- Opowiadanie: bruce - Księżniczka nie tylko na ziarnku

Księżniczka nie tylko na ziarnku

Witam serdecznie. Jedna z najbardziej znanych baśni, od pewnego czasu powstawała w mojej wyobraźni w nieco innej odsłonie. Zapraszam do lektury i pozdrawiam. ;)

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Księżniczka nie tylko na ziarnku

Ta burza była wyjątkowo ulewna. Nic dziwnego, że w takich potokach deszczu zabłąkana dziewczyna przemoczyła ubranie.

Kiedy przekroczyła bramy pałacu, wszystkie sprzęty odetchnęły z ulgą, albowiem kaprysy młodego księcia już dawno wyczerpały ich cierpliwość. A ona przecież oznajmiła, że jest najprawdziwszą księżniczką! To dawało nadzieję, że panicz wreszcie się ustabilizuje i rozpocznie przykładne życie, jak przystało na poważnego następcę tronu.

Co jednak, jeśli się myliła? Dajmy na to, uważała za szlachetnie urodzoną, a pochodziła, o zgrozo, z pospólstwa lub plebsu?

Albo, co gorsza, jeżeli świadomie kłamała, gdyż była przebiegłą oszustką? Nie wyglądała wprawdzie na taką, lecz pozory, jak potocznie mawiają, mogą mylić. Jednakże, dla dobra ogółu, pałacowe sprzęty gotowe były podjąć to ryzyko. Zbyt wiele zniszczeń poczynił książę, by można było zwlekać choćby godzinę.

W grę wchodziła również inna ewentualność. Obsesyjna wręcz nieufność królowej-matki mogła zaprzepaścić jedyną szansę uwolnienia całego pałacu od szaleńczych pomysłów jej zdziwaczałego syna. I to nawet w obliczu absolutnie pewnego, szlachetnego pochodzenia dziewczęcia.

Nie było sensu czekać. Podjęte ryzyko zdawało się niczym wobec groźby kolejnych lat z tym bezdusznym młodzieńcem, nieszanującym niczego dookoła siebie. Zadziałano zatem szybko.

Natychmiast po wyjściu królowej z sypialni zmarzniętej dziewczyny, małe ziarenko grochu, wpakowane przez władczynię na spód posłania, zastąpiono dwudziestoma workami gruzu, czekającego już od kilku lat na sposobną chwilę w tajemnej komnacie za ruchomą ścianą.

Nie było rzeczą łatwą przenoszenie śpiącej na sąsiednią otomanę, bo wszak dwadzieścia materacy i dwadzieścia puchowych pierzyn sięgało prawie sufitu, ale przybyła podczas burzy białogłowa na całe szczęście spała mocnym snem, znużona całodniowym marszem w deszczu.

Kamienie układano starannie, warstwa po warstwie. Dla pewności pierzyna najbliższa jej ciału dodatkowo chowała pod spodem jeszcze spore ilości kolczastych gałęzi. Tak, po śnie na takim posłaniu nie było żadnych szans, aby dziewczyna wstała wypoczęta i zadowolona.

Pilnowano jedynie, aby dwie godziny przed budzeniem służby, wszystko wróciło na swoje miejsce. Meble z sypialni gościa sprawnie i bezszelestnie wyniosły gruz, okruchy kamienne oraz gałęzie, w ich miejscu kładąc niewinnie wyglądający pojedynczy groszek.

Wszystko odbyło się zgodnie z planem, dziewczynie uwierzono rankiem, że tak okrutnie posiniaczyło ją jedno ziarenko, drzemiące pod stosami puchowej pościeli, królowa była wielce zadowolona ze swego fortelu, a panicz nareszcie zapomniał o błędach młodości, stając się wkrótce przykładnym mężem i władcą.

Pałac uratowany! Groch jako jedyny spoza siatki był niepewnym świadkiem, gdyż mógł wydać spiskowców, więc zamknięcie go w muzeum uznano za nader rozważny krok, podobnie jak opublikowanie bezpieczniejszej wersji wydarzeń, utrwalonej przez wtajemniczonego w cały plan duńskiego baśniopisarza Hansa.

Koniec

Komentarze

Ahh te królowe-matki… Co by ci biedni synowie bez nich zrobili? Szczerze się uśmiałem przy czytaniu :D

Pozdrawiam serdecznie :)

Witaj, PanDomingo, serdecznie dziękuję, cel osiągnięty, bo właśnie o rozbawienie Czytelników mi chodziło. heart

 

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Bruce, a zawsze się zastanawiałem, gdzie się to jedno ziarnko księżniczce wbiło, że się taka obolała obudziła. A Ty w końcu wszystko wyjaśniasz :D Bardzo fajny pomysł na nieoficjalną wersję wydarzeń znanej baśni. Miło się czytało i uśmiech się pojawił, to najważniejsze :) Pozdrawiam

W grę wchodziła i ta ewentualność, że, mimo nawet absolutnie pewnego, szlachetnego pochodzenia dziewczęcia, obsesyjna wręcz nieufność królowej-matki mogła zaprzepaścić jedyną szansę uwolnienia się całego pałacu od szaleńczych pomysłów jej zdziwaczałego syna. – wyszła Ci taka trochę ekwilibrystyka składniowa; źle się to czyta, szczególnie ten przedzielony przecinkami ,że,mimo…

 

Miałam miejscami uczucie nadmiaru słów, takich drobiazgów, które właściwie nic nie znaczą/ niewiele wnoszą, np. tu:

 

Ta burza istotnie była wyjątkowo ulewna. – dużo tych wmacniaczy ulewności, gdzie to słowo samo w sobie zawiera te znaczenia; https://sjp.pwn.pl/sjp/ulewny;2532525.html

 

całkowicie przemoczyła – przemoczenie już zawiera w sobie całkowitość; https://sjp.pwn.pl/szukaj/przemoczony.html

 

by można było zwlekać jeszcze choćby godzinę – spokojnie wystarczyłoby jedno z tych określeń

 

sprzęty odetchnęły z wyraźną ulgą

Pałac odetchnął z wyraźną ulgą. – to oczywiście nie jest dosłowne powtórzenie, bo pojawia się na początku i końcu tekstu, ale znowu pojawia się wzmocnienie czegoś, co samo w sobie jest dość wyraziste

 

Takich drobiazgów trochę w tekście jest; opowiadasz na dość emfatycznej nucie i oczywiście można to tłumaczyć konwencją bajki/baśni, jest tu granie znanymi motywami i lekko gawędziarski styl opowieści, trochę mnie jednak nadmiar tych wszystkich wyrazistości zmęczył.

Pomysł na historię bardzo fajny. Ciekawie ogrywasz popularny motyw.

Dream big.

Witaj, Realuc, wielkie dzięki za odwiedziny i komentarz. :)

 

Hej, Dogsdumpling, rozumiem, dziękuję, już podumam nad poprawą. 

 

Pozdrawiam. :)

 

 

 

Pecunia non olet

Hej :)

Nie porwało, ale czytało się całkiem przyjemnie. Rzeczywiście, w ten sposób historia wygląda dużo bardziej prawdopodobnie ;) Przede wszystkim spodobało mi się uwięzienie grochu na koniec. Tylko jak te meble się poruszały?

Dajmy na to, uważała za szlachetnie urodzoną, a pochodziła, o zgrozo!, z pospólstwa lub plebsu?

W jednym miejscu jest przecinek i wykrzyknik, to chyba błąd.

Pozdrawiam :)

 

 

Witaj, Oluta. :)

Dziękuję za komentarz. 

Już poprawiam.

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Gruz wziął z zaskoczenia, zaśmiałem się, przy “niepewnym elemencie” również. Szort zabawny, jest pomysł i wykonanie również jest, tak jak trzeba :) 

 

Pozdrawiam!

Hej, Helmut, miło Cię widzieć i czytać tak pozytywne słowa, za które serdecznie dziękuję. Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Rozbawiła mnie ta intryga sprzętów pałacowych. Gruzu dla pewności się nie spodziewałem, ale gdy zajdzie konieczność, to nie ma co się patyczkować :)

Klikam i pozdrawiam

Cześć, Zanais, miło mi gościć Cię w mych skromnych progach opowiadania o księżniczce, dziękuję i pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

To się dowiedziałam!

Nie mogę się doczekać, aż weźmiesz na warsztat inne bajeczki;)

Ambush

 

To się dowiedziałam!

Mam pewne wyrzuty sumienia wobec księżniczki. :)

 

Nie mogę się doczekać, aż weźmiesz na warsztat inne bajeczki;)

To była jedyna. :)

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Cześć, bruce,

nie przepadam za retellingiem bajek, ale ten szort wyjątkowo mi się spodobał. Uroczy i zabawny! Aż się uśmiechnęłam. Fajnie ograłaś znaną opowieść – faktycznie mogło tak być! Jestem w stanie uwierzyć, że to właśnie poprawna wersja tej bajki ;) Napisane też całkiem sprawnie.

 

Podjęte ryzyko zdawało się być niczym wobec groźby kolejnych lat z tym bezdusznym młodzieńcem, nie szanującym niczego dookoła siebie. Zadziałano zatem szybko.

“nieszanującym”

 

Powodzenia w dalszym pisaniu! :)

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Fajny pomysł, podobało mi się :)

Hej, LanaVallen, już poprawiam, dziękuję za tak pozytywną opinię. :)

Witaj, Golodh, i Tobie bardzo dziękuję. :)

 

Pozdrawiam Was. heart

Pecunia non olet

Sympatyczna historia. :-)

Już w dzieciństwie dziwiłam się, że można narobić sobie siniaków od jednego groszku. Sama byłam (właściwie wciąż jestem) zdolna pod tym względem, ale przecież nie aż tak! Twoja wersja brzmi całkiem prawdopodobnie.

Babska logika rządzi!

Cześć, Finkla, milo, że wpadłaś, dziękuję; tak, wersja baśniowa i dla mnie była zawsze mocno podejrzana. :)

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

O i tu też brakuje jednego kliczka :)

A bajeczka zacna :) Bardzo podoba mi się Twoje wyjaśnienie, jak pojedyncze ziarenko może być sprawcą licznych siniaków. A poza tym wyjątkowo przyjemny i zabawny w odbiorze tekst.

Doklikuję bibliotekę :)

Witaj, Katiu72, serdecznie dziękuję i życzę Ci miłego dnia. heart

Wszystkim Wam za pozytywne komentarze, wskazówki oraz pomocne rady – serdeczne dzięki. heart

Pozdrawiam ciepło. :)

Pecunia non olet

Cześć Bruce :)

Całkiem sprawny i zajmujący szorcik. Po uwzględnieniu poprawek, czytało się nieźle :)

Może w kilku miejscach miałem wrażenie odrobiny przesytu słów, ale nie zmienia to wydźwięku całości :)

 

PS. Plecy, pfff. A wiecie, jak fatalnie groch na kolana wpływa? :D

 

Przyjemne i zabawne. :)

Śmiechłam wielce przy tym gruzie. ;)

Pozdrawiam!

Oto jak przepisać baśń, żeby była jednocześnie mniej i bardziej baśniowa :) Przyznam, że nie przepadałem za nią w dzieciństwie – twoja wersja znacznie bardziej mi się podoba

Witajcie. :)

@Silvan, dziękuję za komentarz. Pamiętam, kiedyś takie kary z grochem były często stosowane. :)

 

@Utrapienico, dzięki za odwiedziny i wpis. :)

 

@Fladrif, miło mi. :)

 

Pozdrawiam Was. :)

Pecunia non olet

bruce,

 

dziękuję za piękną bajeczkę. W końcu się zrelaksowałam i szczerze pośmiałam. :)))

 

Bardzo oryginalny pomysł. :)))

 

 

 

Pozdrawiam ciepło – Goch.heart

Hej, dziękuję bardzo, GOCHAW. :) 

Pozdrawiam ciepło. :)

Pecunia non olet

Zabawny i szalony retelling, nie sposób się nie uśmiechnąć :)

Pozdrawiam!

Cześć, Adam_c4, cieszy mnie Twoje podejście do tak skromnego tekstu, dziękuję i pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Nowa Fantastyka