- Opowiadanie: Shanti - Tylko jeden przystanek dalej

Tylko jeden przystanek dalej

Ogromne podziękowania dla betujących: mortecius, Silva, Sonata i Sarawinter!

 

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Tylko jeden przystanek dalej

Lśnią­ca czer­nią lo­ko­mo­ty­wa z im­pe­tem wje­cha­ła na znisz­czo­ny peron i gwał­tow­nie się za­trzy­ma­ła. Dym uno­sił się wokół wa­gonów, a kilka z nich wciąż stało w ogniu, który wy­ga­sał w zde­rze­niu z inną at­mos­fe­rą.

Sto­ją­ca sa­mot­nie ko­bie­ta skie­ro­wa­ła tur­ku­so­we oczy – jedno cy­ber­ne­tycz­ne, dru­gie ludz­kie – w kie­run­ku, z któ­re­go nad­je­chał nie­mal an­tycz­ny po­jazd. Za błysz­czą­cą ba­rie­rą, kil­ka­dzie­siąt me­trów dalej, doj­rza­ła po­prze­ty­ka­ną je­zio­ra­mi ko­tłu­ją­cej się lawy spa­lo­ną zie­mię.

Drzwi pierw­sze­go z wa­go­nów otwo­rzy­ły się z trza­skiem, a po wą­skich schod­kach ze­szła kon­duk­tor­ka.

– Masz opła­tę? – mruk­nę­ła, a gdy ko­bie­ta sto­ją­ca na pe­ro­nie po­twier­dzi­ła ski­nie­niem głowy, wska­za­ła wej­ście. 

Po­wi­ta­ło ją drże­nie i wycie po­cią­gu. Ciem­ne i cia­sne wnę­trze roz­świe­tla­ła po­je­dyn­cza, mi­go­czą­ca lampa. Pa­sa­żer­ka zsu­nę­ła kap­tur, od­sła­nia­jąc kru­cze włosy oraz me­ta­lo­wy pan­cerz. Ro­zej­rza­ła się po­bież­nie, rzu­ci­ła szma­cia­ną torbę na pro­stą, drew­nia­ną ławkę, a sama usia­dła obok.

– Hmmm, twoja twarz wy­da­je mi się zna­jo­ma. – Kon­duk­tor­ka prze­chy­li­ła lekko głowę. Roz­wią­za­ła apasz­kę, zrzu­ci­ła trze­wi­ki z opuch­nię­tych stóp i wy­cią­gnę­ła chciwie rękę. – Naj­pierw opła­ta dla mnie.

Obca bez słowa wy­cią­gnę­ła spo­mię­dzy fałd ubra­nia bu­tel­kę whi­sky i po­mię­tą pacz­kę pa­pie­ro­sów. Kon­duk­tor­ka wy­cią­gnę­ła je­dne­go, od­pa­li­ła i po­sła­ła przed sie­bie obłok dymu.

– Na który przy­sta­nek?

– Tylko jeden świat dalej.

– Ach, je­steś z tych. Dla­te­go wy­da­jesz się zna­jo­ma. Ale ostat­nio nie mia­łaś tylu tych… – wy­ko­na­ła bli­żej nie­okre­ślo­ny gest ręką – wsz­cze­pów. 

Pa­sa­żer­ka wzru­szy­ła ra­mio­na­mi, opar­ła głowę o ścia­nę i przy­mknę­ła oczy.

– An­na­bel. Już pa­mię­tam. Zdra­dzi­łaś mi swoje imię pod­czas pierw­szej po­dró­ży. Który to już raz? Ósmy? Dzie­wią­ty? – zapytała konduktorka.

– Siód­my – prze­rwa­ła jej ostro. – I to nie twoja spra­wa.

– No, no, jaka wraż­li­wa. Je­dy­ne, co mi zo­sta­ło, to po­ga­węd­ki z pa­sa­że­ra­mi, a z każ­dym ob­ro­tem je­ste­ście coraz bar­dziej po­nu­rzy. Tę­sk­nię za erą, gdy czas był względ­ny. Ale jak za­chcia­ło się wam nie­śmier­tel­no­ści, to trze­ba pła­cić cenę. 

An­na­bel prych­nę­ła i prze­wró­ci­ła ocza­mi. Drgnęła, gdy z trzewi buchającego parą monstra wydobył się upiorny wrzask. Kon­duk­tor­ka unio­sła głowę i na­słu­chi­wa­ła przez mo­ment.

– Po­ciąg do­ma­ga się za­pła­ty, zanim prze­sko­czy­my do ko­lej­ne­go świa­ta.

Aro­gan­cja pa­sa­żer­ki nieco przy­ga­sła. Dziewczyna ocię­ża­le się­gnę­ła do torby i wy­ję­ła z niej drew­nia­ne pu­de­łecz­ko po­kry­te rdza­wy­mi pla­ma­mi. Pod­nio­sła się i piesz­czo­tli­wie mu­snę­ła po­kry­wę pal­ca­mi, nim je od­da­ła. Ob­ser­wo­wa­ła, jak kon­duk­tor­ka pod­cho­dzi do że­liw­ne­go pie­cy­ka i z otrzy­ma­ne­go pa­kun­ku wyj­mu­je ludz­kie serce. 

– Jedno życie w za­mian za szan­sę dla cie­bie – po­wie­dzia­ła cicho i wbiła wzrok w pa­sa­żer­kę. – Na­le­ża­ło do kogoś, kto cię ko­chał? Po­ciąg bę­dzie wie­dział, je­że­li jest ina­czej. 

An­na­bel kiw­nę­ła głową. Kie­dyś od­wró­ci­ła­by wzrok, nie­zdol­na do pa­trze­nia jak ogień po­chła­nia zło­żo­ną ofia­rę. Te czasy jed­nak dawno mi­nę­ły. 

Kon­duk­tor­ka po­wo­li odło­ży­ła serce na po­piół, za­trza­snę­ła drzwicz­ki, a se­kun­dę póź­niej buch­nę­ło złote świa­tło. Ru­szy­ło wzdłuż ko­mi­na, by roz­lać się fa­li­sty­mi li­nia­mi po su­fi­cie i ścia­nach ni­czym krew w ży­łach. 

– Ko­lej­ne życie jest warte ta­kiej ceny?

– Zro­bi­łam, co mu­sia­łam. Mój czas w tym świe­cie do­biegł końca.

– Zło­ciut­ka, nie mnie cie­bie są­dzić, ale żyć z czymś takim… Nie jedno, ale dzie­siąt­ki ist­nień. Za­sta­na­wia­łam się czy warto. – Prze­rwa­ła, aby od­pa­lić ko­lej­ne­go pa­pie­ro­sa. Usia­dła na ławce i wpa­try­wa­ła się w blak­ną­ce linie. – Je­stem za stara, aby zro­zu­mieć tę waszą nową rze­czy­wi­stość. Cza­sa­mi za­zdrosz­czę – zer­k­nę­ła na An­na­bel – ale chyba wo­la­łam życie sprzed zde­rze­nia. Gdy czło­wiek był czło­wie­kiem, a życie miało się jedno. A teraz? Ty­siąc świa­tów, każdy strza­ska­ny i na­kła­da­ją­cy się na ko­lej­ny. – Za­cią­gnę­ła się i za­pa­trzy­ła gdzieś w prze­strzeń.

– Obec­nie są tylko dwie moż­li­wo­ści: albo je­steś po­dróż­ni­kiem, albo ich ofia­rą. 

– Oni ko­cha­li cie­bie. A ty?

– Nie wiem. – Wzru­szy­ła ra­mio­na­mi i uśmiech­nę­ła się smut­no. – Może za pierw­szym czy dru­gim razem. Ale póź­niej… mi­łość jest luk­su­sem, prze­żyt­kiem, który nie ma racji bytu. Tylko głup­cy sobie na nią po­zwa­la­ją. Raz po­peł­ni­łam ten błąd – do­da­ła cicho i mi­mo­wol­nie do­tknę­ła żeber.

Kon­duk­tor­ka lekko kiw­nę­ła głową, po czym pod­nio­sła się. Po­now­nie zawią­za­ła apasz­kę i wsu­nę­ła trze­wi­ki na stopy.

– To już?

– Tak, ja­kieś trzy­dzie­ści se­kund do skoku. Przy­go­tuj się. 

Mie­rzy­ły się wzro­kiem, gdy po­ciąg gwał­tow­nie przy­śpie­szył i z im­pe­tem ude­rzył w ba­rie­rę od­dzie­la­ją­cą dwa świa­ty. Fio­le­to­we iskry prze­mknę­ły wzdłuż wa­go­nów ni­czym małe, obłą­ka­ne ko­li­bry. Ostre szarp­nię­cie zwa­li­ło pa­sa­żer­kę z nóg.

Przez wszyst­kie szcze­li­ny, nawet te naj­drob­niej­sze, za­czę­ła się wle­wać woda. Kon­duk­tor­ka od­su­nę­ła sfa­ty­go­wa­ną za­słon­kę i wnętrze wypełniła nie­bie­ska po­świa­ta. Pod­wod­na dżun­gla bu­ja­ła się w swoim ryt­mie, a ła­wi­ce ryb pierz­cha­ły przed mon­strum, które na­je­cha­ło ich te­ry­to­rium. 

An­na­bel zacharczała i zawyła z bólu. Jej ciało za­pa­dło się w sobie, two­rząc bli­żej nie­okre­ślo­ną masę o wy­trzesz­czo­nych, tur­ku­so­wych oczach, która wy­plu­wa­ła z sie­bie me­ta­lo­we ele­men­ty. Woda po­wo­li wy­peł­nia­ła wagon. Jej syl­wet­ka zmie­nia­ła się, aż z krót­kiego tułowia wyrósł dłu­gi ogo­n. Ludz­kie zęby zostały zastąpione przez ostre kły, palce po­łą­czy­ła błona, a na szyi wy­ro­sły skrze­la. Uniesione włosy przypominały ciem­ne skrzy­dła. Spoj­rza­ła na sie­bie, po czym od­rzu­ci­ła głowę. Mimo śmiechu z gar­dła nie wy­do­był się żaden dźwięk.

– My­śla­łam, że po ciele cy­bor­ga nie­wie­le mnie już za­sko­czy. 

Głos był skrze­kli­wy i przy­tłu­mio­ny, jakby do­cho­dził z pew­nej od­le­gło­ści. Mach­nę­ła płe­twą i za­krę­ci­ła się wokół wła­snej osi.

– Każdy świat rzą­dzi się swo­imi pra­wa­mi – sko­men­to­wa­ła kon­duk­tor­ka i za­ło­ży­ła ręce na pier­si. 

Nie­wie­le zo­sta­ło po me­lan­cho­lii, w którą wcze­śniej wpa­dła An­na­bel. Wszel­ki smu­tek zo­stał wy­ma­za­ny przez eks­ta­tycz­ną ra­dość i upo­je­nie nową formą. Konduktorka wi­dzia­ła to już nieraz – prze­ska­ki­wa­nie mię­dzy świa­ta­mi dzia­ła­ło na śmier­tel­ni­ków jak używka. Uwo­dzi­ło ta­jem­ni­cą i nie­zna­nym, ale wraz z upły­wem lat narkotyk tra­cił na mocy. A czas był za­wsze ogra­ni­czo­ny. Gdy się­gał zera, po­dróż­nik miał tylko dwie moż­li­wo­ści: śmierć lub skok do ko­lej­ne­go świa­ta. O ile złoży ofia­rę.

– Żaden czło­wiek nie da mi tego, co ty­siąc ży­wo­tów. Po co mi jedna mi­łość, gdy mogę mieć ich setki?

Kon­duk­tor­ka ocię­ża­łym kro­kiem po­de­szła do drzwi i po­cią­gnę­ła klam­kę. 

– Do zo­ba­cze­nia, An­na­bel – po­wie­dzia­ła, ob­ser­wu­jąc, jak sy­re­na o czar­nych łu­skach od­da­la się od po­cią­gu. Zanim znik­nę­ła w gę­stwi­nie wo­do­ro­stów, po­sła­ła jej dra­pież­ny uśmiech. Nie mu­sia­ła od­po­wia­dać. Obie wie­dzia­ły, że wróci. Wszy­scy wra­ca­li. 

Koniec

Komentarze

Aż mi skóra ścierpła od tej dystopii!

Opowiadanie jest niesamowicie plastyczne. Byłam w tym pociągu;)

 

Natomiast trochę przeszkadzało mi to, że pociąg wył. 

 

Niewiele zostało po melancholii, w którą wcześniej wpadła Annabel.

W moim odczuciu, ona trwała w tej melancholii już kiedy się pojawiła, wiec to jest trochę nieprecyzyjne. 

 

Natomiast fraza Widziała to już nie raz według mnie dotyczy konduktorki, a z treści wynika, że Anabel.

 

Interesujący pomysł na środek transportu. Podejrzewam, że to jakaś metafora czy coś. Cóż, dla mnie te rzeczy są ulotne jak amfora…

Chętnie poznałabym również przygody bohaterki na którymś świecie, a nie tylko sam przeskok.

wjechała na zniszczony peron i gwałtownie się zatrzymała. Dym unosił się wokół wagonów, a kilka z nich wciąż stało w ogniu, który gwałtownie wygasał w zderzeniu z inną atmosferą.

Dużo gwałtów.

Ludzkie zęby zastąpiły ostre kły,

Czyli co zastępowało, a co było zastępowane? Dwuznaczna konstrukcja.

Dlaczego w tytule jest przystanek, skoro pociągi mają stacje?

Babska logika rządzi!

“Annabel charknęła…” – trochę mnie tutaj odrzuciło. Wolałbym przeczytać, że “zacharczała”.

 

“– Żaden człowiek nie da mi tego, co tysiąc żywotów. Po co mi jedna miłość, gdy mogę mieć ich setki?” – Gdy pomyślę, że Annabele cierpi na CHAD, jej wypowiedź staje się wyjątkowo upiorna.

Ambush,

dziękuję bardzo! na tym mi zależało, a cieszy mnie to tym bardziej, że to szort, więc nie było miejsca na długie budowanie klimatu. Dzięki też za wskazanie “widziała…” – faktycznie źle to ujęłam.

 

Finkla,

dzięki za klika! Przyznam, że nie ma w tym żadnej metafory – to raczej mikro ujęcie wariancji przyszłości i tego jak wiele bylibyśmy w stanie poświęcić za nieśmiertelność. A pociąg – monstrum jakoś narodził się w mojej głowie :)

I przystanek bo jest de facto świat, a nie stacja jako taka – zwłaszcza, że w niektórych światach stacji po prostu nie ma. 

 

Makaron3d,

dzięki za odwiedziny! Masz rację, zacharczała brzmi lepiej – zmienione :)

Annabel poświeciła kilka osób aby żyć, więc psychika cóż… CHAD jest możliwy, ale jest też w głębokim wyparciu, tłumaczy sobie, że musiała. A może mieć tych żyć wiele, w różnych formach i ciałach.

 

 

Fajny pomysł.

Podoba mi się że pokazujesz cenę jaką płaci się za kolejne światy, bardzo ciekawy jest moment przejścia z jednej formy (cyborg) w drugą (syrena) i na wejście w kolejny świat. Podobała mi się też lokomotywa. Gdybym miał się do czegoś przyczepić to do tego stwierdzenia:

Ale później… miłość jest luksusem, przeżytkiem, który nie ma racji bytu. Tylko głupcy sobie na nią pozwalają. Raz popełniłam ten błąd

Ogólnie pomysł na postać która pozbawiona jest skrupułów ze względu na przeszłe wydarzenia jest jak najbardziej w porządku, o tyle jakoś to zdanie o miłości wydało mi się zbyt patetyczna w takiej zwykłej rozmowie. Moim zdaniem lepiej by wybrzmiało jakieś urwane zdanie albo niedopowiedzenie.

Niemniej jednak oczywiście klikam :)

Widzę, co przeczytałem. Bardzo obrazowe. Jeszcze pamiętam takie lokomotywy, nie elektrowozy i nie spalinowe.

Opowiadanie skłania do zastanowienia: Co mógłby człowiek zrobić dla uzyskania nieśmiertelności? 

Cześć!

 

Podobało mi się :). Ciekawy świat stworzyłaś, właściwie to w każdym Twoim opowiadaniu dostrzegam interesujące kreacje. Jeśli już miałabym czegoś się przyczepić to samego dialogu, który w pewnym momencie staje się trochę informacyjny. Zgrzytnęło mi też pierwsze zdanie, bo jakoś trudno uwierzyć w gwałtowne zatrzymanie się lokomotyw, ale zakładam, że prawa fizyki to tu nie bardzo obowiązują.

 

 

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Hej, hej

Dużo spraw umieściłaś w tym szorcie, ale wyszło całkiem zgrabnie. Taki szort, w którym nie ma co się zagłębiać w poszukiwaniu odpowiedzi, tylko trzeba dać się ponieść wizji. Dobre, ładne opisy.

Jedyne, co mi zazgrzytało, to “krucze włosy”. Włosy z kruków? A jeśli miało być “czarne”, to bardzo wyświechtane porównanie.

Klikam

Cześć. 

Generalnie pomysł jest bardzo ciekawy. Lektura ogólne satysfakcjonująca. Jeśli nad czymś miałbym się zastanawiać, to nie do końca przekonał mnie dobór przymiotników w niektórych miejscach tekstu. Na przykład osoba o kruczoczarnych włosach to po prostu brunet / brunetka, pancerz zwykle jest metalowy itd. Po prostu starasz się stworzyć bardzo plastyczną wizję, ale imho wchodzisz z tym na trochę zbyt wysokie “C” ;) 

Ale – oczywiście pomysł jest najważniejszy, a pod tym względem szorcik wyszedł bardzo dobrze!

Cześć!

 

Niezłe, krótkie, ale z pazurem. Wielkie brawa za pomysł. Fantastyczna przypowiastka o okrutnej sile nałogu w lekko steampunkowym klimacie. Nie wiem dlaczego, ale bardzo lubię motyw pociągu w tekście, a ty bardzo ciekawie go wykorzystałaś. Czytało się bardzo przyjemnie, choć miejscami “się” występowało w nico zbyt dużym stężeniu imho. Podobnie przymiotniki, których zwłaszcza na początku jest sporo:

Lśniąca czernią lokomotywa z impetem wjechała na zniszczony peron i gwałtownie się zatrzymała.

Stojąca samotnie kobieta skierowała turkusowe oczy – jedno cybernetyczne, drugie ludzkie – w kierunku, z którego nadjechał niemal antyczny pojazd.

2P dla Ciebie: Pozdrawiam i Polecam do Biblioteki!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Co jesteś w stanie oddać za nieśmiertelność? Zazwyczaj jest to człowieczeństwo, gdyż samo nieumieranie jest już zaprzeczeniem człowieczeństwa. Skupiłaś się tu na jednym aspekcie ludzkiej egzystencji, a więc na miłości. Bohaterka bezwzględnie poświęca życia kolejnych, kochających ją osób (powiedzmy, że cyborgi i syreny to takie same osoby jak ludzie). Podczas lektury przyszło mi nawet do głowy, że to trochę taki miłosny wampir.

Od strony technicznej czytało się bardzo przyjemnie, opisy są naprawdę plastyczne, “czułem” ten pociąg. Gdzieś tam zdarzyły się drobne zgrzyty, o których pisali przedpiśccy, ale są to łatwe do naprawienia detale.

Miałem wrażenie, że konduktorka mówi trochę infodumpami, ale kupuję to, bo to dobrze oddało jej frustrację i niechęć do zrozumienia tego świata i motywacji bohaterki. Postać, która wie wszystko, udowadnia, że to wie, też ale nie chce tego zaakceptować – fajne.

Tytuł też fajny.

Następny przystanek: Biblioteka ;)

Cześć!

 

Świetny szorcik. Jak mniemam, przygotowany na zderzenie światów. Oczywiście w wielu miejscach straszy trochę ta przymiotnikoza, ale podczas czytania mi to nie wadziło, ponieważ dałem się porwać tej krótkiej, lecz jakże pomysłowej historii.

Pan Domingo już dodał ostatni klik do zbioru B i tekst tam trafi w pełni zasłużenie. ;-)

 

Pozdrawiam!

"Kozy mają mnie w nosie, a psy na ogonie." T. Rałowski

Całkiem udany szort. Językowo do podszlifowania, ale za to pomysł naprawdę fajny. Podoba mi się wykreowana rzeczywistość, w której można przenosić się między światami, aby uciec przed śmiercią, jednocześnie płacąc ogromną cenę. Ten pociąg to taki Charon, tyle, że wymagany przez niego obol jest o wiele bardziej cenny. I za to właśnie klikam.

Poniżej kilka rzeczy, które mnie wybiły z rytmu:

 

Lśniąca czernią lokomotywa z impetem wjechała na zniszczony peron i gwałtownie się zatrzymała.

Mam takie wrażenie, że lepiej wyglądałby koniec zdania, gdyby zmienić “i gwałtownie się zatrzymała” na “i gwałtownie stanęła”. Ale to moje wrażenie, a opowiadanie Twoje :)

 

Ciemne i ciasne wnętrze rozświetlała pojedyncza, migocząca lampa. Pasażerka zsunęła kaptur, odsłaniając krucze włosy oraz metalowy pancerz. Rozejrzała się pobieżnie, rzuciła szmacianą torbę na prostą, drewnianą ławkę, a sama usiadła obok.

Za dużo tych przymiotników tutaj się zebrało IMHO.

 

Obca bez słowa wyciągnęła spomiędzy fałd ubrania butelkę whisky i pomiętą paczkę papierosów. Konduktorka wyciągnęła jednego, odpaliła i posłała przed siebie obłok dymu.

A tutaj powtórzenie.

 

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Edward Pitkowski,

dzięki serdeczne za odwiedziny i komentarz! Cieszę się, że pomysł się spodobał, szczególnie lokomotywa, bo mam jakiś szczególny sentyment do niej w tym szorcie. 

Uwagę o patetyczności przyjmuję – tutaj już zostawię jak jest, ale wskazówka dla mnie (sama nie lubię zbytniej patetyczności i staram się unikać, ale coś się jednak wkradło).

 

Koala75,

również dzięki za odwiedziny! Takie właśnie chciałam zadać pośrednio pytanie – co jesteśmy w stanie zrobić? Czasami jak oglądam filmy dziwie się, jak można podjąć takie, a nie inne decyzję, ale łatwo powiedzieć to z wygodnej kanapy. Co innego gdy stoimy w obliczu śmierci lub odwrotnie: o krok od nieśmiertelności.

 

Alicella,

dziękuję za odwiedziny! Bardzo miło mi słyszeć, że “właściwie to w każdym Twoim opowiadaniu dostrzegam interesujące kreacje” – zwłaszcza, że jesteś na portalu aktywna, sporo tekstów “przewinęło się przez Twoje ręce”, więc fakt, że je w ogóle pamiętasz pozytywnie mnie zaskakuje :)

 

Zanais,

dzięki za odwiedziny i komentarz! Cieszy mnie uwaga o ładnych opisach – nad warsztatem nadal pracuję i dalej mam sporo niezgrabności w tekstach, ale postrzegam to jako progres, więc fajnie, że to jakoś widać :)

Te krucze włosy zostawiłam przekornie – byłam pewna, że ktoś zwróci na to uwagę, ale tak chodziło mi o czarne:D. Trochę eksperymentalnie zostało, aby sprawdzić ile osób wyłapie, bo zdaje sobie sprawę, że mocno nadużywane słowo :)

 

Silver,

i tobie dzięki za odwiedziny i czas poświecony na czytanie. Z tą plastyczną wizją, przyznam, że to chyba trochę nieświadome jest – nie staram się tutaj jakoś celowo mocno ten aspekt “podbijać”, ale piszę jak widzę to w głowie. Ale dobrze, że mówisz bo nie byłam tego świadoma. Choć sporo osób, właśnie te plastyczne opisy chwaliło, ale wiadomo – różne preferencje. Niemniej, dobrze wiedzieć, że mam do tego skłonność, bo zupełnie nie zamierzone i nie zawsze będzie dobrym pomysłem.

 

krar85,

dzięki wielkie! Cieszę się, że pomysł się broni mimo siękozy (eh, walczę z tym, ale damn it, chwila nieuwagi i pleni się dziadostwo wszędzie). Kwestię przymiotników przyjmuję – zupełnie nie świadomie, ale muszę na to zwracać bardziej uwagę. 

 

Pan Domingo,

dzięki za Twój czas i komentarz! 

“Od strony technicznej czytało się bardzo przyjemnie, opisy są naprawdę plastyczne, “czułem” ten pociąg. Gdzieś tam zdarzyły się drobne zgrzyty, o których pisali przedpiśccy, ale są to łatwe do naprawienia detale.”

To chyba sobie oprawię i gdzieś powieszę <3 (zdaje sobie sprawę z niedoskonałości swojego warsztatu, ale wierzę, że jest coraz lepiej) – przyda się na chwile zwątpienia po kolejnych batach za warsztat (zasłużonych oczywiście ;p i niestety) .

Miałem wrażenie, że konduktorka mówi trochę infodumpami, ale kupuję to, bo to dobrze oddało jej frustrację i niechęć do zrozumienia tego świata i motywacji bohaterki. Postać, która wie wszystko, udowadnia, że to wie, też ale nie chce tego zaakceptować – fajne.

Starałam się infodumpów unikać, ale jednak nie do końca się udało. Niemniej przyjmuję i przy kolejnym szorcie mam nadzieję wyzbyć się ich zupełnie.

 

FilipWij,

dzięki za odwiedziny i miły komentarz! Z przymiotnikozy nie zdawałam sobie zupełnie sprawy (to mój pierwszy szort i chyba muszę popracować nad skłonnością to upychania zbyt wielu informacji w tak małym tekście) – także biorę to “na klatę” i dopisuje do listy obok siękozy i kilku innych rzeczy, z którymi walczę :) 

 

Outta,

dzięki za odwiedziny. Cieszę się, że pomysł się broni, mimo warsztatowych niezgrabności. Mam sentyment do lokomotywy w tym tekście i masz rację z Charonem, choć jak pisałam nie myślałam o tym w ten sposób, ale faktycznie celne porównanie. 

Dzięki za sugestie – pewnie w weekend na spokojnie zerknę i poprawię, bo nie zdawałam sobie sprawy z przyimiotnikozy (to mój pierwszy szort i chyba za dużo chciałam tu upchnąć). 

 

Nieźle pokazana osobliwa wizja wielu światów, dających możliwość wielokrotnego odradzania się w różnych, coraz to nowych środowiskach. Podoba mi się też, że do podróży międzyświatowych  wykorzystuje się kolej. :)

 

Po­now­nie zwią­za­ła apasz­kę… → Chyba miało być: Po­now­nie zawią­za­ła apasz­kę

 

Kon­duk­tor­ka wi­dzia­ła to już nie raz… → Kon­duk­tor­ka wi­dzia­ła to już nieraz

 

po­de­szła do drzwi i po­cią­gnę­ła za klam­kę. → …po­de­szła do drzwi i po­cią­gnę­ła klam­kę.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No fajne, ale ja tam niestety nie wierzę w światy równolegle, ale czytało się przyjemnie.

Nie pamiętam gdzie, ale czytałem kiedyś taką ogólną poradę odnośnie pisania: “Jeżeli twój tekst nie jest o najciekawszym momencie w życiu bohatera, zamiast tego napisz właśnie o nim”. Myśl o tej radzie kołatała mi się po głowie aż do końca szorcika – w tym uniwersum można by osadzić wiele pasjonujących historii, a ta jest… Cóż, ok. Tylko tyle i aż tyle.

Mamy tu ciekawy (choć przecież nie nowy) pomysł na przedłużanie sobie życia kosztem cudzej śmierci. Mamy trochę emocji. Ale lektura pozostawiła mnie głodnym czegoś więcej. Może zaraziłem się znieczulicą bohaterki, bo po prostu nie czułem ciężaru tego momentu.

Podsumowując, fajny koncept, ale raczej na tło, niż gwóźdź programu.

Podobało się. Może i jest to jeno scenka, ale na tyle plastycznie napisana, z dobrym pomysłem, że dla mnie to wystarcza, aby lekturę uznać za satysfakcjonującą. Sam motyw podróży między światami oraz ofiary za dalsze życie może nie są innowacyjnymi motywami, ale podanymi ciekawie. Najbardziej spodobał mi się pomysł na transformację istoty dostosowującej się do nowych warunków życia. Udany szorcik, pozdrawiam! ;)

Światotwórstwo to dla mnie rzecz niezmiernie ważna – a ten tekst światotwórstwem stoi!

Zrobiłaś to przepięknie. Wszystko pomysłowe, plastyczne, niecodzienne… a przy tym udało ci się pchnąć fabułę na całkiem nieoczekiwane tory i przemycić rozważania o miłości, uzależnieniu, które ją spala, czasie, którego zawsze jest za mało i nadziei, że kolejny świat to bedzie ten właściwy.

Do tego muszę pochwalić styl, bo opowiadanie jest po prostu świetnie napisane. I to wszystko w 6,5tys. znaków. Szacun!

W tym szorcie jest wszystko, co powinno być w szorcie. Stanowi podręcznikowy przykład, jak one powinny być pisane, dlatego niech nie zdziwi cię mój głos na to opowiadanie w pewnym miejscu. :)

 

Pierwsze skojarzenie cyborga w pociągu:

https://www.youtube.com/watch?v=NM3xBG2FDFw

 

A potem już bardziej na poważnie skojarzenie ze “Spektrum” Łukjanienki (opowieść jako opłata w trakcie podróży między światami).

W mniejszym stopniu z opowiadaniem o pociągu dusz publikowanym jakiś czas temu w Nowej Fantastyce.

Mimo tych podobieństw opowiadanie fajne (cóż, lubię twórczość Grabińskiego, więc jestem lekko stronniczy;)), długość też idealnie dobrana, bez sztucznego rozdmuchiwania.

A jednak jest coś, co jest wada opowiadania. Otóż w połowie tekstu zamiast skręcać w stronę albo stworzenia tajemnicy albo horroru albo zaskoczenia, nagle tekst… mięknie. I to mimo wprowadzenia elementy płacenia życiem kochających. To był ten element, który mgłby tu dodać dramatyzmu lub wprowadzić poczucie dystopii (typowej lub nietypowej) lub… Bardzo, bardzo dużo “lub”, możliwości tu było naprawdę sporo, a jednak tekst z jakiegoś powodu wyhamował – i to nie w sensie tempa. Szkoda, bo wszystko było na drodze do tego, by zamiast tego czytelnika bądź zderzyć z czymś (nomen omen, skoro to chyba na Zderzenie Światów), bądź utopić w melancholii, bądź… No, znowu te “luby”.

 

W sam raz po obiedzie :) szybkie ale syte :)

regulatorzy,

dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że się podobało :) błędy poprawione, ale jak miło, że nie popełniłam ich tak strasznie dużo – zwykle Twoje łapanki są u mnie dłuższe (i długość tekstu wcale nie wpływa ;p ).

 

homar,

chyba wiara w światy równoległe nie ma tu nic do rzeczy – w końcu to fikcja, ale dzięki za komentarz i dobrze słyszeć, że czytało się przyjemnie :)

 

None,

dzięki za opinię! Z pewnością to bardzo dobra rada, ale obawiam się, że w szorcie dość ciężko wykonalna, aby wciągnąć czytelnika w coś naprawdę ciekawego, trzeba na to ram i czasu. Niemniej, mimo że oceniasz ok, cieszę się, że nie gorzej i nie masz poczucia totalnego zmarnowania czasu. 

 

Realuc,

uff, czyli efekt osiągnięty. Wiedziałam, że decyduję się na dość ograne motywy, ale zależało mi na podaniu ich w nieco “świeższym” sosie, a skoro zadowolony jesteś z lektury to pozostaje mi się cieszyć :)

 

Gekikara,

WOW. Gdybym nie głos w danym wątku, chyba nie dowierzałabym tak pozytywnemu komentarzowi – szort raczej dobre zbiera opinie, ale jest ogromna przepaść pomiędzy dobrym/udanym, a takim, który zapada w pamięć/świetnym. Gdy odczytałam komentarz, to generalnie “zrobiłeś mi wieczór” – zresztą, chyba sam znasz to uczucie, gdy komuś tekst spodobał się tak bardzo :) wydrukuję sobie Twój komentarz, abym mogła wracać do niego w chwilach zwątpienia :D

 

wilk-zimowy,

śmiechłam po odpaleniu filmiku :D 

Nie znam tekstów wspomnianych w komentarzu, ale cóż na pewno nie jestem jedyna, która w taki lub podobny sposób ujęła pociąg w tekście – niemniej, muszę zerknąć na nie z ciekawości, dzięki za podrzucenie.

Rozumiem, że po tekście masz pewnego rodzaju niedosyt/rozczarowanie – przyjmuję, ale na takim jednak miękkim zakończeniu mi zależało. Fakt, że limit był bezlitosny, a horroru nigdy nie pisałam więc dość ryzykowny dla mnie kierunek. Dzięki za Twój czas i odwiedziny :)

 

vrchamps,

cieszę się ! Twój komentarz, też krótki ale bardzo treściwy :D 

 

Bardzo proszę, Shanti. Jestem pewna ze z czasem usterek będzie coraz mniej, a w końcu nie będzie ich wcale. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Efektowne i pomysłowe, a to zawsze bardzo dobrze przy opowiadaniach fantastycznych. Też bym wyrzuciła to zdanie z miłością jako przeżytkiem, bo mi brzmi zbyt wzniośle jak na tę bohaterkę, jaką kreujesz. Ale poza tym postać trafiona w dziesiątkę, nastrój bardzo fajnie wykreowany, pomysł, jak wspomniałam, bardzo dobry. Wciąga, na dodatek, Zdecydowanie udany tekst.

Ninedin,

bardzo dziękuję! Fragment o miłości jako przeżytku zostawię bez zmian – jestem do niego przywiązana (generalnie po publikacji nie lubię już wprowadzać zmian, chyba, że literówki itp.), ale zgadzam się, że może brzmieć patetycznie. Niemniej, naprawdę miło czytać tak pozytywny komentarz :) dziękuję za niego i za Twój czas!

Nowa Fantastyka