- Opowiadanie: maciekzolnowski - Trzy supernaturalistyczne na głowę spojrzenia

Trzy supernaturalistyczne na głowę spojrzenia

Prima aprilis już za nami, a oto i spóźniony tekst na tę okoliczność.

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Biblioteka:

katia72

Oceny

Trzy supernaturalistyczne na głowę spojrzenia

1.

Wczorajsza w sklepie wizyta. W kolejce sterczenie. Obok tkwi ten wielki, zwalisty gość z ruchliwą głową, którą wywija we wszystkich możliwych kierunkach, manewry czyni niebywałe. A trzęsie się przy tym jak galareta, przewraca oczami i tylko maćka ma nieruchawego, skamieniałego tak jakby. Potem pojawiają się inne jeszcze łby, a wszystkie nieznośnie hiperaktywne. Przeraził mnie ten widok wczorajszy sklepowy. W końcu zrozumiałem, że jednak nie tylko czkawka bywa zaraźliwa. Albo grypa. Ludzie głównie z głów się składają, głowami są, nie samymi, ale jednak głównie. A jak kręcą, jak strasznie kombinują ci, co je mają. A mają prawie wszyscy, choć nie zawsze na karku.

 

2.

Zrobiłem zakupy i udałem się do kolejki. Wtedy właśnie ją ujrzałem. Była osadzona na cielsku, ruszała się we wszystkie strony, a nawet zdawała się kręcić wokół własnej osi. Ten, do którego należała musiał mieć ADHD. Wywijał nie tylko czerepem, bo i kudłami, i ślepiami. Wydawał się cierpieć na głowopląs. Wiem, że nie ma czegoś takiego, ale spokojnie można by wymyślić taką dolegliwość. Stałem, przyglądając się łbom. I nagle zrobiło się ich więcej: najpierw trzy, cztery, potem cała masa. Kłapały paszczami, ruszały ozorami jak mityczne bestie. Jednakże byli to tylko zwykli ludzie, choć wyraźnie nadpobudliwi. Nie mogłem patrzeć. Przestraszony, zwiesiłem łeb.

 

3.

Nie zgadniecie, co mi się dzisiaj przytrafiło. Jak zwykle po pracy wpadłem do Biedronki na małe zakupy. Wyjąłem listę sprawunków – standard – i zacząłem szwendać się to tu, to tam. Wiem, co sobie myślicie. Biorę zawsze to samo, ale lista jest mi bezwzględnie potrzebna. Dziwactwo? Może. A może zwykłe przyzwyczajenie… Potem ulokowałem się w kolejce. I wtedy spostrzegłem tego grubasa z niesamowicie ruchliwą głową, którą wywijał we wszystkie możliwe strony, do przodu, do tyłu, w prawo, lewo oraz wokół własnej osi. Zdawało się, że mu ta głowa lada moment odpadnie, ale nie. Trzymała się dzielnie swojego właściciela, który urósł w mych oczach do rangi jakiegoś RoboCopa albo innego superbohatera. No może nieco przesadziłem z tym kręceniem się wokół własnej osi, ale z mojej perspektywy tak to wyglądało. Mała, ruchliwa głowa z długimi włosami kontrastowała z wcale niemałą posturą jegomościa. Na dodatek ów facet w tempie zawrotnym przewracał małymi, połyskującymi oczkami. I nagle, nie wiadomo skąd ani dlaczego, zaczęli dochodzić do niego jego znajomi, członkowie rodziny, a nawet dalecy sąsiedzi. Wszyscy ci ludzie wywijali głowami jakoś tak nieludzko i strasznie nienaturalnie. Wtenczas zdałem sobie sprawę z istnienia czegoś takiego, jak mowa ciała w wersji cholerycznej. W końcu sam człowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie powinno mnie dziwić ani zastanawiać. A jednak zastanawiało, i to bardzo! Przytłoczony nadmiarem myśli oraz bodźców wzrokowych, zwiesiłem tylko głowę i odwróciłem się na pięcie w kierunku wyjścia.

Koniec

Komentarze

Jak na opowiastkę primaaprilisową, rzecz zdaje mi się nieszczególnie śmieszna, ale za to szalenie absurdalna, a to sprawia, że w ogólnym rozrachunku jestem zadowolona z lektury. ;)

 

i nic, co lu­dzie nie po­win­no mnie dzi­wić… ―> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Pięknie dziękuję. Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że w absurdzie jest, może być całkiem sporo fantastyki. Czytałem kiedyś, gdzieś, nie pamiętam, na którym forum, opowiadanie o ludziach czwartej godziny (czy jakoś tak), które dosłownie wryło mnie w fotel przez ową dziwaczność właśnie. Polecam również nietypową historyjkę “Echo i cień” mego kolegi z opowi.pl (przepraszam, że ośmielam się polecać konkurencyjne forum, ale uważam, że w tym konkretnym wypadku warto):

https://www.opowi.pl/echo-i-cien-a62504/

 

Przyznaję, że opowiadania nie zaliczyłabym do tych humorystycznych – było dla mnie bardziej takim nietypowym spojrzeniem na codzienną i typową rzecz. Fajny koncept, coś o czym w rzeczywistości możnaby pomyśleć, stojąc w kolejce i nie mając nic innego do robienia, niż parzenie na ludzi wokół. Pierwsza część była świetna stylistycznie – rzadko trafiam na tak napisane opowiadania, korzystające z potencjału naszego języka. Zabrakło mi tylko czegoś na końcu. Jakiejś myśli, przebłysku, subtelnego morału o tych głowach, podsumowania tych przemyśleń z postoju w kolejce.

