- Opowiadanie: lovr.green - Szkarłatny ogród

Szkarłatny ogród

Krótko. O życiu i śmierci.

Dziękuję z góry tym co poświęcą swój czas i uwagę. Jest to moje pierwsze opowiadanie. Pozdrawiam i miłej lektury :)

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Szkarłatny ogród

Mógłbym przysiąc, że słyszę jak szlocha. Jego ciało drgało w konwulsjach. Łapał kurczowo oddech, a jego gardło wydobyło dźwięk łkania.

Siedział tam. Na brzegu fontanny. Tu gdzie jego cała nadzieja na szczęście w życiu umarła. Pamiętam jakby to było wczoraj. Szarłat powoli pochłaniający tafle wody. Ziemia zbryzgana krwią. Sztywne ciało przyjaciela. Oczy otwarte, pełne strachu i bólu. Obok leżała broń.

Nie mógł uwierzyć wtedy w to co się stało. Cały dwór słyszał jego rozpacz nad martwym przyjacielem. Nie mógł już nic zrobić. Nie mógł cofnąć czasu. Uratować przed takim losem.

Każdego roku przychodzi tu by upamiętnić zmarłego. Siedzi na brzegu fontanny i wspomina. Mówi na głos jakby liczył na rozmowę. Patrzę na jego cierpienie. Jak powoli rzuca się w odmęty szaleństwa. Nie mógł się pogodzić z tą śmiercią. Tego dnia stracił więcej niż przyjaciela, stracił brata.

Obserwowałem przez chwilę krzaki róży za jego plecami. Kwiaty praktycznie już przekwitły, płatki opadały w dół tworząc na ziemi dywan. Jakby świat chciał utworzyć całun nad ziemią spowitą mrokiem śmierci. Piękny widok. Magicznie przyciągający. Ten krajobraz napawa mnie nostalgią i przywołuje wspomnienia z dawnych lat. Moja młodość przeminęła i zostało mi tylko obserwacja świata, który mknie dalej i dalej. Chciałbym go na chwilę zatrzymać by popatrzeć na wszystkich wokoło. Na młodą służkę o rumianych policzkach, na kucharkę, którą nic nie cieszyło, na konia czekającego do drogi. Piękny wierzchowiec zarzucał grzywą na swój grzbiet. Och jakbym ja chciał poczuć wiatr we włosach, młodość w kościach, popędzić ile się da na brzeg rzeki. Oglądać młode damy biorące kąpiel w letni dzień. Mam przed oczami te smukłe, jędrne ciała, mokre włosy przylepione do pleców i śmiech niosący się daleko.

Pamiętam jak kiedyś wziąłem latawiec na pobliskie wzgórze. Biegałem z nim w kółko łapiąc wiatr. Pamiętam te żywe barwy. Błękit, zieleń, biel jaskrawa. Och, jakże piękny mogłem obserwować widok w dole. Dwór majestatyczny jak zwykle, ogrody cudnie kwitnące. Chciałbym znów się tam znaleźć, przebiec choć kawałek. Nazrywać polnych kwiatów. Tarzać się po łące. Zasnąć na słońcu i obudzić się pod wieczór. Znów być młodym, pełnym życia, mężczyzną.

Żałuję, że nigdy nie wyznałem żadnej kobiecie miłości. Byłbym cudownym kochankiem. Całymi dniami patrzyłbym na jej piękne, zgrabne ciało i karmiłbym ją przysmakami. Pilibyśmy wino cały dzień, a wieczorem… ach wieczorem byłaby tylko i wyłącznie w moich ramionach, nawet świat nie mógłby jej tknąć.

Była taka jedna. Młoda dziewczyna z nad strumienia. Miała blond włosy do pasa i uśmiech tak cudny, że topiłem się w nim ilekroć go ujrzałem. Była powodem, dla którego tak często odwiedzałem polanę przy rzece.

Piękne wspomnienia. Chciałbym pocieszyć siedzącego przy fontannie. Chciałbym mu powiedzieć, żeby chwytał życie dopóki młodość trwa. Żeby się nie smucił z powodu jakiegoś durnia, który nie docenił życia. Świat ma przecież jeszcze tyle do zaoferowania. Chciałbym krzyczeć, płakać razem z nim, rozbawić go. Pokazać mu co traci.

Teraz mogę już tylko z żalem patrzeć na uroki życia, których już nigdy nie doświadczę. Mogę tylko patrzeć na cierpienie młodzieńca i nieubłagalnie przemijający czas.

Ja zostanę tu już na zawsze. Nie ruszę się z miejsca. Do końca będę patrzeć na smutek i żal. Tu w tym pięknym ogrodzie, pełnym białych róż. Tu w ogrodzie, gdzie umarłem.

Koniec

Komentarze

Ot, taka sobie scenka, której bohater poniewczasie żałuje tego, co już nigdy nie wróci. Szkoda że zabrakło fantastyki – wynurzenia nieżyjącego, moim zdaniem, to trochę za mało.

Mam nadzieję, Lovr.green, że Twoje przyszłe opowiadania będą ciekawe i fantastyczne. ;)

 

Jego ciało drga­ło w kon­wul­sjach. Łapał kur­czo­wo od­dech, a jego gar­dło wy­do­by­ło dźwięk łka­nia.

Sie­dział tam. Na brze­gu fon­tan­ny. Tu gdzie jego cała… ―> Z gardła może wydobywać się dźwięk, ale to nie gardło go wydobywa.

Lekka zaimkoza.

 

płat­ki opa­da­ły w dół two­rząc na ziemi dywan. ―> Masło maślane – czy coś może opadać w górę?

Wystarczy: …płat­ki opa­da­ły, two­rząc na ziemi dywan.

 

zo­sta­ło mi tylko ob­ser­wa­cja świa­ta… ―> Albo: …zo­sta­ła mi tylko ob­ser­wa­cja świa­ta… Albo: …i zo­sta­ło mi tylko ob­ser­wowanie świa­ta

 

na konia cze­ka­ją­ce­go do drogi. ―> Czeka się na coś, nie do czegoś.

Proponuję: …na konia przygotowanego do drogi. Lub: …na konia cze­ka­ją­ce­go na jeźdźca.

 

Pięk­ny wierz­cho­wiec za­rzu­cał grzy­wą na swój grzbiet. ―> Zbędny zaimek – czy mógł zarzucać grzywę na cudzy grzbiet?

 

Och jak­bym ja chciał po­czuć wiatr we wło­sach… ―> Zbędny zaimek.

 

Młoda dziew­czy­na z nad stru­mie­nia. ―> Młoda dziew­czy­na znad stru­mie­nia.

 

pła­kać razem z nim, roz­ba­wić go. Po­ka­zać mu co traci. ―> Czy wszystkie zaimki są konieczne?

 

Teraz mogę już tylko z żalem pa­trzeć na uroki życia, któ­rych już nigdy nie do­świad­czę. Mogę tylko pa­trzeć na cier­pie­nie mło­dzień­ca i nie­ubła­gal­nie prze­mi­ja­ją­cy czas.

Ja zo­sta­nę tu już na za­wsze. ―> Czy to celowe powtórzenia?

i nieubłaganie przemijający czas.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję regulatorzy, trochę puściłam ten tekst bez przemyślania czy się absolutnie nadaje, chciałam sprawdzić jak działa wstawianie tekstu, dziękuję za wszystkie rady na pewno się się przydadzą :)

AW

 

Hej

 

a jego gardło wydobyło dźwięk łkania.

Ekspertem nie jestem ale to nie brzmi.

 

Szkoda że nie było chociaż słowa o tym jak umarł.

Scenka spoko ale bez puenty żeby nie powiedzieć sensu. (Chyba że sensem jest carpe diem)

Jeśli to pierwsze opowiadanie na portalu radzę zapoznać się z betalistą i tam zamieszczać teksty.

Nie wiem co jeszcze powiedzieć.

Powodzenia.

 

Pozdrawiam

Pisz to co chciałbyś czytać, czytaj to o czym chcesz pisać

Witaj.

Ciekawe, nostalgiczne, bardzo przykre przemyślenia głównego bohatera, który okazuje się zmarłym mężczyzną. 

Pomysł na pewno niebanalny i możliwe, że kiedyś jeszcze zachęci Cię do obszerniejszej kontynuacji lub nawiązywań. 

Życzę powodzenia i pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

To raczej scenka niż opowiadanie, fantastyki też nie widać. Z tekstu leje się nostalgia, dobrze rozgrywasz uczucia, ale realnie nie widzę tu fabuły, jedynie kilka krajobrazów i wspomnień. Myślę, że powinieneś spróbować napisać coś dłuższego albo chociaż w jakiś sposób rozwinąć ten pomysł, aby można było powiedzieć o nim coś więcej. 

Zostaw ten żyrandol.

Scenka o emocjonalnym zabarwieniu, do tego całkiem ciekawie opowiedziana. Opis ładny, plastyczny, choć czasem coś chrzęści w czasie czytania.

Chwytaj linki z przydatnymi informacjami i pisz dalej! :)

Dialogi – mini poradnik Nazgula: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

Dialogi – klasyczny poradnik Mortycjana: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/2112

Podstawowe porady portalowe Selene: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/4550

Coś o betowaniu autorstwa PsychoFisha: Betuj bliźniego swego jak siebie samego

Temat, gdzie można pytać się o problemy językowe:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19850

Temat, gdzie można szukać specjalistów do “riserczu” na wybrany temat:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/17133 

Poradnik łowców komentarzy autorstwa Finkli, czyli co robić, by być komentowanym i przez to zbierać duży większy “feedback”: http://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842676 

Poradnik Issandera, jak dostać się do Biblioteki ;)

https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842782 

Opis funkcjonowania portalu i tutejszych obyczajów autorstwa Drakainy:

https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842842 

Powodzenia!

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Nowa Fantastyka