- Opowiadanie: Anonimowy bajkoholik - ODDAM − lalka znaleziona na strychu mojej babci nieboszczki

ODDAM − lalka znaleziona na strychu mojej babci nieboszczki

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

ODDAM − lalka znaleziona na strychu mojej babci nieboszczki

 

Oddam porcelanowego chłopczyka w dobre ręce. Jakoś nie mam serca wyrzucać na śmietnik. 

 

Moja babka, która nie mogła mieć dzieci, poprosiła pewnego znanego lalkarza, aby zrobił jej chłopczyka z porcelany. Kiedy tylko dostała go w swoje ręce nie rozstawała się z nim nawet na pięć minut. Mówiła do niego jak do dziecka, ubierała, karmiła. Większa część rodziny uznała ją za wariatkę. Nie ja. Nie jej wnusiu. Czułem trochę intuicyjnie jako dziecko, że po prostu była to smutna i samotna kobieta − tak przynajmniej wtedy myślałem. 

 

Wszystko zmieniło się, kiedy usłyszałem ten głos. Cholerny głos, wydobywający się z wnętrza lalki. Głos był stłumiony i chorobliwe słaby. Babka nakryła mnie jak przykładałem ucho do lalki i srogo przetrzepała mi skórę. Od tamtej pory miałem zakaz zbliżania się do jej ukochanego porcelanowego chłopczyka. 

Lata po śmierci babki szperałem w kronikach mojego miasteczka i coś odkryłem. Sprawdziłem daty i zgadzało się. Hieronim Kaczmarek – lalkarz artysta zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach w listopadzie, 1978 roku. W tym samym miesiącu i roku, w którym powołał do życia porcelanowego chłopczyka dla mojej świętej pamięci babki. 

 

----------------

Tylko odbiór osobisty.

42-605 Tarnowskie Góry

 

Koniec

Komentarze

Moim zdaniem – słabe i sensu nie ma w tym za grosz.

Po pierwsze, skoro babka nie mogła mieć dzieci, to jakim cudem została babką ogłoszeniodawcy? No, chyba że adoptowała córkę/syna, czyli matkę/ojca tegoż, ale to by chyba skutecznie zabijało potrzebę posiadania substytutu w postaci dziecka-lalki.

Po drugie, formuła ogłoszenia zupełnie się nie sprawdza, bo ogłoszenie powinno zachęcać do zakupu/przyjęcia za darmo oferowanego przedmiotu, a to robi coś zupełnie przeciwnego. Byłoby lepiej, gdyby krótkie, niewinnie sformułowane ogłoszenie było tylko wstępem do opowiadania o lalce.

Po trzecie, jaki jest związek pomiędzy śmiercią lalkarza a głosem wydobywającym się z lalki? Jego dusza została w niej uwięziona czy co? Tekst nawet nie próbuje tego wyjaśnić i urywa się, zanim na dobre się zaczyna. A szkoda, bo miałem nadzieję na ciekawe i kreatywne wykorzystanie cokolwiek oklepanego motywu nawiedzonej lalki. Mnie samemu chodzą po głowie dwa pomysły na oparte na nim opowiadania grozy – jedno to taka mroczna wersja “Pinokia”, w której w wyjątkowo realistyczną drewnianą kukłę wstępuje przypadkiem ludzka dusza, w drugim zaś nowy właściciel lalki o morderczych skłonnościach próbuje ją z nich wyleczyć, otaczając ją miłością i szacunkiem.

Swoją drogą, ja bym chętnie takiego porcelanowego chłopczyka przygarnął. Może zaspokoiłbym w ten sposób swój instynkt tacierzyński, który się we mnie od czasu do czasu niespodziewanie odzywa, odkąd stuknęła mi trzydziestka. :-)

Koncepcja mi się podoba ale faktycznie wiele elementów do dopracowania.

To mogłaby być jego stara nauczycielka, a nie babcia.

Koncept na tekścik w formie ogłoszenia może sprawdzić się raz. Kolejny już tylko powiela pomysł, a ten jest, niestety, nie najlepszy i w dodatku niedopracowany.

Witaj.

Miałam kiedyś przyjemność oraz zaszczyt gościć w domu pełnym porcelanowych lalek, gdyż zamieszkująca go pani była zamiłowaną ich kolekcjonerką. To niezwykłe wrażenia. :) Lalki były podzielone nawet na pokoje kolorystyczne, biorąc pod uwagę ich stroje. :) Każda wyjątkowa, każda inna, każda dostojna i elegancka. :)

Tekst wielce przypadł mi do gustu, ponieważ wyobraziłam go sobie jako wstęp do horroru, niekoniecznie nawet filmowego. :)

Od początku zwróciłam uwagę na ważny szczegół: babcia nie mogła mieć dzieci. Czy zatem otrzymanie lalki to zmieniło? A zatem – czy to magiczna lalka? A może lalka to rodzic Autora, bo On także jest lalką? A może babcia któregoś z rodziców Autora adoptowała, zatem nie jest spokrewniona z Autorem? A może to lalkarz, zakochany po uszy w babci, wcielił się w swoją lalkę, aby być zawsze blisko ukochanej? I – czy lalka zgodzi się na sprzedanie jej, niekoniecznie przecież w dobre ręce? Sporo pytań, sporo wyobrażeń. :) Z rozwinięcia tych kwestii może powstać całkiem dobry horror. :)

 

Pozdrawiam. :)

To mogłaby być jego stara nauczycielka, a nie babcia.

