- Opowiadanie: Nurn134 - Przeklęty instrument

Przeklęty instrument

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Przeklęty instrument

 

 

Od dziecka interesowałem się grą na gitarze. Pamiętam jak przez całe miesiące błagałem swoich rodziców o kupno tego instrumentu. W końcu udało mi się ich przekonać do tego pomysłu. Po zobaczeniu po raz pierwszy mojej nowej zabawki niezmiernie się cieszyłem. Z początku brzdąkałem sobie dla zabawy. Nie zrażał mnie nawet ból w palcach od dociskania strun do gryfu. W końcu jednak przyszła pora by wziąć się w garść i przysiąść do prawdziwej nauki. Akordy, skale a przede wszystkim ćwiczenia na rozruszanie palców. Wszystko to było nudne, ale i bardzo ważne.  

W końcu po wielu latach ćwiczeń osiągnąłem już jakiś stopień umiejętności w grze. Założyłem nawet własną kapelę i z przyjaciółmi świetnie się bawiliśmy tworząc muzykę. Wszystko to jednak skończyło się z dnia na dzień.  

Był to czwartek, jeden z ostatnich dni szkoły. Razem z kumplami siedzieliśmy na jednej z ławek na korytarzu. Rozmawialiśmy o nowych płytach i innych takich. Wtedy właśnie nadszedł jeden ze szkolnych oprychów ze swoją bandą. Od dłuższego czasu już im podpadałem, ale nie spodziewałem się tego co wkrótce miało się wydarzyć.

Najpierw zaczęli zaczepiać nas głupawymi tekstami, potem doszło między nami do bójki. Normalna rzecz, my broniliśmy swoich ideałów i nie zamierzaliśmy się dawać obrażać.  

W trakcie całej tej szamotaniny upadłem na ziemię i jeden z tych drabów całym swoim ciężarem nadepną buciorem na moją lewą dłoń. Uczynił to z taką siłą, że połamał mi wszystkie palce. Co tu dużo gadać, w chwilę potem przybiegli nauczyciele i rozdzielili wszystkich a ja pojechałem do szpitala, gdzie jakoś poskładali moją dłoń. Jednak co z tego, skoro nie odzyskałem w niej pełnej sprawności. Nie mogłem już tak sprawnie operować palcami, przez co droga gitarzysty zamknęła się przede mną. Przyznam szczerze, załamałem się wtedy. Gra znaczyła dla mnie wiele i tak przez jeden wypadek straciłem wszystko.

 

Po roku postanowiłem skończyć z użalaniem się nad sobą i znaleźć sobie jakąś nową pasję. Dużo czasu zacząłem spędzać w Internecie przeglądając wszelkiego rodzaju strony. Znajdowałem z początku różne artykuły traktujące o zjawiskach paranormalnych i innych niepokojących rzeczach. Zacząłem się tym interesować, zaciekawiła mnie tematyka wszelkich anomalii i rzeczy anormalnych. Z biegiem czasu z niewinnych artykułów o UFO trafiłem na o wiele dziwniejsze treści i zdecydowanie mroczniejsze. Nie zniechęciło mnie to jednak tylko jeszcze bardziej pogłębiło ciekawość do rzeczy nadprzyrodzonych.

 

Któregoś dnia natrafiłem na zagadnienie dotyczące opętania. Wsiąknąłem w temat i przez całą noc zgłębiałem temat. Spędziłem kilka nocy na studiowaniu i wszystko o klasycznych opętaniach miałem w małym palcu. Pomyślicie sobie, że jestem wariatem. No cóż, o gustach się nie dyskutuje. Kontynuując. Mimo poznawania coraz nowszych rzeczy dalej czułem głód czegoś naprawdę niezwykłego.  

Gdy tak przeszukiwałem kolejne strony i sprawdzałem nowo zdobyte linki trafiłem za pośrednictwem znajomego na pewne forum. Tematyka prowadzonych tam dyskusji zaintrygowała mnie. Większa część rozmów toczyła się tam bowiem o możliwość zmuszenia przedmiotu do wykonywania naszych poleceń, coś jakby to my rzucił klątwę na przedmiot i mogli nim do woli manipulować. Do tej pory poznałem się z tym zagadnieniem tylko w tym przypadku, gdy ktoś chciał przekląć przedmiot by działać na niekorzyść drugiego człowieka. Zaklinanie rzeczy pod swoją wolę wydało mi się niezwykle interesujące.

Szybko pochłaniałem całe kolumny tekstu i zbierałem coraz to nowsze informacje. Niestety, nie znalazłem nic konkretnego. Dopiero następnego dnia, gdy poświęciłem na tą czynność zdecydowanie więcej czasu odkryłem poboczny wątek, w którym zawierał się tylko jeden wpis. Był nim link, w który bez zastanowienia wszedłem. Przeniosło mnie na stronę pdf, w której znajdowały się skany pewnej książki. Strona tytułowa tej pozycji nie była zawarta w pliku, dlatego nie znam jej nazwy, choć to nie jest takie ważne. Istotnym były przerażające rysunki znajdujące się na kartach. Oprócz nich były również fragmenty tekstu spisane nieznanymi symbolami. Gdzieniegdzie pojawiały się też łacińskie przypisy, zdające się tłumaczyć najistotniejsze fragmenty.  

Całość liczyła prawie trzysta stron, a przeglądanie wszystkiego zajęłoby sporo czasu. Zerknąłem więc na forum, gdzie odnalazłem wspomniany już link. Autor wpisu podawał pod spodem (czego wcześniej nie zauważyłem) jedną liczbę, mianowicie 114. Powróciłem to skanów księgi i zjechałem na podaną stronę. Znajdowała się tam strona w całości wypełniona kolumną tekstu. W dolnym rogu znajdowała się niewielka adnotacja. Żeby ją odczytać musiałem przybliżyć stronę. Okazała się ona być w języku polskim i głosiła:  

 

,,Siódmy wiersz kolumny pomoże ci uzyskać to czego pragniesz’’  

 

Zaintrygowany odnalazłem wspomniany fragment. Zapisany był tak jak większość po łacinie jednak dostrzegłem, że nad nim znajdują się niewielka adnotacja. Po ponownym przybliżeniu mówiła:  

 

,,Wypowiedz sentencję na głos siedem razy myśląc o przedmiocie, który chcesz zakląć.’’  

 

Po chwili zastanowienia już wiedziałem jaki przedmiot wybiorę. Na myśl przyszła mi moja gitara. Pomyślałem, że przecież można ją zakląć w taki sposób, aby pod wpływem mojej woli rozbrzmiewały określone dźwięki. Sposób jakże absurdalny, ale czemu by właściwie nie spróbować, czyż nie? 

Tak więc przygotowałem wszystkie potrzebne materiały i rozpocząłem rytuał. Położyłem moją gitarę na podłodze i usiadłem na klęczkach przed nią. Wcześniej wydrukowałem odpowiednie strony pliku pdf, który znalazłem. Zbliżała się godzina 22:14. Zapaliłem dwie świeczki i wziąłem do ręki kartki. Wymówiłem na głoś zaznaczoną przez autora sentencję siedem razy. Poniżej widniała adnotacja odnośnie posypania wybranego przedmiotu pieprzem więc tak uczyniłem.

Nie zadziało się nic. Chwilę czekałem aż emocje opadną, Byłem bardzo podniecony, ręce mi drgały a serce biło szybciej. Lecz dalej nic się nie zadziało. W końcu emocje zaczęły słabnąć, więc wstałem z podłogi podnosząc gitarę i odkładając ją nam miejsce. Poszedłem zażyć kąpieli, po której zmożony zmęczeniem od razu zasnąłem.

Pamiętam to bardzo dokładnie. O 5.14 obudziła mnie wygrywająca melodia. Zacząłem przewracać się z boku na bok myśląc, że dalej śnię, lecz z gwałtownym wybrzmieniem struny szybko się zerwałem. Popatrzyłem na moją gitarę a jej strony samoczynnie drgały. Szybko wygrzebałem się z pod kołdry i podeszłe zobaczyć co się dziej. Przetarłem oczy, parę razy, nawet się uszczypnąłem, ale nie śniłem. Wszystko to działo się naprawdę. Z lekkim zawahaniem wziąłem swój sprzęt do ręki. Usiadłem na krześle, przejechałem palcami po gryfie i pomyślałem o pewnej melodii, którą zapamiętale ćwiczyłem przez lata nauki. Zabrzmiała ona z nieskazitelną precyzją, przy czym moje palce nawet nie docisnęły strun. Niezwykle się ucieszyłem z tego powodu. Cały dzień spędziłem na tworzeniu coraz bardziej zaawansowanych dźwięków. Po raz pierwszy od dawna bawiłem się tak dobrze jak kiedyś.

 

*** 

Miną tydzień. Jestem załamany psychicznie jak i fizycznie. Nie spałem już od kilku dni. W ogóle nie wychodzę z mojego pokoju, coraz rzadziej też jadam. Rodzice wyjechali tydzień temu a ja nie mogę sobie poradzić z tym czymś. Cały czas słyszę to w mojej głowie. Melodie nie dają mi zasnąć. Strach sparaliżował moje kończyny. Siedzę pod ścianą. Ręce kurczowo zaciskam na kolanach, a gitara cały czas gra, gra mimo tego, że jej nie dotykam. Nie mogę nad nią zapanować, nie mogę zapanować nad tym. Nikt o tym nie wspominał, nie mówił o skutkach ubocznych. Czuję, że moja głowa niedługo eksploduje, ale jeśli nawet to nastąpi dalej będą słyszał te dźwięki. 

 

Koniec

Komentarze

Witaj.

 

Interesujący pomysł, można nawet jeszcze bardziej rozwinąć sprawę tych wygrywań po zaczarowaniu gitary. Zakończenie przerażające na tyle, że czytelnik podświadomie stara się wyobrazić sobie dalszy, mroczny los opętanego chłopaka. Mimowolnie, oczywiście, pojawia się współczucie dla niego po ataku dryblasa. 

