- Opowiadanie: japkiewicz - Pulpo Fiction

Pulpo Fiction

 

Niektórzy twierdzą, że ośmiornice są tak mądre, że kiedyś mogą przejąć władzę nad światem.

 

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Pulpo Fiction

– Stasiu…

– No?

– A czemu my takie rzeczy robimy?

– Podaj, proszę, niebieską rozdymkę.

– Z tamtych? – Xlardve wyciągnęła mackę w stronę małej skrzyneczki.

– Tak, jakąś dużą – zgodził się Stasiu i zręcznie złapał między przyssawki rybę rzuconą przez siostrzyczkę. Z rozdymkami trzeba było uważać, bo kłuły. – Masz na myśli wszystkie takie świąteczne tradycje?

– Ehe. Dlaczego co roku ubieramy gloninkę?

– Nie wiem. Wszyscy tak robią, to my też. Dlatego mówi się na to tradycja.

– Ale skąd to się wzięło?

– A bo ja wiem. Pewnie ma to jakiś związek ze Zwabicielem, że się wykluł w tym dniu, czy coś w tym stylu.

Xlardve zamyśliła się. Można było to z łatwością poznać, bo ilekroć intensywnie nad czymś myślała, jej wielkie czoło robiło się czerwone.

– Zwabiciel wykluł się z poubieranych wodorostów? – spytała niepewnie.

– Nie no, nie, ale to pewnie tylko taka symbolika – wyjaśnił, dumny, że użył trudnego słowa. – Masz tam jakiegoś dłuższego węgorza? Dałbym go z tej strony, tak dla balansu…

– Xlardve! Stasiu! – z głębi pobliskiej groty dobiegł głos.

– Co! – odkrzyknął ze zniecierpliwieniem starszy z rodzeństwa.

– Przyjdźże, jak cię wołam, a nie krzyczysz na całą okolicę!

– Ubieramy gloninkę!

Odpowiedziało mu milczenie. Stasiu jęknął, stęknął i zamachał wściekle mackami, po czym zrezygnowany popłynął za siostrą, która bez dyskusji zerwała się na wezwanie.

W domu unosiła się jedyna w swoim rodzaju mieszanka zapachów, kojarząca się wyłącznie ze świętami. Mama uwijała się jak w amoku pośród czterech rozkręconych gejzerów, a każde z jej ośmiu ramion zajęte było inną czynnością: faszerowaniem gąbków, mieszaniem kompotu z krylu, oprawianiem karpia, i tak dalej.

– Co tam? – wesoło spytała Xlardve, zaciągając się zapachem kompotu.

– Miałam upiec jeżowca – odrzekła Mama, krojąc miecznikiem paluszki krabowe – ale w przepisie jest piana z ikry, a ja całą ikrę zużyłam do krewetek. Skoczcie, słoneczka, do sklepu, bo pewnie zaraz zamkną. Ja się nie wyrobię…

– A tata nie może kupić? – naburmuszył się Stasiu.

– Tata wraca późno, bo stacje metanowe pracują cały czas. Będzie dopiero na kolacji.

– Chodźmy, chodźmy! – ucieszyła się Xlardve, klaszcząc przyssawkami. – Zobaczymy atolik na rynku i Dziadka Zimnoprąda.

– Niech będzie – zgodził się brat i przyjął wyciągnięte z portmonetki muszelki.

– A, zapomniałabym! – rzuciła za odpływającymi dziećmi Mama. – Odbierzcie babcię ze stacji, bo jej waleń planowo przypływa za piętnaście minut.

 

* * *

 

Stasiu zirytowany tupał macką. Nie dość, że do Dziadka Zimnoprąda nie dało się dopchać przez gęsty tłum, to w samej sklepowej kolejce spędzili co najmniej dwadzieścia minut, a teraz jeszcze umierali z nudów na stacji, czekając na walenia, który według komunikatów miał półgodzinne opóźnienie, za które przepraszano i jednocześnie informowano, że czas opóźnienia może ulec zmianie.

Wieloryb ostatecznie pojawił się z blisko godzinnym poślizgiem, gdy Xlardve była już cała pozieleniała i bliska wyzionięcia ducha z bezczynności. Zawinął na peron majestatycznym łukiem, wypuszczając strumień bąbelków. Zza rozpostartych fiszbinów zaczęli przeciskać się wymęczeni podróżni.

Babcię zawsze bez trudu dawało się wyłowić z tłumu, nawet jeśli ów tłum składał się z innych babć. Jej ogromne, pstrokate korale oraz ekscentryczny kapelusz składały się na niepodrabialny styl, który tylko ona sama mogła uważać za wyszukany.

– O, dzieciaczki – ucieszyła się na widok zmarnowanych Stasia i Xlardve – jak to miło z waszej strony. Długo czekaliście? Wiecie, za moich czasów nigdy nie było takich opóźnień. Nie wiem, co to się porobiło, że teraz co i rusz takie rzeczy. Poza tym kiedyś to serwowali ostrygi na pokładzie, a dzisiaj to szkoda gadać. Wszystko przez te ściągające tu ciągle kałamarnice, nieroby jedne… O, dziękuję, wnusiu.

Stasiu w odpowiedzi tylko stęknął pod ciężarem babcinego bagażu.

– Babcia, babcia – rozszczebiotała się Xlardve – a ty mi powiesz, dlaczego się ubiera gloninki i stawia atoliki?

– A to ty nie wiesz? – W głosie staruszki już dało się wyczuć zapowiedź nadchodzącego sztormu świętego oburzenia.

– Nie-e – odparła dziewczynka wesoło.

– Rany boskie, to czego was teraz w tych szkołach uczą? – Babcia tak się rozjuszyła, że aż kapelusz spadł jej z głowy. – Znowu wam jakieś bzdury do głów kładą, a najważniejsze rzeczy omijają? Stasiu, ty też nie znasz historii Zwabiciela?

– Coś tam się słyszało, ale…

– O nie, tak być nie może – sapnęła Babcia, posiniała z wściekłości. – Siadajcie tu teraz i ja wam wszystko wytłumaczę. Co to się porobiło z tym światem, co za czasy…

Xlardve i Stasiu posłusznie przycupnęli na dnie, składając macki.

– Dawno, dawno temu – zaczęła Babcia wykładowym tonem – a było to lat wstecz na oko trzy tysiące, na świat przyszedł nasz Zwabiciel. Nie był za młodu żadnym królem czy księciem, ani w ogóle osobą w jakikolwiek sposób wyjątkową. Ot, wykluł się w zwykłej rodzinie, tysiąc razy prostszej niż nasza. Wtedy jeszcze świat wyglądał inaczej niż dzisiaj, a nad naszymi głowami pływało Zło.

– A co to było Zło? – zapytała wystraszona Xlardve.

– Nikt tego już teraz nie wie. Wtedy byliśmy inni, nie tacy rozwinięci jak dzisiaj, bo mowa o czasach jeszcze sprzed Objawienia. Wiemy tylko, że Zło było bardzo okrutne. Co chwilę wyciągało któreś z nas na powierzchnię i porywało. Odbierało nam też bogactwo rybek i skorupiaków, przez co nasi przodkowie przymierali głodem. Ale przede wszystkim Zło nas truło. To, co widzicie teraz wokół, ta piękna, czysta woda, bywała mętna od czarnych trucizn, a po powierzchni pływały całe połacie paskudztwa, które nie chciało zniknąć. Niektórzy mówią, że byliśmy wtedy o krok od wyginięcia.

– I Zwabiciel przybył i zniszczył całe Zło – sarkastycznie wtrącił Stasiu.

– Co? Głupiś? Skąd ten pomysł? Zwabiciel nawet jednemu osobnikowi Zła by nie dał rady, co dopiero wszystkim. Nie, Zwabiciel był po prostu ciekawski i pływał ciągle na powierzchnię, mimo że wtedy było to bardzo niebezpieczne. Przesiadywał na Świętej Rafie i stamtąd obserwował Zło, starając się je zrozumieć. Robił tak latami, codziennie, aż do pewnej pamiętnej nocy, która była inna niż wszystkie.

– O, wiem! – wyrwał się Stasiu. – Noc Ognistych Meduz!

– Bardzo dobrze. – Babcia kiwnęła z uznaniem. – W Nocy Ognistych Meduz Zwabiciel spojrzał na ląd i zobaczył tam widok jednocześnie straszny i piękny. Całe niebo tonęło w meduzach, ale nie prawdziwych, a takich z ognia i pyłu. Tak wielkich, że nie sposób opisać. Bóg tak się rozgniewał na Zło, że postanowił w końcu je ukarać. Zginęło więc ono w Jego ognistych meduzach i odtąd przestało nas nękać. No, ale to, że Zwabiciel był świadkiem zesłania meduz nie jest głównym powodem, dla którego Go wspominamy. Bo na tym Jego ciekawość się nie skończyła. Zobaczył On ze Świętej Rafy, jak jedna z meduz wykwitła na maleńkim spłachetku lądu i zmiotła go z powierzchni oceanu. Popłynął więc w to miejsce, a zajęło mu to siedem dni i siedem nocy. Wiecie, co tam zastał?

– Atol Objawienia! – wykrzyknęły unisono dzieci.

– Tak, po wysepce pozostał tylko maleńki atol, ten sam, który symbolicznie do dzisiaj stawiamy na rynkach. Gdy Zwabiciel dotarł na miejsce, spędził tam noc na przyjemnym odpoczynku, bo woda była nadal bardzo ciepła. A kiedy się zbudził, nie był już tą samą osobą. Zmienił się. Z dnia na dzień stawał się inteligentniejszy, obdarzony coraz większą mądrością, o której nigdy wcześniej nie śmiał nawet marzyć! Zrozumiał, że w Atolu został namaszczony przez Boga. I wiedział, że ma przed sobą ważną misję. Wrócił więc do swoich braci i sióstr, którzy wciąż byli niewiele mądrzejsi od ryb, i zaczął wabić ich na wszelkie sposoby do Atolu. Wabił ich niestrudzenie dniami i nocami, mając nadzieję, że i oni dostąpią objawienia, stąd Jego imię.

– I dostąpili?

– Nie. – Babcia pokręciła głową. – Wszyscy pomarli na straszne choroby. Zwabiciel w końcu porzucił misję i swoim nowym sprytem zbałamucił tuziny dzierlatek, robiąc im mnóstwo dzieci, które okazały się tak mądre jak On. I z tych wszystkich potomków i ich potomków przez dziesiątki pokoleń urosła cała nasza cywilizacja.

– Więc wszyscy jesteśmy dziećmi Zwabiciela… – zastanowił się Stasiu.

– No dobrze – odezwała się Xlardve – to wiemy, dlaczego stawiamy atoliki. A dlaczego ubieramy gloninki?

– A, tego to nie wiadomo – przyznała Babcia. – Pewnie przejęliśmy to od kałamarnic.

– Patrzcie! – Stasiu wskazał macką w górę. – Pierwsza rozgwiazdka.

I siedzieli tak w milczeniu kilka minut, po czym popłynęli wspólnie do domu, nie chcąc, żeby Mama zaczęła martwić się ich nieobecnością.

 

Koniec

Komentarze

Heeeeej,

 

śmieszny szort, podoba mi się :) Trochę jeszcze budzi moje skojarzenia z lovecraftowym konkursem, prawie jakby Cthulu z ekipą zrobili sobie Boże Narodzenie :) Zgłaszam do biblioteki ;)

 

Ciekawe są te nawiązania do rzeczywistości, językowe żarciki, a i historia Zwabiciela jest poierwszorzędna. Zwabiciel w Twoim szorcie łączy Stary i Nowy Testament, jest trochę Jezusem, trochę Abrahamem, a może i po trosze Bogiem Ojcem. Mam nadzieję, że w mojej interpretacji nie popłynąłem zbyt daleko ;)

 

Pozwolę sobie jeszcze zwrócić uwagę na ten mini twist, który wyjątkowo mi się spodobał:

– Wszyscy pomarli na straszne choroby. Zwabiciel w końcu porzucił misję i swoim nowym sprytem zbałamucił tuziny dzierlatek, robiąc im mnóstwo dzieci, które okazały się tak mądre jak On.

 

Jeszcze kilka uwag:

 

faszerowaniem gąbków, mieszaniem kompotu z krylu, oprawianiem karpia, i tak dalej.

“Gąbki”, co to takiego?

Jeżeli chodzi o karpia – może by dodać, że jest to towar importowany z wielkich jezior, powstałych po ognistym meduzowym deszczu, czy coś. Bo wydaje mi się, że obracamy się w świecie wód morskich, a karp jest słodkowodny przecież :P

– Rany boskie, to czego was teraz w tych szkołach uczą? 

Zwrot “rany boskie” średnio mi pasuje do przedstawionej rzeczywistości. Dobrze jeszcze, że babcia nie krzyczy: “Jezus Maria” ;)

 

Pozdrawiam!

Martwe liście i brudna ziemia, kiedy Ciebie obok mnie nie ma

Heeeeej,

 

Dziękuję bardzo i cieszę się, że się podobało!

 

“Gąbki”, co to takiego?

To gra słów! Połączenie gąbek (w sensie tych żyjątek) i tradycyjnych wigilijnych gołąbków:)

 

Zwrot “rany boskie” średnio mi pasuje do przedstawionej rzeczywistości.

Trochę tak, ale celowo go zostawiłem, bo tak bardzo pasował mi do dewocyjnej babci.

Hail Discordia

Bardzo sympatyczne opowiadanie. 

I mnie się kojarzyło z tym, co pisał BasementKey. Takie historie dopasowane do podwodnego świata. Fajne, ładnie napisane. Niezła gra słów.

Urzekł mnie ten waleń wypuszczający strumień bąbelków.

 

Powodzenia w konkursie! 

– Xlardve! Stasiu! – z głębi pobliskiej groty dobiegł głos.

– Co! – ze zniecierpliwieniem odkrzyknął starszy z rodzeństwa.

– Xlardve! Stasiu! – Z głębi pobliskiej groty dobiegł głos.

– Co! – Ze zniecierpliwieniem odkrzyknął starszy z rodzeństwa.

albo:

– Co! –odkrzyknął ze zniecierpliwieniem starszy z rodzeństwa.

 

– Chodźmy, chodźmy! – ucieszyła się Xlardve, klaszcząc przyssawkami – zobaczymy atolik na rynku i Dziadka Zimnoprąda.

– Chodźmy, chodźmy! – ucieszyła się Xlardve, klaszcząc przyssawkami. – Zobaczymy atolik na rynku i Dziadka Zimnoprąda.

 

Problemów z zapisem dialogów jest więcej.

 

Fajne opko. Podobało mi się światotwórstwo – ogniste meduzy na przykład ;) Optymistyczne, powiedzmy sobie szczerze, nie jest, ale przynajmniej głowonogi mogły sobie rozwinąć cywilizację. Szkoda tylko, że najwyraźniej popełniają nasze błędy ;)

Czy oni powinni go aż tak czcić, skoro jego pierwsza propozycja spowodowała śmierć tylu ośmiornic?

Klik, z nadzieją, że przyjrzysz się dialogom :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Hej, Sara, dziękuję za miłe słowa!

 

Irka,

Czy ja wiem, czy nie jest optymistyczne? Z punktu widzenia Zła pewnie nie, ale w bardziej utylitarnym ujęciu już jest trochę weselej. Najgorszych błędów jeszcze nie popełniły, ale wszystko przed nimi!

 

Czy oni powinni go aż tak czcić, skoro jego pierwsza propozycja spowodowała śmierć tylu ośmiornic?

To dość powszechne i w naszej cywilizacji.

 

Jeśli chodzi o dialogi:

Zdecydowana zgoda względem uwagi trzeciej. Wkradł się babolek, pewnie gdzieś podczas autoredakcji. Poprawione.

Co do pierwszego, to kwestia takiego zapisu jest sporna. Trudno znaleźć takie przypadki w internetowych poradnikach, ale np. jest w fantazmatowym, w przykładach 43-46.

Co do drugiego, można by to podciągnąć pod to co wyżej, ale w sumie nic nie stoi na przeszkodzie, żebym to przemeblował.

 

Fajnie, że się podobało!

Hail Discordia

Tytuł jest tak fantastyczny, że musiałam przeczytać :D Jedyne, co mi zazgrzytało to ośmiornica wciągająca bagaż na barki… Poza tym rewelacja, bardzo dobrze się czytało, a pomysł bardzo oryginalny :D Podobało mnie się!

Spodziewaj się niespodziewanego

Dziękuję!

Też się chwilę nad tym zastanawiałem i nawet oglądałem obrazki anatomiczne ośmiornic i uznałem, że między głową a nogami głowonoga mogą być barki. A może biodra, skoro to nogi?

Cieszę się, że tytuł został doceniony. Sam się z niego chichram od wczoraj.

Hail Discordia

Oj, milusie :>

Dobre dragi, szefie!

www.facebook.com/mika.modrzynska

Dziękóweczka.

Jam całkiem trzeźwy.

Hail Discordia

Niby głowonogi, ale w zasadzie z ramionami… Dobra, to jest tak pokręcone, że i barki jakieś gdzieś tam mogą być xD

Spodziewaj się niespodziewanego

Fajnie zmapowane przedświąteczne zabieganie na morski świat. Ciekawie przedstawiona zagłada oraz cała legenda. Podobał mi się bardzo Zwabiciel i dekorowanie choinki. Podsumowując sympatyczna historia, którą przyjemnie się czyta :)

Sympatyczne, bardzo fajne przeniesienie wigilijnych zwyczajów pod wodę. Podobały mi się gierki słowne. :-)

Mnie też zgrzytnęły barki. Mnie się one mocno kojarzą z kośćmi – obręcz barkowa, te rzeczy. Względnie ze stawami. A ośmiornice radzą sobie bez takich wynalazków.

Babska logika rządzi!

Pewnie ma to jakiś związek ze Zwabicielem

Fajna gra słów. :) 

 

Przyjemna, zabawna historyjka. Można wybaczyć jej wszystkie głupotki (bo ośmiornice to piekielnie inteligentne stworzenia, nie można ich nazwać niewiele inteligentniejszymi od ryb, jeśli już, to niewiele mniej inteligentnymi od ludzi). 

Chociaż jedno mi mocno zgrzytnelo: dzieciaki wiedzą o atolikach, wiedzą o nocy płonących meduz, ale nie wiedzą nic o Zwabicielu? To się nie trzyma kupy. 

 

Mnie też zgrzytnęły barki. Mnie się one mocno kojarzą z kośćmi – obręcz barkowa, te rzeczy. Względnie ze stawami. A ośmiornice radzą sobie bez takich wynalazków.

Ba! Ośmiornice są niesamowicie elastyczne, mogą zmieniać swój kształt i przecisnąć się przez każdy otwór, o ile nie jest mniejszy od ich dzioba (tylko on je ogranicza). 

Propsy za rysunek ;)

Ba! Ośmiornice są niesamowicie elastyczne, mogą zmieniać swój kształt i przecisnąć się przez każdy otwór, o ile nie jest mniejszy od ich dzioba (tylko on je ogranicza). 

No właśnie. W końcu to mięczaki, gdzie tu barki.

Babska logika rządzi!

Edward

Dziękuję za bardzo miłe słowa!

 

ANDO

Witam serdecznie jurorkę!

 

Finkla

Dzięki!

Hm, no okej, to może wywalę te barki

 

Gekikara

Ja wiem, że ośmiornice są bardzo inteligentne. Stąd się właśnie wziął pomysł na to opowiadanie. Babcia wyolbrzymiała, chcąc uwypuklić to, jak bardzo Zwabiciel się zmienił.

Chociaż jedno mi mocno zgrzytnelo: dzieciaki wiedzą o atolikach, wiedzą o nocy płonących meduz, ale nie wiedzą nic o Zwabicielu? To się nie trzyma kupy. 

To nie tak. One o Zwabicielu wiedzą (patrz: pierwszy dialog), ale mamy tu przykład odpłynięcia tradycji od jej genezy. Xlardve jest bardzo mała i w ogóle niewiele wie. Stasiu jest starszy i to i owo słyszał (co też zaznacza), ale nie przykładał do tego większej wagi. Oboje znają koncept Atoliku Objawienia, bo jest on wszędzie (coś jak nasza szopka), a Noc Ognistych Meduz się Stasiowi przypomniała za podpowiedzią Babci.

Miło, że się podobało!

 

ogi89

To mój pierwszy ascii art, więc jestem z niego bardzo dumny!

 

Hail Discordia

Cześć :) 

Fajne opowiadanie. Ciekawa gra słów. Opowieść o Zwabicielu jest ciekawie podana, nie w jednym bloku tekstu, a przerywana dialogami, poza tym od początku podsycasz wyobraźnię czytelników, tak, że byłam naprawdę ciekawa co tam wykombinowałeś ;)

Powodzenia :)

Pod płaszczykiem lekkiej dykteryjki przedstawiasz naprawdę mrożącą krew w żyłach wizję…

Bardzo przyjemnie się czytało, pozdrawiam!

To nie tak. One o Zwabicielu wiedzą (patrz: pierwszy dialog), ale mamy tu przykład odpłynięcia tradycji od jej genezy. Xlardve jest bardzo mała i w ogóle niewiele wie. Stasiu jest starszy i to i owo słyszał (co też zaznacza), ale nie przykładał do tego większej wagi. Oboje znają koncept Atoliku Objawienia, bo jest on wszędzie (coś jak nasza szopka), a Noc Ognistych Meduz się Stasiowi przypomniała za podpowiedzią Babci.

Kurcze, jakoś nie odebrałem tego w taki sposób, że oni są bardzo mali – w końcu idą po babcię na dworzec. Troszkę mi się to wydaje naciągane, ale myślę, że konwencja pozwala przymknąć na to oko. :)

 

W końcu małe ośmiorniczki nie chodzą do przedszkola, tylko jakoś sobie radzą w wielkim oceanie. ;-)

Babska logika rządzi!

Oluta

Dziękuję za miłe słowa!:)

 

chalbarczyk

Bardzo mi miło!

Dla kogo mrożącą, dla tego mrożącą. Pomyśl, ile dobrego przyszło z tego, że Zła już nie ma:)

 

Gekikara

No, w moim wyobrażeniu Stasiu ma, powiedzmy, 12 lat. Xlardve tak z 6? Oczywiście na lata ludzkie.

 

Finkla

Przedszkola to u ośmiornic nowy wynalazek, jeszcze nie wszędzie się przyjął;)

Hail Discordia

Pomyśl, ile dobrego przyszło z tego, że Zła już nie ma:)

laugh

 

No, nie spojrzałam na to z tej strony…

Hej :)

Świetny szort, żałuję tylko, że na konkurs świąteczny, bo limit jest mały, a z chęcią przeczytałabym z tego świata (i w tym klimacie) coś dłuższego. Fajnie jednak wybrnąłeś z podanego tematu, bo jest bardzo oryginalnie, no i ta “gloninka” ;D Dopiero za drugim razem zauważyłam.

 

Bardzo mi się podobało. Powodzenia!

 

Ps. Boję się ośmiornic. Brr…

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Przeczytałam.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

O jakie to fajne. :D Takie ładne i, mimo zagłady ludzkości, bardzo wesoło-świąteczne. Podoba mi się sam pomysł przeniesienia akcji do świata podwodnego i ośmiornic, które stały się rasą dominującą. Postaci też masz fajnie wykreowane. Dobrze wykorzystane są te wszystkie podobieństwa do naszej rzeczywistości, a babcia jest wręcz stereotypowym przykładem.

Zostaw ten żyrandol.

Cześć, Japko. Fajny ten szort, humorystyczny, przyjemna lektura. Nie jestem znawcą podwodnego świata, ale powiem, że historyjka wygląda przekonująco, przede wszystkim widać zabawę słowami. Widzę drobne usterki przy interpunkcji, acz nie są to rażące błędy. Poza tym ciekawie ułożyłeś podwodny mit, co daje kolejny poziom zabawy, tym razem ideami. Nie pozostaje mi nic więcej niż życzyć Dobrych Świąt, pełnych humoru i zabawy ;-) Pozdrawiam

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

LanaVallen

Hej! Dziękuję za bardzo miłą opinię. Ten “świat” skroiłem typowo pod to dziełko, ale nie wykluczam, że stworzę coś jeszcze w podobnym klimacie.

 

Morgiana89

Witam drugą Jurorkę!

 

Verus

Dziękuję ślicznie, bardzo mi miło! Też polubiłem stereotypową babcię

 

Mersejk

Noo, ja też znawcą podwodnego świata bynajmniej nie jestem, ale na szczęście to bajka, a nie SF, więc można sobie pozwolić na głupotki tu i ówdzie (jak gotowanie kompotu pod wodą xD). Dzięki bardzo za opinię, a życzenia z wzajemnością!

Hail Discordia

na głupotki tu i ówdzie (jak gotowanie kompotu pod wodą xD).

Oj tam, oj tam. Pakujesz owoce na kompot do starej gąbki. Ewentualnie owijasz całość wodorostami, żeby się płyny nie mieszały. Wyszukujesz podwodny wulkan albo inne źródełko temperatury. Pakunek na długim drągu wysuwasz na jakiś czas w stronę wulkanu. I gotowe! ;-)

Babska logika rządzi!

Gloooony patrzcie jeno, jak niebo goreje!

Znać, że coś dziwnego na Rafie się dzieje!

Rzućmy wszystko, gąbki, kryle,

Przecież tutaj nam nie zgnije, 

A my do Atolu… a my do Atolu… a my do Atoooooluuuu! 

 

Przepraszam, musiałam. 

 

Wspaniałe to jest :D Uśmiałam się, świat i słowotwórstwo cud, miód i orzeszki. Takie to dopracowane, odjechane, jak na podwodnego Tarantino przystało, a równocześnie bardzo życiowe.

Krojenie miecznikiem, ubieranie gloninki (jeszcze z tym tekstem, że węgorzyk dla równowagi haha!), irytacja rodzinna około świąteczna… Przecież ta scena: 

 

– Xlardve! Stasiu! – z głębi pobliskiej groty dobiegł głos.

– Co! – odkrzyknął ze zniecierpliwieniem starszy z rodzeństwa.

– Przyjdźże, jak cię wołam, a nie krzyczysz na całą okolicę!

– Ubieramy gloninkę!

Odpowiedziało mu milczenie. Stasiu jęknął, stęknął i zamachał wściekle mackami

 

…to jest samo życie. Widzę te poirytowane dzieciaki i słyszę ten wkurz przy “ubieramy gloninkę” :D 

 

Imiona też super – ona jakieś Xlardve dziwaczne, a on… Staś. Just Staś. 

Przykro mi że się nie dopchały do Dziadka Zimnoprąda :( Scena z Wielorybem też świetna, bąbelki i to: Zza rozpostartych fiszbinów zaczęli przeciskać się wymęczeni podróżni. Bardzo obrazowe <3 Odjechane ale – znowu – tak realne. 

 

Moje ulubione zdanie to chyba: W głosie staruszki już dało się wyczuć zapowiedź nadchodzącego sztormu świętego oburzenia.

Czuć grozę wściekłej babci, oj czuć! 

 

A, i możesz mnie liczyć do Twojego team’u jeśli chodzi o podejście do zagłady:

“Dla kogo mrożącą, dla tego mrożącą. Pomyśl, ile dobrego przyszło z tego, że Zła już nie ma:)”

;) 

 

Takie święta dla mnie, mój amonit się cieszy! Cudne, dzięki! :)) 

Hej, Japkiewiczu!

 

Super ten motyw z ośmiornicami, które przejęły władzę nad światem po kataklizmie! Strasznie dowcipny i pełen ciekawego słowotwórstwa tekst. Właściwie nie ma co tu dużo gadać, wystarczy chłonąc tę wizję i parę razy się uśmiechnąć.

Pozdrawiam

Finkla

Owoce morza oczywiście. Ale myślę, że głównie potrzebne byłoby coś z hermetycznym zamknięciem. Taki kompot sous vide.

 

Koimeoda

O wow, aż mi się cieplej na sercu zrobiło od tego komentarza:3

Piękna kolęda, mam nadzieję, że się przyjmie na stałe w tej wersji.

Noo, rozjuszone babcie to jest zagrożenie na poziomie Killdozera, niepowstrzymana siła. Możesz uciekać, ale nie licz, że się ukryjesz

 

Arnie

I cyk komplecik jurorów, witam serdecznie!

 

oidrin

Dziękuję serdecznie za opinię i cieszę się, że się podobało!

Hail Discordia

Bardzo fajny szorcik! Zwróciłam uwagę na plastyczny opis tych niecodziennych bohaterów. Można było ich naprawdę zobaczyć :).

O wow, aż mi się cieplej na sercu zrobiło od tego komentarza:3

heart dlatego właśnie warto pisać entuzjastyczne komentarze :D 

Wesołych i Pięknej Gloninki!

Mamy więc inteligentne ośmiornice, świętujące dzień, w którym stały się istotami myślącymi dzięki skażeniu, będącym następstwem zgubnej dla ludzkości wojny atomowej?

Super :)

Oryginalny i szalony koncept, bardzo przyjemna lektura.

Pozdrawiam!

O matko. Jakie to dobre. Wykorzystanie świątecznych klisz w oryginalny i pomysłowy sposób, święta w podwodnym świecie, ubieranie gloninek i ta pierwsza rozgwiazdka <3 Czuć klimat bajkowych i beztroskich świąt z dzieciństwa, kiedy w głowie tylko zabawa, a jedynymi obowiązkami było chodzenie do sklepu po mleko. A historyjka babci opowiedziana w taki sposób, że byłam naprawdę ciekawa, jak to wszystko się odbyło. I do tego zwrócenie uwagi na smutny element współczesnego świata. My naprawdę robimy istotom żyjącym na tym świecie wielkie Zło. I sobie przy okazji też.

Nie wiem tylko, dlaczego rodzeństwo miało tak niepasujące do siebie imiona, czy to nawiązanie do czegoś? Nie załapałam.

Naprawdę masz talent, Japkiewiczu. Z pewnością czeka Cię wiele sukcesów i druków.

Cytryna

Być może to częściowo zasługa mojego przepięknego ascii artu! Dziękuję!

 

Koimeoda

Wzajemnie i pysznych gąbków życzę!

 

adam_c4

Dokładnie tak! Dzięki piękne!

 

Sonata

Już drugi tu komentarz taki, że aż się rumienię. Niezmiernie mi miło, że się tak bardzo podobało i dziękuję pięknie za te miłe słowa!

A co do imion, to po prostu taki miałem pomysł, żeby zrobić kontrast pomiędzy skrajnie tradycyjnym imieniem a imieniem pasującym do kosmity z planety Thrvxe w gwiazdozbiorze Srrpthu xD No i łatwiej rozróżnić bohaterów, którzy nie mają oboje dziwacznych imion.

Hail Discordia

Kurcze, ośmiornicowy Zwabiciel – tego jeszcze nie grali! Fajna opowieść i światotwórstwo, a ogniste meduzy musiały kozacko wygadać spod wody :) Świetnie się czytało.

Świetny szort. Bogactwo świata, nazw, historii i to poniżej 10k znaków zdumiewa. Bajka ku przestrodze, ale może i kiedyś do tego dojdzie?

Bardzo mi się podobało :)

Pozdrawiam

OMSMIORNICE!

 

TE SKURCZYSYNY SOM PRZEBIEGŁE!

 

Zwabiciel, świąteczna opowieść z iluś metrów pod poziomem morza i zwyczaje, których źródło ulega zapomnieniu, a które są mimo wszystko tak podobne do teraźniejszości – przesympatyczny i udany miks.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Wspaniały szorcik, Japkiewiczu! ;D

Czytając, miałem wrażenie, jakbym otworzył pudełko czekoladek, wprost wypchane po brzegi smakołykami, a każdy kolejny raczył mnie nowym doznaniem i tylko podbijał zachwyt.

Gratuluję odjechanego słowotwórstwa, czytelnych, dających frajdę z ich odkrywania nawiązań, a także że w odpowiednim momencie zacząłeś tworzyć swoją historię, która świetnie wpasowała się w całość.

Bardzo jestem ukontentowany z lektury!

Dla mnie, @japkiewiczu, niestety niekoniecznie fajne. Bardzo uczłowieczony szort, z ośmiornicami ma tylko maźnięcie macek i glonów, ale to moje, asylumowe, czyli cholernie nie trawię ludzkości u Innych.

Świąteczny, więc okejka. :-) 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cześć.

 

– Xlardve! Stasiu! – z głębi pobliskiej groty dobiegł głos – pierwsze XD na mojej twarzy.

 

Zamiast palników gejzery, zamiast suszu kryl, ale karp pozostał ten sam – drugie XD na mojej twarzy.

 

Nie potrafię wyobrazić sobie klaskania przyssawkami, to już trzecie XD.

 

Wszystko przez te ściągające tu ciągle kałamarnice, nieroby jedne… – zaczynam się turlać po podłodze.

 

– Patrzcie! – Stasiu wskazał macką w górę. – Pierwsza rozgwiazdka.

Serduszko.

 

Tekst jest świetny, ale ja, jak to ja, chcę wiedzieć więcej: dlaczego tylko Zwabicielowi urósł mózg od promieniowania, a inne meduzy poumierały, jak przystało, na chorobę popromienną?

 

Pozdrawiam.

