- Opowiadanie: Piotr_Tczew - Potęga telewizji

Potęga telewizji

Druga część przygód zielonego trolla, kolejna przygoda z absurdem, której pierwszą część znajdziecie pod tym linkiem:

https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/26584

Miłej lektury :-)

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Potęga telewizji

Świeżo usmażony kotlet to jednak świetna rzecz. Szczególnie gdy nie podjada go coś zielonego, co właśnie wylazło z „Pana Tadeusza”. 

Po kilku dniach od wizyty rzekomego trolla śmiałem się z tego, uważając za objaw nadmiaru alkoholu we krwi. Stanowczo muszę odstawić picie, bo następnym razem zobaczę smoka, albo, nie daj Boże, moją byłą żonę. Postanowiłem wytrwać w tym postanowieniu jak najdłużej, siedziałem więc ze szklanką herbaty w ręce. Popatrzyłem przelotnie na półkę z książkami, ale nic się nie trzęsło, nie stukało, ani nie chrząkało. Dokładniej wolałem nie sprawdzać i włączyłem telewizor. Nie powiem, abym przepadał za oglądaniem, ale coś od pewnego czasu odrzucało mnie od czytania.

Naciskałem guziki pilota, szukając czegoś ciekawego. Wiadomości omijałem od razu, kanały z serialami też. Na sportowym leciał jakiś mecz, wpatrywałem się więc tępo w ekran, myśląc, czy nie dolać do herbaty czegoś mocniejszego. Gdy odwróciłem się, sięgając do barku, na ekranie mignęło coś znajomo zielonego. Szklanka wyleciała mi z ręki, bo na pierwszym planie, zasłaniając mecz, widniała morda tego samego trolla, którego wysłałem do Morii. Patrzył z wyrzutem w oczach, z kącika pyska zwisała mu nitka śliny i jakimś cudem kapała z telewizora na podłogę.

– To znów ty? – zapytałem zszokowany.

– Ja, a kogo się spodziewałeś?

– Lewandowskiego, bo chyba gra Bayern – odpowiedziałem, szukając ręką pilota.

Troll popatrzył chwilę przez ramię na boisko.

– Będzie remis, szkoda czasu – machnął łapą i mecz zmienił się w obraz kontrolny. – Mamy do pogadania.

Wymacałem w końcu pilota i jak wściekły naciskałem przycisk off. Nic się nie działo, więc z okrzykiem rozpaczy wyrwałem wtyczkę ze ściany. Troll nie zniknął.

– Coś misiu słabo rozumujesz, od kiedy odstawiłeś picie – roześmiał się. – Myślisz, że nie poradzę sobie z telewizorem, jeśli udało mi się wyjść z jednej książki i wejść w drugą?

Odłożyłem pilota i zrezygnowany usiadłem z powrotem w fotelu.

– Rozumiem, że masz prawo być wściekły – zacząłem ostrożnie. – Nie powinienem wysyłać cię prosto pod topór krasnoluda.

– Fakt, nie powinieneś – odpowiedział z dziwnym uśmiechem. – Ale ten krasnolud był całkiem spoko.

– Jak to spoko? Przecież czytałem książkę i tam załatwili trolla.

– Załatwili tego drugiego, a nie mnie i wcale nie trafiłem do książki.

W tym momencie ostatecznie zrezygnowałem z próby zostania abstynentem. Nauczony doświadczeniem wyjąłem dwie szklanki, nalałem i zorientowałem się, że zielony siedzi przecież po drugiej stronie ekranu.

– Na co czekasz? Dawaj – oblizał wargi i wysunął łapę z ekranu.

Znów osunąłem się na fotel. Troll wypił, wyrzucił szklankę na podłogę i oparł łapy o dolną krawędź odbiornika.

– Może w końcu opowiesz, jak trafiłeś z „Władcy pierścieni” do mojego tv? – poprosiłem.

– Kiedy wlazłem do tej książki, którą tak uczynnie mi podsunąłeś, to myślałem, że już po mnie. Ciemno, zimno, banda pokrzywionych kurdupli pętających się pod nogami.

– Goblinów – podpowiedziałem.

– Może i goblinów, nieważne – splunął na dywan. – Wyjątkowo niesympatyczne typki. Wściekły się chyba, bo jakaś banda weszła im na teren. Prowadził ich taki dychawiczny staruszek w śmiesznej czapie, więc się chłopaki zwołały i chciały im dokopać.

– A ten drugi troll?

– Z tym drugim to dopiero mnie wpakowałeś. Najpierw zaczął się do mnie przystawiać, a jak mu powiedziałem, co o nim myślę, to podpuścił na mnie tych kurdupli.

– To razem zaatakowaliście drużynę pierścienia?

– Zaraz tam drużynę – prychnął lekceważąco. – Dziadek w śmiesznym kapelutku, włóczęga, obrażone książątko, laluś z łukiem i pięciu niewyrośniętych krasnali, chociaż jeden z siekierką.

– Ale oni przecież wygrali! – wrzasnąłem. – W książce załatwili trolla!

– Już ci misiu mówiłem, że nie wylądowałem w książce.

– Sam widziałem, jak cię wciągnęła.

– Też tak myślałem, ale jak gobliny kazały mnie i temu większemu zająć się drużyną, to zjawił się jakiś gostek z brodą i zaczął się wydzierać.

– Gostek z brodą?

– Tak, darł się stop, stop, kto wpuścił na plan drugiego trolla, a potem miał pretensję, że zepsułem mu ujęcie.

– O kurde, przerzuciło cię na plan filmowy, a ten gostek to reżyser trylogii – byłem w ciężkim szoku. – Co z nim zrobiłeś?

– To co każdy porządny troll, więc nie licz na starą wersję filmu – wyszczerzył się paskudnie. – Teraz jest nowa, ze mną w roli głównej.

Patrząc na jego zakrwawione zęby, wolałem nie zagłębiać się w szczegóły. Nurtowała mnie tylko jeszcze jedna sprawa.

– Dlaczego nadal jesteś w telewizji? – spytałem. – I nie w filmie, tylko na meczu?

– Bo muszę ci się odwdzięczyć za pewne niedogodności – troll uśmiechnął się jeszcze szerzej i pokiwał na mnie pazurem.

Na chwilę zrobiło się ciemno, coś trzasnęło w telewizorze i poczułem, że zaczynam się rozciągać. Ekran pojaśniał i zawirował, a ja jakimś cudem stałem obok trolla na murawie stadionu.

– No to zaczynamy zabawę – zarechotał i nacisnął guzik trzymanego w łapie pilota. – Pokażę ci gorsze rzeczy niż dzieła Tolkiena i Mickiewicza.

Mój wrzask zagłuszył huk nadjeżdżającego pociągu, którego przecież nie powinno tu być.

 

Koniec

Komentarze

Coś czułem że Trol nie będzie zadowolony. Jednak nie popisał się i to na stadion pociąg wpuszczać?

Za coś takiego należy wrzucenie między prawdziwych Polaków, kibiców Narodowców lub oddać na własność Pani Pawłowicz. No może przesadziłem z tym ostatnim ale to był zły człowiek. Fajne należał mu się

 

Cześć, Piotrze!

Czytałam pierwszą część przygód trolla, która już wtedy mi się spodobała. Ta również przypadła mi do gustu! :) A gdyby tak wrzucić go do Sienkiewicza? Byłoby ciekawie. :D Pewnie na pal by go wbili. :P Fajny szorcik! ;)

Pozdrawiam!

Kolejne części dzieła często okazują się gorsze od pierwszej, ale tym razem tak nie jest, więc Potęgę telewizji przeczytałam z zadowoleniem.

Popraw zapis dialogów.

 

– Bę­dzie remis, szko­da czasu – mach­nął łapą i mecz zmie­nił się w obraz kon­tro­l­ny. –> – Bę­dzie remis, szko­da czasu.Mach­nął łapą i mecz zmie­nił się w obraz kon­tro­l­ny.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witaj.

Podobają mi się te opowiadania, mam przyjemność czytać kolejną odsłonę spotkań głównego bohatera z humorzastym Trollem i bawi mnie ona, podobnie jak poprzednia. 

Masz ciekawy pomysł na cykl, który na pewno nie jest nudny. Brawa! 

Zgadzam się z Utrapienicą, w dziełach Sienkiewicza nie poszło by mu już tak łatwo. Wbijanie na pal, przypalanie boczków, wysadzanie wraz z twierdzą, podrzynanie gardła, pożeranie przez lwy, ucieczka przez płonący Rzym, pokąsanie przez jadowite skorpiony… :) Cały wachlarz wymyślnych tortur. ;)

Pozdrawiam i gratuluję raz jeszcze świetnego kontaktu z czytelnikiem oraz pomysłu. :)

Pecunia non olet

Bruce, pojedynek trolla na szable z Wołodyjowskim to byłoby coś! ;)

Bruce, pojedynek trolla na szable z Wołodyjowskim to byłoby coś! ;)

O, tak! Ciekawe, który z nich wygłosiłby słynne:

“Kończ, waść, wstydu oszczędź!”. laugh

Pecunia non olet

 Szczególnie gdy nie podjada go coś zielonego, co właśnie wylazło z „Pana Tadeusza”.

Szczególnie, gdy. Ponadto: whaat? XD

 Po kilku dniach od wizyty rzekomego trolla śmiałem się z tego, uważając za objaw nadmiaru alkoholu we krwi.

Hmm, ale z czego? Bo równie dobrze może chodzić o wizytę trolla, jak o podjadanie kotleta przez to zielone. "Objaw nadmiaru alkoholu we krwi" też jakiś trochę dziwny.

 Stanowczo muszę odstawić picie, bo następnym razem zobaczę smoka, albo, nie daj Boże, moją byłą żonę. Postanowiłem wytrwać w tym postanowieniu jak najdłużej, siedziałem więc ze szklanką herbaty w ręce.

Trochę słabo się to łączy. Bo gdyby nie postanowił wytrwać jak najdłużej, ale na razie trwał? Na przykład?

 Popatrzyłem przelotnie

Ciut mi to nie brzmi.

 coś od pewnego czasu odrzucało mnie od czytania

Hmm.

 myśląc, czy nie dolać do herbaty czegoś mocniejszego

No, nie wiem.

 Gdy odwróciłem się, sięgając do barku

Anglicyzm i szyk: Gdy się odwróciłem, żeby sięgnąć…

zapytałem zszokowany

Może lepiej to zszokowanie pokazać?

 – Lewandowskiego, bo chyba gra Bayern

Ba-dum czing, cięta riposta XD

 Troll popatrzył chwilę przez ramię na boisko.

Przez chwilę patrzył, albo popatrzył. Forma dokonana lepiej się czuje bez określenia czasu.

 mecz zmienił się w obraz

Ontologicznie nieprawdopodobne.

 jak wściekły naciskałem przycisk

Trochę mało to obrazowe.

 Coś misiu słabo rozumujesz

Wołacz wydzielamy: Coś, misiu, słabo rozumujesz.

 Nie powinienem wysyłać cię prosto

Szyk (spróbuj to wymówić): Nie powinienem był cię wysyłać prosto…

 Jak to spoko?

Jak to, spoko? Albo: Jak to "spoko"?

 oparł łapy o dolną krawędź odbiornika

Odbiornika – czy ekranu?

 drużynę pierścienia

Dużymi literami, nazwa własna.

 Już ci misiu mówiłem

Wydziel misia, jak wyżej.

 darł się stop, stop, kto wpuścił na plan drugiego trolla, a potem miał pretensję,

Tu potrzeba cudzysłowu: darł się "stop, stop, kto wpuścił na plan drugiego trolla", a potem miał pretensje.

zepsułem mu ujęcie

Prawie jak łacińska poezja :P

 – O kurde, przerzuciło cię na plan filmowy, a ten gostek to reżyser trylogii – byłem w ciężkim szoku.

Czynność niegębowa, skonsultuj się z poradnikiem formatowania dialogów (didascalium zresztą bym wywaliła, pokazuj, nie objaśniaj): – O kurde, przerzuciło cię na plan filmowy, a ten gostek to reżyser trylogii. – Byłem w ciężkim szoku.

 – To co każdy porządny troll, więc nie licz na starą wersję filmu – wyszczerzył się paskudnie

To, co każdy. I – patrz uwaga wyżej.

 Patrząc na jego zakrwawione zęby, wolałem nie zagłębiać się w szczegóły.

A kiedy indziej by wolał?

 – Bo muszę ci się odwdzięczyć za pewne niedogodności – troll uśmiechnął się jeszcze szerzej i pokiwał na mnie pazurem.

Poradnik formatowania dialogów: https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/

coś trzasnęło w telewizorze

Hmm.

 Ekran pojaśniał i zawirował

Trudno mi to zobaczyć.

No to zaczynamy zabawę

No, to zaczynamy zabawę.

 Pokażę ci gorsze rzeczy niż dzieła Tolkiena

Szyk: Pokażę ci rzeczy gorsze, niż dzieła Tolkiena.

 Mój wrzask zagłuszył huk nadjeżdżającego pociągu

Co zagłuszyło co?

Zabawna scenka, choć cierpi przez brak kontekstu (może później). Ale ogólnie w porządku.

 Zgadzam się z Utrapienicą, w dziełach Sienkiewicza nie poszło by mu już tak łatwo.

Ho, ho, nie doceniacie zdolności trolli XD

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Nie ma co zadzierać z wytworami wyobraźni.

A co do Sienkiewicza to Wołodyjowski może nie dał by rady, ale husaria na pewno tak wink 

Zabawne, mam nadzieję, że przeniknąwszy do naszego świata, troll nie schamieje do reszty…

Fajnie, że zdecydowałeś się kontynuować historię trolla, choć szczerze mówiąc, pierwsza podobała mi się bardziej. 

– O kurde, przerzuciło cię na plan filmowy, a ten gostek to reżyser trylogii

Rozumiem, że nie chciałeś pozostawić wątpliwości, gdzie przeniósł się troll, ale domyśliłam się tego z wcześniejszej wypowiedzi, więc takie bezpośrednie wyjaśnienie wydaje mi się zbędne. 

 

Jakoś też nie zagrał mi ten pociąg na stadionie. Wiem, że miało wyjść absurdalnie, ale chyba za bardzo zbiło mnie to z tropu ;)

Pozdrawiam i czekam na dalsze części!

„Bóg jest Panem aniołów i ludzi, i elfów” – J.R.R. Tolkien

Niezła humoreska, choć nie czytałam jej pierwszej części. Delikatnie brak mi przez to kontekstu, ale nie zmienia to faktu, że tekst jest niezły. Lubię takie krótkie absurdy. Musisz nieco popracować nad warsztatem i poprawnością zapisu, ale ogólnie na plus. :D

Zostaw ten żyrandol.

Nowa Fantastyka