Z technicznych:

Założyłem nawet własną kapelę i z przyjaciółmi świetnie się bawiliśmy tworząc własną muzykę. – powtórzenie

nadszedł jeden z szkolnych oprychów z swoją bandą. – 2 literówki (ZE)

nadepną – Ł, bo to rodzaj męski liczby pojedynczej

Wsiąknąłem w temat i przez całą noc zgłębiałem temat. – powtórzenie

gdzie owy link odnalazłem – styl

Położyłem moja gitarę – literówka

wstałem z podłogo podnosząc – też

Szybko wygrzebałem się z pod kołdry i podeszłe zobaczyć co się dziej. – do poprawy całość

Ręce kurczowo zaciskam a kolanach – literówka

I trochę interpunkcji. 

 

Pozdrawiam. 

Pecunia non olet

A jakby tak zakląć długopis, żeby sam pisał obłędne teksty? Autor by tylko spijał śmietankę sławy… a może w głowie pojawiały by się z szybkością błyskawicy miliony sytuacji, osób, przygód do opisania. Totalne szaleństwo. Lepiej nie ryzykować :)

Masz rację, czyste szaleństwo. W sumie mógłby to być dobry punkt wyjścia do historii o człowieku, który przez natłok myśli popadł w obłęd i nie może normalnie funkcjonować, a większą część jego życia zajmuje wymyślanie coraz dziwniejszych i pokręconych opowieści :)

 

Nie widzę tutaj niestety ani horroru, ani dobrze napisanego tekstu, ani też czegokolwiek, co mogłoby mnie jakkolwiek zainteresować. Gość ględzi i ględzi, zaklina gitarę i koniec. Nudy. Wiele przed Tobą ale na otuchę dodam, że pomysł jakiś tam był. A to przecież od tego wszystko się zaczyna. Teraz tylko trza wypracować całą resztę. Powodzenia i pozdrawiam!

Hej

 

świetnie się bawiliśmy tworząc muzykę.

Niby można tworzyć muzykę ale wolałbym komponując/ćwicząc piosenki.

 

coś jakby to my rzucił klątwę na przedmiot i mogli nim do woli manipulować.

“coś takiego jakbym to ja rzucił klątwę”

 

Wcześniej wydrukowałem odpowiednie strony pliku pdf, który znalazłem

Wcześniej mówiłeś że wszystko jest na jednej stronie.

 

114

Ktoś mi kiedyś zwrócił uwagę że numery jak i godziny zapisujemy słownie. *wzrusza ramionami*

 

Zero Horroru i chłopak mało zaradny. Mógł ściągnąć struny z gitary czy ją spalić ale to już mniejsza.

Miałeś też fragment gdzie zwracasz się bezpośrednio do czytelnika. Albo więcej takich fragmentów albo wywal ten jeden. Piszesz również w sposób trudny dla mnie do określenia. bardziej jakbym czytał dziennik/pamiętnik niż opowiadanie?

 

Pozdrawiam 

Pisz to co chciałbyś czytać, czytaj to o czym chcesz pisać

Trochę dziwi mnie pisanie horrorów w formie szorta. Dlaczego?

Potencjalny czytelnik przychodzi i patrzy na długość. Prawie 7600 znaków. To informacja, że tekst w sumie zaraz się skończy. I widziałem już szorty trzymające w napięciu ale działające raczej jak fajerwerek, natomiast horrory utożsamiam z czymś, co trzyma czytelnika w napięciu na dłużej, nawet, jeśli rozkręca się szybko. 

Poza tym narrator opowiada o graniu o gitarze i szkole przez pierwsze, plus minus, 2000 znaków, gdzie napięcie w czytelniku nie wzrasta, a to prawie 1/3 tekstu. Potem zaś ni z gruchy ni z pietruchy zaczyna czytać o zjawiskach paranormalnych. No nie trzyma się to jakiegoś uwarunkowanego ciągu.

Co do reszty, to nie było to specjalnie nic odkrywczego czy zaskakującego niestety.

Pomysł na magię i czary z internetu zupełnie do mnie nie trafił – ani to magia, ani fantastyka, ani horror. Całości złego wrażenia dopełnia bardzo złe wykonanie.

Nurn134, nie odwodzę Cię od pisania, ale byłoby dobrze, gdybyś na jakiś czas zawiesił próby twórcze, a zyskany czas poświęcił na przyswojenie przynajmniej podstawowych zasad rządzących językiem polskim. Sugeruję też, abyś dużo czytał.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Regulatorzy. Rzeczywiście lepiej zrobię sobie przerwę, i przede wszystkim zacznę pracować nad tekstem, ponieważ zauważyłem u siebie to zgubne myślenie ,,dziś napisze, dziś opublikuje". Książek to akurat dużo czytam:)

Istotnie, Nurn134, metoda dziś pomysł, dziś opowiadanie, dziś publikacja, nie może się dobrze przysłużyć twórczości żadnego autora. Mam nadzieję, że Twoja decyzja przyniesie wyłącznie pozytywne skutki. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka