- Opowiadanie: bruce - Szybsze rumaki

Szybsze rumaki

W historii nie powinno się “gdybać”. “Co by było, gdyby” – to słowa wręcz zakazane w owej nauce, zwanej “nauczycielką życia”. A jednak dziś chciałabym zatrzymać się dłużej przy pewnym mało znanym zdarzeniu i... zastanowić, “co by było, gdyby?”. :) Zapraszam do lektury, proszę o wyrozumiałość i pozdrawiam. :)

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Szybsze rumaki

Wiek XVIII to dzieje burzliwe nie tylko dla splądrowanej w poprzednim stuleciu przez licznych najeźdźców szlacheckiej Rzeczypospolitej, ale i dla całej Europy.

Właśnie wówczas w majątku dumnego magnata litewskiego, Józefa Sosnowskiego, rozgrywał się prawdziwy dramat. Jednym z jego uczestników był nie kto inny, jak przywódca najsłynniejszego polskiego powstania schyłku Rzeczypospolitej szlacheckiej, Tadeusz Kościuszko. Tu rozkwitła jego wielka miłość, która przetrwać miała kolejne dziesięciolecia. Obiektem westchnień kochliwego młodzieńca stała się szlachcianka, Ludwika Sosnowska.

– Kochany, chciałabym, aby ślad po naszej miłości pozostał tu na zawsze – powiedziała kiedyś dziewczyna, siedząc na parkowej ławce i zerkając w oczy klęczącego przy niej Kościuszki.

Młody oficer, będący również jej prywatnym nauczycielem, wpadł na niecodzienny pomysł.

– Spójrz, luba – rzekł czule do Ludwiki. – Posadzimy w ogrodzie twego ojca dwa drzewa, tulące się gałęziami i koronami. Będą dowodem naszej wiecznej miłości, która przetrwa wszystko. 

To powiedziawszy, podał Ludwice sadzonkę sosny, sam zaś posadził obok dąb.

Szczęśliwi i zakochani do szaleństwa, spoglądali na młode pędy drzew, przekonani, że dane im będzie oglądać je codziennie.

Oczywiście młodzieniec zdawał sobie sprawę, że jako ubogi nauczyciel i projektant ogrodów, zatrudniony jedynie z łaski i współczucia przez surowego ojca dziewczyny, nie powinien nawet marzyć o szansie poślubienia swej uczennicy, przeuroczej Ludwiki Sosnowskiej, jednakże miał nadzieję na odmianę okrutnego losu. Jego wcześniej zdobyte, staranne wojskowe wykształcenie wobec braku majątku rodzinnego nie miało jakiegokolwiek znaczenia, przynajmniej dla magnata.

Tylko znajomość języka francuskiego umożliwiła mu łaskawsze traktowanie przez Sosnowskiego i nadal odbywane codzienne lekcje z ukochaną, odwzajemniającą miłość. Król Stanisław August Poniatowski popierał chętnie absolwentów sławnego Korpusu Kadetów, jednakże nieoczekiwanie tym razem odmówił poręczenia za pozbawionego wsparcia finansowego Kościuszkę. 

W dodatku Józef miał całkiem inne plany wobec swojej córki. Magnat był nałogowym wręcz graczem, ryzykując zazwyczaj wiele, lecz nie miał szczęścia w kartach, zatem sporo tracił, zastawiając części rodowego majątku, pieniądze, nawet służbę. Podobnie stało się i tym razem, lecz stawka była dużo wyższa. Przegrana podczas gry karcianej zmusiła go do ofiarowania ręki Ludwiki. Takie poczynania nie mieściły się w głowie zakochanego oficera, sama zainteresowana też nie przystawała na taką przyszłość. Niespełna trzydziestoletni Tadeusz zdecydował, że poprosi chlebodawcę o zgodę na jego ożenek z Ludwiką, lecz spotkała go wielka ujma na honorze, gdyż Sosnowski publicznie odrzekł z szyderstwem: „synogarlice nie dla wróbla, a córki magnackie nie dla drobnych szlachetków…”.

