- Opowiadanie: GreasySmooth - Nekromanta bez grantu

Nekromanta bez grantu

TW: wisielczy humor z lekkim zabarwieniem erotycznym, kariera akademicka.

 

Lekkie i z przymrużeniem oka, mam nadzieję, że choć trochę śmieszne. Inspirowane trochę przez “Poniedziałek zaczyna się w sobotę” Strugackich, ale głównie przez rozmowy ze znajomymi doktorantami i także przez własne doświadczenia na uczelni. W biuletynie stowarzyszenia absolwentów publikował swoje wiekopomne refleksje obecny minister edukacji.

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Nekromanta bez grantu

Docent Uktuglan przystąpił do proszkowania kości wisielca. Po pracowni rozszedł się dźwięk głośnego chrobotania. Na blacie czekały już naszykowane popioły po spaleniu kacerza, korzeń czarnołunu i żabie oczy. Mikstura w alembiku bulgotała powoli, wypuszczając obłoki zgniłozielonej pary.

Pracownia była ciasna i słabo oświetlona. Na półkach stały słoiki z głowami przedziwnych stworzeń, przeróżne fiolki i flasze, dalej czaszki, pazury, zęby i inne części nieodgadnionych stworów. W przezroczystych misach leżały suszone korzenie i liście. Przyciemniane butle zawierały proszki i kryształy rozmaitych kolorów. Niższe poziomy zajmowały niezliczone pergaminy i księgi. Powietrze wokół nich wypełniała pulsująca, czarna mgiełka.

Kość stawiała opór, więc Uktuglan musiał trzeć z całej siły. Hałas nie pozwalał spać matce docenta, której sypialnia mieściła się obok pracowni. Kobieta patrzyła w sufit i modliła się do Tyrajosa, boga pracy, żeby jej dziecko znalazło dobrze płatną posadę i się wyprowadziło. Syn jej bliskiej przyjaciółki pracował od roku jako operator maszyny różniczkowej i kupował sobie właśnie duży dom na przedmieściach.

Nagle w okiennicę pracowni coś uderzyło. Uktuglan westchnął, wstał i wyjrzał na dwór. Na dole stali studenci Katedry Magii Animistycznej.

– Wykopałeś jakąś ładną dziewkę, docencie? – wrzasnął jeden z nich. Cała grupa zarechotała. Byli już wyraźnie podchmieleni.

Następnie zaintonowali pieśń:

 

Gdy magusy piwo żłopią

Nekromanci zwłoki kopią

Magi wszystkie są birbanty

Za wyjątkiem nekromanty

 

Śmiali się i wiwatowali chwilę, po czym przeszli do kolejnej części:

 

Luba nekromanty

Panna jest nie lada

Lecz co nieco zimna

I troszeczkę blada

Maga śmierci panna miła

Trochę dzisiaj jest podgniła

 

Odeszli ulicą, śmiejąc się i krzycząc. Uktuglan rzucił za nimi fragment kości, usiadł rozdrażniony i znowu zaczął trzeć.

Chwilę później usłyszał pukanie do okiennicy w dachu. Wstał i otworzył. Wraz z zimnym powietrzem wpadł chochlik pocztowy. Powiew zdmuchnął pył z kości na podłogę. Chochlik wylądował na stole, odchrząknął i powiedział służbowym tonem:

– Dwie wiadomości dla docenta Uktuglana z Katedry Zastosowań Czarnej Magii. Pierwsza wiadomość. Nadawca: redakcja Postępów w Nekromancji. Wiadomość następuje: Artykuł nieciekawy, nieoryginalny i fatalnie napisany, stąd odrzucony. Pozdrawiamy serdecznie. Koniec pierwszej wiadomości.

– Wysłałem dwa artykuły…

– Druga wiadomość. Nadawca: redakcja Postępów w Nekromancji. Wiadomość następuje: Artykuł nieciekawy, nieoryginalny i fatalnie napisany, stąd odrzucony. Pozdrawiamy serdecznie. Koniec drugiej wiadomości.

Chochlik ukłonił się nisko i odleciał.

Uktuglan westchnął i usiadł. Złapał kość, gdy rozświetlił się kryształ zdalnego wywoływacza.

Mimo mglistego obrazu natychmiast rozpoznał bladą i kościstą twarz prorektora Langsamsterbena.

– Pan docent to będzie czasem na uczelni? – zapytał prorektor.

Uktuglanowi włosy zjeżyły się na karku.

– Kiedy chory…

– Po moim trupie! Studenci widzieli, jak przyczepiasz kartkę o odwołaniu zajęć na kwadrans przez rozpoczęciem!

Uktuglan spuścił wzrok.

– Publikacji brak! – drążył Langsamsterben.

– Kiedy jedna…

– Kwartalnik Absolwenta się nie wlicza! – wrzasnął prorektor.

Uktuglan milczał.

– Może chociaż rozprawa habilitacyjna idzie do przodu? – spytał ciągle zagniewany prorektor.

– Cerber zjadł…

Langsamsterben westchnął i przewrócił oczami.

– Przynosicie wstyd instytutowi. Niniejszym odrzucam wasz wniosek konkursowy na badanie mortufluidów w warunkach tropikalnych!

Uktuglan westchnął ze smutkiem. Zawsze chciał odwiedzić tropiki. Potrzebował chwili, żeby zebrać śmiałość do ostatniej szarży.

– Wasza Ekscelencjo, a może jest wakat?

– Jak ktoś z kadry naukowej w końcu umrze – zarechotał rozmówca.

Uktuglan patrzył pustym wzrokiem przed siebie.

– Coś kipi – dodał złośliwie Langsamsterben i zniknął.

Uktuglan rzucił się ratować alembik, jednak część mikstury trysnęła na blat, oblewając siedzącą tam muchę. Ta urosła zaraz do ogromnych rozmiarów.

– To krępujące – powiedział owad. – Pomożesz mi się stąd wydostać? Jestem głodny. Nazywam się Rupert. Przez głód robię się niespokojny i nie panuję nad sobą.

Nowy kompan Uktuglana zaczął energicznie trzepotać skrzydłami. Z półki spadł flakon z fioletową cieczą i rozbił się o pancerz muchy. Po chwili Rupert miał srebrny róg na głowie i tęczową grzywę.

Uktuglan załamał ręce. Alicornium było strasznie drogie…

– Dzień dobry, jestem Rupert – powiedział znowu Rupert.

– Przecież się witaliśmy!

– Ale teraz jestem muchorożcem.

Zastanowił się chwilę. Księgi z zaklęciem zmniejszającym nie miał akurat w swojej biblioteczce. Cała nadzieja w bibliotece uczelnianej. Wymówił inkantację. Za chwilę przed nim pojawiła się iluzja sowy. Sowa zaczęła mówić monotonnym głosem:

– Konto biblioteczne zostało zablokowane w związku z przetrzymaniem następujących pozycji…”

Uktuglan jęknął żałośnie.

– Autor nieznany, Straszliwy grimuar Yygrhflena… A. Mogilski, Straszliwy grimuar Yygrhflena prostymi słowami… E. Denatow, Balsamowanie w cztery weekendy… F. Kościjewski, Całun i całus, sztuka miłości dla nekromantów…

Uktuglan zaczerwienił się.

– B. Ropień, Danse Macabre – podstawowe kroki taneczne dla nekromantów… G. Żdanow, Jak uwieść żywą kobietę… E. Trupisz, Pochowaj nieśmiałość.

Uktuglan zaczął się wiercić na krześle. Usłyszał brzęk tłuczonego szkła. To Rupert machnął jedną z kończyn. Teraz miał jeszcze trąbę słonia nad owadzim aparatem gębowym. A elefantium było na kredyt…

– R. Truchłowicz, Mała śmierć – nekromanta w buduarze. Kara za przetrzymanie powyższych wynosi dwanaście solidów i odsetki. Czy mam wezwać chochlika pocztowego?

– Nie ma potrzeby – powiedział słabym głosem Uktuglan.

– Dzień dobry, nazywam się Rupert – powiedziała mucha – jestem coraz bardziej głodny. Bardzo ciekawy wybór lektur. – Owad zatrzepotał gwałtownie skrzydłami. Docent prawie złapał spadającą z półki flaszę z płynem zombifikującym.  

– Dzień dobry, nazywam się Rupert. Czy poczęstujesz mnie mózgiem?

Docent Uktuglan postanowił wykonać czar zmniejszająco-dezombifikujący z pamięci. Róg, grzywę i trąbę mógł od biedy Rupertowi zostawić.

Zaczął inkantację. W trakcie recytowania formuły któryś z sąsiadów zaczął walić w ścianę, krzycząc “Cicho tam, bezbożniku!”. Uktuglanowi zadrżał głos, pomylił słowa…

– Dzień dobry, nazywam się Rupert – powiedziała dwugłowa, rogata mucha. – Brzuch mi skręca z głodu.

Zdenerwowany docent walnął pięścią w ścianę, za którą mieszkał przewrażliwiony sąsiad. Opanował się po chwili.

– Poczekaj tu chwilę – krzyknął gorączkowo do owada. Zaryglował drzwi pracowni od zewnątrz i wybiegł z mieszkania. Przed drzwiami zaczepiło go dwóch stróżów prawa. Byli rośli, a ich twarze nie zdradzały głębokich przemyśleń.

– Pan docent jest aresztowany za uporczywe zakłócanie porządku. Proszę z nami – powiedział większy z nich.

Uktuglan zaniemówił. Złapali go za ręce.

– Panowie, bardzo ważne… – krzyknął.

– Wytłumaczycie kapralowi. 

– Kiedy mucha! Rogata! Będzie katastrofa!

Zarechotali i sprowadzili go po schodach. Gdy wychodzili z budynku, docent usłyszał brzęk tłuczonego szkła. Chwilę później doszedł go trzepot skrzydeł, po czym coś potężnie gruchnęło o bruk. Wszyscy trzej przewrócili się.

– R-Ru-Rup… – dukał oniemiały Uktoglan.

– Nie ma czasu! – krzyknął Rupert, machając ogromnym mieczem – wsiadaj i lecimy. Rozgromimy twoich wrogów i pomścimy twoje krzywdy, a potem w tropiki.

Uktuglan dopiero po chwili zauważył nieco prymitywną, skórzaną zbroję z ćwiekami. Usiadł na pancerzu muchy. W trakcie lotu docent przekonał Ruperta, żeby dowcipnych studentów tylko nastraszyć, a pozostałych zostawić w spokoju. Miał nadzieję, że jakoś się potem wyłga, bo barbarinium było pożyczone. Uktuglan czuł całym sobą, że zasłużył na wakacje.

Koniec

Komentarze

Rozkręcasz się z każdym kolejnym tekstem :) To powyżej jest bardzo dobre. Tak sobie właśnie myślałem, że ten żart z wątróbką był po prostu bardzo niefortunnym początkiem, a potem będzie dużo lepiej. I jest. 

Kreacja świata i plastyka opisu powyżej są po prostu rewelacyjne, konstruowania bardziej rozbudowanych linii fabularnych się nauczysz. Wróżę niezłą przyszłość. 

Natomiast muszę powiedzieć, że wstęp mocno zniechęcający – niby fajnie, że ostrzegasz, ale jak człowiek czyta, że będą “żarty nekrofilskie”, to podświadomie ma ochotę wejść tyłem do muszli raka pustelnika, skryć się w ciemności i wystawić niewielką tabliczkę z napisem “HELP!”. Po przeczytaniu okazuje się, że było zdecydowanie lżej. Spróbuj ująć to jakoś bardziej eufemistycznie, bo część osób odbije się od takiego wstępu.

Polecam do biblioteki.

Nie betuję tekstów ze względu na brak czasu.

Oooo, dzięki, bardzo budujące. Tak, wątróbka była wyimkiem dłuższej całości, którą ciągle szlifuję. I w sumie chyba najsłabszym.

 

Natomiast muszę powiedzieć, że wstęp mocno zniechęcający

 

Hmm, ok, jasne. Zmieniłem na razie. Miałem dwie myśli:

 

Żart, że nekrofilia jest Trigger Warningiem na równi z karierą akademicką. Ja pracuję w korpo IT i jak słucham relacji znajomych, co pracują na uczelni, to mam wrażenie, że słucham weterana z Wietnamu.

 

Do tego mam wątpliwość, czy piosenką i żartem studentów po prostu nie przeginam, nie wiem, typu nieletni czytelnicy albo coś. Jestem do niej przywiązany, ale jako nowicjusz mogę nie czuć granic, to jest chyba autentyczny TW, mimo że żart i sugestia.

https://www.facebook.com/konserwatywnenarzekanie

Ha! Rzeczywiście klimat wspomnianej powieści Strugackich jest. Jest również zabawne, absurdalnie a ponadto całość dobrze napisana. Prawdę mówi Silver, szort jest świetny i zasługuje na bibliotekę. Pozdrawiam serdecznie – Q

Known some call is air am

Cześć!

 

Czytało się nawet nieźle. Zgrabnie wyszły przyśpiewki studentów, choć lekko podchmieleni pewnie nie omieszkaliby dorzucić jakiegoś wulgaryzmu. Z drugiej strony rozumiem i doceniam zamysł nieużywania słów powszechnie uznanych za obraźliwe. ;-)

Były mniej lub bardziej zabawne momenty (mnie przypasowały przyśpiewki i nazwy nieoddanych książek oraz ich autorów). Końcówka to już spore nagrodzenie absurdu, który jakoś do mnie nie przemówił.

Bohater wyszedł trochę bez iskry. Być może taka była koncepcja, niemniej nie wzbudził moich emocji. Rozmowa z prorektorem wyszła dość sucho.

Poniżej spostrzeżenia, oczywiście część subiektywna. ;-)

 

Na blacie czekały już popioły po paleniu kacerza, korzeń czarnołunu i żabie oczy.

W zaznaczonym fragmencie czegoś mi brakuje (zebrane?). Plus aliteracja. ;-)

Pracownia docenta była ciasna i słabo oświetlona.

Unikamy powtórzenia, a wiemy, że chodzi o miejsce pracy opisanego akapit wcześniej bohatera. ;-)

W przezroczystych misach leżały suszone korzenie i liście roślin.

Tak mi się wydaje, że liście mogą odnosić się tylko do roślin. ;-)

Kość stawiała opór, więc Uktuglan musiał trzeć z całej siły. Hałas nie pozwalał spać matce Uktuglana docenta, której sypialnia mieściła się obok pracowni.

Potem możesz zamienić docenta na Uktuglana, tym bardziej, że za chwilę znów mamy powtórzenie:

Docent westchnął, wstał i wyjrzał na dwór. Na dole stali studenci Katedry Magii Animistycznej.

– Wykopałeś jakąś ładną dziewkę, docencie?,

więc lepiej, moim zdaniem, napisać Uktuglan-docent-Uktuglan-docent niż Uktuglan-Uktuglan-docent-docent. ;-)

Następnie zaintonowali pieśń:

Podmuch powietrza zdmuchnął pył z kości na podłogę.

Trzeba by chyba pokombinować. ;-)

Gdy wysłałem dwa artykuły…

– Druga wiadomość. Nadawca: redakcja Postępów w Nekromancji. Wiadomość następuje: Artykuł nieciekawy, nieoryginalny i fatalnie napisany, stąd odrzucony. Pozdrawiamy serdecznie. Koniec drugiej wiadomości”.

Chochlik ukłonił się nisko i odleciał.

Uktuglan westchnął i usiadł. Złapał za kość, gdy rozświetlił się kryształ zdalnego wywoływacza.

Można bez przeszkód jedno gdy wymienić (szczególnie pierwsze). ;-)

– Pan docent to będzie czasem na uczelni? – zapytał zgryźliwie prorektor.

Bardzo subiektywna wśród subiektywnych uwag, ale tę zgryźliwość da się odczytać z treści pytania zadanego przez Langsamsterbena.

Studenci widzieli, jak przyczepiasz kartkę o odwołaniu zajęć na kwadrans przed rozpoczęciem!

– Publikacji brak! – drążył prorektor.

– Kiedy jedna…

– Kwartalnik Absolwenta się nie wlicza! – wrzasnął prorektor.

Uktuglan milczał.

– Może chociaż rozprawa habilitacyjna idzie do przodu? – spytał ciągle zagniewany prorektor.

 Powtórzenia.

– To krępujące – powiedziała mucha.Pomożesz mi się stąd wydostać?

Moim zdaniem tak, bo nie ma kontynuacji wypowiedzi przerwanej atrybucją.

Uktuglan rzucił się ratować alembik, jednak część mikstury trysnęła na blat, oblewając siedzącą tam muchę. Ta urosła zaraz do ogromnych rozmiarów.

– To krępujące – powiedziała mucha. – Pomożesz mi się stąd wydostać? Jestem głodny. Nazywam się Rupert. Przez głód robię się niespokojny i nie panuję nad sobą.

Owad zaczął energicznie trzepotać skrzydłami. Z półki spadł flakon z fioletową cieczą i rozbił się o pancerz muchy. Po chwili Rupert miał srebrny róg na głowie i tęczową grzywę.

Muchoza.

W trakcie recytowania formuły któryś z sąsiadów zaczął walić w ścianę, krzycząc: “Cicho tam, bezbożniku!”.

– Dzień dobry, nazywam się Rupert – powiedziała dwugłowa, rogata mucha.Brzuch mi skręca z głodu.

Proszę za nami – powiedział większy z nich.

Śmieli się, wlokąc go po schodach.

Niby poprawne, ale wybija z rytmu, jako że to forma dla mnie trochę dziwna. :P

 

Pozdrawiam!

"Kozy mają mnie w nosie, a psy na ogonie." T. Rałowski

Zabawna opowiastka o szczególnym uczonym, niezorganizowanym, roztargnionym i dość nieporadnym, któremu wszystko na łeb się wali, a otoczenie najwyraźniej nie wykazuje żadnego zrozumienia dla jego poczynań. No, ale przynajmniej ma przed sobą wakacje. ;)

Wykonanie pozostawia sporo do życzenia.

 

Do tego mam wątpliwość, czy piosenką i żartem studentów po prostu nie przeginam…

Moim zdaniem nie przeginasz. ;)

 

 

Mik­stu­ra w alem­bi­ku bul­go­ta­ła po­wo­li, wy­pusz­cza­jąc z sie­bie ob­ło­ki zgni­ło­zie­lo­nej pary. → Zbędny zaimek.

 

Śmie­li się i wi­wa­to­wa­li chwi­lę… → Raczej: Śmia­li się i wi­wa­to­wa­li chwi­lę

Forma śmieli się jest kwalifikowana przez prof. M. Bańko jako regionalizm.

 

Po­dmuch po­wie­trza zdmuch­nął pył z kości… → Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: Po­dmuch po­wie­trza zwiał pył z kości… Lub: Powiew po­wie­trza zdmuch­nął pył z kości

 

Cho­chlik wy­lą­do­wał na stole, od­chrząk­nął i po­wie­dział służ­bo­wym tonem:

“Dwie wia­do­mo­ści dla do­cen­ta Uktu­gla­na z Ka­te­dry Za­sto­so­wań Czar­nej Magii. Pierw­sza wia­do­mość. Nadaw­ca: re­dak­cja Po­stę­pów w Ne­kro­man­cji. Wia­do­mość na­stę­pu­je: Ar­ty­kuł nie­cie­ka­wy, nie­ory­gi­nal­ny i fa­tal­nie na­pi­sa­ny, stąd od­rzu­co­ny. Po­zdra­wia­my ser­decz­nie. Ko­niec pierw­szej wia­do­mo­ści”. → Skoro chochlik powiedział, kwestia powinna być zapisana jak dialog, po półpauzie i bez cudzysłowu, bo teraz wygląda jak zapis myśli a nie wypowiedź.

 

Zła­pał za kość, gdy roz­świe­tlił się… → Zła­pał kość, gdy roz­świe­tlił się

 

na ba­da­nie mor­tu­flu­idow w wa­run­kach tro­pi­kal­nych! → Literówka.

 

Sowa za­czę­ła mówić mo­no­ton­nym gło­sem:

Konto bi­blio­tecz­ne zo­sta­ło za­blo­ko­wa­ne w związ­ku z prze­trzy­ma­niem na­stę­pu­ją­cych po­zy­cji…Sowa za­czę­ła mówić mo­no­ton­nym gło­sem:

Konto bi­blio­tecz­ne zo­sta­ło za­blo­ko­wa­ne w związ­ku z prze­trzy­ma­niem na­stę­pu­ją­cych po­zy­cji

 

Uktu­glan za­czął wier­cić się w krze­śle.Uktu­glan za­czął wier­cić się na krze­śle.

Siedzimy na krześle, nie w krześle.

 

Przed drzwia­mi za­cze­pi­ło go dwóch stró­ży prawa. → Raczej: Przed drzwia­mi za­cze­pi­ło go dwóch stró­żów prawa.

 

ich twa­rze nie zdra­dzał głę­bo­kich prze­my­śleń. → Literówka.

 

– Pan Do­cent jest aresz­to­wa­ny… → Dlaczego wielka litera?

 

Śmie­li się, wlo­kąc go po scho­dach. → Śmia­li się, wlo­kąc go po scho­dach.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Moim skromnym zdaniem piosenka jest OK, ale brakuje mi dokładniejszego opisu tego czegoś na końcu, nie potrafię sobie wyobrazić czegoś czego nie opisano.

Dziękuję, jestem pod wrażeniem dokładności FilipWij i regulatorzy. Myślałem, że tekst jest przewałkowany już na wszystkie strony, a jednak sporo do zmiany. Spróbuję dziś nanieść poprawki. Zmieniłem lekko tytuł. Zakończenie faktycznie może wymagać stonowania. Zastanowię się, czy bohaterowi nie dodać trochę życia.

https://www.facebook.com/konserwatywnenarzekanie

Mam nadzieję, GreasySmooth, że wrażenie, pod którego jesteś wpływem należy do tych dobrych. ;)

Zmieniony tytuł brzmi lepiej. Zdaje mi się, nekromancie zawsze przyda się trochę życia. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zdaje mi się, nekromancie zawsze przyda się trochę życia. ;)

Piękne :)

https://www.facebook.com/konserwatywnenarzekanie

Dziękuję. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

 “Grant” brzmi dużo bardziej złowrogo, niemalże jak “na zaliczenie”.

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Nekromanta bez nekrogranta ;)

Known some call is air am

W przeciwieństwie do Grant’s, ten nie brzmi złowrogo.

 

Nekromanta bez nekrogranta ;)

Super, spędzam tydzień nad pisaniem shorta, który ma być śmieszny, a ty dajesz komentarz, który jest śmieszniejszy. No dziękuję bardzo!

https://www.facebook.com/konserwatywnenarzekanie

Daj po grancie nekromancie, niech nie siedzi na gigancie, bo se spali blady kuper, niechaj wraca – a z nim Rupert, co też blady jest jak robak, może wrócić nawet dziobak. Nie miej żalu o komentarz, popraw błędy i pamiętaj, że zabawna fantastyka od Sewera zbiera klika ;)

Known some call is air am

Obaj zasłużyli na wakacje. Może poznają tam jakieś miłe panie, a z taką biblioteczką wszystko pójdzie jak z płatka.

Kolejny odcinek będzie bizarro;)

Dla mnie bomba.

Kolejny odcinek będzie bizarro;)

Wreszcie sprawdzę, co to znaczy :) Przed zarejestrowaniem się nawet nie znałem terminu (w tym kontekście). Dzięki!

 

Daj po grancie nekromancie, niech nie siedzi na gigancie, bo se spali blady kuper, niechaj wraca – a z nim Rupert, co też blady jest jak robak, może wrócić nawet dziobak. Nie miej żalu o komentarz, popraw błędy i pamiętaj, że zabawna fantastyka od Sewera zbiera klika ;)

Ostatnio miałem kiepski tekst i komentarze zwalające z nóg (paladyni foie gras, itp), teraz tekst lepszy, ale i tak nie dostoi. Co poradzisz. :)

 

może wrócić nawet dziobak.

Teraz zamiast pracować i bawić się z dziećmi będę stał przed oknem, wrócić dziobaka, nie wrócić?

https://www.facebook.com/konserwatywnenarzekanie

Uwagi od regulatorzy naniesione, dodałem dwa momenty, kiedy docent się wkurza.

https://www.facebook.com/konserwatywnenarzekanie

GreasySmooth, skoro usterki naprawione, mogę udać się do klikarni. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hej, zgadzam się z przedmówcami, lekkie, krótkie i przyjemne. W dodatku człowiek może pomarzyć, jaki porządek zrobiłby na uczelni, gdyby tylko miał flaszeczkę barbarinium ;) 

 

Pozdrawiam!

 

Witaj.

Pomysłowe tytuły wypożyczonych książek mogłyby znaleźć się w którymś z naszych kolejnych, forumowych konkursów literackich jako “propozycje nie do odrzucenia”. ;))

Przy czytaniu miałam skojarzenia i z “Muchą”, i z “Nocą żywych trupów”, i z “Draculą – wampirami bez zębów”. 

Fenomenalny humor, podejrzewam, że pisząc ten szort, świetnie się bawiłeś. :)

 

Nie wiem, czy to celowe przekręcenie:

Następnie zaintonowali pieść

(jeśli tak i nawiązywało do “pieszczenia”, sorki)

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

GreasySmooth, skoro usterki naprawione, mogę udać się do klikarni. ;)

Pięknie dziękować.

Następnie zaintonowali pieść

Racja, poprawione, dziękuję!

 

Bruce, Helmut, dzięki za budujące komentarze.

 

Coś czuję, że docent Uktuglan dostanie jeszcze kilka historii :)

https://www.facebook.com/konserwatywnenarzekanie

No, faktycznie, rozkręcasz się :) Fajnie, bo humoru trochę u nas brakuje. Uśmiechnęło mi się parę razy, czytało się dobrze. Mam nadzieję, że docent rzeczywiście dostanie jeszcze parę historii.

Kliczek :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Ostatnio miś rozzuchwalony polecił kilka tekstów do biblioteki. Teraz też by chciał, ale boi się, że może zaszkodzić. Tymczasem gwiazdki i zastanawianie się nad ‘merytorycznym’ uzasadnieniem klika :)

Hej

 

Podobało mi się muszę przyznać, Dziwi mnie tylko jedna rzecz. Skoro wszytsko było takie drogie/pożyczone i na kredyt to czemu nie próbował powstrzymać muchy przed rozbijaniem kolejnych słoików?

Wielki plus za nazwy. Wszelkie nazwy, książek, proszków, mikstur itd. są super.

 

Pozdrawiam.

Pisz to co chciałbyś czytać, czytaj to o czym chcesz pisać

Miś nie wie, jak się stało, że po edycji jego komentarza w celu uzasadnienia kliku do biblioteki, tej edycji nie ma. Spróbuje to odtworzyć. Uwagę misia na ten tekst skierował pracownik naukowy pewnej uczelni niedawno wypełniający nowy specjalny formularz aplikując o grant. Ci, którzy to znają z autopsji, znają smaczki. “Nekromanta bez grantu” (aż misia korci, żeby czytać “…bez granta”) jest, zdaniem misia, udanym pastiszem na rzeczywistość w niektórych miejscach. Napisane tak, że chce się czytać, a w trakcie czytania kąciki ust podnoszą się coraz wyżej. Może tyle wystarczy, jako uzasadnienie klika.

P.S. Autorze podaj namiary na ten biuletyn z refleksjami ministra. Może na priv? :) 

Podobało mi się muszę przyznać, Dziwi mnie tylko jedna rzecz. Skoro wszytsko było takie drogie/pożyczone i na kredyt to czemu nie próbował powstrzymać muchy przed rozbijaniem kolejnych słoików?

Wielki plus za nazwy. Wszelkie nazwy, książek, proszków, mikstur itd. są super.

Dzięki! Słuszna uwaga, może warto jakoś się faktycznie do tego odnieść. Tam jest ciasno i to jest jednak wielka mucha, więc pewnie trochę się boi i chce jak najszybciej ją zmniejszyć. Przemyślę…

 

Miś nie wie, jak się stało, że po edycji jego komentarza w celu uzasadnienia kliku do biblioteki, tej edycji nie ma.

Dzięki za komentarz i polecenie!

 

a w trakcie czytania kąciki ust podnoszą się coraz wyżej.

 

Jeśli tak się dzieje, to jestem 100% spełniony jako pisarz-amator.

 

 

 

https://www.facebook.com/konserwatywnenarzekanie

Cześć!

 

Zabawny tekst. Trochę szkoda docenta, bo to chyba nie był jego najlepszy dzień, ale przynajmniej zdobył bojową muchę.

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Hej

Sporo tu upakowałeś w tak krótkim tekście. Szort zabawny, udany z kilkoma fajnymi gagami (cerber zjadł mu pracę :)). Trochę może się skończyło za szybko, ale pewnie taki był zamiar. Napisane lekko i z humorem.

Klikam.

Pozdrawiam!

Dzięki serdeczne, cieszę się, że się podobało i dzięki za nominację. Mam już prawie gotową kolejną część cyklu, ale czekam na ostateczne uwagi.

https://www.facebook.com/konserwatywnenarzekanie

Pomysł na świat i przedstawienie go wyszło naprawdę ciekawie i zabawnie. Pokazanie samej rzeczywistości na uczelniach (nawet tych magicznych), to już tylko śmiech przez łzy. 

 

Studenci widzieli, jak przyczepiasz kartkę o odwołaniu zajęć na kwadrans przez rozpoczęciem!

Oj boleśnie prawdziwe, a można było spać godzinę dłużej.

 

 

Jedynym minusem jest pominięcie akcji, która trochę zagubiła się w dialogach.

Well, my social anxiety is getting the best of me; I'm taking a walk. Goodbye.

Pomysł na świat i przedstawienie go wyszło naprawdę ciekawie i zabawnie. Pokazanie samej rzeczywistości na uczelniach (nawet tych magicznych), to już tylko śmiech przez łzy. 

Dzięki!

 

Oj boleśnie prawdziwe, a można było spać godzinę dłużej.

Najgorsze jest to, że to dosłownie z życia wzięte.

 

Jedynym minusem jest pominięcie akcji, która trochę zagubiła się w dialogach.

Kolejny odcinek ma więcej akcji :)

https://www.facebook.com/konserwatywnenarzekanie

Bardzo fajnie Ci to wyszło :) W kilku miejscach się uśmiałam. Najlepsze tytuły książek i fragmenty z muchą, która co chwilę przedstawia się będąc czym innym :). Piosenka jak najbardziej ok :).

No, niełatwo być magicznym docentem. A już tego wieczoru to facet wyjątkowo nie miał farta (za to Rupert cudem przeżył)… Acz czytało się o jego perypetiach całkiem przyjemnie.

Ale że studenci się tak nabijają z naukowca? Ta magiczna młodzież… Na mojej uczelni coś takiego byłoby nie do pomyślenia… ;-)

Babska logika rządzi!

Opko trafiło do drugiego numeru “Radość z pisania” :)

 

https://www.radosczpisania.pl/e-zin/

 

Do tego haniebnie spóźnione podziękowanie dla Monique i Finkli.

https://www.facebook.com/konserwatywnenarzekanie

Rozumiem, że jego docentura bez uzyskania habilitacji to jeden z elementów fantastycznych XD

A generalnie: zabawne, czytałam z przyjemnością (a jestem z tzw. branży i problem nieobecnego grantu jest mi znany z okolic bliskich). Rozbawiło.

Bardzo dziękuję, zakład stara się rozbawiać, jak może :)

 

Taaaak, zapewne powinien być adjunktem albo kimś takim, ale docent nekromancji ma dla mnie niepodrabialne brzmienie.

https://www.facebook.com/konserwatywnenarzekanie

Nowa Fantastyka