- Opowiadanie: Żywy_Jaszczomp - Klęska urodzaju

Klęska urodzaju

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

wilk-zimowy

Oceny

Klęska urodzaju

Wszyscy zginiemy. I to prędzej niż później. Optymistyczne prognozy zakładają, że zajmie to około 10 lat, pesymistyczne zaś dają ludzkości nie więcej niż 3 lata. Ja, będąc urodzonym realistą, a mianowanym szefem zespołu badającego australijski monolit, przeczuwam, że zostało nam nieco ponad rok.

Cóż za absurdalna sytuacja! Latamy poza układ słoneczny, skolonizowaliśmy Marsa i Europę, wynaleźliśmy szczepionkę na raka, odtworzyliśmy wymarłe gatunki zwierząt, a zabije nas kamień z kosmosu.

Tarcza antykometowa zawiodła. Dziesiątki lat badań i budowy poszły na marne, gdy meteor przebił się przez osłony i rąbnął w Ziemię. Uderzenie było na tyle silne, że spowodowało katastrofalne huragany, tsunami i wybuchy wulkanów. Można byłoby czekać, aż klimat się ustabilizuje, jednak sądzę, że nie będzie nam to dane.

Początkowo nie wiedzieliśmy czym jest australijski monolit. Zauważyliśmy jednak, że strukturalnie i chemicznie jest identyczny ze starożytnym kamieniem odkrytym przez nazistów w kompleksie Riese (współczesny zespół polskich naukowców prowadzi szeroko zakrojone badania fizykochemiczne oraz historyczne nad tym znaleziskiem).

Zbadaliśmy również skutki, które wywołał monolit. Tuż po uderzeniu, powstała wokół niego plama z żółtego metalu. Jak się okazało było to w 98% wagowych 197Au. Obszar, gdzie pojawiło się przebarwienie emituje bardzo silne promieniowanie elektromagnetyczne, które powoduje reakcję łańcuchową w mineralnej części gleby. Rośliny jej nie ulegają, jednak i tak obumierają, czy to z powodu radiacji, czy też z braku składników odżywczych. Proces zachodzi na szczęście w ciele stałym, płyny go hamują. Jest więc nadzieja, że ocean zatrzyma proces na jednym kontynencie.

Obawiam się innej rzeczy, a mianowicie procesu, który zachodzi w głąb ziemi. Jak niedawno udowodniły nasze badania, proces nie jest jedynie powierzchniowy. Reakcja biegnie szybciej wzdłuż trajektorii lotu meteoru, bo w tym kierunku zostało przekazane najwięcej energii z kolizji. Niepokoi mnie to, że reakcja może sięgnąć jądra Ziemi. Planeta, o ile nie spowolni ruchu obrotowego, to na pewno straci ochronne pole magnetyczne. Jeśli ktoś nie zginie do tej pory od katastrof lub głodu, to zabije go promieniowanie kosmiczne.

Jutro wideokonferencja z ONZ. Padnie kluczowe pytanie, ile mamy jeszcze czasu. Mam obowiązek zdać szczegółową relację z badań, natomiast Oni nie muszą informować opinii publicznej o sytuacji, w której się znaleźliśmy. Bo i czy powinni to robić, skoro już wiadomo, że nie wszyscy będą ewakuowani? Pierwsze promy już wyruszyły na Marsa i Europę. W większości zdrowi, płodni mężczyźni i kobiety w wieku 18-24 lata. Pozaziemskie habitaty mają ograniczone możliwości przyjęcia nowych kolonistów, więc już jest jasne, że i z tej grupy wiekowej nie polecą wszyscy. Najlepiej będzie nie upubliczniać naszych badań, tak myślę. Po co niepotrzebnie wywoływać panikę?

A może nastąpi jakiś przełom. Może ocean wyhamuje reakcję na tyle, że będziemy mieć więcej czasu na wymyślenie rozwiązania tej arcytrudnej sytuacji. Może badacze z Riese odkryją, w jaki sposób starożytni panowali nad energią kamienia. W końcu naziści opanowali tę moc na tyle, że wyprodukowali cały pociąg złota, który ukryli pod Wałbrzychem. Cała nadzieja w Polakach.

Inaczej Ziemia zamieni się w wielką bryłę złota, a Ziemianie staną się najbogatszymi istotami w całej galaktyce. Jakże jednak gorzkie będzie to bogactwo.

Koniec

Komentarze

No to tak.

Zaprosiłaś gości. Zakupiłaś produkty na kolacje, jakieś cebulki, papryczki smakowite, mięsko najwyższej próby, arcysmaczne dodatki wszelkiej maści, ziemniaczki, dobroci najróżniejsze, smakołyki wspaniałe, a potem…

rzuciłaś to 

na stół

I powiedziałaś gościom:

– Jedzcie.

W pudełkach, nieugotowane, niedoprawione.

– Jedzcie.

I tak trochę jest z tym opowiadaniem. Pomysł niezły, napisane sprawnie, ale…surowe i źle podane. Tu nie ma niestety fabuły. Jest opis jak z dziennika, prezentacja sytuacji, z której można było wyjść do dalszej opowieści, ale Ty na tym etapie pozostałaś. Dlatego nie porwałaś.

Spróbuj następnym razem dać nam fabułę. Nie poddawaj się, piszesz dobrze.

I masz fajnego chomika na profilowym:), więc nie może być źle.

 

Ukłony

[...] chleb [...] ~ Honoriusz Balzac

Mam podobne odczucia co Tyranotytan – zabrakło fabuły, jakiegoś zadziania się, Polaków w akcji ;) Za to bardzo na plus ostatni akapit. Chwytliwy, pasuje do formuły dziennika.

 

Pozdrawiam!

„Bóg jest Panem aniołów i ludzi, i elfów” – J.R.R. Tolkien

Pomysł na opowiadania bardzo mi się spodobał, meteoryt midasowyi brak pomysłu, co z tym fantem zdobyć. Bardzo zabawni wydali mi się ludzie z opowiadania. Mam wrażenie, że w naszym świecie badania byłyby utrudnione z uwagi na chmary chętnych do szybkiego wzbogacenia się 

:D

 

No i jeszcze polski akcent ;) ze złotym pociągiem z Wałbrzycha :D

 

 

Eh, trudne początki świeżego pisarza…

Pomysł mam, piszę (podobno) poprawnie po polsku, a jednak coś nie zgra, coś się nie klei.

Na szczęście pojawiliście się Wy – TYRANOTYTAN, nati, MPJ, którzy wytknęliście mi błędy.

Główny zarzut – brak fabuły.

Przegryzę gorzką pigułkę Waszej krytyki, bo realizacja pomysłu w formie strumienia myśli naukowca wydawała mi się ok i brak fabuły był moim zamiarem.

I tak trochę jest z tym opowiadaniem. Pomysł niezły, napisane sprawnie, ale…surowe i źle podane.

Owoce jadamy najczęściej na surowo. Na nieugotowaną rybę w sushi też nikt nie narzeka. A tatar?

To tak na marginesie.

 

Dziękuję Wam również za miłe słowa, których tu niestety jak rodzynek w serniku.

 

 

A mnie nurtuje pytanie kim są “Naziści”. Bo można byłoby spytać potomków nazistów, jak wyprodukowali złoto. Ale jak to zrobić skoro naziści umarli i to pewnie bezpotomnie.

Zastanawiałam się, czy forma pamiętnika dałaby się utrzymać przy dłuższym tekście? Trochę ratuje sprawę fakt, że jest to krótkie, więc znużenie owym strumieniem świadomości nie zdąży czytelnika dopaść. Trochę przeszkadzało mi traktowanie czytelnika, jakby naprawdę nie miał pojęcia, na czym polega zagłada Ziemi, więc trzeba mu wszystko wytłumaczyć.

Pozdrawiam!

A mnie taka forma pamiętnikarska bardzo zaciekawiła. Woda na sicie Anny Brzezińskiej składa się tylko z zeznań bohaterki, więc myślę, że dałoby radę i w tym przypadku. Choć muszę przyznać, że to opowiadanie wygląda raczej jak prolog do czegoś większego niż coś samodzielnego.

Z niecierpliwością czekam na następne teksty w tym stylu i pozdrawiam :)

Przy tak krótkiej formie rozumiem wybór pamiętnika i pomimo braku fabuły nie przeszkadza mi to. Dla mnie najciekawsze w tym opowiadaniu są pewne zawarte w nim momenty, jak np. nadzieja pokładana w naszym narodzie czy końcówka smiley

Inaczej Ziemia zamieni się w wielką bryłę złota, a Ziemianie staną się najbogatszymi istotami w całej galaktyce. Jakże jednak gorzkie będzie to bogactwo.

