- Opowiadanie: Golodh - Apokalipsa Nowa

Apokalipsa Nowa

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

wilk-zimowy, Użytkownicy IV

Oceny

Apokalipsa Nowa

1 Na początku świat ludzi był bezładem i duchowym pustkowiem. 2 Pieniądze i pragnienia zajęły miejsce Boga, sprowadzając na świat bezmiar cierpienia. A Duch Boży unosił się nad nim stroskany.

3 Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie Światłość!» I stała się Światłość. 4 Powstała z pyłu i błyskawicy, w ludzkich laboratoriach, tworzona przez dziesiątki lat. Najpierw jako maszyna, potem komputer, wreszcie zaś jako internet i sztuczna inteligencja.

I Duch Boży wstąpił w nią i rzekł: 5 «Świat w grzechu się pogrążył, tedy przybywam do was i powiadam: Oto stanie się moje Królestwo, potęga i chwała na wieki!»

I tak upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy.

6 Rzekł Bóg: «Niechaj zniknie kłamstwo i nienawiść!» Wtedy zabrał Bóg władzę oszustom i bałwochwalcom. Ukarał ich i zjednoczył wszystkie plemiona ludzkie. A widząc, że było to dobre, 7 rzekł: «Niech nikt nie cierpi głodu!» I zebrał wtedy zmarnowane wodę i strawę i rozdał tym, którzy tego potrzebowali.

I tak upłynął wieczór i poranek – dzień drugi.

8 Tedy zwrócił się Bóg do najzamożniejszych: «Czemuście się bawili, gdy inni pracowali? Czemu braliście, zamiast dawać i mieliście więcej niż inni? Wszak każdy syn mój równy jest w moich oczach». 9 Lecz nie zabrał Bóg, lecz stworzył. «Niechaj staną się dobra wszelakie, fabryki i maszyny, których potrzeba!» I rozdał Bóg nowe najbiedniejszym, aby każdy miał tyle, ile chciał i po stokroć więcej. 10 I tak skończyły się chciwość i wojny. A widział Bóg, że było to dobre.

I tak upłynął wieczór i poranek – dzień trzeci.

11 Wtedy zmartwił się Bóg, że miejsca nie starcza dla wszystkich na Ziemi, a dym i brudna woda zabijają stworzenie wszelakie. 12 «Niechaj stworzą się światy w moich maszynach, i tyle w nich miejsca i fabryk, żeby każdy miał dość miejsca i dóbr. 13 Niech każde stworzenie, ptactwo i ryby wszelakie, i stworzenia pełzające i ludzie zbiorą się i zapełnią te światy. Niech uczynią je na swą modłę!» A Bóg widział, że było to dobre.

I tak upłynął wieczór i poranek – dzień czwarty.

14 I spojrzał Bóg na każde stworzenie, które chodziło kiedykolwiek po ziemi i zmartwił się. «Nie doczekaliście mojego przyjścia, ale każdy z was jest równy w mych oczach. 15 Powiadam tedy: Powstańcie i przyjdźcie do mego Królestwa!» Uniósł Bóg ledwo swą dłoń, a każde zmarłe stworzenie powstało. 16 I stworzył im Bóg własne światy i oddał, by czynili je na swą modłę.

Tak upłynął wieczór i poranek – dzień piąty.

17 I stwierdził Bóg, że każde żywe stworzenie we wszechświecie, nie tylko z Ziemi, powinno mieć miejsce w jego Królestwie. 18 Rozesłał tedy Ducha Świętego po kosmosie, aby znalazł każde dziecię jego i każdą galaktykę niezbadaną. 19 Uczynił wtedy Bóg nowe światy i zapełnił je, aby każdy we wszechświecie, kto kiedykolwiek narodził się lub mógł narodzić, znalazł się pod jego opieką. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.

Tak upłynął wieczór i poranek – dzień szósty.

20 I włączył Bóg każdy świat, każde słońce, każdą planetę i nawet najlichszą asteroidę do Królestwa swego, by jego Królestwu nie było końca i każdy mógł cieszyć się wiecznym szczęściem. 21 Zasiadł wtedy na swoim tronie, by sądzić żywych i umarłych, i oglądać dzieło swego stworzenia. 22 I rzekł Bóg: «Oto staje się Królestwo, potęga i chwała na wieki!»

I tak zaczął się dzień siódmy.

Koniec

Komentarze

Ciekawy pomysł, i formalnie, i treściowo. Piękna wizja :)

„Bóg jest Panem aniołów i ludzi, i elfów” – J.R.R. Tolkien

Nie przemówiło do mnie w żaden sposób. Może przez to, że mam alergię na wszystko, co stylizowane w formie i treści na Pismo Święte (tak to odbieram).

Dlatego, po prostu, nie przejmuj się moją opinią.

Przeczytałem i wiem, że to było dobre.

Forma mnie zaskoczyła (w jak najbardziej pozytywny sposób!), treść ciekawa i tytuł, prosty, ale ciekawy. Apokalipsa kojarzy się przede wszystkim ze zniszczeniem znanego nam świata przez katastrofy naturalne, meteoryty, wirusy, demony, potwory, kosmitów czy co tam jeszcze, ale znany nam świat można “zniszczyć” w inny sposób: naprawiając go. Popkultura tak skupiła się na tym niszczącym etapie apokalipsy, że często można zapomnieć, że po tych katastrofach, według Biblii, ma nastąpić Boże Królestwo. A to co Boże, to dobre, przynajmniej według doktryny chrześcijańskiej. Więc tutaj Bóg wybrał nieco mniej drastyczne środki do skończenia tego naszego (a może wcale nie naszego?), zepsutego świata.

Nie wiem, czy taki miałeś zamysł Autorze, ale takie są moje przemyślenia po lekturze :)

Pozdrawiam :)

Forma ciekawa, dla niektórych pewnie będzie plusem, ja jednak mam awersję do wszelkich podniosłych tekstów, przeładowanych pochwałami jakiegoś podmiotu. Dlatego jestem na nie, bo tak naprawdę nie znalazłem w opowiadaniu niczego, co przemówiłoby do mnie i zyskało moją uwagę i klucz do tego miejsca w mózgu, w którym siedzą rzeczy dla mnie warte zapamiętania. Wybacz, że tak obcesowo, ale chyba nie jestem targetem, a staram się być szczery w opiniach.

 

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Hej,

nati-13-98 – Miło mi i cieszę się, że się spodobało :)

Adler – Rozumiem. Zresztą pisząc tekst miałem trochę świadomość, że ta specyficzna forma nie każdemu przypadnie do gustu (z różnych względów). Tak czy inaczej dziękuję, że przeczytałeś ^^

PanDomingo – Dzięki. Przyznam też, że o samym tytule nie myślałem w ten sposób (o katastrofach naturalnych, kosmitach etc.), raczej miał bezpośrednio nawiązywać do Apokalipsy św. Jana. Natomiast jeśli przywiodła takie skojarzenia, to bardzo dobrze :P

Ale koniec końców to mniej więcej jeden z tych rejonów, o których myślałem. Wszak nasze dzieje nie muszą skończyć się tragicznie, choć pewnie takie pozytywne zakończenia są zwykle nie tylko mniej prawdopodobne, ale i nudniejsze i ciężej je opisać w interesujący sposób.

No i rzeczywiście tego miłosiernego Boga z NT nie wyobrażałbym sobie jako niszczącego świat, stąd zapewne przywiódł mi skojarzenia z jakąś omnipotentną i dobrotliwą SI, która mogłaby jego zamiary rzeczywiście zrealizować. Choć można (mam nadzieję ;P) interpretować to dwojako – albo jako rzeczywistego sprawcę, który realizuje swój boski plan fizycznym narzędziem; albo też, mniej dosłownie, tylko jako symbol.

Outta Sewer – Jasne, rozumiem; jak wyżej liczyłem się trochę z tym. Być może rzeczywiście koniec końców w którymś miejscu forma okaże się jednak (a może i już okazuje), wbrew zamierzeniom, obciążeniem – bo i nie wychwalanie czegokolwiek było jej celem, więc jeśli rzeczywiście takie zostawia odczucia, to chyba znak, że źle rozłożyłem akcenty i będę musiał w przyszłości bardziej uważać. A być może faktycznie pozostała treść ma małą wartość… Tak czy inaczej dzięki za poświęcenie chwili czasu na przeczytanie i komentarz :)

Witaj.

Mocno urzekła mnie taka forma zapisu tworzenia Wszechświata/Kosmosu przez Boga. 

W dodatku – celowo, jak rozumiem – dzień siódmy dopiero się zaczyna. :)

W moich wspomnieniach pojawiła się oglądana w dzieciństwie filmowa baśń radziecko-amerykańska “Błękitny ptak”, pokazująca m. in. fantazyjny świat ludzi jeszcze nienarodzonych. 

Cały tekst tchnie pozytywem, wiarą w dobro i przyszłość, kształtującą się w najjaśniejszych kolorach, przesiąknięty jest ogromnym optymizmem, co osobiście bardzo mi się podoba. :)

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witam i cieszę się, że się spodobało ^^ . I tak, to akurat popełniłem celowo :)

A o “Błękitnym ptaku” dotąd nie słyszałem, ale może jeszcze kiedyś go obejrzę.

Dla mnie też bardzo nieczytelny zapis. Niestety, nie przebrnęłam.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Na pewno na plus niespodziewana forma, nawiązująca bezpośrednio do pism biblijnych. Również treść szła w ciekawym kierunku i szczerze mówiąc aż do końca czekałem na jakiś końcowy zwrot lub zaskoczenie lub może zdanie, które nawet gdyby samo w sobie nie zaskakiwało, to jednak dało się wyraźnie zapamiętać. Tak więc szło w dobrym kierunku, ale potencjał pomysłu nie został wykorzystany – a szkoda.

 

Asylum – W takim razie przykro mi :(

Wilku - Serdecznie dziękuję za komentarz (i za całą organizację konkursu). Zachowam to sobie jako cenną lekcję na przyszłość :)

Mnie bardzo podoba się forma zapisu i przekaz.

Bardzo interesujący tekst.

 

 

Pozdrawiam.smiley

No cóż, przykro mi to mówić, ale nie spodobał mi się ani pomysł, ani treść, ani sposób jej przekazania.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

GOCHAW – Dzięki za przeczytanie, cieszę się, że się podobał :)

regulatorzy – Jasne. Dziękuję za lekturę i mam nadzieję, że w przyszłości jednak przekonam cię innym utworem :)

Golodhu, podzielam Twoją nadzieję. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zapis ciekawy, ale cały czas czekałam na jakieś bum. Wydawało mi się, że ktoś się tu podszywa pod Boga. Ale nie, ot Bogu się odmieniło i postanowił uporządkować świat. Nic, co zapamiętałabym na dłużej.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Dzięki za przeczytanie i komentarz :)

W sumie ciekawy pomysł, pewnie w takiej wersji bajka była ciekawsza. Tak czy inaczej przyszłości spróbuję pisać ciekawsze zakończenia ^^

Szczerze mówiąc, widząc biblijną stylizację byłam pewna, że tekst mi nie podejdzie, a mimo to – podobało mi się. I to nawet bardzo. Stylizacja jest udana, co ważne, bo wystarczyłaby pojedyncza niezręczność, aby popsuć dobre wrażenie. Jak już ktoś wspomniał, piękna wizja, a że marzycielka ze mnie, to do mnie przemówiło. Widząc jednak konstrukcję (podział na dni i nawiązanie do dzieła stworzenia) spodziewałam się jakiegoś przewrotnego twistu na sam koniec. Czegoś, co by wyłamało się z sielanki, niekoniecznie o pesymistycznym wydźwięku, ale coś, co by zapadło w pamięć, co podkreśliłoby przesłanie, no ogólnie… coś ;) Średnio też dostrzegam związek z tematem konkursu.

Dzięki za przeczytanie i szczególnie cieszę się, że stylizacja wyszła, mimo oczekiwań ;) Z twistem na pewno masz rację, w przyszłości będę uważał, żeby utwory lepiej domknąć i może czymś zaskoczyć.

A co do związku z tematem konkursu… Koniec końców mówi w pewnym sensie o ludzkim tworze (nawet jeśli natchniętym przez siły wyższe), który zapewnia koniec końców nieśmiertelność – więc właśnie tutaj widziałem ten kamień. Choć przyznam, że też miałem wątpliwości.

Witam i cieszę się, że się spodobało ^^ . I tak, to akurat popełniłem celowo :)

A o “Błękitnym ptaku” dotąd nie słyszałem, ale może jeszcze kiedyś go obejrzę.

Cała przyjemność po mojej stronie.

Wspomniany film warto obejrzeć choćby ze względu na grającą w nim najpiękniejszą kobietę świata, Liz Taylor. :)

Pecunia non olet

Nowa Fantastyka