Precz z sygnaturkami.

Niezły pomysł na pokazanie atmosfery świąt pod wodą. Fajnie się czytało. ;)

I tylko zastanawiam się, skąd taki szczególny zestaw imion dla małych ośmiornic – Staś i Xlar­dve…

 

– Tak, jakąś dużą – zgo­dził się Sta­siu i zręcz­nie… –> – Tak, jakąś dużą – zgo­dził się Sta­ś i zręcz­nie

Formy Stasiu używamy w miejscowniku i wykrzykniku, nie w mianowniku. Ten błąd pojawia się kilkakrotnie w dalszej części opowiadania.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

kasjopejatales, Zanais, PsychoFish, MrBrightside

Dziękuję serdecznie za przemiłe komentarze!

 

Asylum

Moim celem tutaj było raczej bajkowe podejście, a więc przebieranie ludzkich wzorców za zwierzęta, a nie snucie sajfajowych hipotez na temat obcych istot. Ale twój pogląd rozumiem.

 

Niebieski_kosmita

Cześć.

chcę wiedzieć więcej: dlaczego tylko Zwabicielowi urósł mózg od promieniowania, a inne meduzy poumierały, jak przystało, na chorobę popromienną?

Niezbadane są wyroki Zwabiciela…

A tak serio, to jest to po prostu bardzo naiwne podejście do mutacji spowodowanych promieniowaniem jonizacyjnym. Wiadomo, że nie tak to działa, że komuś od promieniowania rośnie mózg, ale w legendach, tak jak w komiksach, wszystko jest możliwe.

No i meduzy to na niebie wybuchały, a bohaterami były ośmiornice;)

 

regulatorzy

I tylko zastanawiam się, skąd taki szczególny zestaw imion dla małych ośmiornic – Staś i Xlardve…

Tak jak już pisałem w odpowiedzi na komentarz Sonaty: “po prostu taki miałem pomysł, żeby zrobić kontrast pomiędzy skrajnie tradycyjnym imieniem a imieniem pasującym do kosmity z planety Thrvxe w gwiazdozbiorze Srrpthu xD No i łatwiej rozróżnić bohaterów, którzy nie mają oboje dziwacznych imion.”

Formy Stasiu używamy w miejscowniku i wykrzykniku, nie w mianowniku

Mam tego świadomość, ale celowo zastosowałem taką formę, bo ona jest jakby dodatkowym elementem zdrobnienia/spoufalenia/ksywki odimiennej, jak Małgoś czy analogiczny Jasiu. Sam znam co najmniej jednego takiego Stanisława, na którego się mówi mianownikowo “Stasiu”, nie z przyczyn gwarowych czy nieumiejętności odmiany, a dlatego, że tak się po prostu utarło w przypadku tej konkretnej osoby.

Cieszę się, że fajnie się czytało!

Hail Discordia

No i meduzy to na niebie wybuchały, a bohaterami były ośmiornice;)

 

Też sobie zdałem z tego sprawę już po napisaniu komentarza, ale nie chciało mi się poprawiać ;)

Precz z sygnaturkami.

Japkiewiczu, bardzo dziękuję za wyjaśnienia. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Sympatyczny tekst, z przyciągającym tytułem. Pasujący do konkursu świątecznego i fajny w charakterze bajki. W dodatku z przewrotną końcówką, jak to Potężny Mutant zmienia dobre intencje (ze złymi skutkami) na zaspokajanie potrzeb i w ten sposób tworząc nową cywilizację.

Obrazek – przez moment myślałem, ze udało Ci się wrzucić ascii art na portal ;-P

(natomiast zdecydowanie choć tekst fajny, to nie jest to kategoria “nominacyjna”, ale to marudzenie na boku)

 

Sympatyczny szort, ciekawa sceneria, fajny pomysł. Po prostu przyjemna lektura, za co dziękuję.

 

“– Xlardve! Stasiu! – [-z+Z] głębi pobliskiej groty dobiegł głos.”

 

„Poza tym[-,] kiedyś to serwowali ostrygi na pokładzie”

 

„…spędził tam noc na bardzo przyjemnym odpoczynku, bo woda była nadal bardzo ciepła.”

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wilk

Dzięki za przeczytanie i opinię!

Obrazek – przez moment myślałem, ze udało Ci się wrzucić ascii art na portal ;-P

Znaczy – iluzja wystarczająca! Ośmiorniczki też jak żywe, mam nadzieję.

 

joseheim

Ależ to ja dziękuję:)

Dzięki również za uwagi, zawsze się jakieś niesforne powtórzenie prześlizgnie.

 

Hail Discordia

Sympatyczne opowiadanko, choć nie do końca spełniające oczekiwania. Bardziej jako lekka parodia przeniesienia sensu istnienia świąt Bożego Narodzenia do rybiego świata. Wizja ciekawa, choć nieco naiwna.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Przyjemne :)

Przynoszę radość :)

Nowa Fantastyka