- Opowiadanie: bruce - Spryt romantyka

Spryt romantyka

Postanowiłam popróbować sił w tym konkursie. Pomysł pojawił się zaraz po przeczytaniu zasad, ale stosunkowo długo zwlekałam. Dziękuję za wyrozumiałość i za wizytę tym z Was, którzy zechcą odwiedzić ten tekst. Pozdrawiam. ;)

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Spryt romantyka

– Cyprianie… – Głos młodej kobiety wyrwał go z głębokiego snu.

– Tak, kochana Mario? – powiedział półprzytomnym głosem.

– Mario?! Pewnie Kalergis? Znowu o niej śnisz?! – warknęła Weronika ze złością.

Mężczyzna przetarł oczy i rozejrzał się dookoła.

– Przepraszam cię. To tylko sen. Czemu budzisz mnie w środku nocy?

– Wielki Alchemik tłucze się w drzwi i każe cię budzić.

– Wielki Alchemik? Po co? – Cyprian usiadł na łóżku i przymknął oczy.

– No, ruszaj się! Jest już w sieni i czeka na ciebie.

– O co mu może chodzić?

– A ja wiem? – Wzruszyła ramionami. – Plecie jakieś dziwactwa o kamieniu filozoficznym.

– O czym? – Mężczyzna spojrzał przytomniej na kobietę, trzymającą świecznik z zapalonymi świecami. – Jestem tylko skromnym poetą i nie mam nic wspólnego z tymi szarlatanami…

Wstał jednak i założył szlafrok.

Schodząc, próbował zebrać myśli.

Otwarł drzwi, przez które natychmiast wpadł zdenerwowany mężczyzna w czarnej pelerynie i cylindrze w tym samym kolorze.

– Witaj, panie – zaczął rozgorączkowany. – Wybacz najście o takiej porze, lecz to sprawa najwyższej wagi.

Cyprian stał nadal z przybyszem w przedpokoju, nie zamierzając wpuścić go do salonu i demonstracyjnie zakrywając kołnierzem szlafroka dolną część twarzy.

– Wiemy już – kontynuował tamten – że to ma być na południu Europy, konkretnie w Weronie, przy grobach tych dwojga. Szczegółowo analizowaliśmy wers po wersie pańskiego utworu. Wszak nawet dziecko wie, że słowa: nikt na nie nie czeka to dla zmylenia przeciwnika. – Uśmiechnął się znacząco. – Potrzebne są cyprysy i meteory, a także łzy – rozgorączkowany ciągnął dalej. – Z tym ostatnim nie będzie problemu, weźmie się od miejscowego plebsu. Jak rozumiemy, dodatkowo jeszcze deszczówka, zebrana podczas burzy. Jednakże – czy to wszystko? Czy to cały magiczny przepis na kamień filozoficzny?! – Począł szarpać go za ramiona.

Nagle spojrzał raz jeszcze na bełkoczącego coś niewyraźnie zaspanego mężczyznę i zapytał podejrzliwie:

– Czemu tak się zakrywacie, panie?

– Zaraza – wyszeptał niewyraźnie spod szlafroka Cyprian.

– Co takiego?

– Zaraziłem się.

– Nie pojmuję, panie…

– Jestem zarażony!

Przybysz natychmiast opuścił ręce i cofnął się o krok.

– Za… zarażony? – powtórzył z niepokojem. – Naprawdę? – Spojrzał przenikliwym wzrokiem. – Rozumiem. Czyli mam panu obecnie nie przeszkadzać, tak?

Zbudzony człowiek kiwnął głową i otworzył drzwi wyjściowe, dając nader niegrzecznie do zrozumienia, że już czas najwyższy na intruza.

Wielki Alchemik wyszedł wielce wzburzony, wsiadł pospiesznie do karocy i powiedział zdenerwowany do czekających tam dwóch innych alchemików:

– Sprytny ten Norwid. Nie dość, że zna recepturę na kamień filozoficzny, to jeszcze głupka udaje! – dodał ze złością, ale i z uznaniem.

Po tych słowach odjechał czym prędzej w kierunku odległej Werony.

Koniec

Komentarze

Cześć Bruce!

C.K.Norwid z akcentem alchemicznym. Niestety nie znam dobrze jego twórczości, a mam wrażenie, że nawiązań jest sporo, bo wielu rzeczy nie do końca zrozumiałem. Dla kogoś dobrze znającego postać tekst zapewne będzie bardziej zrozumiały.

Analiza wiersza (albo innego utworu artystycznego) w wykonaniu alchemików może prowadzić do dziwnych wniosków. Prawdziwe. I momentami całkiem śmiesznych. Nie do końca rozumiem motyw z wirusem. Czy to żarcik czy nawiązanie do czegoś, czego nie znam.

Napisane poprawnie, mi nic nie zgrzytnęło. Warto by usunąć te kilka pustych wierszy dla czytelności.

Pozdrawiam i Powodzenia w konkursie!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Przyznam, że nigdy nie przyszło mi do głowy, iżby kamienie z wiersza W Weronie można było interpretować jako kamienie… filozoficzne. Interpretacja Wielkiego Alchemika zdaje mi się rozmyślnie trywializująca, sprowadzająca symbolikę duchową przedmiotów do ich warstwy fizycznej; nie dziwię się, że Norwid nie bardzo wiedział, o czym do niego mówią. Zresztą real-person fiction jest zawsze ryzykowne, trudno wiarygodnie oddać w szczegółach czyjś charakter i postępowanie. Jeszcze pojedyncze zagadnienia:

w Wenecji, a ściślej – w Weronie

W Elblągu, a ściślej – w Gdańsku… Zakładając nawet optymistycznie, że miało chodzić o Republikę Wenecką, nie o Wenecję jako taką, ten twór nie istniał już w czasach Norwida.

– Jestem zarażony groźnym wirusem! – wyszeptał niewyraźnie spod szlafroka Cyprian.

A to z kolei anachronizm; pojęcie wirusa wprowadził dopiero Pasteur w latach 80. XIX wieku, i jeszcze nie we współczesnym znaczeniu.

 

Pomijając te szczegółowe zastrzeżenia, zawsze to miło zobaczyć, że ktoś wciąż podejmuje się w literaturze prób reinterpretacji Norwida.

Pozdrawiam!

Witaj, Krar85, dziękuję za odwiedziny i komentarz oraz miłe słowa. :)

Już spieszę z wyjaśnieniami:

Tematyka konkursu od razu przywiodła mi na myśl kamienie, które najlepiej zapamiętałam z literatury, właśnie z wiersza Norwida, a w końcu miała tu być fantastyka. :)

Wspomniana Maria to jego nieszczęśliwa miłość, która odrzuciła zaloty poety. 

Wirus jest wymyślony naprędce przez Cypriana jako szybka riposta/sposób na/dla natarczywych alchemików. 

Pustki zaraz usuwam.

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

@Ślimak Zagłady, serdecznie dziękuję i Tobie za odwiedziny, a także wielce pomocne porady oraz komentarze. 

Rzeczywiście, moim zamierzeniem było nieco dziwacznie pokręcić tu z czasem, choćby nawiązując nazwą wymyślonego przez Norwida wirusa do czasów nam współczesnych. 

Pozdrawiam, miłego dnia. :)

Pecunia non olet

Jak zazwyczaj zgrzytam zębami na anachronizmy, tak tutaj zupełnie mi nie przeszkadzały. Raz, że to krótka forma, dwa, że w celach humorystycznych.

Przeczytane z uśmiechem na ustach :)

Pozdrawiam serdecznie

Dzień dobry, PanDomingo, przeogromnie mi miło, bardzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Sympatyczne i pomysłowe nawiązanie do “W Weronie”, jednego z moim zdaniem najpiękniejszych wierszy w dziejach polskiej poezji. Ładna interpretacja tej niebiańskiej łzy/gwiazdy (meteoru?).

Ponieważ to de facto humoreska, to wybaczę anachronizm z wirusem (ciekawostka: spotkałam się z terminem “wirus” bodaj we francuskim tekście z epoki, ale znaczyło to co innego). Natomiast jeśli chcesz bibliotecznego klika, to koniecznie popraw zapis dialogów, bo się mocno sypie.

Nie jestem też pewna, czy właścicielka domu zwracałaby się do lokatora po imieniu. Nie znam biografii Norwida aż tak szczegółowo, żeby wiedzieć, czy Weronika to jakaś postać realna, ale zgrzyta to, że najwyraźniej pokazujesz zażyłość, a zarazem określasz ją jako właścicielkę domu. Masz jeszcze zapas znaków, więc zrobiłabym coś z tym.

Z merytorycznych szczegółów: melonik pojawia się w swojej ostatecznej formie już we wczesnej drugiej połowie XIX w., a więc jeszcze za życia Norwida, ale nie jest rozpowszechniony – nawet w swej rodzimej Anglii zyska popularność dopiero w latach osiemdziesiątych, więc raczej obstawiałabym cylinder albo szapoklak (to prawie to samo), skoro Norwid zmarł w 1883, a mieszkał głównie we Francji.

 

Wybrane przykłady źle zapisanych dialogów:

 

– Cyprianie… – gGłos właścicielki domu wyrwał go z głębokiego snu.

 

– Wielki Alchemik? Po co? – Cyprian zapytał zdumiony, po czym usiadł na łóżku i przymknął ze zmęczenia oczy.

Tu albo → – Wielki Alchemik? Po co? – Cyprian usiadł na łóżku i przymknął ze zmęczenia oczy.

Albo → – Wielki Alchemik? Po co? – zapytał zdumiony Cyprian, po czym usiadł na łóżku i przymknął ze zmęczenia oczy.

(Skądinąd: jeśli wyrwany ze snu, to chyba nie ze zmęczenia).

 

– O czym? – mMężczyzna spojrzał przytomniej na kobietę,

 

Inne drobiazgi niezbyt zgrabne:

 

– O co mu może chodzić? – rozpytywał z pretensją w głosie.

Rozpytywał chyba na wyrost, bo rozpytywanie zakłada zadawanie wielu pytań kilku osobom. I nie wiem, dlaczego akurat z pretensją?

 

Wstał jednak i założył na plecy szlafrok.

Szlafrok po prostu się zakłada ;) Mógł go ewentualnie zarzucić na plecy, ale to chyba nadmierna komplikacja.

http://altronapoleone.home.blog

Ładne, Bruce, choć lepsza znajomość Norwida pomoglaby mi wyciągnąć z opowiadania jeszcze więcej :) Pozdrawiam z telefonu i trzymam kciuki w konkursie :)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Witaj, @Drakaina, ogromne dzięki, pozdrawiam, zaraz naniosę poprawki. 

Weronikę wymyśliłam. :)

 

@DanielKurowski1, pozdrawiam również i dziękuję za odwiedziny. :)

Pecunia non olet

To raczej alchemik próbował być sprytny, choć pomysł z wirusem też był sprytny ;)

Fajne, podoba mi się pomysł na takie bardzo dosłowne potraktowanie wiersza. Biedny Norwid ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Cześć, @Irka_Luz, dziękujęheart

Pecunia non olet

Podobnie jak Drakaina, czekam jeszcze na poprawki coby kliknąć ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Prawdę powiedziawszy, zamieściłam ten tekst bardziej chcąc poznać Wasze zdanie, czy można w ogóle tak dziwnie podejść do tematu konkursu (pomysł samej mnie wydawał się dosyć niedorzecznym, niemniej kiełkował w mojej głowie od jakiegoś już czasu), w sumie celowo zwlekając z jego zamieszczeniem (przyznam, że pierwotnie chciałam jeszcze później, ale nowe obostrzenia rządowe i zatrzymanie w domach również przedszkolaków nie daje mi pewnej przyszłości… :) ).

W żadnym wypadu nie sądziłam, że może znaleźć się w Bibliotece. 

To dla mnie mocne zaskoczenie, że w ogóle padły takie propozycje, dziękuję bardzo za życzliwość. heart

 

Drakaino, wyjątkowe podziękowania za to, co napisałaś o wierszu, ja go wprost ubóstwiam, uważając również za jeden z najpiękniejszych. :)

 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Burce, ja też klikam bibliotekę. Przede wszystkim za oryginalne podejście do konkursowego tematu :) Poza tym dobrze mi się czytało i moim zdaniem tekst z pewnością na bibliotekę zasługuje :) Niestety, nie jestem dobrze obeznana z twórczością Norwida, więc nie wyłapałam wszystkich nawiązań, tak czy inaczej cieszyłam się lekturą :)

Hej :)

 

– Mario?! Pewnie Kalergis? Znowu o niej śnisz?! – Weronika warknęła ze złością.

Raczej:

– Mario?! Pewnie Kalergis? Znowu o niej śnisz?! – warknęła Weronika ze złością.

 

– Wiemy już – kontynuował tamten – że to ma być w Wenecji (dobrze się składa, bo akurat ogłoszono jej niepodległość!), a ściślej – w Weronie, przy grobach tych dwojga.

Hm, jakoś mi ten nawias nie pasuje.

Zabiera naturalność wypowiedzi.

 

Ogólnie całkiem sympatyczna opowiastka :)

Katiu72, dziękuję bardzo, to przemiła wiadomość.

Silvan, dzięki wielkie, już poprawiam. 

Pozdrawiam Was serdecznie. :)

Pecunia non olet

Ja tam z poezją na bakier jestem, ale po przeczytaniu Twojego tekstu poczułem się zobligowany zapoznać z tym wierszem Norwida :) Ładny szort, podobał mi się, fajne wykorzystanie kiemini, jednak ten covid mi zgrzytnął i przeszkadzał. Widzę z komentarzy, że większośc nie ma z tym problemu, więc się moim zdaniem nie przejmuj :)

 

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Bardzo fajny pomysł na kamienie. Lubię Norwida, ale tego wiersza nie pamiętałam (mój ulubiony to “Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie”). Wydaje mi się, że koncepcja mocno naciągana, bo tam o meteorytach było, ale przecież nie będziemy Cypriana Kamila zmuszać, żeby wiersz poprawiał.

Mam wrażenie, że covid wciśnięty na siłę. Gdyby tak Alchemik przy pomocy kamienia z Werony przeniósł się do roku 2019, to co innego – miałoby uzasadnienie fabularne.

Mnie też się wydaje, że Wenecja i Werona to różne miasta, chociaż nigdy nie byłam orłem geograficznym.

Babska logika rządzi!

Cześć, Outta Sewer, dziękuję za odwiedziny i radę, zmieniam natychmiast, pozdrawiam. :)

 

Witaj, Finkla, dzięki za wskazówkę, rozumiem.

Co do Wenecji, miałam na myśli obszar/republikę, zatem muszę to doprecyzować, ok.

 

Pozdrawiam Was. :)

Pecunia non olet

I misię! Lubie Norwida, choć nie znam. Najbardziej chyba pamiętam "Fortepian Chopina" z mottem (Byron – „Muzyka jest rzeczą dziwną”; Béranger – „Sztuka? – to sztuka i oto wszystko”) i słynnym zdaniem "Ideał sięgnął bruku" odwołującym się do prawdziwego zdarzenia. Zamykałam powieki, kiedy słyszałam to zdanie. Lubię muzykę. 

Drugim w kolejności jest "Bema pamięci rapsod żałobny". 

Dobrze napisane, a i kamień ciekawy!

Skarżę. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Hej, Asylum, cieszy mnie bardzo Twój komentarz, serdecznie dziękuję. :)

“W Weronie” to zdecydowanie mój ulubiony wiersz Norwida (tuż obok jest jeszcze “Moja piosnka II”), za to “Bema pamięci…” kojarzę głównie dzięki genialnemu wykonaniu Niemena. :)

Pozdrawiam ciepło. :)

 

Pecunia non olet

Podobało mi się. Fajny pomysł, żeby doszukiwać się receptury na kamień filozoficzny w poezji. Jedyne co mi nie zagrało to wirus. Wyskakuje tak trochę znikąd.

Przyjemna lektura.

Dream big.

Aż mi wstyd, że nie znam aż tak dobrze Norwida, żeby wyłapać smaczki ;) Bardzo przyjemny tekst, jak zresztą wszystkie, które publikujesz ;)

Kilka drobnych kwestii zwróciło moją uwagę:

 

– Wielki Alchemik tłucze się do drzwi i każe cię budzić.

Nie dawało mi to spokoju, więc sprawdziłam w słowniku ;) Raczej mówi się tłuc w drzwi, więc: – Wielki Alchemik tłucze w drzwi i każe cię budzić.

 

trzymającą w dłoniach zapalony świecznik.

w dłoniach jest zbędne

 

Schodząc próbował zebrać myśli.

Zdania z -ąc są zawsze oddzielone przecinkiem, więc: Schodzącpróbował zebrać myśli

 

a ściślej w Weronie

Lepiej unikać myślników w dialogu, bo czytelnikowi mogą się mylić z wprowadzaniem narracji. 

 

Pozdrawiam!

„Bóg jest Panem aniołów i ludzi, i elfów” – J.R.R. Tolkien

Ja też, początkowo z Niemena i wtedy zaczęłam wertować. :-) Wiesz, Bruce, ze mnie trochę nieogładzona kulturowo istota, choć teraz coraz bardziej, też dzięki forum. ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Kiedy już wszyscy mówią o swoich ulubionych wierszach Norwida, też się chętnie podzielę. Właściwie zgadzam się z każdą wymienioną dotychczas propozycją, wszystko to wybitne utwory. Z Moich piosnek chyba wprawdzie wolę pierwszą. W obrębie Vade-mecum jest wiele perełek wśród drobniejszych, rzadziej cytowanych wierszy, na przykład Przeszłość czy Centaury. Spoza tego cyklu wspomniałbym jeszcze przede wszystkim Epos-naszą oraz W pracowni Guyskiego (to głównie za niesłychanie plastyczny, przemawiający do wyobraźni fragment od Ówdzie dziecko… do …sprawy historyczne). Ciekawa rzecz; gdy dla większości poetów można dość łatwo wskazać punkt, kilka wierszy, w których ich liryka osiągnęła najwyższy poziom na łuku rozpiętym pomiędzy dziecięctwem a rutyną, akurat Norwid trzymał równą klasę przez długi czas. (Innym wspaniałym wyjątkiem byłby odradzający się z każdym kolejnym pokoleniem Staff.)

Raz jeszcze pytanie do treści opowiadania. Nie chcę ingerować w koncepcję twórczą, ale czy tu rzeczywiście jest potrzebna ta sprzeczna z historią Republika Wenecka (istniała do 1797 roku)? Nie lepiej by było napisać na przykład, że w świeżo zjednoczonych Włoszech? Może nie dostrzegam jakiejś subtelności, trudno powiedzieć.

Pozdrawiam ośliźle (jak przystało na Ślimaka).

O, dzięki, Ślimaku, acz zajmie mi to pewnie sporo czasu. :-( Kurcze i to mnie bardzo martwi, bo powinnam nie na to czas!

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Witaj, Dogsdumpling, dziękuję za odwiedziny, wirus – że tak to ujmę – skasowany. 

Pozdrawiam. :)

 

Nati-13-98, serdeczne dzięki, zaraz poprawiam. 

Pozdrawiam. :)

 

Asylum:

ze mnie trochę nieogładzona kulturowo istota

Wręcz przeciwnie, poznałam już trochę Twoich tekstów i zaprzeczam zdecydowanie! :)) Pozdrawiam. 

 

Witaj, Ślimak Zagłady, masz całkowitą rację. :) Republika Wenecka uzyskała wprawdzie niepodległość w czasie Wiosny Ludów, ale rzeczywiście to zmienię, bo sporo komentarzy dotyczy tego cytatu. :)

A co do Norwida – wybitny i skromny. :)

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Republika Świętego Marka? Początkowo rzeczywiście nie wziąłem pod uwagę. Powiedzmy, że uzyskała niepodległość… może bardziej proklamowała niepodległość i utrzymała ją przez jakiś rok – dopóty, dopóki armia austriacka była zajęta na Węgrzech. Opowiadają o tym nawet pierwsze słowa Marsza Radetzky’ego:

Graf Radetzky, rycerz mężny,

wrogów wyprze swym orężem,

Lombardię ukarze.

Uderza na mur Werony:

ryczą działa, jęczą dzwony,

walczą przednie straże…

Zdaje mi się, nawiasem mówiąc, że Norwid w czasie Wiosny Ludów przebywał właśnie w Italii. W każdym razie myślę, że elegancko zmodyfikowałaś ten fragment.

Dzięki wielkie, @Ślimak Zagłady.

Tekst ma być dla Was, a to moje zadanie, aby go tak stworzyć, by nie raził, a sprawiał przyjemność podczas lektury. :)

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Siema Bruce! :)

Ja nie bardzo umiem w czucie szortów, w pisanie szortów i komentowanie szortów, więc zapożyczę komentarz od Mistrzyni Kompresji Wrażeń czyli: 

Fajne (@copyright by Anet :D) 

Cześć, Koimeoda, dziękuję za pozytywny komentarz, fajny fajnością fajności. :)

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Witam i bardzo dziękuję Wszystkim Wam. :)

Za pomoc, za czas, za rady, za życzliwość i cierpliwość, za niespodziewaną Bibliotekę. heart

Pecunia non olet

Cześć, Bruce!

Bardzo przypadło mi do gustu ogranie motywu z wiersza CKN w ten sposób. Pewnie bez znajomości tego tekstu próg wejścia jest wysoki, ale napisałaś to zgrabnie i z pomysłem.

Pozdrawiam

Witaj, Oidrin, przemiły komentarz, dziękuję Ci bardzo, lecz to w równym stopniu (a może i większym) także zasługa tylu Życzliwych Osób, radzących i cierpliwie poprawiających tak liczne usterki. :)

Dziękuję. heart

Pecunia non olet

Nie znam się na twórczości Norwida, więc trudno mi ocenić nawiązania. Samo oparcie tekstu na rzeczonych nawiązaniach wydaje się jednak ciekawym pomysłem, ale jednak można było wycisnąć z tego coś więcej. W aktualnej formie niestety brakło fantastyki i brakło zaskoczeń, całość jest raczej ćwiczeniem (to ostatnie nie jest zarzutem – ćwiczenia też mogą być opowiadaniami; gorzej z brakiem fantastyki).

Początkowo nie za bardzo wiedziałam jak rozumieć ten tekst, ale dzięki komentarzom nabrało to sensu. I stwierdzam, że rzeczywiście fajny pomysł. Aż przeczytałam rzeczony wiersz:) Lubię opowiadania zawierające ciekawostki, które można później doczytywać.

Witaj, Wilk-zimowy, dziękuję za odwiedziny i ocenę, rzeczywiście te (moim zdaniem) bardziej fantastyczne fragmenty ostatecznie usunęłam, by nie zakłócały ogólnego odbioru, lecz sam fakt zainteresowania tak skromnym tekstem jest dla mnie wielkim wyróżnieniem, za co serdecznie Wam dziękuję. :)

Monique.M, cześć, dziękuję za wpis i poświęcony czas, pewnie jeszcze nie do końca przekazałam to tak, jakbym sobie życzyła, ale próbowałam. :)

\

Pozdrawiam Was serdecznie. :)

 

Pecunia non olet

Od razu rozpoznałam wiersz – śpiewała go kiedyś Wanda Warska – który stał się Twoją inspiracją, i uważam, że zainspirował Cię bardzo ładnie. Przeczytałam z przyjemnością. ;)

 

spojrzał przytomniej na kobietę, trzymającą zapalony świecznik. –> To nie świecznik był zapalony, zapalona mogła być umieszczona w nim świeca.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzień dobry, Regulatorzy, dziękuję za komentarz, tak właśnie było, przepraszam za błąd, już poprawiam. 

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Bardzo proszę, Bruce.

Serdeczności. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

heartsmiley

Pecunia non olet

Cześć, Bruce!

Niestety nie znam na tyle dobrze twórczości Norwida, żeby wyłapać jakieś nawiązania, ale mimo to tekst mi się spodobał. ;)

Pozdrawiam!

Witaj, Utrapienica, wielce cieszy mnie to, co napisałaś, dziękuję. :)

Pecunia non olet

Nowa Fantastyka