- Opowiadanie: dogsdumpling - Nie wkładaj rąk między nogi

Nie wkładaj rąk między nogi

Humoreska. Smacznego!

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Nie wkładaj rąk między nogi

Zwinięty na kształt prastarej muszli, z dłońmi wciśniętymi pomiędzy uda, leżał na kanapie i rozmyślał. A gdyby tak… Myśl za każdym razem zatrzymywała się w tym dokładnie miejscu i ani trochę nie chciała posunąć się dalej. Cóż, nie pierwszy raz leżał na kanapie i rozmyślał o tym, że myślenie mu nie idzie.

Przez uchylone okno wsączał się do pokoju letni żar, w powietrzu unosiły się złociste drobinki kurzu. Poczuł na skórze kropelki potu, spływające ukośnie w dół kręgosłupa, i zadrżał.

Za oknem trzydzieści stopni, a marznę. Trzeba było założyć skarpetki. Rozejrzał się po pokoju, na tyle, na ile mógł, nie poruszając za bardzo głową. Na oparciu krzesła, jakiś metr od kanapy, wisiał koc. Właściwie to nawet nie był koc, tylko ręcznik porzucony pół godziny wcześniej. Duży, puchaty, bardziej suchy niż mokry, przyzwoicie nadawał się do ogrzania marznącego ciała. Niestety sięgnięcie po upragnione okrycie wymagałoby nie tylko odwinięcia się ze ślimaczej pozycji, ale także przejścia do pozycji co najmniej połowicznie wertykalnej. Nie był na to gotowy. A właściwie nie miał ochoty, ale nie zamierzał przyznawać się sam przed sobą do swoistego lenistwa, które to właśnie kazało mu pozostać w dotychczasowym położeniu. Nie było mu w końcu aż TAK zimno.

Kichnął. Na szafce w słoiku po miodzie pysznił się bukiet rumianków, roztaczając dookoła delikatną woń. Niepotrzebnie przyniosłem wczoraj te badyle, pomyślał i kichnął po raz drugi.

Spojrzał tęsknie na gałkę termostatu, po czym uświadomił sobie, że, po pierwsze, w lipcu nie grzeją, i, po drugie, nawet gdyby grzali, to gałka znajduje się nie z tej strony grzejnika, co trzeba.

Zawinął się w siebie jeszcze bardziej i wtulił wygięte plecy w oparcie kanapy. Muszę być chory, przeszło mu przez głowę, nie mam siły się ruszyć, nie mogę zebrać myśli, nic mi się nie chce, kwiaty mnie denerwują i marznę. Każdy na moim miejscu już dawno by wstał i się przykrył. Ba! Każdemu na moim miejscu byłoby gorąco. Przecież mamy lipiec i trzydziestostopniowy mróz na dworze.

Nie zwróciwszy uwagi na językowo-myślową pomyłkę, wygiął szyję i zadarł głowę do góry, a właściwie to w bok, ale jakby do góry, jeśli patrzeć w stosunku do położenia stóp. Może uda mi się przyciągnąć ręcznik siłą umysłu? Zaczął się zastanawiać, ale szybko zaniechał. I rozmyślań, i wyginania. Zrobiło mu się niewygodnie.

Gorzej już być nie może, jęknął w duchu, wiercąc się i postękując.

Do pokoju wleciała osa.

– Jest mi ciepło. Jest mi wygodnie. Osa wylatuje – powiedział i zamknął oczy. – Osa wylatuje – powtórzył, nadając głosowi zdecydowany ton.

Kiedy otworzył oczy, osa krążyła nad kanapą.

– Osa wy-la-tu-je – przesylabizował i spojrzał na osę z wyrzutem. – Osa znika. Wylatuje. A sio! – Uniósł nieznacznie głowę i kiwnął nią w stronę okna.

Osa podleciała bliżej.

W panice zaczął dmuchać i prychać. Opluł osę.

Nastąpił kontratak.

Po nierównej, acz bardzo krótkiej walce, i w dużej mierze ze swoimi własnymi rękoma, które w jakiś zadziwiający sposób utknęły mu między nogami i nieszczególnie chciały dać się wyplątać, wylądował na dywanie obok kanapy. Osa, pobzykując, zdało mu się, szyderczo, wykonała w powietrzu kilka triumfalnych okrążeń nad pokonanym wrogiem i opuściła się z gracją na duży palec jego prawej stopy.

W tym samym czasie w nie tak znowu odległej od Ziemi galaktyce do przedstawicieli pewnej rasy niezbyt do ludzi podobnej i mającej ambicje podbić wszechświat dotarł komunikat: Obiekt unieruchomiony. Rozpoczynam procedurę pozyskiwania danych i modyfikacji DNA”.

Kiedy się ocknął, od dużego palca prawej stopy rozchodziło się po jego ciele przyjemne ciepło. Wstał, przeciągnął się i zrobił kilka skłonów – dawno nie czuł się tak dobrze. Zaburczało mu w brzuchu.

– Najwyższy czas coś przekąsić – powiedział, wyszedł na balkon i poleciał na najbliższą łąkę.

Koniec

Komentarze

Cześć dogsdumpling – niestety ja nie odczułem elementu humorystycznego, ale po prawdzie, to może być spowodowane tym, że tekstu nie zrozumiałem. Czytało się dobrze, ale tak jak napisałem – nie ogarniam zakończenia. Kosmici zmienili go w pszczołę (osy chyba nie zbierają nektaru) ?

OK, zaskoczenie jest, ale całość mnie nie kupiła. Większość tekstu nijak nie łączy się z końcówką, a ta wyskakuje z czapy. Czy gdyby facet stał w kuchni i zmywał, dużo by się zmieniło? Bo mam wrażenie, że fabularnie niewiele, ale w treści 90%.

Babska logika rządzi!

BosmanMat, cześć :-)

Dzięki za wizytę i komentarz. Dorosłe osy żywią się nektarem, ale go nie zbierają tak jak pszczoły. W co dokładnie zamienił się bohater, nie jest powiedziane. Równie dobrze mogła to być jakaś hybryda ;-)

 

Edytka. Cześć, Finklo. Gdyby zmywał, to pewnie by się przed osą obronił ;-) Dzięki za opinię.

Dream big.

Nie rozbawiło, ale czytało się nieźle, choć też nie wiem, co stało się z bohaterem.  

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czytało się nieźle. Krótka scenka i przyznam, że w końcówce nawet skrzywiły mi się usta w uśmiechu. Zmieniłbym chyba tylko tag na absurd na przykład.

Reg, ManeTF,

dzięki za odwiedziny :-) Zmieniłam oznaczenie na absurd.

Dream big.

Dziwne toto jest, dogs :)

 

Czytam o jakimś gościu, co mu się nie chce, chociaż tytuł sugerował coś bardziej niepokojącego ;)

A potem nagle z kapelusza wyskakuje motyw z kosmitami, zakończony absurdalną puentą. Nie piszę, że mi się nie podoba, ale tak nie do końca w moim guście. Chociaż Toporowość szorta doceniam.

 

Pozdrawiam świątecznie :)

Q

Known some call is air am

Czesc. Zgadzam sie ze zdaniem poprzednikow. Koncowka chyba nieco zbyt zaskakujaca, srednio pasujaca do reszty. Bardzo wielu rzeczy nie wiadomo, ale dlaczego tak zle sie czul, ani co finalnie sie stalo. A gdyby, zamiast na lake, polecial polowac na ludzi i ich przemieniac, pewnie byloby w tym wiecej sensu. Za to na pewno napisane poprawnie i dobrze sie czytalo :)

Outta,

czasami lubię próbować dziwnych rzeczy, nigdy nie wiadomo, gdzie takie literackie eksperymenty mogą cię zaprowadzić :D. Fajnie, że skojarzyło Ci się z Toporem.

Dzięki za odwiedziny!

 

Silvan,

cześć. Może jakby kosmici więcej wiedzieli o ludziach, to by bohater poleciał na ludzi zapolować, a tak – wyszło, jak wyszło ;-). Dzięki za wizytę i komentarz.

Dream big.

Trochę bez sensu, ale czytało się całkiem przyjemnie :)

Przynoszę radość :)

Za oknem trzydzieści stopni, a marznę. Trzeba było założyć skarpetki.

Dla mnie to norma, więc humoreskę w tym momencie szlag trafił XD

 

Ale całość całkiem mi się, bo to taki bezpretensjonalny absurdzik. No i masz plusa za tytuł ;)

http://altronapoleone.home.blog

Anet,

fajnie, że czytało się przyjemnie. Dzięki za wizytę.

 

Drakaino,

też strasznie łatwo marznę, ale mam wrażenie, że większość ludzi przy 30 stopniach to zaczyna jęczeć, że się topi ;-P. Cieszę się, że się podobało. Dzięki za odwiedziny :-).

Dream big.

Dogs, przy 30 stopniach większość mnie się topi, ale stopy nadal mi marzną :D I naprawdę zdarza mi się chodzić w szortach i najcieńszym tank topie, a na nogach mieć tenisówki ze skarpetkami XD

http://altronapoleone.home.blog

Mnie się zdarza zakładać skarpetki do łóżka, żeby rozgrzać stopy, bo z zimnymi nie zasnę… Chyba należymy do tego samego gatunku XD

Dream big.

Yup, najwyraźniej :)

http://altronapoleone.home.blog

Moze to wiecie, ale warto zbadac tarczyce, jesli tak stopy marzną :) Pzdr z kowidowego oddzialu!

Silvan – jako lekarz, mam nadzieję, nie jako pacjent, na tym oddziale?

 

A tarczycę mam ok, za to mam objaw Reynaud (bez choroby, na szczęście) :)

http://altronapoleone.home.blog

Moja już jest na wspomaganiu ;-) Ale fakt, lekarka też mi mówiła, że to może mieć wpływ. Dzięki i zdrówka :-)

Dream big.

Niestety, ta gorsza opcja, czyli pacjent. Wiecie, ze sa chemiczne rozgrzewacze do rąk, podobnie, jak rekawiczki z akumulatorami, do grzania. Moze i skarpetki takie pomoglyby Wam :) Chyba troche off-topic… Pozdrawiam!

Ojej, trzymaj się! Ciepło i zdrowo! Mam osobisty zatarg z covidem, więc bardzo bardzo mocno trzymam kciuki.

 

Te rozgrzewacze muszę wreszcie kiedyś wypróbować.

http://altronapoleone.home.blog

Tekst ok, ale tak jak wspomnieli inni, końcówka zbyt oderwana. Lepiej, gdyby działania kosmitów były motywowane lenistwem bohatera.

Podobało mi się. Leciutki, wesolutki szorcik :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Nie wkładaj rąk między nogi, ani kija między szprychy, a tym bardziej nie wchodź między wódkę a zakąskę. Przyznam, że tytuł dla mnie był typowym click baitem – wszedłem, przeczytałem – i owszem mi się spodobało, ale to chyba jak z cyberpunkowym hypem (tym 2077) – spodziewałem się dużo więcej.

Ale abstrahując od oczekiwań – całkiem zgrabny szort. Tytuł mi po prostu go popsuł – bo o ile cenię bycie zaskakiwanym, to tutaj jednak mam wrażenie, że ktoś nie dotrzymał obietnicy (choć po prawdzie nikt jej nie składał, człowiek już taki stary a dał się nabrać na coś w stylu: zobaczcie za co inni autorzy go nienawidzą… hmmm może taki tytuł dam jakiemuś swojemu opowiadaniu – zaklepuję, nie zgapiać! ;-) )

A spodziewałem się po tym tytule wiele… za wiele :) Choćby tego, że może tekst w sposób niebanalny i nieoczywisty atakuje kolejne tabu, tę formę seksualnej aktywności, która tak niechętnie inkorporowana jest do utworów literackich – bo o ile można pisać o pedofilii, zoofilii, nekrofilii (a nawet, o zgrozo: nekromancji!) to jednak to, co dziś tak ładnie zwą samomiłością na karty powieści czy stronice opowiadań nie trafia. A jedyna książka o światowym zasięgu, która o tym typie miłości zdaje się coś mówić – przez historię Onana (Barbarzyńcy – zresztą wtedy wszyscy byli barbarzyńcami) – tak naprawdę mówi o stosunku przerywanym, a nie o autoerotyzmie.

…I jak przy tym ostatnim jesteśmy – niestety takie miałem końcowe odczucie – niespełnienia… coitus interruptus.

No ale to nie jest wina autorki i jej tekstu, ale niespełnionych oczekiwań, które sam sobie nakręciłem.

Fajny absurdzik z kopletnie odjechanym zakończeniem :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Kam, Irko,

dzięki za odwiedziny i kliki do biblio. Cieszę się, że się podobało :-)

 

Frezer,

miło mi że zawitałeś i podzieliłeś się opinią :-)

 

Jim,

szkoda że szort pozostawił cię w stanie niespełnienia. Swoją drogą takie opko mieszające autoerotyzm z fantastyką mogłoby być ciekawe.

Dream big.

@dogs – autoerotyzm z fantastyką? Damn, a może być s-f niewielkiego zasięgu z motywem autoerotycznym? Bo wieczorem mam zamiar napisać tego szorta, o którym wspominałem podczas naszej ostatniej wymiany zdań na krzykpudle i w nim właśnie toto jest ;)

 

Known some call is air am

DD, hejka! :-)

Urwis z Ciebie. xd Zabawna humoreska. Żesz miał ten duży paluch na wierzchu i cienkie skarpetki, choć tego z całą pewnością nie wiemy. Uparciuch z naszego bohatera, nie chciał tych rąk wyciągnąć, zmarźluch-leniwiec. :-) 

Końcówka mi pasuje, dobra.

 

Z czepialskich drobiażdżków:

A właściwie to nie miał ochoty, ale nie zamierzał przyznawać się sam przed sobą do swoistego lenistwa, które to właśnie kazało mu pozostać w dotychczasowym położeniu.

Usunęłabym „to”, przynajmniej jedno. 

wtulił wygięte plecy w oparcie kanapy

Wtulić wygięte trudno by było, chyba że poduchy puchowe, w każdym razie miętkie oparcie. ;-)

Skarżypyctwo pouprawiam! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Outta,

pisz, pisz – trzeba będzie przeczytać ^^.

 

Asylum,

witaj :-) Jedno “to” wywaliłam. Bo to była kanapa z tych, co się człowiek zapada ;-) Fajnie, że się podobało. Dzięki za odwiedziny!

Dream big.

DD, a Ty wiesz jak ciężko taką zapadającą się kanapę znaleźć. Swego czasu leżakowałam na wielu sklepowych, cholernie trudno takową znaleźć. xd

Fajnie, że jedno “to” zniknęło”. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Bo tych kanap się nie znajduje, to one znajdują ciebie XD. I to najczęściej wtedy, kiedy się tego nie spodziewasz.

Dream big.

O, tak, moja też mnie znalazła! Ciemnozielona i nijak nie mogę jej podmienić, choć przydałaby się rozkładana, abym nie musiała odstępować swojego łóżka dla przyjezdnych. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

O, ja mam ciemnoniebieską :-) Tylko niezapadającą się, bo nie lubię, jak się pode mną dołek robi XD

Dream big.

Chyba nikt nie lubi być w dołku… ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ale za to jaka satysfakcja, jak się człowiek z niego wygramoli ;-)

Dream big.

O, DD, duża, gdy się wygramoli. Znaczy mamy podobne kanapy. Wszyscy moi goście się w nią zapadają. :-)

Reg, taka kanapa – ogromna przyjemność. :-) Warunek, musi być duża, aby móc się wyciągnąć wzdłuż i wszerz. Żadnych zapadających się sprężyn i dziur. Poduchy muszą mieć swoją grubość. Ciężko na rynku takie znaleźć. Tej rozkładanej szukam już chyba z pięć lat, a mojej dawno już nie produkują.  Na jedną trafiłam, była prawie w punkt – prócz mrożącej ceny, więc odpuściłam i zniknęła z rynku. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Mam wrażenie, że własna kanapa, niezależnie od tego czy z dołkami, czy bez, jest najwygodniejszą kanapą na świecie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tak, tak, tak, Reg.  :-) 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@dogsdumpling:

szkoda że szort pozostawił cię w stanie niespełnienia. Swoją drogą takie opko mieszające autoerotyzm z fantastyką mogłoby być ciekawe.

 

@Outta Sewer

autoerotyzm z fantastyką? Damn, a może być s-f niewielkiego zasięgu z motywem autoerotycznym? Bo wieczorem mam zamiar napisać tego szorta, o którym wspominałem podczas naszej ostatniej wymiany zdań na krzykpudle i w nim właśnie toto jest ;)

Chętnie przeczytam.

A może ktoś (wszech-)władny konkursy robić, zrobiłby konkurs, którego clue byłby autoerotyzm w fantastyce? Podrzucę pomysły: Obrona matki Ziemi za pomocą kwantowego przetwornika samomiłości? Autoerotyczny rytuał przywołania sukuba? Ponadświetlna komunikacja za pomocą masturbacji? Mroczne zabójcze samogwałty ultrapruderyjnych kapłanek śmierci? Onanopeia (nie mylić z onomatopeją) kosmiczna 2038? Podróże temporalne za sprawą drżeń waginalnych? Mechy z działem ejakulacyjnym (i czy wtedy Viagra stałaby się zasobem strategicznym?)?

Sam bym przyostrzył pióro na coś takiego ;-)

Hah, u mnie raczej tak grubo nie jest, bo samogwałt to tylko w jednym miejscu opowiadania się pojawi :)

Known some call is air am

Jim,

swego czasu na portalu Mytrix popełnił takie o to opko erotyczne. I jeśli mnie pamięć nie myli wątki autoerotyzmu też się pojawiły. To co prawda grafomania czystej wody na konkurs grafomański poczyniona, ale pruderii tam nie uświadczysz :-D

 

A co do konkursów to każdy użytkownik może takowy zorganizować (warto tylko wcześniej skonsultować z berylem, żeby się terminy z innymi konkursami nie pokrywały).

Dream big.

Moim zdaniem to taka wprawka. Wprawka niezwykle sprawnie napisana, ładnym językiem, wprawnie skonstruowanymi zdaniami, naprawdę pięknie – ale tylko wprawka. Większość tekstu to opis, ciekawy, pomysłowy, oryginalny, jednak tylko opis. Część druga, fabularna część, mieści się w jednym krótkim akapicie, niestety.

Cześć, Gekikaro,

ten tekst to dla mnie była nie tyle wprawka, co lekki przerywnik pisarski bez szczególnych fabularnych ambicji. Cieszę się, że przynajmniej warstwa językowa przypadła do gustu.

Dzięki za wizytę i komentarz :-).

Dream big.

Cześć, dogsdumpling! Będę musiała dołączyć do grona czytelników nieszczególnie porwanych całością. Osobiście wolałabym trochę więcej sensu w tym absurdzie ;) Znaczy, większego sklejenia początku z wątkiem kosmitów. Bo napisane fajnie, a i rozterki bohatera nie są mi całkiem obce – zwłaszcza nadzieja na przywołanie przedmiotów siłą umysłu, kiedy leży się w wygodnej pozycji, której nie chce się zmieniać. (Wciąż liczę na to, że obudzę w sobie telepatyczne moce.) Ale uśmiech przywołało.

Przyszłam złowić sobie szorta do kawy, dogsdumpling nie zawiodła :)

Podobnie jak poprzednicy uważam, że fabuły tu tyle, co kot napłakał – ale nie fabułą tekst stoi. Bardzo przypadł mi do gustu opis przeżyć wewnętrznych bohatera, zwłaszcza, że zdecydowanie potrafię z nim empatyzować w temacie lenistwa i marznięcia, które potrafią być zabójczą mieszanką. Przedstawiłaś jego rozterki tak, że trafiają do mnie treścią i urzekają doborem słów użytych do ich przekazania. Najbardziej rozbawił mnie cały fragment z O-SA WY-LA-TU-JE. Doskonałe :D 

Absurdem bym tego szrocika nie nazwała, bo jest tu jak na mój gust tego absurdu zwyczajnie za mało – końcówka jest dość szalona, to prawda, ale nie aż tak, by jako jedyny absurdalny element postawić cały szort na takiej gatunkowej półce.

Wyszła Ci taka pisanka – w środku za wiele nie ma, ale za to jak odmalowana ładnie. I fajnie, ja tam lubię pisanki. 

 

 

 

Osa znika. Wylatuje.

No naprawdę, dla tego momentu warto było to przeczytać :D

Hej, dogs!

Zgadzam się trochę z jednym z pierwszych komentarzy, konkretnie tym Finkli. Całość nie bardzo ma powiązanie z końcówką. Trochę mnie to rozczarowało, gdyż naprawdę fajnie czytało się to dziwaczne lenistwo bohatera i aż chciało się wiedzieć, co jest przyczyną owych dziwności. A tu się na końcu okazuje, że to było tylko tło, nie mające w sumie znaczenia w puencie. 

ALE!

Mimo tego, Twój szorciak mi się podobał. Szczególnie za sprawą fajnych zdań, które sprawiły, że na mojej twarzy niejeden raz pojawił się uśmiech. Z różnych powodów. No i w ogóle, jest to porządnie napisany tekst, z jakby nie było, zaskakującym zakończeniem. Jeno szkoda, że jakoś to się wszystko ze sobą ładnie nie połączyło jako całość…

Nie wiem czy ktoś już zgłaszał piątego klika, ale zgłaszam tak, czy siak :)

Pozdrawiam

Cześć, Silvo,

też bym chętnie obudziła w sobie telepatyczne moce :D Fajnie, że szorcik wywołał uśmiech mimo niedoboru sensu.

Dzięki za wizytę i komentarz :-).

 

Nir, witaj,

super, że szorcik uprzyjemnił kawowe chwile. Co do samego oznaczenia gatunkowego to nie za bardzo wiedziałam pod co tego szorta podciągnąć. Cieszę się, że pisanka smakowała, a osa rozbawiła.

Dziękuję za odwiedziny :-).

Dream big.

Cześć, Realucu,

tak jakoś tym razem wyszło, że to sklejanie nie do końca wyszło ;-). Może następnym razem uda mi się posklejać lepiej. Ale cieszę się bardzo, że językowo szort się broni i wywołał uśmiech.

Dzięki za rozbudowany komentarz i klik do biblio!

Dream big.

A mnie się bardzo podobało. :)

Ładnie, zgrabnie, obrazowo, uśmiechnęłam kilka razy. No co za leń paskudnik, dobrze, że się tak skończyło.

 

Witaj, Saro,

cieszę się ogromnie, że się podobało. Dzięki za wizytęsmiley

Dream big.

Bardzo spodobał mi się tytuł. Aż tak bardzo, że zmotywował mnie do założenia profilu. Dziękuję i pozdrawiam jednocześnie :)

Nawet fajne 

ZSM90’,

witaj na portalu :-) Fajnie, że tytuł przypadł do gustu, dzięki za wizytę.

 

Piotrze, cześć,

fajnie, że fajne. Dzięki za odwiedziny :-)

Dream big.

Hej, dogs!

Podoba mi się ta dziwność. Myślałam, że na końcu okaże się, że bohater wcale nie był człowiekiem od początku, ale i tak fajny pomysł. Ubawiłam się i nasyciłam dobrą lekturą, dzięki! Tytuł po prostu czadowy, jak to się kiedyś mówiło ;D

Jako osoba skrajnie leniwa mogłam z łatwością zrozumieć bohatera. Dobra, ze mną nie jest tak źle, ale i tak go doskonale rozumiem.

 

Powodzenia w dalszym pisaniu! :) 

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Cześć, Lano :-)

Tytuł po prostu czadowy, jak to się kiedyś mówiło ;D

A to już się tak nie mówi? ;-D

 

Cieszę się, że się ubawiłaś. Lenistwo ma to do siebie, że potrafi być obezwładniające i chyba mało kogo omija całkowicie XD

Dzięki za odwiedziny i komentarz!

Dream big.

Cześć ;) Trochę się powtórzę z tym, że opis fabularny wydaje się nieco oderwany od finalnego wytłumaczenia, aczkolwiek pewnie miało tak być i miało wywołać efekt zaskoczenia. Uśmiechnąłem się kilka razy przy opisach, a scena odganiania osy została wiernie odwzorowana na podstawie życia. ;) Czas spędzony z Twoim szortem był przyjemny i chyba to jest najważniejsze.

Betowanie to sztuka konstruktywnego zrzędzenia na wszystko.

Ale oso chodzi? Sorry, ale wydaje się, że o nic :/ Językowo OK, czyta się bezboleśnie, a tytuł przyciąga uwagę, tyle mogę przyznać.

Cóż, idę poszukać skarpetek, bo zimno, mimo że to nie lipiec.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Sagitt,

fajnie, że uśmiechnęło i że czytało się przyjemnie. Dzięki za odwiedziny :-)

 

Jerohu,

to miał być lekki tekst do uśmiechnięcia. Jeśli nie wyszło, może następnym razem ;-). Dzięki za przeczytanie i komentarz.

Dream big.

Koniec zaskoczył, a nawet uśmiechnął :) Nie powiem, z pomysłem :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Fajnie, że uśmiechnęło. Dzięki, NWM, za wizytę :-)

Dream big.

Śmieszne, z elementami życiowymi, niestety ;-)

Pozdrawiam!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

z elementami życiowymi

Czyżbyś, krarze, doświadczył spotkania z kosmitą? ;-)

 

Dzięki za wizytę i komentarz :-)

Dream big.

Czyżbyś, krarze, doświadczył spotkania z kosmitą?

I to nie raz ;-)

 

Elementem życiowym jest dla mnie “stan skupienia”, w którym czasem trwam, pomimo tego, że marzną mi plecy. Na tyle mało marzną, że nie wstanę po sweter, ale też na tyle mocno, że nie mogę się skupić. I czasem tak trwam. Na szczęście, coraz częściej mogę kogoś poprosić o przyniesienie swetra.

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

 

Dream big.

Ja z kolei jestem zimnoluby. Dla odmiany, moja szefowa – zupełnie odwrotnie. Ostatniego lata, gdy w biurze bylo ok 30 st. C i marudzilisny, ze goraco i przydalaby sie klima, szefowa stwierdzila, ze jest w sam raz, po czym zemdlala :P

Też nie przepadam za klimą w budynkach, łatwo się przeziębić, wolę pootwierane okna ;-). Ale pracować 8h przy 30 stopniach to jednak przesada.

Szefowa pozwoliła wam potem włączyć klimę? :>

Dream big.

Nie ma klimy :P

Te 30 stopni to przy otwartych oknach ;)

To może szefowa nie jest ciepłolubna tylko wydatkoprzeciwna, ale nie chce za taką uchodzić :P

Dream big.

100 punktów dla dogsdumplingowego fortepianu ;)

laugh

Dream big.

Nowa Fantastyka