Albo zdziwaczała ciotka.

Hej, Anonimie!

 

Wszystko już chyba zostało napisane. Zredagowane ogłoszenie może być początkiem świetnej i strasznej historii, całkiem niedługiej, w formie creepypasty.

 

I tak, to powinna być zdziwaczała ciotka ;)

 

Pozdrawiam!

A tutaj o wiele słabiej. I popieram Krokusa – jako creepypasta może by się sprawdziło, gdyby rozwinąć i dać temu więcej sensu.

Kiedy tylko dostała go w swoje ręce(+,) nie rozstawała się z nim nawet na pięć minut.

Brakuje przecinka.

Poza tym zgadzam się z przedmówcami – ot, tekścik, o którym za kilka minut zapomnę. Pomysł na formę może fajny, ale “fabuła” dość oklepana i czerpie garściami ze wszelakich past i historyjek, którymi straszyłam się ze znajomymi w podstawówce. Brak tu czegoś więcej.

 

PS – Jeżeli zdjęcie nie jest Twoje, wypadałoby podać źródło/ autora.

lalka znaleziona na strychu mojej babci nieboszczki

Wspólne przeżycia… nie zostawię kolegi w potrzebie ;)

 Moja babka, która nie mogła mieć dzieci

Adoptowana, honorowa, stryjeczna, cioteczna, czy narrator sam jest lalką?

 Kiedy tylko dostała go w swoje ręce nie rozstawała się z nim nawet na pięć minut.

Kiedy tylko dostała go w swoje ręce, nie rozstawała się z nim nawet na pięć minut.

Mówiła do niego jak do dziecka, ubierała, karmiła. Większa część rodziny uznała ją za wariatkę. Nie ja. Nie jej wnusiu.

Czyli – wnusio wtedy już istniał i wszedł w wiek rozumu na tyle głęboko, że coś tam pojmował. Dobra. Tylko – o ile babcia załatwiła sobie lalkę dopiero wtedy, a nie wcześniej, i o ile wnusio faktycznie był wnusiem biologicznym, to mogła mieć dzieci. W stosownym do tego czasie. A teraz już nie mogła, co wszystkie nas spotka. Czyli – babcia ma problem ze swoim wiekiem, czy…?

Czułem trochę intuicyjnie jako dziecko, że po prostu była to smutna i samotna kobieta

Trochę to nieporządne, źle się parsuje. Szyk w zdaniu podrzędnym nie tenteges.

 Wszystko zmieniło się

Wszystko się zmieniło.

 chorobliwe słaby

Literówka: chorobliwie. Ale nie wiem, czy to odpowiednie słowo.

 nakryła mnie jak przykładałem ucho do lalki

Nakryła mnie, jak przykładam. Może być “przykładałem”, to nie c.t. i są dwie szkoły, ale ja dałabym czas teraźniejszy.

 srogo przetrzepała mi skórę

"Mi" zbędne, "srogo" archaizujące.

 w listopadzie, 1978 roku

Bez przecinka.

 

Mhm. Czyli lalkarz zamknął samego siebie w lalce, tak? Po co? Mam wrażenie, że za dużo grzybów utopiłeś w tym barszczu… Bo:

 formuła ogłoszenia zupełnie się nie sprawdza, bo ogłoszenie powinno zachęcać do zakupu/przyjęcia za darmo oferowanego przedmiotu, a to robi coś zupełnie przeciwnego

To raz. Dwa, możliwych interpretacji jest tak dużo (patrz – post bruce, ja na to wszystko nie wpadłam), że trudno zdecydować, co o tym wszystkim myśleć. Można się bać złej lalki, szalonej babki, nieumarłego lalkarza, a nawet kombinacji wszystkich powyższych – ale czy można się bać czegoś, co samo nie wie, czym straszy? Bo Twój tekst nie wie, czym straszyć. Jest pełen pomysłów, jak burza mózgu, ale żadnego w sumie nie rozwinąłeś i nie podbudowałeś. I wyszło nijako. Trochę szkoda…

Tarnino, ja po prostu tak mam –nadmiernie wybujała wyobraźnia, ot co. blush

Pozdrawiam. heart

Ale i tak – możliwości jest ho-ho i jeszcze dwie :)

Fantastyka to uwielbia. :)

Pozdrawiam ciepło, Tarnino. :)

Nowa Fantastyka