- Opowiadanie: Finkla - Kamień na miarę czasów

Kamień na miarę czasów

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Kamień na miarę czasów

Od strony domu sąsiadów dobiegł ryk niesłusznie zwany muzyką. John Dee wycelował pilota w ścianę. MUTE. Hałas ucichł, zastąpiony przekleństwami, których John słuchał z lubością.

Potrzebował spokoju, żeby przygotować się do misji. Starannie wybrał koszulę i garnitur. Krawatowi poświęcił dobre dziesięć minut. Wreszcie wsiadł do rovera. Kiedy już oddalił się na bezpieczną odległość, na powrót włączył sąsiadom dźwięk. Budynek aż podskoczył – młody musiał nieźle podkręcić głośniki w poszukiwaniu rozwiązania.

Oczywiście, samochody kompletnie zakorkowały Waterloo Bridge, i to w obie strony. FORWARD i ruszyły płynnie. Tylko na jego pasie, po cóż przemęczać kamień. W Covent Garden jak zwykle trudno było znaleźć miejsce do parkowania. REWIND i pojazdy przemieściły się odrobinę. Kamień filozoficzny na miarę dwudziestego pierwszego wieku sprawdzał się doskonale, w każdych okolicznościach. Dee żałował tylko, że pilot działa wyłącznie na urządzenia. Tak wielu ludzi wręcz prosiło się o przycisk MUTE… Porcjom w dzisiejszych restauracjach przydałby się ZOOM.

Dee dotarł do hotelu Savoy na czas. Okazał przepustkę (przysługa znajomego ministra, którego córce postawił horoskop, w ostatniej chwili zapobiegając małżeństwu z morderczym psychopatą), rozsiadł się we foyer na kanapie z dobrym widokiem na windy. Demonstracyjnie zerknął na zegarek, sięgnął po gazetę i pod jej osłoną dyskretnie wydobył z kieszeni pilota. Zapobiegliwie nadał mu wygląd zwyczajnego telefonu. Bawił się nim prawą ręką, lewą przewracał strony. Czuł wrogie spojrzenia amerykańskich agentów w tanich czarnych garniturach, ale nic sobie z nich nie robił. Na pozór koncentrował się głównie na prasie. W rzeczywistości śledził na sprzężonym z kryształową kulą ekranie, co dzieje się w apartamencie zajmowanym przez prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jeden z najpotężniejszych ludzi świata (zaraz po alchemikach) szykował się na spotkanie z premierem Wielkiej Brytanii. Mieli omawiać edukację w obu społeczeństwach.

Prezydent w otoczeniu świty właśnie szedł korytarzem. Już za chwilę. Wsiadł do windy. Ósme piętro, siódme… Teraz! Dee z udawaną niezdarnością machnął pilotem, niemal go upuszczając, w przelocie musnął odpowiedni przycisk. STOP.

Agenci nagle nabrali wigoru. Miotali się gorączkowo, jakby próbowali zrównoważyć bezruch windy, szeptali do mikrofonów lub krzyczeli do podwładnych.

Ile razy John by nie próbował, kabała zawsze dawała tę samą przepowiednię – rozmowa prezydenta z premierem zaowocowałaby rewolucją w systemie nauczania. W rezultacie jakiś wieśniak z Idaho wynalazłby kamień filozoficzny w prymitywnej, średniowiecznej wersji. Nagły wzrost podaży złota doprowadziłby do załamania na giełdach, kryzysu finansowego i kilku potężnych wojen. Zwyczajne zatrzymanie windy między piętrami uratowało miliony istnień.

Dee postanowił, że dla zachowania pozorów odczeka jeszcze kilka minut do pełnego kwadransa i dopiero wtedy opuści hotel, gestami i mimiką demonstrując dżentelmeńskie rozczarowanie niepunktualnym partnerem.

Na razie zagłębił się w lekturze. Coś takiego! Gazeta donosiła, że lada dzień w bankach pojawią się androidy obsługujące klientów. Pilot wkrótce miał się wzbogacić o kilka przycisków.

Koniec

Komentarze

No, finklowe. :-) Kamień w działaniu. Oj, interesujący, interesujący! 

Wielce przydatny kamień, wręcz po opisaniu uznaję za niezbędny. Sprzedaj mi, please! Jakoś się dogadamy.

 

Lekki kłopot miałam tylko z podażą złota, z uwagi na wirtualny charakter pieniądza, ale zawiesiłam niewiarę, bo przecież w Twoim świecie są alchemicy. xd

Skarżę, bo bardzo fajne i odmienne. 

 

Powodzenia w konkursie!

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dzięki, Asylum. :-)

Nie da się ukryć – Finkla pisała. To i wyszło finklowe…

Zgadzam się, że kamień bardzo przydatny, niestety, właścicielem jest John Dee. I obawiam się, że on tego nie sprzeda.

Pieniądz mamy fiducjarny, ale złotem nadal się handluje. To może być cichy wpływ alchemików, kto wie… ;-)

Babska logika rządzi!

A, jeśli wpływ alchemików… To rozumiem, rozumiem. A czemu to jakiś bezimienny ma posiadać kamień (dobrze go nazwałaś), poza tym może zduplikować, a ja mogę obiecać podpisanie cyrografu do jakich rzeczy będę używała? ;-)

 

I nie, ja użyłam  „finklowe” w innym znaczeniu. Psia kostka, dla mnie „finklowe” oznacza, że fabularne i czyta się z przyjemnością, bo i ciekawe, i przygoda, i wiadomo, że będzie dżinks, albo mówiąc w języków magów – dżin. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Oni zostają w cieniu, cwaniury. Czegoś się nauczyli przez ostatnie parę wieków…

Asylum, słyszałaś o alchemiku, który chociażby pożyczyłby kamień filozoficzny obcej osobie? Nawet królom i mecenasom udostępniali tylko wersje demo.

Miło mi, że tak definiujesz finklowość. Uważam, że fabuła nie szkodzi tekstom.

Oświadczam, że podczas pisania nie ucierpiał żaden dżin. ;-)

Babska logika rządzi!

Ciekawe ekonomiczno-polityczne ujęcie tematu. Dużo w opku upchnęłaś, jest dość skondensowane informacyjnie, ale przy tej długości tekstu nie zdążyło zmęczyć. Fajny fragment o powiększaniu potraw w restauracjach. Przyjemnie współczesny tekst :-)

Dream big.

Dziękuję, Dogs. :-)

Limit ostry, trzeba było się streszczać. Ale nie aż tak, żeby nie pokazać nic z tła. Ulubiona emotka Baila.

Lubię jeść, a te porcyjki w knajpach to jakaś kpina. ;-)

Babska logika rządzi!

Miniaturyzacja.

Dream big.

Taaa, najwidoczniejsza w knajpach i wilczych limitach. ;-)

Babska logika rządzi!

Alchemicy są strasznymi egoistami, sami nie zjedzą, choć mogą się podzielić, lecz innym i tak nie udostępnią. Zazdrośnicy. ;-)

Kocham fabuły! xd.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Bardzo fajne ujęcie hasła konkursowego.

Skojarzenie numer jeden to film “Klik! I robisz co chcesz” z Adamem Sandlerem, któremu magiczny pilot został podarowany przez niepokojącego jak zawsze Christophera Walkena. Drugie skojarzenie – przy motywie z samochodami – z “Brucem Wszechmogącym” :)

Rzeczywiście szkoda, że Twój pilot z opowiadania działa tylko na urządzenia.

 

Pozdrawiam

Q

Known some call is air am

Witaj.

Kto by pomyślał, że wszystkie dotychczasowe awarie mogą mieć całkiem inne uzasadnienie. ;)

Zdanie:

córce ministra postawił horoskop, w ostatniej chwili zapobiegając małżeństwu z morderczym psychopatą

przebiło wszystko. :) Moja wyobraźnia przy nim poszybowała. :)

Gratuluję wspaniałego pomysłu i pozdrawiam. 

Pecunia non olet

Dziękuję nocnym markom i rannym ptaszkom. :-)

 

Asylum, tak po prawdzie, to która grupa zawodowa chętnie dzieli się czymś, co z trudem wypracowała? ;-)

 

Outta,

Cholera, wszystko już było. :-( Na swoje usprawiedliwienie napiszę, że nie oglądałam tych filmów.

Działanie nie tylko na maszyny. Zależy, kto trzyma pilota. Jeśli nie my, to może i lepiej. ;-)

 

Bruce,

Nie wszystkie. Czasami coś psuje się i bez alchemicznego pilota.

Tak na dobrą sprawę, to podejrzewam, że hotel, w którym zamieszkał prezydent, byłby absolutnie niedostępny dla pospólstwa. Ale fabularnie potrzebowałam, żeby Dee tam się dostał, więc musiał zrobić jakiemuś politykowi potężną przysługę. Stanęło na córce.

Babska logika rządzi!

Ciekawe podejście do problemów ekonomicznych :) A poza tym jestem pod dużym wrażeniem, że udało Ci się upchnąć tak dużo treści w tak niewielkiej objętości tekstu… I miło poczytać o Anglii…

A do tego wszystkiego porządnie, jak na Finklę przystało, napisane. Oczywiście klikam bibliotekę i życzę powodzenia w konkursie :)

:))

Genialnie to przemyślałaś! :)

Pecunia non olet

Dzięki, Katiu. :-)

Miło mi, że tekst się spodobał. Ja zwykle jakoś sobie radzę z wpychaniem treści w ciasny limit.

 

Bruce, chyba się zarumienię. Od razu genialnie…

Babska logika rządzi!

Z córką ministra wyszło świetnie, wszak można sobie wyobrazić przyszłość ministra (o córce nie wspomnę) z zięciem morderczym psychopatą. ;)

 

Pecunia non olet

Za to prościej wyobrazić sobie przyszłość córki… No, minister ma powody do wdzięczności. Cóż to jest przepustka wydana dżentelmenowi, który nic głupiego nie zrobi, prawda?

Babska logika rządzi!

Ja zwykle jakoś sobie radzę z wpychaniem treści w ciasny limit.

Oj, chciałabym mieć choć trochę tej umiejętności ;)smiley

OK, mogę wymienić trochę na Twoją umiejętność budowania klimatu. Deal? ;-)

Babska logika rządzi!

Deal yes

No, minister ma powody do wdzięczności. Cóż to jest przepustka wydana dżentelmenowi, który nic głupiego nie zrobi, prawda?

 

Otóż to właśnie! Pomysł bardzo mi się podoba. Przepustka, której konsekwencje nie zostały do końca przewidziane. :)

Pozdrawiam. ;)

Pecunia non olet

Tylko do takiej wymiany jakaś magia by się przydała :) Miłego dnia życzę :)

 

No to zdradzam sekret: nie opisujesz rzeczy, które wszyscy znają albo z łatwością mogą sobie wyobrazić. Na przykład dywan na hotelowym korytarzu (a może to była posadzka, who cares?), nieskończony rząd samochodowych dachów w korku, angielskie kamieniczki przytulone do siebie w bliźniaczym szeregu, pogoda w Londynie…

Babska logika rządzi!

O, nie nadążam z odpowiedziami. Lubię to!

 

Bruce, ale właściwie nikt Johna nie podejrzewa o niecne uczynki. Ot, czekał na kogoś, bawił się telefonem, w którymś momencie o mało nie upuścił, w tej samej chwili stanęła winda. Pszipadek, a minister nadal faceta lubi i szanuje.

 

Katiu, zaczęłam próbować bez magii. ;-)

Babska logika rządzi!

Hm… problem w tym, że ja lubię wszystko opisywać, szczególnie że zwykle piszę w pierwszej osobie, więc dywan w hotelowym korytarzu w oczach bohatera zmienia się w jaszczurzy jęzor albo w naczynie krwionośne albo w coś jeszcze innego i z głupiej posadzki robi się długi akapit… ale to pewnie kwestia praktyki i pisarskiej samodyscypliny… Swoją drogą jeśli jeszcze uda mi się coś stworzyć, może powinnam popróbować z szortem :) 

No i pewnie jaszczurczy jęzor buduje nastrój. A u mnie myk i już są w windzie.

Babska logika rządzi!

:) To chyba tylko w tym tekście, bo sporo Twoich opowiadań przeczytałam (dużo konkursowych) i moim zdaniem umiejętnie dopasowujesz tekst do kryteriów, które ma spełniać :)

Pozdrawiam serdecznie smiley

 

Ale do piórek nominowana jestem rzadko, a Ty prawie zawsze. :-)

Babska logika rządzi!

Cześć Finkla!

 

Udany szorcik na dobry początek dnia. Humorystyczna mieszanka magii z technologią – kamień na miarę naszych czasów. Bardzo spodobało mi się zdanie:

Porcjom w dzisiejszych restauracjach przydałby się ZOOM.

;-)

 

Napisane sprawnie, bez zgrzytów imho. Alchemiczna intryga szpiegowska z kabałą w tle. Jedyne, czego mi zabrakło to takiej klasycznej angielskości. Ale może w którym momencie zbytnio oczekiwałem klimatu z pierwszych Bondów. Scena z gazeta i dbałość o krawat to trochę zbyt mało.

 

3P dla Ciebie: Pozdrawiam, Polecam i Powodzenia w konkursie!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Hm… z piórkami… Tak szczerze, myślę, że Twoje nie są często nominowane, bo wzrosły oczekiwania wobec Twoich tekstów (za bardzo jeśli chodzi o piórka), a progres pisarski z pewnością nie jest liniowy… Odnośnie moich nominacji, nie wiem, część loży uważa, że dostaję je z “automatu”, a moje teksty nie powinny nawet trafiać do biblioteki… ale chyba za bardzo się uzewnętrzniam i jak zwykle dramatyzuję ;) I najlepiej, jeśli pójdę spać :)

Dzięki, Krarze. :-)

Miło mi, że umiliłam, przynajmniej początek soboty.

A, bo drogie restauracje podają malutkie porcyjki rozmazane po wielkim talerzu. Tu plasterek marchewki dla dekoracji, tam pomidorek koktajlowy, artystyczny kleks sosu… I weź, człowieku, najedz się dwoma kęsami.

Postawiłam na fabułę, a w wilczym limicie wszystko się nie zmieści.

 

Katiu, ale nowi czytelnicy też nie nominują, czyli jednak klimat robi tekst, a Ty sobie świetnie z tym radzisz. Trochę dramatyzujesz. Zawsze zdarzają się jednostkowe opinie z obu końców krzywej Gaussa nie ma co wpadać w dumę z powodu prawych ogonków i rozpaczać z powodu lewych.

Babska logika rządzi!

Oczywiście, że nie ma :) A ja jak zwykle mam swoje ups and downs :) Tak czy inaczej, już jestem w łóżku (praca w nocy sprzyja dramatyzowaniu…) i jeszcze raz życzę udanego dnia, nawet w zwariowanych czasach kwitnącego lockdownu… 

No to kolorowych snów.

Niedobór snu robi człowiekowi straszne rzeczy…

Babska logika rządzi!

Robi, robi…

No to odłącz się od internetów i śpij. :-)

Babska logika rządzi!

Oki smiley

Widzę, że proces zachodzi z oporami. ;-)

Babska logika rządzi!

Finklowe i to duża zaleta: pomysłowe, inteligentne, nienachalnie zabawne. Doskonałe na początek dnia, bardzo mi się podobało.

Dzięki, Ninedin. :-)

Zdaje się, że w tym przypadku praca koncepcyjna trwała dłużej niż spisywanie rezultatów.

Cieszę się, że przyczyniłam się do dobrego początku dnia.

Babska logika rządzi!

Zabawne i bardzo pomysłowe. Temat konkursowy zrealizowany w oryginalny sposób. Tekst dobrze się czyta, podobał mi się też humor. Warsztat bez zarzutu. IMO, będzie podium.

Oczywiście, zgłaszam opowiadanie do wątku bibliotecznego, może zdążę. ;)

Przyczepię się tylko do androidów w bankach, że to nie do końca fantastyka. U pewnego operatora telefonicznego już obsługuje klientów sztuczna inteligencja (czat i rozmowa telefoniczna), dopiero później przełączają do normalnego konsultanta. Miałam (nie)szczęście ostatnio przetestować.

Dzięki, ANDO. :-)

Fajnie, że Ci się spodobało, ale na podium bym nie liczyła. Konkurencja twarda, a jeszcze wszystkich nie czytałam.

Androidy. Zawsze mogę twierdzić, że za fantastykę robi superpilot Johna. ;-) Gadanie przez telefon a podejmowanie decyzji o kredycie to dwie różne sprawy. Ale najwidoczniej idziemy w tę stronę.

I o czym czatuje SI?

Babska logika rządzi!

SI zapytuje, o jaką usługę chodzi, jaki jest numer telefonu, jaki typ problemu itp. Już wolę kasy samoobsługowe. ;)

To w sumie nie wydaje się wiele bystrzejsza niż taśma “jeżeli coś tam, wybierz jeden, jeżeli coś innego, wybierz dwa…”.

Babska logika rządzi!

A też mi po głowie chodziła inflacja po odkryciu kamienia filozofficznego, ale jakoś mi się historia nie chciała w limicie zmieścić ;) I dobrze, bo zrobiłaś to o wiele lepiej :) Podobało mi się, eleganckie, proste, z jajem i szczyptą humoru :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Dzięki, Irko. :-)

No, moja inflacja to tylko marginesik, ostrzeżenie przed kamieniem niedostosowanym do epoki. ;-)

Miło mi, że tyle zalet znalazłaś.

No, dobra, chyba już czas na rozczarowanego czytelnika. Coś za bardzo wszyscy chwalą, zaczynam coś podejrzewać.

Babska logika rządzi!

No, moja inflacja to tylko marginesik, ostrzeżenie przed kamieniem niedostosowanym do epoki. ;-)

On by narobił szkody w każdej epoce :)

A swoją drogą ten Twój chciłabym mieć. Wreszcie cisza <rozmarzyła się>

 

No, dobra, chyba już czas na rozczarowanego czytelnika. Coś za bardzo wszyscy chwalą, zaczynam coś podejrzewać.

Spoko, zaraz będziesz pewnie miała serię ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

W sumie, król Midas wycofał się z podkulonym ogonem… Więc pewnie tak. Chyba żeby ktoś miał na tyle dobrej i silnej woli, żeby całe złoto przeznaczyć na coś wzniosłego – posążki Buddy, kopuły cerkwi i takie tam.

Każdy by chciał mieć taki kamień. Asylum już próbowała kupić, ale Dee nie sprzedaje.

Też mi się tak wydaje – w końcu się znajdą.

Babska logika rządzi!

Ładny pomysł na kamień, ale nie do końca rozumiem, dlaczego zatrzymanie windy ma całkowicie uniemożliwić rozmowę?

 

Natomiast z “Tak wielu ludzi wręcz prosiło się o przycisk MUTE…” zgadzam się całkowicie XD

 

Porcjom w dzisiejszych restauracjach przydałby się ZOOM.

Jak dla mnie ten pomniejszający, zoom out ;)

http://altronapoleone.home.blog

Dzięki, Drakaino. :-)

Napięte terminarze, zanim prezydenta wydłubią z unieruchomionej windy, zanim się przekonają, że nie potrafią jej naprawić, okaże się, że ta edukacja wcale nie była taką ważną kwestią i panowie zajmą się tym podczas następnego spotkania. Albo po prostu właściwa chwila minie – jeden nie rzuci żartu, drugiemu on nie da do myślenia…

Zoom. Zgódźmy się, że przydałoby się pokrętło. A kto w którą stronę zakręci, to już sprawa drugorzędna. ;-)

Babska logika rządzi!

 John Dee

heart

 Kiedy już oddalił się na bezpieczną odległość, na powrót włączył sąsiadom dźwięk.

Ciut to nienaturalne.

 kompletnie zakorkowały

Well…

Porcjom w dzisiejszych restauracjach przydałby się ZOOM.

Epistemologicznie wątpliwe, ale cóż. Kamień przedni.

 w ostatniej chwili zapobiegając małżeństwu z morderczym psychopatą

Coś w to nie dowierzam.

(W sumie John Simm nie byłby zły w roli Twojego bohatera. Ale raczej w wersji z bródką.)

Zapobiegliwie nadał mu wygląd

Hmm. I dwa przysłówki obok siebie.

 śledził na sprzężonym z kryształową kulą ekranie, co działo się

Consecutio temporum!

 Mieli omawiać edukację w obu społeczeństwach.

Whatever for?

 Dee z udawaną niezdarnością machnął pilotem

Hmm.

 Miotali się gorączkowo, jakby próbowali zrównoważyć bezruch windy

Troszkę łopatą mnie tłuczesz.

 rewolucją w systemie nauczania. W rezultacie jakiś wieśniak z Idaho wynalazłby kamień filozoficzny w prymitywnej, średniowiecznej wersji

… unlikely. Chyba, że w tym świecie sztuki hermetyczne nie są aż takie hermetyczne.

 wzbogacić się

Przestawiłabym.

 

Mrr, John Dee jako James Bond. Mighty fine, miss Finkla, mighty fine. Wouldn't call it perfect, but.

 To może być cichy wpływ alchemików, kto wie… ;-)

Aha!

 Limit ostry, trzeba było się streszczać. Ale nie aż tak, żeby nie pokazać nic z tła.

Nie, no, całkiem nieźle wyszło. Choć zaskakuje mnie trochę liczba tradycyjnych fabuł w miniaturkowym konkursie.

 Ja zwykle jakoś sobie radzę z wpychaniem treści w ciasny limit.

Jak widać.

 Cóż to jest przepustka wydana dżentelmenowi, który nic głupiego nie zrobi, prawda?

A jak.

 Hm… problem w tym, że ja lubię wszystko opisywać, szczególnie że zwykle piszę w pierwszej osobie, więc dywan w hotelowym korytarzu w oczach bohatera zmienia się w jaszczurzy jęzor albo w naczynie krwionośne albo w coś jeszcze innego i z głupiej posadzki robi się długi akapit… ale to pewnie kwestia praktyki i pisarskiej samodyscypliny…

A, widzisz, Katiu, bo obie robicie dobrze. Opisuje się to, co ma znaczenie – więc jeśli bohater widzi coś inaczej, niż przeciętny człowiek, to trzeba opisać.

 weź, człowieku, najedz się dwoma kęsami

Ale w tych restauracjach nie masz się najeść, tylko pokazać, że Cię stać ;)

 Katiu, ale nowi czytelnicy też nie nominują, czyli jednak klimat robi tekst, a Ty sobie świetnie z tym radzisz.

Trochę tak. Trochę nie. Jakby Was dwie wymieszać, to by był pisarz nad pisarze :)

On by narobił szkody w każdej epoce :)

Yup.

 A swoją drogą ten Twój chciłabym mieć. Wreszcie cisza <rozmarzyła się>

Oj, taaak… to by było piękne…

 No, dobra, chyba już czas na rozczarowanego czytelnika. Coś za bardzo wszyscy chwalą, zaczynam coś podejrzewać.

Pokrzyczeć na Finklę? Proszę bardzo: wyłaź ze swojej strefy komfortu, kobieto! Ale migusiem!

Wystarczy? XD

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzięki za wyjaśnienie :) Ma sens, ale z tego, co jest w tekście, nie wydedukowałabym.

http://altronapoleone.home.blog

Nie, no, Finklo, te skojarzenia to nie jest żaden zarzut, więc bronić się nie musisz :) A wspomniane filmy jakimiś arcydziełami nie są, więc używanie motywów, które się w nich pojawiły, żeby użyć ich do stworzenia czegoś lepszego/innego jest spoko. A Twój szort jest fajny :)

Known some call is air am

Dzięki, Tarnino. :-)

Fajnie, że trafiłam w ulubieńca. <przyznawać się, że chyba ma najkrótsze nazwisko ze wszystkich alchemików?>

Co nienaturalne? Spodziewał się, że głośniki rykną pełną mocą i wolał wtedy być daleko.

Nie kumam, co ma epistemologia do żarcia w restauracjach.

Udaremnione małżeństwo. Potrzebowałam jakiejś ogromnej przysługi. Gdyby Dee specjalizował się w leczeniu, to uzdrowiłby ukochaną klacz ministra. Ale że był kabalistą i astrologiem… Możliwe również, że podpowiedział, co zrobić, żeby polityk nie miał Julii w domu i wkurzonego Romea za progiem. A może doprowadził do znalezienia zwłok poprzedniej narzeczonej i amant wylądował dożywotnio w kiciu? Mniejsza o szczegóły, grunt, że minister był wdzięczny.

Nie znam faceta na gifie, więc się nie wypowiem.

Whatever for?

Żeby Dee miał powód do działania. Marudzisz – żeby coś zrobić z fatalnymi wynikami anglosaskich uczniów w międzynarodowych testach, żeby znowu anglosascy naukowcy zgarniali gros nobli, żeby mieć żołnierzy zdolnych do obsługi przybajerzonego sprzętu… Zawsze znajdzie się jakiś powód.

Łopata. Może i tak, ale podoba mi się ta fraza, więc zostaje.

… unlikely. Chyba, że w tym świecie sztuki hermetyczne nie są aż takie hermetyczne.

Wiesz, w USA są miliony uczniów. Któryś może przypadkiem mieć dostęp do dziadkowego egzemplarza “Necronomiconu”. ;-) Jeśli jeszcze (uchowaj, Boże!) w szkole nauczy się myśleć i polubi chemię, tragedia gotowa.

Fabuły w wilczym konkursie. A nie liczyłam. Ile ich?

Ale w tych restauracjach nie masz się najeść, tylko pokazać, że Cię stać ;)

O, kurczę! To ja to źle robiłam i szłam z pustym żołądkiem zamiast z pełnym portfelem!

Widzę, że przycisk MUTE cieszyłby się największym wzięciem. Hmmm. Co to mówi o nas jako o społeczeństwie?

Pokrzyczeć na Finklę? Proszę bardzo: wyłaź ze swojej strefy komfortu, kobieto! Ale migusiem!

Wystarczy? XD

Jaka strefa komfortu, Tarnino? Wystartowałam w bizarro (cenię logikę, absurd mnie przerasta), w konkursie o HPL (nie przepadam za horrorami, a styl Lovecrafta uważam za wybitnie nużący), w rapie (liczba raperskich piosenek, których wysłuchałam z własnej woli, dałaby się ogarnąć przy pomocy palców jednego człowieka) i w ogóle w każdym portalowym konkursie od dłuższego czasu.

Chyba nie wystarczyło. ;-D

Babska logika rządzi!

O, znowu mam obsuwę. :-)

 

Drakaino, tego w tekście nie ma, ale wyszłam z założenia, że w miarę łatwo będzie sobie dośpiewać. Zatrzymał prezydenta w decydującej chwili i wystarczyło.

 

404, a to dobrze, że nie zarzucałeś mi plagiatu. Nie do końca wiedziałam, jak mam to interpretować.

 

Dzięki klikającym za bibliotekę. :-)

Babska logika rządzi!

A wspomniane filmy jakimiś arcydziełami nie są, więc używanie motywów, które się w nich pojawiły, żeby użyć ich do stworzenia czegoś lepszego/innego jest spoko.

Ej, a gdyby były, to by było? Nieee…

 Fajnie, że trafiłam w ulubieńca. <przyznawać się, że chyba ma najkrótsze nazwisko ze wszystkich alchemików?>

Ulubieńcem Michał Sędziwój (jakoś za bardzo w alchemikach nie siedzę, żeby nie było), ale John Dee też fajny

 Co nienaturalne?

Opis.

 Nie kumam, co ma epistemologia do żarcia w restauracjach.

ZOOM to przybliżenie, nie powiększenie :P

 Nie znam faceta na gifie, więc się nie wypowiem.

Long story, seriously.

 Marudzisz

Ale nowość XD

 Może i tak, ale podoba mi się ta fraza, więc zostaje

Twój tekst, Twoja decyzja.

 Któryś może przypadkiem mieć dostęp do dziadkowego egzemplarza “Necronomiconu”. ;-)

Co to, Harry Dresden? XD

 Jeśli jeszcze (uchowaj, Boże!) w szkole nauczy się myśleć i polubi chemię, tragedia gotowa.

Nieee… myśleć? To za trudne :)

 Fabuły w wilczym konkursie. A nie liczyłam. Ile ich?

Jak dotąd wszystko, co przeczytałam.

 To ja to źle robiłam i szłam z pustym żołądkiem zamiast z pełnym portfelem!

Exactly ^^

Co to mówi o nas jako o społeczeństwie?

Może raczej jako o jednostkach…

 Chyba nie wystarczyło. ;-D

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Sędziwoja męczy Pilipiuk, już nie chcę biedaka dobijać.

Że ZOOM to zbliżenie. No, niby tak, ale obiekt robi się większy. REWIND też nie cofnęło czasu, tylko trochę poprzesuwało autka.

A Harry Dresden był z Idaho? ;-)

Myślenie. Są tacy zboczeńcy, którzy to lubią.

Społeczeństwo i jednostki. Ale jeśli wszystkie jednostki wyrażają się z aprobatą o MUTE, to kto, do licha, czyni ten hałas?

To ta wrzeszcząca korespondencja z Harry’ego Pottera? Całe szczęście, że gify mają wbudowany MUTE. ;-)

Babska logika rządzi!

Sędziwoja męczy Pilipiuk, już nie chcę biedaka dobijać.

Wytrzymałby :) Są jeszcze Nicholas Flamel, Paracelsus, Bacon, Newton… cała banda, do wyboru :)

Że ZOOM to zbliżenie. No, niby tak, ale obiekt robi się większy. REWIND też nie cofnęło czasu, tylko trochę poprzesuwało autka.

Robi się większy pozornie, a cofnięcie nagrania cofa je naprawdę. Więc mamy tu pewne pomieszanie metafizyczne – czy pilot robi rzeczy naprawdę, czy tylko na niby?

A Harry Dresden był z Idaho? ;-)

Z Illinois :)

Myślenie. Są tacy zboczeńcy, którzy to lubią.

Ale w szkole się tego nie uczą, szkoła nie od tego ;)

Społeczeństwo i jednostki. Ale jeśli wszystkie jednostki wyrażają się z aprobatą o MUTE, to kto, do licha, czyni ten hałas?

Jednostki. Które chcą zmonopolizować hałasowanie. Ulubiona_emotka_Baila.

To ta wrzeszcząca korespondencja z Harry’ego Pottera? Całe szczęście, że gify mają wbudowany MUTE. ;-)

XD

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Flamel jest u mnie, jakby co ;)

(I nie żeby było to wielką niespodzianką, jak sądzę…)

http://altronapoleone.home.blog

Flamel był w Potterze, Paracelsus kojarzy mi się z herbatką, Bacon jakoś świńsko brzmi, Newtona za bardzo szanuję jako fizyka… Dee był optymalny.

czy pilot robi rzeczy naprawdę, czy tylko na niby?

A czy prawdziwy kamień filozoficzny naprawdę zmienia metale w złoto? ;-)

Korek się rozładował, więc John przejechał i się nie spóźnił. A rozważania o porcjach w knajpach to tylko westchnięcie, że tam nie działa, czyli problem jest akademicki.

Dresden. No to faktycznie – są podobieństwa.

Ale w szkole się tego nie uczą, szkoła nie od tego ;)

Dlatego trzeba prawdziwej rewolucji, żeby szkoła zaczęła tego uczyć.

Czemu by tych jednostek monopolizujących hałas nie roznieść na widłach?

Babska logika rządzi!

Wpadnę ^^

 

ETA:

A czy prawdziwy kamień filozoficzny naprawdę zmienia metale w złoto? ;-)

Prawdziwy? Tak. Ale nie o to chodzi w poszukiwaniu kamienia filozoficznego.

 

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

O, Flamel podwójnie zajęty. ;-)

Dziewczyny, kiedyś dotrę do Waszych tekstów.

Babska logika rządzi!

Gdzie jeszcze jest Flamel?

http://altronapoleone.home.blog

W Harrym Potterze. Bodajże w tomie – pszipadek? – o kamieniu filozoficznym.

Babska logika rządzi!

Ach, myślałam, że tu w konkursie XD

W HP to kojarzę, jest wspomniany. Realny na 99% nie był skądinąd alchemikiem.

http://altronapoleone.home.blog

To skąd mu się taka łatka wzięła?

Babska logika rządzi!

Jest o tym w przedmowie do mojego szorcika ;)

http://altronapoleone.home.blog

No, dobrze, dobrze, zaraz idę czytać teksty.

Babska logika rządzi!

Przyznam Ci szczerze, że na początku trochę kręciłem nosem. Ten pilot… Tak sobie wtedy pomyślałem: nic nowego. To już było.

Tyle że później okazuje się, że ten pilot służy prezentacji pewnego pomysłu czy tematu, który już tu nazwano ekonomiczno-politycznym, więc i ja się będę tego trzymał. I oparty na tym temacie, tekst prezentuje się już ciekawie, przede wszystkim dlatego, że udało Ci się niejako ciut oszukać limit i zaprezentować całą potencjalną wizję wynalezienia danej wersji kamienia filozoficznego wraz z wszystkimi tego skutkami.

Dorzuć do tego lekko humorystyczne wstawki wymieszane z poważnym w gruncie rzeczy obrazem potencjalnej katastrofy finansowej i wyjdzie całkiem bogata treść zawarta w ledwie trzech tysiącach znaków z hakiem.

Z limitami to Ty sobie radzisz świetnie, niezależnie od liczby znaków. :)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Dzięki, CM. :-)

Pilot był, prawda, ale nie w roli kamienia filozoficznego. Chyba.

Skutki wynalezienia klasycznego przedstawiłam w telegraficznym skrócie.

Humor, tradycyjnie już, wcisnął się sam szczeliną pod drzwiami windy.

A, bo ja nigdy nie umiałam lać wody. :-)

Babska logika rządzi!

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

O! Właśnie tyle wody było w moich szkolnych wypracowaniach. ;-)

Babska logika rządzi!

Jeden samowar?

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

To tam samowar jest? Myślałam, że jedna filiżanka na całą widoczną pustynię. ;-)

Babska logika rządzi!

Na stoliku, koło tego gościa z parasolem. I może jeszcze na tym drugim, nie widzę, bo małe :) Ale cóż to są dwa samowary przy całej Saharze?

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Jak małe, to dzbanek, a nie samowar. ;-)

Babska logika rządzi!

Sięga facetowi od pasa do kolana prawie :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Eeee, góra trzydzieści centymetrów. Nie zapominaj o perspektywie.

Babska logika rządzi!

Ano, prawda, ale gość stoi przy samym mebelku. W końcu ocienia blat parasolem.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Czy ja wiem… Cienie wyglądają, jakby słońce stało nisko. Im dłużej patrzę, tym bardziej mi się wydaje, że to fotomontaż. Znaczy, tło jest dodane, a filmik kręcony w studio.

Babska logika rządzi!

Niewykluczone, w końcu pan oficer cienia nie rzuca…

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

No, te cienie jakieś lewe.

Babska logika rządzi!

O, tego pana tu jeszcze nie było, zrobiłaś mi miłą niespodziankę. Do kompletu w konkursie brakuje tylko Sędziwoja, chyba że coś mi umknęło. Zdecydowanie bardzo Twój tekst, historia też bardzo dobrze wpasowana w limit. I androidy w końcówce są fajnym akcentem.

Pozdrawiam

Dzięki, Oidrin. :-)

O, kolejna zwolenniczka Johna Dee. Nie zauważyłam Sędzika w konkursie, ale kto wie… Dziwię się, że więcej ludzi nie wzięło Dee na warsztat, bo to chyba najkrótsze alchemiczne nazwisko.

Fajnie, że tyle zalet widzisz.

Babska logika rządzi!

Bry,

Mnie z kolei w pierwszej kolejności uderzyły wspomnienia z dzieciństwa, a konkretniej z serialu Gęsia skórka, który był niby horrorem dla młodych. Był tam odcinek z pilotem i sam kiedyś wyobrażałem sobie, że taki posiadam, sterując ludźmi, którzy mi podpadli :D

Motyw więc nie jakoś super nowy, ale fajnie go wykorzystałaś. Zapobieganie wciąż jednemu zdarzeniu, które mogłoby odwrócić pewne sprawy do góry nogami. 

No i chyba tyle :)

Pozdrawiam. 

Dzięki, Realucu. :-)

No, nie da się ukryć, pilota już każdy kiedyś widział. I fajnie byłoby mieć coś takiego.

A co do odwiecznemu zapobieganiu – sama o tym nie pomyślałam. Ale masz rację – mogło tak być, że wtajemniczeni pilnowali…

Babska logika rządzi!

A co do odwiecznemu zapobieganiu – sama o tym nie pomyślałam. Ale masz rację – mogło tak być, że wtajemniczeni pilnowali…

Jest taki film, całkiem fajny jak na obraz z wątkiem miłosnym w roli osi fabuły, z Mattem Damonem i Emily Blunt “The Adjustment Bureau”. Oparty na opowiadaniu Philipa K. Dicka. Są w nim wtajemniczeni, którzy pilnują by nie dochodziło do pewnych zdarzeń, aby nie było zakłóceń w boskim planie. Warto obejrzeć.

Jeszcze taki stary serial mi się przypomniał, o gościu, który dziennie rano, pod drzwiami znajduje gazetę, wydanie z dnia jutrzejszego. Na podstawie wyczytywanych w niej informacji próbuje zapobiegać wydarzeniom, takim jak zabójstwa, napady, katastrofy lotnicze itd. Tytułu sobie nie przypomnę. Ogólnie to całkiem nośny motyw z tym pilnowaniem świata :)

Known some call is air am

Wygląda na niewdzięczną robotę – jak zapobiegniesz katastrofie, to nikt nie zauważy i nie podziękuję. A jak Ci się nie uda, to wszyscy mają pretensje…

Babska logika rządzi!

Outta Sewer:

Jeszcze taki stary serial mi się przypomniał, o gościu, który dziennie rano, pod drzwiami znajduje gazetę, wydanie z dnia jutrzejszego. Na podstawie wyczytywanych w niej informacji próbuje zapobiegać wydarzeniom, takim jak zabójstwa, napady, katastrofy lotnicze itd. Tytułu sobie nie przypomnę. Ogólnie to całkiem nośny motyw z tym pilnowaniem świata :)

Zdarzyło się jutro” – uwielbiałam! :)

 

 

Finkla:

Wygląda na niewdzięczną robotę – jak zapobiegniesz katastrofie, to nikt nie zauważy i nie podziękuję. A jak Ci się nie uda, to wszyscy mają pretensje…

Ba! Początkowo policja to jego uważała za sprawcę/zamachowca/prowodyra/szantażystę itp. :) 

Pecunia non olet

W sumie logiczne – zawsze wiedział z wyprzedzeniem o różnych machlojach…

Babska logika rządzi!

Zdarzyło się jutro” – uwielbiałam! :)

O, właśnie, taki to miało tytuł :)

Jeszcze “Kod nieśmiertelności”, w którym główną rolę gra Jake Gyllenhaal, eksploruje taki pomysł, ale w dość pokrętny sposób :)

Known some call is air am

Było jeszcze jakieś opko Kinga – bohater przypadkiem wszedł w posiadanie jakiegoś dziwacznego czytnika i tam mógł przeczytać o przyszłych wydarzeniach.

Babska logika rządzi!

Oparty na opowiadaniu Philipa K. Dicka.

“Oparty” to w tym przypadku bardzo mocne słowo…

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dobra, niech będzie że zainspirowany opowiadaniem Dicka :)

Known some call is air am

Cześć, Finklo. Ciekawa koncepcja kamienia filozoficznego i jego użycia. Świetnie zarysowany świat, jak na tak niewielką objętość tekstu. Czytało się bardzo dobrze, historia intrygująca i fajnie pomyślana. Pozdrawiam.

Dziękuję, Jagiellonie. :-)

Miło mi, że widzisz tyle zalet. Miód na serce autorki.

 

No, co z tymi niezadowolonymi czytelnikami? Zaczynam się niepokoić… Ale niektórzy odhaczyli, że przeczytali, i zostawili tekst bez komentarza. Może to oni. ;-)

Babska logika rządzi!

Tak Finkla narzeka na limity, a tak doskonale się w nich rozpycha :-) Czyta się raz-dwa, nawet nie czuje, kiedy już finał. Jednocześnie tekst wydaje się szalenie skalowalny – dałoby się go uczynić i krótszym i dłuższym bez żadnej szkody, a i bohater aż się prosi o jakieś odrębne opowiadanie. Kamień filozoficzny tez oryginalny. Podoba mi się!

A tytuł też finklowy bardzo, choć akurat tytuł aż się prosi o jakiś bardziej dokręcony ;-)

 

Przyjemnie się czytało:) Fajny pomysł i ciekawie napisane. A i sam kamień pomysłowy :).

Dziękuję nowym Czytelnikom. :-)

 

Wilku, aż tak narzekałam na limit? Wydawało mi się, że inni bardziej. I nie rozumiem, dlaczego częściej nie wykorzystywano w konkursie Dee. Takie krótkie nazwisko, aż się prosi…

A który z tekstów konkursowych czyta się długo? ;-)

Miło mi, że Ci się.

 

Monique, fajnie, że przypadł Ci pomysł na kamień i napisane nie było najgorzej.

Babska logika rządzi!

A który z tekstów konkursowych czyta się długo? ;-)

Uwierz, są takie ;-)

 

No i wyjaśnił się sekret wilczych limitów – Szanowny Juror sylabizuje. ;-)

Babska logika rządzi!

Dobra, niech będzie że zainspirowany opowiadaniem Dicka :)

OK heart

Jednocześnie tekst wydaje się szalenie skalowalny

Bo jest. To fraktal ;)

Uwierz, są takie ;-)

Oooo… które?

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Fraktal, powiadasz? W porządku, lubię fraktale. Są niezwykłe, dziwniewymiarowe i na ogół śliczne. :-)

Babska logika rządzi!

Fraktalny jest poniekąd tekst Tarniny.

Zdecydowanie bardziej niż mój. :-)

Babska logika rządzi!

No, prawda. Jest fraktalny :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Cudna paprotka. :-) To ilustracja Twojego czy mojego? ;-)

Babska logika rządzi!

Obu :) Ale mogę dokleić drugą:

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Hmmm. To nie może działać, ale ładnie wygląda.

Babska logika rządzi!

Bo jest do wyglądania, nie do działania.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Aż nie wiem, co odpisać. Wybrakowana konstrukcja, jeśli ma tylko wyglądać. Jak opakowanie prezentu.

Babska logika rządzi!

Opakowanie spełnia też inne funkcje. Np. chroni zawartość przed zgnieceniem w transporcie. I raduje otrzymującego, wink, wink, nudge, nudge.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Nie chodziło mi o kopertę ani pudełko, tylko o kolorowy papier. Jakkolwiek ładnie by nie wyglądał – w końcu się go wyrzuci.

Babska logika rządzi!

Olbrzymia ilość komentarzy!

Czyżbyś czytała Poradnik Łowcy Komentarzy Finkli?

Zaraz, zaraz… Dajcie mi się zastanowić… :D

 

Dwie rzeczy:

 

Tak wielu ludzi wręcz prosiło się o przycisk MUTE… Porcjom w dzisiejszych restauracjach przydałby się ZOOM.

Nie wiem dlaczego, ale moje oczy dojrzały następne zdanie:

Tak wielu ludzi wręcz prosiło się o przycisk MUTE… A może nawet i o ZOMO.

 

No i dwa:

Sam kamień mało oryginalny. Ale ten prymitywny, w średniowiecznej wersji.

Ten w pilocie bardziej :D

W końcu włącza ZOMO, co znaczy, że w komunie mieli :P

 

Pzdr ;)

 

Co więcej, są tacy co byli w ZOMO i mieli komunię :P

Known some call is air am

:D No, są, są. Cholera wie, ilu. Niektorzy tej klasy z grubsza w TK nas teraz "wspierają".

Dziękuję, Silvanie. :-)

Tak, czytałam kiedyś ten poradnik. Raz czy dwa… No dobrze – kilkanaście razy.

Chwila moment, od ZOMO były porcje w knajpach, nie ludzie. Czyli ZOMO-wcom przydałoby żarcie, a żarciu ZOMO. Jakoś tak. Ciekawa interpretacja, nie spodziewałam się niczego podobnego. ;-)

Ten w pilocie to nowatorskie połączenie dwóch nieoryginalnych motywów.

Dee w komunie miał pilota, tylko chyba wtedy rozsądnie omijał kraje ogólnej szczęśliwości i jedynie słusznego ustroju.

To chyba jasne, że komuniści mają komunie? ;-)

Weź, nawet nie wspominaj o tym Durnynale…

Babska logika rządzi!

Nie chodziło mi o kopertę ani pudełko, tylko o kolorowy papier. Jakkolwiek ładnie by nie wyglądał – w końcu się go wyrzuci.

Jasne, dawajmy prezenty owinięte w gazetę, a do opery chodźmy w powyciąganych swetrach :P

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Bardzo zacny pomysł i takież wykonanie, Czytało się świetnie, a i uśmiechnęło przy okazji. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tarnino, no, dobrze – niedziałający, ale wyglądający mechanizm jest jeszcze gorszy od papieru. Nie służy nawet do tego, żeby zwiększyć radość obdarowanego. Usatysfakcjonowana? ;-)

 

Dzięki, Reg. :-)

Fajnie, że pomysł i wykonanie przypadły do gustu. A uśmiechów nigdy za wiele.

Babska logika rządzi!

Bardzo proszę, Finklo. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie służy nawet do tego, żeby zwiększyć radość obdarowanego. Usatysfakcjonowana? ;-)

Ej, co kto lubi :) Choć fakt, można mieć jeden bezużyteczny ale fajny gadżet, dwa, pięć… i gdzieś w okolicach pięciu ja osobiście mówię – pas! Nie będę tego odkurzała :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Reg, :-)

 

Tarnino, widać, że geny zbieraczy są w Tobie silne. Albo to mnie się trafił gen superniechęci do sprzątania. ;-)

Babska logika rządzi!

geny zbieraczy są w Tobie silne

 

Po namyśle – wywalam wszystko i będę mieszkać pod mostem.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dobrze się nad tym zastanów – bez stałej chałupy to już typowi nomadzi, łowcy-zbieracze. ;-)

Babska logika rządzi!

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Oj tam, od razu monster. Nikomu nie odrywam lukrowych guziczków. Czy to już nie jest dobry uczynek? ;-)

Babska logika rządzi!

“Uważam, że fabuła nie szkodzi tekstom.”

O dziwo, też tak uważam.

Temu tekstowi stanowczo fabuła nie zaszkodziła a wręcz przeciwnie. Czytałem z przyjemnością, a gdy koniec to się odezwało w głowie żałosne “to już? jak to?” ;-)

 

entropia nigdy nie maleje

Dziękuję, Jimie. :-)

No to już prawie mamy fanklub fabuły. ;-)

Miło mi, że było przyjemnie.

A no tak to – 3,4 kilo limitu. Zmieściłam w nie dużo, ale coś musiało zostać na zewnątrz.

Babska logika rządzi!

Fabuła jest dobra. Ale świat się w niej nie wyczerpuje.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

W tym przypadku świat w zasadzie nasz, więc nie ma co go opisywać w szczegółach.

Babska logika rządzi!

Nie świat tego szorta, świat ogólnie.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Aaaa, ogólnie to inna bajka.

Babska logika rządzi!

Bardzo mi się podobało. Z dotychczasowych tekstów kamieniofilozoficznych ten chyba jest moim ulubionym. Chciałoby się mieć taki pilot, oj, chciałoby ;) Płynne, zgrabne, z ciekawym ujęciem kamienia, ciekawą wizją świata w ogóle, a do tego efekt motyla – smakowity miks.

Dzięki, Silvo. :-)

Fajnie, że widzisz same zalety.

Jeśli chodzi o chęć posiadania kamienia – lista coraz dłuższa. Wychodzi na to, że milczenie jest jeszcze cenniejsze niż złoto. ;-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka