- Opowiadanie: fanthomas - Szczur

Szczur

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Szczur

Fred i George żyli w jednym ciele. Fred stanowił jego górną część, tę bardziej ludzką, natomiast George objawił się światu w postaci szczura, a w zasadzie jako fragment tułowia wraz z ogonem.

Zaraz po urodzeniu lekarze twierdzili, że to zupełnie normalne, w trakcie dzieciństwa wspominali, że na pewno przejdzie z czasem, ale kiedy Fred dorósł, a medycyna osiągnęła znacznie wyższy poziom, postanowił wziąć udział w serii kosztownych badań, zahaczających o tortury, byleby tylko poznać źródło swej ułomności i stać się zupełnie normalnym obywatelem. Wtedy dopiero po raz pierwszy usłyszał o George’u, o którym rodzice wspominali, że urodził się martwy. Nie było to jednak do końca prawdą.

– To pański brat bliźniak, który zamiast w pełni się wykształcić, wolał złączyć się z panem w jedno ciało – orzekli lekarze.

– Ale przecież to szczur. Jak to możliwe?

– Proszę lepiej zapytać o to swoją matkę.

Fred pomimo tego, że chciał mieć rodzeństwo, myślał jednak o kimś bardziej ludzkim. Niestety nikt nie był w stanie mu pomóc. Mężczyzna jednak się nie poddał. Po latach poszukiwań rozwiązania przykrej przypadłości, kiedy wszystkie przedstawicielki płci pięknej uciekały na jego widok, a wyjątkowo mocno przyciągał gryzonie, w końcu udało mu się skontaktować z rzekomym cudotwórcą, który dysponował ponoć mocą by w pełni go uleczyć. Był to znany z telewizji alchemik Maciey.

– Przepraszam za zapach – Fred od razu zaczął się usprawiedliwiać, kiedy alchemik zaraz po przybyciu zlustrował najpierw jego, a potem całe mieszkanie.

– Faktycznie, trochę wali myszami. Wybacz, nie chciałem urazić twojego… brata, tak?

– Na to wygląda.

Maciey wyjął z pojemnika niewielki świecący na niebiesko kamień.

– Co to? – zapytał Fred z lekką obawą.

– Proszę się nie obawiać. To prawie zwykły kamień, ale potrafi zamienić wszystko, czego się dotknie w człowieka.

– Człowiekiem jestem i nic co ludzkie… – zaczął kamień, ale alchemik zgromił go wzrokiem.

– Trzymam go w specjalnym pojemniku, żeby przypadkiem moje ubranie też nie zamieniło się w człowieka. Przepraszam za niego, sporo filozofowuje. To efekt uboczny moich badań. Nie traćmy jednak czasu na pierdoły, gdyż nie w tym celu przyszedłem.

– Czy to bezpieczne?

– A ma pan jakieś inne wyjście?

– Nie.

– No to zaczynajmy.

Alchemik przyłożył kamień do szczurzej części ciała Freda i zaczął nim intensywnie pocierać o sierść.

– Nie rozumiem. Powinno już działać.

– Może się rozładował – zasugerował Fred.

– Nie, tuż przed wyjściem sprawdzałem. Zmieniłem swój stary telewizor w człowieka, więc wszystko powinno być okej. Nie rozumiem, co poszło nie tak.

– Więcej światła – powiedział kamień, po czym zamienił się w szczura.

Kiedy Maciey zrozumiał, co właśnie się wydarzyło, szybko upuścił szczurokamień, ale było już za późno. Alchemik również zaczął przechodzić paskudną przemianę. Kamień, będący teraz szczurem biegał po mieszkaniu Freda, zamieniając wszystko, czego się dotknął w gryzonie. Bardzo szybko w całym domu słychać było tylko i wyłącznie piski.

– Tak to jest wpuszczać szarlatanów – westchnął Fred, a po chwili rozpędzony kamienioszczur wpadł także na niego. Przemiana była natychmiastowa. Fred, chcąc nie chcąc, zamienił się w szczura, stając się jednocześnie Georgem.

 

 

Koniec

Komentarze

Fajne.

Szoraciak zaciekawił od samego początku, zakończenie godne otagowanego gatunku.

Fajnie poprowadzona narracja, naturalne, nienachalne dialogi. Czytało się płynnie (chociaż to pierwsze zdanie w drugim akapicie aż się prosi o przycięcie! :D), a większych zgrzytów nie uraczyłem.

Ciskam klikiem.

Bylem psychologiczną osobliwością chwytającą fotony szczęścia, by na zawsze uwięzić je w grawitacyjnym więzieniu pułapki mojej depresji.

Śmieszne, dziwne, ciekawe i oryginalne (na tle innych) podejście do tematu.

Człowiekoszczur bardzo pasuje i do bizarro, i do Ciebie – możesz uznać to za komplement ;D

Narracja jest w porządku, nie znalazłem większych błędów, a i przez tekst przepłynąłem bez problemu.

Podobało mi się!

Pozdrawiam i polecę do biblioteki.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Człowiekoszczur pasuje do mnie? Wolę nie wiedzieć, co miałeś na myśli ;)

Powiedzmy, że chodziło o dar tworzenia takich postaci. Teraz jednak widzę, jak to mogło wybrzmieć xD

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Dobre opowiadanie. Absurdalne, ale znając autora, niczego innego się nie spodziewałem. Humor jest, kamień filozoficzny w nietypowym ujęciu również. Przyznam jednak, że najbardziej rozbawiła mnie Wasza wymiana zdań w komentarzu o pasującym człowiekoszczurze :)

Klikam

Obrzydliwie piękne. :-)

Podoba mi się rozwiązanie problemu potomka szczura: “Proszę lepiej zapytać o to swoją matkę” :)

Hej, fanthomasie!

 

Jedna drobnostka na początek:

w trakcie dzieciństwa wspominali

Lekko niezręczne, proponuję parafrazę.

 

Co do samego tekstu jest świetny, jedno z ciekawszych ujęć kamienia filozoficznego z pewnością. Wyobraźnię i poczucie humoru masz naprawdę nie z tej ziemi. Proporcja absurdu i obrzydliwości też nieźle wyważona.

Pozdrawiam

Technicznie jest trochę niezgranie, szczególnie zabolało mnie jedno zdanie:

Zaraz po urodzeniu lekarze twierdzili, że to zupełnie normalne, w trakcie dzieciństwa wspominali, że na pewno przejdzie z czasem, ale kiedy Fred dorósł, a medycyna osiągnęła znacznie wyższy poziom, postanowił wziąć udział w serii kosztownych badań, zahaczających o tortury, byleby tylko poznać źródło swej ułomności i stać się zupełnie normalnym obywatelem.

Ale bym je ciął :P

 

W każdym razie, spodziewałem się niespodziewanego i mój apetyt został zaspokojony. Jest zabawnie i absurdalnie, bardzo mi się podobało ;)

Podobało mi się :)

Wprawdzie zakładałem, że kamień zamieni Freda w podwójnego szczura, skoro jeden już w nim siedział. Niemniej sam pomysł na kamień zamieniający wszystko w człowieka oraz zaszczurzony świat bardzo zacne.

Fajne, absurdalne i przyjemne.

Był to znany z telewizji alchemik Maciey.

Genialnie wyważone nawiązanie. Ani zbyt nachalne, ani zbyt ukryte. No i oczywiście zabawne i pasujące do świata ;)

Ale to było dobre! Świetnie wyważone opowiadanie. Odpowiednia dawka humoru (dialog o matce rozwalił mnie na łopatki) oraz absurdu. Pomysłowe, zaskakujące, świetnie się czytało. Jak będzie jeszcze taka potrzeba to wieczorem zgłoszę swojego klika, bo dziś dzień poza komputerem. Dzięki za super tekst w drodze do pracy, Pozdrówka ;)

Wydaje mi się, że celem tego tekstu było wywołanie estetycznego szoku u czytelnika, co się z powodzeniem udało. Jednak jeśli chodzi o jakieś głębsze wrażenie, jakąś myśl, która by została na dłużej – raczej nie tym razem. Przeszkadzała mi również niespójność stylistyczna. Pierwsza część utrzymana w stylu formalnym, informatywnym, a w drugiej przechodzisz do krotochwili z prostackim językiem.

Słowem, doceniam koncept, ale całość mi się nie spodobała.

Pozdrawiam!

Witaj.

Niesamowita opowieść. 

Najbardziej spodobało mi się zdanie: 

 

Trzymam go w specjalnym pojemniku, żeby przypadkiem moje ubranie też nie zamieniło się w człowieka.

I od razu wyobrażam sobie, jak wyglądałby wówczas Maciey. 

W sumie ten pojemnik też powinien stać się człowiekiem, lecz rozumiem, że jest naprawdę BARDZO SPECJALNY. :)

Tekst przesiąknięty nietypowym humorem. W sumie nawet makabryczna, jakby nie było, historia Freda zdaje się być groteskowa. Szczególnie, że potem przepadł. :)

Pozdrawiam. 

Pecunia non olet

Cześć fanthomas:-)

Fred pomimo tego, że chciał mieć rodzeństwo, myślał jednak o kimś bardziej ludzkim. Niestety nikt nie był w stanie mu pomóc. Mężczyzna jednak się nie poddał.

powtórzenie

 

duża dawka absurdu, ale dzięki temu czytało się bardzo dobrze. Nie spodziewałam się takiego rozwiązania problemu, w związku z tym efekt zaskoczenia został osiągnięty, przynajmniej w moim odbiorze. Szczur okazał się niezwykle dominujący;-) 

Dodatkowy plus za dialogi i tekst, że jego wygląd przyciągał tylko gryzonie:-)

polecam do biblioteki i pozdrawiam

 

Syrenka w wersji gryzoniowej i bizzarowej. Jakby co, zapamiętałam i o kamień się nie będę prosiła, choćby nie wiem, co się stało, a magików omijać szerokim łukiem. ;-)

Poskarżyłabym do biblio, ale zerknęłam i masz już wystarczającą liczbę klików. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Siema :)

 

Jest fanthomas, jest bizarro :)

Jak już wspominali przedpiścy, jest tutaj absurd, jest i humor. Jednak jest tutaj też coś, co mi zgrzytnęło, co powodowało, że od pewnego momentu źle mi się czytało. Nie wiedziałem co to jest i chciałem nad tym pomyśleć, zastanowić się, czym to coś może być. A Potem przeczytałem ten fragment komentarza chalbarczyk :

 

Przeszkadzała mi również niespójność stylistyczna. Pierwsza część utrzymana w stylu formalnym, informatywnym, a w drugiej przechodzisz do krotochwili z prostackim językiem.

I zrozumiałem, że to właśnie było to. Ta drzazga pod paznokciem, której jeszcze nie widziałem, ale ją czułem. O ile nie wpłynęło to na odbiór fabuły, o tyle zaburzyło płynność czytania. No, ale o fabule ze dwa słowa jeszcze chciałem.

Trochę inny kamień filozoficzny i nietypowa, typowo bizarrowa (bo nieoczekiwana), przypadłość bohatera. Podobała mi się ta gryzoniowa apokalipsa, natomiast puenta o Fredzie zmieniającym się w szczura mnie rozczarowała. Bo skoro ciało Freda sprawiło, że kamień zmienił właściwości, to przecież jego ponowny kontakt ze szczurokamieniem tez powinien mieć inny efekt, niż na pozostałe dotknięte obiekty. Czekałem na ostateczne zaskoczenie a dostałem zaskoczenie w postaci jego braku. Ale koncepcja fajna :)

 

Pozdrawiam

Q

Known some call is air am

Groteskowy humor, to co najbardziej lubię : ). Opowiadanie płynne, łatwe w odbiorze dzięki czemu czytało się je bardzo przyjemnie.

O kurcze, co za historia! Świetna, trzymająca w napięciu, zaskakująca… no i bardzo oryginalna. Maciey to taka wisienka na wybornym torcie ;) Podobno masz już wszystkie kliki do biblioteki, więc klikam mentalnie ;)

„Bóg jest Panem aniołów i ludzi, i elfów” – J.R.R. Tolkien

Szczur rządzi!

I szanowny wróżbita się załapał, Pan Maciey z telewizora. He he, przyjemne bizarro. Krótkie i na temat. I za pazurem. W sam raz na przerwę.

3P dla ciebie: Pozdrawiam, Polecam do biblioteki i Powodzenia w konkursie!

 

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Cześć.

 

Kilka uwag:

 

Zaraz po urodzeniu lekarze twierdzili, że to zupełnie normalne, w trakcie dzieciństwa wspominali, że na pewno przejdzie z czasem, ale kiedy Fred dorósł, a medycyna osiągnęła znacznie wyższy poziom, postanowił wziąć udział w serii kosztownych badań, zahaczających o tortury, byleby tylko poznać źródło swej ułomności i stać się zupełnie normalnym obywatelem.

Niezłe zdanko.

Proponuję rozbić na 2, 3 mniejsze.

W ogóle, sporo opowiadania, mało pokazywania w Twoim tekście. Zwłaszcza na początku.

 

Wtedy dopiero po raz pierwszy usłyszał o George’u, o którym rodzice wspominali, że urodził się martwy.

Usunąłbym “dopiero”. Ewentualnie napisałbym: Dopiero wtedy usłyszał o…

 

Niestety nikt nie był w stanie mu pomóc.

Czy po “niestety” nie brakuje przecinka?

 

Po latach poszukiwań rozwiązania przykrej przypadłości, kiedy wszystkie przedstawicielki płci pięknej uciekały na jego widok, a wyjątkowo mocno przyciągał gryzonie, w końcu udało mu się skontaktować z rzekomym cudotwórcą, który dysponował ponoć mocą by w pełni go uleczyć.

PRZYkra PRZYpadłość. Zamieniłbym jedno ze słów.

 

Kolejne długie zdanie.

Usunąłbym rzekomym, albo ponoć.

I – jeśli już – to raczej …który ponoć dysponował mocą, by w pełni go uleczyć.

 

– Przepraszam za zapach – Fred od razu zaczął się usprawiedliwiać, kiedy alchemik zaraz po przybyciu zlustrował najpierw jego, a potem całe mieszkanie.

Zły zapis dialogu.

 

Maciey wyjął z pojemnika niewielki[+,] świecący na niebiesko kamień.

 

 

Kamień, będący teraz szczurem[+,] biegał po mieszkaniu Freda, zamieniając wszystko, czego się dotknął w gryzonie.

 

Doceniam oryginalne podejście do tematu kamienia i za to plus.

Nie jestem fanem bizarro, ale nie było dramatu pod tym względem. Nie to mnie powstrzymywało.

Nie podeszło mi głównie wykonanie. Sporo tu zgrzytów, składniowych, stylistycznych, interpunkcyjnych.

Mimo wszystko szacun za przekucie tematu na swoją modłę ;)

 

Cześć,

dawno nie czytałam tak smacznego szorcika :-)

Niesamowity pomysł z tą hybrydą. I super wykonanie. Od pierwszego zdania nie mogłam przestać czytać. W efekcie przeczytałam ukradkiem… w pracy.

Dobra robota!

Pozdrawiam

Sympatyczne, z humorem i pazurkami.

Czy imiona bliźniaków z HP?

No, niezła była balanga…

Zakończenie zaskoczyło.

Babska logika rządzi!

Zabawne, absurdalne, zaskakujące :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

O matulu, ale to było dziwne. Ale też całkiem dobre na swój sposób. 

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Niestety bizarro mi nie podchodzi, ale niektóre momenty (jak z matką) doceniam :).

Dzięki wszystkim za komentarze. Cieszę się, że większości się podobało. Limit był masakryczny i musiałem parę zdań usunąć i parę rzeczy przemodelować, stąd pewnie to wrażenie niespójności początku z dalszą częścią tekstu. Co do Freda i George’a zbieżność z Harrym Potterem jest zupełnie przypadkowa. :)

Gratuluję okrągłego numeru opowiadania 26500! ;-)

 

A sam tekst? Zaczyna się jakby wtórnie, ale potem jest już oryginalnie i z jajem. Akcja wartka, a to ma znaczenie, bo mimo krótkiego limitu w kilku tekstach w konkursie trafiły się o dziwo mikrodłużyzny. Tu tego problemu nie widziałem. Pomysł prosty, ale czasami więcej nie trzeba, odrobinę absurdalnej wersji weirdu też na plus.

 

Osobliwy i mocno absurdalny pomysł przerodził się w całkiem niezłe opowiadanko. Rozbawiłeś mnie Fanthomasie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo ciekawy tekst, czytałam zaciekawiona. Pointa dla mnie genialna.

 

 

Pozdrawiam – Goch.

Nowa Fantastyka