- Opowiadanie: Jeżynio - Wieczerza

Wieczerza

Dyżurni:

brak

Oceny

Wieczerza

Pora wieczerzy,

Zajadam spokojnie ,

Lecz niczym na wojnie 

Ból mnie przeszywa ,

Głowę unoszę

Z nad mego talerza,

"Może uproszę I dziś nie namiesza?"

Za późno. Już słyszę.

Pukanie miarowe.

"Drzwi?" Cisza! Dyszę…

"Nie. Bliżej się chowa"

"Może kran tak kapie?"

Tam sucho. "Cholera".

Za głowę się łapię

I strach mnie pożera.

Oddech. "Spokojnie"

"Znam przecie te dźwięki"

Bije jak zawsze, w odstępach seryjnie

I już mam pomysł. Koniec to męki.

To blisko. Przede mną na stole.

Na srebrnej jest tacy.

To co napędza moją niedole 

To serce. Uczuciem partaczy.

Z piersi wyciąłem i tobie je dałem

Lecz znowu wróciło. To koniec. Przegrałem.

Koniec

Komentarze

Chyba nie do końca rozumiem. Ale ja nie jestem targetem wierszy, rzadko który mi się podoba.

Pozdrawiam

Q

Known some call is air am

Laaaaaast Christmas, I gave you my heart

But the very next day you gave it away…

Tak mi się skojarzyło. Osobiście boję się interpretacji, choć zawsze wychodziłem z założenia, że w poezji trudno o błędną interpretację, bo takie jest piękno tej formy. Nie znam się na technicznej stronie gatunku poza mglistym wspomnieniem o rodzaju rymów (aa, bb, ab, ab itp), dlatego zwyczajnie oleję tę kwestię i przejdę do odczuć.

 

Osobiście zawsze śmieszyły mnie i drażniły te dziwne formy w stylu haiku albo konstrukcje silące się na bezdenną głębię nie do zinterpretowania przez zwykłego śmiertelnika w rodzaju:

 

Wiater w eterze…

Dżuma.

Krzyk pospolity chowu klatkowego.

Ryba.

I tego tutaj nie ma, za co plus. Lubię rymy i rytm w wierszach. I tutaj to jest, i dodatkowo nie trąci dziecięcą rymowanką, za co kolejny plus. Dobrze się czyta, choć trzeba przeczytać więcej niż raz, aby zrozumieć nieco więcej. Wiersz nie jest płytki, nie brzmi pospolicie, jednocześnie nie jest przebrzmiały od silących się na głębię słów.

 

Jak dla mnie jest to wiersz o odrzuconej… niby miłości, ale serce można oddać nie tylko w związku z nią. Niby o odtrąceniu, ale równie dobrze o ciągłej walce, która wiąże się z odsłonięciem, z uczuciami (np. syn walczący z alkoholizmem ojca), i która kończy się porażką.

 

Poruszyło mnie odrobinę, więc jest więcej niż poprawnie w mojej ocenie.

Grunt, że nie wróciło złamane. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie no, Jeżynio, fajne:-) naprawdę fajne. Podoba mi się jak zastanawia się co to za dźwięki słyszy i skąd dochodzą. Proste, smutne. Pozdrawiam

Bardzo fajny wiersz. Ja również nie jestem znawcą, ale fajnie się czytało.

@Finkla, a skąd wiesz? ;) Może jednak.

Jeśli nadal puka, to jeszcze się jakoś trzyma. ;-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka