- Opowiadanie: Outta Sewer - Nie mam pociągu do poezji

Nie mam pociągu do poezji

Miałem nie brać udziału, bo ja się nie znam na poezji i nawet nie daję rady przyswoić sobie tych reguł, jakie rządzą poszczególnymi formami, ale co tam, dorzucam takie trzy potworki (jeden po śląsku ;))

Dyżurni:

brak

Biblioteka:

ninedin, drakaina

Oceny

Nie mam pociągu do poezji

Fanfik

 

Raz pewien David, a było go Legion

Zasłużył na miłość, lecz ostro przegiął

Gorliwie szukał

Amala Faroukha

Ale nie tam gdzie trzeba, bo w Interregio

 

Graffiti

 

Thor zstąpił na Midgard, by złożyć autograf

Spotkał chłopca co w ręku miał aerograf

Ten w oczy mu psiknął

A wówczas bóg zniknął

I zmienił się w tor, a Mjolnir w pantograf

 

Wasserwoga

 

Loz jedyn chachor, kaj niesły go nogi

Drogom zadupioł, aż sztopły go szlogi

A że był łajza

Przeloz na glajza

Cug rozmarasił go równo – do wogi

 

 

Koniec

Komentarze

Loz jedyn hahar, kaj niesły go nogi

A nie chachar?

 

No, proszę, a się zarzekałeś, że z poezją Ci nie po drodze. Fajne (©Anet)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Pierunie, jaki poymat;)

Podobały mi się pierwszy i trzeci, bo drugiego nie za bardzo zrozumiałam;)

No dobra, drugiego też nie zrozumiałam, pierwsze z dobrą puentą, za to trzecie… no, proszę ja ciebie, istna poezja! Wincyj, wincyj tego ślązactwa, podoba mi się strasznie w twoim wykonaniu, tak jak opko świąteczne :D

Kto trzeciego nie pochwala

Tego srogie czeka lanie

po tym poznasz też gorola

co wstyd straszny robi mamie!

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Lepiej w Chinach kopać rowy,

Niż nie chwalić śląskiej mowy. 

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Cześć Outta:-) dobrze, że jednak wrzuciłeś swoje limryki, bo czytałam z przyjemnością. Ten po ślasku super!:-) pozdrawiam

Z poezją dalej mi nie po drodze, za to lubię humor i zabawę słowami, stąd te chimeryki ;) a jeden po Śląsku, bo chciałem być jak Werters (nie mylić z Werterem) – original ;) Co do niezrozumiałego drugiego – wszystkie łączą się z pociągami (tory, pantografy, graffiti na wagonach itd) i to chyba dostateczna podpowiedź.

Known some call is air am

Hej. :)

Świetne, język wykwintny i pełen dowcipu, zakończenia pomysłowe. 

Ten po śląsku od razu mi przypomniał fenomenalną wersję słynnego wiersza Fredry pt. “Uwe a Wili”. :D

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

No tak, po ślunsku to nawet weszło.

Ogólnie miła beka – Outta ślunski poeta.

 

Do góry głowa, co by się nie działo, wiedz, że każdą walkę możesz wygrać tu przez K.O - Chada

Yo!

 

@bruce – Ty z Zagłębia jesteś, czyli tak jakby nasza ;) A “Uwe a Wili” to mistrzostwo świata :)

@ND – jak weszło, to dobrze, bo ja w poezję nie umiem, za to na ślonskij godce trocha sie wyznaja i skuli tego po roz drugi na tym forum wzionech sie za naszkryflanie czegoś po mojimu ;)

 

Pozdro :)

Known some call is air am

Ja jeszcze zwracam szmapańsytfa uwagę na podwójnie zabawny sztych: "rozmarasił" laugh

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Zrobić maras – zrobić bajzel, rozwalić na kawałki, rozerwać, zniszczyć.

 

Damn, dopiero się teraz zorientowałem, że to można podciągnąć pod ksywę pewnego użytkownika :D:D Ale nie miałem w głowie jego nicku, kiedy pisałem i poprawiałem.

Known some call is air am

 Ślonsko godka mi się  libi, w te podrygi

czarnych  dziur  nie wpadam, a w ogóle,

tańczą i wiwatują, a gdy  dumam

nad  mazurkiem, przewlekłe.

mimośród odlatuje w siną dal.

 

Trzeci, najfajniejszy! :-) 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

@bruce – Ty z Zagłębia jesteś, czyli tak jakby nasza ;)

 

No, ba, jasne; całe życie: nauka, studia, praca – tylko na Śląsku (Bytom, Katowice, znowu Bytom), bo po sąsiedzku, tylko Brynica przedzielała. :)

Pecunia non olet

To już prawie osobny gatunek – fantastyka kolejowa. Pociąg to najbezpieczniejszy środek transportu, ale i tak nigdy nie wiadomo, na co akurat się trafi. W przedziale zazwyczaj są jacyś towarzysze podróży i tutaj autora ogranicza tylko inwencja. Mogą się zdarzać demoniczne pasażerki, zgromadzenia czcicieli wąskotorówek i kontrolerzy owładnięci przez Złe. Przemieszczanie się pociągu często zdaje się niezależne od wszelkich czynników włącznie z Opatrznością; jeżeli tylko zatrzyma się gdzieś w szczerym polu lub w lesistym wąwozie, jeszcze pół biedy (chociaż mogą tam zamieszkiwać różne stworzenia), gorzej, jeżeli ni stąd, ni zowąd słyszymy komunikat “Następna stacja: Tallinn Główny”. A teraz, jak się okazuje, do listy zagrożeń trzeba jeszcze dopisać dosłowne włączenie w infrastrukturę…

 

Lepiej spotkać ogra w goglach,

niż przemienić się w pantograf.

 

Z limeryków oczywiście najlepszy trzeci – ze względu na udatne wykorzystanie śląszczyzny oraz utrzymanie prawidłowego technicznie (choć nietypowego dla limeryków) metrum (5+6)/(5+6)/5/5/(5+6).

Pozdrawiam,

Ś

:D:D Ale nie miałem w głowie jego nicku, kiedy pisałem i poprawiałem.

Słuchaj, ja też jestem niewinny…

 

XD

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Hej :)

 

@Asylum

Ten Twój biały(?) wiersz to minfuck jest jakiś :D Przypomina mi komunikat, jaki wyświetlał ystem magazynowy w jednej z firm w jakich pracowałem, kiedy czegoś nie było na stanie. A ów komunikat brzmiał dokładnie tak:

Nie istnienie ruchów do przegląd dla i limity należyci

 

Dzięki za wizytę! Pzdr srd ;)

 

@bruce

 

Spoko luz, znam nawet kilku ludzi z Będzina, a do Zagłębia nigdy nic nie miałem, jedynie w żartach się nieszczera niechęć przejawia ;)

 

@Ślimak

 

Dzięki za wizytę. I widzisz, że z poezją mi nie po drodze, a ostatni trzyma rytm – wierz mi na słowo – przypadkowo, zupełnie nieintencjonalnie :) Zaś kolejowe się te pseudolimeryki napisały, bo akurat o Stefanie Grabińskim czytałem przed ich skleceniem, i przypomniał mi się jego zbiór “Demon ruchu” :)

 

@PsychoFish

 

You’re innocent when you dream :)

 

 

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Spoko luz, znam nawet kilku ludzi z Będzina, a do Zagłębia nigdy nic nie miałem, jedynie w żartach się nieszczera niechęć przejawia ;)

laughheart

 

Kwestie: Hanysy – Gorole rozumieją tylko miejscowi. :)

Pecunia non olet

Ślonsko godka, tak się składa,

wcale nie jest ajnfach sprawa.

A co by na ciula nie wyjść,

aż sięgnąłem po dykcjonarz.

Tera jestem chop co gada,

pardon – goda – bez felera.

Sam pan Twardoch, dyby widzioł,

by zabeczło ze wzruszenia.

Przyznam szczerze, kiedy w LO prowadziłam spis powszechny z koleżankami, musiałam mieć czasami tłumaczy-sąsiadów, bo niewiele rozumiałam ze śląskiej gwary. Jest piękna, ale trudna. smiley

Pecunia non olet

Ten Twój biały(?) wiersz to minfuck jest jakiś :D

Ano jest, jak go dzisiaj przeczytałam, pomyślałam podobnie. xd Zadowolę się czytaniem Waszych i przestanę swoje produkować, bo zdaje się, że musiałabym liczyć, a przy słowie i zabawie rachowanie jest dla mnie zuo. 

Zostawiać będę tylko normalne zdania. ;-)

Także, Twój misię!

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Zaczęłam zastanawiać się, jak po śląsku brzmiałby tytuł “Nie mam pociągu do poezji”. 

Pecunia non olet

Przeczytałam. I właściwie tylko tyle mogę powiedzieć ;D. Ale przynajmniej Thora kojarzę XD

Dream big.

Kto nie uzna prostej prawdy, że urocza śląska gwara,

Ten bez windy zjedzie na dół, na chodniczek do sztygara.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@All

 

Dzięki za przeczytanie. Fajnie, że śląska gwara się przyjmuje i nie odpycha :)

Known some call is air am

Nie skumałem do końca. A miałem kiedyś znajomego, który pracował w kopalni gdzieś koło Wrocławia czy Jeleniej Góry. Blisko gór to pewnie na górnym Śląsku, bo na mapie też na górze to było.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Wrocław i Jelenia, Marasie, to nie ten Śląsk ;)

Ale przetłumoczę dla Ciebie:

 

Szedł pewien łobuz, gdzie niosły go nogi

Drogą podążał, aż zatrzymały go szlabany

A że był łajzą

Przeszedł (pod nimi) na tory

Pociąg rozsmarował go równo do wogi*

 

Do wogi – wasserwoga to poziomnica po polsku. Kiedy coś poziomnicą wypoziomujesz, mówisz, że “jest wypoziomowane”, a na śląsku mówimy, że jest “do wogi”, czyli do poziomu, równe.

 

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Dziękuję, Outta za translację. 

Czyli Górny Śląsk nie jest tam gdzie góry i na górze mapy tylko na dole? Bo byłem pewny, że Dolny Śląsk to tam gdzie oni w dole są czyli w kopalniach, no i na dole mapy… Tylko mi nie mów czasem, że gorole to nie mieszkają w Tatrach… 

 

edit. A tak całkiem serio, nie jestem aż takim cymbałem i wiem, który Śląsk jest który ;) Zawsze mnie bawili za to Ślązacy na wakacjach, którzy wysiadali w Szczecinie i szukali morza… No i wiem również, że maras po śląsku znaczy tyle co bałagan, jakiś syf totalny i brudne miejsce.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Wiem, że robiłeś sobie jaja, stąd ta winkująca emotka ;) A co do marasu, to moi dziadkowie w ten sposób określali błoto, brud na podwórzu. I podejrzewam, że takie jest pierwotne znaczenie, bo to ślązacy prawdziwi, starzy, pamiętający czasy, kiedy w okolicy goroli nie było zbyt wielu, ino ślonzoki, takie richtig niy cyganione :)

Known some call is air am

No nie.

Legion klików

torem pędzących ku bibliotece

należy się.

 

Gorole to som szytkie zzo Brynicy. ;)

Pecunia non olet

Cześć ninedin :) Te chimeryki powstały w sumie dzięki Tobie, polecającej “Legion” morteciusowi. Miałem nie brać udziału, ale zainspirowałaś mnie. Dzięki :)

 

@bruce – Terozki to już po łobu stronach Brynicy je pełno goroli ;)

Known some call is air am

@bruce – Terozki to już po łobu stronach Brynicy je pełno goroli ;)

Wim. laugh

Pecunia non olet

Lepiej robić striptiz w tłumie,

Niż wierszyków nie rozumieć.

 

No, a ja właśnie nie do końca kumam. W pierwszym – nie znam bohaterów, a mam wrażenie, że powinnam. W drugim niby wszystko jasne, ale za bardzo abstrakcyjne. No, dlaczego od psiknięcia się zmienił? A w trzecim zabrakło dwóch czy trzech ważnych słów, dopiero komentarz do Marasa wszystko wyklarował. Ale te dwa ostatnie nawet ciekawe.

Babska logika rządzi!

Pierwszy jest, Droga Finklo, dla fanboyów serialu "Legion". Drugi to same pociągowe sprawy, heh. Chodzi o grafitti na pociągach, które czasem przedstawiają jakieś postacie z komiksów, filmów, animacji itd. A Mjolnir w pantograf, bo Thor to bóg piorunów, czyli poniekąd elektryczności. Trzeci jest prosty, jak się zna śląską gwarę :)

Known some call is air am

No, tak podejrzewałam, że to z jakiegoś filmu.

Drugi – niby wszystko jasne (słyszałam coś tam o Thorze, nie tylko od Irki), ale nie widzę związku między psiknięciem a przemianą boga w tory. Ale nie musisz się tym przejmować.

Ślunska godka fajna, sporo rozumiem, ale jednak pozostaje to dla mnie obcy język. Mimo przeczytania setek wiców w dzieciństwie.

Babska logika rządzi!

nie widzę związku między psiknięciem a przemianą boga w tory

Bo w sumie go nie ma :D Tutaj chodzi o chłopaka z aerografem lub sprayem, który na pociągu namalował Thora, psiknął farbą tu i tam i sprowadził boga na Midgard w formie malunku (autografu). A potem to już gra słów Thor – tor i skojarzeń Mjolnir (w Avengersach to z niego Thor generował błyskawice) – pantograf (przyrząd do odbierania energii elektrycznej montowany na dachach np. pociągów elektrycznych).

 

Mimo przeczytania setek wiców w dzieciństwie.

 

Setki wiców Masztalskiego czytałaś?

Known some call is air am

Ja.

No, nie wszystkie były o Masztalskim. Ale to gruba książka była, a druk raczej drobny.

 

Łeee, to Thor był tylko namalowany? Myślałam, że osobiście się pofatygował, a tu go jakiś śmiertelnik załatwił odrobiną farby.

Babska logika rządzi!

No, nie wszystkie były o Masztalskim. Ale to gruba książka była, a druk raczej drobny.

Jak byłem mały znałem wszystkie, teraz sobie nawet jednego przypomnieć nie potrafię :)

Known some call is air am

Masztalski tuż po pogrzebie teściowej wraca z żoną do domu. Na piechotę. Tuż obok Masztalskiego spada na ziemię dachówka z domu. Masztalski:

– A mamusia już w niebie…

Babska logika rządzi!

 

http://altronapoleone.home.blog

Gryfny tyn cug, drakaino :)

Known some call is air am

Nowa Fantastyka