- Opowiadanie: Alicella - Książę w opałach (zabawa konkursowa)

Książę w opałach (zabawa konkursowa)

Cześć!

 

Wyniki konkursu będą już za momencik :), ale chciałabym Was jeszcze zaprosić do zabawy polegającej na odnalezieniu w poniższym tekście jak największej liczby aluzji do opowiadań konkursowych. W sumie jest ich 29, po jednej do każdego tekstu.

Jest to też podziękowanie dla Was za stworzenie tak wielu ciekawych kreacji księżniczek i sposobów ich ratowania. Mam nadzieję, że ta nietypowa forma skojarzeń będzie dla Was miłą zabawą.

 

Jakie są zasady?

W komentarzach wskazujecie cytat z tekstu i podajcie tytuł opowiadania do jakiego nawiązuje. Oczywiście poszukiwać aluzji mogą wszyscy, a nie tylko osoby biorące udział w konkursie. Jestem ciekawa, kto z Was znajdzie ich najwięcej :).

Good luck and have fun! :)

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Książę w opałach (zabawa konkursowa)

 Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami żyła piękna księżniczka, uwięziona w najwyższej zamkowej wieży. Wielu próbowało ją ocalić, ale nikomu się nie udało, aż w końcu na ratunek ruszył najdzielniejszy z dzielnych – książę Julian Wspaniały, który niepomny przepisów BHP, wdarł się do najwyższej komnaty w najwyższej wieży i… chwila… jakaś dziwna ta księżniczka…

– Co to za badyle są? – zapytał skonsternowany książę, patrząc na łoże z baldachimem, na którego środku stała donica pełna łodyg oblepionych szarą mazią.

– E tam, nie zwracaj na nie uwagi. Mnie pocałuj! – wrzasnęła żaba siedzące na toaletce i pijąca benzynę przez słomkę, po czym zmieniła się w zdechłego jamnika.

Książę wrzasnął z obrzydzenia.

– Nie ma potrzeby panikować – powiedział smok, zaglądając przez okno. – Zagramy w szachy?

Julian, przerażony wizją wysiłku intelektualnego, rzucił się do ucieczki, ale drogę zagrodziły mu wyrastające ze ścian różane pędy. Dobył miecza i ciął bez litości, przedzierając się przez klatkę schodową. Ściany falowały i napierały na niego.

Gdy książę dotarł na dół i wybiegł z zamku, niczego nie rozpoznawał. Na dziedzińcu roiło się od dziwacznych stworów. Dostrzegł bandę nagich krasnoludów ściganych przez wyjątkowo umięśnioną gosposię uzbrojoną w granatnik. Wszędzie leżały niebieskie kamienie migoczące złowieszczo. Na zewnętrznym murze stały zastępy mechaniołów i zgrzytały zębami, a nad nimi unosił się statek kosmiczny z wielkim napisem „Księżniczka” wymalowanym na boku. Do murów przymocowane były ogromne karty, z których wymownie zerkały królowe, wszystkie obserwowały księcia.

– Niezły bajzel, co nie? – zapytał dwunożny krokodyl. – Może sztachnij się tym, to ci pomoże. – Wyciągnął w stronę księcia woreczek z dziwnym proszkiem.

– Nie!

– No to radzę ci zacząć uciekać, bo wpadłeś komuś w oko. – Krokodyl wskazał łbem do tyłu.

Książę zerknął przez ramię i dostrzegł idącego w jego stronę stwora o łuskowatej skórze, podłużnej głowie i dwóch parach oczu. Nie potrzebował lepszej zachęty, rzucił się do biegu. Od bramy dzieliło go nie więcej niż pięćdziesiąt kroków, ale musiał przedzierać się przez tłum uzbrojonych, jazgoczących kobiet, co zdecydowanie go spowalniało.

W końcu dotarł do zamkowej bramy, ale mechanizm opuszczający most zwodzony nie zadziałał. Ścigający go stwór nieubłaganie się zbliżał.

– Pomóc ci? – zapytała kobieta trzymająca własną głowę pod pachą.

Julian rozdziawił usta, ale nie był w stanie wydobyć z siebie głosu.

– Uznam to za zgodę. – Kobieta zamocowała głowę na karku i dobyła miecza.

Książę oprzytomniał i ruszył po schodach na mury. Pozostawało mu jedynie rzucić się do płynącej w dole rzeki i mieć nadzieję, że przeżyje. Był już gotów do skoku, gdy poczuł ciepło, rozejrzał się zaskoczony i dostrzegł kobietę o niezwykle pięknych oczach. Nagle świat stracił dla niego znaczenie, jakby cały mieścił się w tym niezwykłym spojrzeniu, a uczucie gorąca zawładnęło ciałem. Ruszył w jej stronę.

– A dokąd to? Ona nie dla ciebie jest. Mój syn się nią zajmie. – Powiedział mężczyzna trzymający kufel piwa i wyszczerzył kły. – Spadaj stąd!

Gorący podmuch przewrócił księcia na plecy, na moment pozbawiając przytomności. Gdy Julian odzyskał świadomość, zdał sobie sprawę, że unosi się w powietrzu. Czuł, że ktoś trzyma go w pasie. Spojrzał do tyłu i dostrzegł białe skrzydła i zbroję.

– Nie pakuj się więcej w takie tarapaty, dobrze? – powiedział skrzydlaty rycerz. – Musisz sobie poradzić sam, bo na mnie czeka pewna niewiasta. A teraz weź głęboki wdech.

Uścisk zelżał i książę runął do rzeki, z trudem wynurzył się na powierzchnię i dopłynął do brzegu. Leżał bez życia na śliskich kamieniach, gdy poczuł, że ktoś szturcha go w ramię. Obrócił się na plecy i ujrzał elfkę o czerwonych tęczówkach, gestykulowała zawzięcie. Książę gapił się na nią bezmyślnie, pragnął jedynie wrócić do domu, wstawać o dziesiątej dwadzieścia cztery i spędzać czas z dwórkami, a zwłaszcza z Sonią.

Nagle elfka znieruchomiała, a potem zaczęła się zmieniać. Po chwili stała przed nim siwowłosa kobieta w długiej zielonej sukni i z koroną na głowie.

– Mamo? – zapytał Julian z niedowierzaniem.

– Poważnie? Zmieniłeś mnie w swoją matkę! – krzyknęła kobieta. – Też mi bohater – rzuciła z oburzeniem i szeleszcząc atłasem, zniknęła w gęstwinie.

Książę dźwignął się na nogi i spojrzał na płonący zamek. Pokręcił głową z niedowierzaniem i ruszył w stronę lasu. Nagle zbroja zaczęła mu ciążyć i stawała się coraz luźniejsza. Spojrzał na dłonie, które jakby zmalały.

– Co się ze mną dzieje? – zapytał cicho.

– Młodniejesz. – Nadeszła odpowiedź, na którą nie liczył.

Zza dębu wyszedł dzik.

– Ty to powiedziałeś?

– Nie, Dzięcioł. – Dzik wskazał łbem w górę.

Książę spojrzał na koronę drzewa i dostrzegł ptaka.

– To co mam zrobić?

– Wróć nad rzekę i tym razem wybierz ścieżkę po lewej.

Julian zawrócił, czując, że już nic nie jest go w stanie zdziwić. Nad brzegiem rzeki skręcił we wskazaną przez dzięcioła ścieżkę. Szedł ponad godzinę, powoli tracąc nadzieję, że las kiedykolwiek się skończy, był absolutnie pewien, że droga, którą przybył, wyglądała zupełnie inaczej. Zatrzymał się, słysząc mechaniczny zgrzyt i zerknął przez ramię. Zza zakrętu wyłonił się mech i po kilku sekundach zrównał z księciem. Szklana pokrywa kabiny się uniosła.

– Podwieźć cię? – zapytała kobieta siedząca za sterami.

Książę myślał przez chwilę.

– A znasz wyjście z tego przeklętego lasu? – zapytał słabym głosem.

– Jasne, ale mogę cię zabrać tylko do rozdroża, bo muszę ładunek dostarczyć, ale stamtąd już niedaleko.

– Niech będzie, chcę się jedynie stąd wydostać. – Książę wsiadł do mecha z westchnieniem ulgi.

Klapa opadła z trzaskiem.

– Ciężki dzień? – zapytała kobieta.

– Nawet nie masz pojęcia.

– Wierz mi, mam. Dobrze, że nie trafiłeś tu we wtorek, wtedy cykl zaczyna się od nowa, to dopiero jest jazda, po lesie grasuje cała armia zapalczywych młodzików, gotowych na śmierć za wiarę.

– Ach tak?

– W sumie czwartki nie lepsze, bo wtedy las wypełniają duchy babć. Napadają na podróżnych i zadają niewygodne pytania. No wiesz, typu: kiedy w końcu znajdziesz sobie drugą połówkę, czy na pewno nie jesteś głodny i do tego każą nosić czapkę, bo odmrozisz sobie uszy. Takie tam, niby niegroźne, ale męczące.

Kołysanie mecha i monolog kobiety w połączeniu z potwornym znużeniem sprawiły, że książę zapadł w niespokojny sen. Obudziło go szarpanie za ramię.

– Jesteśmy na miejscu – powiedziała kobieta. – Ja tu skręcam, ale ty idź prosto, a po kilkunastu minutach dotrzesz na skraj lasu. Nic ci tu raczej nie grozi, uważaj tylko na dziewczynę w zielonych gumowcach i pod żadnym pozorem nie bierz od niej grzybków.

– Jasne, dzięki. – Książę wysiadł z mecha i ruszył przed siebie pełen nadziei na koniec tej idiotycznej przygody.

Gdy dostrzegł skraj lasu, zaczął biec, ale zatrzymał się nagle na widok stojącego na środku ścieżki stolika po brzegi wypełnionego słodyczami. Było tu wszystko od ciastek z kremem, po lukrowane pączki, aż na maleńkich makaronikach skończywszy. Burczenie w brzuchu zakłóciło leśną ciszę.

– Śmiało poczęstuj się. – Zabrzmiał głos spomiędzy drzew.

Książę rozejrzał się zaskoczony.

– Kim jesteś?

Zamiast odpowiedzi dobiegł go jedynie śmiech przypominający rechot żaby. Julian natychmiast oprzytomniał i ominął stolik, a słodycze wykształciły nietoperzowe skrzydła i odleciały.

Julian wybiegł z zaczarowanego lasu i otarł pot z czoła.

– Nigdy więcej – powiedział do siebie i ruszył w stronę najbliższej osady.

I tak oto książę Julian Wspaniały, wbrew obowiązującym standardom, został starym kawalerem i żył długo i szczęśliwie.

 A księżniczka? No cóż, życie to nie bajka.

Koniec

Komentarze

Witaj, Alicello. Zaskakujący pomysł na podsumowanie konkursu. :)

Wydaje mi się, że ten fragment:

– Wierz mi, mam. Dobrze, że nie trafiłeś tu we wtorek, wtedy cykl zaczyna się od nowa, to dopiero jest jazda, po lesie grasuje cała armia zapalczywych młodzików, gotowych na śmierć za wiarę.

– Ach tak?

– W sumie czwartki nie lepsze, bo wtedy las wypełniają duchy babć.

odnosi się do opowiadania: LanaVallen – Krąg taktu, szaleństwa i totalnej obłudy

 

A ten:

Wszędzie leżały niebieskie kamienie migoczące złowieszczo. Na zewnętrznym murze stały zastępy mechaniołów i zgrzytały zębami, a nad nimi unosił się statek kosmiczny z wielkim napisem „Księżniczka” wymalowanym na boku.

do opowiadania Starucha “Nie należy słuchać róż”

 

Z kolei część wcześniejszego cytatu:

cała armia zapalczywych młodzików, gotowych na śmierć za wiarę.

Nasuwa mi opowieść o “Krzyżowcu mimo woli”, Autor: Ślimak Zagłady. 

Pecunia non olet

Cześć, Bruce, tak, trzy opo­wia­da­nia tra­fio­ne, we frag­men­cie do­ty­czą­cym opo­wia­da­nia Sta­ru­cha kryją się jesz­cze alu­zje do dwóch in­nych tek­stów :). Wy­kre­ślam z listy.

