- Opowiadanie: Edmund Czarnażmija - Rosalia

Rosalia

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Rosalia

Powierzchnia rzeki odbijała migoczące światła ognisk. Byłam pod wrażeniem radości otaczających mnie ludzi. Letnia noc zapraszała do niczym nieskrępowanej zabawy.

 

Chciałam śpiewać – ale teraz jeszcze nie mogłam. Spacerowałam, delikatnie stawiając bose stopy na mokrej trawie. Przechadzałam się smutna od ogniska do ogniska. Czułam, że wakacje dobiegają końca i tego roku nie poznam już żadnego fajnego faceta. Dzisiaj muszę się upić, bo świat na trzeźwo jest nie do zniesienia, pomyślałam.

 

Przysiadłam się do grupki studentów. Dziewczyna siedząca po mojej prawej poczęstowała mnie whisky z colą. Poczułam się samotna. Wypiłam dzisiaj, zdecydowanie za dużo, bo otaczająca mnie rzeczywistość zaczęła wirować w niekontrolowany sposób. Dwaj miejscowi kolesie wyczuli szansę na zaliczenie pijanej panienki i postanowili spróbować podrywu.

– Cześć, jak masz na imię? – zapytał brunet, posiadający aparycję Kubusia Puchatka.

– Rosalia… – wybełkotałam, uśmiechając się nieco niezdarnie.

– Chyba trochę przesadziłaś z alko, co nie… mała?

– A co ciebie to interesuje – odburknęłam.

– Może masz ochotę zatańczyć i poznać się ze mną nieco lepiej? – Na ustach bruneta zarysował się paskudny uśmieszek.

– Może… nie. –  Energicznie wstałam. Pomyślałam, że mam niesamowitego pecha: chciałam poznać wartościowego gościa, a wyrywa mnie wiejski ogier kierowany głosem swojego końskiego prącia.

– Franek, daj dziewczynie spokój! – oznajmił głośno kolega misiowatego amanta.

Ten drugi chłopak był naprawdę niezły. Wysoki gość o błękitnych oczach przypominający nieco z wyglądu amerykańskiego surfera. – Wiesz, może ja wcale nie chcę, żebyście dali mi spokój – mówiąc to, spojrzałam na „Surfera” i rozpięłam górny guzik dekoltu sukienki.

Byli zdziwieni, jak gdyby wygrali milion dolarów na loterii.

– Co tak patrzycie chłopaki, mam się rozebrać do naga – westchnęłam. – Czy macie jakiś ciekawszy pomysł na zabawę? 

– Może pójdziemy popływać w rzece – zaproponował uszczęśliwiony „Kubuś”.

– Dobry pomysł – przytaknęłam z uśmiechem.

 

Szliśmy szutrową drogą przez skąpany w blasku księżyca łęg. Nocne światło odbijało się od białej sukienki, podkreślającej kobiece atrybuty mojego ciała. Chłopcy nie mogli oderwać lepkiego wzroku od moich pośladków. Prowadziłam naszą trójkę w kierunku kamienistego brzegu obrośniętego trzciną i tatarakiem. Gdy doszliśmy nad wodę zdjęłam sukienkę i rzuciłam ją na brzeg rzeki, prezentując piękno kobiecego ciała. Uśmiechnęłam się kusząco do adoratorów, po czym wskoczyłam do wody. „Surfer” i „Puchatek” oniemieli z zachwytu. Dotąd nie spotkali wyzwolonej dziewczyny, gotowej spełnić ich najskrytsze marzenia.

 

– Właźcie do wody! Będziecie tak długo stać?

– Chyba chcecie mnie w końcu zerżnąć! – krzyknęłam.

 

Po upływie krótkiej chwili chłopaki oprzytomnieli, rozebrali się do naga i wskoczyli do rzeki. Podpłynęłam do „Surfera” pocałowałam go w usta jednocześnie dłonią delikatnie muskając jego tors. Odpłynęłam od brzegu, jednocześnie śpiewając: „Hej bystra woda, bystra wodziczka, Pytała o Janicka. Hej lesie ciemny, wirsku zielony, Ka mój Janicek umilony[…](1)?”

 

„Surfer” popłynął za mną, gdy się zbliżył, poczułam jego dłoń na pośladku. Przytuliłam jego umięśnione plecy ramieniem. Drugą ręką wykonałam gest zapraszający „Kubusia”. Chłopak grzecznie przypłynął, gapiąc się na moje cycki. Poczułam, że mój język znalazł się w ustach „Surfera”, pocałunek był długi i namiętny. Ugryzłam go i zaczęłam delikatnie ssać. Gdy już skończyłam, truchło pozostałe z „Surfera” pogrążyło się w odmętach Warty. „Kubuś” próbował uwolnić się z mojego uścisku, nawet uderzył mnie pięścią w twarz. Otworzyłam usta, od ucha do ucha. Zaprezentowałam „Kubusiowi” szczękę liczącą setkę ostrych jak sztylety kłów, które zacisnęłam na jego szyi. Dla pewności kilka razy szarpnęłam „Kubusiem”, rozrywając jego kręgosłup. Otaczająca mnie woda zmieniła kolor na szkarłatny. Taki malutki a jednocześnie taki soczysty, kto by pomyślał.

– Och…, „Kubusiu” nie spodziewałam się tego po tobie – powiedziałam sama do siebie.

 

Wybiła północ, będąca jednocześnie końcem dwudziestego szóstego dnia czerwca. Nie poznałam tego, którego szukam. Zaczekam do następnego lata, wtedy znajdę mężczyznę, o którym marzę od stuleci.

 

-------------------------------------------------

1. Fragment tekstu pasterskiej pieśni ludowej z Podhala zaliczany do tak zwanej górskiej liryki miłosnej. Autor utworu nieznany.

Koniec

Komentarze

Chyba zabrakło mi trochę tego mrocznego klimatu, którego spodziewamy się po horrorach. Sam pomysł był dobry, wystarczyłoby nieco podkolorować historię ;) Tutaj mamy po prostu pocałunek, a potem nagle truchło. Może to tylko moje osobiste odczucie, ale nie zadziałało na wyobraźnię. Zastanawia mnie też, czemu wakacje dobiegały końca, skoro akcja dzieje się w czerwcu? To nieścisłość czy coś mi umyka? Pozdrawiam!

Szanowna ocmel, dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie opowiadania. Jestem zmuszony do dodania posłowia. Główną bohaterką opowiadania jest demon, znany na słowiańszczyźnie jako rusałka (lac. rosalia). Zgodnie z podaniami ludowymi w okresie od św. Trójcy do dnia św. Piotra obowiązywał zakaz kąpieli w jeziorach oraz rzekach, ponieważ w tym czasie rusałki przebywały wśród ludzi polując na swoje ofiary. 

Polecam:

 Karol Moszyński, Kultura ludowa Słowian, t. 2 “Kultura duchowa”, Kraków 1929.

 Jerzy Strzelczyk, Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian. Poznań, 2008.

 Aleksander Gieysztor, Mitologia Słowian, Warszawa 1982.

Podsumowując wakacje dobiegły końca dla Rosalii.

 

Jeżeli chodzi o drastyczne opisy – nie jestem zwolennikiem zbyt dużej ilości tego typu elementów w tekście. Dosadne opisy powodują, że tekst przestaje straszyć i zaczyna śmieszyć. Jeżeli horror zawiera elementy erotyczne, należy zachować sporą ostrożność przy łączeniu ich z opisami martwych ciał. Zdarzają się autorzy którzy lubią takie zabawy np. Mellick Carlton III “Nawiedzona wagina” .

Pozdrawiam.smiley

 

 

black

Edmundzie, chętnie zagłębię się w ten temat :) Człowiek uczy się całe życie. A co do opisów – tak jak mówiłam, to moje osobiste odczucie, każdy ma swój gust ;) Tekst został zgrabnie napisany, więc na pewno chętnie przeczytam też Twoje następne opowiadania.

Witaj.

Nocna kąpiel wyzwolonej, nagiej dziewczyny, wraz z towarzyszami… Spodziewałam się “Szczęk” i nie zawiodłam się, choć były nieco mniejsze niż te z kultowego horroru Spielberga. :) Jak widać, w Warcie grasują również niebezpieczne stwory. :)

Oczami wyobraźni widzę postać tytułową. Prezentuje się rewelacyjnie! Szort ciekawy, mnie się stworzony przez Ciebie klimat horroru bardzo spodobał. :)

 

Z technicznych:

„Surfer” popłyną – brak Ł

wtedy znajdę mężczyznę o którym marzę od stuleci. – brak przecinka

 

Pozdrawiam. :)

 

Pecunia non olet

Cześć!

 

Scenkę skonstruowałeś sprawnie, choć, moim zdaniem, z fragmentu opisującego atak można było wycisnąć więcej dramatyzm. Przy opisie zabawy w letnią, wakacyjną noc mogłeś bardziej pograć zmysłami.

Jest trochę usterek technicznych.

Spacerowałam[+,] delikatnie stawiając bose stopy na mokrej trawie.

Wypiłam dzisiaj, już zdecydowanie za dużo, bo otaczająca mnie rzeczywistość zaczęła wirować w niekontrolowany sposób

Zbędny przecinek, “już” można wyrzucić.

– Może masz ochotę zatańczyć i poznać się ze mną nieco lepiej? [+–] Na ustach bruneta zarysował się paskudny uśmieszek.

– Może… nie {+.] –  Energicznie wstałam.

– Wiesz, może ja wcale nie chcę{+,] żebyście dali mi spokój – mówiąc to [+,] jednocześnie spojrzałam na „Surfera” i rozpięłam górny guzik dekoltu.

Guziki ma bluzka albo sukienka, a nie sam dekolt. Skoro “mówiąc” to wiadomo, że “jednocześnie”. 

– Dobry pomysł – Przytaknęłam z uśmiechem.

Małą literą.

– Właźcie do wody! Będziecie tak długo stać? Chyba chcecie mnie w końcu zerżnąć – krzyknęłam.

Od nowego akapitu i skoro “krzyknęła” jest na końcu, to brakuje wykrzyknika. 

Odpłynęłam od brzegu, jednocześnie śpiewając. – „Hej bystra woda, bystra wodziczka, Pytała o Janicka. Hej lesie ciemny, wirsku zielony, Ka mój Janicek umilony[…](1)?”

Cytowana wypowiedź powinna być zapisana bez myślnika i kropki, ale po dwukropku. 

„Surfer” popłyną za mną, gdy zbliżył się do mnie, poczułam jego dłoń na moim pośladku. Przytuliłam się do niego obejmując jego umięśnione plecy ramieniem.

Zaimkoza.

– Och…, „Kubusiu” nie spodziewałam się tego po tobie – powiedziałam sama do siebie.

Od nowego akapitu.

Nie poznałam, tego[+,] którego szukam.

Szukałam. Przecinek nie w tym miejscu. 

Zaczekam do następnego lata, wtedy znajdę mężczyznę{+,] o którym marzę od stuleci.

Jeśli ma to być zdanie w czasie przyszłym, to lepiej byłoby zapisać jak myśli bohaterki. 

 

Dobrze byłoby też usunąć te odstępy po akapitach. 

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Scenka, w której łowcy okazali się ofiarami, niespecjalnie mi się spodobała. Brakło mi tutaj nastroju grozy, brakło niepewności o losy bohaterów, brakło tego wszystkiego, co sprawia, że czytając horror, sama zaczynam odczuwać lęk. Dostałam za to opis sytuacji aspirującej do erotycznej, rozrywany kręgosłup, prezentację uzębienia Rosalii i sporo krwi, a to dla mnie stanowczo za mało.

Szort, moim zdaniem, sprawdza się jako wprawka i pozwala mieć nadzieję, że Twoje przyszłe opowiadania będą zdecydowanie ciekawsze i znacznie lepiej napisane.

 

Przy­sia­dłam się do grup­ki stu­den­tów. Dziew­czy­na sie­dzą­ca po… ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

ota­cza­ją­ca mnie rze­czy­wi­stość za­czę­ła wi­ro­wać w nie­kon­tro­lo­wa­ny spo­sób. ―> Czy to znaczy, że rzeczywistość może też wirować w sposób kontrolowany?

 

za­py­tał bru­net, po­sia­da­ją­cy apa­ry­cję Ku­bu­sia Pu­chat­ka. ―> Raczej: …za­py­tał bru­net o apa­ry­cji Ku­bu­sia Pu­chat­ka.

 

przy­po­mi­na­ją­cy nieco z wy­glą­du ame­ry­kań­skie­go sur­fe­ra. ―> Po czym poznaje się, że surfer jest Amerykaninem?

 

– Dobry po­mysł – Przy­tak­nę­łam z uśmie­chem. ―> – Dobry po­mysł – przy­tak­nę­łam z uśmie­chem.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/

 

po­ca­ło­wa­łam go w usta jed­no­cze­śnie dło­nią de­li­kat­nie mu­ska­jąc jego tors. Od­pły­nę­łam od brze­gu, jed­no­cze­śnie śpie­wa­jąc. ―> Czy to celowe powtórzenie?

 

– Och…, „Ku­bu­siu” nie spo­dzie­wa­łam się… ―> Po wielokropku nie stawia się przecinka.

 

Wy­bi­ła pół­noc, bę­dą­ca jed­no­cze­śnie koń­cem dwu­dzie­ste­go szó­ste­go dnia czerw­ca. ―> Jak ta data ma się do zdania z początku tekstu: Czu­łam, że wa­ka­cje do­bie­ga­ją końca i tego roku nie po­znam już żad­ne­go faj­ne­go fa­ce­ta.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hej! Już na początku zorientowałam się, że bohaterką jest potworem, co trochę zepsuło mi całą "zabawę". Mimo tego pomysł jest ciekawy, chociaż nie nazwałbym tego horrorem, bo nie czułam tego klimatu. Chętnie zajrzę po poprawkach. :) Pozdrawiam!

Cześć!

 

Pomysłowa scenka, ale zabrakło trochę budowania nastroju. Pokazujesz akcję zbyt szybko, zanim na dobre złapałem klimat erotyki, bohaterka przeszła już do zabijania, które też dzieje się szybko i niewiele o nim wiemy. Niewiele to zwiastowało, zabrakło napięcia, niepewności. Wyszło takie trochę sprawozdanie z mordu.

 

Pozdrawiam!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Drodzy czytelnicy! Jest mi niezmiernie miło, że znaleźliście czas na zapoznanie się z krótkim opowiadaniem pt. Rosalia.

 

ocmel – Widzę, że Rosalia spełniła podstawowe zadanie utworu literackiego, poszerzając horyzonty czytelnika. Bardzo mnie to cieszy. Postaram się, żebyś nie musiała czekać zbyt długo na następny tekst. Serdecznie pozdrawiam, przesyłam moc pozytywnej energii dla Ciebie.

 

bruce – Rozwiązałaś zagadkę warsztatową opowiadania, główny nacisk w trakcie tworzenia został położony na wykreowanie postaci kobiecej. Dziękuję za poprawki edytorskie. Cieszę się, że trafiłem w twoje gusta czytelnicze. Moc pozytywnej energii dla Ciebie. :-)

 

Alicello – Ogromnie dziękuję za pracę włożoną w poprawki edytorskie mojego tekstu. Zostaną naniesione, jak tylko znajdę chwilę wolnego czasu. Opis rozpoczyna się w wyobraźni pisarza i powinien zakończyć się w głowie czytelnika. Stephen King, Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika., Warszawa 2021 s. 168. Najwyraźniej, nie trafiłem w twoje gusta czytelnicze, może następnym razem. Serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za włożoną pracę. :-)

 

regulatorzy– Powyższy komentarz jest pomnikiem zwycięstwa ignorancji nad zdrowym rozsądkiem. Ocenę czyjejś pracy należy rozpocząć od wnikliwego zapoznać się z tekstem oraz wcześniejszymi komentarzami. Elukubracje w postaci pseudorecenzji nie wnoszą niczego nowego do oceny tekstu.

Dialogi – polecam:

Nigel Watts, Jak napisać dobrą powieść., Kraków 1998.

 

aldanari– Dziękuję za komentarz. Gratuluję błyskotliwego umysłu. Przykro mi, że tekst nie spełnił twoich oczekiwań. Jeżeli uważasz, że utwór nie jest horrorem, proszę o propozycje do jakiego gatunku literackiego należy zaliczyć opowiadanie. Chętnie podniosę rękawicę polemiki w zakresie literaturoznawstwa. Serdecznie pozdrawiam.

 

krar85 – Moje opowiadanie nie zawiera elementów charakterystycznych dla sprawozdania. W mojej ocenie prezentowany wyżej utwór klasyfikuje się do szeroko rozumianej literatury grozy. Czekam na twoją propozycję dotyczącą określenia gatunku literackiego mojego tekstu. Proszę umotywować wybór.

Przyjęte tempo narracji ma konkretny cel, polegający na szybkim zapoznaniu się czytelnika z tekstem. Short pt. Rosalia jest niczym więcej jak intelektualnym ciasteczkiem do kawy, wypijanej podczas porannej przerwy w biurze. Styl rozwlekłych opisów charakterystyczny dla powieści H.P. Lovecrafta czy B. Stokera w tym konkretnym przypadku nie ma najmniejszego sensu. Serdecznie pozdrawiam.

 

Dziękuję za wszelkie uwagi i zapraszam do dalszej dyskusji.

 

 

black

Po­wyż­szy ko­men­tarz jest po­mni­kiem zwy­cię­stwa igno­ran­cji nad zdro­wym roz­sąd­kiem. Ocenę czy­jejś pracy na­le­ży roz­po­cząć od wni­kli­we­go za­po­znać się z tek­stem oraz wcze­śniej­szy­mi ko­men­ta­rza­mi. Elu­ku­bra­cje w po­sta­ci pseu­do­re­cen­zji nie wno­szą ni­cze­go no­we­go do oceny tek­stu.

Edmundzie Czarnażmijo, mam wrażenie, że nie zauważyłeś, że mój post nie jest recenzją. Nie jest też oceną Twojej pracy. Zawarłam w nim tylko własne odczucia, których doznałam po lekturze Rosalii. A że szort nie przypadł mi do gustu… Cóż, tak bywa.

Dodam jeszcze, że aby wyrazić zdanie o opowiadaniu, nie muszę czytać komentarzy innych użytkowników, albowiem odnoszę się tylko i wyłącznie do czytanego dzieła, a nie do tego, jak rzeczone dzieło odebrali inni.

 

Wycieczka osobista, zarzucenie mi ignorancji i braku zdrowego rozsądku, a także pouczenie jak należy oceniać Twój tekst, wykracza daleko poza normy cechujące wypowiedzi użytkowników tego portalu.  

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

W mojej ocenie prezentowany wyżej utwór klasyfikuje się do szeroko rozumianej literatury grozy.

Możliwe, i jak najbardziej masz prawo do takiej oceny, tak samo jak ktoś inny ma prawo mieć swoje zdanie. Ja bynajmniej nie twierdzę, że to nie jest literatura grozy, a jedynie dziele się odczuciem, że grozy nie czuję, bo nastrój nie został zbudowany i wszystko dzieje się szybko. Nie zdążyłem wejść w położenie bohaterów. Możliwe, że zwyczajnie nie jestem targetem.

Czekam na twoją propozycję dotyczącą określenia gatunku literackiego mojego tekstu. Proszę umotywować wybór.

Wybacz, ale ton wypowiedzi jakoś nie zachęca do dyskusji.

 

Pozdrawiam!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Edmundzie, żeby opis zadziałał na wyobraźnię czytelnika, to musi być dobrze napisany. Cytowanie popularnego poradnik o pisaniu nie poprawi odbioru Twojego tekstu. Nie wiem też, czemu zakładasz, że nie trafiłeś w mój gust, bo nic takiego nie napisałam.

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Szanowna Pani o nicku regulatorzy: wprawka = ćwiczenie wykonywane dla uzyskania biegłości. Czy moja praca jest jedynie ćwiczeniem? Przykro mi, że Pani ją tak ocenia.

Wycieczka osobista, zarzucenie mi ignorancji i braku zdrowego rozsądku, a także pouczenie jak należy oceniać Twój tekst, wykracza daleko poza normy cechujące wypowiedzi użytkowników tego portalu.”

Rozumiem, że jest Pani administratorem tego portalu. Bardzo przepraszam, że poczuła się Pani urażona i zwracam się z prośbą o nie usuwanie mojego konta.

Zapewne jako osoba z dużym doświadczeniem literackim sama Pani rozumie, że bezpośrednie zarzucanie różnych błędów autorowi oraz kopiowanie treści wcześniejszych komentarzy czytelników niesie za sobą negatywne emocje.

Odruchy obronne są naturalną cechą ludzkiej psychiki. Pisał o tym Zygmunt Freud

 

Drogi krar85 przykro mi, że ton mojej wypowiedzi wzbudził w tobie lęk przed dalszą dyskusją. Liczyłem, że dowiem się czegoś nowego na temat podziałów literatury. 

 

Serdecznie pozdrawiam.

black

Alicello dziękuję za komentarz. Wnioskuję, że całość tekstu oceniasz pozytywnie. Uwagi dotyczące opisów wykorzystam tworząc następne utwory. Pamiętnik rzemieślnika autorstwa Stephena Kinga jest popularny, ponieważ jest bardzo dobry. Zresztą potwierdzają to osoby, które nagrodziły wyżej wymienioną pozycję Nagrodą Luckasa. Podobne zdanie na temat strategi w pisaniu fikcji literackiej znajdujemy także u Dwinght. V Swain Warsztat pisarza, Jak pisać żeby publikować, Józefów 2015, (aktualnie jest to pozycja trudno dostępna na polskim rynku). Moim zdaniem opisy oraz forma narracji zależą od założeń przyjętych podczas tworzenia tzw. konspektu. 

Serdecznie pozdrawiam :-)

black

Sza­now­na Pani o nicku re­gu­la­to­rzy: wpraw­ka = ćwi­cze­nie wy­ko­ny­wa­ne dla uzy­ska­nia bie­gło­ści. Czy moja praca jest je­dy­nie ćwi­cze­niem? Przy­kro mi, że Pani ją tak oce­nia.

Edmundzie Czarnażmijo, na tym portalu nie ma pań i panów. Wszyscy jesteśmy na ty.

Znam definicję wprawki i nic nie poradzę, że tak odebrałam Twoją pracę. Nie widzę nic złego w pisaniu wprawek i nie pojmuję, dlaczego jest Ci przykro.

 

Ro­zu­miem, że jest Pani ad­mi­ni­stra­to­rem tego por­ta­lu. Bar­dzo prze­pra­szam, że po­czu­ła się Pani ura­żo­na i zwra­cam się z proś­bą o nie usu­wa­nie mo­je­go konta.

Źle rozumiesz, Edmundzie Czarnażmijo, nie jestem administratorem portalu. Jestem jego użytkowniczką i nikim więcej. Nie mam żadnego wpływu na decyzje o osuwaniu kont.

 

Za­pew­ne jako osoba z dużym do­świad­cze­niem li­te­rac­kim sama Pani ro­zu­mie, że bez­po­śred­nie za­rzu­ca­nie róż­nych błę­dów au­to­ro­wi oraz ko­pio­wa­nie tre­ści wcze­śniej­szych ko­men­ta­rzy czy­tel­ni­ków nie­sie za sobą ne­ga­tyw­ne emo­cje.

Błędnie mniemasz – nie mam żadnych doświadczeń literackich, bo w ogóle nie piszę.

Ponieważ nie zarzuciłam Ci choćby jednego błędu, byłabym wdzięczna, gdybyś był uprzejmy wskazać owe bezpośrednio zarzucone Ci różne błędy. Moja wdzięczność byłaby jeszcze większa, gdybyś zechciał wyjaśnić, co rozumiesz przez ko­pio­wa­nie tre­ści wcze­śniej­szych ko­men­ta­rzy czy­tel­ni­ków.

Pragnę jeszcze dodać, że nie mam pojęcia, jakich emocji doznajesz po lekturze komentarzy pod własnym dziełem, ale pozwalam sobie delikatnie zasugerować, abyś starł się je kontrolować.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Edmundzie, nie jestem wielką znawczynią literatury i nie zamierzam takiej udawać.Opisałam jedynie moje prywatne odczucia po przeczytaniu Twojego opowiadania. Może nietrafnie sformułowałam komentarz – chodziło mi o to, że czytając nie poczułam niepokoju ani innych emocji, których spodziewam się po przeczytaniu opowiadania z tego gatunku. Pozdrawiam!

Dzień dobry

 

regulatorzy– Dziękuję za zajęcie stanowiska w dyskusji. Proszę zapoznać się z wcześniejszymi komentarzami. Serdecznie pozdrawiam.

 

aldanari– Dziękuję za komentarz. Liczyłem na dyskusję dotyczącą rozgraniczeń w obrębie gatunków literackich. Rozumiem, że nie to miałaś na myśli pisząc komentarz. Serdecznie pozdrawiam. smiley

 

black

Drogi Edmundzie Czarnażmija, dziękuję za moc pozytywnej energii. smiley

Podkreślam z całą mocą, że jestem tu nadal żółtodziobem i czerpię ciągle pełnymi garściami z uwag, wskazówek oraz doświadczenia i nieocenionych komentarzy Użytkowników tego Znakomitego Portalu i możesz mi wierzyć, bo piszę to szczerze, życząc Ci z całego serca samych sukcesów i coraz lepszych opowiadań; tutejsze Forum potrafi doskonale poprowadzić, nauczyć i wskazać, na co zwrócić uwagę przy pracy nad własnym warsztatem pisarskim, aby był coraz lepszy. Wskazówki, tu udzielane, są niezwykle pomocne i zawsze pisane z życzliwością. heart

Pozdrawiam serdecznie, powodzenia. smiley

Pecunia non olet

Hej, Czarnażmijo! 

 

Dobrym odbiorcą horrorów nie jestem, bo trudno mnie tekstem przestraszyć (co innego filmem) i tu również grozy nie wyczułem (co innego w komentarzach). Erotyka, konieczna przy rusałkach, tu wybrzmiewa nie dość subtelnie, ale też, na szczęście, w ogóle nie idzie w pornografię.

Napisane zręcznie, gdzieś mi zazgrzytał niepotrzebny przecinek, ale czytałem na komórce (wakacje XD), więc już teraz nie wskażę gdzie. Zapis dialogów też w kilku miejscach kuleje. Polecam poradnik od fantazmatów, który podlinkowała Reg. 

Podobają mi się inspiracje ludowe, za to ode mnie zawsze plus. Do dziś pamiętam, że do św. Jana babcia nie pozwalała chodzić na basen ;) 

 

Pozdrawiam! 

Nie zabijamy piesków w opowiadaniach. Nigdy.

Komentarz dyżurny.

Wypiłam dzisiaj, zdecydowanie za dużo

Bez przecinka.

zapytał brunet, posiadający aparycję Kubusia Puchatka.

Raczej: brunet o aparycji.

wybełkotałam, uśmiechając się nieco niezdarnie.

Niezdarny uśmiech? Nie bardzo wiem, jak taki wygląda?

– Właźcie do wody! Będziecie tak długo stać?

– Chyba chcecie mnie w końcu zerżnąć! – krzyknęłam.

Zapis sugeruje, że te zdania wypowiadają dwie różne osoby.

 

Czytałam ten tekst wkrótce po opublikowaniu. Teraz, po drugim przeczytaniu widzę, że przeszedł parę zmian, choć szczerze mówiąc – pierwsza wersja bardziej mi się podobała. Jakkolwiek i w tej, i w tamtej moment ujawnienia się bohaterki jako rusałki jest równie, hm… rzekłabym, że bezbarwny. Nawet nie bardzo w pierwszej chwili wiadomo, o co chodzi, a później czyta się z lekkim niedowierzaniem, co właśnie się zadziało.

Nie rozumiem, czemu – zwłaszcza na początku – służą oddzielenia tekstu, skoro czytamy cały czas jedną i tę samą scenkę.

Obawiam się, że się nie przestraszyłam, grozy nie poczułam. Zabrakło mi klimatu, IMO nie udało Ci się go zbudować. Bohaterka nieco niekonsekwentna, najpierw stwierdza, że musi się upić, po czym, po chwili, dochodzi do wniosku, że wypiła za dużo. Na chłopaków reaguje najpierw nerwowo, by zaraz zmienić się w kobietę wyzwoloną.

I kogo ona właściwie szuka? Dlaczego twierdzi, że nie znalazła? Toć się objadła po uszy, a Surfer jej się na dodatek podobał.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Droga bruce, ogromnie dziękuję za miły komentarz. Szczerze mówiąc zawsze uważałem, że nie lata praktyki i setki podziękowań świadczą o tym, kim jest człowiek, ale jego podejście do innych. Życzę prostych dróg w życiu i lekkiego pióra w pracy nad nowymi tekstami. smileyheart Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam. 

black

Dzień dobry

Dziękuję wszystkim za głosy zabrane w dyskusji na temat Rosalii oraz czas poświęcony na redakcję mojego tekstu.

 

Krokus – dziękuję za pozytywną opinię na temat tekstu. Pisząc shorta myślałem o odbiorcy, który podczas urlopu przegląda portal w poszukiwaniu krótkiego tekstu o wakacyjnej tematyce. Dzięki Tobie stwierdzam, że produkt jest targetowany prawidłowo. Jeżeli chodzi o poradniki… no cóż. Wpisałem nazwiska twórców projektu w wyszukiwarki i nic. Doszedłem do wniosku – eee… to jakiś błąd, więc zrobiłem to jeszcze kilkukrotnie w różnych systemach bibliotecznych. Nie znalazłem niczego opublikowanego drukiem. Pomyślałem sobie, że z publikacjami literackimi jest pewnie nieco inaczej niż z naukowymi. Ale czekaj stop, chwila, nie jest! Wpisałem Kresa, Von Matta, Vogela, Zuckermanna, Wattsa, Swaina, Kinga, Grant-Adamsona, Dąbałę (dobra, tego wydał UMCS więc się nie liczy), wszyscy obecni w bibliotecznych kazamatach. Wybacz więc, ale będę opierać się na sprawdzonych źródłach, starych wyjadaczach których lubię i szanuję. Polecam ich książki warsztatowe. Serdecznie pozdrawiam. smiley

