- Opowiadanie: Odpryskowy - Silence like a cancer grows

Silence like a cancer grows

Wyciągnąłem z otchłani dysku fragment jednego z moich projektów światotwórczych i trochę odświeżyłem. W założeniu funkcjonuje jako fragment sieci notatek, ale powinien być samodzielny na tyle, żeby był zrozumiały.

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

wilk-zimowy

Oceny

Silence like a cancer grows

Kompendium wiedzy o Varthalasie, świat: Alre, sekcja: naturalne manifestacje magiczne (fragm.):

 

Afonia to zjawisko obszarowej, nadnaturalnej ciszy, tłumiącej dźwięki. Natężenie może być różne, od częściowego zmniejszenia głośności występujących dźwięków do absolutnej, niemożliwej do zakłócenia ciszy.

Jest zasadniczo niewykrywalna, dopóki się w nią nie wejdzie. W większości przypadków afonie (typ I) są niegroźne i małe: największe nie przekraczają metra średnicy, najmniejsze są właściwie punktowe. Rzadko są stacjonarne – zazwyczaj przemieszczają się w umiarkowanym, spacerowym tempie.

Istnieją także większe afonie (typ II), o średnicy kilku metrów i one dużo częściej są stacjonarne. Połączenie tych dwóch faktów czyni je groźniejszymi, jako że mogą ułatwić Przedarcie międzypłaszczyznowe, tworząc wyrwę w pokrywającej dane Latarniane Miasto sieci muzyki (patrz: Alre, Pieśń Ulic). Jednakże im większa afonia, tym rzadziej występuje, ale jest przy tym bardziej niebezpieczna – wielkość jest sprzężona z siłą.

Najrzadsze i najgroźniejsze są afonie wielkie (typ III), zwane też arcyafoniami: pole absolutnej ciszy, uniemożliwiające standardowe metody walki przeciwko Zmrocznym (patrz: Alre, najważniejsze zagrożenia) i przywrócenie sieci muzyki. Ten typ afonii się rozrasta, a do tego zawsze towarzyszy mu Przedarcie. Te zazwyczaj są stacjonarne lub ich ognisko porusza się bardzo powoli, znacznie wolniej od tempa rozszerzania się.

Zwyczajne Przedarcia również mogą powodować afonie różnych rozmiarów i intensywności, co skłania niektórych badaczy do zadania pytania: czy to Przedarcie tworzy arcyafonię, czy też arcyafonii zawsze towarzyszy Przedarcie?

 

Możliwe przeciwdziałania

 

Z afoniami można walczyć i można je likwidować. Najprzydatniejsze są tutaj zdolności magiczne związane z dźwiękiem, które są w stanie bezpośrednio wchodzić w interakcję z ogniskiem ciszy, ale zwyczajna muzyka też się nadaje. Otóż im większa afonia, tym bardziej niestabilna, i jeśli uda się ogrodzić ją muzyką i ograniczyć jej rozrost, to wystarczy zaczekać na kolaps.

Problem w tym, że zwyczajna Pieśń Ulic jest tu niewystarczająca: potrzebna jest muzyka dużo bardziej zsynchronizowana. Dlatego przy próbach opanowania afonii zespół muzyków otaczających ją będzie grał daną melodię i jej harmonie równocześnie, co powoduje, że nie bez znaczenia jest zgranie i doświadczenie grupy. Pierwsze próby z tworzeniem zespołów szybkiego reagowania specjalnie w tym celu dają obiecujące rezultaty.

 

Szczególne przypadki

 

Skrajnie rzadką odmianą afonii jest apsityria, nazywana także afonią absolutną. Wykracza poza ramy tradycyjnej klasyfikacji.

Nie da się jej ograniczyć, powstrzymać ani zlikwidować. Nawet kilku współpracujących magów uderzeniowych (patrz: Alre, ludzkie manifestacje magii) nie było w stanie sobie poradzić ze znanymi przypadkami apsityrii.

Najnowszy z nich wydarzył się około dwieście lat temu i pochłonął całe Latarniane Miasto, po czym przestał się rozrastać. Niedługo potem kilku luminescentów (patrz: jw.) zawiązało sojusz i powiodło kilka klanów cieniarzy (patrz: jw.), aby zająć opuszczone miasto. Tak duże siły wypleniły Zmrocznych z miasta, które dzisiaj większości ludności uważa za przeklęte, a nazywane jest Miastem Cieni, Zmrocznym Miastem, Utraconym Miastem etc.

Sami cieniarze, którzy obrali je za swoją główną siedzibę i/lub święte miejsce, nazywają je Cichą Latarnią.

Koniec

Komentarze

Cześć Odpryskowy.

 

No nie wiem, co chciałeś tu przekazać. Całość przypomina bardziej artykuł obrazujący dane zjawisko. Fragment wstępu, który zawiera suche terminy. Oprócz wspomnianych mimochodem, to nie ma tu żadnych postaci i żadnej fabuły, co czyni ten szort niesatysfakcjonującym w moich oczach. I dlaczego tytuł po angielsku?

Interpretacja hasła konkursowego? Nie wiem, gdzie jej tu szukać. :/

Sagitt – dlatego pytałem jury wcześniej, czy przyjmą coś takiego jak, cytuję,

opis jakiegoś aspektu wymyślonego uniwersum rodem z podręcznika RPG albo tekst udający treść wykładu (z historii, teorii magii, biologii cyklu rozmnażania smoków, etc) z wymyślonego świata

Tytuł to fragment tekstu Sound of Silence, od którego pochodzi inspiracja dla opisywanego zjawiska.

 

Tajemnice światów – wyciągnąłem wymyślone zjawisko w wymyślonym świecie; coś jak podręcznik od fizyki, który nosi nazwę “Tajemnice fizyki”, tak i ja opisałem jakąś ciekawostkę dotyczącą funkcjonowania świata fantastycznego.

Słowa jury interpretuję jako wskazania bogactwa możliwości. Natomiast czy opis wymyślonego zjawiska jest artykułem o wymyślonym zjawisku czy tekstem literackim? Absolutnie Ci, autorze, nie zabieram dróg możliwości podejścia do konkursu, po prostu nie rozumiem i jednocześnie zadaję pytania i dzielę się spostrzeżeniami, chcąc poznać Twoją wizję.

Skoro to fragment, to nie powinien mieć tagu opowiadanie. Nie powinien go mieć również dlatego, że opowiadanie jest formą fabularną, a tu nie ma fabuły, tylko kawałek pomysłu światotwórczego, całkiem ciekawy, nie powiem… Szkoda, że do tego pomysłu nie dobudowałeś opowieści, akcji, która by go realizowała, bo sam pomysł w konkursie na opowiadanie to jednak trochę mało.

http://altronapoleone.home.blog

Arcyciekawy pomysł. Natomiast faktycznie nie widać opowieści.

Bardzo chętnie przeczytałabym historię Latarnianego Miasta, lub wojny z afonią.

 

Hiacynta Buket mogłaby na nich zaśpiewać;)

Rzeczywiście, opis jak z jakiegoś erpega :) Anomalia magiczna, do wykorzystania w trakcie sesji, ale jako osobny tekst broni się raczej słabo, bo brak szerszego kontekstu. Ale pomysł na zjawisko ciekawy :)

Known some call is air am

Witaj.

 

Ambush:

Arcyciekawy pomysł. Natomiast faktycznie nie widać opowieści.

Bardzo chętnie przeczytałabym historię Latarnianego Miasta, lub wojny z afonią.

Hiacynta Buket mogłaby na nich zaśpiewać;)

Podpisuję się pod komentarzem Ambush. Zmieniam jedynie końcówkę: Bruce Lee mógłby na nich poćwiczyć. :)

Bardzo podobają mi się terminy/nazwy, jakie stworzyłeś oraz zarys/wstęp, z których może powstać genialne, obszerne opowiadanie, bo tak się zapowiada.

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia. :) 

Pecunia non olet

Jak dla mnie to ciekawy eksperyment literacki, podobnie jak ostatni tekst Tarniny, gdzie zamiast opowiadania dała nam zapis korespondencji z klientem.

Myślę, że od jurorów zależeć będzie, czy to się łapie, czy nie w reguły konkursowe. Gdzieś mi mignęło, że mogą być opisy światów, ich atlasy, czy kompendia wiedzy – wydaje mi się, że i ten tekst wpisuje się w takie rozszerzone kryteria konkursowe.

Choć pewnie – tak jak przedpiścy – wolałbym przeczytać historię – to jednak kreacja jest jak najbardziej ciekawa.

I dodatkowe propsy za tytuł :D

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia w konkursie!

 

entropia nigdy nie maleje

80% samo się nie złapie, więc jestem. Pomysł ciekawy, ale wolałbym, żebyś pokazał go w opowiadaniu. Walka za pomocą muzyki ze Zmrocznymi podczas unikania obszarów afonii brzmi jak pomysł na całkiem ciekawe opowiadanie ;)

Hej!

 

Podejście do tematu bardzo ciekawe! Z przyjemnością usiadłbym do tekstu fabularnego opartego na “Afoniach”. Można by z tego soczysty kawałek fantasy upleść :)

Zgaduję, że moi sąsiedzi modlą się o afonię w bloku, gdy zaczynam grać na ukulele xd

Fajny pomysł i tylko tyle mogę napisać, bo nie mamy do czynienia z opowiadaniem :( Nie ma tutaj żadnej fabuły, a jedynie coś, co w opowiadaniu można byłoby wykorzystać. Chciałbym przeczytać historię, w której korzystasz z tego konceptu.

Pozdro,

Amon

Cześć!

 

Osobiście mam niemałą słabość do tekstów tego rodzaju (już jako małe dziecko czytałem encyklopedie chętniej niż bajki), ale i ja muszę przyznać, że przy najlepszej woli trudno to nazwać opowiadaniem fantastycznym.

Starczy już jednak dręczenia autora – spróbuję coś napisać bardziej pozytywnie. Przypomniałem więc sobie właśnie, że źródła historyczne sugerują możliwość skutecznego zwalczania apsityrii – pod warunkiem znalezienia odpowiednio wykwalifikowanego maga i opracowania adekwatnej aparatury wzmacniającej. Po szczegóły odsyłam do tekstu https://www.waligorski.art.pl/liryka.php?litera=m&nazwa=131.

 

Życzę powodzenia w konkursie i pozdrawiam!

Twój szort niezmiernie kojarzy mi się z SCP i jest to miłe skojarzenie (ludzie, którzy piszą o SCP potrafią być bardzo pomysłowi). Myślę, że jako taki eksperyment tekst się sprawdza i jest ciekawy. Czy przeczytałbym więcej takich szortów? Niekoniecznie, wolę tego typu artykuły jako notatki w książce czy grze komputerowej albo papierowej, jednak pomysł doceniam.

Pozdrawiam

'Cause nothin' lasts forever even cold november rain

Cześć!

 

Niezła fantastyczna wizja, nieco encyklopedyczna. Szkoda, że nie dodałeś do niej jakiejś opowieści, bo świat ma potencjał. Warto by rozwinąć, bo póki co to tylko fantastyczna definicja definicja.

 

Pozdrawiam i powodzenia w konkursie!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

3376 znaków. Szykuj się, Odpryskowy, że dostaniesz wkrótce multum komentarzy od współkonkursowiczów ;D

Osobiście również wolałabym prawdziwe opowiadanie. Bo o ile sam pomysł afonii jest intrygujący, to brak kontekstu, jakiejś większej wiedzy o tym świecie sprawia, że jednak nie mam tu jakiegoś większego efektu łał.

Przyznam też, że nie za bardzo widzę związek z tematem konkursu.

Nie jest opowiadaniem, raczej przypisami "do", np. gry.

W środku objaśnienia, są nawet ciekawe, ale…

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Myślę, ze sporo popsuła… przedmowa. Wyraźnie zasugerowałeś, ze to fragment, a tymczasem ten tekst może być niezależną całością (w sposób niewykluczający bycia fragmentem).

A w zasadzie jest na pograniczu takowego bycia, bo… ostatnia część, “szczególne przypadki”, ten stan narusza. Gdyby ją wykreślić – stałoby się to niezależne. Gdyby zostawić, ale nieco przerobić – także.

Ale wracając do przedmowy – jeśli coś może być taką “osobną całością” – warto to napisać, bo wtedy nie będzie odstraszać, ani niekorzystnie nastawiać, osób, które fragmentami nie są zainteresowane. Z drugiej strony gdyby nie było w tym nic niezależnego – wtedy konieczne by było ustawienie kategorii “fragment”.

A teraz co do samego tekstu.

Powyżej jest wytykanie, ze to nie opowiadanie, że nie ma opowieści.

No ok.

Ale powiedzmy sobie wprost – gdyby do oporu trzymać się wymogów formalnych, to nigdy nie powstałyby różnego rodzaju eksperymenty, które czasem były klapą, a czasem jednak czymś udanym. Przykładowo gry paragrafowe – to przecież też pierwotnie był rodzaj eksperymentu, a nie standardowa opowieść.

A i w różnych zinach i czasopismach co jakiś czas zdarzają się podobne kombinowania, czasem udane, czasem nie, a czasem “zależy dla kogo”. Bestiariusze, listy, dzienniki… Nawet w NF było kiedyś w drukowane w prozie zagranicznej coś, co de facto przypominało wypiski z encyklopedii.

Także przyjęta forma sama w sobie zła nie jest i fajnie, że są ludzie, którzy próbują się z tym bawić, wychodząc gdzieś poza standardowe ramy. A że w konkursie? Jeśli organizatorzy pozwolili…

Daję klika bibliotecznego, ale jednocześnie zastrzegam – jest na pograniczu owego klika właśnie z powodu psucia efektu “przypadkami szczególnymi”. Po prostu jak we wcześniejszych partiach tekstu łatwo sobie dopowiadać tło, widzieć coś jako elementy świata, tak na końcu już nie bardzo. No, szkoda, bo jak mówię – gdyby to dopracować (albo prewencyjnie odłączyć od reszty tekstu), to by było w porządku.

 

"Najnowszy z nich"

-> najnowsza

 

3376 znaków. Szykuj się, Odpryskowy, że dostaniesz wkrótce multum komentarzy od współkonkursowiczów ;D

Oto jestem, bo mi dwóch tekstów brakuje do minimum.

To zaraz będzie brakowało tylko jednego. :D

 

Zgadzam się z wilkiem, że dobrze, że ludzie eksperymentują z formą. W ogóle eksperymenty z formą są bardzo mi bliskie i szczerze to podoba mi się koncepcja napisania opowiadania w całości bez bohaterów, ale właśnie jako opowieść o czymś (tu przypomniało mi się pewne opowiadanie Janusza Korwin-Mikkego opublikowane w czasach zamierzchłych w Fantastyce) – dobrze, że ten tekst się pojawił, bo może stanowić przyczynek do dyskusji o tym, czym jest w ogóle opowiadanie (ktoś wyżej napisał, że woli prawdziwe opowiadania, czyli w domyśle to jest nieprawdziwe).

Niestety, jak dla mnie, zbyt mało w tym tekście historii przedstawionej, zbyt mało konsekwentnego realizowania planu – bo gdyby jakaś historia przez te definicje przebrzmiewała, to byłbym zadowolony – i kolejny zbyt: zbyt wiele rozpoczętych wątków. Piszesz o zjawiskach (interesujące i na tym mogłes się skupić) a potem o miastach, o magach, klanach itp. ale bez odpowiedniego wprowadzenia – a tym bardziej rozwinięcia – są to dla czytelnika puste formułki. Równie dobrze mógłbyś zamiast nich wstawić Gumisie, Wioskę Smerfów i Muminki, a tekst nic a nic by się nie zmienił.

I tu niestety, drogi autorze, poległeś. Wybrałeś formę trudną, wymagającą i kapryśną, która nie zadowoli się półśrodkami, w której na skróty iść nie można i która tylko wtedy będzie błyszczeć, kiedy się ją perfekcyjnie oszlifuje.

Ale za odwagę w podjęciu boju należą ci się słowa uznania – próbuj dalej!

 

A może i ktoś pójdzie za twoim przykładem?

Silva – ach, więc to dlatego tyle komentarzy :D

 

Zbiorowo: tak, zdaję sobie sprawę że nie jest to opowiadaniem i że fabuły w tym nie ma. Dlatego wcześniej o to pytałem organizatorów, zresztą do nich należy ostatnie słowo czy to uznają.

 

wilk-zimowy: najnowszy z przypadków. “Nie byli w stanie sobie poradzić ze znanymi przypadkami (…), najnowszy z nich wydarzył się (…).”

Nie do końca rozumiem, co masz na myśli w związku z fragmentem “przypadki szczególne”. Sądziłem, że dodanie jakiegoś historycznego tła pomoże choć trochę osadzić tekst w świecie (jasne, nieznanym, ale chociaż trochę obniżyć poziom abstrakcyjności tekstu).

 

Ogólnie rzecz biorąc nie do końca jeszcze się orientuję w systemie tagów tutaj; sądziłem, że “fragment” oznacza opublikowanie jakiegoś urywku z dłuższego tekstu. Ten tekst nie jest fragmentem czegoś dłuższego, co napisałem, jest tylko stylizowany na fragment jakiegoś przewodnika/kompendium/encyklopedii.

 

Generalnie dziękuję wszystkim za komentarze. Zabawna sprawa, bo mój pierwszy tekst tutaj był eksperymentem z narracją, a drugi w ogóle nie wpisuje się w definicję opowiadania – a tymczasem tak generalnie to ja wolę pisać zwyczajne fabuły. Może następny tekst już będzie normalny ;)

I, bogom wszelakim dzięki (że będzie normalny). :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Co mogę powiedzieć? To informację o jakimś świecie, może artykuł.

Ładnie, przejrzyście napisane, a same pomysły są świetne, chętnie przeczytałbym coś umieszczonego w tym świecie.

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Nowa Fantastyka