 

Adam_c4 – Do ni­cze­go nie do­szło, ale czuć było na­pię­cie, takie na­pię­cie w po­wie­trzu

Ajzan – Co skar­bem dla smoka…

Atre­ju – Ry­ce­rzan­ki

Chal­bar­czyk – Eu­ge­nia

Chro­ści­sko – Spro­śno­ści pięk­nej Kle­ma­tiasz

CM – Od domu dzie­lą nas już tylko łąki du­chów wszyst­kich księż­ni­czek kró­le­stwa, a rum się skoń­czył

Cor­rin – Dzie­dzic­two ka­mien­nej krwi

Da­wi­di­q150 – Wszyst­ko by ura­to­wać Sonię

Dra­ka­ina – Róża jest różą

Fi­li­pWij – Droga na skró­ty

Fin­kla – Jak sobie ży­czysz

Fla­drif – Epi­skop na bia­łym koniu

Flo­ren­ceV – Kru­pier­ka

Ge­ki­ka­ra – Żar­nicz­ka na becz­ce pro­chu

Go­lodh – Hania i jej sza­lo­na przy­go­da w cyrku

Gy­lo­24 – Spo­tka­nie zmie­nia­ją­ce los

Kra­r85 – I grali długo i szczę­śli­wie

La­na­Val­len – Krąg taktu, sza­leń­stwa i to­tal­nej ob­łu­dy

Lo­tho­rien_le­af – Lu­ne­di Mat­ti­na

Lu­pu­s90Gno – Pewny jest tylko smok

Mor­doc – Błęd­ny ry­cerz

Mor­te­cius – Księż­nicz­ka w opa­łach

Outta Sewer – Księż­nicz­ka w opa­rach

Radek – Bajka nie dla dzie­ci

Re­aluc – Noc szkar­łat­ne­go desz­czu

Sno­Whi­t37 – Ry­cerz na me­cha­nicz­nym koniu

Sta­ruch – Nie na­le­ży słu­chać róż

Śli­mak Za­gła­dy – Krzy­żo­wiec mimo woli

Za­na­is – Spleć z gło­sów kwiat pie­kiel­ny

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

– Niezły bajzel, co nie? – zapytał dwunożny krokodyl. – Może sztachnij się tym, to ci pomoże. – Wyciągnął w stronę księcia woreczek z dziwnym proszkiem.

– Nie!

– No to radzę ci zacząć uciekać, bo wpadłeś komuś w oko. – Krokodyl wskazał łbem do tyłu.

FilipWij – Droga na skróty

 

Wszędzie leżały niebieskie kamienie migoczące złowieszczo.

Krar85 – I grali długo i szczęśliwie

 

Dostrzegł bandę nagich krasnoludów 

Chrościsko – Sprośności pięknej Klematiasz

 

Na zewnętrznym murze stały zastępy mechaniołów i zgrzytały zębami

Zanais – Spleć z głosów kwiat piekielny

 

Nagle zbroja zaczęła mu ciążyć i stawała się coraz luźniejsza. Spojrzał na dłonie, które jakby zmalały.

– Co się ze mną dzieje? – zapytał cicho.

– Młodniejesz.

Corrin – Dziedzictwo kamiennej krwi

 

Julian, przerażony wizją wysiłku intelektualnego, rzucił się do ucieczki, ale drogę zagrodziły mu wyrastające ze ścian różane pędy.

Drakaina – Róża jest różą

Tu nie mam pewności…

 

Niech się inni też pobawią… :D

 

 

 

 

 

Silver, brawo, wszystko trafione.

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Dziękuję i brawa dla Silver_advent.yes

Pecunia non olet

– Co to za badyle są? – zapytał skonsternowany książę, patrząc na łoże z baldachimem, na którego środku stała donica pełna łodyg oblepionych szarą mazią.

CM – Od domu dzielą nas już tylko łąki duchów wszystkich księżniczek królestwa, a rum się skończył

– E tam, nie zwracaj na nie uwagi. Mnie pocałuj! – wrzasnęła żaba siedzące na toaletce i pijąca benzynę przez słomkę

Mortecius – Księżniczka w opałach

– Nie ma potrzeby panikować – powiedział smok, zaglądając przez okno. – Zagramy w szachy?

Lupus90Gno – Pewny jest tylko smok

Do murów przymocowane były ogromne karty, z których wymownie zerkały królowe, wszystkie obserwowały księcia.

FlorenceV – Krupierka

Był już gotów do skoku, gdy poczuł ciepło, rozejrzał się zaskoczony i dostrzegł kobietę o niezwykle pięknych oczach.

Gekikara – Żarniczka na beczce prochu

– A dokąd to? Ona nie dla ciebie jest. Mój syn się nią zajmie. – Powiedział mężczyzna trzymający kufel piwa i wyszczerzył kły. – Spadaj stąd!

Adam_c4 – Do niczego nie doszło, ale czuć było napięcie, takie napięcie w powietrzu

– Nie pakuj się więcej w takie tarapaty, dobrze? – powiedział skrzydlaty rycerz. – Musisz sobie poradzić sam, bo na mnie czeka pewna niewiasta. A teraz weź głęboki wdech.

Tu nie jestem pewien, ale chyba Chalbarczyk – Eugenia

 

Fladrif, wspaniale, wszystkie trafione :).

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Od bramy dzieliło go nie więcej niż pięćdziesiąt kroków, ale musiał przedzierać się przez tłum uzbrojonych, jazgoczących kobiet, co zdecydowanie go spowalniało.

Atreju – Rycerzanki.

Nagle elfka znieruchomiała, a potem zaczęła się zmieniać. Po chwili stała przed nim siwowłosa kobieta w długiej zielonej sukni i z koroną na głowie.

– Mamo? – zapytał Julian z niedowierzaniem.

– Poważnie? Zmieniłeś mnie w swoją matkę! – krzyknęła kobieta.

Finkla – Jak sobie życzysz.

Zza dębu wyszedł dzik.

– Ty to powiedziałeś?

– Nie, Dzięcioł. – Dzik wskazał łbem w górę.

Golodh – Hania i jej szalona przygoda w cyrku.

 

Bardzo miła zabawa. Spodobało mi się takie podsumowanie konkursu!

Ślimaku Zagłady, świetnie, teksty odgadnięte prawidłowo.

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Hej!

 

Zacny kawał absurdu. Do tego mamy konkurs w konkursie. :-)

 

Obrócił się na plecy i ujrzał elfkę o czerwonych tęczówkach, gestykulowała zawzięcie.

Tekst Ajzan.

 

Książę gapił się na nią bezmyślnie, pragnął jedynie wrócić do domu, wstawać o dziesiątej dwadzieścia cztery i spędzać czas z dwórkami, a zwłaszcza z Sonią.

Tekst Dawida.

– W sumie czwartki nie lepsze, bo wtedy las wypełniają duchy babć. Napadają na podróżnych i zadają niewygodne pytania. No wiesz, typu: kiedy w końcu znajdziesz sobie drugą połówkę, czy na pewno nie jesteś głodny i do tego każą nosić czapkę, bo odmrozisz sobie uszy. Takie tam, niby niegroźne, ale męczące.

Tekst Mordoca.

 

Pozdro!

"Kozy mają mnie w nosie, a psy na ogonie." T. Rałowski

Tak, Filipie, brawo.

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Kołysanie mecha i monolog kobiety w połączeniu z potwornym znużeniem sprawiły, że książę zapadł w niespokojny sen.

SnoWhit37 – Rycerz na mechanicznym koniu

 

Książę zerknął przez ramię i dostrzegł idącego w jego stronę stwora o łuskowatej skórze, podłużnej głowie i dwóch parach oczu.

Realuc – Noc szkarłatnego deszczu

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Chrościsko, trafione :)

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Czas na wskazanie (domniemanego) swojego, będzie po dzisiejszym rozstrzygnięciu? ;-)

 

R.

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Cześć!

 

Bardzo pomysłowe i zacne podsumowanie konkursu. Kolejnych motywów – niestety – nie rozpoznałem.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Radku, można i swoje odgadywać ;), ale jestem zaskoczona, że Twojego jeszcze nikt nie znalazł, bo wydaje mi się, że aluzja jest dość wyrazista.

 

Krar, dzięki :).

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Świetna jazda bez trzymanki, jest tutaj wszystko, wepxhniete jedno po drugim, bez ładu i składu, a w dodatku ze zdania na zdanie to szaleństwo przyspiesza. Świetny pomysł na zabawę dla użytkowników, winszuję pomysłu :) Ode mnie jest ten fragment na końcu, ze stolikiem pełnym słodyczy, które wykształcają skrzydła, aight? :)

Known some call is air am

Outta, tak, ale tylko skrzydła, bo stolik nie Twój ;).

Świetna jazda bez trzymanki, jest tutaj wszystko, wepxhniete jedno po drugim, bez ładu i składu, a w dodatku ze zdania na zdanie to szaleństwo przyspiesza.

A dziękuję xD. Nic dziwnego, że się księciu odwidziało ratowanie księżniczek.

Przyznam Ci się (ale tylko Tobie ;)), że miałam niesamowitą frajdę pisząc ten tekst, a nigdy nie próbowała takiego absurdu. Był środek nocy, a ja to klepałam bez opamiętania i najdziwniejsze jest to, że wszystkie opka się wpasowały. Ten tekst sprawi jeszcze większą frajdę, jak się zna wszystkie opowiadania.

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

ściganych przez wyjątkowo umięśnioną gosposię uzbrojoną w granatnik

Jak już są wyniki, to domniemuję, że gosposia ma na imię Zana i robiła u takiej, co bajek dla dorosłych opowiadać nie chce :-)

 

R.

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Tak, Radku, zgadza się, wykreślam z listy.

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

 Bardzo fajny pomysł na podsumowanie konkursu.

Odgadłam tuzin (nie licząc własnego), ale widzę, że liczą się tylko dotąd nietrafione. No to zostaje:

kobieta trzymająca własną głowę pod pachą

Episkop na białym koniu

Babska logika rządzi!

Cześć, Finkla, dzięki za docenienie pomysłu :). Gratuluję odgadnięcia aż tylu opowiadań, myślę, że to jest najlepszy wynik jak do tej pory. Tekst Fladrifa oczywiście trafiony :). Jak Ci się podobała aluzja do Twojego tekstu? Chyba nie była trudna do odgadnięcia.

Z racji tego, że znam wszystkie opowiadania i aluzje, to jak czytam ten tekst przypominają mi się od razu fabuły tekstów konkursowych. I to jest świetne.

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Jeszcze nie przeczytałam wszystkich tekstów. Za jakiś miesiąc czy dwa rozwaliłabym system. Albo zapomniałabym o tych, które czytałam na bieżąco – na dwoje babka wróżyła…

Specjalnie nie przypominałam sobie fabuły własnego, ale kiedy natrafiłam na “mój” fragment od razu wiedziałam, że to to. Czyli nietrudna.

Babska logika rządzi!

Alicello, bardzo mi się podoba Twój pomysł na dzieło podsumowujące konkurs. Cytaty wplecione świetnie, a całość czytało się znakomicie. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki, Reg., bardzo mi miło :). Jeszcze dwa opowiadania nieodgadnięte zostały, może spróbujesz, bo na pewno czytałaś. Mogę coś podpowiedzieć.

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Nie, Alicello, nie podejmę się, odszukania cytatów – opowiadania Gylo24 nie doczytałam do końca, a historia Lothorien_leaf jakoś mnie nie zachwyciła. Tym razem powstrzymam się do udziału w zaproponowanej zabawie. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jasne, Reg., nic na siłę :).

 

Jakby ktoś inny się zdecydował na poszukanie dwóch brakujących aluzji, to podpowiem, że obydwie są w końcówce opowiadania, od sceny, w której książę budzi się w mechu.

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Było tu wszystko od ciastek z kremem, po lukrowane pączki, aż na maleńkich makaronikach skończywszy.

Lothorien_leaf – Lunedi Mattina

 

Ostatniego z opowiadań niestety nie przeczytałem. ;-)

"Kozy mają mnie w nosie, a psy na ogonie." T. Rałowski

Trafione, Filipie :).

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Nowa Fantastyka