Silva – dziękuję za komentarz dyżurny. Uwagi przemyślę, tekst poprawię. Opis w jaki Rosalia ukazała prawdziwą twarz czytelnikowi powinien być jak zacięcie się żyletką podczas golenia. Takim też go pozostawię, ciach i krew cieknie. Short ma być lekki w odbiorze i szybki w odczycie, zachęcać do rozmyślania nad główną bohaterką: kim ona właściwie jest i o co chodzi. Czytelnik ma pomyśleć – WIEM EUREKA – babcia opowiadała kiedyś o topielicach, rusałkach. Pokombinować trochę poszukać i w czasie wakacyjnej beztroski dojść do wniosku, że trzeba opowiedzieć babciną historię dzieciom. Cięższe opisy w stylu Edwarda Lee postaram się pozostawić dla nieco dłuższych tekstów. Przy okazji Polecam Bighead, kawał porządnego gore. Krwawej rzezi w tym konkretnym opowiadaniu nie będzie, w mojej ocenie nie przystoi naszej drobnej, delikatnej słowiańskiej rusałce. Serdecznie pozdrawiam.

Irka_Luz – dziękuję za głos w dyskusji. Fajnie, że podzieliłaś się z nami swoimi odczuciami. Pewnie Rosalia jest niezdecydowana i nieszczęśliwa. Prawdopodobnie z powodu drania przez którego utonęła. Możliwe, że w odmętach Warty nadal na niego czeka. Nie jestem do końca pewien, ale śp. Pan Włodzimierz, który pewnego wieczoru opowiedział mi historię o topielicy, mówił o nieszczęśliwej miłości i samobójstwie. Przed oczyma masz obraz młodej niezdecydowanej i nieszczęśliwej białogłowy przemienionej w demona. Serdecznie pozdrawiam smiley

 

 

black

Edmundzie, powołanie się na klasyczne pozycje dotyczące słowiańskiej mitologii i legendarium nie sprawi, że ten tekst zrobi się od tego dobry literacko. Bo on dobry nie jest, sorry. Ma dość ograny pomysł, ale z tym akurat można zrobić cuda, niemniej tu brakło klimatu, brakło intrygującego pomyłsu, zamiast tego są te głupkowate teksty o zerżnięciu i tak dalej. To ani nie szokuje, ani nie tworzy klimatu. Językowo jest bardzo takie sobie. Ot, scenka, jakich wiele w mniej lub bardziej amatorskiej pisaninie.

Przypis do bardzo znanej góralskiej przyśpiewki naprawdę zbędny.

 

I jeszcze jedno. Komentarze. Pouczanie wszystkich dookoła i ton wyższości, zwłaszcza że nie znajduje ona uzasadnienia w tym, co zaprezentowałeś, też nie przysporzy Ci popularności na portalu. Pod drugim zamieszczonym tekstem podrzuciłam Ci poradnik portalowego survivalu i savoir-vivre’u w jednym. Radziłabym zapoznać się z nim, bo jak na razie zachowujesz się jak słoń w składzie porcelany.

 

PS. Uprzedzając: ja też, podobnie jak Reg, nie jestem administratorką portalu.

http://altronapoleone.home.blog

Drogi Edmundzie Czarnażmija (przypomniałeś mi swym loginem genialny serial i genialnego – jak zawsze – odtwórcę roli tytułowej!) , miło mi, wzajemnie, dziękuję, i ja Tobie także życzę wszystkiego, co NAJ, a na tym Portalu – mądrego i spokojnego wyciągnięcia wniosków z każdej rady, wykorzystania wyciągniętej każdej pomocnej dłoni i posłuchania sugestii, bo wierz mi, one są dla Ciebie najlepszym drogowskazem. :) Poczytaj, pokomentuj, zerknij na pomocne linki, przeczytaj sobie po kilka razy swój tekst i komentarze pod nim zamieszczone. Postaraj się dopieszczać każde zdanie tak, jak radzą Komentujący. :) Na własnym przykładzie wiem, jak to doskonale skutkuje. 

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Nowa Fantastyka