Dziękuję pięknie, Groszku von Zielony! Mnie też najbardziej podoba się część pierwsza. Szczerze! I tu mały, można powiedzieć, ukłon w kierunku “Dzienników” Stachury. Znasz je? W podobnym stylu oraz tonie napisałem swoją odyseję: “Pijak i ja”, którą gorąco polecam (jest gdzieś na forum). 

Witaj.

Odebrałam Twoje opowiadania jako opis gehenny zakupowej każdego z nas, zwłaszcza w obecnych czasach – niby restrykcyjne obostrzenia nakazują dystans, lecz mamy wrażenie, że tłok jest jakby jeszcze większy. :)

I faktycznie tak, jak sam wspomniałeś na początku, od razu miałam domyślne skojarzenie z potworami z mitologii, szczególnie z Hydrą i Meduzą. 

Interesujący pomysł, którego Ci gratuluję i pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Witam i dziękuję! Pewnie znasz film “Wiwarium” z 2019? Jest o życiu samym, o horrorze życia. Jeśli nie, to gorąco Ci polecam. Szukam opowiadań w tym duchu właśnie i na podobny temat, mogą być z naszego forum. Mam fazę na współczechę i dziwadła. Daj, proszę, znać, jeśli znasz takowe. Pozdrawiam również! M :)

 

 

Maćku, nie zaglądam na inne portale literackie i czytam wyłącznie teksty opublikowane tu, na stronie NF. Tym razem zrobiłam wyjątek i cóż mogę powiedzieć – rzeczone opowiadanie przeczytałam bez przykrości, ale nie zrobiło ono na mnie szczególnego wrażenia. Ot, dość absurdalna sytuacja, która jakoś nie trafiła mi do przekonania, choć całkiem możliwe, że nie pojęłam intencji autora. Wykonanie pozostawia nieco do życzenia – zwłaszcza zapis dialogów i myśli.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Twoje rzeczowe i neutralne spojrzenie sprowadziło mnie na brochowską ziemię, i dobrze! Cieszę się jednak, że przeczytałaś. Zawsze to jakaś odskocznia od… normalności oraz codzienności. ;)

No a co sądzisz o “Ludziach Godziny Czwartej”? Na Wery strasznie chwalili, ale pojawiło się również u nas, na Nowej, w blasku fleszy.

Witaj, Maćku, nie znam tego filmu. Dziękuję za polecenie. :)

Z dawniej obejrzanych przypominam mi się “Truman Show”.

Na pewno w ostatnim czasie zachwyciło mnie tu na Forum opowiadanie o szaleńczym człowieku, który zaczął prześladować młodego mężczyznę tylko dlatego, że ten zadzwonił do niego w ramach swej pracy z jakąś ofertą. Sytuacja, jakich mnóstwo codziennie, a doszło w jej wyniku do sytuacji rodem z koszmaru. :)

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Maćku, niezmiernie rzadko zaglądam do archiwum, ale skoro polecasz, postaram się przeczytać Ludzi godziny czwartej. Nie obiecuję jednak, że stanie się to szybko. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jasne, jasne, nie spiesz się, niektóre lektury wymagają czasu i spokoju oraz chłodu nocy za oknem.

Hej, Maćku.

A ja chichotałem nieco podczas lektury :) Niektóre zdania nieźle i zabawnie skonstruowane. Przyjemny absurd. Choć mam podobnie jak jeden z komentujących wyżej. Pierwsze dwa fragmenty super, wnoszą fajny powiew świeżości, zaś ostatni jest już słabszy. Nie wnosi niczego nowego, a rzeczywiście brakuje jakiejś puenty.

Tylko czemu mnie kark rozbolał po czytaniu? :o :P

Pozdrawiam

Dzięki, Re. Jak się tak nad tym dobrze zastanowić i jak się wkoło porozglądać, to okaże się, że świat, który nas otacza jest zupełnie inny od tego “normalnego”, rutynowego, wyuczonego, zapamiętanego, zastanego, wyczytanego z książek, wyjętego żywcem z filmu itd., itp. Pozdrawiam serdecznie!  

Hmmm. Nie rozbawiło ani nie przekonało.

Więcej fantastyki, więcej fabuły… Więcej humoru też nie zaszkodzi…

Babska logika rządzi!

Mam pecha, bo akurat czytasz, Finkla, te moje szorty, które nie są ani najlepsze, ani najzabawniejsze. Poleciłbym Ci z czystym sumieniem “Wijowo” albo “Wijowo: początek koszmaru”, w których to opkach nie brak horroru, a nawet i czarnego humoru. Choć może i tam nie dzieje się zbyt wiele. Dzięki w każdym razie za wizytę oraz pozostawienie komentarza. :)

A mnie się bardzo podobało :) Takie totalnie absurdalne :) A ja dzisiejszej nocy zajmuję sie maszynami po serwisie i głowa też mi się obraca we wszystkie strony, skacze i wiwija… więc wyjątkowo mi Twój tekst podpasował ;) chociaż wclae mi się nie wydaje zabawny… ;-)

Klikam bibliotekę :)

Nowa Fantastyka