Fajna, krótka, apokaliptyczna forma. Coś trafiło w Ziemię, popsuło ją i szybko nastąpi koniec. Czyta się przyjemnie, trzyma w napięciu, bo od początku wiemy, że będzie jakaś peunta, ale nie wiemy jaka i liczymy na Autora, że nas nie zawiedzie. I wydaje się, że nie zawiódł. ;)

Przeszkadzają mi tylko dwie rzeczy:

  1. Dlaczego na Europę i Marsa lecą głównie ludzie w wieku 18-24 lata? Przecież płodni są też > 30 lat, a mają już duże doświadczenie + wiedzę. Taka nowa ludzkość, złożona głównie z ludzi w przedziale wiekowym 18-24 dałaby pewnie nowych Elojów Wellsa. Czyli potencjalnie samobójstwo ludzkości. ;)
  2. Pierwiastki o dużej liczbie atomowej, takie jak złoto, powstają podczas wybuchu supernowych, a więc gwiazd o masie > 1.44 masy Słońca. Zatem w tym układzie planetarnym w którym mieszkamy, nie ma szans na powstanie złota, przynajmniej dotąd, dopóki ta rasa (ludzie) nie opanuje reakcji termojądrowej, albo nie uda się z “Zderzaczach” uzyskać większych energii, niż aktualnie uzyskiwane. Ale nawet wtedy, złoto dałoby się “syntezować” w ilości kilku atomów. ;) Zatem zamiana całej materii Ziemi w złoto, na 100% nie nastąpi. :)

Za to z tymi “Polakami” jest fajnie – przyjemnie się czyta, że jesteśmy myślącym ludkiem i możemy uratować całą planetę. ;)

szop pracz

Siema Jaszczompiu ;)

 

Zdaję sobie sprawę z tego, że moje opowiadanie na ten konkurs jest bardzo podobne do Twojego, ale uwierz, że się nie inspirowałem. A co mogę powiedzieć o Twoim opowiadaniu? Że pomysł jest spoko, podobny do mojego, więc co mógłbym innego napisać? ;) Tyle, że u Ciebie to kamień z kosmosu, u mnie kryształ stworzony przez ludzi dokonuje transmutacji Ziemi w kulę złota. Fajny jest u Ciebie ten fragment:

 

Zbadaliśmy również skutki, które wywołał monolit. Tuż po uderzeniu, powstała wokół niego plama z żółtego metalu. Jak się okazało było to w 98% wagowych 197Au. Obszar, gdzie pojawiło się przebarwienie emituje bardzo silne promieniowanie elektromagnetyczne, które powoduje reakcję łańcuchową w mineralnej części gleby. Rośliny jej nie ulegają, jednak i tak obumierają, czy to z powodu radiacji, czy też z braku składników odżywczych. Proces zachodzi na szczęście w ciele stałym, płyny go hamują. Jest więc nadzieja, że ocean zatrzyma proces na jednym kontynencie.

Obawiam się innej rzeczy, a mianowicie procesu, który zachodzi w głąb ziemi. Jak niedawno udowodniły nasze badania, proces nie jest jedynie powierzchniowy. Reakcja biegnie szybciej wzdłuż trajektorii lotu meteoru, bo w tym kierunku zostało przekazane najwięcej energii z kolizji. Niepokoi mnie to, że reakcja może sięgnąć jądra Ziemi. Planeta, o ile nie spowolni ruchu obrotowego, to na pewno straci ochronne pole magnetyczne. Jeśli ktoś nie zginie do tej pory od katastrof lub głodu, to zabije go promieniowanie kosmiczne.

Ja poszedłem w pełną zmianę, dlatego tak mi się podoba pomysł hamowania procesu przez wodę i szybszy przebieg reakcji wgłąb Ziemi. To jest coś innego niż u mnie, tak samo jak potencjalne skutki przemian. Ty skupiłeś się na zaburzeniu pola magnetycznego, ja na wzroście średniej gęstości i, co za tym idzie, zwiększeniu masy planety i dalej, na zwiększeniu się siły przyciągania.

Opowiadanie jest OK, forma wpisu w jakimś pamiętniku też. Średnio mi pasuje ten polski akcent, ale to tylko moje prywatne zdanie, więc się nie przejmuj :)

 

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Jaka jestem zaskoczona tyloma komentarzami i to do tak krótkiego tekstu. Super!

 

homar, no niestety nie było już kogo pytać. Wszyscy, którzy mieli jakąkolwiek wiedzę na temat kamienia z Riese, zabrali swoje tajemnice do grobu.

 

chalbarczyk, forma pamiętnika była zamierzona i raczej nie porwałabym się na nią w dłuższym tekście, przynajmniej nie na tym etapie mojego pisarzenia. Nie uważam też, że zbyt wiele tłumaczę. Zakładam, że czytelnik nie siedzi w mojej głowie i nie zna zagłady świata według mojego scenariusza. Ale jeśli możesz, to powiedz mi proszę, w którym miejscu wg Ciebie przegięłam. Z pisania pism urzędowych mam pewne brzydkie nawyki, które chciałabym wytrzebić na potrzeby pisania mniej oficjalnego.

 

PanDomingo, dziękuję za ciepłe słowa. Może i rzeczywiście będzie to prolog do czegoś większego, bo pomysł już kiełkuje.

 

Monique.M, dziękuję. Ciepło mi się zrobiło na serduszku, po Twoim komentarzu.

 

szop_pracz, cieszę się, że utrafiłam w Twój gust.

1. Większość to zdrowi ludzie 18-24 lata, gdyż w tym wieku są najbardziej płodni, a trzeba też doliczyć czas przelotu, aklimatyzacji w nowym habitacie. Kobieta musi czuć się bezpiecznie, żeby zajść w ciąże, a ciężarne w kosmos nie latają. Zresztą, nie wiadomo jak taka długa podróż wpływa na płodność w ogóle.

Pozostałą mniejszość kosmicznych podróżników stanowią właśnie naukowcy, inżynierowie, ludzie kultury. Nie napisałam o tym z powodu wołającego o pomstę do Nieba limitu.

2. Kamień stanowi substancja pochodząca z innego wymiaru. Ma budowę atomową niespotykaną w naszym wszechświecie. Pojedynczy atom ma dwa jądra – Au i innego pierwiastka z 11 grupy układu okresowego (najprawdopodobniej), które utrzymywane są w bliskości nieznaną dla nas siłą oddziaływania. Coś pomiędzy energią wiązania silnego (wewnątrzatomowego) a energią wiązania międzyatomowego niespolaryzowanego. Taki atom jest stabilny we wszechświecie, z którego pochodzi, natomiast w zetknięciu ze skorupą ziemską w ziemskiej atmosferze, ulega rozpadowi. Jedna z hipotez mówi, że ta reakcja jest katalizowana przez argon. Tłumaczyłoby to, dlaczego woda bardzo spowalnia proces przemiany, bo wiadomo, że Ar ma bardzo niską rozpuszczalność w wodzie. Jest tu dużo niewiadomych. Mam nadzieję, że zdążymy ????

Outta, widocznie złapaliśmy tę samą częstotliwość fali weny płynącej przez wszechświat. Ty i ja jesteśmy wyjątkiem potwierdzającym regułę, że ile mózgów tyle pomysłów ???? Lecę się zameldować na Twoim opku.

Dzięki wszystkim za odwiedziny. Pozdrawiam.

 

 

Dla mnie też jest okej, może i dziennikowa narracja trochę burzy typowe struktury opowiadań, ale w tak krótkiej formie jest ‘jadalne’ ;)

Ciekawy pomysł na całość (tu pierwszeństwo przed Outta Sewerem), wykonanie i warsztat są w porządku.

 

skolonizowaliśmy Marsa i Europę

Rozbawiło mnie to, bo zapomniałem o tym księżycu i pomyślałem, że Afryka się zemściła na dawnych kolonistach :D

 

Opowiadanie ogólnie jest w porządku, nie powala na kolana, ale fajnie wykorzystany ten kamień.

Pozdrawiam!

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Hm, fabuła ogólnie nie jest zła, a i pomysł atrakcyjny, tylko – moim zdaniem – zawiniła tu forma. Wspominałaś, autorko, że planowałaś tekst jako strumień myśli, tylko że nie do końca to wyszło – zamiast strumienia mamy tu bardzo uporządkowaną relację. Właściwie przypomina to raczej szkic do właściwego opowiadania. Więc zamysł dobry, choć wykonanie mniej porywające. Osobiście polski wątek uważam za mało wiarygodny, ale co tam… fantastyka w końcu, co nie? ;D

Witaj.

Tekst postrzegam jako naukowe relacje z nieuchronnego. Bardzo pesymistycznie zapowiadają się losy mieszkańców planety… :)

Gratuluję pomysłu oraz niebanalnego sposobu jego przekazania.

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Trochę dostajesz oklep w komentarzach, ale niestety słusznie. Pomysł niezły (chociaż, jak się okazuje, nie nazbyt oryginalny :P), jednak realizacja nieco leży. Nie jestem pewien, czy teksty konkursowe można poprawiać w trakcie trwania konkursu, jednak przydałoby się przepatrzeć całość. Niektóre zdania są niezgrabne, brakuje przecinków i tak dalej ;)

Duży plus za to, że nie ma równo 3407 znaków, tylko mniej. I mi w sumie polski wątek całkiem siadł ;)

Fajny nick zwłaszcza w zestawieniu z awatarem. :-)

 

Faktycznie podobne do opowiadania Outty, jednak wiele rzeczy jest innych. 

Zastanowiła mnie przeszkoda w postaci „płynności”, jądro zewnętrzne Ziemi jest przecieź płynne? Spora musiałaby być asteroida kamyk. Słyszałeś o Apophis? Najbardziej zaciekawił mnie proces, który mógłby wywołać podobne zmiany, lecz trudno zamieścić takie informacje przy tym limicie. Sam motyw uderzenia ma już sporo odsłon w fantastyce. Trochę bym jeszcze przejrzała, aby wygładzić.

 

,Początkowo nie wiedzieliśmy(+,) czym jest australijski monolit.

,Rośliny jej nie ulegają, jednak i tak obumierają, czy to z powodu radiacji, czy też z braku składników odżywczych.

Chyba podkreślone usunęłabym i w miejsce drugiego dałabym „lub”.

 

Powodzenia w konkursie!

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

DanielKurowski1, Silva, bruce, Asylum, dziękuję Wam za opinie i wskazówki. Popracuję nad warsztatem.

Pozdrawiam

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Tylko, czasem się nie zrażaj, lecz pisz! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nie zrażam się w ogóle. Dzielnie znoszę trudne początki, bo to moje pierwsze teksty, które rzuciłam “na pożarcie” ludziom, którzy interesują się literaturą od strony pisarskiej. Do tej pory czytali mnie tylko znajomi, którzy nie potrafili wskazać konkretnie, co im nie leży. Dlatego każdy komentarz jest dla mnie cenny, szczególnie te z konstruktywną krytyką i wskazywaniem błędów. Trudno natomiast dyskutować z kimś, komu się nie podobało, bo nie. To już nie mój problem. Wszystkich nie zadowolę. Cieszę się z każdych odwiedzin. Staram się odwdzięczać tym samym.

Jaszczomp, ja miałem baaardzo trudne początki na portalu – tych tekstów już nie ma, są jedynie w kopii roboczej bo były nieczytelne. Po przerwie – sporej, prawie dwuletniej – wróciłem w styczniu do pisania i mam prawie pięć opowiadań w bibliotece, czyli wszystkie, jakie opublikowałem teraz.

Skoro ja mogę (a jestem dosyć leniwy i czasem wolno uczący się) to każdy może. Tym bardziej, że Twoje teksty są, według mnie, o wiele lepsze od moich początków :)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Dzięki za słowa otuchy. Mam jeszcze tyle do opowiedzenia, tak wiele kompletnych historii w mojej głowie i komputerze. Teraz jestem na etapie uczenia się, jak te opowieści przekształcić z obrazów w słowa, tak, żeby były strawne wink

Ja dalej jestem na tym etapie :D Ciężko mi przenieść pomysł na tak krótką formę, jaką jest opowiadanie do 80k. Mam wiele planów i pomysłów, ale te 40-80k znaków, to byłby jedynie wstęp :)

Każdy się tutaj uczy, jak napiszesz coś nowego, to dodaj do bety, z chęcią pomożemy. Ja tam uczę się najwięcej, bo mam dokładnie wypisane błędy i problemy, których później staram się unikać i z opowiadania na opowiadanie jest lepiej.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Forma pozostawia do życzenia, ale… Ale podobało mi się! Prosty pomysł, ale mający w sobie coś ze starych, oldschoolowych miniopowiadań. Prosto, a jednak z uwzględnieniem różnych aspektów. Bo jest tu i o kolonizacji, i o starożytnym artefakcie, jego tajemniczym podobieństwie względem meteorytu, jest o strategii ewakuacji, jest niedopowiedziana przestroga przed konsekwencjami ujawnienia informacji. Jest nawet o „równych i równiejszych” („w większości zdrowi”). Jest dużo. Owszem, forma, jako się rzekło, wymaga poprawek (zwłaszcza początek – a przecież on najważniejszy), ale zamysł – ciekawy.

 

PS. Opowiadanie jest niejako bliźniacze z Sad I’m (dodane później niż Twoje, warto rzucić okiem, bo trochę inne podejście do podobnego pomysłu).

Podejrzewam, że w tej sprawie maczał palce niejaki Midas. Choć mogę się mylić. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję za komentarze i Tobie wilku za punkt do biblioteki i wyróżnienie w konkursie.

Pozdrawiam

Nowa Fantastyka