję. Ale w Tadku księgi trzeba było numerować uczciwie, żeby każdy wiedział, czym trzynasta różni się od pozostałych. Jeszcze by jakaś polonistka zaczęła to przerabiać na lekcjach i dopiero by było…

Filologia Polska przyjaźni się z Literaturą i Poezją. Często się odwiedzają, ale mieszka jednakowoż z innymi naukami.

Babska logika rządzi!

Fragment, który Ci się spodobał, to po prostu kropelka foreshadowingu – żeby uzasadnić, że śmieci ciągle są gdzieś na terenie Pałacu.

Tak – może nie opisałem tego szerzej, ale spodobał mi się i ze względu na ten udatny foreshadowing, i niesztampowe spostrzeżenie odnośnie skutków zawieszenia praw fizyki, i po prostu zgrabne sformułowanie.

Topologii jestem pewna – ten grot jeszcze przed chwilą był filiżanką. Z uszkiem oczywiście. Bez dziurki stanowił niewygodny wrzód dla księżniczki.

W porządku, przepraszam – skoncentrowałem się na liściu grotu, kompletnie zapominając, że jeszcze chwilę wcześniej był filiżanką i miał uszko.

może i improwizował z tym trzynastozgłoskowcem

Nie chodzi mi nawet o to, że improwizował (choć to także potrafił), ale o to, że podczas pisania utworu zmagał się z przygotowaniem fabuły i wyrażeniem myśli, a nie z ubraniem ich w materię wiersza miarowego; pisał poezję równie swobodnie (może swobodniej), jak my piszemy prozę.

Aha, czyli udało się dobrze użyć tego słowa na f. Fajna wiadomość.

Nie ma sprawy, Topologia jest pamiętliwa pod niektórymi względami, ale nie chowa długo urazy. ;-)

Jakkolwiek Adam M. by tego nie robił – szacun mu się należy.

Babska logika rządzi!

Droga Finklo, a powiedz Ty mi, proszę, czy to pierwsze zdanie to też żart?

Bo takie trochę przeładowane przyjemnymi przechwałkami. ;)

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Czekaj, ale pierwsze zdanie tekstu czy przedmowy? Bo tak właściwie, to w ani jednym, ani drugim nie widzę przechwałek. Przedmowa w zasadzie jest pół żartem, pół serio.

Babska logika rządzi!

Zapowiadało się na kolejne przyjemnie nudne i przewidywalne popołudnie w Pałacu Nauk Wszelakich wypełnione ploteczkami i przechwałkami.

Ja widzę ;)

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

A, to! No to miało być takie popołudnie: nauki (na ogół baby) siedzą, piją kawki, herbatki i co kto lubi. Gadają, plotkując na temat nieobecnych i przechwalając się najnowszymi dokonaniami. Sprawia im to przyjemność.

Co się nie zgadza?

Babska logika rządzi!

Zapowiadało się na kolejne przyjemnie nudne i przewidywalne popołudnie w Pałacu Nauk Wszelakich wypełnione ploteczkami i przechwałkami.

Aliteruje trochę. Ale to drobiazg.

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Przesadzasz. Przecież przerobione słowa nawet nie są obok siebie.

Babska logika rządzi!

Świetne opowiadanie, tylko miejscami nieco zgubiłam się ile nauk było w danych pokojach. Brzmiało, jakby podczas rozbicia spodeczka najpierw było ich kilka, a potem okazało się ze Batalistyka też gdzieś stała w kącie. Mimo tego, winszuję pomysłu. Wykonanie również świetne, lekkie i z humorem, więc czytało się bardzo miło ^^ Dziękuję za lekturę!

Dziękuję, Gruszel. :-)

Miło mi, że tyle zalet znalazłaś.

Hmmm, chyba faktycznie nie wspominam od razu, że salon był ogromny i wcale niepusty…

Babska logika rządzi!

No nie są, ale to pierw­sze zda­nie, wej­ście w tekst. Ucho jesz­cze wy­ła­pu­je wszyst­kie prze­ry­so­wa­ne brzmie­nia… ale dalej już nic nie brzę­czy.

 

…a teraz wła­ści­wy ko­men­tarz:

 

Opo­wia­da­nie jest krót­kie, z hu­mo­rem, w do­brym tem­pie, takie bar­dzo Fin­klo­we, zwłasz­cza humor.

Kon­struk­cja nie­zła, od razu ład­nie za­wią­zu­jesz akcje, która bie­gnie do przo­du, a Ty po dro­dze w dy­na­micz­ny spo­sób przed­sta­wiasz świat i bo­ha­ter­ki, drąc sobie z nich łacha. I w sumie, czemu nie.

Gdzieś w po­ło­wie mia­łem wra­że­nie, że prze­cią­gasz odro­bi­nę, bo te hu­mo­ry­stycz­ne wstaw­ki, jak to świat bez fi­zy­ki sobie nie radzi, za­czy­na­ły już odro­bi­nę nużyć. Gdy­bym miał ten tekst re­da­go­wać, to pew­nie za­su­ge­ro­wał­bym, by wy­wa­lić ze dwa aka­pi­ty, ale to już pew­nie kwe­stia osob­ni­cza, jakie dawki hu­mo­ry są opty­mal­ne. Na szczę­ście to prze­cią­gnię­cie oka­za­ło się mi­ni­mal­ne, bo wkrót­ce dałaś twi­sta, po­pę­dzi­łaś akcję do przo­du, i znowu było do­brze.

Za­koń­cze­nie rów­nie Fin­klo­we jak i cały tekst, krót­kie, kon­kret­ne, z pu­en­tą.

Pod­su­mo­wu­jąc, wy­ko­na­nie na bar­dzo do­brym po­zio­mie. Tekst jest lekki, przy­jem­ny, sa­tys­fak­cjo­nu­ją­cy. Nie można go na­zwać ge­nial­nym, ale można na­zwać kom­plet­nym, bo wszyst­ko zro­bi­łaś jak na­le­ży i wła­ści­wie nie ma tu sła­bych punk­tów.

Humor czy­tel­ni­ka, niczym łaska pań­ska, na pstrym koniu jeź­dzi i nie łatwo mu do­go­dzić. Pew­nie dla­te­go ko­me­die rzad­ko do­sta­ją wy­róż­nie­nia, bo to zwy­kle takie lek­kie po­zy­cje z przy­mru­że­niem oka, które nie wci­ska­ją w fotel. Tym bar­dziej więc dobrą ko­me­dię na­le­ży do­ce­nić, co też ni­niej­szym czy­nię.

 

Moja ocena: 5.25/6

Bę­dziesz pani za­do­wo­lo­na, chili.

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Dzięki, Chro. :-)

Fajnie, że znalazłeś tyle zalet.

Wyżej już pisałam, że bohaterek nie muszę przedstawiać. I to jest nietypowe zjawisko – wystarczy, że rzucę imieniem i już prawie każdy wie, o kogo chodzi. Postaci mam multum (pewnie więcej niż tysięcy znaków), ale jeszcze tu nie przeczytałam zarzutu, że się komuś myliły. Fajna zabawa z tego wyszła.

Za dużo skutków, powiadasz? Możesz mieć rację, sama podejrzewam, że można coś wyciąć. Ale, psiakość, żal.

W lożowskiego TAKA uwierzę, kiedy go zobaczę.

Babska logika rządzi!

W lożowskiego TAKA uwierzę, kiedy go zobaczę.

A to Ty nie wiesz, że niedowiarkom przycina się cyfry po przecinku? ;) 

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Nie wiem. Ale niewierny Tomasz dostał się do jakiejś książki i jest sławny. ;-p

Babska logika rządzi!

Ależ cudna riposta :).

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Cieszę się, że riposta trafiła w punkt. :-)

Babska logika rządzi!

Tomasz to mój ulubiony apostoł. Jako jedyny myślał tam logicznie i wykazał zdrowy naukowy sceptycyzm :).

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

No to wycelowałam lepiej, niż myślałam. Będzie zaokrąglanie w górę? ;-)

Babska logika rządzi!

Oportunistka ;)

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

A dlaczego nie? ;-)

Babska logika rządzi!

Bardzo przyjemna lektura, lekka, szybka w czytaniu, z jajem. I choć puenta była do przewidzenia, to w żaden sposób nie popsuło to zabawy. Mam wątpliwości, czy nie lepiej było zmieścić to poniżej 10K, ale wiadomo, ja często mam takie wątpliwości ;-)

Przyczepić się nie ma czego, acz trochę brakło jakiegoś pazura, który by awansował tekst z “przyjemnego” na “drapieżnie przyjemny”.

I tak nawiasem nie pierwszy raz zaczynam się zastanawiać, kim Finkla jest z zawodu, bo zainteresowania Finkla ma zaiste szerokie :)

 

Nowa Fantastyka