Rozgorączkowany oficer zdecydował jednak, że będzie walczył o swe uczucie, nawet jeśli będzie to niezgodne z wolą nieugiętego magnata.

Porwanie! Tak, tylko ta metoda wydała mu się w obecnej sytuacji właściwą. Ukochana była już obiecana innemu, znacznie bogatszemu i bardziej wpływowemu niźli on sam. Musiał zatem działać szybko.

– Tadeuszu, czy to w ogóle możliwe? – pytała z niepokojem szlachcianka, kiedy opowiedział jej o swym zamyśle.

– Miłujesz mnie? 

– Jak nikogo nigdy wcześniej! 

– Zatem wierzyć musimy, droga Ludwiko, że wszystko możliwym będzie! 

– Lecz ucieczka… Nocą… Z tobą? – dopytywała nadal z przestrachem. – Czy zdołamy zbiec ojcu? Wszak ma on liczną służbę, będzie nas ścigał…

– W Bogu nadzieja! – Kościuszko ucałował ukochaną i zaczął szczegółowiej wyjaśniać swój plan, następnie pożegnał ją czule i wyszedł.

Wieczorem starał się nieco wypocząć, ale nie mógł spać spokojnie.

– Musisz zabrać Ludwikę! To twoja jedyna nadzieja! – powiedział do niego we śnie tajemniczy młodzian. Ambitny oficer ujrzał w wyśnionym koszmarze pościg, kierowany przez rozzłoszczonego hetmana. Sosnowski dopadł oboje kochanków, zrzucił Tadeusza z konia i nakazał służbie obić go dotkliwie, nie zważając na płacz i prośby swej córki, wydanej wkrótce za mąż za rywala w grze karcianej, księcia Józefa Lubomirskiego. Obudzony, z przerażeniem po tak straszliwym śnie, pospieszył czym prędzej, by ratować ukochaną.

Młodzi ustalili, że Tadeusz przybędzie pod pałac Sosnowskiego z końmi tuż po zapadnięciu zmroku. Nocą dostał się przez okno do sypialni dziewczyny, po czym oboje opuścili dom surowego magnata. Jechali błyskawicznie. W oddali słyszeli pogoń, jednakże szybka jazda i brak postojów umożliwiły młodym znaczne oddalenie się od pałacu. Umówieni pomocnicy czekali już z karetą, którą zakochani dotarli szczęśliwie aż do granicy. 

– Jesteśmy uratowani! – zawołała z radością Ludwika, siadając w powozie. – Będziemy razem, kochany mój…

Młodzieniec ucałował usta dziewczyny z nieopisaną ulgą.

Rącze rumaki oraz odwaga obojga zadecydowały o tym, że Tadeusz i jego ukochana uszli cało przed pościgiem oszalałego z wściekłości ojca Ludwiki. Starał się on wielokrotnie odszukać zaginioną, musiał wszak honorowo wyjść z umowy, zawartej z karcianym graczem, lecz przez czas jakiś zbiegli kochankowie nie ujawniali światu prawdy. Sosnowski szalał z wściekłości. Obiecany podczas karcianej gry ożenek córki musiał zostać spełniony przez siostrę ukochanej Kościuszki, Katarzynę Sosnowską.

Ślub Tadeusza z Ludwiką odbył się w Dreźnie w całkowitej tajemnicy. Dopiero po dwóch latach pani Kościuszko, już wówczas żona i matka dwójki uroczych dzieci, zdecydowała się na wysłanie listu pożegnalnego do swego ojca. Owszem, rozsierdzony wojewoda wyklął ją i wydziedziczył, ale dla małżonków nie miało to zbyt dużego znaczenia.

Kościuszko, jak przystało na wojskowego, śledził w tym czasie uważnie losy rewolucyjnej Francji, jak również toczącą się za oceanem walkę o niepodległość kolonii brytyjskich w Ameryce. Kiedyś nosił się z zamiarem podjęcia wyprawy na tamte tereny, aby wspomóc walczących, lecz obecnie obowiązki męża i ojca zaprzątnęły całą jego uwagę. Dowiadywał się zatem od dawnych przyjaciół, że wielu jakobinów francuskich wchłonęła rewolucja, zataczająca coraz szersze kręgi okrutnej machiny zabijania.

Nowe rządy i nowi przywódcy ginęli tak samo szybko i okrutnie, jak ich wrogowie. Rewolucja francuska, trwająca wiele lat, wprowadziła szereg zmian, ostatecznie obaliła monarchię, posyłając pod ostrze gilotyny niepopularnego władcę, który wcześniej, o ironio losu! sam unowocześnił działanie tego urządzenia. Wprowadzając republikę, Francuzi wspierali nowych, młodych, ambitnych wodzów, wśród których coraz popularniejszym stawał się urodzony na Korsyce niejaki Napoleon Bonaparte.

I znowu pewnej nocy Kościuszko ujrzał we śnie młodzieńca, wyglądającego tak, jak on, lecz poważniejszego i bardziej strapionego. Powiedział mu, aby nie podejmował współpracy z francuskimi rewolucjonistami, gdyż wielu z nich składać będzie jedynie czcze obietnice, nigdy nie zamierzając poprzeć oficjalnie starań emigrantów o wyzwolenie polskich ziem spod władzy zaborców, zaś jeden z zaufanych doradców, francuski współpracownik Charles François Dumouriez zdradzi i przekaże rozbiorcom plany powstańcze Polaków. Na szczęście i tego udało się Kościuszce uniknąć.

Młody oficer otrzymywał również wieści zza oceanu, gdzie kolonizatorzy przegrali zaciekłą wojnę z Anglią, nie mając dostatecznej przewagi wojskowej, szczególnie jeśli chodzi o fortyfikacje obronne. Za oceanem walka kolonii brytyjskich w Ameryce zakończyła się ich druzgocącą klęską, gdyż wsparcie sojuszników z ogarniętej wojnami i rewolucyjnymi burzami Europy stało się zbyt słabe. Wzmocniona pokonaniem kolonii za oceanem Anglia, rozgromiła Bonapartego już w ciągu kilku zaledwie tygodni.

A w bolesnych snach widział siebie, jak po wyjeździe za ocean, zdruzgotany niepowodzeniem miłosnym i obelżywymi pogróżkami zacietrzewionego hetmana, wspomagał brytyjskie kolonie, budując znakomite fortyfikacje obronne. Wojna przeciw Anglii przyniosła jej sromotną klęskę i wyzwoliła tereny w Ameryce, nazwane później Stanami Zjednoczonymi. Tamten Kościuszko wracał do Europy okryty wprawdzie sławą bohatera, lecz ze złamanym sercem.

Tymczasem Rzeczpospolita, chyląca się ku upadkowi już od wielu dziesięcioleci, poległa szybciej niźli przypuszczano. Drugi rozbiór był ostatnim.

Tadeusz przeżył mocno ten cios, zarzucając sobie czasami, że nie pozostał w kraju gdy ten być może najbardziej go potrzebował. Równocześnie jednak wierzył w rychłe odrodzenie ojczyzny, choćby nawet pod berłem nowego władcy Francji, Napoleona, gdyż król polski, który zawiódł go nawet podczas porwania Ludwiki, nie sprostał powierzonemu zadaniu i wkrótce trafił na dwór carski jako poplecznik carycy.

I w tym czasie nawiedzał go w snach Kościuszko-bohater, który wspierał mężnie obrońców Konstytucji Trzeciego Maja, dowodząc podczas wojny 1792 r. polską armią. Za walkę o wolność i ideały, władze rewolucyjnej Francji nadały mu nawet w 1792 roku zaszczytny tytuł Obywatela Francji. Po dwóch latach, w 1794 roku został Naczelnikiem Postania, przewodząc mu, wprowadzając szereg reform politycznych i społecznych, lecz po druzgocącej klęsce tego zrywu niepodległościowego, trafił do carskiej niewoli, umierając ostatecznie na obczyźnie w Szwajcarii.  

– Ukochaną Rzeczpospolitą czekają aż trzy rozbiory! – wołał do niego w owych przerażających snach drugi Kościuszko, prezentując mu tragiczne losy ojczyzny, etapy walk Napoleona z koalicjami antyfrancuskimi, tworzenie Legionów Polskich generała Dąbrowskiego, które potem zmuszano do tłumienia murzyńskich powstań, wreszcie powstanie Księstwa Warszawskiego i jego przegraną w krwawej wojnie z trzema zaborcami.

Nasz bohater budził się po tych koszmarach przerażony i wstrząśnięty tym, co zajść mogło, gdyby jego ucieczkę z Ludwiką udaremnił pościg mściwego ojca dziewczyny.

Symbol ich miłości, zasadzone w ogrodzie dąb i sosna, splotły się w uścisku, trwając tak przez wiele wieków i przypominając o żarliwym uczuciu.

Historia żarliwej i szczęśliwie sfinalizowanej dla obydwojga miłości Tadeusza Kościuszki oraz Ludwiki Sosnowskiej, zapisana na kartach historii, jak widać miała wpływ na losy wielu państw. A wszystko dzięki nadzwyczajnym umiejętnościom szybszych koni młodego oficera i zakochanej w nim do szaleństwa uroczej szlachcianki.

 

 

 

 

Zamieszczone materiały ilustracyjne pochodzą z Wikipedii:

Portret Ludwiki Sosnowskiej z 1792 autorstwa Józefa Marii Grassiego, 

Portret Tadeusza Kościuszki ze źródeł muzealnych.

 

 

Koniec

Komentarze

To opowiadanie wydaje mi się słabsze niż inne. 

Ciekawa historia ale sposób opowiedzenia nie daje szans na rozsmakowanie się w niej.

 

 

Znalazłam jeden błąd:

Przegrana w karty i ofiarowanie z tego powodu ręki córki nie mieściło mu się w głowie, dlatego też odrzucone przez chlebodawcę oświadczyny wzburzyły niespełna trzydziestoletnim mężczyzną.

 

wzburzyły mężczyznę

 

 

Poza tym nie wiadomo dlaczego kim był poseł, określenie znajomi jest trochę zbyt nowoczesne, a Kościuszko raz jest ubogim nauczycielem, potem znów wojskowym.

 

Pozdrawiam

A

Witaj, Ambush, dziękuję bardzo za komentarz, zaraz poprawię usterkę i dopiszę wyjaśnienia. 

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Zdarzało mi się już czytać różne opowiadania z rodzaju, jak je nazywasz: „Co by było, gdyby…”, ale tutaj, wybacz Bruce, nic się kupy nie trzyma i nie widzę tu nawet namiastki historii alternatywnej.

Myślę, że opisałaś wszystko zbyt skrótowo, wręcz po łebkach, a jednocześnie zbyt wiele zostało w Twojej głowie. To mógłby być pomysł na porządne opowiadanie, ale w króciutkim szorcie zupełnie się nie sprawdził.

 

Prze­gra­na w karty i ofia­ro­wa­nie z tego po­wo­du ręki córki nie mie­ści­ło mu się w gło­wie… ―> Czy dobrze rozumiem, że córka miała stanowić spłatę długu karcianego?

 

dla­te­go też od­rzu­co­ne przez chle­bo­daw­cę oświad­czy­ny… ―> Zdaje mi się, że mężczyzna oświadcza się kobiecie, nie jej ojcu, a swojemu chlebodawcy.

 

…wzbu­rzy­ły nie­speł­na trzy­dzie­sto­let­nim męż­czy­zną. ―> …wzbu­rzy­ły nie­speł­na trzy­dzie­sto­let­niego męż­czy­znę.

 

Zwłasz­cza, że do­dat­ko­wo poseł ha­nieb­nie go ob­ra­ził. ―> Jaki poseł i czym go obraził?

 

Tak, tylko ta me­to­da wy­da­ła mu się wła­ści­wą. ―> Tak, tylko ta me­to­da wy­da­ła mu się wła­ści­wa.

 

W od­da­li sły­sze­li pogoń, któ­rej prze­wo­dził sam oj­ciec Lu­dwi­ki, Józef, jed­nak­że licz­nie za­sta­wia­ne za sobą po dro­dze pu­łap­ki umoż­li­wi­ły mło­dym znacz­ne od­da­le­nie się od pa­ła­cu. ―> Skąd wiedzieli, kto przewodzi pogoni? Słyszeli pogoń, ale mieli czas na zastawianie licznych pułapek?

 

Rącze ru­ma­ki, się­ga­ją­ce ko­py­ta­mi nie­mal­że nieba… ―> Czy to element fantastyczny? Bo jakoś nie potrafię imaginować sobie rzeczonych rumaków.

 

Ta­de­usz, jak przy­sta­ło na woj­sko­we­go… ―> Kiedy ubogi nauczyciel i projektant ogrodów stał się wojskowym?

 

gdyż król pol­ski, który za­wiódł go nawet pod­czas po­rwa­nia Lu­dwi­ki… ―> Dlaczego król miałby wspierać w rapcie ubogiego nauczyciela, projektanta ogrodów?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witaj, Regulatorzy, dziękuję Ci serdecznie, że jeszcze znalazłaś czas w ferworze tak gorącego okresu przedświątecznego. heart

Rozumiem, tak, istotnie zbyt skrótowo potraktowałam opis największej miłości bohatera mojej pracy magisterskiej, Tadeusza Kościuszki.

Zdawało mi się, że tekst krótki przybliży w łatwiej przyswajalny sposób opis tej znajomości, ale nie miałam racji.

Niektóre wymienione błędy już wcześniej poprawiłam po komentarzu Ambush, inne zaraz poprawię, zaś co do spłaty długu karcianego – rzeczywiście tak właśnie miało być, ojciec dziewczyny obiecał jej rękę po przegranej. 

 

Pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze dziękuję. :)

Pecunia non olet

…że jeszcze znalazłaś czas w ferworze tak gorącego okresu przedświątecznego.

Bruce, czasu nie muszę znajdować, bo jako emerytka z ponaddziesięcioletnim stażem, mam go pod dostatkiem. ;)

Darowałam sobie także święta i całą tę poprzedzającą je gorączkę, więc nikt i nic mnie nie goni, nie popędza i niczego nie nakazuje. Całkowity luzik. ;)

 

…zbyt skrótowo potraktowałam opis największej miłości bohatera mojej pracy magisterskiej, Tadeusza Kościuszki.

A co do Szybszych rumaków – cóż, jeśli, jak rozumiem, w tak niewielkiej liczbie znaków zmieściłaś swoją prace magisterską, to chyba pojmuję, dlaczego opowiadanie jest niezbyt czytelne. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

 

Cieszę się, Droga Regulatorzy, że nie zajęłam Ci zbytnio czasu, przepraszam w każdym bądź razie.heart

 

A co do Szybszych rumaków – cóż, jeśli, jak rozumiem, w tak niewielkiej liczbie znaków zmieściłaś swoją prace magisterską, to chyba pojmuję, dlaczego opowiadanie jest niezbyt czytelne. ;)

 

laugh

Powiem Ci, nawet nad tym się dłużej nie zastanawiałam, pisząc tekst, bo jakoś tak zawsze dzieje tej miłości mocno mnie ciekawiły, a teraz przypomniałaś mi minę pani z rektoratu UŚ, kiedy podałam jej moje … dwa OGROMNE tomy pracy magisterskiej, bo kartek było tak dużo, że introligator nie zdołał spiąć ich w jedno. laugh Niestety, miałam temat o postaci Kościuszki na łamach prasy w stulecie Insurekcji 1794, zatem pisałam naprawdę sporo i długo… blush

 

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Praca magisterska w dwóch tomach chyba nie jest zjawiskiem zbyt częstym. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Praca magisterska w dwóch tomach chyba nie jest zjawiskiem zbyt częstym. ;)

To prawda. :) Tłumaczy mnie nie tyle moja gadatliwość blush, ile – tematyka opierająca się na prasie XIX wieku, przebogatej jeśli chodzi o tytuły. ;)

Pokusiłam się z sentymentu o odnalezienie i sfotografowanie. :)

Pecunia non olet

Skoro było skąd czerpać materiały do pracy, czerpałaś, jak widzę, pełnymi garściami. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Stare czasy. :); Pamiętam, trzeba było na mikrofilmach oglądać dawną prasę w czytelni biblioteki uniwersyteckiej, wyłączać co 5 minut urządzenia do takiego odczytu, aby się nie przegrzały. :) Kiedy latem podczas wakacji pisałam pracę wraz z koleżanką, po wielu godzinach ślęczenia nad mikrofilmami, światło słoneczne raziło strasznie. :)

Ech, wspomnienia… heartsmiley

Dziękuję. :)

Pecunia non olet

Bardzo proszę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

heartsmiley

Pecunia non olet

Hmmm. Tekst nie przekonał.

Raz, że absolutnie nie znam oryginalnego życia prywatnego Kościuszki, więc trudno mi orzec, co się zmieniło.

Dwa, że tekst to raczej streszczenie niż opowiadanie. Szybciutko wyliczasz, co się stało, i gnasz dalej. A literatura lubi trochę opisu, jakąś scenkę, rozmowę dwojga kochanków, trzeszczące koło karocy, które jednak wytrzymało desperacką podróż…

I nie rozumiem, dlaczego we Francji też się historia mocno pozmieniała.

Aha, jeszcze nie leży mi wymienianie, czego nie było. Jeśli w dzieciństwie w któryś wtorek nie poszłaś na dwór i nie skręciłaś kostki podczas zabawy, to po latach nie będziesz wspominać, że “tego wtorku nie skręciłam nogi”. Zdarzenie nie zaistniało, nikt się o nim nie dowiedział. A tu w tekście insurekcja, kampanie napoleońskie…

Babska logika rządzi!

Witaj, @Finkla, dziękuję za komentarz oraz uwagi, postaram się nad nimi pochylić.

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Też za bardzo nie znam biografii Kościuszki. Rozumiem, że romans z Ludwiką jest faktem, tyle że w rzeczywistości młodym się nie udało. Fajnie dowiedzieć się czegoś nowego. Myślę jednak, że nie ma ludzi niezastąpionych i skupienie się Kościuszki na kobiecie nie miałoby aż takich konsekwencji.

Poza tym trochę ten szorcik mało literacki. Literatura lubi obrazy i choć czasem sama buntuję się przeciwko zasadzie show, don’t tell, to tutaj mam wrażenie, że zdecydowanie za mało pokazujesz, a za dużo opisujesz. Właściwie nie ma rozmów kochanków, nie widzę ich uciekających, nie ma pokazanej złości magnata. Jest suchy opis. A szkoda, bo historia ciekawa i dałoby się z niej wiele wycisnąć.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Cześć, @Irka_Luz, dzięki za porady, postaram się nieco więcej rozwinąć.

Pozdrawiam. ;)

Pecunia non olet

Fajnie czasem pobawić się w alternatywną historię, a historia nieszczęśliwej (tu szczęśliwej) miłości Kościuszki nie jest dla mnie nowa. Nie wszystkie zmiany wywołane małżeństwem bohatera zostały jednak przekonująco przedstawione. M.in. odniosłem wrażenie, że w tej wersji historii rewolucja francuska miała miejsce przed amerykańską wojną o niepodległość i nie bardzo rozumiem jaka w tym rola Tadeusza :).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Witaj, Nevaz, dziękuję za odwiedziny, już dopiszę wyjaśnienie, dziękuję za radę. 

Pozdrawiam. ;)

Pecunia non olet

Cześć,

 

interesująca historia alternatywna;) Ciekawe czy Kościuszko byłby szczęśliwszy żyjąc ze swoją ukochaną? ;)

 

Wydaje mi się, że lepiej byłoby informacje z epilogu spróbować wpleść w główną fabułę, uniknęłabyś takiego objaśniania na końcu i wracania do poprzednich wątków przez czytelnika (przechodzenia historii na nowo). To raczej uwaga na przyszłość ;)

Wplecenie takich wyjaśnień do głównej historii to nie lada sztuka, można to osiągnąć, np. przez komentarz obserwatora, świadka jakiegoś zdarzenia (np. ucieczki Kościuszki z ukochaną), artykuł w gazecie (związany np. z wydarzeniami w Stanach czy z rozbiorami Polski).

 

Trochę jeszcze drobiazgów, które sobie wypisałem:

W dodatku Józef miał całkiem inne plany wobec swojej córki. Przegrana w karty i ofiarowanie z tego powodu ręki Ludwiki, nie mieściły się w głowie zakochanego oficera, sama zainteresowana też nie przystawała na taką przyszłość.

Dla mnie to niezrozumiałe. Z tych zdań nie wynika, że ojciec przegrał w karty rękę córki – tylko, że Kościuszce się to w głowie nie mieści, a córka się na taką przyszłość nie zgadza ;) Brakuje mi tej informacji – czy faktycznie przegrał w karty.

Dodatkowo, przegrana w karty raczej nie była planem magnata, pewnie mu po prostu karta nie szła :P

 

Rewolucja francuska, trwająca wiele lat, wprowadziła szereg zmian, ostatecznie obaliła monarchię, mordując pod gilotyną niepopularnego władcę, który wcześniej, o ironio losu! sam unowocześnił działanie tego urządzenia.

Może “ścinając za pomocą gilotyny”? Albo “posyłając pod ostrze gilotyny”.

Pod gilotyną, to jakby go zabili obok tego narzędzia :) Słowo mordując też mi średnio pasuje, ale to już maksymalne marudzenie, wybacz.

 

Drugi rozbiór był ostatecznym.

Może “ostatni”? Bo co znaczy ostateczny w tym kontekście?

Tutaj moim zdaniem można by fajnie wpleść, przenieść wyjaśnienia z epilogu, coś w stylu “Rosyjskie gazety pisały o tryumfach politycznych i wojskowych swojego mocarstwa. Polska zostałą cała zagarnięta przez rozbiorców. W artykułach rosyjscy autorzy wskazywali, że Polacy nie mieli wodza, który by ich poprowadził. Naród polski przypominał bezładne grupy chłopów z kosami, rozgromione przez świetnie wyszkolone carskie pułki pod Racławicami.”

 

Historia żarliwej i szczęśliwie sfinalizowanej dla obydwojga miłości Tadeusza Kościuszki oraz Ludwiki Sosnowskiej, zapisana na kartach historii, jak widać miała wpływ na losy wielu państwa. A wszystko dzięki nadzwyczajnym umiejętnościom szybszych koni młodego oficera i zakochanej w nim do szaleństwa uroczej szlachcianki.

“Losy wielu państw”.

Co do “jak widać” – dla mnie widać najlepiej było dopiero w epilogu, tam zostało wszystko wypisane. Gdyby epilog sprytnie wpleść w fabułę właściwą, pewnie ten fragment lepiej by brzmiał. Wciąż myślę, że warto byłoby lepiej taki fragment podsumowujący fabularnie obudować – Kościuszko mógłby np. pójść do wróżki, a ona opowiedziałaby mu o jego potencjalnej przeszłości, przeszłości w innej “linii czasowej” ;)

 

Pozdrawiam!

Martwe liście i brudna ziemia

Cześć, BasementKey, to bardzo cenne uwagi, dziękuję Ci za nie i zaraz postaram się w taki sposób poprawić opowiadanie.

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Nowa Fantastyka