- Opowiadanie: S-W - Dla Józefa

Dla Józefa

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Dla Józefa

Samotna postać siedziała w fotelu kabiny, patrząc uważnie na drzwi od sali kontrolnej. Jeżeli klamka się ruszy odwróci pośpiesznie głowę i wbije wzrok w ziemię. Nie był pewny czemu, po co i jak lecą na tą zupełnie obcą planetę. Do tego jedynie w dwójkę. W aktach misji, pole, które powinno ujawniać nazwę punktu docelowego było puste, a imiona agentów były napisane odręcznie. Eryk i Józef. Zawsze podobało mu się jak ładnie wyglądały obok siebie. Od kiedy pamiętał, gdziekolwiek byli, niezmiennie trzymali się razem. Ufał przyjacielowi bezgranicznie, jednak niepokoił się o dzisiejszy wylot. Zazwyczaj w podobnych sytuacjach oboje byli wzywani na rozmowę z przełożonym. Być może nie miał kwalifikacji wymaganych do analizy tego ciała niebieskiego. Raz zdarzyła się podobna sytuacja. Planeta wymagająca badania była bardzo podobna do Ziemi. Eryk towarzyszył partnerowi, jednak nie był w stanie wiele zdziałać. Urodził się na Merkurym i tam spędził większość życia, Józef przeprowadził się tam w wieku 15 lat, aby pobierać nauki w szkole do której chodził Eryk. Chodzili do tej samej klasy ponieważ programy edukacyjne na Ziemi różnią się . Zaprzyjaźnili się mimo różnicy wieku. Józef lubił zapach Eryka.

Zgodnie z planem, odwrócił twarz w stronę podłogi jak tylko zauważył nacisk na klamce. Dopiero gdy usłyszał jak Józef otwiera właz, zwrócił się do niego – Gdzie my lecimy? – Jego przyjaciel westchnął, usiadł przed panelem i odparł. – Jakiś odpowiednik Ziemi nie pamiętam nazwy. Powinno być w kartach.– Eryk wziął do ręki akta i przejrzał je jeszcze raz. – No, właśnie nie ma. Zresztą w tym pliku nie ma nic. Jaki jest w ogóle tego cel? – Cały pojazd zadrżał. Józef włączył silniki. W pojeździe zrobiło się za głośno, żeby rozmawiać. Oboje zapieli pasy. Wystartowali. Po kilku minutach hałas się skończył, dryfowali powoli przez kosmos. Interkom monotonie wypowiedział słowa „Osiągnięcie miejsca docelowego nastąpi za – lokalizacja nieznana’’. Zaniepokojony Eryk dopiero teraz zauważył – Nie wzięliśmy kombinezonów. – Jego głos był słaby, wyraźnie czuć było w nim strach. Sterujący obrócił lekko głowę, tak, że pasażer siedzący za nim widział profil jego twarzy. Józef miał ostre rysy. Oczy miał wąskie i krystalicznie szare. Rozmawiając z nim, Eryk, zawsze czuł się przeszukiwany, nie potrafiłby okłamać tych oczu. Jednak te same oczy miały zdolność do kłamstwa jak niejeden oszust. – Atmosfera umożliwiająca życie.– opowiedział krótko – Nie stresuj się będziemy z nimi tylko rozmawiać, obiecuję.-

Powietrze było lekko niebieskie, jednak świeże. Było ciepło, powierzchnia była piaszczysta. Wylądowali przed samotnym domkiem. Józef zaraz po wylądowaniu wyciągnął ze swojego plecaka translator w czasie rzeczywistym. Kątem oka Eryk zauważył, że w torbie przyjaciela znajduję się drugie, większe urządzenie. Wyglądem przypominające inkubator. Kładąc rękę na ramieniu partnera powiedział do niego – Poczekaj tu. Ja sam to załatwię.– uśmiechnął się do niego smutnie. Eryk ruszył ramieniem odtrącając subtelnie dłoń kolegi. – Na początku wyjaśnij mi co tu się dzieje. Po co ja tu jestem?– był wyraźnie sfrustrowany zastałą sytuacją – Po co ja się za tobą wszędzie włóczę? – wypuścił z siebie chwiejny wydech, próbując powstrzymać łzy. Nie przeszkadza mu jego towarzystwo, nie obchodzi go czy robi coś złego czy nie, czy wciąga go w to ze sobą, pragnie jedynie prawdy. – Powiem ci wszystko, muszę tylko zrobić jedną rzecz…-

Już na studiach zauważył, że Eryk nie czuje się komfortowo na obcych planetach. Wolał siedzieć w kwaterach i nadzorować kolonie z daleka w przeciwieństwie do Józefa, który pragnął zobaczyć je z bliska. Niestety nigdy nie posiadał badawczej intuicji jaką władał jego przyjaciel. Był brutalem, ale nie pokazywał tego po sobie. Chował swoją bezkompromisowość i brak opanowania za fasadą żartów i drobnych przytyków. Tylko raz, Józef, poleciał na ekspedycje kosmiczną sam, musiał jednak wrócić przedwcześnie z powodu bólu głowy. Do dziś pamięta, jak wsiada do statku i z mroczkami przed oczami ucieka od rakotwórczej atmosfery. Planeta została zamknięta i nikt już nigdy więcej nie padnie jej ofiarą. Był zrezygnowany, został mu miesiąc życia. Nie potrafił określić co będzie gorsze, śmierć czy Eryk znajdujący go martwego. Potrzebował mózgu. Nie dla siebie, robił to dla Eryka. Wszystko robił dla Eryka. Dla Eryka dowiedział się o planecie na którym żyją kosmici o ludzkim mózgu. Dla Eryka ukradł statek i dla Eryka zabrał go ze sobą. Dla Eryka zabiję kosmitę mimo tego, że, wbrew oczekiwań, wygląda zupełnie jak człowiek. Dla Eryka spojrzy człowiekowi , to jest kosmicie, w oczy i wyciągnie z jego nieludzkiej czaszki zupełnie ludzki mózg. Dla Eryka podda się skomplikowanej, dawno już nielegalnej procedurze przeszczepu. DLA ERYKA będzie żył z ciałem obcym w swoim, dobrze Erykowi znanym, ciele.

– Oni nawet nie pachną jak ludzie. Oni nawet nie pachną jak ludzie. Oni nawet nie pachną jak ludzie.– majaczył wkładając mózg do przenośnej zamrażalki. Kosmitka pozbawiona skalpu leżała w kałuży przezroczystego, gęstego płynu. Józef był cały mokry. – Oni nawet nie mają czerwonej krwi.– Powiedział kładąc się wykończony. Zasnął, przyciskając do piersi swoją zdobycz. Obudził go stłumiony płacz. Ten dźwięk był dla niego znajomy. Eryk często płakał, ale nigdy nie płakał naprawdę Zawsze musiał chować twarz w dłonie. Chciałby zobaczyć jak robi to naprawdę, kiedy nikt nie widzi. Stanął i wyszedł z samozwańczego pokoiku ekstrakcji w poszukiwaniu źródła dźwięku. Napotkał Eryka klęczącego na podłodze. Kołysał się w przód i w tył jak dziecko. Józef otworzył usta, chciał przeprosić, skłamać , przeklnąć, powiedzieć „kocham cię”, ale jedyne co był w stanie wydusić to – Oni nawet nie pachną jak ludzie.– a po chwili – Eryk, przestań płakać– jak na zawołanie zamilkł i podniósł głowę. Wytarł dłonie o spodnie i spojrzał przyjacielowi w twarz – Józiu…. Ty jesteś mordercą– skrzyżował ręce na piersi i objął ramiona. Wbił ponownie wzrok w podłogę. – To są kosmici. Oni… oni są.. Ja wiem… Ja wszystko wiem. Wiem że umierasz. Wiem, że w przyszłym tygodniu zbudują tu kolonie.– wyszeptał dziwnie spokojnie – Wiem, że w przyszłości ludzie będą ich hodować na rzecz organów, ale…. Myślałem, że ty się z tym nie zgadzasz. Przecież to są ludzie tylko… nie z Ziemi-

– Ludzie pochodzą tylko z ziemi.-

– A ja?-

– Ty pachniesz jak człowiek. Oni nawet nie pachną jak ludzie. Oni nawet nie pachną…. -

Koniec

Komentarze

Witaj, tajemnicza S-W. :)

Jak na Twój wiek, to bardzo pomysłowy tekst, można rozwinąć tę fabułę w całkiem interesującą opowieść. :)

Dobry wątek z przeszłością obu bohaterów, z ich zależnościami, wyrokiem śmierci, sumieniem wobec kosmitów i wobec traktowania ich. Dość specyficzne pojęcie “ludzi”, jak się okazuje, jest całkiem inaczej definiowane przez obu podróżników. Podobnie pojęcie morderstwa. 

 

Z technicznych jest trochę rzeczy do poprawek, jak np.:

Jeżeli klamka się ruszy (przecinek) odwróci pośpiesznie głowę

 jak lecą na tą (tę) zupełnie obcą planetę

Zazwyczaj w podobnych sytuacjach oboje (obaj) byli wzywani na rozmowę z przełożonym.

aby pobierać nauki w szkole (przecinek) do której chodził Eryk.

Oboje (obaj) zapieli (zapięli, bo od zapiąć, a nie zapiać) pasy.

Dla Eryka dowiedział się o planecie (przecinek) na którym (której) żyją kosmici o ludzkim mózgu.

Eryk często płakał, ale nigdy nie płakał naprawdę (kropka) Zawsze musiał chować twarz w dłonie.

 

“Ziemia” raz piszesz wielką, a raz małą literą.

Pod tym kątem warto przejrzeć cały tekst. Podobnie rzecz ma się z zapisem dialogów.

 

Pozdrawiam serdecznie. :)

 

 

Pecunia non olet

Samotna postać siedziała (…) Nie był pewny czemu

Skoro zaczęłaś od “postaci”, to powinnaś albo kontynuować rodzaj do czasu wyjawienia płci, albo zmienić “samotna postać” na “Samotny mężczyzna”.

Chodzili do tej samej klasy (+,) ponieważ programy edukacyjne na Ziemi różnią się(– spacja) .

zwrócił się do niego – Gdzie my lecimy? – Jego przyjaciel westchnął, usiadł przed panelem i odparł. – Jakiś odpowiednik Ziemi nie pamiętam nazwy. Powinno być w kartach.– Eryk wziął do ręki akta i przejrzał je jeszcze raz. – No, właśnie nie ma. Zresztą w tym pliku nie ma nic. Jaki jest w ogóle tego cel? – Cały pojazd zadrżał.

Zapis dialogów!

 

wypuścił z siebie chwiejny wydech

wydech raczej nie może być chwiejny :P. Sam jestem zwolennikiem opisów, które łamią pewne zasady, ale tu to nie działa.

 

Potem robi się nieźle pogmatwane. Strumień wiadomości, jak to niektórzy zowią. Trzeba było przeczytać trzy razy, dopowiedzieć sobie kilka rzeczy i dopiero obraz stał się bardziej klarowny.

Wymagasz bardzo dużo od czytelnika – nie dość, że musi zawiesić niewiarę, to jeszcze całkiem podstawowe zasady logiki i myślenia. Przeszczep mózgu raczej nie działa tak, że sobie będzie koleś biegał “jako on”. Jeżeli byłoby to jednak możliwe w tym świecie, to z taką technologią rak mózgu raczej nie byłby problemem wymagającym takich środków. A nawet jeżeli, to operacja na taką skalę raczej nie polega na zwyczajnym zabiciu i wycięciu mózgu, a potem znalezienia doktorka, co to zrobi w swoim gabinecie.

 

Koncept taki 7/10 – kradzież organów z humanoidów to nic nowego, ale jak chcemy pobawić się w moralne rozterki w opowiadaniu, to dobry pomysł.

Wykonanie jednak 2/10. Na początku było znośnie – przez jeden, dwa akapity. Potem zaczęła się katorga.

 

Co można poprawić? – czytelność przede wszystkim. Motywacje Józefa przedstaw w osobnym akapicie (tekst ogólnie masz zbity strasznie, co pogarsza czytelność). Po drugie osadź bohaterów wyraźniej w jakimś miejscu – droga od promu, do domku kosmity, aż do momentu, gdzie Józef ma mózg – musimy wiedzieć, gdzie to dokładnie się dzieje i musimy znać przeskoki czasowe.

 

Popraw zapis dialogów – na portalu jest od tego poradnik, sprawdź w Publicystyka → poradniki

 

Zmień mózg na inny organ, bo mózg jest nierealny, a przez to śmieszny i kontrastuje z atmosferą opowiadania.

 

Od tego zacznijmy, a potem zobaczymy, co można zrobić dalej.

0-3 WARSZTAT | 0-3 NARRACJA | 0-3 FABUŁA | 0-3 DIALOGI | 0-3 POSTACI | 0-3 KLIMAT

 Cześć

 

Nie był pewny czemu, po co i jak lecą na tą zupełnie obcą planetę.

Podmiot domyślny z poprzednich zdań to ta postać, rodzaj żeński. Folan opisał, jak z tego wybrnąć, więc się nie powtarzam ;].

 

Do tego jedynie we dwójkę.

 

Nie był pewny czemu, po co i jak lecą na tą zupełnie obcą planetę. Do tego jedynie w dwójkę. W aktach misji, pole, które powinno ujawniać nazwę punktu docelowego było puste, a imiona agentów były napisane odręcznie. Eryk i Józef. Zawsze podobało mu się jak ładnie wyglądały obok siebie. Od kiedy pamiętał, gdziekolwiek byli, niezmiennie trzymali się razem. Ufał przyjacielowi bezgranicznie, jednak niepokoił się o dzisiejszy wylot. Zazwyczaj w podobnych sytuacjach oboje byli wzywani na rozmowę z przełożonym. Być może nie miał kwalifikacji wymaganych do analizy tego ciała niebieskiego. Raz zdarzyła się podobna sytuacja. Planeta wymagająca badania była bardzo podobna do Ziemi. Eryk towarzyszył partnerowi, jednak nie był w

Byłoza mocno ;].

 

Być może nie miał kwalifikacji wymaganych do analizy tego ciała niebieskiego.

Niejasne – Eryk, Józef, czy przełożony?

 

Chodzili do tej samej klasy ponieważ programy edukacyjne na Ziemi różnią się .

Niezgodność czasów.

 

Zgodnie z planem, odwrócił twarz w stronę podłogi, gdy jak tylko zauważył nacisk na klamce.

 

Dopiero gdy usłyszał jak Józef otwiera właz, zwrócił się do niego – Gdzie my lecimy? – Jego przyjaciel westchnął, usiadł przed panelem i odparł. – Jakiś odpowiednik Ziemi nie pamiętam nazwy. Powinno być w kartach.– Eryk wziął do ręki akta i przejrzał je jeszcze raz. – No, właśnie nie ma. Zresztą w tym pliku nie ma nic. Jaki jest w ogóle tego cel?

Tjaa, zapis dialogów masz zupełnie w rozsypce. Polecam, bo sam stosuję:

https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/

 

Oboje zapieli pasy.

Jeden z nich był kobietą?

 

Powietrze było lekko niebieskie, jednak świeże. Było ciepło, powierzchnia była piaszczysta.

Byłoza faza ostra ;].

 

 

– Po co ja się za tobą wszędzie włóczę? – wypuścił z siebie chwiejny wydech, próbując powstrzymać łzy.

Nie wiadomo skąd nagle takie emocje. Chwiejny oddech – nope, nie brzmi.

 

Dla Eryka zabiję kosmitę mimo tego, że, wbrew oczekiwaniom oczekiwań, wyglądał zupełnie jak człowiek.

 

Stanął i wyszedł z samozwańczego pokoiku ekstrakcji w poszukiwaniu źródła dźwięku.

Niejasne. Chodzi o prowizoryczny/zaimprowizowany/doraźny/polowy?

 

Fabularnie nie oceniam, bo nie moje bajki. Babole warsztatowe raczej średnio i małokalibrowe. Da się czytać :D. Żeby dało się czytać z przyjemnością, to trzeba jednak trochę nad tym popracować.

 

pozdro

M.

 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

@Folan 

Nie wiem czy tak odpowiada się tu na komentarze mam nadzieję, że to przeczytasz.

Oczywiścię zgadzam się z tym, że popełniam wciąż masę błedów, obiecuję nad tym pracować. 

Chciałabym obronić wybór organu.

Jeżeli kiedykolwiek powstanie dalsza część tej opowieści, Józef stanie się istotą o ludzkim ciele jednak o mózgu i świadomości czegoś zupełnie obcego. Bardzo mi na tym zależy, gdyż nie ukrywam, że jest to metafora transpłciowości. Józef przeszedłby bolesną , alienizującą go (pun intended) zmianę, która niestety jest niezbędna do jego przeżycia. Szczerze wszystko jest dość nieugotowane jednak myslę, że jest to jakiś początek przygody z pisaniem. Być może z biologicznego punktu widzenia jest to dość nierealne, ale myślę, że na rzecz metafory da się na to przymknąć oko. 

Dziękuję bardzo za rady, wezmę je do serca. :)

S-W, niespełna sześć i pół tysiąca znaków to jeszcze nie opowiadanie. Bądź uprzejma zmienić oznaczenie na SZORT.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jeżeli kiedykolwiek powstanie dalsza część tej opowieści, Józef stanie się istotą o ludzkim ciele jednak o mózgu i świadomości czegoś zupełnie obcego. Bardzo mi na tym zależy, gdyż nie ukrywam, że jest to metafora transpłciowości.

Szanuję, że podejmujesz tak trudny temat, uważam jednak, że niesiona inspiracją i ważnym tematem możesz nie dostrzec ważnej rzeczy – opowiadanie jest po to, by czytali je inni, i jako pisarka musisz to wkalkulować pisząc swoje dzieło.

Ale ok – małe kroczki – W porządku, zostaw na razie mózg jako organ, popraw przede wszystkim całą resztę, by zyskać na czytelności i przekazie. Jak cała reszta będzie po prostu “OK”, możemy podyskutować o “mięsie”, czyli przekazie tekstu.

 

Aczkolwiek zaznaczam, że używając opowiadania jako metafory transpłuciowości podejmujesz trudny temat, który ciężko udźwignąć niezależnie od wieku i doświadczenia pisarza – i nie chodzi broń boże o kontrowersyjność, ale o złożoność i delikatność tego tematu.

 

Walcz jednak, do odważnych świat należy ;).

0-3 WARSZTAT | 0-3 NARRACJA | 0-3 FABUŁA | 0-3 DIALOGI | 0-3 POSTACI | 0-3 KLIMAT

Cześć!

 

Gratuluję debiutu na portalu i zachęcam do dalszej pracy nad tekstem. Pomysł niezły, zahaczający o niebanalną tematykę, ale wykonanie pozostawia sporo do życzenia, warto popracować i coś z tego będzie. Dużo już zostało napisane powyżej, więc niewiele dodam od siebie:

Rzuć proszę okiem na jakiś poradnik zapisywania dialogów (przykładowo TEN ). Taki blok tekstu jest trudny w odbiorze, wielokrotnie miałem problem ze zrozumieniem, kto to mówi. Poza tym, wielokropek składa się z trzech kropek, a po kropce stawiamy spację albo zaczynamy od nowej linii. Po wstępnych poprawkach opowiadaniu przydałaby się Beta (niech ktoś pomoże jeszcze wyłapać błędy i konstruktywnie to skrytykuje)

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Ponieważ w przedmowie napisałaś: Pragnę tylko zaznaczyć, że nie mam pojęcia co robie i tylko testuje niektóre terytoria sztuki. Pochodzę z poezji. od siebie pragnę dodać, że ja też nie wiem, co miałaś zamiar zrobić i które terytoria sztuki testować. Twojego pochodzenia z poezji nie udało mi się dostrzec.

Wykonanie jest bardzo, bardzo złe, wręcz niechlujne i nie doskonale utrudnia lekturę.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka